Dodaj do ulubionych

Historia patologiczna. Szukam obiektywnej opinii.

24.08.21, 13:35
Potrzebuję obiektywnej oceny całej sytuacji.
Mógłby ktoś?

Moja patologiczna historia zaczęła się we 2019 roku. Poznałam faceta, od razu kliknęło, motyle w brzuchu, przegadane noce i te sprawy. Zaczęliśmy się spotykać. Było cudownie. Jako, że pracował za granicą, nasze spotkania nie były zbyt częste, ale staraliśmy się widywać co weekend.
Zdążyłam się zakochać. Nagle po 3 mcach, facet mówi mi że ma dziecko, że przeprasza, bał się, że ucieknę, ale nie może tego dalej ukrywać, bo zrobiło się poważnie i też się zakochał. W domu separacja. Dokumenty rozwodowe, screeny wiadomości, rozmowy z już prawie nieżoną na głośniku, żeby udowodnić mi, że tam już jest koniec.
Uwierzyłam, dałam drugą szansę.
W końcu po naszej wspólnej sielance, znów jebs w twarz. Po prawie roku dzwoni do mnie Jego żona i opowiada o tym, że żyją w normalnych związku, co prawda kłócą się patoogicznie ale zaraz do siebie wracają. Wysyła mi screeny jego wiadomości. Ja nie mogę uwierzyć w to jak bardzo byłam głupia i nawina, ale operował podwójnym życiem do perfekcji. Mimo, że bardzo Go kocham, kończę to wszystko, mówię, że nie chce z Nim być. W głebi duszy wiem, że jest dobrym człowiekiem, ale bardzo pogubionym ze względu na dziecko. Nie chcę już tego ciągnąć. Rozstajemy się.
Dosłownie kilka dni później On trafia do więzienia, przez machlojki finansowe.
Dowiaduje się o tym tydzień po naszym rozstaniu. Przeraża mnie to, załamuje się, martwię o Niego. Nie mam z Nim żadnego kontaktu. W końcu po kilku tygodniach do mnie dzwoni. Płacze, jest załamany. Czuję, że psychicznie jest z Nim bardzo źle.
Dostaje wyrok na 18 mcy - więzienie za granicą.
Mamy stały kontakt, staram się wspierać Go jak tylko potrafię. Gdy pyta czy nadal Go kocham, nie potrafię Go okłamać i przyznaje, mimo że nadal bardzo boli mnie to jak mnie zranił.
Te 18mcy ciągną się strasznie. Łapię depresję, tracę pracę, zamykam się w domu. Czekam tylko na każdą krótką rozmową z Nim. Odwiedzam Go w więzieniu dwukrotnie, kiedy słyszę, że jest z Nim naprawdę źle. Trzymamy się za ręcę, rozmawiamy. Jest moim najlepszym przyjacielem.
Często rozmawiamy o tym co będzie gdy wyjdzie. Ja proszę Go, żeby zastanowił się nad swoim życiem, żeby podjął jakieś decyzje i już nikogo nie krzywdził. On mówi, że nic mi nie obiecuje, że może powinnam sobie kogoś znaleźć, bo ciągle jestem sama, że kocha mnie nad życie, ale nie może patrzeć jak cierpie.
Po pół roku od zamknięcia, odzywa się do mnie znajomy. Niewinne wiadomości co słychać, głupoty żeby poprawić mi humor. Piszę Mu o całej sytuacji, że ma na nic nie liczyć, że czekam, aż On wyjdzie, czekam, bo może podejmie jakieś decyzje i może będzie chciał ze mną być. Niewinne rozmowy w pewnym momencie schodzą na dość erotyczny tor. Znacie to ? Kilka głupich wiadomości w nocy, głównie z Jego strony. Kiedy zrozumiałam, ze chcę z "czystym sumieniem" poczekać, aż mój niedoszły partner podejmie jakąś decyzje co do normalnego związku ze mną, urwałam te niezręczne wiadomości. Zostało normalne pisanie z kumplem, opowiadanie sobie o swoich problemach, poprawianie humoru. I tak zostało.
W międzyczasie pisałam chwilę z innym facetem. Nie wiem po co. Może martwiąc się o to, że zostane z ręką w nocniku. Że ten MÓJ-NIEMÓJ znowu zrobi mnie w ch..a a ja powinnam sobie jakoś układać życie, bo jestem po 30stce. Tu też do niczego nie doszło. Nie chciałam się spotkać czy związać z żadnym z nich. Cały czas myślami byłam z nie moim mężem.
W końcu On wychodzi. Pierwsze co przyjezdza do mnie. Spędzamy cudownie czas. Jako przyjaciele. Rozmawiamy, On wraca do normalności.
Jedzie do domu. Otwarcie mówi mi, że jedzie do rodziny, chce na Nią spojrzeć i upewnić się co czuje.
Tak się dzieje.
Wyprowadza się od Niej. Wynajmuje mieszkanie. Prosi mnie o wybaczenie i chce ze mną być w normalnej relacji już bez kłamstw. Postanawiamy coś wspólnie i jesteśmy razem.

Znowu jest cudownie, jest rozwód, ja czuje, że On mnie kocha, ja nigdy nie kochałam nikogo tak jak Jego. Wijemy sobie wspólne gniazdko i plany. Poznaje mnie ze swoim dzieckiem.
On poznaje moją rodzinę. Jak w pierdolonej bajce. Jest wszystko: przyjaźń, intymność, namiętność, wsparcie i szacunek.
Jednak kilka miesięcy później On znajduje u mnie w telefonie dwuznaczne wiadomości z tamtego okresu. Sprzed dobrych kilku miesięcy kiedy On był zamknięty.
Wybucha awantura. Ma do mnie żal i pretensje, że On siedział, a ja wypisywałam sobie z "innymi".
Uważa, że to nie ma znaczenia, że zerwaliśmy wcześniej, że mnie oszukał. Uważa, że skoro mówiłam Mu przez telefon, że Go kocham to nie powinnam i Go zdradziłam. Obraża mnie, używa okropnych wyzwisk.
On w złości na mnie pierwsze co to spotyka się ze swoją exżoną w klubie. Spędzają na zabawie noc. Nie wiem czy do czegoś doszło.

Jestem wściekła, znowu czuję się zdradzona i oszukana.
Nie potrafię Mu tego wytłumaczyć.
Już sama nie wiem kto ma słuszność.
Nie wiem jak tu argumentować tę sytuację.

Może ktoś z Was może obiektywnie spojrzeć na tę sytuacje?
Niestety nie chce, dzielić się tak patową sytuacją ze swoimi przyjaciółmi...
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka