walentynkowe wkurzenia

13.02.08, 19:42
będąc kochanką- trzeba w tym dniu ustapić pierwszeństwa żonie, więc może warto
się wkurzyć i rzucić to w diabły? Przeboleć i zacząć się szanować?
    • lookbill Re: walentynkowe wkurzenia 14.02.08, 11:12
      Jako żona nie wyobrażam sobie czegoś innego niż obecnego męża przy
      mnie w tym miłym dniu smile
      • woman-in-love Re: walentynkowe wkurzenia 14.02.08, 12:20
        Dlatego kochanki bywaja w tym dniu wyrozumiałe, a zamężne kochanki oddają
        wieczór mężom smile
        • lookbill Re: walentynkowe wkurzenia 15.02.08, 09:25
          Kochanki w tym dniu płaczą w poduszkę wink
          • mama-zuza Re: walentynkowe wkurzenia 15.02.08, 10:48
            a żona ma radoche że walentynkowy wieczór mąż spędza z nią szepcząc
            czułe słówka do ucha.......a do kochanki skoczy nastepnego dnia(ale
            żona wygrała-ma go na walentynki!).....ha,ha,ha!!
            • woman-in-love Re: walentynkowe wkurzenia 15.02.08, 15:13
              ...ma Go w walentynki, a sąsiadki dostają GUL z zazdrości smile
            • nikya79 hahahahahaha ja odpowiadam cynicznie 16.02.08, 01:04
              Mąż szepcze czułe słówka do żony (z czego on sam ma radochę) w tym
              dniu i nie tylko z miłości, tymczasem kochanka czeka na spotkanie
              dnia następnego, a ów mąż cieszy się, iż darmowo pojeździ po
              szmacie, bo tymczasem żonę się kocha i szanuje, traktuje jak damę-
              kochanka to zwyczajna wycierucha i szmata. Potem to juz tylko
              zostają takiej qrewnie słowa piosenki:
              "(...)To już koniec bejbe, skończyło się love story, jestem już
              zmęczony, wracam dziś do żony(...)" ;D
              • mama-zuza Re: hahahahahaha ja odpowiadam cynicznie 18.02.08, 12:26
                tak nikya a zony to biedne cierpietnice....ha,ha,ha!!!Moze pomnik
                nalezaloby wam postawic za to umartwianie sie?Nie lepiej by bylo
                pomyslec o sobie,kopnac faceta w dupe i byc szczeliwe(ale wy lubicie
                sie zamartwiac i pokazywac swiatu jakie to wy jestescie wspaniale i
                ile cierpicie dla meza ktory zbladzil i zabawia sie z mlodsza)
                Life is brutal....trzeba myslec o sobie i swoim szczesciu!!A co to
                jest za szczescie przy boku meza ktory marzy o seksie z inna??
            • nomya [...] 16.02.08, 01:08
              Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
              • nomya Re: walentynkowe wkurzenia 16.02.08, 01:09
                ten post był do: mama-zuza wink
                • woman-in-love Re: walentynkowe wkurzenia 17.02.08, 20:28
                  nomya poj ecia "gachora niczyjego" jest przedpotopowe, teraz dziewczyny nie
                  potrzebuja podpierać się facetem, a wiele z nich woli obejść się bez tego
                  rodzaju obciążenia, więc trafiłaś kulą w plot :-0
              • mama-zuza Re: walentynkowe wkurzenia 18.02.08, 12:35
                a skad ty kochana wiesz kim ja jestem?zraniona owszem-podobnie jak
                ty zostalam zdradzona i pokazalam facetowi drzwi,mimo tego ze mam z
                nim dziecko i wiesz co?jestem z siebie dumna!!I jestem szczesliwa ze
                nie zostane taka zgorzkniala baba jak ty ktora bedzie przeklinac na
                kochanki i zwalac wine na nie za to ze mnie maz zdradza.....A co to
                jest za stwierdzenie dziecko(bo ja "bachora"nie mam,moze ty masz?)
                niczyje??Moja mala ma mame-czyli mnie i tate,z ktorym utrzymuje
                kontakt i ktory ja kocha i ktorego ona kocha i wujka,ktorego lubi i
                z ktorym sie codziennie bawi.Moze nie jest to typowy model rodziny
                ale za to kazdy czlonek tej rodziny jest SZCZESLIWY smile
                Powodzenia w zyciu nomya smile
    • dahlska Re: walentynkowe wkurzenia 17.02.08, 23:25
      A "moj" akurat w walentynki byl w moim miescie. Nie mogl zatem spotkac sie z
      zona (mieszkaja na stale w Gliwicach, a on pracuje razem ze mna w "moim
      miescie", 100 km od G-c, przez 3 dni w tygodniu). Zaprosil mnie na kolacje,
      jednak odmowilam. Walentynki to swieto zakochanych. My nie jestesmy w sobie
      zakochani. Nie protestowal.
      Spedzilam wieczor nad bardzo monotonnym projektem do pracy. o dwudziestej
      trzeciej zadzwonil dzwonek u drzwi. ON przyniosl kwiaty i pomogl mi przy projekcie.
      Zasnelismy po dlugiej rozmowie o wszystkim przytulajac sie.
      Nawet seksu nie bylo.
      • bielbieli Re: walentynkowe wkurzenia 18.02.08, 02:15
        To fatalnie, jak zainwestował i przyniósł kwiaty to sex powinien być wink
        • dahlska Re: walentynkowe wkurzenia 18.02.08, 17:40
          jakos nie umialabym... w walentynki... suspicious
Inne wątki na temat:
Pełna wersja