dziś JĄ poznałam!

07.03.08, 22:53
Co za dzień! On przyjechał jak zwykle wczoraj i został u mnie na
noc, mimo iż ma zamówiony przez kierownictwo firmy na cały pobyt
tutaj hotel. Rano poszliśmy razem do pracy, snuliśmy plany na drinka
wieczorem. Nasze przerwy zawsze się rozmijają, tzn on zaczyna swoje
przerwy gdy ja kończę swoje. Zeszłam w południe na parter do bufetu.
Obok znajduje się pokój rekrutacyjny. Akurat dziś to ja miałam, w
zastępstwie za chorą koleżankę, przeprowadzić 3 rozmowy
kwalifikacyjne, choć z reguły nie należy to do moich obowiązków.
Przed biurem siedziała pewna kobieta. Pomyślałam, że może przyszła
na rozmowę w sprawie pracy, ale ta miała rozpocząć się dopiero za
pół godziny. Kobieta miała poza tym na sobie dżinsy i zwykły zielony
sweterek, no i torebkę. W naszej firmie chodzi się tylko w strojach
oficjalnych i z aktówkami, więc wątpię, by ktoś przyszedł ubrany tak
na rozmowę kwalifikacyjną. Usiadłam z sałatką owocową w rogu
obserwując ją przez szklane drzwi bufetu. Nerwowo spoglądała co róż
na zegarek i rozglądała się po korytarzu. Wydawała się nawet
sympatyczna, ale bardzo zdystansowana i nieśmiała. Taka cicha
myszka. Długie kasztanowe włosy, chuda (nawet nie szczupła), nie
pomyślałam o niej, że jest ładna. Przeciwnie. Pomyślałam, że jeżeli
nie zajmie się nią fryzjer i wizażystka, nie będzie miała czego u
nas szukać. Jako powód odmówienia zatrudnienia poda się oczywiście
niewystarczające kwalifikacje, brak prawa jazdy albo
niewystarczające zdolności interpersonalne lub językowe. Każdy w
firmie jednak wie, że aparycja to u nas podstawa. Twarde prawa rynku.
Pod koniec przerwy podeszłam i zapytałam, czy mogę jej w czymś
pomóc, czy może to ona była umówiona na rozmowę. Podziękowała i
powiedziała, że czeka na kogoś, jednego z naszych pracowników.
Wróciłam więc do swoich zajęć. Na schodach minęłam Jego.
Pozdrowiliśmy się ciepłym uśmiechem, zszedł na dół i usłyszałam jego
zaskoczony głos.
To była ONA. Jego żona. Przyjechała zrobić mu niespodziankę i zostać
z nim na weekend w naszym mieście. Stałam jak wryta na schodach nie
patrząc nawet w ich stronę. Wróciłam do swojego biura, zaczęłam
przeglądać jakieś papiery i nagle dostałam ataku jakiejś
histerycznej euforii, nie wiedzieć skąd. Nawet powiedziałabym, że
świetnie się czułam! śpiewająco przeprowadziłam rozmowy
kwalifikacyjne, poprowadziłam zebranie i ocenę zespołu, napisałam
raporty...
Minęłam go jeszcze w drzwiach firmy po pracy. Ona czekała na niego.
Spojrzał na mnie cały blady, powiedziałam mu "dowidzenia" i ruszyłam
w stronę domu.
Teraz sobie siedzę, ze szklaneczką szkockiej i jego krawatem, który
u mnie zostawił, przewieszonym przez laptop.
Ona w końcu ma dla mnie twarz. Czas z tym skończyć. Chyba...
    • sandraa2 Re: dziś JĄ poznałam! 08.03.08, 03:54
      Wspolczuje obu kobietom takiego sk.rwysyna.
      Ale Ciebie w sumie to mi nie zal.
      • elka.net Re: dziś JĄ poznałam! 13.03.08, 11:17
        Dobre podejscie do sprawy-skoncz z tym. Nie rob Jemu dobrze,bo On krzywdzi Was
        obie! Szanuj sie! Pozdrawiam
    • eweleencia Re: dziś JĄ poznałam! 16.03.08, 17:19
      to i tak miałaś po części fajnie że jej tyle czasu ne znałaś a teraz
      jeszcze wiesz dlaczego jest z Tobątongue_out ja Jego żonę znałam zanim
      między nami się coś zaczęło dziać w sumie znam bardzo dobrze całą
      jego rodzine. Po co bedziesz to kończyć? Czasem warto się jeszcze
      troche pobawićsmile no chyba że znalazłaś sobie już jakis inny celsmile
      • elunia501 Re: dziś JĄ poznałam! 25.03.08, 12:45
        > troche pobawićsmile no chyba że znalazłaś sobie już jakis inny celsmile Wiesz co
        jesteś tak samo pusta jak autorka tego listu...Kiedys ty bedziesz zona i
        bedziesz kochała .. a twoj maz bedzie cie zdradzał ...życze ci tego .Wiesz że
        los jest przewrotny..Gdzie ty masz co siebie szacunek??
        • dahlska Re: dziś JĄ poznałam! 30.03.08, 22:46
          Prosze cie, ja mam byc "pusta"? smile
          wypraszam sobie. Napisz co chcesz - wyrachowana, zimna, bezwgledna, bez uczuc
          czy cos tam jeszcze w takim stylu. Ale nie pusta. Jakos nie pasuje to do mnie...
          Ja nikogo nie zdradzam. Ja sie na niego nie rzucilam. Ja nie czuje sie lepsza od
          niej i nie kazalam mu od niej odejsc. A ze akurat chemia sie miedzy nami
          zgadzala i seks byl fantastyczny...
      • dahlska Re: dziś JĄ poznałam! 30.03.08, 22:41
        Coz, ja nie znalam jego zony ani z opowiadan ani osobiscie. Do dzis nie wiem jak
        ma nawet na imie. Nigdy o niej nie rozmawialismy. Gdyby nie obraczka to nawet
        nie wiedzialabym o jej istnieniu. Miedzy nami wszytsko potoczylo sie strasznie
        szybko i dosc dziwnie - zadnego schematu typu: on twierdzi, ze jest
        nieszczesliwy w malzenstwie, ze chce odejsc ale nie moze, ja nalegam zeby ja
        zostawil dla mnie. Nie. Ja nie chce zeby od niej odchodzil. Nie chce byc w
        zadnym stalym zwiazku. Pytano mnie na tym forum jak moge zadawac Jej taki bol.
        Mowilam, ze ona dla mnie nie istnieje. Jest abstrakcja - jak moge sie nia
        przejmowac tak naprawde? Na jej temat slyszalam tylko jedno - przytaczam nasz
        dialog, doslownie:
        - Widze, ze nosisz obraczke. Od dawna jestes zonaty?
        - od kilku miesiecy.
        - Twoja zona tez jest z Krakowa?
        - Oczywiscie. (po chwili) Lubisz sushi? Swietna jest ta restauracja za rogiem.
        Idziemy?
        I tyle. Jak moge sie nia przejmowac?
        Moze to prawda - jest sk***synem ale to nie ja musze z nim zyc.
        Nie bede sie juz z nim wiecej "bawic". Od kiedy ja zobaczylam kilkakrotnie
        probowal sie ze mna skontaktowac, chcial pogadac. W czasie przerw, gdy nasze
        zmiany sie pokrywaja, gapi sie na mnie w kantynie. Odprowadza mnie zawsze
        wzrokiem. Ale dla mnie ta sprawa jest skonczona. Zobaczylam ja - nie wyglada mi
        na silna kobiete ktora by sobie z tym poradzila. Gdy wychodzac z firmy widzialam
        jak przepuszcza ja w drzwiach a mnie nie - cos we mnie peklo. Nie lubie bycia na
        marginesie. Do tej pory nie bylam, bo jej nie bylo. Teraz widze gdzie jest moje
        miejsce w jego zyciu i nie podoba mi sie ono. Wiec koniec.
        Spotykam go na korytarzu w firmie, usmiecham sie i witam. I nic nie boli.
        przynajmniej mnie.

    • czarny-piter1 Re: dziś JĄ poznałam! 02.06.08, 14:57
      mam nadieje że dowie się o tobie ,:prawda zawsze wychodzi na jaw "-
      przyjedzie do tej firmy i ci tak wpierdoli żę się nogami
      nakryjesz ,spalisz się -/życze ci abyś zawsze się zastanawiała czy
      nowa twarz w tej firmi to nie żona twojego zadowalacza .
    • marita_ie Re: dziś JĄ poznałam! 10.06.08, 20:42
      mam nadzieje,ze postapisz slusznie.
      • dahlska Re: dziś JĄ poznałam! 10.06.08, 22:22
        wychodze z założenia, że wszystkie decyzje są słuszne. Nie wierzę w przypadek wink
    • inka-1live nie chyba... 13.06.08, 19:29
      nie chyba tylko napewno
    • beatka.mezatka Re: dziś JĄ poznałam! 14.06.08, 09:51
      No to nie źle. Aż za dobrze znam to uczucie. kiedy poznajesz zone
      swojego misia. Paskudne uczucie.... na szczęście mi się udało z tym
      skończyć smile) i tobie tez radzę. Pozdrawiam smile))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja