Dodaj do ulubionych

Bycie kochanką...zła decyzja

24.11.21, 00:31
Bycie kochanką to bardzo przykre doświadczenie, zwłaszcza gdy mężczyzna nie chcę zostawić żony. Na początku owszem jest miło ale to trwa bardzo krótko, bardzo szybko poczujesz wady takiej relacji. Takie jak smutek i żal że on spędza więcej czasu z nią, z nią sypia w jednym łóżku, z nią wychowuje ich wspólne dzieci, z nią wyjeżdża na urlop i że to ona zawsze może na niego liczyć. Ty musisz trzymać dystans lecz to nie takie łatwe zwłaszcza gdy on robi Ci jakieś nadzieje i okazuje uczucia wtedy bardzo łatwo się zatracić i wtedy zaczynasz od niego wiecej uwagi wymagać której wiadomo że on Ci nie da bo w pierwszej kolejności liczy się żona. Jeśli jest dobrym manipulatorem to nie będzie miał problemu z tym by Cię tak oczarować że będziesz milczała na trudne dla niego tematy i tylko wyczekiwała z utęsknięniem kolejnego spotkania. Tak to będzie trwało do czasu gdy ona zacznie coś podejrzewać lub się dowie albo on będzie czuł jakąś niewygodne w relacji z Tobą i Cię porzuci. W zależności od sytuacji zawsze to bywa bardzo bolesne. Czujesz się wykorzystana i ta najgorsza a on w tym czasie gdy Ty cierpisz, robi ukłony przed żoną, daję jej tak zwany pseudo miesiąc miodowy byle by mu wybaczyła bo rozwodu na pewno ze względu na dzieci i majątek on nie może sobie pozwolić. Oczywiście bywają też scenariusze gdy mężczyzna zostawia żonę dla kochanki lecz stanowczo o wiele rzadziej niż ten który opisałam i doświadczyłam. Warto się więc dobrze zastanowić nad wchodzeniem w taką relacje. Oczywiście jeśli jest to relacja oparta od początku na jasnej zasadzie czyli tylko sex i nic więcej to można jeśli Tobie to też będzie odpowiadało, w takiej też byłam choć jeśli ona długo trwa to i tu mogą pojawić się uczucia ale stanowczo w większym stopniu z twojej strony niż jego.
Obserwuj wątek
    • obrotowy Bycie kochanką...zła decyzja - niekoniecznie. 26.11.21, 14:45
      - jesli sie ma swiadomosc, ze jest sie tylko kochanka.

      w koncu od czasu do czasu przytulenie sie do kogos ma spora wartosc (jesli sie jest dlugo samemu)

      ale od lat tu "TLUKE" "iluzjonistkom", ze jesli Pan ma zone, mieszkanie, dzieci i kredyty do splacenia

      - to na 90 % nie zostawi rodziny - bo mu sie to zwyczajnie nie oplaca.

      a przypadki szalonego zakochania i i rzucania wszystkiego - to max. 10 % przypadkow i bezsensownie jest na to liczyc

      do tego powinna dojsc swiadomosc, ze bierze sie udzial w rozbiciu czyjejs rodziny.

      ERGO: bycie kochanka moze byc dobra decyzja - jezeli od poczatku sie zaklada, ze to tylko "radosc na czas"

      pozwalajaca odpedzic samotnosc i szukac dalej kogos wolnego.
        • obrotowy totez wszystkim panom- oszustom to tluke 29.11.21, 15:08
          blackrose_88 napisała:
          > Bardzo mądra wypowiedź tylko różnica jest taka gdy od początku się wie co i jak
          > a inaczej gdy się nie wie bo ktoś nas oszukuję i robi fałszywe nadzieję.


          totez wszystkim panom - oszustom to tluke na wielu forach od lat

          (a mialem w zyciu kilka kochanek)

          - nie oszukujcie swoich kochanek - wystarczy, ze oszukujecie swoje zony.

          dzieki temu - gdy przyjdzie moment rozstania (a wczesniej czy pozniej przyjdzie)
          rozstaniecie sie bez awantur i placzu.

          PS. dzieki temu z niektorymi kochankami i dzis okazjonalnie moge wypic kawe i wypytac - co nowego u Ciebie oslychac ?...
          • blackrose_88 Re: totez wszystkim panom- oszustom to tluke 02.12.21, 14:17
            Pierwszy kochanek mi od razu powiedział szczerze co i jak i mamy dobry kontakt a ten drugi chciał tworzyć pseudo związek z uczuciami, robił nadzieję i obietnice składał a potem nóżka mu się powinęła, żona się dowiedziała i czar prysł, i bye bye bo on musi rodzinę ratować
              • blackrose_88 Re: totez wszystkim panom- oszustom to tluke 03.12.21, 12:21
                Tak wiedziałam i nie chciałam się przez to angażować uczuciowo ale on nie chciał tylko seksu, zachowywał się jak mój partner, okazywał uczucia, troskę o mnie, często się widywaliśmy, wspólne wyjazdy, spędzaliśmy czas jak prawdziwa para ale na temat żony nie chciał ze mną rozmawiać
                    • obrotowy a nie muvilem ? 07.12.21, 01:09
                      blackrose_88 napisała:
                      > Ale szczęście moim kosztem bo ja teraz zostałam sama z żalem a on pajacuje prze
                      > d żoną żeby mu wybaczyła

                      a nie muvilem, ze to tak musi sie skonczyc ?

                      ale mimo to MNIE nie zal tych pieknych chwil...
                      • obrotowy wez nie fantazjuj, 08.12.21, 19:54
                        stasi1 napisał:
                        > Cóż może doszedł do wniosku że z żoną jednak będzie bardziej szczęśliwy niż z t
                        > obą.


                        wez nie fantazjuj, z nowa kobieta, jest zazwyczaj tak samo jak i z poprzednia.

                        tyylko nie kazdy ma pieniadze na rozwod, alimenty i nowy slub.

                          • mika_600 Re: wez nie fantazjuj, 10.12.21, 21:33
                            Ot "bycie kochanką" to zła decyzja...I ja przekonałam się na własnej osobie..Moja relacja trwala ponad dwa lata To chyba statystyczny moment kiedy coś się zaczyna mega psuć..A z jakiego powodu wiadomo..Zakochałam się Po prostu Oczywiście jak każda z nas tego nie przewidziałam A jednak..Generalnie teraz cierpie mega bo właśnie wycofałam się z tej relacji Mam dość żony do której jest słodko pierdzący Jestem po prostu zadrosna o to wszystko Ból jest okropny w środku ponieważ wiem że ze mną nie będzie i nigdy od niej nie odejdzie I pomimo że razem było nam bardzo dobrze a ja dzięki niemu poznałam co to czułość i okazywanie uczuć w życiu to zaczęłam mieć dość Z czasem coraz bardziej mnie przytłaczała myśl że dla żony jest słodki dobry kochany potem dla mnie taki sam To mnie przerastało coraz bardziej Od początku moze nie było mowy o tym że kiedyś będziemy razem I raczej to ja zaczęłam chcieć więcej i coraz bardziej byłam rozczarowana Jest mi źle cholernie źle pomimo że on twierdzi żę nikt nie da mi już tyle uczuć co on Może nie da Słowa że mnie kocha zamiast cieszyć zaczęły drażnić Bo cóż mi z nich było ? Ona miała wszystko a ja co ?Nie potrafiłam jakoś postawić sobie bariery na zasadzie że jesteśmy w tej relacji ale bez zobowiązań Myślę że ja bardzo zapragnęłam go mieć na stałe A że jest to niemożliwe to we mnie narastał bunt opór złość zniechęcenie do wszystkiego Wiem że powinnam zamknąć tą relację w spokoju przyjaźni ale nie potrafię teraz Mam jakieś pretensje sama nie wiem o co Przecież nigdy nie obiecywał że odejdzie od żony..Jest to bardzo trudne i wiem już że nigdy nie wejdę już w taką relację Nie ma to najmniejszego sensu To jest gnębienie siebie A w efekcie końcowym dla osoby dla której zrobiłabym wiele czuję obecnie niechęć? nerwy ? To mnie wszystko mega przerosło..
                              • mika_600 Re: wez nie fantazjuj, 12.12.21, 15:33
                                U mnie problem jest tego typu że oboje byliśmy za sobą I tu było i jest nadal uczucie To wszystko dzieje się jeszcze na świeżo .Jestem dla niego bardzo bliska osoba która szanuje i mi pomagal jak tylko mógł Nie raz okazywał dowody uczyć miłości..Ale że mną coś się stało...Sama jestwm w związku beznadziejnym bez uczyć I bycie z nim dawało mi choć trochę tego ciepła i miłości Zawsze mogła na niego liczyć Jednak teraz ja zaczęłam emocjonalnie szaleć Dlaczego nie jest mój dlaczego nie może że mną być Nie będzie nigdy Niebawem urodzi się jego dziecko pierwsze zresztą Nie chciałby bym dochodziła bo jak twierdzi będzie cierpiał I nigdy nie traktował mnie jak kochanke .Ale ja wiem kim byłam No przecież nie żona.Mozr powinnam szukać kogoś z kim bede też szczęśliwa A z nim pozostać w stosunkach przyjacielskoch ?Nie woem co robić Mam wrażenie że jestem taka nieszczęśliwa On układa sobie gdniazko dzieci etc A ja co mam?Teraz zaczyna się etap wyrzucania sobie wszystkiego Choć to ja chyba jestem ta gorsza strona tych potyczek Napisze że jest pomiędzy nami różnica wieku 13 lat Ja jestem starsza
                              • obrotowy popacz: - a bardziej czesto zas... 12.12.21, 16:38
                                stasi1 napisał:
                                > Często się zdarza że seks bez zobowiązań przeradza się z jednej strony w miłość


                                piszesz o "nieszczesliwym wypadku"

                                ale czesciej sa wypadki szczesliwe:

                                1. nie przeradza sie w milosc u zadnej j ze stron - romans pozostaje tylko romansem

                                i to jest szczesliwy wypadek nr. 1.

                                2. przeradza siw w milosc u obu stron - i to jest szczesliwy wypadek nr. 2.

                                ERGO: warto zadawac sie seksualniue z baba, bo ma sie 67 % szans, ze skonczy sie to szczesliwie

                                i tylko 33 %, ze skonczy sie to nieszczesliwie smile
                                • ahsoka_tano Re: popacz: - a bardziej czesto zas... 12.12.21, 20:01
                                  No nie wiem, wg mnie opcja nr 2 wcale nie jest szczęśliwa, a nawet może być jeszcze gorsza i powodująca jeszcze więcej cierpień niż gdy tylko jedna osoba się zakochuje.
                                  Jak dwie się zakochują to nie znaczy że hurrra zostawiamy nasze rodziny i oficjalnie stajemy się parą. Jeśli osoby te nadal kochają swoich współmałżonków, choć bez takich endorfinowych fajerwerów jak z kochankiem, a ponadto mają dzieci, to może się to skończyć podjęciem gorzkiej i jakże bolesnej decyzji o rozstaniu (a nawet niekontaktowaniu się ever). Takie moje luźne przemyślenia jako osoby prawie zielonej w te klocki...
                                  Przemyślenia na podstawie tego, co dzieje się u mnie.
                            • blackrose_88 Re: wez nie fantazjuj, 14.12.21, 01:18
                              Rozumiem doskonale twój ból, ja czułam się podobnie... gdy wiesz że zawsze będziesz tą drugą to narasta w Tobie żal, ja starałam się tłumić te emocje i niestety wyszłam na tym gorzej
                          • katalonja Re: wez nie fantazjuj, 14.12.21, 22:25
                            Nie sądzę. To dużo znaczy dla mężczyzn, zrobią naprawdę wiele, żeby być w takim związku, ale jednak nie odchodzą od żon. Bo są wygodni, tchórzliwi i leniwi. Dlatego jak myślę o takim typku, to zawsze w konsekwencji cieszę się, że z tą żoną siedzi, a nie ze mną. I niech tam siedzi.
                              • katalonja Re: wez nie fantazjuj, 15.12.21, 17:03
                                Ja myślę, że cierpimy zwykle oboje. Niekoniecznie ten facet się do tego przyznaje. Faceci tęsknią za bliskością, czułością i miłością (chyba, że mają rysy psychopatyczne i potrzebują się dowartościować, poudawać) Oni nie chcą opuścić kochanki, bo przy niej czują się wyjątkowo i mogą pokazać się od tej lepszej strony niż np. chodzenie w przydeptanych kapciach i z tłustymi włosami, czy rozmemłanie na kanapie. Zależy im na tym, aby rozkładać swoje pióra. Tak, jak nam zależy, żeby pokazać swoje. Jestem pewna, że mężczyźni zawsze czują stratę po odejściu świetnej dziewczyny (nie mówię o przypadkach, kiedy panowie skaczą z kwiatka na kwiatek, bo są niedojrzali). Myślę, że jest zwykle tak, jak w prawdziwej miłości. Więc jeśli się kochali, to oboje po rozstaniu cierpią.
                                • blackrose_88 Re: wez nie fantazjuj, 17.12.21, 23:23
                                  Tutaj też się zgodzę, w ukryciu na pewno taki mężczyzna jeśli jest trochę normalny, tęskni za tym co miał z kochanką choć nie wiem czy taki mężczyzna żonaty potrafi kochać kochankę skoro wie że i tak nigdy nie zostawi żony a dla prawdziwej miłości zazwyczaj jest się gotowym na wszystko więc myślę że tacy mężczyźni tylko czują ekscytacje i pożądanie z kochanką
                                  • katalonja Re: wez nie fantazjuj, 20.12.21, 14:38
                                    Blackrose, ja myślę, że faceci są podwójnie stratni jednak. My kobiety wygrzebujemy się z dołka po jakimś czasie, oni tkwią w układzie z żoną (na własne życzenie) i jednocześnie tęskniąc za kochanką, nie mogą odżałować straty. Myślę, że uświadamiają sobie w konsekwencji, że są pierdołami życiowymi, bo nie stać ich na zmianę w życiu. Oczywiście nie mówię tu o takich panach, którzy nie kochali kochanki i jedynie zabawiali się. Mówię o tych, którzy naprawdę kochali.
                            • blackrose_88 Re: wez nie fantazjuj, 17.12.21, 23:11
                              Właśnie tak jest jak odpisałaś, są tchórzami i przyzwyczajeni do wygody u boku żonki więc nie zostawią tego dla kochanki z którą tylko odreagowują od życia codziennego i spełniają wizje seksualne
                              • obrotowy no ale to wlasnie... 18.12.21, 18:59
                                blackrose_88 napisała:
                                > przyzwyczajeni do wygody u boku żonki więc nie zostawią tego dla kochanki... i spełniają wizje seksualne


                                no ale to wlasnie jest piekne.

                                wypic dobre pivo i nie musiec kupowac w tym celu calego browaru smile
                                • mika_600 Re: no ale to wlasnie... 18.12.21, 21:35
                                  Moge tylko wyrazić co ja myśle odnośnie takiej relacji Ze swojej autopsji...To prawda że są wygodni i zawsze wybiorą żonę bo z nią łączy ich kredyt dziecko i inne zobowiązania Po prostu nie chcą już nic zmieniać w swoim życiu A taki trójkąt jest dla niego wygodny i zajefajny.Sytuacja możecie zmienić wowczas gdy nie kocha zony lub w małżeństwie jest już źle Wtedy może zacznie rozpatrywać ewentualne odejście od zony i bycie z kochanka jeżeli ja kocha.Tak się dzieje w życiu nie raz.W przeciwnym wypadku marne szanse by odszedł.I wtedy przeżywamy to co przeżywamy i stan jest jaki jest wiadomo...Ja mogę tylko powiedzieć to że facet z którym byłam wspierał mnie na Maxa i to nie był wyłącznie seks Okazywał wiele uczuć zaangazowania i pomagał .Traktował mnie bardzo podobnie jak żonę Wiadomo że jednak ze mną nie był.Jest to smutne pomimo że tak do siebie pasowalismy A jednak razem nie mogliśmy być.On ma przecież zobowiazania i kocha żonę.To wiem napewno .Mnie też kocha.I wcale nie jest mu z tym łatwo poniewaz tez to przeżywa...
                                  • obrotowy no tak... 19.12.21, 17:08
                                    seks i milosc to sa gry o "sumie niezerowej" (patrz: -Teoria Gier)

                                    czasami traca obie strony, czasami jedna traci, a druga zyskuje

                                    a czasami - jak u Ciebie - zyskuja w sumie obie strony... (per saldo)

                                    - wlasnie dla takich sytuacji warto (czasem) miewac Romanse...
                                    • mika_600 Re: no ale to wlasnie... 29.12.21, 19:02
                                      Może jest to możliwe w przypadku gdy na drodze pojawia się taka kobieta z którą chciałoby się ułożyć życie Jednak jest już za późno i z wielu przyczyn jest to niemożliwe Bo jest już żona dzieci z nią etc ..Czytajac tutaj relacje jakoe miały kobiety z kochankami widzę że moja była zupełnie inna...Byc moze gdybym potrafiła ograniczyć uczucia i podejść do tej relacji zupełnie inaczej to miałabym choc bliskiego wspaniałego przyjaciela Czy kochanka ?Może należałoby przejść przez poważną rozmowę.. Problem jednak jest we mnie..Ja się zakochałam tak że chciałabym by był tylko dla mnie..On nie zostawi zony ..Zatem to we mnie zawsze narastal bunt złość i zazdrosc z którą sobie nie radziłam I to z mojej strony zawsze były sprzeczki Wiem Wiem Bo przecież po co on miał się kłócić i i co ?Miał dwie fajne kobietki i fajne życie..Nie raz też przeczytałam że kobiety w takich relacjach nie angażuje się zbytnio uczucia niecgraja jakiejś pierwszej roli Cieszą się chwilą życiem i tym że jest ktoś kto pomimo wszystko zrobi dla Ciebei bardzo dużo bez zobowiązań...Tylko jak schować uczucia w kieszeń i zrozumieć rozsądek?
                                      • katalonja Re: no ale to wlasnie... 30.12.21, 21:09
                                        Zbuntuj się wewnętrznie przeciwko takiemu podwójnemu układowi. Co innego, gdyby on naprawdę Ciebie kochał i głównie na Tobie mu zależało. Twoja zazdrość świadczy pewnie o tym, że pragniesz NORMALNOŚCI. I wcale się nie dziwię. Bo normalna kobieta dąży do normalności. Jeśli on nie jest w stanie Ci tego dać, to oskarż go wewnętrznie o to i, mówiąc bardzo kolokwialnie, olej gościa. Z góry potraktuj cwaniaka. Będzie Ci lżej.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka