jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach?

20.11.05, 15:49
tak czytam rózne posty i zastanawiam sie co mysla te panie, które tak usilnie
usiłuja odebrac nam mezów? czy one mysla ze im sie to uda, ze to w porzadku?
    • malwinkaa Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 20.11.05, 19:02
      A nie przyszło Ci do głowy, że one niczego nie usiłują?
      Że to mężowie próbują oszukiwać nie tylko żony ale i te dziewczyny. Niestety
      najczęściej udaje im się oszukać obie...
      Czytam fora i widzę, że opinię masz mocno wyrobioną.
      Jeśli tak źle oceniasz panie, które wchodzą w takie związki ( świadomie lub
      nie), to jak oceniasz tych których wina jest ewidentna ( to oni łamią
      przysięgi, oni zdradzają i są nielojalni). Są bezwolni? Ona "usilnie" chce , a
      on biedaczek się jej poddaje?
      Najczęściej to oni inicjują, podrywają, kłamią, lawirują między żoną a kochanką
      raniąc obie. Tak, tak obie - bo ona - ta trzecia też ma uczucia i czasem kocha
      bardzo mocno.
      • slodzik3 Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 21.11.05, 00:32
        oprócz uczuc trzeba miec tez mózg.. i nie trzeba zawsze ulegac tym jakze
        silnym "uczuciom".. a ponadto sama znalazłam sie wtakiej sytuacji gdzie był
        supermen, który mi sie podobał i któremu ja sie podobałam, ale na wiesc ze ma
        zone i dzieci jakos potrafiłam pomyslec i nie wchodzic z butami w czyjes
        zycie.. No ale moze ja mam jakie zasady,,
        Pani która usiłowała rozbic moje małzenstwo i zabrac ojca mojemu dziecku nie
        miała takich skrupułów- wrecz pzreciwnie..Owszem zgadzam sie ze pzrewaznie wina
        lezy po stronie mezczyzny, ale kobieta chyba ma odrobine mózgu zeby
        powiedziec "nie", prawda? sa pewne zasady, których sie poprostu nie łamie...
        a co do uczuc tych "biedaczek" to akurat w moim pzrypadju była to zimna
        wyrachowana Panna, która sie mocno przeliczyła......
        nie pisze tego do dziewczyn które wplatały sie w taki zwiazek nieswiadomie..
        zdarza sie.. chodzi mi o te, które z zimna krwia zakładaja sidła na zonatych..
        ale zycie jest sprawiedliwe- kiedys ich dziecu beda płakały jak ktos IM bedzie
        zabierał ojca..
        • necia100 Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 21.11.05, 14:35
          Z tego jak zachował się mój mąż rozliczam właśnie jego.To z nim brałam ślub,to
          on mówił,ze kocha i chce być przez całe życie....
          Ale nie mogę zrozumiec kobiety z ktorą miał romans. Przed moim mężem - była w
          związku z żonatym facetem (ma z niego dziecko)i po zakończeniu tego związku
          także poszukała sobie pocieszenia w ramionach żonatego....?
          Taka niewinna i bezbronna,tyle ,ze kochliwa....w żonatych. Żadnych wniosków z
          zycia nie wyciąga.
          Nijak tego nie rozumiem,a jedynym wytłumaczeniem dla mnie jest bardzo niski
          poziom intelektualny ,nieadekwatny do ilości głupoty....
          • woman-in-love Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 21.11.05, 15:02
            żonaci męzczyżni bardzo aktywnie podrywają kobiety. Zapewne widziałyście to
            nieraz, jak łatwo zapominają o swoim stanie cywilnym, kiedy znajdą się poza
            orbita zony
            • necia100 Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 22.11.05, 12:06
              Może i tak ,ale czy uwazasz,ze to wina żon?
              A odnośnie pani ,z którą przeplotły sie moje losy - to co sądzić o kobiecie
              która wikła się w związki z TYLKO żonatymi mężczyznami?
              Mimo wszystko nie ją obwiniam i nie mam do niej żalu,ale jej postawa zyciowa
              jest głęboko zastanawiająca i raczej nie raprezentuje tych kochanek które
              zostły prawie siłą wplatane w trójkąt ?! Bo niby wierzyc mam ,ze 3 razy z kolei
              się tak zdarzyło?
        • malwinkaa Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 21.11.05, 19:46
          > Owszem zgadzam sie ze pzrewaznie wina
          > lezy po stronie mezczyzny, ale kobieta chyba ma odrobine mózgu zeby
          > powiedziec "nie", prawda? sa pewne zasady, których sie poprostu nie łamie...

          I znowu to samo - więcej wymagasz od obcej kobiety niż od własnego męża...
          A mąż winien przecież mieć nie tylko zasady(!), ale i mocne postanowienie
          wytrwania w wierności żonie której ślubował i którą kocha (?).
          Nie rozumiem dlaczego całą winą obarczasz obcą kobietę, która nie ma wobec
          Ciebie żadnych zobowiązań, może nawet nie wie, że istniejesz?
          Uwierz- prawie zawsze one są ofiarami. Jego zapewnień o miłości i kłamstw.
          Do żony w końcu wróci... ona będzie miała wybór- wybaczyć czy nie.
          Ta trzecia zostaje sama. I nie prawda, że robią to z wyrachowania ( może
          część), robią to z miłości. Toksycznej - to fakt... Ale jednak miłości.
          To on jest wyrachowany - potrafi mówić, przekonywać, zapewniać - po to by mieć
          obie -żonę i kochankę
          • slodzik3 Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 21.11.05, 20:49
            malwinkaa napisała:

            > > Owszem zgadzam sie ze pzrewaznie wina
            > > lezy po stronie mezczyzny, ale kobieta chyba ma odrobine mózgu zeby
            > > powiedziec "nie", prawda? sa pewne zasady, których sie poprostu nie łamie
            > ...
            >
            > I znowu to samo - więcej wymagasz od obcej kobiety niż od własnego męża...
            > A mąż winien przecież mieć nie tylko zasady(!), ale i mocne postanowienie
            > wytrwania w wierności żonie której ślubował i którą kocha (?).
            > Nie rozumiem dlaczego całą winą obarczasz obcą kobietę, która nie ma wobec
            > Ciebie żadnych zobowiązań, może nawet nie wie, że istniejesz?
            > Uwierz- prawie zawsze one są ofiarami. Jego zapewnień o miłości i kłamstw.
            > Do żony w końcu wróci... ona będzie miała wybór- wybaczyć czy nie.
            > Ta trzecia zostaje sama. I nie prawda, że robią to z wyrachowania ( może
            > część), robią to z miłości. Toksycznej - to fakt... Ale jednak miłości.
            > To on jest wyrachowany - potrafi mówić, przekonywać, zapewniać - po to by
            mieć
            > obie -żonę i kochankę

            nie czytasz uwaznie.. ja to pisze do dziewczyn krtóre WIEDZA ZE SYPIAJA Z
            ZONATYM!, te które zostały oszukane sa niewinne i pokrzywdzone, tak jak i zona..
            • gissele Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 21.11.05, 21:02
              ja nie pisałam tylko o tych, które nie wiedzą. Również o tych które wiedzą, a
              które ponadto słyszą, jak ta żona niedobra, że właściwie to małżeństwo już się
              skończyło i jej nie kocha... Niby banał, ale w wydaniu niektórych mężczyzn
              bardzo przekonywujący. Tum bardziej, że słucha tego zakochana kobieta (
              zakochana - nie bezdennie głupia - jak raczyłaś to określić) . I nie oceniaj
              dopóki nie poznasz prawdy również z tej drugiej strony.
              Co prawda u Ciebie jak czytam, było to dosyć jednoznaczne. Nie zawsze jednak
              tak jest. Zapewniam.
              • gissele Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 21.11.05, 21:08
                Wiesz już, że gissele i malwinkaa to ja. Wiesz, że kocham kogoś kto nie
                zasłużył na moją miłość. Staram się z tego wyleczyć. Bardzo. Ale to wcale nie
                jest łatwe. Bo on wcale mi tego nie ułatwia. Wręcz przeciwnie. Stara się zrobić
                wiele, żebym z nim została.
                Zdaję sobie sprawę, że robię źle. Że kocham nieodpowiedniego faceta. Wiem. Ale
                kocham i tak poprostu nie da się z tego wyjść.
                Jeśli wiesz czym jest miłość to zrozumiesz...
                • slodzik3 Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 21.11.05, 22:21
                  gissele napisał:

                  > Wiesz już, że gissele i malwinkaa to ja. Wiesz, że kocham kogoś kto nie
                  > zasłużył na moją miłość. Staram się z tego wyleczyć. Bardzo. Ale to wcale nie
                  > jest łatwe. Bo on wcale mi tego nie ułatwia. Wręcz przeciwnie. Stara się
                  zrobić
                  >
                  > wiele, żebym z nim została.
                  > Zdaję sobie sprawę, że robię źle. Że kocham nieodpowiedniego faceta. Wiem.
                  Ale
                  > kocham i tak poprostu nie da się z tego wyjść.
                  > Jeśli wiesz czym jest miłość to zrozumiesz...

                  jesli to jest miłosc, to postaw sie, zazadaj dla siebie wyłącznosci? nie
                  zasługujesz na to? jesli to nie jest tylko romans, to dlaczego on nie odejdzie
                  od zony? jesli mu na Tobie zalezy niech walczy o ciebie, a nie oszukuje dwie
                  kobiety, z kóteych z tego co widac zadna na to nie zasługuje..uncertain
    • slodzik3 Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 21.11.05, 17:50
      aktywne podrywanie biednych dziewczatek nadal nie zmienia faktu ze majac mózg
      moga z niego korzystac. To ze ktos mnie pdrywa, nie znaczy ze musze mu ulec..
      no chyba ze mam komleksy i na nic lepszego nie mam co liczyc..
      • woman-in-love Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 21.11.05, 19:19
        oczywiście, że zonaty facet podrywajacy niewinne dziewczatka to drań, tylko nie
        zawsze ma wytatuowane na czole, że jest zonaty, zwłaszcza, jesli nastawia się
        wyłącznie na przeczekanie ciąży zony...
        • woman-in-love Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 21.11.05, 19:58
          a może kochany "Misio" buduje swoje wygodne życie na łzach dwóch(lub więcej)
          kobiet??? Nie pomyslałas o tym?
          • slodzik3 Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 21.11.05, 20:53
            panna mpjego Misia budowała sobie zycie z 3, mój maz załapał sie na druga
            lokate...szkoda tylko ze jak miał okazje odejsc do niej to jakos pzrejrzał na
            oczy i nie chciał jej znac.. cos słabiutka ta miłosc była..a ona? 1 zonkos ma
            47 lat i spore konto
            • woman-in-love Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 22.11.05, 20:00
              nie zmienia to faktu, ze to mąz popełnił nielojalność z jakiegoś powodu.
              • aniolek_666 Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 27.11.05, 22:50
                Czytam te wasze posty i poprostu uśmiecham się pod nosem... wybaczcie, ale to śmieszne. Jak można naskakiwać na dziewczynę, która nie ma nic do stracenia, która może tak naprawdę robić co chce i wcale to nie znaczy, że przywiązuje żonatego do drzewa i ma go na siłę. Przecież to ci faceci są winni!!! To przecież oni obiecują wierność, a nie kochanka. To oni muszę przestrzegać jakieś zasady. A jeśli nie potrafią to zauważyłam, że wszystkie żony rzucają się z pazurami na kochanki. Slodzik3... jeśli ona miała 3, przy kasie i starszych, to co z tego... dobra niech będzie taka interesowna, ale kto jej zabroni? Gdybyś nie miała męża idioty to by z nią nie poszedł. Przepraszam, że tak dobitnie piszę, ale taka prawda. To on ci jest winien szacunek i wierność. A co do tego, że jak mógł do niej odejść to tego nie zrobił... przypuszczam, że to Ty się dowiedziałaś o jej bujnej przeszłości i to Ty powiadomiłaś o tym męża... więc co się dziwisz... wystraszyłaś go, że będzie jej kolejną zabawką, co nie znaczy, że tak by być naprawdę musiało. Faceci są twardzi wiadomo gdzie wink a tak naprawdę płochliwi jak zwierzaczki. Takie jest moje zdanie... pozdrawiam smile
                • i_renka Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 14.01.06, 13:31
                  Kurcze, cos jednak w zwiazkach tych co zdradzaja musi byc nie tak skoro wogole
                  do zdrady dochodzi. Wiec moze zamiast oceniac, oczerniac takie osoby - zarowno
                  te polaczone malzenstwem, dziecmi i czym tam jeszcze, jak i ta trzecia osobe
                  (celowo nie pisze kobiety - mezczyzni tez bywaja zdradzani przez swoje zony)
                  warto sie zastanawic nad geneza problemow? (np. zdradzony malzonej zazwyczaj ma
                  pretensje do "tej trzeciej / tego trzeciego... ciekawe)
                  Ludzie zazwyczaj ida na latwizne - taka jest prawda - i jesli cos sie "zepsuje"
                  to nie chce im sie naprawiac ale zastepuja stare - nowym.
                  Jesli wymagamy od innych, oceniamy ich etc - to najpierw nalezaloby sie
                  przyjrzec jak sami postepujemy.
                  Kurcze - nikt nie jest tylko zly czy tylko dobry w takiej sytuacji. To sa
                  ludzie dorosli przeciez!!! Moga i potrafia decydowac o tym jak zyja.

                  Reasumujac - mysle, ze nie powinno sie oceniac innych - a juz na pewno nie
                  wtedy jak sie nie wie tak naprawde jak sprawa wyglada z punktu widzenia tej
                  drugiej strony"... Tak mysle... Bylam i po jednej i po drugiej stronie; bylam
                  zdradzana, zdradzilam a teraz jestem - swiadomie - ta trzecia.
                  • woman-in-love Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 21.01.06, 21:40
                    punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. W zalezności od własnej sytuacji
                    życiowej utożsamiamy się z zoną lub kochanką i bronimy własciwie samej siebie
                    projektując własne przezycia na bohaterki postów. Więc i te oceny mogą z czasem
                    się zmieniać. Stąd też się bierze ogromna zawziętośc niektórych autorek.
                    • cesca Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 09.02.06, 17:11
                      Ja jestem tą drugą stroną, tą która zdradza. Chciałbym zapytać drogie Panie jak
                      długo można cierpieć w związku w którym zawsze boli głowa, gdzie mile widziane
                      byłyby prezenty w zamian za sex, gdy wina za brak orgazmu zawsze leży po
                      stronie faceta itp. itd. Czasami wartało by przyjrzeć się małżeństwu z boku.
                      Wtedy można dojść do wniosku iż na tą zdradę ktoś ciężko pracował
                      • mixin Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 12.02.06, 04:47
                        ja tylko dodam, ze jak sie facet umiejetnie zakamufluje, a dziewczyna wkreci,
                        to potem jest tak ciezko sie wyplatac, ze az niemozliwe.... mimo wielokrotnych
                        prob zerwania, zawsze kiedy facet ponawia proby kontaktu, wraca sie, bo nie da
                        sie wytrzymac tej codziennej agonii....
                        chyba trzebaby go finalnie unicestwic wink
                        i jeszcze ten wstyd przed osobami, naszymi bliskimi (przyjaciele), ktorzy sa
                        milczacymi swiadkami tego szalenstwa sad((
                        niby sie powinno spuscic w kiblu takiego kretacza, a cholera serce co innego;
                        pieprzyc to
                        i co ja mam teraz zrobic?
            • natasza39 Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 14.02.06, 19:04
              slodzik3 napisała:

              > panna mpjego Misia budowała sobie zycie z 3, mój maz załapał sie na druga
              > lokate...szkoda tylko ze jak miał okazje odejsc do niej to jakos pzrejrzał na
              > oczy i nie chciał jej znac.. cos słabiutka ta miłosc była..a ona? 1 zonkos ma
              > 47 lat i spore konto
              • natasza39 Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 14.02.06, 19:07
                a i jeszcze jedno...
                Opisany przez ciebie przypadek "kochanki" szczęscia nie buduje. Ona daje się
                sponsorowac.
                Twój stary dał się wyfrajerować. Na twoim miejscu bym płakała co najwyzej ze
                śmiechu nad jego naiwnoscia.
    • inka331 Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 07.03.06, 13:04
      zajrzałam z ciekawości na to forum - ja jestem żoną - zdradzoną emocjonalnie
      nie fizycznie - mój mąż po 6 latach bycia razem + 7 latach małzeństwa (razem 13
      lat bycia ze sobą) zakochał się w innej kobiecie - nie dał mi żadnych sygnałów,
      ze w naszym związku jest coś nie tak , a wręcz miałam prawo przypuszczać, że
      jest super - kupowaliśmy nowe mieszkanie, planowaliśmy (podkreślam
      planowaliśmy) za kilka miesięcy drugie dziecko, kochaliśmy się jak króliki -
      nasz seks zawsze był świetny- ale wtedy było genialnie- i nagle obuchem w łeb -
      zupełnie przypadkowo przeczytany sms - rozmowa, wykręty, kłamstwa, dociekanie
      prawdy, przypomniałam sobie sytuacje, które wydawały mi się niewinne a teraz
      nabrały sensu... i jego słowa, że to nic ważnego - wciąż nie dowiedziałam się
      dlaczego... za bardzo go kochałam żeby zrezygnować - walczyłam 3 lata - chociaż
      przestali się spotykać niedługo po tym jak się dowiedziałam, jeszcze dwa lata
      pracowali razem, do dzisiaj utrzymują kontakty - ja też ją znam i czasami
      spotykamy się przy okazji imprez.... mąz uznał, ze jednak woli nas....
      ale zmierzam do innej sprawy - mam żal zarówno do niego jak i do niej - do
      niego z przyczyn oczywistych: ślubował mi miłość, wierność i UCZCIWOSC - jeśli
      zabrakło pierwszej i drugiej to chociaż trzecia mi się należała!!! okałamał i
      zdradził moje zaufanie... to on zainicjował ten "romans", ale do niej mam
      równie wielki żal - wiedziała, ze jest zonaty i że ma dziecko, widziałyśmy się
      wcześniej i zostałyśmy sobie przedstawione... wiedziała, ze ja wiem ale
      ciągnęła dalej... nie miała żadnych oporów, zeby pisać, ze tęskni, całuje
      itp... a co najgorsze kiedy spotykałyśmy się zachowywała się tak, jakby nic sie
      nie stało, chociaż ja nie raz miałam ochotę strzelić jej w twarz - a dodam, ze
      jest kilka lat starsza ode mnie i mojego meża - trudno więc powiedzieć, ze to
      siksa która nie zna życia.... sprawa dawno jest skończona - mój mąż bardzo
      stara sie odbudowac nasze małżeństwo - tylko, ze ja się zmieniłam... i nie
      wiem, czy chcę tak jak on.... co do tej pani - czasami się spotykamy, wszyscy
      udajemy, ze nic się nie stało, ale wierzcie mi, ze wchodząc w układ z żonatym
      mężczyzną możecie zrobić wielką krzywdę tej " okropnej, nierozumiejącej nic "
      żonie - nie życzę żadnej z was, aby poznała te uczucia, które ja poznałam,
      usłyszała te słowa, które ja usłyszalam i ostatecznie znalazła się w tym
      miejscu w którym ja się znalazłam... pomyślcie zanim zgodzicie się na spotkania
      z żonatym, ze za chwilę Waszej przyjemności ktoś zapłaci bardzo dużo - zapłaci
      swoim życiem (nie mówię tu o zejściu z tego świata), zdrowiem i uczuciami... ja
      nie wybaczyłam ani jemu ani jej...
    • milka755 Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 09.03.06, 20:28
      slodzik3 napisała:

      > tak czytam rózne posty i zastanawiam sie co mysla te panie, które tak usilnie
      > usiłuja odebrac nam mezów? czy one mysla ze im sie to uda, ze to w porzadku?

      Od tygodnia zadaję sobie to samo pytanie. Do mojego męża przychodzą smsy, od
      zakochanej w nim dziewczyny. Pisze w nich o swojej miłosci, o tym jak go
      pragnie i ze chce się spotykac, chocciaż wie, że ma zonę i dzieci. Czytam te
      słowa i nawet na nie odpowiadam, bo mojemu meżowi juz znudziło się tłumaczenie
      że kocha tylko mnie i nie ma ochoty na żaden romans. Strach pomyslec co by było
      gdyby mój mąż nie miał twardych zasad lub gdyby nasze małżeństwo przezywało
      kryzys...A ona pisze dalej, mimo że wie, ze ja o niej wiem, i kusi, i
      namawia...chcemy doprowadzić z meżem do spotkania z nia, ale ona chyba sie
      domysla ze ja też przyjde. I co z taka zrobic, zeby przestała pisać i nie
      puszczcała sygnałów do mojego meża??? Mam ochotę ją udusić!!!
      • patricia85 Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 22.03.07, 18:41
        niech maż zmieni numer telefonu...
      • dasc71 Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 03.11.07, 13:18
        kupic nowa karte do telefonu Proste
    • kathleen3 A kto mówi o odbieraniu mężów? 26.03.06, 13:19
      nie każda kochanka chce odebrac żonie męża.Ani nie chce zniszczyc szczęścia
      rodzinnego czy domu dzieciom. Nie można generalizować. Na pewno istanieje wiele
      powodów, dla których kobiety umawiaja się z zonatymi mężczyznami, a i męzczyzni
      miewaja kochanki - mężatki.
      • woman-in-love Re: A kto mówi o odbieraniu mężów? 27.03.06, 19:42
        w dodatku to własnie żonaci sa zawzietymi podrywaczami, oczywiscie przy zonie
        jest inna maska...
    • molek333 Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 09.05.07, 19:33
      mysle ze to własnie jest różnie. czesto bywa, ze faceci sami sie za takimi
      kobietami uganiaja...I inicjatywa jest po stonie mężczyzny, nie kobiety. która -
      jak było w moim przypadku - "wchodzi" w to, bez planu dłuższej kontynuacji +
      m.in. z powodu, że okoliczności były takie a nie inne (oboje poza granicami
      kraju, oboje daleko od rodzin)

      tylko co robić, gdy to się rozwija i okazuje się, że jest...no 100% dopasowania
      (emocjonalnego, psychicznego itp.)? A facet sam narzuca tempo, sam chce się
      spotykać codziennie i sam, mimo parokrotnego zrywania wraca jak pies?
      Jak zaczynaliśmy to o rozwodzie nie bylo mowy i ja pare razy z nim zrywalam...
      Potem on prosił, pisał - sam chciał kontynuacji no i....ponieważ jednak kocham
      to się łamałam.

      Na pomysł rozwodu wpadł sam bo stwierdził, że spotkał miłość swojego życia i
      nie chce żony oszukiwać i po prostu chce być ze mna - bo kocha i nie ma zamiaru
      się meczyć z zona, do której czuje tylko przyjazń. Ja też go kocham tylko mam
      problem właśnie bo z jednej strony bardzo kocham, a z drugiej strony nikomu
      rodziny rozwalać nie chce. A jest 2 dzieci....

      tylko jaka to rodzina, w ktorej facet twierdzi, że żony dawno już nie kochał (a
      żenił sie bo "no...wlasciwie tak sie potoczyło")?
    • 18_lipcowa1 Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 20.11.07, 17:16
      slodzik3 napisała:

      > tak czytam rózne posty i zastanawiam sie co mysla te panie, które
      tak usilnie
      > usiłuja odebrac nam mezów?

      wiekszosc z nich, sama chetnie idzie w cudze ramiona

      czy one mysla ze im sie to uda, ze to w porzadku?

      jak nie wyjdzie na jaw, znaczy udalo sie ;-0)))
    • zawsze.malina06 Re: jak mozna budowac szczescie na cudzych łzach? 02.01.08, 22:51
      Hej ja tak powiedziałam mojemu mężowi jak odchodził a on mi na to że
      jeśli dwie osoby bardzo mocno się kochają to im się uda. Takie słowa
      ranią.ktoś kogo nie spotkała zdrada i rozpad rodziny.
    • kasiunia2310 To dlaczego..........? 26.02.08, 09:24
      Żoną nie jestem, jeszcze nie ale tak sie zastanawiam dlaczego faceci
      zdradzają czy to dlatego,że na ich drodze staje młodsza
      atrakcyjniejsza kobieta?A może dlatego, że ich żony nie potrafia dać
      im tego czego potrzebują?A może jest coś jeszcze?Myślę,że wina nie
      leży tylko po stronie kochanki!!
      • zezez Re: To dlaczego..........? 26.02.08, 14:13
        zdradzają, bo trafia im się łatwe qrwiszcze, chętnie rozkładające
        nogi.
        • natalia999 Re: To dlaczego..........? 26.02.08, 23:12
          Chyba logiczne,ze to wina facetow.To maz zonie obiecal wiernosc a nie kochanka
          zonie.Wiec kochanki nie sa winne tylko wylacznie wasz "kochajacy" wiarolomca.Tak
          trudno to pojac??!
Pełna wersja