Dodaj do ulubionych

Nie wiem co myśleć...

29.05.17, 13:47
Witam! W wielkim skrócie wyglądało to tak. On żonaty od 5 lat ja mężatka od 14, zakochał się od pierwszego wejrzenia, nigdy tak nie czuł, ogromna chemia, piorun, byłam czyms więcej niż marzenie itd. smile Zaatakował mnie, telefony po kilka razy dziennie smsy, fb. Uwierzyłam, że spotkałam prawdziwą miłość, zakochałam się.. Po 4 mscach pan stwierdził, że musi ratować swoja corkę i że trzeba zerwać bo to skończy się dwoma rozwodami...Posypałam się...To on nalegał, zabiegał a potem zerwał, zero telefonow i kontaktu.. nie musze pisać jak się czułam. Teraz już doszłam do siebie ale jeszcze boli. Mam kompletny mętlik w glowie, bo jak zadzwoniłam tydz temu majac znakomity humor, to on nawet nie udawał,ze jest szczęśliwy, miał glos jakby ktoś mu umarł. Nadal twierdzi, że się zakochał. Tylko dlaczego tak zerwał jednym ruchem, nie rozumiem nic z tego. Bardzo ciężko mi się z nim rozmawialo, jak z dzieckiem. Mam nauczkę na przyszlosc, nigdy nie uwierzę już żadnemu facetowi, omotał mnie i pozostał tylko niesmak i pytanie dlaczego tak się stało...Pisze żeby się wygadać bo kosztowało mnie to wiele emocji.
Obserwuj wątek
    • pielegniarze2017 Re: Nie wiem co myśleć... 29.05.17, 17:48
      Wyobrażam sobie co czujesz kochana...przynajmniej powiedzial i wiesz na czym stoisz...musisz przez to przejść tak jak mi to mówią...jest to cholernie bolesne...wyć się chce....pisz jak trzeba razem raźniej...
      • pielegniarze2017 Re: Nie wiem co myśleć... 29.05.17, 17:51
        4 mc to dość krótki czas przyznam nie trwało to długo. ..i tak nagle dziwne...
    • pielegniarze2017 Re: Nie wiem co myśleć... 29.05.17, 18:02
      Po jakim czasie doszłas do siebie?
      • mama_kubusia2 Re: Nie wiem co myśleć... 29.05.17, 20:37
        Nie widziałam go dwa msce... Funkconuję normalnie drugi tydz. Nadal nie mogę w to wszystko uwierzyć. Pocieszam się faktem, że jest tchórzem, okropnym tchórzem jak strach przesłania uczucie to nie warto żałować. Przeraził go rozwód, choć za wcześnie na takie szalone decyzje. Najśmieszniejsze, że poznaliśmy się już rok temu i nie mógł zapomnieć po jednym spotkaniu, nawet chciał zdobyć nielegalnie nr telefonu,cały rok było na przemyślenie swojego życia. Drugie spotkanie to łut szczęścia i świadome działanie..
        • pielegniarze2017 Re: Nie wiem co myśleć... 29.05.17, 21:56
          Sytuacja prawie identyczna zobaczył mnie i ponoć od razu wiedział że to ja....wypytywał gdzie pracuję potem przychodził jak tylko była okazja żeby mnie spotkać,no i udało się...zaproponował kawę ale pół żartem odmówiłam i nie poszliśmy chociaż w duchu bardzo tego chciałam bo przystojny z niego drań.Minął rok mijaliśmy się tylko przelotem zawsze jakieś słówko było aż w końcu mnie odprowadził no i się zaczęło.Od początku mówił,że czuje się jak w jakiejś bajce i czasem nie wierzy,że to prawda i takie tam bzdety,pytałam niedawno co z jego bajeczką to powiedział,że mu ją zniszczyłam,a ja uwierz nic temu człowiekowi złego nie zrobiłam.
          Masz rację jeśli strach lub tak jak u mnie milczenie przesłania uczucie to naprawdę tak jak piszą dziewczyny,trzeba odpuścić...
      • mama_kubusia2 Re: Nie wiem co myśleć... 29.05.17, 20:41
        Jak teraz chce zapomnieć? Wyszło na to ,że wcale nie jest szczęśliwy ale nadal trwa przy swoim. Nie ma jak rozwalić komuś życie, zawrócić w głowie i zwiać.
        • pielegniarze2017 Re: Nie wiem co myśleć... 29.05.17, 20:59
          Dokładnie....piszesz to co ja pisałam swojemu...,że jest tchórzem egoistą zapatrzonym w siebie i że będzie sam i powinien się tego bać!że zjebał mi życie doszczętnie... to tak na koniec już było.....J wciąż nie wierzę,że tak można....a to jednak prawda...
          Okropne uczucie, bałagan w życiu...nie da się tego ubrać w słowa.
          • pielegniarze2017 Re: Nie wiem co myśleć... 29.05.17, 21:06
            U mnie minął 3 tydzień milczenia,zastanawiam się co oni czują??? przecież to jest czas największego pragnienia,pożądania...nie wiem jak Ty ale ja jestem jak uzależniona na głodzie...jak można pozostawić człowieka w takim stanie no jak??? Jestem z Tobą...
            • mama_kubusia2 Re: Nie wiem co myśleć... 29.05.17, 21:41
              A ile trwała Wasza znajomość? Pierwsze tyg to było u mnie strasznie, wręcz fizyczny ból. Teraz ratuje mnie nasza ostania rozmowa tydz temu, NIE jest szczęśliwy, to mi wystarczy.
              • pielegniarze2017 Re: Nie wiem co myśleć... 29.05.17, 22:03
                Zobaczyliśmy się pierwszy raz dwa lata temu a ponad rok razem...
                Może jeszcze u Was coś z tego będzie??
                • mama_kubusia2 Re: Nie wiem co myśleć... 30.05.17, 14:10
                  Bardzo Ci współczuję, ponad to rok kawał czasu... U nas sytuacja jest b. skomplikowana, ten "związek" był oparty głównie na silnych emocjach, on jest młody jeszcze ( niby pierwszy raz tak czuł, ja zresztą też), młodszy ode mnie o 5 lat, krótko po ślubie..Dosłownie było widać ze ześwirował, zawalil pare zawodowch spraw, schudł, zaniedbał wszystko. Moja przyjaciółka nie wierzy, że to koniec. Ja mam mieszane uczucia, jeżeli to co mówił i robił było prawdą, to rzeczywiście nie ucieknie od tego ( on nawet nie ma takiego doświadczenia życiowego, leczenia się z miłości). Poki co, postanowiłam się nie odzywać już wiecej, żyć i być szczęśliwą co już mu pokazałam i niech spada jeśli woli życie w iluzji. Zyczę ci dużo siły i zebyś była szczęsliwa.
                  • pielegniarze2017 Re: Nie wiem co myśleć... 30.05.17, 14:33
                    Tobie również powodzenia i szczęścia życzę.U mnie sprawa jest o tyle gorsza,ze będą sytuacje kiedy będę z nim pracować twarzą w twarz,nie muszę pisać co będę wtedy czuć... Dziś powstrzymuje się żeby nie ryczec...
                    • mama_kubusia2 Re: Nie wiem co myśleć... 30.05.17, 14:39
                      Wspólczujęsad najlepiej zebyś była obojętna, wiem że to strasznie trudne. Na szczęście nie pracuje z nim więc nie musze go oglądać. Wiele razy musiałam isc w pracy do toalety bo płakałam..
                      • pielegniarze2017 Re: Nie wiem co myśleć... 30.05.17, 15:37
                        To masz szczęście i większą szansę na szybsze wyleczenie...nie mogę sobie darować ze jak wcześniej tak robił to nie dopuszczałam myśli ze to może być koniec i dawałam o sobie znać a on zamiast powiedzieć o co chodzi nadal to ciągnął,tchórz nie miał odwagi postąpić jak prawdziwy mężczyzna.
                        • mama_kubusia2 Re: Nie wiem co myśleć... 30.05.17, 20:24
                          Bo zawsze do końca jest nadzieja..Ja nie mogę sobie darować, że nie byłam bardziej twarda, bo jak chcialam to uciąć kilka razy jak jeszcze był na to czas, to była czarna rozpacz, pisanie miłosnych listów...Tak bardzo potrzebował mojej obecności w swoim życiu, taki biedny zakochanyuncertain A teraz jakoś żyje chłopak, tchórze!!
                          • pielegniarze2017 Re: Nie wiem co myśleć... 30.05.17, 22:41
                            Aż nie do wiary,że w tak nie długim czasie może się tyle wydarzyć i jednocześnie pozmieniać...nie pojmuję tego... mój rozwalił mi życie do reszty,oferował mi i moim dzieciom miłość,bezpieczeństwo,spokój na ile tylko będzie potrafił,brał mnie ze wszystkim...a ja idiotka w to wierzyłam.
                            • mama_kubusia2 Re: Nie wiem co myśleć... 31.05.17, 13:29
                              Nigdy nie zrozumiem tego...co oni sobie myślą, czym się kierują, po co zawracają głowę.. Mam dziś depresyjny dzień, ciężko się pogodzić ze tak nagle się skończyło.
                              • 3-mamuska Re: Nie wiem co myśleć... 31.05.17, 13:45
                                To ja ci powiem po przeczytaniu forum oni chcą po prostu seksu.
                                Tyle...
                                • mama_kubusia2 Re: Nie wiem co myśleć... 31.05.17, 13:56
                                  Tyle ze w tym przypadku seksu było tyle co kot napłakał, ale co ja tam wiemsad Nie znałam zycia od tej strony, nigdy nikt mi tak głowy nie zawracał, nie świrował, nie miałam takiego doświadczenia i nie czułam nigdy takiej chemii, facet z marzeń.. No coż muszę żyć dalej, a to forum mnie zadziwia jacy sa faceci. W moim otoczeniu jednak sa tacy którzy wiedza czego chca, tęsc zostawił tesciowa po 29 latach bo był nieszczęśliwy, a znajomy jak się zakochał od razu rozstał się z zona i oboje ulozyli sobie zycie.
                                  • mama_kubusia2 Re: Nie wiem co myśleć... 31.05.17, 13:58
                                    Mam bolesną lekcję i nauczkę.
                                    • 3-mamuska Re: Nie wiem co myśleć... 31.05.17, 19:48
                                      Cos ciekawego przeczytałam :

                                      "Twoja podświadomość szuka sposobu, żeby zapewnić Ci brakujące emocje, czyli poczucie bezpieczeństwa i akceptacji. Mylisz seks z miłością. Myślisz, że jeśli ktoś uprawia z tobą seks, to znaczy, że cię kocha. Miałam raczej poczucie pustki, więc znowu szukałam czegoś, żeby ją zapełnić."
                                      Na tym bazują faceci którzy szukają kochanek, szukają nieszczęśliwych kobiet ,czy to mężatek czy singielek. Takie które gdzies czuja pustkę.
                                      I ta pustkę wypełniaj przez co w pewien spośród uzależniają taka kobietę od siebie.
                                      Co powoduje ze kobiety sa podatne na ich gierki.

                                      Mało rozmasow jest takich gdzie kochankowie sa na równi uczuciowo i doskonale sie bawią czerpiąc przyjemność z fizyczności.
                                      I potrafią oddzielić seks od uczuć.

                                      Co do seksu, czasem wystarczy jak jakaś dziewczyna "biega za facetem" kokietuje to podnosi samoocenę. Karmi męskie ego. Itp.
                        • pielegniarze2017 Re: Nie wiem co myśleć... 01.06.17, 08:52
                          Wiesz co mówił mój pan kiedy zapytałam,czy nie było mu szkoda tego zmarnowanego czasu na spotkania kiedy wcześniej miewaliśmy przerwy?mówił tak " szczerze?? jak to ma mieć wpływ na Twój rozwód to nie szkoda,nie żałuje"
                          Niezłe prawda? w głowie się nie mieści.
                          • mama_kubusia2 Re: Nie wiem co myśleć... 01.06.17, 11:49
                            Mój nie żałuje cytat: "Ani jednej chwili z Tobą spędzonej"
                            A jak długie mieliście przerwy? Ja postanowiłam milczeć do bólu, a jestem zawzieta. Nie wiem tylko jak można już 4 lata po ślubie wariować za inną i życ obok siebie, to powinna być jeszcze sielanka. Ale już nawet nie probuje tego zrozumieć, tacy faceci chyba kochają tylko siebie. Weekendy pan spedza tez poza domem, ma wyjazdowe hobby..
                            • 3-mamuska Re: Nie wiem co myśleć... 01.06.17, 13:01
                              A skad wiesz ze nie ma sielanki?
                              Czasem romans nakręca i wtedy i współmałżonek korzysta, z tej euforii w której sie zakochany znajduje.
                              • pielegniarze2017 Re: Nie wiem co myśleć... 01.06.17, 14:49
                                To musi być okropne...
                                • 3-mamuska Re: Nie wiem co myśleć... 01.06.17, 14:54
                                  pielegniarze2017 napisała:

                                  > To musi być okropne...


                                  Dlaczego okropne???
                                  Nie chce nikogo ocenić ale same wiecie jaki to układ.
                                  Czy twoj pan nie sypia z toba po tym jak ty stoisz z mężem?
                                  To samo w innym układzie to kochanka włazi z buciarmi w czujesz zycie i sypia z facetem po kimś...
                                  Nie czujcie sie urażone, w żaden sposób takie sa po prostu fakty.
                                  Nie wierze w to ze ta żona to zawsze taka zła okropna.
                                  • mama_kubusia2 Re: Nie wiem co myśleć... 01.06.17, 20:15
                                    Mialam takie takie zdanie jak Ty mamuśka i twarde zasady.Zycie potrafi tak zaskoczyć, ze nawet nie wiesz kiedy siedzisz po uszy w takim bagnie i zadajesz sobie pytanie kto mnie tu wepchnął. Wyobraź sobie, ze jesteś w kryzysie, wypalona na wielu polach i nagle niepodziewanie kogoś poznajesz. Ten kto jest ucieleśnieniem Twoich marzeń i ten ktos jest pod takim Twoim wrażeniem, ze ledwo stoi na nogach..
                                    • mama_kubusia2 Re: Nie wiem co myśleć... 01.06.17, 20:23
                                      Ten ktos atakuje Cie. Pisze, ze nigdy tak sie nie zakochał, ze chce byc z Toba obojętnie w jakiej formie, ze przez rok nie zapomniał i zgodzi sie na wszystko, ze zmieniłaś mu spojrzenie na świat i życie. Blaga Cie o spotkanie bo pragnie zobaczyć Twoje oczy jeszcze raz. Ten ktos jest żonaty ale ciężko byc twardą jak tak cholernie Ci sie podoba i czujecie niesamowita chemie i przyciąganie. To nie wlazłam w czyjeś życie tylko ten Romeo wlazł w moje w taki sposób.
                                      • mama_kubusia2 Re: Nie wiem co myśleć... 01.06.17, 20:34
                                        Trzeba byc z kamienia żeby nie zmięknąć i to cala moja wina. Zostałam zbombardowana takimi tekstami...moja wina bo dalam się wciągnąć i zakochałam sie. Żona nie jest zolza ani wredna, ozenil sie z rozsądku trochę i byl juz na to czas a ona jedyna sensowna w jego zyciu byla, razenia piorunem nie było.Romeo jest optymista i twierdzi ze jakos uda sie przeskoczyć problem rozbicia dwóch rodzin choc Ty jestes bardziej realistką i nie umiesz juz sie tego wycofać bo calkowicie przy nim odlatujesz w jakiś kosmos. Czasami bywa mniej klasycznie niż tu na forum. Nie bylo mowy o żadnym ukladzie. Potem pan nie daje juz rady i zrywa...
                                        • mama_kubusia2 Re: Nie wiem co myśleć... 01.06.17, 20:40
                                          Twierdzi ze jest przerażony tym uczuciem, ze ratuje życie swojej córki i nie wie co będzie dalej..Milczy bo tak będzie najlepiej, nieszczęśliwy ale milczy dalej. I badz tu mądra i pisz wiersze..😞 Pewnie ze latwo powiedzieć trzeba było w to nie wchodzić ale czasem uczucia zwalają z nóg.
                                          • 3-mamuska Re: Nie wiem co myśleć... 01.06.17, 21:51
                                            Mamo_kubusia niestety akurat wiem odczym piszesz...
                                            Tyle ze wlasnie moje wychowanie/zasady i troche zdrowy rozsądek ,oraz to ze jestem z rozbitej rodziny i wiem jak to jest miec ukochanego ojca tylko od święta, nie weszła w "to" choć chodził i błagał ponad 2 lata. Poza tym mimio ze mieliśmy wtedy sporo kryzys w małzeństwie po ciężkich przeżyciach losowych, nie dałabym rady zrobic tego dzieciom mężowi, wiem tez ze to dzieci by najbardziej ucierpiały.

                                            No i nigdy nie zgodziłabym sie zostać czyjaś zabawką, i jestem tak "piekielnie" zazdrosna i nie lubie sie dzielić wiec nie dałabym rady dzielić sie kochankiem z jego żona.

                                            Poza tym wiem ze to cierpienie, wiem ze to tęsknota. Wiecznie oczekiwanie i przepychanki.
                                            Nie, ja wole spokojne zycie. Od a do z przewidywalne ,nie rozbiłaby dzieciom rodziny i swoim i tym drugim tylko dlatego ze serce mi łomocze i mam chcice. Na tym wydaje mi sie polega dorosłość.

                                            A wiem z rożnych źródeł jak faceci traktują kochanki i ze to tylko chwilowe i zabaweczki to nie nie dla mnie. Za bardzo szanuje siebie.
                                            • mama_kubusia2 Re: Nie wiem co myśleć... 01.06.17, 22:04
                                              Ale ja niestety nie wiedziałam jakie to sa ogromne emocje, jaka tęsknota i poczucie rozdwojenia jaźni. Pewne rzeczy trzeba poczuć dosłownie w kościach. Nie tak miało być, nie chciałam byc zabawka, nie chciałam się zakochiwać to sie po prostu stało. W moim otoczeniu sa faceci którzy zaczęli nowe życie. Nie miałam pojęcia ze większość to tacy egoiści którzy oszukują i zony i kochanki. Mam dość i małżeństwa i wszystkiego. Tylko moja silna osobowość jakis trzyma mnie w kupie.
                                              • 3-mamuska Re: Nie wiem co myśleć... 01.06.17, 22:26
                                                Wiesz ja to rozumiem,rozumiem zdradę z emocji, rozumiem tez ze ktoś moze nie miec dosc siły zeby z tym walczyć.

                                                Nie rozumiem wlasnie zdrady z wyrachowania , i tak jak to opisują faceci z forum. Na zimno z wyrachowania. Bo z emocji jestem w stanie zrozumieć.

                                                Ale emocje jak wszystko sie kiedys kończy.
                                                Tak jak u was.

                                                Po prostu widzę ze faceci sa egoistami wrednymi wyrachowanymi.
                                                Ten niby "moj" wiedział ze jeśli by sie wydało to moja rodzina ucierpi najbardziej.
                                                A jego żona sie nawet pewnie nie dowie.( cwaniak bo nikt ze znajomych nie miał do niej dostępu, nawet nie wiedzieliśmy gdzie mieszkają nic, nawet jej imie trzymał w tajemnicy)
                                                A mimio to chciał i krążył, wysyłał samsy wtedy kiedy wiedział, ze maz moze zobaczyć.
                                                Nie ruszało go ze moze mi zniszczyć zycie. Wiedział ze na mnie działa, fizycznie złapało i nie chciało puścić, doskonale to wiedział ze trzęsły mi sie rece, ze to był grom.
                                                Ale zdawałam sobie sprawę ze on nie odjedzie od zony. Wiec dusiłam w sobie wszystko.
                                                I starłam sie energię skierować na meza, bo on był zawsze przy mnie, w ciężkich chwilach.
                                                Po śmierci ojca przy chorobie... i była mu to winna zeby sie stać starać ze wszystkich sił.
                                                Wiedziałam ze on sie pobawi i pojdzie swoja droga.
                                                Po 9 latach nie żałuje. Czasem wspominał go z senstymentem, śni mi sie ze jestesmy razem.
                                                Od zycie.
                                                • aguskaa38 Re: Nie wiem co myśleć... 02.06.17, 07:40
                                                  Oczywiście, bez przyjaźni z żadnego związku nic nie będzie. Podstawa to zaufanie, przyjaźń i wzajemny szacunek. Gdzie definicja związku w przypadku kochanków jest bardzo trudna do pojęcia i do zrobienia. Ale można, naprawdę się da. I jak ciągnie do siebie dwoje ludzi nie tylko z powodu by "umilić" sobie zycie, tylko z chęci codziennej rozmowy, spotkania, zobaczenia się, bo drugiej osobie się ufa i chce się z nią dzielić swoje radości i troski to można mówić o związku. Po prostu- bycie przyjaciółmi, szczerymi i oddanymi. W innym przypadku to tylko układ.
                                                  • 3-mamuska Re: Nie wiem co myśleć... 02.06.17, 11:01
                                                    Tak tylko co to za "związek" skoro facet czy kobita wraca do meza?
                                                    Wtedy nie ma żadnego zwiazku ani ze współmałżonkiem ani z kochankiem.

                                                    Problem polega na tym ze żonaci faceci chcą umilacza czasu. W większości przypadków romansu.
                                                    Akurat w przypadku facetow nie ma czegoś takiego jak zostawanie z żona dla dzieci.
                                                    Szybciej dla pieniędzy lub/i dla wygody.
                            • pielegniarze2017 Re: Nie wiem co myśleć... 01.06.17, 14:47
                              Było kilka przerw najpierw 5 dni np kiedy on ostatni napisał a ja nie odpisałam to już się nie odzywał, w końcu nie wytrzymałam i napisałam co z Tobą??potem było ok znowu szaleństwo.Kolejny raz znowu kilka dni,potem dwa tygodnie i wtedy on napisał że dłużej już nie da rady się odzywać.Przez miesiąc ok i znowu przerwa tym razem prawie półtora mc znowu napisałam,zaczęliśmy pisać on z zarzutami,że więcej nie ulokuje uczuć w kimś kto nie jest wolny,że to ja nadal wracam do domu gdzie ktoś na mnie czeka...ale że skoro piszemy to znaczy tylko jedno...że się kochamy...To było na początku marca a cały maj już w rozłące. Skoro mówią o tych uczuciach to dla czego z nich rezygnują??? Czy z każdą kobietą można czuć to samo??,czy wystarczy że jest atrakcyjna?? nie pojmę tego nigdy.
                              • 3-mamuska Re: Nie wiem co myśleć... 01.06.17, 15:01
                                Wiesz ciagle piszesz jako ta skrzywdzona i nieszczęśliwa ,a nie pomyślałaś jak on sie czuje?
                                Moze on po prostu dał ci kilka szans na to ,abyś zakończyła małżeństwo , moze to on nie pojmuje tego ze ty wyznajesz mu miłość ze chcesz z nim byc ,a wracasz ciagle do męża...
                                Postaw sie w jego sytuacji, moze on po prostu ma dosc czekać na ciebie? Moze on sobie tez z tym nie radzi? Ze idziesz do meza i wyobraźnia działa jak maz cie całuje dotyka?
                                Moze on postanowił dalej nie cierpieć bo skoro małżeństwo jets dla ciebie wazne ze w nim tkwisz?

                                To męskie myślenie ktore ciążko czasem zrozumieć.
                                • pielegniarze2017 Re: Nie wiem co myśleć... 01.06.17, 19:08
                                  On wiedział,że jest wniosek w sądzie ze idzie ku rozwodowi i nagle go nie ma...
                                  • mama_kubusia2 Re: Nie wiem co myśleć... 01.06.17, 20:45
                                    Moze jeszcze się coś zmieni miedzy Wami..Czas tu jest najlepszym lekarstwem.
                                    • mama_kubusia2 Re: Nie wiem co myśleć... 01.06.17, 20:48
                                      Ja juz jestem pogodzona ze mój Romeo poszedł w sina dal.
                                      • pielegniarze2017 Re: Nie wiem co myśleć... 01.06.17, 21:37
                                        Jesteś tego pewna,że to koniec? rozmawialiście po tych dwóch mc?kto zainicjował rozmowę? Jak dla mnie to już zbyt długo żeby moglo być dobrze,chociaż korci mnie żeby napisać ale wiem że źle bym się z tym czuła,dlatego trzymam się jeszcze,chociaż to okropne uczucie budzi mnie ze snu..sad
                                        • mama_kubusia2 Re: Nie wiem co myśleć... 01.06.17, 21:53
                                          Tak naprawdę to nikt nie wie czy to koniec i co przyniesie przyszłość..troche wyżej napisałam wiecej szczegółów jak to było z nami😊 jaki to Romeo..Nie wiem sama czego bym chciała, najbardziej cofnąć czas bo wiele lat temu mieszkaliśmy na tej samej ulicy i sie nie poznaliśmy. Taki lajf
                                  • 3-mamuska Re: Nie wiem co myśleć... 01.06.17, 22:13
                                    pielegniarze2017 napisała:

                                    > On wiedział,że jest wniosek w sądzie ze idzie ku rozwodowi i nagle go nie ma...



                                    To wiedział.

                                    Napisze ci cos moze to ci rozjaśni troche jego postępowanie.
                                    Pracuje z chłopakiem a właściwie juz facetem 30+, do tej pory (początku sytuacji) zapierdzielał i zbierał kase budował dom.
                                    Poznał kobietę, juz w sepstracji fizycznej finansowej (nie mieszkała z mężem)bardzo sie w sobie zakochali. Ona miala syna z pierwszego małżeństwa i jej były maz mieszkał blisko jej, 2-3 budynki od niej ze względu na to ze bardzo angażował sie w wychowanie jednego syna.
                                    Ona dzieki temu mogła spędzać u niego całe weekendy , od piątku do poniedziałku rana. (Syn juz nie taki mały bo 9 lat) Wyjezdli tez na wspolne wakacje.
                                    Ona nie złożyła papierów w sądzie, bo zeby dostać rozwód z marszu w UK musisz miec 3 lata udokumentowanej separacji i wtedy nawet jak małżonek sie nie zgadza to i tak dostaniesz rozwód w 6 tygodni. Podział majątku i opieka nad dziećmi to oddzielne sprawy. A ona dopiero osobno mieszkała 8 miesiecy.Mimio ze małżeństwo sypało sie juz kilka lat.
                                    I byli razem 2 lat i tez on wiedział ,ze ona czeka az minie ten czas bo wiedział ze maz sie nie zgadza a ona nie ma kasy, ani na powtórne składanie papierów ani na adwokata.
                                    I sie rozstali, po pierwsze wlasnie to go wkurzało ze ex spędza za duzo czasu w jej domu.
                                    Ze natyka sie na niego tam jak po nia przyjeżdża ,albo jak tamten wpada po syna.
                                    Nie umiał tez zlapac kontaktu z jej dzieckiem bo wlasnie ojciec był za blisko a wiadomo ze syn był za ojcem. Niby sie lubili, ale jak syn był o cos zły to gadał bzdury do jej chłopka.
                                    I tak to trwało wkurza go ten brak rozwodu, proponował jej ze jej zapłaci 400£ za złożenie papierów do sadu, i ewentualnie za każda rozprawę 150£ i adwokata. Ale ona mowila ze nie ma sensu tracić kasy, i jego to zabolało ze on nie jest tego wart ,zeby ona odzyskała wolność. Ona tłumaczyła to tak ze przeciez ona jest wolna nie czuła więzi z byłym i to dla niej był tylko papier.
                                    No i dziecko.... zostawił ja ona późnej 2 lata za nim tęskniła były próby powrotu. Prosiła błagała.
                                    I nic nie wskórała był nieugięty.
                                    Od roku ona ma Anglika i teraz on sie obudził....

                                    Wiec moze złożenie papierów w sądzie nie było tym czym powinnaś zrobic moze oczekiwał wyprowadzki , a moze tez dzieci to nie jego bajka zwłaszcza innego faceta.
                                    Moze dotarło to do niego ,on sam jest wolny bez zobowiązań ,mało facetow decyduje sie zostać ojcami dla dzieci innego faceta , No chyba ze ma własne dzieci i tez jest po przejściach.

                                    Mam kilku kawalerów w otoczeniu w rożnym wieku, i ci starsi wlasnie mówili ze spotkali kilka sensownych babek niestety z dziećmi wiec odpuścili.

                                    To ze on cos pięknego ci opowiadał, nie znaczy ze nie zmienił zdani.

                                    Nigdy nie zdażyło ci sie ze pod wpływem euforii ekstynkcji szczęścia obiecałeś cos komuś, a potem po ochłonięciu zmieniłaś zdanie, i żałowałas obiecanego?
                                    • pielegniarze2017 Re: Nie wiem co myśleć... 02.06.17, 00:03
                                      Wiesz...rozumiem to wszystko,ale wydaje mi się że jeśli jest uczucie szczere to przetrwa kazdy kryzys...Obiecałam sobie czekać do rozwodu ale wtedy to już może być całkiem za późno na rozmowę przeraza mnie myśl że on mógłby kogoś poznać sad
                                      • 3-mamuska Re: Nie wiem co myśleć... 02.06.17, 00:14
                                        Wiesz prawdziwa miłość czy wogole istnieje???

                                        uczucie buduje sie latami, początek to motyle a potem budowa codzienna , w gestach słowach, sytuacjach.
                                        Nie mozna budować uczucia na życiu oddzielnie, a motylki w brzuchu cóż kiedys tez sie kończą.
                                        Jak sie nie buduje zwiazku na przyjaźni to euforia kiedys sie wypala.

                                        Czy z twoim mężem kiedys nie łączyło cie cos co miało byc na lata?
                                        • pielegniarze2017 Re: Nie wiem co myśleć... 02.06.17, 06:50
                                          Zgadzam się jak najbardziej z Tobą, natomiast uważam,że dorośli ludzie powinni brać odpowiedzialność za swoje czyny i wypowiadane słowa bo zabawa ludzkimi uczuciami może nieść za sobą bardzo bolesne skutki na całe życie.
                                          • 3-mamuska Re: Nie wiem co myśleć... 02.06.17, 11:08
                                            Wiesz a ty mężowi nie obiecywałaś uroczyście :uczciwość małżeńska i miłość, Wierność?
                                            Tez jestes dorosła? I co z tego wyszło tez mogą to byc bolesne skutki na całe zycie dla twojego meza.

                                            Nie pisze tego zeby ci dokopać.
                                            Po prostu chyba z nadzieji tak sie "uczepiłaś" tych jego słów, a sama cos kiedys obiecałaś i zmieniłaś zdanie. Obiektywnie to ty jestes nieuczciwa nie on.
                                            Jak i ty tak i on ma prawo zmienić zdanie.
                                            Gdyby tak było ze nie powinno się zmienić zdania to nie byłoby rozwodów.
                                      • aguskaa38 Re: Nie wiem co myśleć... 02.06.17, 07:41
                                        A jeśli poznał? A jesli juz od dawna kogoś ma? Tego nie możesz być pewna bo takie lekkie odcięcie się od Ciebie może tez i na to wskazywać. Tylko pamiętaj: nie masz na to wpływu, żadnego.
                                        • mama_kubusia2 Re: Nie wiem co myśleć... 02.06.17, 17:17
                                          Jak Twoja sytuacja pielęgniarze...? Nadal cisza w eterze?
                                          • pielegniarze2017 Re: Nie wiem co myśleć... 02.06.17, 19:31
                                            Dało mi to do myślenia,3mamuska i aguska potrzebuję obiektywnej oceny i nie mam za złe jakby co, wlasnie o to chodzi żebym mogła spojrzeć na sprawę inaczej i za to dzięki. Jeśli mnie chodzi...koniec milczeniasmile jestem szczęśliwa na ta chwilę,przyznam się napisałam rano odp była odrazu i się okazało, że jak pisaliśmy ostatnio po tych nie miłych słowach wysłał wiad żebyśmy na następny dzień po rozmawiali ale miałam kilka dni wyłączony tel ze zlosci i wiad nie dotarła sadPokazał mi ją żebym miała pewność. .. cały maj zmarnowany,ale dziś szaleństwo i w końcu czuję się normalnie.Pytałam co by było gdybym nie napisała,ponoć chciał zagadać w pracy już ostatnio ale byłam z koleżanką. Och dziewczyny szaleństwo....tylko pytanie jak długo... ale jestem spokojna.
                                            • pielegniarze2017 Re: Nie wiem co myśleć... 02.06.17, 19:35
                                              Był szczęśliwy widziałam to wiem ze coś musi w tym wszystkim być...powiedział ze my z tego nie wyjdziemy...
                                              • pielegniarze2017 Re: Nie wiem co myśleć... 02.06.17, 19:38
                                                Jak u Was sytuacja?
                                                • mama_kubusia2 Re: Nie wiem co myśleć... 02.06.17, 20:22
                                                  U mnie bez zmian i czuje, ze tak zostanie..Wiem,ze gdybym zadzwoniła to by odebrał albo oddzwonił ale nie chcę.Mam dość jego grobowego tonu, który i tak niczego nie zmienia. Jakbym to ja zrobila mu krzywdę. To on mnie błagał o spotkania, wciągnął w to bagno a teraz ? Sama nie wiem juz czego chce. Mam dzien wycia. Jakaś reakcja z opóźnionym zapłonem, chyba dotarło co sie porobiło..I muszę zyc dalej ze poznaliśmy sie za późno zeby miec normalny związek (a nawet mieszkalismy na tej samej ulicy). Bedziemy sobie zyc 20 km od siebie bo tak trzeba
                                                  • mama_kubusia2 Re: Nie wiem co myśleć... 02.06.17, 20:27
                                                    Zazdroszczę, wciąż masz szansę, ze ułożycie sobie nie krzywdząc nikogo. Nie wszystkim jest to dane
                                                  • pielegniarze2017 Re: Nie wiem co myśleć... 02.06.17, 20:50
                                                    Hmm....wyobrażam sobie co czujesz kiedy wiesz ze nawet Twój krok niczego nie zmieni,jeśli masz pewność to trzeba to przepłakać,nie ma innej opcji.Jeśli jest nadzieja to może warto spróbować...sama czekałam tyle i dużo zniosłam ale rozmawiałam z koleżanką i jak powiedziała że dorośli ludzie o takich sprawach rozmawiają że za chwilę może być za późno to mi dało mocno do myślenia...Jak sytuacja Twoja z mężem? czujesz się nie do końca samotna? Ja byłam przez ostatni mc sama jak palec to dopiero było uczucie..nie chcę tego więcej przechodzić ale czy nie będę nie wiem...
                                                  • mama_kubusia2 Re: Nie wiem co myśleć... 02.06.17, 21:11
                                                    Skomplikowane to wszystko bardzo, musze to przepłakać i wtedy zastanowić sie co dalej. Mąż mnie kocha ale ja...wiem ze bylam za młoda na taka poważna decyzje. Jakie ma się szanse ze w wieku 20-paru lat spotka sie druga połówkę, kogos kto naprawdę jest dla Ciebie. Tylko prawdziwi szczęściarze. Teraz jestem w takim kryzysie zdchce umrzeć..
                                                  • pielegniarze2017 Re: Nie wiem co myśleć... 02.06.17, 22:20
                                                    Nieraz się zastanawiałam jak to jest....też byłam młoda 23 jak brałam ślub i wiem dlaczego to zrobiłam bo bałam się samotności chciałam mieć poczucie bezpieczeństwa a i tak go nie miałam.... kurcze,dobrze że masz przyjaciółkę...jeśli możesz na nią liczyć to dasz radę będą chwile gorsze i lepsze dziś akurat jest ten gorszy wyplacz sie jak trzeba pociesz się ze udało Wam się to wszystko w ciszy zachowac.
                                                  • mama_kubusia2 Re: Nie wiem co myśleć... 02.06.17, 22:57
                                                    Mam przyjaciół i doceniam to. Przyjaciółką jedna od 20 lat druga od 9, plus bratnia dusza z pracy. Chyba bym zwariowała gdybym nie miała z kim pogadać, dzwonią piszą. Tylko ten najbardziej upragniony sms nie nadchodzi. Jak sobie przypomnę te pierwsze smsy od niego i jak jechał 40 km żeby się na godz spotkać..Nie wierze ze to tak sie skończyło..
    • obrotowy Nic nie myśleć - tylko kochac , piescic i calowac 05.06.17, 09:04
      czyli korzystac z zycia...

      a od myslenia o nim - to masz swojego syna Kubusia.
      • mama_kubusia2 Re: Nic nie myśleć - tylko kochac , piescic i cal 05.06.17, 09:18
        Nawet nie wiesz jakbym chciała rano wstac i nie pamiętać nic. Albo kazać sercu kochać kogo trzeba kochać.
        • pielegniarze2017 Re: Nic nie myśleć - tylko kochac , piescic i cal 05.06.17, 11:07
          Czyli nic się nie zmieniło...nie czekać lepiej,ale jak nie czekać no jak?? Ja z nikim o tym nie rozmawiałam. ..tylko z Wami wszyscy jak myszy się pochowali i czekają na werdykt...
          • mama_kubusia2 Re: Nic nie myśleć - tylko kochac , piescic i cal 05.06.17, 17:47
            Nic sie nie zmieniło i tak raczej zostanie.Całkowity brak kontaktu...Każdy mijający dzień, choć ciężki i bolesny, uświadamia mi, ze jednak nie warto czekać.Z czasem widzę dużo negatywnych cech. Jakim trzeba być pajacem, żeby biegac za inna a na koniec powiedzieć:"Będę udawać miłość do żony bo tak trzeba" hehe pajac nie facet, po prostu absurd..Ile można udawać? Uslyszalam ze 50 lat 😃 Jak żyje czegos takiego nie słyszałam.Widocznie mało wiem o życiu 😊 Dziękuję ze mam wspaniałe przyjaciółki, będę żyć. Jak nastrój pielęgniarze?
            • pielegniarze2017 Re: Nic nie myśleć - tylko kochac , piescic i cal 07.06.17, 12:35
              Wygląda na to ,że się zabawił a powiedział cokolwiek żeby się wykręcić i widać dobrze to znosi...bo ten kto zostawia jest w korzystnej niestety sytuacji. Nie rozumiem do tej pory jak to wszystko działa,kiedy mój pan teraz jest zakochany i słyszę to co wcześniej słyszałam jest cudownie nadal planujemy i widzę że on tego chce a potrafi tyle wytrzymać w milczeniu kiedy coś się zadzieje,i pojawia się pytanie kiedy znowu?..Ogólnie jestem rozbita...wali mi się rodzina rozwód niebawem,niepewność,obawy.... wiele pytań na których nie ma odpowiedzi...nie wiem czy dobrze robię rozwodząc się niczego nie wiem...co będzie ze mną..moimi dziećmi,mój pan na ta chwilę jest gotowy na wspólne życie a ja muszę dokonać wyboru...
              Ty kochana żyj najlepiej jak umiesz,wykorzystaj na maksa przyjaciół...po to są.Trzymam kciuki.
              • mama_kubusia2 Re: Nic nie myśleć - tylko kochac , piescic i cal 07.06.17, 18:40
                Przed Toba trudne decyzje a na niektóre pytania tylko życie odpowie i upływający czas.To milczenie jest doprawdy zadziwiające, tez nie rozumiem co to niby ma wyrażać. Ja postanowiłam tez milczeć, szkoda zycia na takiego pajaca. Prawda jest taka, ze jakby kochał to by tak nie umiał...Nawet jakby chcial kierować się rozumem. Proste ale prawdziwie. To typ który kocha tylko siebie, na to teraz wychodzi. Żona oszukana w najgorszy sposób. Nie rozumiem jak tak można..
                • mama_kubusia2 Re: Nic nie myśleć - tylko kochac , piescic i cal 07.06.17, 22:09
                  Jak , bo jak można komuś tak zawracać głowę, odebrać spokój i zniknąć jak kamfora. Jak można calkowicie milczeć...
                  • mama_kubusia2 Re: Nic nie myśleć - tylko kochac , piescic i cal 12.06.17, 21:33
                    Co u Was? U mnie cisza..Mam zamiar wytrwać choć każdy dzień to walka ze sobą m. Musze iść dalej i wytrwać.
                    • pielegniarze2017 Re: Nic nie myśleć - tylko kochac , piescic i cal 12.06.17, 22:01
                      Ile to już czasu minęło? Trzymasz się dzielnie ja już bym nie wytrzymała...Tak mocno jeszcze Cię trzyma?Mówią,że początki są najgorsze ale u Ciebie to się już chyba sporo ciągnie...
                      U mnie na razie ok z panem,gorzej z mężem już zaczynają się rozjaśniać moje wątpliwości co do rozwodu...
                      Dziś byłam na 1 spotkaniu terapii dla współuzależnionych,poryczałam się na koniec.Za tydzień kolejne dwa spotkania.Ciekawa jestem czego się tam dowiem.
    • pielegniarze2017 Re: Nie wiem co myśleć... 07.10.17, 20:05
      Mamo Kubusia co u Ciebie? Jak się miewasz??
    • lena36 Re: Nie wiem co myśleć... 08.10.17, 18:53
      Cóż...u mnie było troche podobnie...
      zaczepił mnie na FB .....przyjęłam bo mi się spodobał ze zdjęcia, zaczęliśmy gadać....sympatyczny, ujmujący, inteligentny, zapytałam dlaczego wysłał mi zaproszenie...odpowiedział że zobaczył moje zdjęcie u kolegi (mieliśmy jednego wspólnego znajomego) i mu się bardzo podobam i bla, bla....Prawie miesiąc gadaliśmy na messnegerze lub whatsapp, uwodził bardzo umiejętnie, znawca kobiecej psychiki....a ja po kliku latach bycia samej, po nieudanym małżeństwie i depresji poczułam wreszcie jak mi dobrze....
      Spotkaliśmy się raz, drugi, był seks....zaraz potem odkryłam że ma kobietę i trójkę dzieci...(zaczęłam grzebać w internecie, umiem szukać, znalazłam...szok...)...powiedziałam że wiem. Oczywiście były teksty że chce odejść, wyprowadzić się z domu...ale ja już wiedziałam że nic z tego nie będzie....Spotkaliśmy się jeszcze raz i to było bardzo nieudane spotkanie, ja byłam podminowana, on to wyczuł i też był jakiś dziwny, po tym spotkaniu podjęłam decyzje, napisałam mu maila że żałuję ale nic z tego nie będzie bo ja zasługuje na wszystko co najlepsze a on mi nic dać nie może, że kasuję go z FB i bardzo za wszystko dziękuję ale pora się wycofać....
      Trwało to w sumie krótko...
      Mija drugi miesiąc, wiem że zrobiłam dobrze ale tęsknię i jestem zarazem wściekła...wszedł w moje samotne ale w sumie spokojne życie i je zburzył..po co to zrobił wiedząc że ma taką sytuację jaką ma....nienawidzę go...
      Nie no oczywiście wiem po co...żeby poczuć jakąś ekscytację, podnieśc sobie ego, pobawić się.....ech....
      • donmarek Re: Nie wiem co myśleć... 09.10.17, 08:53
        > ... po co to zrobił wiedząc że ma taką sytuację jaką ma ...
        Dlaczego on to zrobił? Nie wiem. Ja robię to samo. Dlaczego? Nie wiem. Chyba jest to jakiś zew natury. Jakaś postawa samca. Zdobywcy. Mam jakiś nieodparty pociąg do kobiet. Staram się i lubię mieć jakąś przyjaciółkę. Przy czym, żadnej niczego nie obiecuję. Na początku wyjawiam swoją sytuację, by potem nie było nieporozumień. I zawsze staram się by i moje partnerki podchodziły do tego podobnie. I czy nam się to podoba czy nie, seks jest tą maszyną, która nas napędza. Do życia i do działania. A to czy się temu poddamy ... każdy musi to we własnym sumieniu ocenić. I wycenić. wink Mnie to odpowiada! I moim kolejnym partnerką także. A póki żona nic nie wie ... Posypią się na mnie gromy? Tak, na pewno tak, ale też wśród tych ślących na mnie wszelkie zła tego świata, jest i następna moja ... przyjaciółka wink
        • lena36 Re: Nie wiem co myśleć... 09.10.17, 10:02
          No on mi nie był uprzejmy wyjawić swojej sytuacji....gdyby nie to że zrobiłam porządny research w internecie..... ciekawe jak długo bym tkwiła w nieświadomości...
          • donmarek Re: Nie wiem co myśleć... 10.10.17, 07:33
            Więc daruj sobie myślenie o przyszłości z nim. Rozejrzyj się dookoła. Im szybciej to uczynisz, tym lepiej dla Ciebie. Powodzenia.
            • lena36 Re: Nie wiem co myśleć... 10.10.17, 11:53
              Darowalam sobie dawno ale wkurwiona jestem ze mi zakręcił w głowie..... Palant skończony....
      • 3-mamuska Re: Nie wiem co myśleć... 10.10.17, 09:27
        Czemu??? Z egoizmu tylko i wyłącznie, braku szacunku dla kobiet, i używanie ich jak przedmiotów do zaspokojnienia męskich Hm zachcianek i niby bo taka męska natura.
        Zachowują sie jak paniowe z forum, bo mózgu nie mam mam penisa i natura mnie wzywa. A tak naprawde czasem zal patrzeć bo to zakompleksione chłopki ktorym sie wydaje ze im wiecej kobiet zalicza tym maja lepsze "notowania"
        Od jakiegos czasu pracuje w dosc specyficznym męskim gronie, i to co opowiadają o kobietach to ja sie dziwie ze wogole jakiekolwiek zwiazki przezywają x lat ze sobą.

        Jak tak na nich patrzę to dochodzę do wniosku ze sa nic nie warci, nawet tego seksu który oferują.
        • donmarek Re: Nie wiem co myśleć... 11.10.17, 07:52
          I mamy w Twoim wykonaniu to, co zarzucasz płci przeciwnej. O braku szacunku do kobiet.
          Ja z pewnych powodów przez dość spory kawał czasu obserwowałem czaty erotyczne. I to co tam zobaczyłem, zjeżyło mi resztę włosów na głowie. To co proponują tam, co oferują, jak się określają, jakiego języka używają na tzw. ogóle kobiety, nie tylko nasto- czy 20-stolatki, ale i kobiety dojrzałe, nawet 50+ to jest nic w porównaniu z tym o czym tutaj rozmawiamy. Po prostu, nasze życie, styl naszego życia, pewne normy cywilizacyjne zmieniły się szybciej niż zdolność przyswojenia tego przez ogół społeczeństwa. Jedni to przyjmują, inni nie mogą się z tym pogodzić. A jeszcze inni korzystają z tego pełnymi garściami. Biorą to jako coś normalnego, codziennego. A jak z tego korzystamy, co potrafimy wziąć, a co dać to, zależy od każdego z osobna.
          • 3-mamuska Re: Nie wiem co myśleć... 11.10.17, 21:57
            Bzdura, ja szanuje facetow którzy potrafią byc facetami, i nie musza sie popisywać podbojami , nie mam szacunku do facetowi którzy uważają ze kobieta jest tylko do rozrywki, nie szanuje facetow którzy sa dumi z tego jak to przez x lat potrafią okłamywać żonę ze niby o niczym nie wiem.

            Szanuje facetow którzy potrafią czymś innym zaimponować.
            I takich którzy jak decydują sie na związek to potrafią o niego dbać.
            Tacy którzy jak juz podejmą decyzje sa odpowiedzialni.
            Nie wierzę ze facet który ma kochankę/panią do seksu jest w stanie stworzyć fajny związek z żona/wieloletnia partnerka. To raczej współlokator a nie mąż.

            A jeśli zaczyna coś nie grać sa w stanie spojrzeć prawdzie w oczy i pozwolić partnerce odejść i stworzyć związek z kimś inny.

            Nie mam szacunku do kłamców. I puszczalskich czy to w damskim czy męskim wydaniu.

            A czat erotyczny nie ma nic wspólnego z tematem i szacunkiem.
            Jeśli tylko te kobiety/faceci sa wolni to nich sie rozbierają bzykaja pokazują co chcą, i komu chcą ,jak im sie chce sa wolnymi ludźmi.(o ile sa)
            • donmarek Re: Nie wiem co myśleć... 12.10.17, 08:11
              I nadal w tym samym tonie. Tylko mężczyzna to świnia, cham, ogier, zdradzacz i zapładniacz. Kobieta... święta dziewica! Ja o faktach. Ty o wyobrażeniach.
              >A czat erotyczny nie ma nic wspólnego z tematem i szacunkiem.
              Czyli na czacie erotycznym przystoi kobiecie powiedzieć: suka szuka ruchacza ?
              pozdrawiam
              • lena36 Re: Nie wiem co myśleć... 12.10.17, 11:59
                Na czacie erotycznym jak najbardziej. Natomiast mając pełno małych dzieci nie siedzi się na Fb i nie zaczepia kobiet aby je potem pięknie uwodzic. W dodatku nie zająknąwszy się nawet o swoim stanie rodzinnym. Się opiera karmi i lula dzieci i tyra na rodzinę a nie zawraca głowę normalnym wolnym kobietom. Tyle w temacie.
              • 3-mamuska Re: Nie wiem co myśleć... 12.10.17, 23:07
                donmarek napisał:

                > I nadal w tym samym tonie. Tylko mężczyzna to świnia, cham, ogier, zdradzacz i
                > zapładniacz. Kobieta... święta dziewica! Ja o faktach. Ty o wyobrażeniach.

                Hehe ty wciąż o tym samym ,jak kobieta zdradza to dziwka, i zostaw ja bo to szmata, zła kobieta była, a facet to przeciez zew natury i to nie z jego winny zdradza, bo on tak został biedaczek stworzony ... i tyle w temacie.

                Napisałam wyraźnie ze nie ma znaczenia płeć, nie mam szucnku do ludzi którzy kłamią i oszukują najbliższa osobię z ktora powinno sie tworzyć stabilny i fany związek.


                > >A czat erotyczny nie ma nic wspólnego z tematem i szacunkiem.
                > Czyli na czacie erotycznym przystoi kobiecie powiedzieć: suka szuka ruchacza ?
                > pozdrawiam
                >
                Skoro tego kobieta chce to niech " pisze" kobiety tez lubią seks, i miga pisać.
                Identycznie moze facet napisać ruchacz szuka dziury.
                Na takich czynach kazdy wie po co przyszedł.

                Ja mowie o udawanych związkach, i kłamstwach wobec partnerka/partnerki zdradzając na boku.
                Czat erotyczny nie ma nic do zdrady o jakiej mowa w wątku.
                • donmarek Re: Nie wiem co myśleć... 13.10.17, 07:52
                  @3-mamuska
                  @lena36
                  A czym różni się - dla większości jego użytkowników - czat od tzw. realu? Niczym !!! I na czacie i w realu chodzi o jedno. O partnera seksualnego !!! A czy znajdzie się go na czacie, czy w tzw. realu czyli w pracy, na ulicy etc, to już drugorzędna kwestia. A czy inaczej pachnie zdrada na czacie od tej w realu? Inaczej się to określa? A mówi wam to ktoś, kto poznał - praktycznie wink -obydwa rodzaje "zdrady". Osobiście. Tą w realu i tą z czata i portalu randkowego.
                  • wiotka_jak_trzcina Re: Nie wiem co myśleć... 15.10.17, 20:46
                    Ja myślę, że Twój były kochanek jest po prostu racjonalistą. On sobie przekalkulował co mu się opłaca bardziej i wyszło mu, że jednak bycie z żoną i dzieckiem ( zwłaszcza, tak podejrzewam). Nawet jeżeli w małżeństwie nie ma i nie było jakiegoś rażenia piorunem, to nie szkodzi. Małżeństwo to jakby wspólna firma, wspólne zyski, straty, wspólne działania, kredyty, wychowywanie dzieci i wszelkie codzienne banalne sprawy składające się na życie. Jemu widać wyszło, że pozostanie w tym jest bardziej opłacalne ( niekoniecznie finansowo lub nie tylko). Dlatego podjął decyzję, że woli potęsknić i pewnie pocierpieć ale za to ocalić swoją rodzinę. To proste. faceci są bardzo prości w myśleniu, nie kombinują, nie komplikują tylko sobie upraszczają sprawy. Nie twierdzę, że 100% facetów ale Twój, z tego co piszesz taki właśnie jest.
                    Co nie wyklucza oczywiście prawdziwości jego emocji i uczuć jakie do Ciebie żywi(ł). Z tym że na achach i ochach to życia się raczej nie buduje jak już ma się to życie zbudowane i nie ma żadnych przesłanek do zakończenia tego zbudowanego życia rozwodem. Gdyby były to byłby rozwiedziony i nie musiałby do tego poznawać Ciebie.
                    • lena36 Re: Nie wiem co myśleć... 15.10.17, 21:59
                      I to jest bardzo mądra wypowiedź.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka