jestem ta druga...

28.01.08, 09:23
jestem ta druga... tak. kocham zonatego faceta. czy przez to jestem
gorsza?? wiem ze buduje cos na krzywdzie jej-jego zony. ale kocham
go jak szalona. czekam tylko na te nasze kradzione chwile tylko dla
nas. tak bardzo bym chciala wtedy zatrzymac czas. wiem ze jestem dla
niego wazna,kocha mnie, ale wiem tez ze nie zostawi rodziny. jeszcze
nie teraz. wiele dni, swiat, nocy spedzam w samotnosci. i czekam...
wciaz tylko czekam. tak wyglada nasze zycie, ale tych wspolnych
chwil nie zamienilabym i nie oddalabym za nic, nikomu... jest
jedynym promykiem rozswietlajacym moje zycie. wiem co niektorzy
sobie pomysla. ze glupia, ze zasluzyla, ze nalezy mi sie. a jednak
jest wiele takich jak ja. kochamy i chcemy byc kochane- jak wszyscy,
jak kazdy...
    • lookbill Re: jestem ta druga... 28.01.08, 12:42
      Po co Ci to było?
      Pewnie, że masz prawo kochać i być kochaną, ale nie musiałaś
      wchodzić w buciorach w życie innej kobiety i jej męża. Skoro ten
      facet jest z żoną, to znaczy, że to ją kocha. A Ty? Cóż, nie mogę
      oprzeć się wrażeniu,że służysz za darmową panią do towarzystwa
      • luna-es Re: jestem ta druga... 29.01.08, 18:45
        to teraz sie przygotuj na to, ze bedziesz bardzo cierpiec. Szesliwie
        i radosnie bedzie tylko przy nim, a gdy tylko zamknie za soba
        drzwi... I jeszcze ta swiadomosc, ze jest z nia, ze z nia sypia i
        tez dostarcza jej radosci,to OKROPNe! I boli, bardzo boli! Zycze Ci
        zebys znalazla ta silę, ktorej ja od tak dawna szukam, przestala
        kochac i byla szczesliwa. Bo dobrze wiemy, ze tak naprawde nie
        jestes. (przy nim owszem,ale bez niego?)
        a poprzednio wypowidajacej sie pani chcialam powiedziec, ze wkurza
        mnie takie gadanie!! nikt sie z buciorami niegdzie nie pcha! oni
        sami tego chca i wcale nie trzeba ich namawiac, czesto wszystko
        wychodzi z ich(facetow) inicjatywy. I to ze sa z zonami wcale nie
        oznacza tez, ze je kochaja bo hm...zastanowmy sie... mozna kogos
        kochac i zdradzac jednoczesnie? kochac i oklamywac? moim zdaniem
        nie! to tchorze sa i tyle!

        p.s facet ktory kocha i szanuje zone nie szuka pan do towarzystwa!
        • zezez Re: jestem ta druga... 30.01.08, 13:12
          szuka i znajduje takie qrwy jak ty.
          • szampanka.2 Re: jestem ta druga... 30.01.08, 18:18
            posuchaj ty lub ta obrazanie kogos nie jest na miejscu , napewno
            guzik wiesz o zyciu i tylko tyle ci pozostaje....
          • luna-es Re: jestem ta druga... 30.01.08, 23:10
            bo w domu ma cos takiego ja ty.
          • ona-87 Re: jestem ta druga... 30.09.08, 15:57
            zezez napisał:

            > szuka i znajduje takie qrwy jak ty.


            ty z pewnoscia masz wspaniałego mezczyzne ...chciała bym go spotkac..
        • miiiskaa21 Re: jestem ta druga... 31.01.08, 08:34
          szukam tej sily od dawna. mimo to trwamy przy sobie juz 1,5 roku...
          owszem mowilam dosc i sobie i jemu, ale swiat jest wtedy czyms
          najgorszym a zycie staje sie takie puste, pozbawione sensu i
          kolorow... brakuje mi go jak powietrza, jest kims niezbednym do
          funkcjonowania wiec JAK mam sobie z tym poradzic? totalna
          beznadzieja. chyba jestem zbyt slaba zeby to tak po prostu skonczyc,
          nie potrafie, a w glebi serca nie chce. przeciez tak bardzo go
          kocham...
          • paprotka001 Re: jestem ta druga... 31.01.08, 09:55
            Możesz walczyc z ta miłościa i ją przerwać. Mam nadzieję, że oprócz
            serca (?) i cip.... masz jeszcze rozumek.
            To co robisz jest niedopuszczalne a Ty jesteś, delikatnie
            mówiąc, "łatwą" panienką. I nie wierzę w to, że on Cie kocha. Gdyby
            Cię kochał odszedłby od żony.
            • miiiskaa21 Re: jestem ta druga... 31.01.08, 13:48
              co ty mozesz wiedziec?? latwa(y) to moze ty jestes! widac nigdy nie
              spotkalas(es) w swoim zyciu kogos kto jest dla ciebie calym swiatem.
              wspolczuje!! walczylam. ale widac nie da sie tego wyleczyc. a gdyby
              kochal zone nie bylby ze mna - proste. ale dla niektorych nie do
              przyjecia...
              • zezez Re: jestem ta druga... 31.01.08, 16:52
                Szmaty i spluwaczki odezwały się i dorabiają teorię do swego
                procederu.
                • luna-es Re: jestem ta druga... 01.02.08, 13:12
                  wez sie zezowata lepiej nie odzywaj dobra? bo zal czytac!
                  wnoskuje, ze ostro Cie jakis facet wyrolowal, no coz... trzea bylo o
                  niego dbac i doceniac! ot i cala tajemnica!co wy myslicie, ze jak
                  juz zalozylyscie facetowi obraczke to jest wasz do konca i na wieki??
                  Kazdy ma prawo wyboru i kazdy ma prawo do szczescia i jesli nie
                  znajduje go u boku zaslubionej normalne ze szuka gdzie indziej! I
                  zamisat zwalac wine na ta druga (ktora zreszta czesto dla faceta
                  jest tak naprawde ta pierwsza, ale poznana troszeczke za pozno)
                  popatrzcie na siebie i zastanowcie sie kto tak naprawde jest winny!!
                  bo na pewno MY jestesmy ostatnie w kolejce to obwiniania!!
                  • lookbill Re: jestem ta druga... 06.02.08, 12:37
                    Szmaty zawsze szukają żonatego faceta, bo żaden normalny,
                    wartościowy kawaler nie poleci na puszczalską. Żonaty facet szuka
                    tylko i wyłącznie urozmaicenia i ścierki, którą może sobie jakiś
                    czas poużywać, a nie miłości. Otwórzcie oczy.
          • luna-es Re: jestem ta druga... 01.02.08, 13:27
            rozumiem Cie bardzo dobrze. Wiem tez, ze zadne rady nic tu nie
            pomoga bo z Twojej perspektywy wszystko wyglada inaczej. Ja tez juz
            nasluchalam sie wielu porad jak wyjsc z takiej sytuacji, jak
            zapomniec,definitywnie sie odciac i najwazniejsze przestac wreszcie
            plakac!Wszystko jak grochem o sciane bo przeciez "co oni wszyscy
            moga wiedziec?!" Pisalam wczesniej o sile i ja z dnia na dzien czuje
            sie silniejsza, nie pozwole sobie na to zeby bez przerwy cierpiec,
            jestem mloda i mam nadzieje ze jeszcze wszystko przede mna.(placz i
            zal zostal, ale to normalne, ze szybko nie mija) I Ty tez o tym
            pomysl! zobacz ile w Twoich wypowiedziach smutku, tak chcesz zyc?
            pomysl tez o nim, nie ukrywajmy jest w genialnej sytuacji. Ma zone,
            ma Ciebie, spojrz na niego jak na najwiekszego egoiste bo nie da sie
            ukryc ,ze nim wlasnie jest! Jestes kobieta i na pewno znajdzesz w
            koncu ta sile! I pamietaj tez, ze to nie Twoja strata, ze nie
            mozecie byc razem! Traci tylko i wylacznie on!
            pozdrawiam i nie gadaj z ta zezowata bo to nie ma sensu smile
            • miiiskaa21 Re: jestem ta druga... 04.02.08, 09:12
              dziekuje Ci za wsparcie. tego mi chyba wlasnie trzeba - drugiej
              kobiety, ktora przezyla dolkadnie to samo co ja teraz. wierze ze
              kiedys mi sie uda stlumic to tak wielkie uczucie. wiem ze nikogo nie
              pokocham juz taka miloscia, ale zawsze warto probowac. jest mi
              ciezko. nie wiem kiedy odwaze sie odejsc. tym razem juz na zawsze...
              z drugiej strony jednak zal mi tych naszych wspolnych chwil, takich
              slodkich, niezapomnianych. zawsze wracam wspomnieniami do czegos, co
              bylo piekne, a to bylo. i tym bardziej mi zal, ze powinnam z tego
              zrezygnowac choc tak bardzo nie chce. walcze ze soba, a Ty pewnie
              wiesz, ze to najtrudniejsza walka. powiedzialabym, ze o swoje byc
              albo nie byc... poza tym wiem, ze swoim odejsciem zranie tez jego.
              byc moze masz racje piszac, ze jest egoista, ale ... sama nie wiem.
              gubie sie. niby wiem ze odejscie to najlepsze rozwiazanie, ale w
              glebi ja naprawde tego nie chce, a wydawaloby sie ze cos do mnie
              dotarlo... chce cos zmienic, ale odczuwam niemal fizyczny bol...
              • zezez Re: jestem ta druga... 04.02.08, 13:10
                Bardzo dobrze, ze czujesz to co czujesz, bo zrobiłaś to sobie na
                własne życzenie.
                Napisz sobie na czole, byłam qrwą , zeby kazdy omijał cię z daleka.
                • mama-zuza Re: jestem ta druga... 05.02.08, 10:18
                  Nie rozumiem dlaczego ja obrazasz?i piszesz ze byla ku.... z jakiej
                  racji??To facet jest chu... bo to on zdradza swoja rodzine,nie
                  ona.Ona ma pelne prawo miec w du... jego zone i dzieci i cieszyc sie
                  swoim szczesciem.
                  • zezez Re: jestem ta druga... 05.02.08, 13:23
                    w du.ie to ona ma cudzego ch.ja i dlatego jest qwą.
                    A czy na tym ma polegać szczęście ??/
                    zenua, głupia krowo.
                    • paprotka001 Re: jestem ta druga... 05.02.08, 14:05
                      > w du.ie to ona ma cudzego ch.ja i dlatego jest qwą.
                      > A czy na tym ma polegać szczęście ??/
                      > zenua, głupia krowo.

                      hehe, nieźle.
                      Brawo !!!!!!!

                      • aquarleta Re: jestem ta druga... 22.03.08, 22:45
                        Następna totalna kretynka, która realizuje swoje kompleksy obrażając innych. Nie
                        macie (wspólnie z zezez) nawet odrobiny empatii nie mówiąc już o podstawowej
                        grzeczności i kulturze osobistej. Po co zaśmiecacie to forum?
                    • mama-zuza Re: jestem ta druga... 05.02.08, 14:12
                      boze....biorac pod uwage twoje wypowiedzi stwierdzam ze ciebie maz
                      pewnie caly czas zdradzal.....nie dziwie sie-kto by wytzrymal z taka
                      wulgarna kobieta...i pelna złości w sobie.Każdy mąż uciekłby od
                      takiej w ramiona milutkiej kochanki.....Najpierw zachowuje sie jak
                      ostatnia jedza,meza traktuje jak niewolnika a potem pretensje do
                      calego swiata ze maz ja zdradzil.....kochanie-masz to na co
                      zaslugujesz smile
                      Pozdrawiam smile
                      • zezez Re: jestem ta druga... 05.02.08, 19:14
                        mama-zuza napisała:

                        > boze....biorac pod uwage twoje wypowiedzi stwierdzam ze ciebie maz
                        > pewnie caly czas zdradzal.....nie dziwie sie-kto by wytzrymal z
                        taka
                        > wulgarna kobieta...i pelna złości w sobie.Każdy mąż uciekłby od
                        > takiej w ramiona milutkiej kochanki.....Najpierw zachowuje sie jak
                        > ostatnia jedza,meza traktuje jak niewolnika a potem pretensje do
                        > calego swiata ze maz ja zdradzil.....kochanie-masz to na co
                        > zaslugujesz smile
                        > Pozdrawiam smile



                        O sobie piszesz i na podstawie własnego doswiadczenia.
                        Gratulacje.
                      • lookbill Re: jestem ta druga... 06.02.08, 12:39
                        Taaa, kochanka jest milutka tylko na początku. Potem są żądania,
                        oczekiwania i płacz. Trudno qrewnie odkleić sie od faceta.
                    • asika100 Re: jestem ta druga... 21.09.08, 14:19
                      ale ty masz narabane w glowie zezolu!!!!zycze ci zebys tak cierpiala jak MY.i jego fiut jest jej!!!!
                  • luna-es Re: jestem ta druga... 05.02.08, 23:42
                    wielkie brawa dla tej pani!!!!!!!! bardzo madrze napisala!
                    • luna-es Re: jestem ta druga... 05.02.08, 23:42
                      dla pani mamy oczywisciesmile
                  • elunia501 Re: jestem ta druga... 30.03.08, 15:22
                    Ona ma pelne prawo miec w du... jego zone i dzieci i cieszyc sie swoim
                    szczesciem.JAKIE ONA MA PRAWO!!!!ONA NIE MA żADNYCH PRAW!!!cO ZA BZDURY!!!GDZIE
                    Są NAPISANE PRAWA KOCHANKI????
          • zizi81 Re: jestem ta druga... 10.02.08, 20:07
            no a jak ty widzisz swoją przyszłość? i jak znosisz fakt, że nie
            jesteś jedyną dla swojego ukochanego że dotyka kocha i mieszka z
            inną kobietą i to zoną a ty jesteś tylko potajemną kochanką?
        • lookbill Re: jestem ta druga... 06.02.08, 12:34
          Oczywiście, on szuka, a ty mu dajesz... Pytasz czy można kochac i
          jednocześnie zdradzać i okłamywać, oczywiście, że tak. Kochanka
          zawsze jest na straconej pozycji, często bywa tak,że zakochana
          kochanica czekając aż on rzuci dla niej rodzine nigdy sie tego nie
          doczeka i po 30-stce budzi się z ręką w nocniku, jest starą
          zgorzkniałą pannicą wyobracaną przez żonatego latami. Macie to, na
          co zasługujecie drogie kochanki smile
          • mama-zuza Re: jestem ta druga... 06.02.08, 15:09
            kochanica jest na straconej pozycji.....a zona na wygranej?
            ha,ha,ha!!!no tak....bo w koncu maz czesciej wybiera swiety
            spokoj,nie chce mu sie szarpac z zona ani widywac dzieciaki tylko w
            weekendy wiec wraca do zony....i żona jest ta co wygrala swojego
            misiaczka ktory ja zdradzal po katach....ha,ha,ha!!!!Sorry ale wg
            mnie to zona jest tak samo jak kochanka na przegranej pozycji,ja bym
            nie chciala miec takiego meza.a walka zony z kochanka o meza jest
            zalosna....
            • zezez Re: jestem ta druga... 07.02.08, 14:09
              Dnem dna jest to, jak kochanica walczy o cudzego faceta, który dawno
              podziękował jej za usługi.
          • luna-es Re: jestem ta druga... 06.02.08, 16:30
            lookbill czy Ty sie aby dobrze czujesz?! zdrada i klamstaw w jednej
            linii z miloscia?? zalosne... i przykre jednoczesnie,ze ludzie w
            ogole moga miec takie podejscie uncertain Mi to sie nawet nie miesi w
            glowie! i zgadzam sie juz kolejny raz z p. mama bo madrze pisze i ma
            racje!
            • lookbill Re: jestem ta druga... 08.02.08, 09:43
              Mało o życiu wiesz. Ile ty masz lat dziewczynko? Jak troszkę
              pożyjesz i poobserwujesz życie rodzinne swoje i swoich znajomych, to
              się przekonasz,że jedno nie wyklucza drugiego.
              • mama-zuza Re: jestem ta druga... 08.02.08, 09:59
                Czyli uwazasz ze takie jest zycie i ze zdrada nie wyklucza milosci?
                hhhmmm......szkoda mi ciebie....ja jesli bym miala wybierac samotne
                zycie z dzieckiem a zycie z mezem ktory mnie zdradza ale kocha to
                wybralabym samotnosc.....i wiem o czym pisze bo zostalam sama z
                dzieckiem i zostawilam tego kochajacego i zdradzajacego(na szczescie
                niemeza) w jednym.Jestem szczesliwa wiedzac ze nikt mnie nie
                oszukuje i ukladam sobie zycie z kims kto zasluguje na mnie
                • zezez Re: jestem ta druga... 08.02.08, 14:18
                  mama-zuza napisała:

                  > Jestem szczesliwa wiedzac ze nikt mnie nie
                  > oszukuje i ukladam sobie zycie z kims kto zasluguje na mnie


                  Małe wymagania ma ten facet, byle szmata go zadawala, więc sam musi
                  być mało wart.
                  Nie oszukuje?
                  do czasu...dadaadaa
                  • niulinka Re: jestem ta druga... 10.02.08, 15:39
                    zezez napisał:


                    >
                    >
                    > Małe wymagania ma ten facet, byle szmata go zadawala, więc sam musi
                    > być mało wart.
                    > Nie oszukuje?
                    > do czasu...dadaadaa


                    Wiesz zezez, musisz byc bardzo nieszczęsliwą i zawiedzioną kobietą. Należy Ci
                    bardziej współczuć niż wszystkim tym kochankom. One mają ematię a Ty tylko swój
                    czubek nosa.
                • luna-es Re: jestem ta druga... 08.02.08, 23:44
                  no nie... jeszcze troche i naprawde zostane Twoja fanka smilesmile
                  gratuluje podejscia i wiary w prawdziwa i szczera milosc-taka bez
                  zdrad i innych upokorzen (bo jak rozumiem wierzysz i tak jak ja
                  przyjmujesz tylko taka opcje miloscismile ) zaluje tylo, ze tak malo
                  jest takich kobiet jak Ty, takich ktore sa w stanie zachowac sie jak
                  prawdziwe KOBIETY i odejsc od faceta, ktory je upokarza. Bo tym
                  wlasnie dla mnie jest zdrada, wielkim upokorzeniem... No nic... mam
                  nadzieje, ze jak najszybciej znajdzie sie ktos "wart". Wszystkiego
                  najlepszego!!smile
                  p.s i nie daj sie tej "zezowatej"!
              • luna-es Re: jestem ta druga... 08.02.08, 23:55
                w taki razie wspolczuje Tobie i Twoim znajomym takiego zycia. I nie
                nazwalabym go na pewno rodzinnym jesli dla was zdrada jest na
                porzadku dziennymuncertain Mnie nie obchodzi cos sie dzieje u innych , dla
                mnie zreszta nienormalnych ludzi. Jesli ktos stawia prawdziwa milosc
                i zdrade w jednej linii to dla mnie jest zwylklym hipokryta!! i tyle!
                i brzydze sie w ogole takim podejsciem!
                a tak na dokladke kij Ci do tego ile mam lat, czy jestem stara czy
                mloda bo to jest nieistotne. To wszystko nie od wieku zalezy, tylko
                od podejscia i tego czy posiada sie sumienie czy nie! Takim gadaniem
                pocieszaja sie wlasnie zdradzone zony i ogolnie kobiety. Dla mnie
                jest jasne, zdradzil, czyli nie kocha!! pogodzic sie z tym czas!

                • luna-es Re: jestem ta druga... 08.02.08, 23:56
                  do lookbill to bylo.
        • elunia501 Re: jestem ta druga... 20.03.08, 21:46
          Niestety wiekszośc z nich kocha swoje żony,ale pamietaj ze kazdy facet to samiec
          a nasze Polki niestety sa łatwe az do bólu!!!No i większośc z nich jest bardzo
          atrakcyjna.A mężczyżni??? no cóż ja osobiscie spotkałam w swoim życiu moze 2
          atrakcyjnych facetow ale za to tak pustych ze głowa boli...mysle sobie ze gdyby
          byłoby ich wiecej i mieliby poukladane w głowach no to nie wiem nie wiem.Mój
          mąż zdradził mnie rok temu ...chciałam po14 latach wspólnego zycia odejsc od
          niego ,ale tak walczył o nasz zwiazek ...(kilka miesiecy) ze postanowiłam dac mu
          szansę.Powiem krótko tamta została totalnie zeszmacona ..tak bo ja tego
          chciałam...Zbłaznił sie przed cała jej rodziną opowiadajac im o wszystkim co ich
          łączyło...długo musiał znosic moje humory... a teraz?? jest wprost cudownie
          jeszcze lepiej kiedy było na początku.. widze ze on jest szczesliwy ja tez mamy
          poprostu cudowne życie .Powiedział ze popełnił błąd którego nigdy w zyciu sobie
          nie wybaczy,a tamta do dzis ponosi tego konsekwencje ... ostrzegam,,,,i długo
          jeszcze będzie je ponosiła.....Dlatego nienawidze wszystkich szmat!!!
      • vapi70 Re: jestem ta druga... 11.08.08, 10:04
        lookbill napisała:

        > Po co Ci to było?
        > Pewnie, że masz prawo kochać i być kochaną, ale nie musiałaś
        > wchodzić w buciorach w życie innej kobiety i jej męża. Skoro ten
        > facet jest z żoną, to znaczy, że to ją kocha. A Ty? Cóż, nie mogę
        > oprzeć się wrażeniu,że służysz za darmową panią do towarzystwa
        No....czy kocha zone? tu bym sie zastanowila, jest wiele zwiazkow
        malzenskich gdzie uczucie szybko mija,facet ktory kocha zone,
        rodzine, sznuje swoj zwiazek, jest odpowiedzialny nigdy nie bedzie
        szukal wrazen u innej kobiety, zakochany maz we wlasnej zonie nie
        ulegnie urokom innej kobiety,a jesli nawet to bedzie widzial zawsze
        wlasna kochana zone.Pozdrawiam

      • ona-87 Re: jestem ta druga... 30.09.08, 15:56
        nie zawsze gdy ktos jest z zona znaczy ze ja kocha...czasem kocha dzieci..
    • zdziebko24 Re: jestem ta druga... 11.02.08, 01:23
      STRASZNE!! Zawsze jak słyszę takei historie to myśle sobie jedno. Wsłczuje Ci
      dziewczyno. Jeśli on Cię na parwdę kocha to zostawi żonę, będzie z nią szczery i
      powie prawdę. Kurde, ale jeżeli facet mówi, że kocha iii nadal jest z tą
      pierwszą, to nie gra fair. Skoro ją tak oszukuję, a Ciebie zwodzi to niebawem
      może sie okazać, że nie jesteście już 2, a 3...
    • alinaarcher Re: jestem ta druga... 11.02.08, 21:38
      Podziwiam to, ile masz sily, zeby to znosic. Ja sama bylam przez jakis czas
      kochanka, ale malzenstwo mojego faceta bylo juz od dluzszego czasu papierowe -
      nie sypial z zona, ich kontakty ograniczaly sie do minimum, niespecjalnie sie
      lubili. Ale ja i tak dostawalam szalu na mysl o tym ze z nia mieszka i ze ona
      jest jego zona. Teraz on jest juz po rozwodzie. W zyciu niestety nie wszytsko
      jest tak proste, jak bysmy chcieli....
    • eweleencia Re: jestem ta druga... 16.03.08, 16:42
      nie jesteś gorsza, masz prawo do miłości tak jak wszyscy, a że
      wybrałaś ta trudniejsza droge to nic. Kąsliwe uwagi typu 'jesteś jak
      darmowa pani do towarzystwa' bądź 'idiotko rujnujesz komus życie, a
      jakby Tobie je ktoś tak nszczył?' trzeba omijać, bo wiem sama z
      własnego doświadczenia że jeśli facet zdradza to też między innymi
      po to zeby utrzymać rodzine, no bo jasne że fajnej jest być z młoda
      zgrabną i śliczną dziewczyną niż z żoną która najczęściej przestaje
      o siebie dbać i którą się już zna. Ale w tym wszystkim trzeba
      pamiętać że od żonatego mężczyzny nie można żądać rozwodu bo mimo
      jego obietnic nigdy go nie będzie, dlatego nie warto kochać takiego
      faceta, można z nim byc dla sexu i po to zeby 'kogoś mieć' np na
      smutne dni. Mimo wszystko życze szczęścia w związku nawet takimsmile
      Mimo że sama nie chciałabym być zdradzana ale gdybym było i gdybym o
      tym nie wiedziała byłabym i tak szczęśliwasmile
      • elunia501 Re: jestem ta druga... 20.03.08, 22:09
        powiem ci jeszcze cos ..jezeli w zyciu cos robisz to odwróc sytuacje..gdybys to
        ty była żoną miala dzieci szczesliwe małżeństwo.. i gdyby to twój mąż cie
        zdradzał... dobrze by ci było?? Jeszcze jedno.. Pamietaj nigdy nie zbudujesz
        szczescia na cudzym nieszczesciu...Jezeli go kochasz a on ciebie... daj mu
        ultimatum...Kochany mój spotkamy sie po twoim rozwodzie ... co ty na
        to.Gwarantuje ci co bedzie...Spieprzy tam gdzie pieprz rosnie... A ty i tak za
        to dostaniesz w zyciu nauczke ...pamietaj los lubi sie na nas mscic
      • n.i.p.69 Re: jestem ta druga... 05.05.08, 09:37
        "..nie jesteś gorsza.." - sama napisał, ze KRADNIE! każda chwile, no jesli
        złodziej ma równe prawa z "prawowitym właścicielem" to rzeczywiscie gorsza nie
        jest, ale bez zadnych watpliwosci mozna powiedzieć, że jest GłUPIA! jak mozna
        wierzyć komus tak dwulicowemu jak ten jej kochanek WłASCIWIE KAżDY KOCHANEK CZY
        KOCHANKA Z DEFINICJI SA DWULICOWI I NIE WRACI ZAUFANIA CZY JAKICHKOLWIEK
        POZYTYWNYCH UCZUć ....no może z wyjatkiem szczerego współczucia!
        ... ale tym tekstem,że wybrała "trudniejsza droge" to juz zwyczajnie
        przekroczyłaś wszelkie granice zdrowego rozsadku, gdybys miał jakiekolwiek
        pojecie o zwiazkach partnerskich , wiedzialabys, że nie ma latwiejszego "CELU"
        od męzatki czy zonatego faceta, wystarczy tylko wstrzelic się w odpowiednim
        momencie.... mały kryzys, chwila zwatpienia, jakies rozcarowanie, czy "bol
        głowy" AGWRANTUJE CI, ŻE W KAŻDYM ZDROWYM! NORMALNIE FUNCJONUJACYM ZWIĄZKU
        TAKICH "OKAZJI" JEST MNÓSTWO!

        >>>...ZWIAZEK BEZ KRYZYSóW TO MARTWY ZWIAZEK! <<<

        p.s. a tak w ogóle, to nie podoba mi się Twój sposób myslenia o mężczyznach, nie
        są ani gorsi a ni lepsi od kobiet, a stwierdzenie, ze "zdradza zeby utrzymać
        rodzine" albo, że "mozna z nim byc dla seksu" świadczy tylko o Twojej wypaczonej
        moralności!
        • miiiskaa21 Re: jestem ta druga... 05.05.08, 12:15
          dawno tu nie zagladalam. az do dzis. jestem dalej z nim, ale juz
          nie jako kochanka. odszedl od zony. wiem ze nie byla to latwa
          decyzja. jestesmy tacy szczesliwi... slowa nie moga wyrazic co
          czuje. bez niego swiat byl pusty. dzis mam go przy sobie. budze sie
          przy nim i zasypiam, spedzam czas, ciesze sie kazda chwila, kocham i
          jestem kochana. takie moje male wielkie szczescie... pozdrawiam
          • finkaa Re: jestem ta druga... 07.05.08, 11:28
            jesteś w stanie spojrzeć w oczy jego dzieci??
            opowiedz im o swoim "szczęsciu"...zobaczysz w ich oczach kim jesteś.
            Gdy z poczuciem winy wróci w końcu do żony może zrozumiesz że nie buduje się
            szczęścia na cudzym nieszczęściu.
            • beatka.mezatka Re: jestem ta druga... 07.05.08, 16:14
              Tyla gadaniny. Ja tam zgadzam sie z tym ze nie mozna calej winy
              zrzucac na kochanke. I pisze to jako mezatka. Ona sie po psortu
              zakochala bo facet zawrocil jej w glowie. Ja tam rozumiem. I
              dlaczego ja wyzywacie? Robi zle i dobrze o tym wie. Ato ze
              ciagniecie tego romansu do niczego nie prowadzi to musi dowiedziec
              sie sama. Zadne tlumaczenie i wyzwiska jej nie pomoga. Straci go tak
              czy siak. On nie zostawi zony. I wtedy pozaluje ze marnowala ten
              czas. Czas w ktorym mogla poznac kogos wolnego kto by ja pokochal i
              szanowal. To smutne jest. Ale tak juz jest. faceci zdradzaja bo
              kobiety sie na to godza. gdyby kazda kobieta byla porzadna nie
              zadawalby sie z zonatym facetem i nie bylo by zdrad.
              • kajda28 Re: jestem ta druga... 08.05.08, 08:56
                a wg. mnie gdyby faceci nie zdradzali- byłoby więcej rozwodów. bo każdy ten
                który teraz zdradza to by się rozwiódł, aby móc spać z inną kobietą.
            • malgoszac Re: jestem ta druga... 08.05.08, 13:45
              chyba troche przesadzasz w zrzucaniu tej winy na dziewczyne.
              jesli w malzenstwie cos nie gra, ludzie sa ze soba tylko ze wzgledu
              na dzieci i wspolne kredyty/interesy - to i tak w koncu sie to
              zacznie sypac. Wtedy dzieci beda mialy okazjie byc swiadkami
              powolnego rozpadu wiezi rodzinnych...super. Tak bylo u mnie w domu i
              nie chcialabym tego zafundowac swoim dzieciom... Maz/zona to nie
              tylko czlowiek, z ktorym sie mieszka i oplaca rachunki. Jesli maz
              teskni calymy dniami do kochanki i odlicza tylko godziny do
              spotkania... ja tu prawdziwego 'domu' czy 'rodziny' nie widze.
          • your-wales Re: jestem ta druga... 08.08.08, 16:45
            a witaj ,a ty chcialas ,zeby odszedl od zonki ,czy zdecydowal sie na
            odejscie od zonki ,bo bal sie utraty Ciebie ,bo postanowilas
            zakonczyc wasz zwiazek>>>??pozdrawiam ,ciesze sie z Twojego
            szczescia smile))
        • kachna501gazeta.pl Re: jestem ta druga... 14.07.08, 17:25
          Pani moralna, brednie wypisujesz. Naprawdę w każdym związku jest tyle powodów do
          zdrady? Kryzysy są- owszem, ale tylko prawdziwy łajdak zareaguje na kryzys
          skokiem komuś do łóżka. Dziewczyna napisała szczerze, co myśli i co przeżyła,
          podzieliła się swoim doświadczeniem i ma do tego prawo. Czas spojrzeć prawdzie w
          oczy i pogodzić się z tym, że przyczyną waszych nieszczęść są przede wszystkim
          wasi mężowie, to oni zdradzają.. i pisanie o ludziach "fekalia", to chyba też
          twoje określenie,nie uleczy twojego nadwyrężonego poczucia godności i wartości.
          Będę okrutna, ale co raz bardziej rozumiem facetów zdradzających, takie jak ty,
          każdy dąży do towarzystwa ludzi wrażliwych, ciepłych, a nie pełnych agresji i jadu..
      • kachna501gazeta.pl do eweleencia 15.07.08, 16:41
        Masz bardzo oryginalne podejście do tych spraw, uważasz, że dobrze jest być z
        żonatym tylko dla sexu? To dopiero zdemoralizowane no i świadomość, że wraca do
        łózka żony, normalna kobieta na pewno zwariowałaby, to upokarzające, nie
        uważasz? Poza tym sex bez zobowiązań bardzo demoralizuje osobowość człowieka,
        już w szczególności kobiety. Trzeba mieć w życiu jakieś zasady i poczucie
        dyscypliny, nie mając ograniczeń i barier w seksie, nie ma się również
        ograniczeń w innych aspektach życia. Niestety (a może na szczęście) wciąż
        rządzi nami biologia i zazwyczaj z sexu powstają dzieci i co wtedy? On zwinie
        zabawkę i pójdzie, a ty zostaniesz sama i czy naprawdę fajne jest, kiedy czyjś
        mężuś spotyka się z nami, bo jesteśmy pachnące i atrakcyjne, czy tak fajnie jest
        być dla kogoś zabawką? Bo w miłości na pewno nie chodzi o ładny wygląd. Wiesz,
        pracuję zawodowo z rożnymi ludźmi, czasem przychodzą do mnie takie kobiety
        (może takie jak ty): młode, piękne, niezależne, zaradne z jednakowym co ty
        podejściem do facetów i wiesz co? są cholernie niesczęśliwe, nie potrafią żyć i
        funkcjonować bez pomocy terapeuty, popadają w alkoholizm, czasem w co raz
        bardziej nieudane związki, najpierw nie chcą, potem nie mogą mieć dzieci. Wygoda
        nie jest dobrym sposobem na życie.
    • b_a_b_y_d_o_l_l Re: jestem ta druga... 06.06.08, 19:14
      droga miiiskaa21 ja to akurat cię doskonale rozumiem. powiem Ci, że
      miełam dokładnie tak samo jak Ty... było bardzo ciężko. sama
      świadomośc, że zaraz bedzie musiał wrócic do domu, do dzieci, do
      niej... położy się obok niej... była straszna, ale nie żałuję żadnej
      z chwil, bo byłam tak szczęśliwa, jak wariatka, jak nigdzie i nigdy
      dotąd! ale skończyło się... żona dowiedziała się o wszytskim, a
      mąż... zostawił mnei na środku ulicy, po czym wrócił z podkulonym
      ogonkiem do żonki. życzę szczęścia, pozdrawiam.
      • magiczna_marta Re: jestem ta druga... 14.07.08, 16:45
        ale skończyło się... żona dowiedziała się o wszytskim, a
        > mąż... zostawił mnei na środku ulicy, po czym wrócił z podkulonym
        > ogonkiem do żonki

        a czego innego oczekiwałaś?
        naiwniaczka
        • kachna501gazeta.pl Re: jestem ta druga... 14.07.08, 17:08
          Po prostu miała pecha, nie zawsze musi się kończyć. Nie słyszałaś o tym, że
          ludzie czasem decydują się na drugie małżeństwo, trzecie etc..?
          Dla czego żony uważają się za jakieś święte kr..., mnóstwo kobiet jak i mężczyzn
          wchodzi w kolejne związki, i też są szczęśliwi. Chyba obecność żon na tym forum
          świadczy o tym, że jesteście nieszczęśliwe, rozczarowane, pewnie zdradzone. Po
          prostu nie każdy facet nadaje się do małżeństwa, stąd zdrady z ich strony i im
          należą się słowa, jakimi częstujecie osoby, które chcą tutaj tylko pogadać.To
          tak jakbyście obwiniały je za swoje porażki. Wstrzymaj się od nazywania kogoś
          naiwniaczką, nie do ciebie należy ocena. Jesteś nieszczęśliwą kobietą i pewnie
          stąd w tobie tyle złości. Życzę ci pozbycia się cholernego jadu, który w tobie
          siedzi, ja szanuje wszystkie kobiety, Ciebie też, mimo wszystko..
          • emila200612 Re: jestem ta druga... 14.07.08, 17:56
            a ja nie gardze kobietami które są w związku z żonatym bo nie mi to
            oceniać tak od jakiegoś czasu jestem tu na forum i kiedyś sama
            przypadkowo byłam tą drugą byłam wtedy sama z córeczką odeszłam od
            męża który był idiotą bił nas itd.. poznałam męzczyzne dobry czuły i
            stalo się któregoś wieczora nie wróciłam na noc do mamy u której
            wtedy mieszkałam czułam się szczęsliwa a pózniej przyszło
            rozczarowanie dowiedziałam się przypadkiem że mój pan który
            przyjechał tu do pracy a mieszkał 300kilometrów z tąd ma żone i mimo
            upokorznia jaki poczułam i pikającego mocniej na jego widok serca
            wycofałam się on wrócił do żonki a za jakis rok małżeństwo to sie
            rozpadło nie z mojej winy poprostu zdradzał żone na kazdym kroku
            nawet jak sie pózniej dowiedziałam z moją kolezanką ze szkoly tak to
            jest z tymi facetami najpierw się żenią a pózniej coś nagle im w nas
            nie pasuje szukaja innej to zdarzenie zapamietam do końca życia
            dlatego nie potępiam żadnej tej drugiej na tym forum bo każdemu z
            nas może się to przytrafić a serce nie sługa... i taka jest prawda.
          • n.i.p.69 Re: jestem ta druga... 15.07.08, 07:35
            Jeśli ktos tutaj kogoś dyskryminuje to tylko Ty! to Ty probujesz narzucać kto w
            ogole ma prawo głosu na forum, zrzucasz całą wine na nieodpowiedzialnych
            męższczyzn,to Ty twierdzisz, projektując swoje emocje, że głos zabieraja tylko
            nieszcześcliwe żony w domysle nie powinny się wypowiadać(..ciekawe tylko czy
            puszczalskie tutaj sa takie szczęśliwe?)
            ... kazde małżeństwo przechodzi różne etapy, czesto bardzo ciężkie kryzysy i w
            takich chwilach partnerzy sa łatwym celem dla niedowartościowanych poszukujacych
            cudzego "szczęścia" niedojrzałych, roszczeniowo nastawianych do zycia panienek
            czy chłopczykow, pojawienie się takich osobnikow może skutecznie rozpieprzyć
            nawet najlepszy związek i dlatego bardzo czesto winę za taką sytuacje ponoszą
            uogulniajac, KOCHANKI!.....a mówienie, że "nie miała szczęścia" ...to jakaś
            paranoja!.... Ona przede wszystkim NIE MIAłA PRAWA!!!!!!!!!
            ...małżeństwo to rzecz święta i NIKOMU! nie wolno się w nie wpieprzać!!!!


            P.S. Taka jesteś wrażliwa na formę wypowiedzi, a czy potrafisz sobie wyobrazić
            sytuacje kiedy matka tłumaczy pieciolatce, "że tatuś juz z nimi nie bedzie
            mieszkał bo znalazł sobie lepszą rodzinę".... to jest prawdziwy ból calej
            rodziny często wciąz się kochajacej, a nie jakaś tam puszczalska zostawiona na
            ulic (tutaj z resztą powinna się czuć dobrze) zasłózyła na znacznie wiecej
            przynajmniej na kopa w swoją nieokiełznaną doope!!!!!!.....
            • kachna501gazeta.pl Re: jestem ta druga... 15.07.08, 16:14
              Nie potrafię sobie wyobrazić matki tłumaczącej małemu dziecku odejścia ojca i
              wiele razy mówiłam, że nie pochwalam kochanek, sama nie weszłabym w związek z
              mężczyzną, który ma małe dzieci. Ja poznałam osobę, która ma dorosłego syna, a z
              żoną żyją raczej osobno i daleko mi, do kochanki, bo nie sypiamy ze sobą, więc
              moja dupa nie jest tak nieokiełznana jak myślisz. Przestań w końcu bronić
              facetów, to oni ponoszą odpowiedzialność za szczęście rodziny i nikt ich nie
              zmusza do zdrad, robią to świadomie. Jeszcze jedno- nie narzucam nikomu prawa
              głosu, chodzi mi o normalną dyskusję. Dziwisz się, że zwracałam uwagę na twój
              sposób pisania? Każdy może wyrażać to, co myśli, ale uczestnicząc w dyskusji na
              FORUM powinny panować jakieś zasady, nie sądzisz? Np. zasada wzajemnego
              szacunku, tolerancji, nie obrzucania się g... nie sądzisz? Małżeństwo może dla
              ciebie jest rzeczą świętą, ja będę mniej romantyczna i powiem, że małżeństwo
              jest trudnym związkiem, i nie każdy się do niego nadaje, prawdopodobnie ci
              mający kochanki po prostu się nie nadają. A co do kopa w dupę, należy się przede
              wszystkim wspaniałym mężom, mydlącym oczy innym kobietom, bo to oni krzywdzą
              swoje żony i dzieci.
              • your-wales Re: jestem ta druga... 08.08.08, 16:53
                a witaj ,a ty chcialas ,zeby odszedl od zonki ,czy zdecydowal sie na
                odejscie od zonki ,bo bal sie utraty Ciebie ,bo postanowilas
                zakonczyc wasz zwiazek>>>??pozdrawiam ,ciesze sie z Twojego
                szczescia smile))


            • folle_actrice Re: jestem ta druga... 10.08.08, 20:03
              cieszę się Miśka, że odszedł wreszcie od zony i jesteście
              szczęśliwi. Widocznie jego małżeństwo to była pomyłka a żona
              sfrustrowanym kaszalotem, który zaraz po założeniu obrączki na palec
              przestal o siebie dbać i zaczął zrzędzić na każdym kroku. Moja dobra
              przyjaciółka była również w podobnej sytuacji. Facet odszedł od żony
              z dzieckiem po pół roku "podwójnego życia" Są teraz (od 5 lat)
              bardzo szczęśliwą parą. On regularnie widuje się z synkiem. Ta jego
              była też podobno sobie ułożyła na nowo życie. Kobiety! Życie nie
              jest czarno- białe. Nie można być szczęśliwym na siłę bo się
              założyło złoty krążek na palec kiedyś. Kiedy uczucie wygasa, bo albo
              ktoś o nie przestał dbać, albo ot naturalnie się skończyło i
              wiodcznie nie było to "to"- nie można tego ciągnąć na siłę dla
              konwenansów i dzieci. W takiej rodzinie na siłę- wszyscy są koniec
              końców tak naprawdę nieszczęśliwi (sfrustrowana żona, rozdarty maż,
              dziecko będące świadkiem awantur)... Nic na siłę.
    • lila_2 Re: jestem ta druga... 08.08.08, 18:41
      Życzę Ci, żeby kiedyś to samo spotkało Ciebie. Niech mężczyzna,
      którego kochasz kłamie Cię, zdradza, oszukuje dla innej kobiety.
      Życzę Ci żebyś miała wtedy małe dzieci i zastanawiała się co jest
      ważniejsze ich dobro czy twoje złamane serce. Życzę Ci żebyś to
      wszysto przeżyła, wróciła do tych wspomnień i oceniła siebie dzisiaj.
    • black-cat Re: jestem ta druga... 08.08.08, 19:34
      Współczuję. Tobie i jego żonie. Oszukuje Was obie i świetnie się
      przy tym ma. Naprawdę chcesz być z kimś takim? Ja bym nie chciała
      być ani jego żoną ani kochanką. Skąd wiesz, że Cię kocha? W miłości
      nie ma rzeczy niemożliwych. Nie zostawi rodziny? Śmieszne. Jakiej
      rodziny? Żonę, osobę, którą też pewnie kiedyś kochał nazywa swoją
      rodziną? Wzruszające, kochający tatuś nie chce odejść od mamusi,
      żeby dzieci nie cierpiały. Będą cierpiały sto razy bardziej, kiedy
      pewnego dnia się dowiedzą jak ich wspaniały tata oszukiwał ich
      wszystkich spędzając słodkie chwile u boku zapatrzonej w
      niego "cioci". O ileż prościej byłoby po prostu odejść, nie kłamać,
      nie udawać. Ale do tego potrzeba odwagi. Twojemu "promykowi" tej
      najwyraźniej brakuje. Życzę żebyś spotkała na swojej drodze
      prawdziwy "promyk", bo ten o którym piszesz nie jest wart uwagi ani
      Twojej ani jego żony i dzieci.
      • 4-metamorphosis Re: jestem ta druga... 08.08.08, 20:33
        BLACK CAT...PIEKNIE I MADRZE...
        kto sie odwazy odchodzic?
        faceci to palanty i zawsze wszystkiego sie boja...
        to wszystko...
        • n.i.p.69 Re: jestem ta druga... 11.08.08, 15:03
          Ty jak zwykle zrozumialaś "po swojemu".....nazwalbym to "rozumieniem
          wybiórczym"...ładnie co?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja