Dodaj do ulubionych

Czy wróci??

05.07.20, 17:45
Chyba szukam potwierdzenia!1.5 roku temu poznałam faceta ,oboje mamy stale związku.Poczatek standard spotkanie ,rozmowy, pisanie codzienne,doszło do wyjazdów wspolnych,uwielbialismy je planować, przyszło uczucie smile I tak półtora roku, aż do tej chwili .Wspolny po długiej przerwie wyjazd,od początku coś było nie tak ,jak nigdy telefony od jego żony, ze tęskni, ze go kocha!I mój kochanek zamknął się na mnie do tego stopnia ,ze nawet przestaliśmy że sobą rozmawiać. W drodze powrotnej cisza ,zarządzał separacji ,powiedział ,ze musi nabrać dystansu ,nie chce aby nasza relacja sie rozwaliła I jego małżeństwo!!zaczął mieć wyrzuty sumienia..czy to zagrywka czy warto poczekać.?,czy wróci???
Obserwuj wątek
    • 3-mamuska Re: Czy wróci?? 05.07.20, 20:01
      Żona wyczuła ze mąż się oddala i zaczęła zabiegać.
      On do ciebie nie wróci, wrócił do żony.
      Pogubił się z uczuciami, ale ty jesteś tylko do sexu.
      Jak już ochłonie może się zgłosić o więcej bzykania.

      Poczytaj forum jak się kończą romanse.
      • kim1 Re: Czy wróci?? 05.07.20, 20:55
        Tak czułam,jeżeli ktoś pisze I dzwoni codziennie I nagle przestaje to oznacza jedno.To,ze się pogubił to sam powiedział,ale I tak dziękuję!!pozdrawiam
      • obrotowy romanse koncza sie roznie. 07.07.20, 18:32
        mamuska
        > Poczytaj forum jak się kończą romanse.


        no 90 % konczy sie sama z siebie - wypalaja sie po prostu, ale jest potem co wspominac.

        a tylko jakies 10 % - pozytywnie dla roomansujacych.

        - ale ja nie zaluje nie jednego.

        piekne to bylo.
        • 3-mamuska Re: romanse koncza sie roznie. 07.07.20, 20:37
          obrotowy napisał:

          > mamuska
          > > Poczytaj forum jak się kończą romanse.
          >
          >
          > no 90 % konczy sie sama z siebie - wypalaja sie po prostu, ale jest potem co ws
          > pominac.

          Bzdura kończą się bo jedna strona dochodzi do wniosku ze nic z tego nie będzie.
          Tylko to nigdy nie byłeś ty bo jak już ci mówiłam jesteś emocjonalną kaleka bez uczuć wyższych wiec nie mogłeś poczuć tego co czuja normami ludzie.
          >
          > a tylko jakies 10 % - pozytywnie dla roomansujacych.
          >
          > - ale ja nie zaluje nie jednego.
          >
          > piekne to bylo.

          „Decydują” się raczej ci co :albo kochanka zajdzie w ciąże albo żona się dowiaduje i wywala z domu.
          Więc...
          Pięknie było „deptać” swoją żonę i nie szanować, no bo w sumie ważne jest bzykanie.
          • obrotowy nadal romanse koncza sie roznie. 08.07.20, 15:24
            3-mamuska napisała:

            > Bzdura kończą się bo jedna strona dochodzi do wniosku , ze nic z tego nie będzie.

            - no ale to chyba to samo ? - to znaczy, ze dla jednej ze stron romans sie wypalil.


            > Tylko to nigdy nie byłeś ty bo jak już ci mówiłam jesteś emocjonalną kaleka bez
            > uczuć wyższych wiec nie mogłeś poczuć tego co czuja normami ludzie.

            - dzidziu, kim byl nie byl - to potwierdzam tylko, ze wspominam je pieknie i rzewnie.

            a mysle , ze partnerki w wiekszosci tez - gdyz zadna (poza jedna) odchodzac nie robila mi awantur, tylko wlasnie stwierdzila, ze jej uczucie do mnie sie wypalilo...

            i nawet grzecznosciowego buziaczka dostawalem przy rozstaniu...


            • ta_niepoprawna Re: nadal romanse koncza sie roznie. 10.07.20, 09:16
              Ach te bajania Obrotowego smile jakaś nutka rzeczywistości może w nich jest, ale więcej tu widzę kreacji i rozmytych wspomnień aniżeli prawdziwego życia. Ale dobrze, taki kontrast też jest potrzebny, sama przyznam, że niektóre wpisy otworzyły mi oczy na pewne tematy i potrafiły nawet przestawic myślenie na egoistyczny tor.

              A co do wpisu autorki - jeśli były uczucia i były z obydwu stron to niezły kanał bo Pan nie udźwignął i nie rozdziela tematu żona-kochanka. Wszystko mu się pokiełbasiło i bardzo możliwe, że czas w którym ma niby ochłonąć rozciągnie się do wieczności.
              Jeśli pasuje ci wieczne czekanie na określenie się misia czy juz ochlonal czy nie to spoko, ja nie polecam bo niewyjasnione znikniecia czy milczenie to dręcząca sprawa. Daj mu chwilę a potem zażądaj decyzji czy kontynuuje temat czy wraca na włości.
              • kim1 Re: nadal romanse koncza sie roznie. 10.07.20, 18:16
                Taki mam właśnie zamiar!zawsze wszystko było podporządkowane jego życiu,bo mi było łatwiej się z organizować!dlaczego i teraz tak ma być!? Nie chce przewrotu w swoim życiu lubie je !chce czystej I szczerej deklaracji z jego strony .o ile w takich związkach mozna zasłaniać się szczerością.p.s"egoistyczny tor myslenia" dobrze oddaje smile pozdrawiam
              • 3-mamuska Re: nadal romanse koncza sie roznie. 11.07.20, 12:53
                Ach te bajania Obrotowego smile jakaś nutka rzeczywistości może w nich jest, ale więcej tu widzę kreacji i rozmytych wspomnień aniżeli prawdziwego życia.

                Jeśli nawet jest ta nutka rzeczywistości to jest to odległe wspomnienie starych czasów.
                • obrotowy wypraszam sobie :) 11.07.20, 23:51
                  3-mamuska napisała:
                  > Jeśli nawet jest ta nutka rzeczywistości to jest to odległe wspomnienie starych czasów.


                  no nie takich starych - bo ostatni sprzed 5-ciu lat. smile

                  jasne, ze to wspomnienia, by gdyby to byla terazniejszosc, to zwyczajnie nie mialbym czasu, by zajmowac sie, zona, kochanka i jeszcze opisywac to w Niecie smile

                  - to "kochankowanie" jest b. czasochlonne smile
              • kim1 Re: nadal romanse koncza sie roznie. 14.07.20, 10:41
                Wracając do mojego wcześniejszego wpisu odnośnie danego czasu do przemyślenia mojemu kochankowi to dalam mu dwa miesiące!!mija miesiąc, a ja się męczę!!czy warto sie odezwac przed czasem .chyba po miesiącu to już jakąś decyzję podjął!!pozdrawiam
                • 3-mamuska Re: nadal romanse koncza sie roznie. 14.07.20, 10:54
                  Wiesz mnie to dziwi ,co ty mu dałaś?
                  Stawianie warunków tylko odstrasza. Po cholerę mu kochanka z którą musi się użerać ? Kochanka jest do przyjemności.
                  Facet się wymigał powiedział ze nie chce rozwalić małżeństwa o waszej rekacji wspomniał dla spokoju.
                  Gdy nie chciał jej rozwalać to byś się odzywał. Nie wiem czego ty oczekujesz 😬😂
                  • kim1 Re: nadal romanse koncza sie roznie. 14.07.20, 12:19
                    Nie nie to była nasza wspólna decyzja. Ja tylko.zaproponowalam okres wakacyjny .to nie tak że stawiam warunki .moj Boże, nigdy tego nie robiłam.to ja się usunęłam jak tylko zapragnął dystansu. Pytam tylko czy po miesiącu może mieć już jakąś decyzję podjętą.
                        • 3-mamuska Re: nadal romanse koncza sie roznie. 15.07.20, 20:06
                          kim1 napisał(a):

                          > To się nie doczeka !!życie stygnie!!było miło. Umiesz sprowadzić na ziemię. Poz
                          > drawiam serdecznie!smile


                          Wiesz po prostu taka prawda oczekiwanie czegoś co jest nie na miejscu ,nie właściwe i od początku skazane na porażkę.
                          Tylko 5-10 % mężczyzn odchodzi do kochanki.Albo jak żona wyrzuci albo jak zaciąży i to tez nie zawsze.
                          A wyrazie ci powiedział ze nie chce niszczyć małżeństwa. A skoro żona zaczęła się starać to może mu zaczęło wystarczać.
                          A ze stawiasz ultimatum to po co mu problemy i zawracanie głowy.
      • kontri123 Re: Czy wróci?? 21.08.20, 12:39
        ja zostałam porzucona po 1,5 roku "układu" bo przecież to nie związek. Nagle zaczął się oddalać tzn ostatnie 2 tygodnie. 4 dni przed zerwaniem spotkaliśmy się nie było już jak dawniej ale był seks to była (środa). Potem odzywał się coraz mniej, aż zaczęłam dopytywać i zadałam prosto pytanie co z nami dalej (sobota). Usłyszałam przez telefon że lepiej jak się już nie będziemy się spotykali i na tym koniec.
        Wieczorem jeszcze pisaliśmy zadawałam pytania że nie rozumiem o co chodzi, że jeszcze dwa tygodnie temu umawialiśmy się na wyjazd w góry pisał o trasach do przejścia pokoju z wanną i seksie. Odpisał że wie że tak pisał i że już mu mnie brakuje umówiliśmy się na poniedziałek. W poniedziałek pól godziny przed spotkaniem zadzwonił że nie da rady wyjść wcześniej z pracy i lepiej będzie jak się nie spotkamy bo będzie nam coraz trudniej. I tak nie odzywał się przez dwa tygodnie. Potem napisałam mu że potrzebuję z nim rozmowy że tyle mi się należy jakieś wyjaśnienie bo nie daję sobie z tym rady. Spotkaliśmy się po 18 dniach od umówienia. Rozstał się na zawsze zaoferował przyjaźń mało mówił jego zdanie, które na zawsze pozostanie w mej pamięci "musimy teraz zając swoimi rodzinami" powiedział że żona zaczęła coś podejrzewać i robić mu awantury. Nie wiem czy to prawda.Oddałam mu wtedy złote kolczyki, które mi kupił, powiedziałam że nie mogę ich już mieć bo będą mi o nim przypominały i tak ich nie założę więc po co maja leżeć. Nie chciał przyjąć ale nalegałam. Inne drobne prezenty zachowałam z tym że schowałam je głęboko w szufladzie. Urwaliśmy kontakt na prawie miesiąc napisałam mu życzenia na urodziny. Podziękował napisał że codziennie o nas myśli.
        Po kolejnym miesiącu przerwy od kontaktów napisałam, żenie radzę sobie z poczuciem krzywdy jaką mi wyrządził odezwał się przepraszał i poprosił o spotkanie co było dla mnie kompletnym zaskoczeniem. Umówił się ze mną w moje 40 urodziny. Było przytulanie, przeprosiny, radość ale bardziej na takiej stopie koleżeńskiej. powiedział że cierpi. Pisaliśmy do siebie przez miesiąc po koleżeńsku ale wysyłał emotki z całusami czasem "tęsknię" , "pragnę" pod koniec miesiąca znowu zimne smsy typowo koleżeńskie zapytałam co się stało dlaczego ochłodził się kontakt z jego strony napisał "wiesz że nie możemy być już razem".
        Znowu przez miesiąc cisza. Po miesiącu przypadkowo spotkaliśmy się w pracy bo ze sobą współpracujemy i znowu kontakt na dwa miesiące codziennej wymiany SMS-ów, codziennego dzwonienia spotkaliśmy się 3 razy były pocałunki, przytulał, sadzał na kolana, głaskał cieszyliśmy się sobą, Codziennie dzień dobry i dobranoc kolorowych snów ale bez buziaków bo już w marcu mu powiedziałam że jeżeli nie chce wrócić to nie może wysyłać emotek z całusami bo w dzisiejszych czasach one zastępują słowa więc jeśli nie chce się z kimś być to takich emotek nie należy wysyłać. Wiec bardzo się pilnował. Czasem zdarzyły się po jego stronie emotki z całusami ale to w momencie kiedy kilka razy pomogłam mu w zadaniach na studia ( robi podlodówkę) głupia siedziałam kilka godzin nad każdym zadaniem żeby mu pomóc za zwykłą emotkę z całusem ;-(
        Przez cały ten czas nie prosiłam by wrócił wiedział że mi na nim zależy ale nie przekraczałam granicy nie mogłam jednak znieść tego, że on sobie z tym tak łatwo poradził, że już nie wracał do tego co było to mnie zabijało jak można się tak odciąć i nagle przejść na relacje przyjacielskie tak jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło.
        Pewnego dnia napisał że zostawił telefon na kilka godzin w domu i że czasem tak dobrze zrobić sobie taką przerwę od telefonu bo za dużo dzwonią z pracy. Napisał też że jak będzie na urlopie to tylko rano włączy internet żeby zobaczyć wiadomości i wieczorem. Odebrałam to tak jakby dał mi do zrozumienia, że na urlopie koniec pisania ze mną. Tak to odebrałam. Napisał że to nie o mnie chodziło ale mnie to nie przekonało. I przestałam się do niego odzywać. Już półtora miesiąca jak jest cisza zero sygnału od niego ja też cisza. Strasznie cierpię nie daje rady.
        Rada dla wszystkich zaczynających romanse - spieprzać!!! nie wchodzić w to bo dla tych kilku pięknych płytkich chwil rujnuje się życie na wiele miesięcy, a nawet lat. To niewyobrażalne cierpienie.
        W tej mojej relacji ja długo się opierałam nigdy nie myślałam, że mogę mieć romans. :latał wiele miesięcy uwodził mimo że przestrzegałam go, urywałam kontakt, a jednak dopadło mnie. Po czym on zostawił. Codziennie zadaję sobie pytanie dlaczego? Nigdy niczego od siebie nie wymagaliśmy żadnych kłótni, pretensji, zazdrości o współmałżonków, po prostu radość ze wspólnego przebywania ze sobą, taka namiastka szczęścia.
        A teraz oddałabym wszystko żeby to się nigdy nie zdarzyło. Jeżeli szykuje się Wam romans to przestrzegam to nic dobrego kilka chwil szczęścia niewspółmiernych do poniesionej krzywdy.
        Sama nie wiem czego chciał wracał na stopie koleżeńskiej pisał codziennie dzwonił codziennie wysyłał swoje zdjęcia..... Po co mu to było? To juz prawie 8 miesięcy jak się rozstalismy a ja wciąż w martwym punkcie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka