Dodaj do ulubionych

Czy to koniec?!

03.06.15, 17:48
Może któraś z was miała podobną sytuację i coś poradzi bo już nie wiem co myśleć,co zrobić...
Od paru miesięcy jestem kochanką,nigdy nie sądziłam że akurat mnie to spotka ale stało się.Z żoną od trzech lat mu się nie układało,nie zdradził jej wcześniej ale rozchodzili się jednak zawsze ze wzgląd na syna wracał.Na początku nic nie planowaliśmy nie ustalaliśmy zasad poprostu daliśmy się ponieść uczuciu.Jakieś 1,5 miesiąca temu powiedział że się we mnie zakochał i myśli nad rozstaniem z żoną bo nie może już tak dłużej i czy ja też to czuje,czy wyobrażam sobie związek z nim.Szczerze mówiąc czekałam na to bo zakochałam się i sytuacja stała się ciężka.Zaczął rozmawiać z żoną o rozstaniu na początku nie mówił że kogoś ma,wiedział że ona ma już dość sytuacji kiedy po raz kolejny nie wraca na noc,nie ma go całymi dniami myślał że dojdą do porozumienia.Jednak tak nie było nie chciała nawet słyszeć słowa rozwód zawsze jak coś na ten temat zaczynał mowić to ona go zbywała i udawała jakby wszystko było wporządku.Aż w końcu tydzień temu zebrał się na odwagę i powiedział jej o mnie.Od razu poszła złożyć pozew o rozwód a dwa dni później zaczęła wydzwaniać,pisać i prosić żeby wrócił że jest w stanie mu to wybaczyć i zaczną wszystko od nowa.Nie spodziewał się tego widziałam jak mu cieżko bo szkoda mu jej,mimo to zapewniał mnie że do niej nie wróci ,że chce być ze mną,nie wyobraża sobie żebym znikła z jego życia.Wszystko było ok do czasu kiedy jego żona nie zaczęła wzbudzać w nim litości i wyrzutów sumienia względem syna ,cały czas dzwoni i mówi jak syn cierpi,że ze względu na niego powinien wrócić,że dla niego powinni spróbować itd.I zaczyna jej się udawać widzę jak cierpi i nie wie co zrobić...Wczoraj wyjechał na tydzień powiedział że musi w spokoju to wszystko przemyśleć...Boję się że ona dopnie swego i go stracę.Nie mogę czekać tydzień aż wróci i nie wiedzieć na czym stoję,nie potrafię normalnie funkcjonować...
Obserwuj wątek
    • agus-ia76 Re: Czy to koniec?! 03.06.15, 20:48
      wszystkie powyższe straty są w pakiecie z tą zabawą
      teraz pozostaje tylko uzbroić się w cierpliwośc, będzie chciał to zostanie tam,będzie chciał to bedzie z toba
      nic nie zrobisz

      no chyba ,ze zatrzymasz siłą,na drugie dziecko tongue_out

      ale chyba nie o to chodzi...
      • pfand Re: Czy to koniec?! 03.06.15, 21:43
        Nie chcę go na sile zatrzymywać tymbardziej łapać na dziecko chcę żeby to była jego dobrowolna decyzja.Nawet jakby się teraz okazało że jestem w ciąży to nie wiem czy bym mu o tym powiedziała bo nie mogłabym żyć z faktem że jest ze mną tylko ze wzgląd na dziecko.
    • kochanka_idealna Re: Czy to koniec?! 03.06.15, 21:48
      boisz sie ze ona-zona dopnie swego i go stracisz? Przeciez sama napisalas ze jestes kochanka - nie jest on twoim facetem ani mezem.... Kochanka to wybor - nie status ani nie zwiazek.


      Pytasz co robic, proponuje dwie opcje:
      1. Powiedz mu zeby od ciebie wial czym predzej bo nie masz wyobrazenia kim on jest I on jako on cie nie obchodzi, i zalezy ci wylacznie na tym zeby wygrac z jego zona. Powiedz mu rowniez ze nie potrafisz funkcjonowac ani z nim ani bez niego i ze te kilka miesiecy to nie byla milosc tylko manipulacja - twoja.
      2. Piszesz ze on nie wyobraza sobie zycia bez ciebie - zaproponuj mu by pozostal przy zonie, a seks z toba moze miec kiedy chce

      Widzisz ze zaczyna jej-zonie sie udawac i widziasz jak on cierpi? - a ja widze ze ty widzisz co chcesz widziec a siebie nie widzisz

      Na koniec mam nadzieje ze chlop dojdzie do siebie po tym tygodniu, jesli wroci niezdecydowany wyslij go do mnie - ja mu ten dylemat wyklaruje!
      • pfand Re: Czy to koniec?! 03.06.15, 22:33
        Tak stałam się jego kochanką bo tak prawidłowo się to nazwie ale zakochaliśmy się i wszystko zaczęło się komplikować.Mylisz się obchodzi mnie i to bardzo.A nigdy nie chodziło mi o rywalizację z jego żoną nie dążyłam do tego.To on zaczął mowić o związku,o wspólnym życiu.Zaczął pokazywać że mu na mnie zależy i dlatego ja się w to tak zaangażowałam.To on nadal naszej relacji status związek.On nie sypiał z żoną ja nie mogłam spotykać się z nikim innym.
        Nasza relacja od samego początku nie opierała się tylko na sexsie,czuliśmy się bardzo dobrze w swoim towarzystwie,świetnie się dogadywaliśmy i od tego się wszystko zaczęło.
        • kochanka_idealna Re: Czy to koniec?! 03.06.15, 23:53
          Ok, tak bylo zalozmy - ale juz nie jest!
          Pytalas co robic - odpowiedzialam.
          Jesli ci na nim zalezy tak jak piszesz to zostawisz go w spokoju a nie bedziesz czekac az jasnie pan przez tydzien zadecyduje kto ostatecznie bedzie pral jego skarpetki. Ale nie, ty tymczasem lamentujesz ze wytrzymac nie mozesz i funkcjonowanie ci stanelo - jak nie masz kontroli nad soba - nikt pod twoja kontrole pchac sie nie bedzie, za slaba jestes na zwiazek jakijolwiek i on to widzi - faceci instynktownie uciekaja od slabych psychicznie i emocjonalnie kobiet - wiec pozwol mu uciec.
      • 3-mamuska Re: Czy to koniec?! 10.06.15, 00:17

        Na koniec mam nadzieje ze chlop dojdzie do siebie po tym tygodniu, jesli wroci niezdecydowany wyslij go do mnie - ja mu ten dylemat wyklaruje!

        Hehe az mi sie buzia uśmiecha, naprawdę jestes idealna.
        A co masz zamiar z nim zrobić? Z ciekawości pytam.... Hihi
        Uśmiecham sie tak serdecznie ,nie złośliwie poprawiłas mi humor tym wpisem , w sumie nie wiem dlaczego.
    • grey101 Re: Czy to koniec?! 04.06.15, 10:07
      Już go straciłaś. Jak przyjedzie obstawiam, że dostaniesz co najwyżej łzawą historię o synu, którego nie zostawi i deklaracje wielkiej miłości z propozycją pozostania razem w obecnym układzie.
      Czyli zostaniesz kochanką wieloletnią mężczyzny, którego chcesz całego, co Cię psychicznie będzie wyniszczać dzień po dniu.
      Ja bym uciekała.
      • pfand Re: Czy to koniec?! 04.06.15, 12:13
        Jeśli wróci do domu to będzie koniec i on dobrze o tym wie.Powiedziałam mu że gdyby tak się stało to muszę wymazać go z mojego życia,zrywamy całkowicie kontakt,żadnych smsów,żadnych telefonów.Nie będzie to napewno łatwe ale inaczej sobie tego nie wyobrażam.
        • pfand Re: Czy to koniec?! 09.06.15, 20:05
          No i pojawił się rozmawialiśmy mowił że nie wie co ma robić że zależy mu na mnie i nie wyobraża sobie żebym znikła z jego życia że nie chce tego i żebyśmy narazie sobie przerwę zrobili.Nie zgodziłam sie i wymusiłam na nim w końcu żeby się zdecydował powiedział że zostaje narazie z żoną da jej tą szanse na którą zasłużyła ,powiedziałam mu że w takim razie to koniec że nie chcę go więcej widzieć ma do mnie nie dzwonić nie pisać.Że jeśli tak wybiera to ja muszę go wymazać z mojego życia żeby się pozbierać a on na to że chce mieć ze mną kontakt i że co ma być to będzie,nie chce dać mi odejść.On się chyba boi że mogę sobie życie ułożyć i jak mu z żoną nie wyjdzie to nie będzie miał do mnie powrotu.Chciał się przytulić powiedziałam żeby mnie nie dotykał że nigdy więcej mnie nie przytuli ani nie pocałuje a on że w to nie wierzy.Nie wiem co zrobić on nie zniknie z mojego życia a jeszcze mieszkamy w jednym miasteczku więc często się napewno będziemy "przypadkiem" widzieć.Muszę o nim zapomnieć żeby zacząć swoje życie na nowo,ułożyć sobie wszystko ale jak to zrobić kiedy on mi tego nie ułatwia!sad
          • 3-mamuska Re: Czy to koniec?! 10.06.15, 00:25
            A moim zdanie to jest po prostu czysty fakt ze on potrzebuje kochanki. Mężczyźni często mówią to co kobieta chce usłyszeć żeby dopiąć swego. I on wcale nie chce zostawić zony.
            Gdyby naprawdę cie kochał to faceci są egoistami i napewno ani syn, ani żal nad żona, by go nie zatrzymał przy kobiecie z która nic go nie łączy i z która nie chce byc. Gdyby faceci byli w stanie ciagnąć małżeństwa bez miłości nie byłoby rozwodów.

            Takie mam zdanie, uważam ze faceci którzy maja kochaniki, to egoiści i manipulatorzy. Grają na uczuciach dwóch kobiet żeby otrzymać to czego pragną.
            • facettt masz racje - i jej nie masz... 10.06.15, 15:26
              3-mamuska napisała:

              > A moim zdanie to jest po prostu czysty fakt ze on potrzebuje kochanki. Mężczyź
              > ni często mówią to co kobieta chce usłyszeć żeby dopiąć swego. I on wcale nie c
              > hce zostawić zony.

              - to mozliwe, ale to tylko jedna z opcji.
              nie wiemy, jak jest naprawde.

              > Gdyby naprawdę cie kochał to faceci są egoistami i napewno ani syn, ani żal nad
              > żona, by go nie zatrzymał przy kobiecie z która nic go nie łączy i z która nie
              > chce byc.

              - nieprawda. odpowiedzialnosc za moje wlasne slowa ("nie opuszcze Ci az do smierci")
              - nie pozwala mi tego uczynic, chociaz egoista jak najbardziej jestem.

              Gdyby faceci byli w stanie ciagnąć małżeństwa bez miłości nie byłoby rozwodów.
              - no jak widzisz, niektorzy (jak ja) to potrafia.

              > Takie mam zdanie, uważam ze faceci którzy maja kochaniki, to egoiści i manipula
              > torzy. Grają na uczuciach dwóch kobiet żeby otrzymać to czego pragną.

              Bywal i tak, ale bywa i inaczej.
              - na uczuciah zony nigdy nie gralem, bo ta o niczym sie nie dowiedziala
              - na uczuciach kochanek tez nie gralem.
              zadnej nie mowilem, ze zamierzam sie rozwiesc, czy cos podobnego i dlatego po pewnym czasie odchodzily ONE sma - gdy ta zabawa im sie znudzila.
              - ale zawsze mialem czyste sumienie wobec kazdej z nich.
              • 3-mamuska Re: masz racje - i jej nie masz... 11.06.15, 20:34
                Facet napisze ci tak.
                Twoja żona napewno wie... Kobiety to czuja, ze facet ma kochankę, moze przy jednej chwilowej da sie to ukryć, ale przy zdradzaniu na boku całe lata to nierealne.

                I podejrzewam ze twoja żona stwierdziła niech idzie porucha na boku ważne ze mam meza i kasę i wsparcie, a chociaż mam luźniej w łożku.
                Albo nie znalazła dowodów. Albo robi dokładnie to co ty.

                A jeśli niby nic nie wie to podejrzewam ze po prostu chce byc ślepa.
              • 3-mamuska Re: masz racje - i jej nie masz... 11.06.15, 20:38

                Bywal i tak, ale bywa i inaczej.
                - na uczuciah zony nigdy nie gralem, bo ta o niczym sie nie dowiedziala
                - na uczuciach kochanek tez nie gralem.
                zadnej nie mowilem, ze zamierzam sie rozwiesc, czy cos podobnego i dlatego po pewnym czasie odchodzily ONE sma - gdy ta zabawa im sie znudzila.
                - ale zawsze mialem czyste sumienie wobec kazdej z nich.

                Żona nie jest głupia.
                Kochanki odchodziły czyli jednak uczucia zmusiły je do tego, ok ty byłeś uczciwy nic im nie obiecując, ale w tym wątku jest inaczej.

                Jak możesz mieć czyste sumienie , nie możesz bo oszukujesz zonę której przysięgałes wierność i uczciwość.
                I ze uczynisz wszystko aby małżeństwo było zgodne i trwałe. Sorry mając kochankę nie dotrzymujemy słowa.
                • facettt mam :) 11.06.15, 23:03
                  3-m Jak możesz mieć czyste sumienie ,
                  nie możesz bo oszukujesz zonę której przysięg
                  > ałes wierność i uczciwość.

                  - moge.
                  (jak widac)
                  bo przysiegalem wiernosc zyciowa
                  - ale nie erotyczna.
                  • 3-mamuska Re: mam :) 11.06.15, 23:15
                    facettt napisał:

                    > 3-m Jak możesz mieć czyste sumienie ,
                    > nie możesz bo oszukujesz zonę której przysięg
                    > > ałes wierność i uczciwość.
                    >
                    > - moge.
                    > (jak widac)
                    > bo przysiegalem wiernosc zyciowa
                    > - ale nie erotyczna.

                    Tak sobie możesz tłumaczyć, wierność i uczciwość a uczciwy ani wierny nie jestes.
                    Zaprzeczasz sam sobie bo ci z tym wygodnie, twoja sprawa.
                    To samo jak kochanki twierdza ze nie wpływają w żaden sposób na rodzine niewiernego faceta, tylko szkoda ze czas który spędza z kochanka mógłby spędzić z żona i dziećmi, czyli jednak wpływa na rodzine.
                    Tyle. Ty masz swoje zdanie( tłumaczenie instynktu i niemoc powstrzymania sie od "przygodnego" seksu)
                    Ja i jak większość społeczeństwa ma inne.

                    Zupełnie jak alkoholik ,który tłumaczy ze jak pije tylko 2 piwa dziennie to nie jest uzależniony.
                    • facettt nadal mam :) 12.06.15, 13:27
                      3-mamuska napisała:
                      > Tak sobie możesz tłumaczyć, wierność i uczciwość a uczciwy ani wierny nie jeste
                      > s.

                      Alesz jestem. Nigdy mi sie nie snilo zamieniac Slubna na inna.
                      - Jak np. moim znajomym.
                      Bo zamienic zla babe na jeszcze gorsza - to kazdy duren potrafi.
                  • grey101 Re: mam :) 12.06.15, 08:38
                    > bo przysiegalem wiernosc zyciowa
                    > - ale nie erotyczna.

                    A żonka o tym wie, nie ma nic przeciwko i sama daje dupy bokami?
                    Co za obleśny hipokryta.
                    • facettt ??? 12.06.15, 13:30
                      grey101 napisał(a):
                      > Co za obleśny hipokryta.

                      Hipokryta, dziecie, to ktos, kto ma dwa systemy wartosci.
                      ja mam jeden.
                      a teraz napnij proce i strzelaj dalej.
                      • 3-mamuska Re: ??? 12.06.15, 19:09
                        facettt napisał:

                        > grey101 napisał(a):
                        > > Co za obleśny hipokryta.
                        >
                        > Hipokryta, dziecie, to ktos, kto ma dwa systemy wartosci.
                        > ja mam jeden.
                        > a teraz napnij proce i strzelaj dalej.


                        Czyli gdyby twoja kobieta tez miała kogoś na boku nie miał byś pretensji?
                        Bo w sumie ona tez ci wierności erotycznej nie obiecywała?
                        Czy tylko ze strony faceta jest ok mieć kochankę, a kobieta ma byc wierna?
                        • facettt Boshe... 13.06.15, 01:44
                          3-mamuska napisała:
                          > Czyli gdyby twoja kobieta tez miała kogoś na boku nie miał byś pretensji?
                          > Bo w sumie ona tez ci wierności erotycznej nie obiecywała?

                          istotnie.
                          (pisalem tu o tym jusz 100 razy)

                          > Czy tylko ze strony faceta jest ok mieć kochankę, a kobieta ma byc wierna?

                          - czy tak napisalem ?'
                          Zyjemy w Kulturze Zachodniej.
                          - rownych praw kobiet i mezczyzn.
                          naturalnie mam na mysli Polskie duze miasta - a nie polska wioche.
                          • 3-mamuska Re: Boshe... 13.06.15, 03:05
                            facettt napisał:

                            > 3-mamuska napisała:
                            > > Czyli gdyby twoja kobieta tez miała kogoś na boku nie miał byś pretensji?
                            > > Bo w sumie ona tez ci wierności erotycznej nie obiecywała?
                            >
                            > istotnie.
                            > (pisalem tu o tym jusz 100 razy)
                            >
                            > > Czy tylko ze strony faceta jest ok mieć kochankę, a kobieta ma byc wierna
                            > ?

                            Sorry nie czytałam wszystkiego co kiedyś napisałeś.
                            >
                            > - czy tak napisalem ?'
                            > Zyjemy w Kulturze Zachodniej.
                            > - rownych praw kobiet i mezczyzn.
                            > naturalnie mam na mysli Polskie duze miasta - a nie polska wioche.

                            Czyli napisz wprost moze czy nie moze?
                            Niby prawa takie same ale ...

                            Napisałam ci twoja sprawa, forum jest dyskusyjne to i pogadać można.
          • grey101 Re: Czy to koniec?! 11.06.15, 09:53
            Oczywiście, ze nie chce tracić kontaktu, który by chciał?
            Beznadziejny, typowy boczny ruchacz bez kręgosłupa: będzie żonie dawał szansę, a Ciebie miał na boku.
            To nie jest uczucie, tylko kalkulacja. Uciekaj od mamałygi. Nawet jakby z Tobą został, to wiesz, co zrobiłby to Tobie za jakiś czas dokładnie to samo.

            A za jakiś czas będziesz zadowolona ze swojej decyzji i na jego widok będziesz czuć tylko niesmak!
    • agus-ia76 3mamuśka 12.06.15, 07:44
      zakładam (taka teoria) ,że wzięłąś się na tym forum ponieważ znasz temat osobiście,ale twój kochanek cię zostawił
      czy gdyby jednak zdecydował się być z Tobą, miałabys takie samo zdanie jak dziś na temat kochankowania?

      taka czysta dywagacja,jesli nie masz ochoty oczywiście nie odpowiadaj
      pozdrawiam
      • 3-mamuska Re: 3mamuśka 12.06.15, 19:21
        Wzięłam sie na tym forum z innego forum ktoś do was podał linka.

        Zaczęłam czytać z ciekawości .
        Nie mam kochanka ani nigdy nie miałam.
        Ale ostatnio miałam okazje zastanawiać sie czy byłabym zdolna byc/zostać kochanka i jednak w moim postrzeganiu świata nie mieści sie zdradzać.


        Po prostu nie rozumiem jak kobieta która w przyszłości moze mieć meza (duże prawdopodobieństwo) , moze podbierać meza innej. Bo ona sama napewno nie chciałaby żeby jej przyszły maz
        ja zdradzał. Cos na zasadzie "nie czyn drugim co tobie nie miłe"
        Znowu ja nie byłabym w stanie skrzywdzić meza.
        Uważam to za nieuczciwość, i krzywdzenie drugiej osoby, kłamstwo.
        Jestem z mężem sporo lat, i nawet jeśli nie na relacjach maz-żona.
        To ze zwykłej ludzkiej przyzwoitości.
        To jest tak ze nie kradnę, oddaje długi, idąc w dane miejsce (kościół teatr szpital) zachowuje sie zgodnie z normami, ogólnie przyjętymi.


        -----------------
        Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
        • facettt Normy - to nie prawo. 13.06.15, 15:17
          3-mamuska napisała:
          > To jest tak ze nie kradnę, oddaje długi, idąc w dane miejsce (kościół teatr szp
          > ital) zachowuje sie zgodnie z normami, ogólnie przyjętymi.

          Normy to nie prawo - gdzie za naruszanie go sa sankcje prawne.
          Normy - to cos zwyczajowo przyjete przez wiekszosc.
          Ale nie przez wszystkich.
          jezeli tylko nie narusza sie prawa - to postepowanie niezgodne z normami jest dozwolone
          - a sankcje moga byc tylko towarzyskie.
          • 3-mamuska Re: Normy - to nie prawo. 13.06.15, 15:38
            Tak? To normy nie prawo?
            Jak cos ukradniesz, pójdziesz siedzieć.
            Jak wnkosciele zniszcesz cos bo nieobchodzone cie wiara to odpowiesz przed sadem.
            Idź do teatru nago to tez odpowiesz .

            Problem ze zdrada jest taki ze tacy jak ty "nałogowi" nie ponoszą konsekwencji swoich czynów.
            I wydaje im sie ze nic złego nie robią, staje sie dla nich norma, i tłumacza właśnie tak jak ty, przyrzekałem ale nie uczciwość erotyczna.
            Każdy niże znaleść wymówkę na swoje gorsze zachowanie.

            Ja jestem szczęśliwa ze żyje zgodnie z normami, zasadami.
            Nie mam pokręconego życia, rozrywkę znajduje w swoim hobby.

            Najgorsze jest to ze nowe pokolenie 15-20 lat ma koszmarne zasady i wartości i coraz cześciej to widać.

            To tak samo jak ci co produkują dopalacze, niby legalnie niby produkty dopuszczone do obiegu, szkoda tylko ze niszczą życie młodym ludziom.
            • agus-ia76 Re: Normy - to nie prawo. 13.06.15, 16:51
              ach!
              czyli niesiesz nam tu taki kaganek nawrócenia...

              piszesz ,że jesteś szczęśliwa...super!

              napawno wiele osób Ci tego zazdrości

              jednak nie każdy jest, nie każdy dokonał właściwych życiowych wyborów, nie każdy odnalazł się w tym co ma, nie każdy jest monogamiczny, a wg. pewnych teorii człowiek wcale nie jest...to tylko normy społeczno-ekonominczne wymusiły taki stan rzeczy...

              nie da się życia podzielić na dwa kolory
              jednym wystarcza chleb,inni wolą bułki

              jedni się rozwodzą, drudzy swingują,a jeszcze inni, nie chcąc ranić utrzymują taki stan jaki jest, jednocześnie zaspokajając swoje potrzeby
                • koszmarna.baba Re: Normy - to nie prawo. 13.06.15, 19:05
                  Nie ma rozsądnych DZIECIAKÓW! Poza tym gdyby ograniczali się tylko do sprzedaży w swoich sklepach to jeszcze pół biedy ale oni przychodzą do szkół i namawiają nawet kilkuletnie dzieci i tego już nie można tolerować ani pozostawiać decyzji owym dzieciom!

                  A wracając do tematu - Facettt nie odpowiedział na pytanie czy poinformował żonę o przysługującym Jej prawie do niejako legalnego seksu z innymi mężczyznami. A jeżeli tego nie uczynił to te jego wszystkie "argumenty" nadają się do podłożenia pod tramwaj a on sam jest zwyczajnym oszustem i kłamcą.
                  Oczywiście każdy ma prawo żyć jak chce ale inni mają prawo go ocenić negatywnie. Argumenty typu, że to nie jest karalne są zwyczajnie żałosne. Ciekawa jestem czy bylibyście równie wyrozumiali gdyby ktoś w Waszym towarzystwie zaczął np. głośno bekać albo dłubać w nosie, albo robić coś innego równie "przyjemnego" i jeszcze tłumaczył, że to przecież nic złego i on ma prawo? A to też nie jest karalne i nawet nikogo nie krzywdzi.
                  • facettt Normy obyczajowe - to nie normy prawne. 13.06.15, 19:54
                    koszmarna.baba napisała:
                    > A wracając do tematu - Facettt nie odpowiedział na pytanie czy poinformował żon
                    > ę o przysługującym Jej prawie do niejako legalnego seksu z innymi mężczyznami.

                    - nie ma takiej potrzeby. jest dorosla osoba i wie, ze ma takie prawo.

                    > A jeżeli tego nie uczynił to te jego wszystkie "argumenty" nadają się do podłoż
                    > enia pod tramwaj

                    - jak wyzej smile

                    a on sam jest zwyczajnym oszustem i kłamcą.

                    - lata mi to i powiewa. to nie jest karalne.

                    > Oczywiście każdy ma prawo żyć jak chce ale inni mają prawo go ocenić negatywnie

                    - oczywiscie. tylko jak wyzej, ta ocena lata mi i powiewa.

                    > . Argumenty typu, że to nie jest karalne są zwyczajnie żałosne.

                    - jak dla kogo. dla mnie nie.

                    Ciekawa jestem czy bylibyście równie wyrozumiali gdyby ktoś w Waszym towarzystwie zaczął np. g
                    > łośno bekać albo dłubać w nosie, albo robić coś innego równie "przyjemnego" i j
                    > eszcze tłumaczył, że to przecież nic złego i on ma prawo? A to też nie jest kar
                    > alne i nawet nikogo nie krzywdzi.

                    - gdyby to bylo w naszym domu, mamy prawo zwrocic mu uwage, a nawet wyprosic
                    go z mieszkania.
                    gdyby to bylo w JEGO domu - mozemy conajwyzej opuscic to mieszkanie.
                    • koszmarna.baba Re: Normy obyczajowe - to nie normy prawne. 13.06.15, 20:59
                      facettt napisał:

                      > koszmarna.baba napisała:
                      > > A wracając do tematu - Facettt nie odpowiedział na pytanie czy poinformow
                      > ał żon
                      > > ę o przysługującym Jej prawie do niejako legalnego seksu z innymi mężczyz
                      > nami.
                      >
                      > - nie ma takiej potrzeby. jest dorosla osoba i wie, ze ma takie prawo.

                      Ponieważ o tym, że inaczej niż wszyscy rozumiesz treść przysięgi małżeńskiej oczywiście poinformowałeś Ją jeszcze przed ślubem. Jeżeli tak to wszystko ok.

                      Niestety jestem jakoś dziwnie pewna, że nie i że przed żoną (za której pieniądze wygodnie sobie żyjesz) UDAJESZ wiernego i uczciwego męża i że za kochanka robiłbyś jej awantury.
                      >
                      > > A jeżeli tego nie uczynił to te jego wszystkie "argumenty" nadają się do
                      > podłoż
                      > > enia pod tramwaj
                      >
                      > - jak wyzej smile
                      >
                      > a on sam jest zwyczajnym oszustem i kłamcą.
                      >
                      > - lata mi to i powiewa. to nie jest karalne.

                      To widać no ale nie ma przecież obowiązku być przyzwoitym człowiekiem. wink
                      • grey101 Re: Normy obyczajowe - to nie normy prawne. 13.06.15, 21:24
                        > >
                        > > - lata mi to i powiewa. to nie jest karalne.
                        >
                        > To widać no ale nie ma przecież obowiązku być przyzwoitym człowiekiem. wink
                        >

                        Daj spokój, przecież widzisz, że to burak.
                        Moczy jak popadnie i dorobił do tego filozofię.

                        Ja tam chętnie zobaczyłabym jak robi w gacie jak żona dowie się o systemie "wartości" męża. smile
                        I im bardziej on jest pewny, że sę nie dowiei, tym bardziej mam ochotę buca namierzyć. smile

                        • facettt przeciwnie :) 13.06.15, 21:47
                          grey101 napisał(a):
                          > Moczy jak popadnie i dorobił do tego filozofię.

                          Przeciwnie, dziecie, z racji pracy i srodowiska wybieralem tylko te po szkolach/po studiach smile))

                          masz dzialke na otarcie lez, gdyz vidze, ze zycie cie przerasta:
                          stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2011/06/wodka.jpg
                          • grey101 Re: przeciwnie :) 14.06.15, 09:47
                            Durny jesteś. I Twój protekcyjny ton niczego nie zmienia. smile
                            Moczysz jak popadnie a selekcja wykształcenia/kształtu tyłka /ładnej buzi nie ma nic do rzeczy - nie ta to inna, żona się dowie i masz przesrane. Cała gadanina o karalności/jej braku, obyczajności i wartościach to chooj doopa i kamieni kupa.

                            Małżeństwo na tym nie polega i dobrze o tym wiesz. Za zdradę nie ma odpowiedzialności karnej ale czy masz odwagę cywilną powiedzieć o swoim systemie "wartości" żonie? Pytam, po raz enty, bo tu jesteś za krótki na męską odpowiedź.

                            Ale ja ją znam - nie masz takiej odwagi drogi chłopcze - a to dlatego, że miałbyś rozpierduchę życiową i poniósłbyś odpowiedzialność finansową przy rozwodzie z Twojej wyłącznej winy, czego Ci serdecznie życzę w ten niedzielny poranek. smile
                            • facettt Re: przeciwnie :) 14.06.15, 16:37
                              grey101 napisał(a):
                              > Durny jesteś.

                              - i wzajemnie smile

                              I Twój protekcyjny ton niczego nie zmienia. smile

                              - nie musi. za to utrzymuje mnie w dobrym humorze smile))

                              > Małżeństwo na tym nie polega i dobrze o tym wiesz. Za zdradę nie ma odpowiedzia
                              > lności karnej ale czy masz odwagę cywilną powiedzieć o swoim systemie "wartości
                              > " żonie? Pytam, po raz enty, bo tu jesteś za krótki na męską odpowiedź.

                              - no wreszcie cos wydutkales.
                              A teraz siegnij po resztke zasobow Intelektualnych i zadaj sobie, chlopcze, pytanie:
                              - po co mialbym robic cos wbrew wlasnym Interesom ?

                              Jesli Ty tak postepujesz - to trzymam kciuki smile))))
                                • facettt wreszcie. 14.06.15, 20:19
                                  grey101 napisał(a):
                                  > Jesteś jednak krótki. smile
                                  > Z "dedukcją-inaczej" nie zwykł-am tracić czas.
                                  > Uszanowanie big_grin


                                  od dawna go tracisz na bzdury.
                                  niepotrzebnie.
                                  ciesze sie, ze w koncu przyszlo oprzytomnienie.
                      • facettt nadal Normy obyczajowe - to nie normy prawne. 13.06.15, 21:43
                        koszmarna.baba napisała:
                        To widać no ale nie ma przecież obowiązku być przyzwoitym człowiekiem. wink

                        Jest.
                        jako Zachodni Liberal uwazam ze bycie przyzwoitym czlowiekiem, to przestrzeganie obowiazujacego prawa i np. placenie podatkow.

                        Czy mam Ci napisac co z kolei ja mysle o wiernych mezach chodzacych co tydzien do kosciola
                        i oszukujacych panstwo na podatkach ?
                        • koszmarna.baba Re: nadal Normy obyczajowe - to nie normy prawne 13.06.15, 21:56
                          facettt napisał:

                          > koszmarna.baba napisała:
                          > To widać no ale nie ma przecież obowiązku być przyzwoitym człowiekiem. wink
                          >
                          > Jest.

                          To dlaczego nie zachowujesz się przyzwoicie wobec własnej żony???

                          > jako Zachodni Liberal uwazam ze bycie przyzwoitym czlowiekiem, to przestrzegani
                          > e obowiazujacego prawa i np. placenie podatkow.
                          >

                          Ze płacisz podatki mnie nie dziwi. Niepłacenie jest przecież karalne.

                          > Czy mam Ci napisac co z kolei ja mysle o wiernych mezach chodzacych co tydzien
                          > do kosciola
                          > i oszukujacych panstwo na podatkach ?

                          Nie musisz - domyślam się. Bardziej mnie ciekawi którego z was wybrałaby twoja żona gdyby wiedziała jaki jesteś naprawdę.
                          • facettt Re: nadal Normy obyczajowe - to nie normy prawne 13.06.15, 22:24
                            koszmarna.baba napisała:
                            > To dlaczego nie zachowujesz się przyzwoicie wobec własnej żony???

                            - jak najbardziej zachowuje sie przyzwoicie.
                            zadna krzywda jej sie nie dzieje.

                            > Ze płacisz podatki mnie nie dziwi. Niepłacenie jest przecież karalne.

                            nie tylko. " kradbnac" innym caluski, niczego sie nikogo nie pozbawia.
                            kradnac pieniadze - pozbawia sie ich innych

                            > Nie musisz - domyślam się. Bardziej mnie ciekawi którego z was wybrałaby twoja
                            > żona gdyby wiedziała jaki jesteś naprawdę.

                            - zlodzieja pieniedzy.
                            wiem.
                            taka polska tradycja.
                  • donmarek Re: Normy - to nie prawo. 14.06.15, 07:49
                    Co do zdrady a dłubania w nosie ... obnoszenie się z tym, chwalenie na lewo i prawo ... hm, to już nie jest zdrada ale sygnał, że najwyższy czas do psychiatry się udać. Nikt przy zdrowych zmysłach nie przechwala się tym wśród ludzi go znających. Jest to utrzymywane w najgłębszej - tak przynajmniej wszyscy się starają - tajemnicy.
                    • facettt oczywiscie, ze tak... 14.06.15, 16:39
                      donmarek napisał:

                      > Co do zdrady a dłubania w nosie ... obnoszenie się z tym, chwalenie na lewo i p
                      > rawo ... hm, to już nie jest zdrada ale sygnał, że najwyższy czas do psychiatry
                      > się udać. Nikt przy zdrowych zmysłach nie przechwala się tym wśród ludzi go zn
                      > ających. Jest to utrzymywane w najgłębszej - tak przynajmniej wszyscy się stara
                      > ją - tajemnicy.


                      Oczywiscie, ze tak - a kto mowil o chwaleniu sie wsrod znajomych ?
                      Tu rozmawiamy z osobami nieznanymi - nieprawdaz ?
                      I dlatego mozna sobie pozwolic na szczerosc - bez konsekwencji.
              • 3-mamuska Re: Normy - to nie prawo. 14.06.15, 08:35
                agus-ia76 napisała:

                > ach!
                > czyli niesiesz nam tu taki kaganek nawrócenia...
                >

                O nie nie po prostu to forum dyskujsyne wy napiszecie o swoich doświadczeniach, ja moze o nich podyskutować.
                Świat nie jest idealny i nigdy nie bedzie.
                Mam tego świadomość.

                > piszesz ,że jesteś szczęśliwa...super!
                >
                > napawno wiele osób Ci tego zazdrości

                Nikt nie musi mi zazdrościć, wystarczy ze jazdy na swój sposób bedzie szczęśliwy.

                > jednak nie każdy jest, nie każdy dokonał właściwych życiowych wyborów, nie każd
                > y odnalazł się w tym co ma, nie każdy jest monogamiczny, a wg. pewnych teorii c
                > złowiek wcale nie jest...to tylko normy społeczno-ekonominczne wymusiły taki st
                > an rzeczy...

                Wiesz niby racja, gorzej ze to działa wielce jednostronnie.
                I mam wrażenie ze po stronie mężczyzn zdecydowanie bardziej.

                Do tego sama czytając forum to co kobiety , wy kochanki "piszecie" o "swoich " facetach i wychodzi ze oni wcale was nie uszczęśliwiają , albo dają szczęście chwilowe...
                Po prostu dziwne dla mnie jako kobiety jest fakt taki ze kobiety dają sie tak traktować.
                Choć z rożnych względów można zrozumieć.

                > nie da się życia podzielić na dwa kolory
                > jednym wystarcza chleb,inni wolą bułki

                No właśnie , wie i jak napisałam podyskutować sobie możemy a normalnie każdy wróci do chleba i bułek ..
                Przecież to ze ja tak czy inaczej napisze nie spowoduje ze zostawicie swoich facetów bo ja tak napisałam.

                > jedni się rozwodzą, drudzy swingują,a jeszcze inni, nie chcąc ranić utrzymują t
                > aki stan jaki jest, jednocześnie zaspokajając swoje potrzeby

                Ok, kazdy ma prawo, tyle ze wolność nasza kończy sie tak gdzie wolność drugiej osoby.
                I każdy zdradzający facet nie powie swojej zonę ,słuchaj mam kochankę, ty tez sobie kogoś znajdź ,a normalnie będziemy dalej razem i będziemy rodzina.

                Wydać to po przykładzie facettt, który nie poinformował uczciwie zony ze ma wolna rękę.
                Uważam ze gdyby jego żona i waszych facetów znalazły sobie kogoś to panowie wpadłaby w szał lub odeszli.
            • donmarek Re: Normy - to nie prawo. 14.06.15, 07:44
              Polska - przynajmniej na razie - to kraj demokratyczny. Znajdź odpowiednią większość do wprowadzenia kar za cudzołóstwo i po problemie. I nie będziemy jakimś rarogiem, bo są - i to całkiem sporo - kraje, gdzie takie prawo jest !!! Jak na razie, zdrada w małżeństwie czy tez związku partnerskim, jest tylko wykroczeniem przeciw normom obyczajowo-moralnym.
          • facettt Czy trzeba jak dziecku po niemiecku ? 13.06.15, 19:47
            napisalem wyraznie chyba, ze chodzi o normy spoleczne, czyli obyczajowe - a nie o normy prawne !

            Zdradzac bezkarnie wolno - bo to jest odstepstwo od normy obyczajowej, ale nie wolno bic zony
            - bo na to sa normy prawne.

            Czy trza to tlumaczyc - jak dziecku po niemiecku ?
            • 3-mamuska Re: Czy trzeba jak dziecku po niemiecku ? 14.06.15, 08:24
              Facettt napisałeś ze żona jest dorosła i jeśli bedzie chciała to znajdzie sobie kogoś?

              Problem polega na tym ze ona moze traktować wasza przysięgę poważnie, czyli wierność (No dla mnie wierność ewidentne jest wiernością erotyczna) wiec nie znajdzie nikogo bo przysięgała.

              Zastanawiam sie czy ona wie ze ty przysięgę rozumiesz nieco inaczej. Bo to jest trochę tak, ok ja mogę bo mam inny sposób myslenia, ona tez moze ,ale jej nie powiem ze wierność to wierność w małzeństwie to jaka? Ale erotyczna wierność juz niekoniecznie.

              I myśle ze gdyby sie dowiedziała nie o zdradach ,a o twoim myśleniu to dopiero wtedy sobie moze kogoś poszukać.
              Ale ty wolisz ja nie uświadamiać bo dopóki nie wie jest wierna.

              Haha dość dobrze to wykombinowałes ...
              • facettt ilesz razy trza powtarzac ? 14.06.15, 20:15
                - moj system wartosci zna.
                - o konkretnych zdarzeniach nie wie, bo nie jestem Idiota, by o tym mowic.
                - o (jej) zdrady sie nie boje, bo... jak polowy kobiet na tym Swiecie - seks ja nie interesuje
                (z kimkolwiek)

                ale nawet gdyby bylo inaczej - tez nie robilbym z tego tragedii...
                ...
                • koszmarna.baba Re: ilesz razy trza powtarzac ? 15.06.15, 08:20
                  facettt napisał:

                  > - moj system wartosci zna.
                  > - o konkretnych zdarzeniach nie wie, bo nie jestem Idiota, by o tym mowic.
                  > - o (jej) zdrady sie nie boje, bo... jak polowy kobiet na tym Swiecie - seks ja
                  > nie interesuje
                  > (z kimkolwiek)

                  Noo.. jak ma do dyspozycji tylko wyeksploatowanego "cienkiego bolka" to wcale się jej nie dziwię że nie jest zainteresowana.


                  > ale nawet gdyby bylo inaczej - tez nie robilbym z tego tragedii...


                  Tragedii to może i nie ale wyrzuty i awantury jak najbardziej.
                  • facettt durne zlosliwosci. 15.06.15, 15:14
                    koszmarna.baba napisała:
                    > Noo.. jak ma do dyspozycji tylko wyeksploatowanego "cienkiego bolka" to wcale
                    > się jej nie dziwię że nie jest zainteresowana.

                    - durne zlosliwosci.
                    NIE jest zainteresowana NIKIM - rowniez innymi.

                    > Tragedii to może i nie ale wyrzuty i awantury jak najbardziej.

                    - tylko wtedy, gdyby robila to na moich oczach.
                    jesli dyskretnie i od czasu do czasu (jak i ja) - to nie robilbym problemu.
                    • 3-mamuska Re: durne zlosliwosci. 16.06.15, 00:09

                      - o (jej) zdrady sie nie boje, bo... jak polowy kobiet na tym Swiecie - seks ja nie interesuje
                      (z kimkolwiek)
                      No to juz wiemy czemu tak chętnie pozwoliła zonie na sex z obcym,hehe bo wiesz ze i tak nie pójdzie.
                      A ja cie rozczaruje ,bo to wcale nie jest wyznacznikiem.


                      I masz facettt jakieś stare dane.
                      Lub z ciebie jest dupa, wszystkie mi znane kobiety uwielbiają sex. A znam cała masę w rożnym wieku.

                      Często kobieta nie ma ochoty na sex przez to jak ja facet traktuje w ciagu dnia, czy pomaga jest miły ,uśmiechnięty, pokazuje ze mu zależy jest czuły to i sex jeść często .

                      Tak wiec nie win tylko zony, moze to ty masz złe podejście.

                      Mam koleżankę ,z mężem 10 lat uprawiali sex raz na kilka miesięcy. Facet był dla niej okropny, niemiły, nieczuły, wredny...
                      Odeszła od niego.
                      Teraz ma faceta , i maja sex niemal codziennie.
                      Ale ten facet dobrze ja traktuje, jest czuły pomocy spokojny. Śmieje sie czasem ze ina to chyba nadrabia te lata, i w końcu go wykończy...

                      A kobieta czuje ze facet ja zdradza, często zdradę wykryje bo miała przeczycie.
                      Moze ona twoja żona tez ma przeczucie i dlatego nie chce sie z toba kochać.
                      Ale zamiast pracować nad związkiem i sie postarać,facet woli uciec i poszukać pocieszenia.


                      A i to żadne umoralnianie, ot spostrzeżenie, wypowiedzenie swojego zdania. I uświadomienie ze twój stereotyp ze kobiety nie lubią sexu jest krzywdzące i nieprawdziwe.
                          • grey101 Re: nadal durne zlosliwosci. 16.06.15, 07:48
                            W PL też są smile ale adresów nie podam, bo to nie dziwki na telefon
                            wszystkie kobiety, które znam sekszą się regularnie i to naprawdę lubią ale faktem jest też, że starannie wybierają tych, z którymi idą do łóżka. smile
                          • facettt Londyn widac wigoru im dodaje ? 16.06.15, 18:33
                            - gdyz juz dawno zrobilem sonde w szerszym gronie znajomych (ok. 20-tu mezczyzn) - w Polsce.
                            ok. POLOWY znajomych stwierdzilo (po latach malzenstwa), ze zony (w wiekszosci pracujace)
                            wiecznie sa zmeczone, seks czynia niechetnie, a niektorzy mowili nawet, ze malzonki zaznaczyly im - ze zupelnie moga sie bez seksu obejsc.
                              • facettt a ta w kolko Macieju. 16.06.15, 19:17
                                3-mamuska napisała:

                                > No ci napisałam ze musi w związkach byc bardzo nie tak skoro żona nie chce sexu
                                > , lub maja juz koło 60-tki.
                                > Moze zamiast winić partnerkę zastanowić sie nad swoim postępowaniem.


                                a ta w kolko Macieju.

                                1. Nikt nie pisal tu, ze w zwiazkach jest cos zle.
                                2. Nikt nie pisal tu o czyjejkolwiek winie.

                                Powtorze zatem - jak dziecku po niemiecku - ze kobiety maja generalnie mniejsze potrzeby seksualne, niz mezczyzni, a niektorym do tego z wiekiem one nie rosna - tylko wygasaja.
                                • 3-mamuska Re: a ta w kolko Macieju. 16.06.15, 19:33

                                  > Powtorze zatem - jak dziecku po niemiecku - ze kobiety maja generalnie mniejsze
                                  > potrzeby seksualne, niz mezczyzni, a niektorym do tego z wiekiem one nie rosna
                                  > - tylko wygasaja.

                                  A skąd to możesz wiedzieć? Jestes kobieta czy po prostu stereotypy???
                                  Ja ci mowi ze lubie sex a ty próbujesz wmówić mi co innego. Jak i moje koleżanki .Dlatego ci napisałam ,ze często mężczyźni wola winić kobiety (ze niby maja mniejsze potrzeby) niz zadbać o to żeby chciały tego sexu.
                                  • facettt a ta nadal w kolko Macieju. 16.06.15, 20:54
                                    3-mamuska napisała:

                                    > > Ja ci mowi ze lubie sex a ty próbujesz wmówić mi co innego. Jak i moje koleżank
                                    > i .Dlatego ci napisałam ,ze często mężczyźni wola winić kobiety (ze niby maja m
                                    > niejsze potrzeby) niz zadbać o to żeby chciały tego sexu.

                                    alesz ja nie pytam o to, co lubisz, ani o to, co i ile lubia Twoje kolezanki.
                                    powtarzam n-ty raz, ze moja Slubna zwyczajnie nie lubi seksu,
                                    a tak uwaza rowniez polowa moich znajomych (mezczyzn)
                                    z grupy reprezentatywnej 20 osob - na ktorych przeprowadzilem kiedys badania sondazowe.

                                    PS. Cale szczescie miewalem od czasu do czasu kochanki - seks dosc lubiace...
                                    (do czasu - gdy mialy nadzieje na zostanie zona... potem im sie jakos odwidzialo smile))
                                      • facettt a ta znowu nadal w kolko Macieju. 17.06.15, 20:31
                                        3-mamuska napisała:
                                        > A ja ci w koło Macieju mowię ze jest MOŻLIWOŚĆ ze żona po prostu moze nie mieć
                                        > ochoty na sex (twója jak i znajomych) bo ma meza który sie nie postara ,żeby te
                                        > n sex lubiła, Lub miała na niego ochotę ...

                                        zatem powtarzam po raz n-ty, ze to nie ten przypadek.
                                        nie ma ochoty na seks z NIKIM.
                                        potencjalni kochanowie owszem byli - i tez nic nie wskorali smile
                                  • grey101 Re: a ta w kolko Macieju. 16.06.15, 20:56
                                    często mężczyźni wola winić kobiety (ze niby maja m
                                    > niejsze potrzeby) niz zadbać o to żeby chciały tego sexu.

                                    o to to... bo każdemu się wydaje, że w te klocki jest genialny. A prawda jest taka, że kobiety się zwyczajnie zrażają i zniechęcają do seksu z facetami nie mającymi pojęcia, co kręci ich własne żony. A oni nie mają pojęcia, że są kiepscy. Kochankę łatwiej rozkręcić, bo to ekscytacja nowym ciałem, nowymi doznaniami. Kręci dobrze obie strony bez zbędnego wysiłku, który by trzeba było włożyć w rozgrzanie żony - i przekonanie jej, że z własnym mężem może mieć porządny orgazm, który będzie chciała powtórzyć. Wielokrotnie. smile
                                  • donmarek Re: a ta w kolko Macieju. 17.06.15, 07:48
                                    3-mamuska
                                    > A skąd to możesz wiedzieć? Jestes kobieta czy po prostu stereotypy???
                                    Żadne stereotypy. Biologia. Matka-Natura. Po prostu zadaniem samca jest zapładnianie, a samicy urodzenie efektu owej "chwili uniesienia". Tylko tyle i aż tyle. Człowiek tutaj niczym nie odróżnia się od innych zwierząt !!! A, że matka-samica musi jeszcze swoje potomstwo odchować, więc i wcześniej jej cykl seksualno-rozrodczy zamiera. Za sprawą właśnie Matki-Natury. Samiec zaś dalej ... wink
                                    A wszystko inne to tylko CYWILIZACJA człowieka
                                    • 3-mamuska Re: a ta w kolko Macieju. 17.06.15, 20:38
                                      donmarek napisał:

                                      > 3-mamuska
                                      > > A skąd to możesz wiedzieć? Jestes kobieta czy po prostu stereotypy???
                                      > Żadne stereotypy. Biologia. Matka-Natura. Po prostu zadaniem samca jest zapładn
                                      > ianie, a samicy urodzenie efektu owej "chwili uniesienia". Tylko tyle i aż tyle
                                      > . Człowiek tutaj niczym nie odróżnia się od innych zwierząt !!! A, że matka-sa
                                      > mica musi jeszcze swoje potomstwo odchować, więc i wcześniej jej cykl seksualno
                                      > -rozrodczy zamiera. Za sprawą właśnie Matki-Natury. Samiec zaś dalej ... wink
                                      > A wszystko inne to tylko CYWILIZACJA człowieka

                                      Wiesz ja nie jestem ani psem ani kotem , kobiety odkrywają swoją seksualność i z niej korzystają.
                                      To nie czasy średniowiecza ze kobieta miała wiecznie ból głowy.

                                      Ja wystarczy ze powiem ze boli mnie głowa a maż juz sie smieje i ... bo wie ze sex to najlepsze lekarstwo na mój ból głowytongue_out

                                      I z tego co wiem nie jestem wyjątkiem.


                                      Takie właśnie tłumaczenie maja smamce ,które nie zajmą sie dzieckiem żeby żona mogła wziąć kąpiel odprężyć sie i mieć siły i ochotę na sex.
                                      Bo on samiec rozsiał nasienie i na tym kończy sie jego rola, trzeba poszukać następnej.
                                      • donmarek Re: a ta w kolko Macieju. 18.06.15, 08:08
                                        3-mamuska
                                        > To nie czasy średniowiecza ze kobieta miała wiecznie ból głowy.
                                        W owych czasach kobiety NIE MIAŁA PRAWA BOLEĆ GŁOWA. Mężczyzna to był wówczas pan i władca. I dlatego taka dzietność była. wink

                                        > Wiesz ja nie jestem ani psem ani kotem , kobiety odkrywają swoją seksualność i
                                        > z niej korzystają.
                                        Tak właśnie! Odkrywają swoja seksualność. Powoli staja się i są PANIAMI SAMEJ SIEBIE! Co prawda nie wszystkie, ale z wolna coraz więcej.

                                        > Bo on samiec rozsiał nasienie i na tym kończy sie jego rola, trzeba poszukać na
                                        > stępnej.
                                        No tak, a KTO go tak WYCHOWAŁ ??? To matki - czyli kobiety - tak właśnie wychowywały i nadal w sporej części tak WYCHOWUJĄ, swoich synów. I, NIESTETY, ale nadal pokutuje to w naszym społeczeństwie. MATKA, OPIEKUNKA DOMOWEGO OGNISKA. Żywcem przejęte od "psów i kotów" wink i powielane wśród ludzi. A nie KOBIETA-CZŁOWIEK. TAKI SAM JAK MĘŻCZYZNA. I RÓWNY MĘŻCZYŹNIE.
                                        smile
            • natipiszko Re: Czy trzeba jak dziecku po niemiecku ? 20.06.15, 00:23
              Uczepiłeś się facettt tego prawa jak pijany płotu . Tak sobie to ładnie wytłumaczyłeś , że permanentna zdrada żony w obliczu obowiązującego powszechnie prawa jest spoko ale nie płacenie podatków już jest be . Myślę , że tak karmisz swoje sumienie aby było cicho . Ożeniłeś się z musu , bez miłości i teraz bierzesz odwet za to , że byłeś posłuszny panującym wtedy zasadom .Szkoda mi tych Twoich kochanek , nie zdają sobie sprawy po co są . Musisz jednak coś mieć w sobie skoro i tak lgną do Ciebie ... Może jakąś wewnętrzną potrzebę miłości ??? A tam i tak szczerze nie odpowiesz , albo coś znowu o jakiś podatkach smile .
              • facettt eeh... 20.06.15, 17:11
                natipiszko napisał(a):
                że permanentna zdrada żony w obliczu obowiązującego powszechnie prawa
                > jest spoko ale nie płacenie podatków już jest be .

                - nie pochlebial mnie i sobie smile

                jaka permanentna...

                od czasu do czasu - bo kto by na permanentna mial czas, srodki i budowal wykrety dla Slubnej ?
                - nie da sie permanentnie.

                . Ożeniłeś się z musu , bez miłości i teraz bierzesz
                > odwet za to ,

                - bzdury. kochanki nie sa do odwetu - sa do dodatkowej przyjemnosci.

                że byłeś posłuszny panującym wtedy zasadom .

                - zasady - jak widzisz mam w d...
                bylem posluszny WLASNEMU sumieniu.

                Szkoda mi tych Twoich kochanek , nie zdają sobie sprawy po co są .

                - nie wygladaly na niezadowolone... smile

                Musisz jednak coś mieć w sobie skoro i tak lgną do Ciebie ...

                - owszem. usmiech, kulturalne zachowanie i wrodzona przychylnosc (filie) do kobiet...
                kobiety znakomicie wyczuwaja, czy ktos je po prostu lubi...
                - bo jest urodzonym kobieciarzem smile))
    • natipiszko Re: Czy to koniec?! 17.06.15, 23:38
      Oj Oj - nie mogę się nie wtrącić . Mam prawie pięć dych i uwielbiam się kochać . Kiedyś chciałam młodego kochanka ale mój mąż jakimś cudem ( chyba jakaś telepatia smile ) zaczął o mnie dbać , zabiegać itd. Zawsze seks był dla nas ważny ale to spowolniało przez nadmiar obowiązków , zmęczenie itd. Teraz kochamy się kilka razy w tygodniu , oooo i jest cudownie ! Mam w nosie młokosa , który nie wiedział czego chciał .
      Taki seks sprawia , że żona czuje się atrakcyjna i chce więcej i więcej smile . Osobiście wolę legalnie i bez stresu .
      A facettt lubi te sprawy z innymi i tyle . Wiem , że są żony bez potrzeb bo akurat mąż wielokrotnie mi opowiadał o "biednych" kolegach . Myślę ,że wszystko zależy od temperamentu . Są różni ludzie , są różne kobiety ... Ale wydaje mi się , że ludzie powinni już na początku swej wspólnej drogi jakoś się pod tym względem dobierać , no nie ????
      • facettt Swietny post. 17.06.15, 23:41
        natipiszko napisał(a):
        Ale wydaje mi się że ludzie powinni już na początku swej wspólnej drogi jakoś się pod tym
        wzgl ędem dobierać , no nie ????

        No tak.
        tylko tego nie da sie rozpoznac
        w 3 miesiace kontaktu.
              • 3-mamuska Re: Swietny post. 19.06.15, 19:30
                agus-ia76 napisała:
                > dlatego nie powinno się brac ślubu po 3 miesiącach

                zawsze tak uwazalem.
                - a teraz pora sie domyslec - dlaczego byl ten slub.

                No właśnie i juz mamy rozwiazanie ,dlaczego facettt lubi panienki na boku ,a żona nie ma ochoty na sex.
                Skoro są razem tylko dlatego ze wpadli i wypadało wziąć ślub.

                I to nie winna zony ze nie chce sexu ani wina facettt ze chodzi na lewiznę.
                To zycie...
                Szkoda tylko ze zamiast sie męczyć nie można sie rostac i ułożyć sobie zycie z kimś z kim bedzie sie szczęśliwy.
                  • 3-mamuska Re: Swietny post. 20.06.15, 10:30

                    agus-ia76 napisała:

                    > no właśnie mamuska...szkoda
                    > ale nie zawsze to się tak wszystko da ...nie zawsze...
                    > też żałuję sad

                    Agus a jaka jest twoja historia? Bo widać ze cieżko ci? Albo odnoszę mylne wrażenie... Oczywiście jeśli masz ochotę napisać.
                • facettt jak gerneral... 20.06.15, 17:14
                  3-mamuska napisała:
                  > Szkoda tylko ze zamiast sie męczyć nie można sie rostac i ułożyć sobie zycie z
                  > kimś z kim bedzie sie szczęśliwy.

                  - nie ma zadnej meki, jest tylko niedosyt.
                  jak onegdaj general Jaruzelski wybralem mniejsze zlo... smile
                  wiekszym byloby pozostawienie losu wlasnego dziecka - komus innemu.
                    • facettt Re: jak gerneral... 20.06.15, 18:52
                      agus-ia76 napisała:
                      > ależ nam się tu psychologiczne rozprawki porobiły big_grin

                      - kobieciarz - to nie seksoholik.
                      zadarza mu sie pomyslec niekiedy o czyms innym, niz tylko o kobiecie i seksie smile
                      >
                      > tak czesto wybiera się mniejsze zło, wybiera się święty spokój, wybiera się stab
                      > ilizację, pewność i wygodę

                      - bo z tej pozycji najlepiej mozna pozwolic sobie czasem na szalenstwo i przygode smile

                      ____________________________________________
                      kazdy kij ma dwa konce.
                      tylko proca ma trzy:
                      www.rycerskisklep.pl/product-pol-1106-Proca-drewniana.html
                      • ninek04 Re: jak gerneral... 20.06.15, 20:01
                        facettt napisał:

                        > - bo z tej pozycji najlepiej mozna pozwolic sobie czasem na szalenstwo i przygo
                        > de smile
                        I tego nalezy sie trzymać,bo życie jest krótkie i trzeba przyprawić mu smak.Ja się z Toba zgadzam ,popieram i lubię.
                        > ____________________________________________
                        • facettt tosz jasne :) 20.06.15, 20:12
                          ninek04 napisała:
                          I tego nalezy sie trzymać,bo życie jest krótkie i trzeba przyprawić mu smak.

                          Tosz jasne smile
                          - Bo to nieprawda, ze "nie mozna zjesc ciastka i go miec".

                          Mozna.
                          Tylko trzeba do tego dwa.
                          jedno sie ma, a drugie sie zjada smile
                          • ninek04 Re: tosz jasne :) 20.06.15, 20:21
                            facettt napisał:
                            >
                            > Tosz jasne smile
                            > - Bo to nieprawda, ze "nie mozna zjesc ciastka i go miec".
                            >
                            > Mozna.
                            > Tylko trzeba do tego dwa.
                            > jedno sie ma, a drugie sie zjada smile

                            A więcej niz dwa, to nie przejdzie już?Mozna chyba zjesć więcej, niż dwa,nie narażając się na niestrawnośc.
                            • facettt sprawdzilem - nie da sie. 20.06.15, 22:45
                              ninek04 napisała:
                              > A więcej niz dwa, to nie przejdzie już? Mozna chyba zjesć więcej, niż dwa,nie na
                              > rażając się na niestrawnośc.


                              sprawdzilem - nie da sie.
                              zona i dzieci wymagaja jednak czasu, pieniedzy i opieki
                              na jedna kochanke (i to tez nie ciagle, tylko od czasu do czasu)
                              ledwie tego czasu staje...
                            • donmarek Re: tosz jasne :) 21.06.15, 07:51
                              Można i więcej "ciastek" mieć. wink Bo, jest żona, jedna kochanka - ta sama od kilkunastu lat, tyle, że dość daleko, i inne, pojedyńczo - na krócej. O wszystkim wie tylko "stała" kochanka.
                              Że łobuz jestem? Nic na to nie poradzę. Takim mnie Matka-Natura stworzyła. No i DOSKONALE jest mi z tym !!!
              • natipiszko Re: Swietny post. 20.06.15, 00:30
                No tak , ale w " tamtych czasach " było zupełnie inaczej . Mniemam , że jesteśmy z facettt-em w podobnym wieku . Wtedy jak się wpadło to po prostu brało się ślub . A na pewno nikt nie myślał o samotnym wychowywaniu dziecka. Moja przyjaciółka zdawała maturę w mocno zawansowanej ciąży , a teraz jest już parę dobrych lat po rozwodzie . No i miała po drodze paru kochanków smile .
    • makinetka82 Re: Czy to koniec?! 24.08.15, 11:19
      Trzeba się było nie brać za zajętego faceta, i tyle... nigdy was nie zrozumiem... włazicie z butami w cudze zycie, razem z biednym, cierpiącym męzusiem rujnujecie komuś zycie, patrząc tylko na siebie i na swój interes, a potem jeszcze płacz? Zrobiłaś świństwo, on też, to teraz się męczcie. A potem, jak juz bedziecie razem, poczekaj, aż tobie też jakaś biedna zakochana odbierze tego niewiernego typa, bo " nie bedzie potrafila normalnie funkcjonować" .

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka