Dodaj do ulubionych

agresywne zakończenie romansu

09.10.16, 16:08
Witam,
Od 3 lat miałam romans. Było nam ze sobą dobrze, mój żonkoś jakoś nie krył się specjalnie ze mną bo i ja poznałam jego kolegów, jak i on moje koleżanki. Często się kłóciliśmy, odkąd jego ślubna zaczęła węszyć i dochodziły do niej różne informacje, z kim to jej mąż spędza weekendy i czemu nie wraca do domu po 3 dni bądź wraca nad ranem. Wiadomo, siedział wówczas częściej w domu by uspokoić sytuację. Obiecywał mi góry i lasysmile Mówił, że się ze mną ożeni, że będziemy mieli dziecko, mówił, że kocha...

Lecz ja nie o tym... parę dni temu doszło między nami do obrzydliwej awantury. Pisał smsy erotyczne, miałam dość pisaniny i chciałam w końcu się spotkać. Zaczął mnie obrażać i padły bolesne słowa.. Słowa jakich nikt wobec mnie nie użył nigdy. Mój "żonkoś", który zawodowo operuje słowem, więc omotać mnie słowem mu było bardzo łatwo, pisał do mnie jak.. prymityw. "Wypier**laj", "won", "jesteś śmieciem", "nie zasłużyłaś na żadne miłe słowo", "zniszcze Cie" i najgorsze dla mnie.... "nie dorastasz mojej żonie do pięt". Nasza znajomość jest zakończona, wiedziałam, że to się prędzej czy później skończy, zwłaszcza, że od stycznia regularnie się kłóciliśmy. Ale myślałam, że rozejdziemy się w pokojowej atmosferze. Od 3 dni wylewam łzy w poduszkę, użył słów, które pokaleczyły mnie. Uderzył w najbardziej czułe miejsca.. Jak mu odpisałam, że rzekomo nie kocha swojej żony więc mnie oszukiwał od początku, trzymałam odpowiedź, że to bez znaczenia, kogo kocha ale to jest jego rodzina. Pisał mi, że jestem podła i przeklina dzień w którym mnie poznał, że mnie nienawidzi, mnóstwo inwektyw i bardzo niesprawiedliwych wręcz prostackich słów.
Jest mi strasznie przykro, nie mogę się uspokoić, bo nigdy ale to nigdy nie spodziewałam się po nim takich słów. W ogóle nie sądziłam, że on potrafi kogoś potraktować w tak prymitywny sposób. Mam ciągle ochotę mu wystosować wiadomość, jak bardzo mnie bolą jego słowa, jak bardzo mnie skrzywdził. Ale przecież to nie ma sensu sad Tak bardzo chciałabym usłyszeć, że przeprasza, że tak wcale o mnie nie myśli. Może to infantylne, ale potrzebuje tego. Nie będę już się z nim spotykać, lecz nie umiem zacząć go nienawidzić po tych słowach, cierpię ...
Obserwuj wątek
          • besamomucho Re: agresywne zakończenie romansu 10.10.16, 14:40
            Agusia, najgorsze jest to, że na codzien potrawię być zaczepna i twardo stąpam po ziemi. A w konfrontacji z nim zachowuję się jak skrzywdzony 3 latek. Nie potrawiłam się postawić, tylko rozpłakałam się jak dziecko i wylałam z siebie emocjonalny bełkot pt. "jak możesz mi to robić, ranisz mnie" etc..... Gdybym postawiła się i urwała rozmowę prostym "odwal się" albo brakiem reakcji, może gdyby się uspokoił, zweryfikowałby swoje słowa i miałby wyrzuty sumienia. A tak? Pokazałam, że jestem mazgajem, z którym można wszystko zrobić. Mam żal do siebie, że wykazałam się takim brakiem szacunku do siebie, przecież wiem, że to niesprawiedliwe słowa a pozwoliłam by mnie zraniły i nie zaprotestowałam.. Tylko je rozgrzebuje
    • donmarek Re: agresywne zakończenie romansu 10.10.16, 07:55
      Nie licz na żadne dobre słowo od niego. Przeprosin nie będzie. A raczej na kolejne obelgi! Wygląda to na to, że żona się dowiedziała i postawiła weto! A on jest typem człowieka który wszystko wie najlepiej i na wszystkim się zna. Taki "podwórkowy Kaczyński"! Więc dla swojego zdrowia ... popłacz, zapomnij i poszukaj nowego. Ale - radzi Ci to łobuz - wolnego. Zajęci/zajęte tylko dla zajętych, wink Tak jest bezpieczniej !!!
      ps
      co do haków, hmmm adwokat, a może i on się jakoś zabezpieczył i też coś ma? Bez poznania bliższych faktów, trudno cokolwiek powiedzieć.
      • besamomucho Re: agresywne zakończenie romansu 10.10.16, 14:36
        Marek, dziękuję. Podwórkowy kaczyński - boskie określenie. Aż mam ochotę go tak nazwać smile Dziś dostałam kolejną wiadomość, że ma o mnie jeszcze gorsze zdanie niż myślę. Boli mnie to, że ktoś, dla kogo byłam przez 3 lata zawsze lojalna i dyskretna, zawsze namiętna mnie tak prymitywnie obraził. Może nie byłam idealna, bo marudzenie to moja gorsza strona- ale kto w ogóle zasługuje na tak prostackie okreslenia?
        A co do haków - nigdy nie wpadłam na pomysł by kolekcjonować haki. Robiłam u niego aplikację, myślałam, że on będzie zawsze... Był moim mentorem i wzorem. Nie wiem czy mogłabym dopuścić się do wykorzystania czegokolwiek przeciwko niemu. Jest bliski memu sercu i obawiam się, że długo nie będę mogła myśleć o nim źle..
        Jestem wrakiem człowieka, moje poczucie własnej wartości jest równe 0.. czy może być coś gorszego niż niesprawiedliwe słowa od najbliższej osoby? Liczyłam, że może miał zły dzień, wpadł w furię i się na mnie wyżył. Ale macie rację.. przeprosin nie będzie i są kolejne obelgi.
          • rezolutnakobieta Re: agresywne zakończenie romansu 17.10.16, 08:16
            Mynia_pynia dobrze Ci radzi. Olałabym go. Jeśli pracujecie w jednym środowisku (o ile dobrze zrozumiałam on jest w zawodzie wyżej niż Ty, robiłaś u niego aplikację?) to wszelkie zemsty mogą Ci tylko zaszkodzić. Puści jakieś ploty na Twój temat, po co Ci to? Pokaż mu, że masz gdzieś to, co on sobie o Tobie myśli. Z chamstwem się nie dyskutuje.
            • besamomucho Re: agresywne zakończenie romansu 18.10.16, 18:59
              Nie zamierzam się na nim mścić. Po prostu jest mi przykro, że ktoś, kto mówił, że mnie kocha i był mi bardz bliski, w ten sposób się do mnie odzywa i traktuje mnie jak obcego człowieka. Nie pojmuję tego, jak można z premedytacją tak kogoś ranić. Widziałam go 2 dni temu i minął mnie jak obcą osobę. Nawet nie spojrzał na mnie, obrażony minął bez uśmiechu... sad Łudziłam się, że ochłonie i mnie przeprosi a tu nic... Mam rozdzierającą, pozostawiających ziejące zgliszcza, czarną, zimną pustkę w sercu. Od kilki dni nie mogę spać i mam retrospekcje jak to zawsze do mnie pisał, dzwonił, dzielił się ze mną swoim życiem a tu nagle nie dorastam jego żonie do pięt. To po co się ze mną spotykał, skoro w jego oczach jestem tak złym i podłym człowiekiem, wręcz zerem? Biję się z myślami, czy on tak od poczatku o mnie myślałm czy powiedział tak by mnie zranić.. Ale nie rani się osób, które są nam bliskie. Użalam się nad sobą, cierpię
              • rezolutnakobieta Re: agresywne zakończenie romansu 18.10.16, 20:45
                Rozumiem, że Ci ciężko. Myślę, że on próbuje zrzucić winę na Ciebie. Dlatego tak paskudnie Cię traktuje. Faceci to tchórze. Kochanek mojej koleżanki też jej wyznawał miłość, łaził za nią, traktował jak bóstwo, a jak żona się dowiedziała to tłumaczył, że to wina kochanki, bo go napastowała, a on biedny misio, mimo że kocha żonę nad życie nie mógł się od 'tamtej szmaty' opędzić wink Oni (prawie) wszyscy tak samo. Nawet jeśli nie robi to żeby udowodnić coś żonie, to sam przed sobą może próbować się wybielać i winna, okropna i w ogóle be jesteś Ty, nie on. Wiem, że to jest bardzo przykre, ale staraj się nie przejmować. Gdybyś nie dorastała żonie do pięt to raczej nie spędzałby z Tobą tyle czasu kiedyś. Robi tak, żeby Ci dokuczyć. Swoją drogą wykształcony pan mecenas, a burak jakich mało. Zero klasy, żeby się tak do kobiety odnosić. Masz szczęście, że nie związałaś się z nim na stałe.
                • besamomucho Re: agresywne zakończenie romansu 19.10.16, 17:33
                  Tchórzostwo swoją drogą, ale można tak z dnia na dzień wyłączyć emocje i kogoś zmieszać z błotem? Ja bym nie potrafiła ot tak zwyzywać kogoś, z kim miałam wiele uniesień i przyjemnych chwil, mnóstwo zaufania. Nie wierzę, że cały ten czas udawał. Pewnych rzeczy nie można udawać, od takich prozaicznych jak dzwonienie do siebie po powodzeniu, porażce, ciekawym zdarzeniu bądź tak o jak się jedzie autem, chęci opowiadania drugiej osobie o prozie życia codziennego, po głębokie zwierzenia i tajemnice. To dla mnie abstrakcja jak można zrobić takie cięcie.. żona akurat tu się łapała o co biega. Ale nie spodziewałam się potraktowania mnie jak śmiecia. Nie pojmuję jak można być tak brutalnym.. może jestem zbyt wrażliwa albo głupia po prostu. Tak bardzo bym chciała by przeprosił. Nie po to by wracać do siebie. Powrót jesy niemożliwy bo zdeptal moją namiętność i zaufanie. Ale po to, bym miała świadomość, że to nie było moją imaginacja i jemu też było dobrze, lecz z jakiś względów kończymy
                  • 3-mamuska Re: agresywne zakończenie romansu 19.10.16, 20:08
                    Ale co sie dziwisz? Faceci swoje własne dzieci olewaja, potrafią zerwać kontakt bo ma nowe zycie. A ty chciałbys zeby on był związany z toba emocjonalnie? Z osoba ktora miała byc tylko rozrywka jak zabawka?



                    Ja uważam ze osoby które zdradzają, nie sa zdolni do głębszych uczuć. Stad taka szybka zmiana w zachowaniu/uczuciach w stosunku do ciebie.
                    Chodzi o osoby które maja dosc dobre związki , a mimo to szukają na boku. To tylko osoby powierzchowne. Niezdolne do głębszych uczuć czy empatii.
                    Co innego jeśli człowiek ma bardzo zły związek a z pewnych względów nie moze odjeść.
                    Osoby które kochają naprawde nie zdradzają.
                      • 3-mamuska Re: agresywne zakończenie romansu 20.10.16, 01:58
                        besamomucho napisał(a):

                        > Mamuśka, jego obecna żona jest jego drugą żona. Pierw była jego kochanką. Z bol
                        > em przyznaję Ci rację

                        O kurcze masakra, weź kopnij go w 4 litery jestes wiecej warta. No chyba ze mialas nadzieje na bycie 3 żona, podoba schematuncertain Eh uczucia.
                        Ale po co ci taki wybrakowany towar?
                        Popij porycz w poduszkę , rano klnij na kaca i pomysł za jakie grzechy dla niego sie tak męczysz.
                        Pokaz mu ze jestesm szczęśliwa zadowolona to go bardziej ruszy niz twoje smutne oczy.
                  • rezolutnakobieta Re: agresywne zakończenie romansu 19.10.16, 21:45
                    Może on jest taki bezwzględny z natury, tylko przy Tobie się hamował. Może mieć taką podwójną osobowość. Nie zadręczaj się niepotrzebnie i nie czekaj na jego przeprosiny. Prawdopodobnie się nie doczekasz. Krzyż mu na drogę. To nie jego widzimisię świadczy o Twojej wartości jako kobiety czy człowieka. Nie pozwól mu wpłynąć na Twoje poczucie wartości. Skoro latał do Ciebie tyle czasu i zdradzał z Tobą wspaniałą żonę, to raczej nie dlatego, że Tobą gardził? Trochę by to było nielogiczne. Facet nie może się uporać z negatywnymi uczuciami na swój własny temat i dlatego odgrywa się na Tobie. Ciesz się, że nie masz z nim już nic wspólnego. Może to jakiś psychopata. A cham i prosię na pewno smile Jak to tu już wiele razy napisano - faceta poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy. Jemu brak klasy i kultury, nie ma za czym płakać. Naprawdę potrzebne Ci przeprosiny takiego zera?
        • 3-mamuska Re: agresywne zakończenie romansu 13.10.16, 01:03
          szeptanie napisała:

          > Robiłaś za ścierkę to i potraktował cię jak ścierę. W czym rzecz? Skrzywdzona s
          > ię czujesz? A jego dzieci nie krzywdziłaś? Wlazłaś w związek z gnojem a oczekuj
          > esz, że zachowa się jak książę? Dobrze ci tak smile

          W sumie to troche w tym jest racji ,kochanka to czysta zabawka, ma zaspokoić zachcianki faceta. Faceta egoisty.
          Czego oczekujesz szacunku miłości obietnic?
          Myślałaś ze jestes lepsza od zony ?
          I tobie obieca i dotrzyma słowa?

          Zawsze mnie ta naiwność zaskakuje.... Czego oczekiwać od faceta który kłamie oszukuje, nie ma szacunku do własnej zony i dzieci, i myślałaś ze do ciebie bedzie miec szacunek? Ze jestes na tyle lepsza ze ciebie lepiej potraktuje?
          No proszę cie ile masz lat...
          A juz szukanie haka i szantaż to dno wiedziałaś w co sie pakujesz.

          Popłacz przebolej idz dalej on nie jest tego wart.
          • agus-ia76 Re: agresywne zakończenie romansu 13.10.16, 07:24
            Dno to jest jego zachowanie, bo dlaczego tylko kobiety mają ponosić konsekwencje romansu i być rozsądniejsze za oboje?
            Wiedział co robi. Wiedział w co się pakuje.
            Ona zła. A on złoty?

            No nie mamuśka. Twoje komentarze zawsze są takie oderwane od rzeczywistości.
            Może wejdź do tej rzeki. Popróbuj. A później dyskutuj, o czymś co będziesz znała z autopsji.

            Kochanek i kochanka to dwoje dorosłych, świadomych ludzi i obojgu należy się szacunek jeśli dobrowolnie w ten układ weszli.
            Zostawiamy tu żony, mężów. Nie o nich teraz mowa.

            A skoro temu Panu układ przestał odpowiadać to udaje się na szczerą rozmowę z panią i wyjaśnia jej co jest pięć. I na 99% pani zrozumie i pójdzie swoją drogą. No chyba, że to jakaś desperatka. Ale autorka postu raczej na taką nie wygląda.
            • 3-mamuska Re: agresywne zakończenie romansu 13.10.16, 19:12
              Wiesz , nie masz pojecia , co ja przeżyłam, w życiu.
              facet obieca, cuda wianki , zeby tylko młoda kobieta czy tez mężatka w to weszły.
              To egoiści i trzeba mnie. To ma uwadze.

              Dlatego uważam ze kobieta , ktora sie bawi w bycie kochankę powinna zdawać sobie sprawę, ze jest facet okłamuje zone to rowie dobrze moze okłamywać ja.
              I to co jej obiecuje trzeba dzielić na 4
              Zanim sie uwierzy. I to dla własnego zdrowia psychicznego , nie zeby byc bardziej odpowiedzialna ale zeby mniej cierpieć, nie byc wykorzystywana.
              Kochanka myśli ze jest lepsza od zony, bo facet zdradził zone dla niej, to działa na ego, niestety na tym ego mozna sie mocno przejechać.
              ( to taka kobieca rewalidacja, co niektóre sa z tego dumne ze złapały żonatego, ze zajęty facet sie skusił na ich wdzięki)

              Mam koleżankę ktora miała romas z żonatym z małym dzieckiem.
              Doprowadziła do tego ze facet pozbył
              Sie zony i corki (3 letniej) z uk wysłał
              do polski . Mimio ze żona była u niej i prosiła zeby dziecko mogło mieszkać z ojcem. Bo ona kochanka bardzo naciskała zeby mieli wiecej czasu dla siebie zeby zamieszkali razem.
              . Po czym z nim zerwała 2 miesiace po ich wyjedzie.
              Żygać sie chce , a facet to dno i ja jako kochanka bym go nie chciała, moze dlatego ona go zostawiła.
              Wiesz gdy o tym mowila to była taka dumna.
              Ze to ona do tego doprowadziła.

              A cierpienie to tylko karma do takich powraca. Za cierpienie zony i dzieci.
              I świństwem jest donosić zonie, chciała byc kochnka niech teraz przełknie gorzka pigułkę.


              Chcesz byc kochanka baw sie jak facet bądź egoista jak oni, bierz co najlepsze z faceta a reszty sie pozbądź . Ale nie wierz w żadne słowo. Dla samej siebie.
          • obrotowy protestuje 13.10.16, 08:58
            3-mamuska napisała:
            W sumie to troche w tym jest racji ,
            kochanka to czysta zabawka, ma zaspokoić zachcianki faceta.

            - zgadza sie.

            Faceta egoisty.

            - tez jestem "facetem egoista", ale zadnej kochance niczego nigdy nie obiecywalem
            i dlatego zawsze rozstawalismy sie w zgodzie.

            nie myl zdrowego egoizmu z glupota i nierozwaga.
            i dlatego radze unikac tepawych kochankow.
            • 3-mamuska Re: protestuje 13.10.16, 18:50

              - tez jestem "facetem egoista", ale zadnej kochance niczego nigdy nie obiecywalem
              i dlatego zawsze rozstawalismy sie w zgodzie.

              nie myl zdrowego egoizmu z glupota i nierozwaga.
              i dlatego radze unikac tepawych kochankow.


              Moze ty nie ,ale spora grupa facetow mowi to co kobieta chce usłyszeć. Po to zeby dostać to co facet chcą.
              Bo wiedza ze bez obiecanek i czułych słówek nic nie osiągną. A tak kobieta sie złapie na haczyk , możecie nawet zakocha to i tak szybko nie zostawi i bedzie mógł sobie wracac kiedy mu sie zachce.

              Jeśli ty chce romansu i jestes uczciwy i (choć mysle ze pewnie moze dużych obietnic nie dałeś ,ale na małe sie skusiłeswink ) kobieta wie na czym stoi, i nawet jeśli ma zal czy dojada inne uczucia to zdaje sobie sprawę jak jest.
              I w pewnym stopniu to szanuje.
              • obrotowy nadal protestuje 13.10.16, 19:50
                3-mamuska napisała:
                > Moze ty nie ,ale spora grupa facetow mowi to co kobieta chce usłyszeć.

                To tesz mowie i powtarzam: nie zadawac sie z tepymi kochankami, ktorzy obiecuja latawce na wietrze...

                Kochanek mialem nie tak duzo (piec)
                i zawsze mowilem (im) na czym stoimy...
                no, ale to wszystko byly kobiety po "szkolach" (nie zyciowych, tylko akademickich
                - czyli po studiach)

                ERGO: - nie podskakuj wyzeJ xuja.
                (stare rzymskie przyslowie)
                • 3-mamuska Re: nadal protestuje 13.10.16, 20:37
                  Niestety niektórzy faceci lubią głupiutkie dziewczęta ,bo mozna nimi sterować.
                  Albo jest jeszcze opcja jest taka ze kobieta tak nalega , wyciąga i podpuszcza ze obietnice sa niemal wymuszone.

                  Poza tym jest jeszcze taka opcje ze mozna sie rozmyślać nie? Zmienić zdanie, stwierdzić ze właściwie to minęły motylki i niema sensu ciagnąć romansu.
                  A obiecałem bo myślałam ze tak zrobimy tak bedzie, ale sie zmieniło.
                  Dlatego wlasnie twierdze ze jesli facet przysięgał obiecywał zonie, a potem ja zdradza to należy nie brac na poważnie wszytkoego co mowi.
                  I nie ma sensu sie mścić, sama weszła w ten układ to dlaczego żona ma ponosić konsekwencje? Przez donos, jakby nie pchala łapek w gorące to by sie nie oparzyła. Nie pchaj łap tam gdzie nie trzeba.
    • ta Re: agresywne zakończenie romansu 23.10.16, 13:35
      Wymagasz od oszustów i krętaczy uczciwego traktowania. A dlaczego mieliby robić dla ciebie wyjątek? Wpisałaś się w ich świat dobrowolnie, wiedząc w co grasz. Teraz płacz i zgrzytanie zębami. Państwo grają wspólnie na przepędzenie ciebie, pan wpadł i robi, co wkurzona żona dyktuje. Obecna żona, była kochanka wie, jakie działanie będzie najskuteczniejsze.
      Wdepnęłaś w g... i zdziwiona, że śmierdzi...paradne !
      Weź kąpiel i szukaj wolnego.
      • 3-mamuska Re: agresywne zakończenie romansu 30.10.16, 18:50
        gk-63 napisał(a):

        > prawdopodobnie pisał pod okiem żony.

        E tak pod okiem, a co on bezwolny dzieciak.
        Moze żona sie dowiedziała i dała ultimatum wiec musiał jakos brutalnie zakończyć, zeby nie chodziła i nie prosiła o powrót. Ostre cięcie. Raz a dobrze, nawet lepiej bo żałobę po zwiazku przejdzie i pojdzie dalej. A bawię sie w kotka i myszkę to rozdrapywanie ran.

        Mam nadzieje ze nigdy mu nie pozwoli wrócić.
        • besamomucho Re: agresywne zakończenie romansu 03.11.16, 19:37
          ona podejrzewała cos od poltorej roku i sie awanturowała, ale on miał to w powazaniu. A od paru miesięcy wiedziała już, użyła odpowiednich argumentów albo i on miał już dość awantur. Nie zabieram mu prawa do stanowienia o sobie. Po prostu ja bym nie potrafiła być taka okrutna względem kogoś, kto zajmował ważne miejsce w moim życiu.
          • 3-mamuska Re: agresywne zakończenie romansu 03.11.16, 20:51
            besamomucho napisał(a):

            > ona podejrzewała cos od poltorej roku i sie awanturowała, ale on miał to w powa
            > zaniu. A od paru miesięcy wiedziała już, użyła odpowiednich argumentów albo i o
            > n miał już dość awantur. Nie zabieram mu prawa do stanowienia o sobie. Po prost
            > u ja bym nie potrafiła być taka okrutna względem kogoś, kto zajmował ważne miej
            > sce w moim życiu.

            Ty bys nie potrafiła, sa ludzie którzy potrafią porzucić własne dzieci, zostawić matkę z dziećmi bez środków do życia i lecieć za kochnka.

            Ludzie czasem potrafią byc okropni dla najbliższych niestety.
    • daisy-mala Re: agresywne zakończenie romansu 20.11.16, 22:24
      Powiem Ci ze jak zaczęłam czytać Twoja wypowiedź myslalam ze pisze kochanka mojego męża. Tez jak wychodziły fakty jego romansu wtedy tylko błagal ze to nic a beze mnie nie wyobraża sobie zycia. Tak bez żony nie wyobraża zycia,śmieszne smile bo to samo Tobie mówił smile wiec ja się już pozbylam tego oszusta z mojego życia, bo nie zgadzam się żeby przechodził z łóżka jakiejś dziuni do mojego łóżka a Wy, droga kochanko jak się cieszycie z takich ochlapow to powodzenia, świadczy to tylko o tym ze się nie szanujecie. Bo wy wiecie o tej drugiej kobiecie a żona nie zawsze jest świadoma a nawet jeżeli prawda wychodzi na jaw to po takich wielkich blaganiach od strony męża wreszcie (oczywiście do czasu) przyjmie go (bo rodzina, dzieci, jego obietnice ze urywa kontakt. Wiec moja droga to co napiszę, może to nie mile, ale cierp sobie, trudno życie. W końcu masz na sumieniu również jego dzieci,druga kobietę.może będziesz mieć nauczkę na resztę życia a może nie. Pamiętaj jedno nie zbudujesz szczęścia na cudzym nieszczesciu! A twój kochanek to faktycznie człowiek bez zasad i juz na wstepie bym go olala a nie brnela w to dalej bo logiczne ze jak oklamuje żonę to Ciebie nie będzie ? Masz przykład ze jednak okłamywalsmile mój mąż również tej swojej pewnie obiecywał góry złote, zobaczymy na jak długo, choć mnie to już nie obchodzi. Ale stąd myślałam że to wypowiedź kochanki mojego męża bo mój teraz strasznie chce do mnie wrócić wiec nie wiem co mu jednak nie pasuje u dziuni do której jedzil ponad rok ryzykując utratę rodziny? ! Oj ta przewrotność. ....
      • donmarek Re: agresywne zakończenie romansu 21.11.16, 07:47
        No cóż, życie nie lubi próżni. Nie ta/ten, będzie inna/inny. I tak stało się z Tobą. Czegoś brakło w "uświęconym" związku, że szukał innej. W końcu męski "sprzęt" ma jakieś ograniczenia wydolności, Nie jest jakimś perpetuum mobile, czy innym Wańką-Wstańką, że może stale i bez przerwy. Potrzebuje czasu na regenerację. Ale jeżeli nie ma się z czego regenerować to ... wink
        A Ty teraz, że Cię zostawił dla innej, wyżywasz się na nieszczęśliwej? Przecież to niemal Twoja siostra. Podobnie jak Ty, uwiedziona i porzucona.
        ps
        ludzie, dajcie sobie na wstrzymanie. Zdrady były, są i będą. Nie lepiej podejść do tego nieco racjonalniej?
        • daisy-mala Re: agresywne zakończenie romansu 21.11.16, 13:19
          Ja go wyrzuciłam bo on wcale nie miał zamiaru odejść ode mniesmile co to znaczy ze chciał się zabawić a one takie naiwne,tego nie mogę zrozumieć ze inne tak się nabierają, wiadomo oszukuje żonę to kochanki nie będzie? Dwa razy bardziej!tak na pewno to moja siostrawink tylko ona jest sobie sama winna a ja cóż takiego męża wybrałam kilka lat temu i teraz mam za swoje.a ona spotykajac się z żonatym wiedziała na co się pisze, wiec teraz niech tego tak nie przeżywa!
          • obrotowy wszystko dobrze, ale w jednym nieprawda. 21.11.16, 15:50
            daisy-mala napisał(a):
            > Ja go wyrzuciłam bo on wcale nie miał zamiaru odejść ode mniesmile

            - niepotrzebnie.
            uwazasz, ze nastepny nie bedzie Cie zdradzal ?
            przeciez to iluzja...

            co to znaczy zechciał się zabawić a one takie naiwne, tego nie mogę zrozumieć ze inne tak się
            > nabierają,

            - kto tak powiedzial, ze sie nabieraja ?
            on chcial sie zabawic, a on chcialy upolowac meza - normalne dla obu stron.

            wiadomo, oszukuje żonę to kochanki nie będzie? - Dwa razy bardziej

            TU NIEPRAWDA.
            Zone oszukuje sie bardziej - bo nie mowi sie jej o istnieniu kochanki.
            Kochanke oszukuje sie mniej. mowi sie (zazwyczaj ) o istnieniu zony, czasem o jej wadach
            za to nigdy o jej zaletach - by kochanki nie sploszyc...

            Ogolnie: co sie szarpac?. udawac, ze kochanki sie nie widzi... za jakis czas znudzi mu sie
            /lub on jej... a za jakis czas znajdzie sobie nastepna... i bedzie podobnie.

            wazne to miec swoj dom, spokoj, dzieci, wakacje, telewizornia...
            a reszta to tylko przemijajaca zabawa.
            - zalujesz jej innym i sama sie przy tym dreczysz ?
              • obrotowy nic nie musisz i nie powinnas. 21.11.16, 18:12
                daisy-mala napisał(a):
                > Rozumiem ze tez powinnam zdradzac i korzystać z życia a nie być lojalnym uczciw
                > ym człowiekiem bo i tak wszyscy się zdradzają, paranoja.

                - nie musisz i nie powinnas, jesli nie czujesz takiej potrzeby.
                co Maja skoki na bok z lojalnoscia - jesli to tylko zabawa ?

                A byc jego "ostoja" , niech się zabawi i tak wróci do domu

                - otusz to.

                to niestety nie na moje nerwy, wybacz....

                - wybaczam. nie kazda/kazdego na ten DYSTANS wobec siebie i rzeczywistosci - stac.
          • donmarek Re: agresywne zakończenie romansu 22.11.16, 08:57
            Widzisz, ja to robię od ponad 30 lat. I z "matematycznym" wyrachowaniem, tylko - jak wcześniej gdzieś zaznaczyłem - z zajętymi niewiastami. Dla wspólnego bezpieczeństwa. wink Ja wiem czego chcę i ona zawsze wie czego też chce. Wspólnota interesów. Nikomu nie wchodzę w drogę. A, że są chętne "zajęte"- jak mąż d..a wołowa, to nie moje zmartwienie. Do tego mam udane dzieci, kilku wnuków i ... co jakiś czas nową przyjaciółkę wink Czyż trzeba czegoś więcej ??? wink
            • 3-mamuska Re: agresywne zakończenie romansu 29.11.16, 00:05
              donmarek napisał:

              > Widzisz, ja to robię od ponad 30 lat. I z "matematycznym" wyrachowaniem, tylko
              > - jak wcześniej gdzieś zaznaczyłem - z zajętymi niewiastami. Dla wspólnego bezp
              > ieczeństwa. wink Ja wiem czego chcę i ona zawsze wie czego też chce. Wspólnota i
              > nteresów. Nikomu nie wchodzę w drogę. A, że są chętne "zajęte"- jak mąż d..a wo
              > łowa, to nie moje zmartwienie. Do tego mam udane dzieci, kilku wnuków i ... co
              > jakiś czas nową przyjaciółkę wink Czyż trzeba czegoś więcej ??? wink
              >

              Powiem tak nie wiem ile masz lat ale zebys sie nie przejechał na tych "bezpiecznych" chętnych.
              Szczęśliwa kobieta nie zdradza meza, jak zdradza to znaczy ze albo była zdradzana, albo przestali sie kochać, albo jest zaniedbywana.
              Ale takie sa niebezpieczne zakochac tez sie potrafią.
              Obserwuje to z bliska od 1.5 roku, i kobieta szuka jak zniszczyć facetowi związek małżeński, zeby sie nie dowiedział ze to ona.
              Zeby go zoba rzuciła a ona go przygarnie.
              Tyle ze nikt ze znajomych nie chce jej "pomoc"
              A mężatka niby bezpiecznawink
              • donmarek Re: agresywne zakończenie romansu 29.11.16, 07:31
                wink Bliżej mi 70 niż 60 wink I raczej nigdy nie "uganiałem się" za dużo młodszymi. Zawsze starałem się by były to niemal rówieśnice. Chociaż zdarzyła się jedna o 10 lat starsza. A - tak mi się wydaje - wspólny/podobny wiek daje jakieś poczucie wspólnoty i chyba oddala nieco ryzyko "wpadki" - nie mówię o ciąży wink. Podobno, nawet w drewnianym kościele cegła może spaść na głowę wink Zawsze i wszędzie jest jakieś ryzyko, że coś się nie powiedzie. Tak jest zbudowany ten świat i tak nas stworzyła natura.
              • obrotowy ogolniki 10.12.16, 19:06
                3-mamuska napisała:
                > Szczęśliwa kobieta nie zdradza meza, jak zdradza to znaczy ze albo była zdradza
                > na, albo przestali sie kochać, albo jest zaniedbywana.

                Ogolniki.
                - najczesciej jest tak jak piszesz, ale nie zawsze.
                znalem i szczesliwe mezatki, tylko maz mial wyjazdowa prace i po prostu same nudzily sie czasem w domu, ale za hollere nie przyszloby im do glowy, by udane (w sumie) zycie rodzinne porzucic...
                • 3-mamuska Re: ogolniki 10.12.16, 19:51
                  obrotowy napisał:

                  > 3-mamuska napisała:
                  > > Szczęśliwa kobieta nie zdradza meza, jak zdradza to znaczy ze albo była z
                  > dradza
                  > > na, albo przestali sie kochać, albo jest zaniedbywana.
                  >
                  > Ogolniki.
                  > - najczesciej jest tak jak piszesz, ale nie zawsze.
                  > znalem i szczesliwe mezatki, tylko maz mial wyjazdowa prace i po prostu same nu
                  > dzily sie czasem w domu, ale za hollere nie przyszloby im do glowy, by udane (
                  > w sumie) zycie rodzinne porzucic...

                  No czyli były zaniedbywane , zaniedbywana nie oznacza nieszczęśliwa/samotna/smutna.
                  • obrotowy byly niedopieszczone. 08.02.17, 17:10
                    3-mamuska napisała:
                    No czyli były zaniedbywane


                    Nie obrazaj mezczyzn (ich partnerow).
                    "Zaniedbywane" oznacza, ze ktos moze , ale nie chce.
                    - Oni nie mogli.
                    calymi dniami ciezko pracowali na utrzymanie rodziny.
        • ada1214 Re: agresywne zakończenie romansu 28.11.16, 12:35
          heh, fajne forum

          I tak stało się z
          > Tobą. Czegoś brakło w "uświęconym" związku, że szukał innej

          Tak to sobie tlumacz big_grin. Prawda jest taka, ze faceci zdradzaja (tyczy obu plci) bo maja nisko ustawione poprzeczki i zadowalaja sie byle czym. Tak jak ze wszystkim innym. Jedni pija tylko whisky, inni tanie wino, a jeszcze inni denaturat. Ale wszyscy sie napili, nie?
        • besamomucho Re: agresywne zakończenie romansu 08.12.16, 19:50
          Nie, napisał, że mam ładną lampę w oknie, że bardzo elegancko. Za drugim razem tylko wiersz, za trzecim to samo. Zaprosił mnie w góry, dzwoni niby w sprawach zawodowych, probuje zartować, raz usilował obrocic w zart tamten wieczór. Póki co się trzymam.Ale była między nami w pewnym momencie już stagnacja, teraz jest taki, za jakim tęskniłam. Lecz żal jest zbyt duży.. Miałam nie raz ochotę odpowiedzieć, że przecież nie dorastam do pięt jego żonie ale nie będę pokazywać słabości. Jestem miła i bardzo zdystansowana.... ale boli. Bo za takim tęskniłam, nawet gdy był tuż obok..
            • besamomucho Re: agresywne zakończenie romansu 08.12.16, 20:09
              Ja tez nigdy wczesniej, stąd postanowiłam wylać swój żal na forum. Cięzko mi było się z tym uporać. Szkoda, że nie był taki jak teraz przed awanturą. Spędziłam kawał czasu wspominając, jaki był kiedyś. A tu czary mary smile
              Są kobiety, które potrafią stosować damskie sztuczki, by mężczyzna cały czas taki był smile Niestety ja do takich nie należę. Co gorsza, nie umiem z nim nawet współpracować. Raptem wczoraj skoczyło mi ciśnienie, jak pomyślałam, że miałabym wraz z nim obsługiwać pewnego klienta. I nie chodzi tu o brak umiejętności współpracy. Miałam już myśli, że mój klient - który zostawia bardzo wysokie honorarium - miałby sponsorować jego żonie.. np. masło czy tampony wink)) głupie i dziecinne smile Ale to było tak we mnie silne, że skierowałam klienta gdzie indziej, przez co sama nic nie zarobiłam
              • shar.lotka Re: agresywne zakończenie romansu 08.12.16, 20:26
                Dobrze, że jesteś miła a jednocześnie zdystansowana. Niech zobaczy jaką przykrość ci sprawił. Ja chyba bym jedbak nie powstrzymala się przed jakimś komentarzem tamtego zachowania. Nie uszczypliwie, tylko prosto z serca.
                Pamiętaj jesteś kobietą, my kobiety mamy w sobie niesamowite poklady miłości, postaraj się skierować to uczucie na inne obszary życia, mi np pomagało mowienie komplementów koleżankom, to bezcenne jak koleżanka cieszyła się jak jej mówiłam, że ma ładną sukienkę, albo jak starszej pani w kolejce pomogłam zapakować zakupy. Drobne rzeczy, a czułam się znacznie lepiej, jak ludziom wokól mnie potrafiłam pomóc zwykłym słowem smile.
                • besamomucho Re: agresywne zakończenie romansu 08.12.16, 20:34
                  tak spędziłam ostatnie niemal 2 miesiące. Najgorsze jest to, że ja nigdy wcześiej nie byłam zazdrosna o jego żonę. Była sobie i tyle. A np. w tym momencie dosłownie, jak on do mnie pisze jakieś bzdury a jednocześnie na fb w komentarzu pisze, że pije wino w domu to mnie trzęsie. Mam ochotę mu wydrapać oczy a z drugiej strony rozczula mnie to, co pisze... Czy to już choroba psychiczna? smile
                  • shar.lotka Re: agresywne zakończenie romansu 08.12.16, 21:06
                    To nie jest choroba psychiczna, jesteś głęboko zraniona. Oddałaś mu siebie, swoje serce, duszę, a on cie tak potraktował. To normalne, że czujesz się źle. Ale ty sama wiesz, że kierowały tobą uczucia a nie wyrachowanie i liczyłaś, że u niego też tak jest. Myślę, że nie obejdzie się bez poruszenia tego tematu.
                    Mi było bardzo trudno z moim rozmawiać, wydawało mi się, że nie mam prawa od niego nic wymagać, ale w końcu tak zaczęłam się źle z tym czuć, że wolałam zerwać niż w tym tkwić. I wtedy wyrzucałam z siebie smsowe monologi. I nie patrzyłam już na to co on sobie pomyśli. Nigdy mu nie ubliżyłam w tych monologach, raczej pisałam jak się czuję i że się nie nadaję do takiej relacji.
                    Pomyśl co byś chciała mu powiedzieć i może napisz mu to. Napisz jak się poczułaś, nie pisz mu "jestes taki a taki", napisz, że czujesz się poniżona, etc. Napisz mu, że jesteś kobietą i wiele kobiet po przeżyciu takiej sytuacji stałoby się zimnymi sukami, ale ty nie umiesz i nie chcesz.
                      • besamomucho Re: agresywne zakończenie romansu 08.12.16, 21:40
                        Mamuska, zgadzam się z Tobą. Takie zachowania są niedopuszczalne. Gdzie jest jednak granica jednorazowego wybryku, kulminacji negatywnych emocji a gdzie bycie zwykłym chamem i bucem?
                        Czuję się jak dziecko: pokazać "cukiereczka", schować "cukiereczka". A ja cieszę się na cukierki, i płacze, teskinie za cukierkami
                        • rezolutnakobieta Re: agresywne zakończenie romansu 08.12.16, 22:31
                          O nie, tylko nie daj mu się nabrać drugi raz. Nie ma usprawiedliwienia dla jego paskudnego zachowania wobec Ciebie wtedy. On jest nie tylko źle wychowany, ale jest złym, bezwzględnym człowiekiem. Na Twoim miejscu zbierałabym teraz wszelkie dowody w postaci wyznań, sms-ów, wierszy etc. i wysłała jego żonie.
                        • 3-mamuska Re: agresywne zakończenie romansu 09.12.16, 00:46
                          besamomucho napisał(a):

                          > Mamuska, zgadzam się z Tobą. Takie zachowania są niedopuszczalne. Gdzie jest j
                          > ednak granica jednorazowego wybryku, kulminacji negatywnych emocji a gdzie byci
                          > e zwykłym chamem i bucem?
                          > Czuję się jak dziecko: pokazać "cukiereczka", schować "cukiereczka". A ja ciesz
                          > ę się na cukierki, i płacze, teskinie za cukierkami

                          Wiesz taka grabice cieżko zauważyć, i bardzo łatwo przestawić dochodząc np.do bicia.
                          Kazdy facet który znęca sie nad partnerka zaczynał od krzyków wyzwisk.
                          Ja uważam ze kazdy facet którzy rozładowuje nerwy "na kobiecie" to cham. Tyle, nie ma wytłumaczenia.
                          Bo o ile mozna powiedzieć kobieto wkurzylas mnie ,musze sprawę przemyśleć ,daj mi chwili spokoj jestem wściekły i to jest ok, pokazanie emocji i próba radzenia sobie z nimi.
                          To co innego niz kierowanie agresje prosto w kobietę.
                          Waśnie jedna taka próbuje wyciągnąć z toksycznego zwiazku, wyzwiska szarpanie, rzucanie w nia przedmiotami.
                          A ona siedzi w domu i ryczy bo z nia zerwałuncertain

                          Jestem młoda wola masz zycie przed soba nie marnuj go na kogoś kto na to nie zasługuje.
                          • besamomucho Re: agresywne zakończenie romansu 09.12.16, 10:39
                            Do tego stopnia nie dam sobie wejść na głowę, to był jednorazowy incydent, który przeszedł moje jakiekolwiek wyobrażenia, stąd moja niekontrolowana i emocjonalna reakcja, a także głęboka uraza. Nie spotkałam się dotąd z taką agresją słowną pod moim adresem, więc nie potrafiłam sobie poradzić. Zwłaszcza, że zostałam zaatakowana z niespodziewanej strony. Gdyby ktoś inny usiłował mnie tak potraktować, - uwierz - nie było by skomlenia czy płaczu, tylko odwrociłabym się na pięcie z ciętą ripostą. Mam moralniaka, że te rozmowy przez telefon bez nawiązywania do tamtej sytuacji, to trochę zamiatanie sprawy pod dywan.
                            • rezolutnakobieta Re: agresywne zakończenie romansu 09.12.16, 19:54
                              Coś czuję, że wejście ponownie w ten romans to tylko kwestia czasu. Nazywasz to teraz jednorazowym incydentem, próbujesz sama przed sobą zmniejszyć znaczenie jego zachowania czy raczej okropieństwo tego jak Cię potraktował. Ja rozumiem, że tęsknisz, że w głowie mącą Ci dobre wspomnienia. Ale chyba nie łudzisz się, że on już nigdy więcej tak się nie zachowa? Ja bym gościa posłała na drzewo i nie chciała znać po czymś takim. Gdyby okoliczności zmuszały mnie do kontaktów z nim (sprawy zawodowe) to bym w miarę możliwości ograniczyła je do minimum, byłabym profesjolanie chłodna. Pisałaś wyżej, że czujesz się jak dziecko z cukierkami. Ja to nawet jestem w stanie zrozumieć. Ale proszę Cię, nie rób tego sobie. Kto się o Ciebie zatroszczy, kto zadba o Twoje dobro jak nie Ty sama?
                              • besamomucho Re: agresywne zakończenie romansu 09.12.16, 20:06
                                Właśnie wyżej podałam przykład, że nawet zawodowo nue potrafię z nim działać. Zrezygnowałam z wynagrodzenia, posylajac klienta do konkurencji, bo miałam dziecinna i jednocześnie szalenie irytującą myśl, że te pieniądze będzie wydawała jego żona. To chore, więc skoro pojawiają się tak skrajnie niepoważne emocje to już nic z tego nie wyniknie..
                  • asertted Re: agresywne zakończenie romansu 10.12.16, 10:26
                    Też tak miałam...tak kobieta była mi obojętna do momentu kiedy spytałam ( wiem wiem) jakie ma uczucia kochajac się z nią. On nie ma z tym problemu to to ty a ona to ona. A ja już miałam problem żeby się kochać z mężem.
                    Od tamtej pory każde wspomnienie w rozmowie o niej mnie irytuje.
    • izabela198612 Re: agresywne zakończenie romansu 07.02.17, 11:22
      Wiesz nie potępiam cie w żaden sposób,jesteś kobietą i również chciałaś żyć jak prawdziwa kobieta.
      Czego się spodziewałaś po dupku który nie szanuje własnej żony?odpowiedz mi proszę na to pytanie.Czy postawiłaś się kiedyś na jej miejscu ? Czy chciałaś dzielić z nim los ten sam jak jego żona gdy miał dwie w jednym czasie?
      Nie potępiam Cię naprawdę....chciałabym wiedzieć co sobie myślałaś ...zrozumieć...
    • izabela198612 Re: agresywne zakończenie romansu 07.02.17, 11:28
      wg mnie powinnaś poprosić parę osób aby udowodnić przy nim jego zdradę żonie,aby wiedziała z jakim degeneratem żyje jak jest taki cwany.Nie powinno ujść mu to płazem.Nie bój się go ,bądź w pożątku z jego żoną chociaż raz .Pokaż mu że masz do siebie szacunek wreszcie.
    • izabela198612 Re: agresywne zakończenie romansu 07.02.17, 11:37
      Oprócz tego przeczytałam wypowiedzi innych osób .Żony nigdy nie wypisują do kochanek i nie obrażają kobiet.Same się szanują i również chcą być szanowane w związku . Kochanki się nastawiają źle myśląc że żona jest zła.Samo za siebie mówi kto tak naprawdę ma problem sam ze sobą w związku małżeńskim, skoro się chwyta innej kobiety mając jedną po ślubie na co dzień i nie szanując jej...
      • donmarek Re: agresywne zakończenie romansu 09.02.17, 08:12
        To mało wiesz o życiu. Żona - jeżeli się dowie o skokach w bok ślubnego - pierwsza trafia kochankę. Wszystkim, telefonami, sms-ami, realnymi spotkaniami. I to nie z kwiatami ale ... A dopiero potem ślubnego. Powód: ktoś musi musi dokładać finansowo do domu. No i takie różne w rodzaju, może jednak mnie kocha, może już nie będzie zdradzał, może w czymś to ja zawiniłam, może to ona go uwiodła, może mu wybaczyć a samej też spróbować, etc, etc. wink
        • obrotowy prawda,ale: "nie potrafisz nie pchaj sie na afisz" 15.02.17, 19:28
          wszystko to prawda, co piszesz, ale opisujesz juz dzialania Slubnej po wpadce i jej proby zminimalizowania strat (w wlasnym zreszta interesie - czyli pogonic konkurentke
          i starac sie, by wsio wrocilo w stare koryto...)

          ale straty dla obu stron zawsze jakies beda...

          najwazniejsza ZELAZNA zasada w Romansach jest ta: - ukrywac wszystko najstaranniej
          i przede wszystkim nie dac Slubnej szansy na NAMIERZENIE kochanki.
          Zatem: zadnych SMSow, czy telefonow z telefonu trzymanego w domu.
          drugi telefon (ten od kochanki) zostawiamy w pracy, albo w piwnicy - do ktorej Slubna nie ma dostepu... Zadnych notatek z adresem i nazwiskiem kochanki itd...

          nawet gdy Slubna sie czegos domysla (bo np. znajdzie slad szminki na koszuli...),
          to twardo idziesz w zaparte i zostaje sama tylko ze swoimi podejrzeniami...

          Ja tego scisle przestrzegalem i zawsze konczylo sie na pustych, niepotwierdzonych podejrzeniach...
    • izabela198612 Re: agresywne zakończenie romansu 07.02.17, 11:47
      wg mnie żona może mieć przeczucie jakieś i węszyć ma prawo ponieważ to jest również jej życie w którym może się nie spełniać przez obecność twojej osoby w tym już związku.Nie możesz też obwiniać żony za to że jest istnieje ,ponieważ wtargneęaś w jej życie i może ona sama chce radykalnych zmian i nie być oszukiwaną a myśli nad poważnym związkiem a nie z takim niedorozwojem który nie ma możliwości żyć jak w prawdziwym związku.Odetnij się od niego i zrezygnuj sama by nie dzielić losów jego żony i poznaj wolnego stabilnego mężczyznę z szacunku do samej siebie i z celem życia stabilnego związku.Ja na twoim miejscu uświadomiłabym ja z kim żyje ,śpi w jednym łóżku ,kocha się i to w obecności jego osoby.Zabij go własną jego bronią z dowodami aby nie uszło mu płazem .

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka