Dodaj do ulubionych

Odejść czy zostać....

13.08.22, 19:59
Jestem z chłopakiem 2.5 roku.. Ostatnio jest jednak między nami źle. Mieliśmy zamieszkać razem u jego rodziców w mieszkaniu, bo wyszło by nam taniej, jednak jego rodzice nie chcą jemu dać, tylko tradycyjnie po ślubie. Myśleliśmy, że bez problemu dadzą, bo ich młodszy syn, który jest na studiach mieszka u nich w mieszkaniu z dziewczyną. Nie podoba im się to, ale jak nie widzą tego to zamiatają pod dywan. Wkurza nas to, że jesteśmy inaczej traktowani, mój chłopak przez to chce uzbierać na dom, ale wiadomo, że jeszcze to trochę potrwa. Jego ojciec powiedział, że jeśli zamieszkamy bez ślubu to nie zamierza nas wspierać i pomagać. Mój chłopak ma rodziców jakich ma, ale nie chce całkowicie niszczyć relacji, szczególnie że w aktualnych czasach jest ciężko. Powiem szczerze, że gdyby nie ciągłe jakieś trudne decyzje i wyzwania to byłoby świetnie w naszym związku, jednak od początku znajomości zmagamy się z niedaleką odległością, która miała się skończyć w tym roku, z pandemią, która spowodowała, że nie widzieliśmy się 3 miesiące, osoby 3 często chciały nam zniszczyć ten związek, pochodzę też z rodziny bardzo dysfunkcyjnej i moje różne wzorce wyniesione z domu też nam utrudniają, dlatego idę na terapię w tym tygodniu. On wie, że pochodzę z bardzo trudnej rodziny i mimo to akceptuje, mówi mi wprost kiedy przeginam, kiedy bywam niestabilna emocjonalnie, ale nigdy mnie nie obraził, ja z uwagi, że moi rodzice nie szanują siebie i takie tylko wzorce widziałam, staram się jego szanować, on też miał trudności z rówieśnikami i ma zaniżona trochę samoocenę, ale ta zaniżona samoocena sprawia, że chce być lepszy i doceniony, kocha mnie w sumie też za to, że jestem jedyną osobą, która czy mu się powodzi czy nie, to go nie poniża i nie wyśmiewa. To w sumie nas przy sobie też trzyma, że oboje nie mamy lekko, ale jednocześnie ja ostatnio tracę siły. Dobiło mnie to, że nie zamieszkamy razem. I to nie jest niestety takie proste wynieść się do innego mieszkania, bo jego rodzice mają hajs i mogą zniszczyć mu jego działalność, na którą ciężko pracował i wiele sprzętów jest u nich w domu lub na działce u znajomych ojca. Ostatnio sporo rzeczy mnie przytłoczyło i jestem nieznośna, dlatego nie jest łatwo między nami. Mam trudności ze znalezieniem pracy w zawodzie przez bardzo niską samoocenę i przez brak wiary w siebie np. czuję, że nie zasługuje na niego, na szczęście, na pracę w zawodzie, miewam pretensje jak jest coś nie po mojej myśli, kiedyś obwiniałam jego za coś, teraz uczę się brać odpowiedzialność za siebie, jednak i tak często robię z siebie ofiarę przy nim, miałam szczególną pretensje ostatnio o to, że nie zamieszkamy razem tak jakbym chciała, dalej jest mi z tego powodu przykro, ale obiecał, że będzie przyjeżdżać częściej do mnie, jemu zależy na dobrych relacjach rodzinnych i chce mieć jednocześnie i dobre relacje z nimi i być ze mną, a ja nie wiem czy kolejny rok wytrzymam. W dodatku mam wrażenie, że jak jest za dobrze w naszym związku to zaczynam prowokować do kłótni, tak jak robi to moja toksyczna matka. Najczęściej oczywiście o to co mnie najbardziej boli, czyli to, że inaczej traktują jego brata, oraz oto to, że nie zamieszkamy razem od września. Mój chłopak chciałby być na stałe ze mną jednocześnie boi się, że po ślubie byłabym taka, jak moja matka, która nie szanuje swojego męża. Ja się tego też boję, bo bardzo bym nie chciała jego skrzywdzić i mimo, że naprawdę jego kocham tak czasami właśnie myślę, że na wszelki wypadek lepiej, abym pozwoliła mu odejść. Chcę się zmienić, ale wiem, że ten proces może trochę potrwać i ja nie wiem czy będą jakieś rezultaty, a nie chce też żeby marnował czas ze mną. Mieliśmy chwile kiedy nie rozmawialiśmy, żeby zobaczyć co będziemy czuć. I prawda jest taka, że ze sobą nam bywa ciężko, ale bez siebie jeszcze gorzej jest. W naszym przypadku nie jest to takie łatwe do powiedzenia, że tego kwiatu jest pół światu, znajdzie się inną/inny, bo prawda jest taka, że nikt nas nie chciał. Mój chłopak był przy mnie kiedy ja miałam depresję, ja byłam przy nim kiedy miał kryzysy w pracy, albo w czasie choroby. Bardzo się zżyliśmy, bo mogliśmy na siebie liczyć, ale ja czuję, że go ranie, że nie jestem wystarczająco dobra dla kogokolwiek. Dlatego nie wiem co mam robić.
Obserwuj wątek
    • 3-mamuska Re: Odejść czy zostać.... 14.08.22, 23:06
      Rodzice raczej widzą twój całokształt dlatego nie traktora was jak młodszego brata.
      Niestabilna z niskim poczuciem wartości, bez pracy. Nie ma to nic wspólnego ze ślubem. Ale jakaś wymówkę musza znaleść. Po prostu nie jesteś ta która chcieliśmy widzieć u boku syna. Tez bym nie chciała.

      Pieniądze są jego rodziców wam nic do tego jesteście dorośli. Czas zacząć myśleć na własny rachunek.
    • l.george.l Re: Odejść czy zostać.... 28.08.22, 16:20
      Odejść i to czym prędzej. Nie będziesz szczęśliwa z chłopakiem, którego rodzice chcą dyktować, jak macie żyć.
    • roksankalov Re: Odejść czy zostać.... 22.09.22, 10:32
      jeśli Ci zależy próbuj ratować ja w podobnej sytaucji skorzystałam z pomocy wiedźmy nektitis i mi pomogła
    • roksankalov Re: Odejść czy zostać.... 22.09.22, 10:42
      jesli Ci zależy i chcesz ratować skorzystaj z pomocy Nektitis nektitis@gmail.com

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka