Nareszcie koniec

31.05.08, 19:57
Postanowiłam opisać moją historię, aby choć troszkę sobie ulżyć. Mam jednak świadomość, że niektórzy a może raczej niektóre uczestniczki tego forum zmieszają mnie z błotem. Trudno, liczę się z tym.
Sytuacja wygląda tak. Rok temu poznałam w pracy wspaniałego faceta. Nie muszę chyba pisać, że żonatego. Od samego początku zaiskrzyło między nami, ale nie pozwalałam sobie, a może raczej jemu na zbyt wiele. No ale cóż w końcu nasza znajomość przerodziła się w coś więcej niż tylko koleżeńskie pogaduszki w pracy. Zaczęliśmy się spotykać. Opowiedział mi o swoim małżeństwie. Okazało się, że wziął ślub bo zaliczyli wpadkę. Chciał tylko cywilny, ale nalegania rodziny sprawiły że dla św. spokoju wzięli kościelny. Od samego początku im się nie układało, chciał odejść. Jednak miłość do dziecka nie pozwalała mu zdobyć się na ten krok. No i tkwił w tym martwym układzie. Była nam razem cudnie. Potem coś się popsuło i rozstaliśmy się na jakieś 2 m-ce. Potem znów zaczęliśmy się spotykać. W końcu jego żona dowiedziała się o nas. Teraz on wrócił do niej bo nie potrafił zdecydować się na rozstanie. Wybrał żonę. Powinna być więc zadowolona.Okazała się lepsza od kochanki. Ale wiecie co? Myślę że to ja tak naprawdę na tym skorzystałam. Mam szansę na normalny związek z mężczyzną, dla którego to ja i moje potrzeby będą najważniejsze, który nie będzie szukał innej kobiety na boku. A ona? Ma faceta, który ją zdradzał i oszukiwał przez okrągły rok.Faceta, który w obliczu wyjścia prawdy na jaw nie potrafił ponieść konsekwencji swojej decyzji, nie potrafił podjąć żadnej decyzji, pozwolił by to inni zadecydowali o jego życiu( nie po raz pierwszy zresztą - decyzja o ślubie). I choć fakt odrzucenia uderza w kobiece ego to myślę jednak,że dobrze się stało. Pewnie gdybyśmy w końcu byli razem sama zaczęłabym go po pewnym czasie podejrzewać o zdradę. Chyba by mnie to wykończyło psychicznie. Uważam, że zdrada nie leczy kryzysu małżeńskiego tylko go potęguje. Zresztą jak facet zdradził raz, to jest wielce prawdopodobne że jak burza ucichnie zrobi to po raz kolejny. Chyba nawet współczuję tej kobiecie. I bardzo się myliłam myśląc że jest takim ideałem. Facet który zdradza nadaje się tylko na kochanka, nigdy na męża, a tym bardziej ojca.
No to teraz czekam na Wasze komentarze.

Była kochanka
    • weronka77 Re: Nareszcie koniec 31.05.08, 20:07
      Ani Cię z błotem nie zmieszam, ani nie zwyzywam ani oceniać nie
      będę.Jedynie doradzę inne forum- zamknięte "zdradzane żony kontra
      kochanki".Tam "co agresywniejszych" wyrzuca się za drzwi, no i to
      jest forum zamkniętewink
      • n.i.p.69 Re: Nareszcie koniec 02.06.08, 11:07
        "...Ani Cię z błotem nie zmieszam, ani nie zwyzywam ani oceniać nie
        będę..." ......weronka! cóż za wspaniałomyślność!!! (......Jesteś booska!
        booziaki.....smile)))
        • weronka77 No jasne! 02.06.08, 15:58
          Bo przecież to Twoja "działka"wink)Masz monopol na ocenianie oraz
          wtrącanie się w życie innychwink Zarówno tutaj jak i na
          innych "kochankowo-zdradowych" forachwink BTW- o tym, ze jestem boska
          wiem i słyszę regularnie,więc zbytnio odkrywczy nie jesteś, jak
          zwykle.
    • lookbill Re: Nareszcie koniec 31.05.08, 23:42
      W sumie fajnie, że tak to sobie wytłumaczyłaś i masz rację.
      • maqdami Re: Nareszcie koniec 19.07.08, 18:50
        lookbill napisała:

        > W sumie fajnie, że tak to sobie wytłumaczyłaś i masz rację.

        Podpisuje się pod tym jak najbardziej. Też sobie to tak
        wytłumaczyłam i żyję mi sie z tym lepiej.

        --
        "otwieram oczy i biorę sie w garść nie ma czym przejmowac sie"
        • magiczna_marta Re: Nareszcie koniec 19.07.08, 19:08
          Cóż, nie szkoda mi Ciebie, poczytasz sobie trochę forum to dowiesz się czemu.
          Przemyśl tylko sobie czy to tak naprawdę wszystko z przymusu było, ślub, to że z
          nią teraz został...Myślę że koleś dorobił sobie historyjkę na poczekaniu żeby
          pomachać jajami na boku, bo się trafiła chętna laska.
    • zezez Re: Nareszcie koniec 01.06.08, 09:18
      Najpierw dupy mu dałaś , nogi rozkraczyłaś, a kiedy cię kopnął ,
      dorabiasz teorię i psychoanalizę.
      Nad sobą się zastanow durna pindo.
      • wenetta1 Re: Nareszcie koniec 01.06.08, 21:08
        Masz rację i tak trzymaj ,popełniłaś błąd ,ludzka rzecz ,tak czasem bywa .
      • mirabelll Re: Nareszcie koniec 03.06.08, 22:26
        zezez napisał:

        > Najpierw dupy mu dałaś , nogi rozkraczyłaś, a kiedy cię kopnął ,
        > dorabiasz teorię i psychoanalizę.
        > Nad sobą się zastanow durna pindo.

        zezez nigdy nie rozkraczyłaś nóg? nie dziwię się bo nikt cię nie chciał.Jak czytam twoje posty to wydaje mi się że to pisze jakiś 15 latek walący konia pod biurkiem.
        A może żonaty bohater tego postu to był twój mąż i teraz musisz żyć z tą historią w tle? to by wiele wyjaśniało i na jakiś sposób rozgrzeszało z twojego chamstwa i głupoty.
    • wensday Re: Nareszcie koniec 01.06.08, 22:05
      > I bardzo się myliłam myśląc że jest takim ideałem. Facet który
      > zdradza nadaje się tylko na kochanka, nigdy na męża, a tym
      > bardziej ojca.

      Tu się z Tobą zgadzam. Reszty oceniać nie będę, bo trudno oceniać cudze uczucia i emocje. Mam nadzieję, że znajdziesz sobie wartościowego partnera, który nie zdradza, choć o takiego trudno.
      • zuzik78 Re: Nareszcie koniec 02.06.08, 09:26
        no cóż u nas to trochę inaczej wygląda z tym zdradzającym mężem. Ja jestem jego
        byłą kochanką, mamy dwójkę wspólnych i cudownych dzieci. On zdradził swoją żonę
        tylko ze mną bylismy razem 3 lata i wzięliśmy ślub. Nie zgodzę się z tobą w tym
        punkcie ze facet który zdradza nie nadaj się na ojca. Nadaje i to bardzo. Mój M
        ma ze swoimi synami z pierwszego małżeństwa lepszy kontakt niz miał jak mieszkał
        z nimi. Chłopcy przyjeżdżają do nas i widzą normalną kochającą się rodzinę,
        dwoje dorosłych którzy rozmawiają bez kłócenia się i dają sobie wyrazy czułości-
        czyli wszystko to co dzieci powinny oglądac na codzień.
        Uprzedzając pytania i zarzuty niektórych: była żona też zdradzała,tyle że przez
        dwa lata miała kilkunastu kochanków. Niestety żaden nie chciał się z nią ożenićsad(((
    • nuska27 Re: Nareszcie koniec 19.07.08, 21:05
      Minęły ponad dwa miesiące od kiedy się rozstaliśmy. Od kiedy zdecydował się
      wrócić do żony. W tym czasie ona skontaktowała się ze mną. Nie miałam ochoty się
      z nią spotykać bo dla mnie to już była zamknięta historia. Nalegała, prosiła o
      rozmowę. Zgodziłam się. Chyba jest mi jej nawet żal. Przyznała się, że ma
      świadomość że został z nią tylko dla dziecka bez którego nie wyobraża sobie
      życia.Wyznał jej że się we mnie zakochał.
      Napisałam to bo chcę pokazać że bajer w stylu "jaki to ja nieszczęśliwy w
      małżeństwie jestem" nie zawsze są wyssane z palca i służą zaciągnięciu panny do
      łóżka.
      Szkoda że nie miał odwagi odejść od żony, ona zresztą chyba też nie może
      zdecydować się na ten krok, może faktycznie bylibyśmy razem szczęśliwi, a tak we
      mnie już wypaliło się uczucie do niego. I choć nadal jestem sama, to jestem
      szczęśliwsza niż kiedy się z nim spotykałam. A przede wszystkim jestem
      spokojniejsza.
      • jesabele6 Re: Nareszcie koniec 19.07.08, 22:22
        gratuluje podejsciabig_grin
        naprawde
        widze,ze powoli przełamuja sie stereotypy ,ze kochanka to tylko ta
        niedowartosciowana albo pusta szmata dajaca za darmo,
        a facetom chodzi tylko o chwilowa,darmowa przyjemnosc
        (chociaz pewnie znajda sie takie z klapkami na oczach,
        ktore nigdy nie dopuszcza do swiadomosci mysli,
        ze ludzi(ich mezow) oprocz seksu łacza uczucia)

        zycze duuuzo szczescia w milosci
        i takiego podejscia do zycia jak teraz maszsmile

        • zezez Re: Nareszcie koniec 20.07.08, 09:08
          zadne stereotypy się nie przełamują, zawsze kochanki były i będą
          uwazane za niedowartosciowane szmaty.
          • jesabele6 Re: Nareszcie koniec 20.07.08, 11:14
            ty tak uwazasz,na szczsescie twoje zdanie nic dla wszystkich nie znaczy
      • magiczna_marta Re: Nareszcie koniec 20.07.08, 07:41
        @nuska27- wiesz co, uważam że gdyby Cię naprawdę kochał to odszedł by do Ciebie,
        można być super ojcem nie będąc mężem matki ( a czasem nawet lepszym)- bo jak w
        domu są ciągłe awantury i napięta atmosfera to dzieciak to także wyczuwa.
        • nuska27 Re: Nareszcie koniec 20.07.08, 09:33
          Po rozmowie z jego żoną wiem że on się naprawdę we mnie zakochał. Myślę że
          wyznając jej to zranił ją bardziej niż mnie wracając do żony. I choć połechtało
          to moje kobiece ego to naprawdę żal mi ich obojga. Oboje mają świadomość że to
          małżeństwo istnieje jużtylko na papierze
          • zezez Re: Nareszcie koniec 20.07.08, 13:18
            nuska, bura suko, zachowaj dla siebie to współczucie, bo ci się
            napewno przyda.
            • magiczna_marta Re: Nareszcie koniec 20.07.08, 20:35
              wiesz co zezez- ktoś ci to musi chyba powiedzieć wprost- WYPIERDALAJ!- bo już
              wkurwiasz wszystkich
              • maqdami Re: Nareszcie koniec 20.07.08, 21:26
                Hehehe BRAVO Magiczna_marta!!! lepiej nikt by tego nie napisał

                --
                "otwieram oczy i biorę sie w garść nie ma czym przejmowac sie"
              • zezez Re: Nareszcie koniec 21.07.08, 09:00
                sama suko wkurwiasz przyzwoitych i normalnych ludzi swym qrestwem.
    • karolam7 Re: Nareszcie koniec 20.08.08, 19:31
      jestem tu nieprzypadkowo, tak po prostu potrzebowałam otuchy. Widzę,
      że nie jestem jedyna w tym swoim zamkniętym światku. Otóż mój romans
      z żonatym trwa 3 lata a właściwie trwał i nie będę tu opisywac
      swojej historii bo jest właściwie taka sama jak Wasze. Śmieszne
      trochę, łamane na tragiczne, no ale efekt jest taki, że stałam się
      wrakiem człowieka, mam nerwicę, lądowałam nie raz na izbie przyjęc z
      podejrzeniem zawału itd itp. I już nie mam siły nawet płakac. i już
      czas najwyższy (po raz kolejny) to skończyc. Jutro będzie ten dzień
      (miał byc dzisiaj ale ... coś mu wypadło..stara śpiewka, nic nowegowink
      ŻAŁOSNE. Jutro sie z nim pożegnam. Chcę zacząc życie od nowa. Mam 28
      lat. Możliwe że moja szansa na normalny związek przeszła gdzieś
      między palcami ale zaczynam w końcu myślec o sobie, bo wiem, że
      jeszcze jestem tego warta.
      Dziewczyny zastanówcie sie zanim wplątacie sie w taki związek. A
      tym, które już w takim są, zastanówcie sie czy warto. Tym, które
      walczą, życzę powodzenia!!!
      • anais_6 Re: Nareszcie koniec 20.08.08, 19:44
        Karolam, napisz do mnie @ jeśli zechcesz... Trzymam kciuki!
        • anais_6 Re: Nareszcie koniec 20.08.08, 19:45
          P.S. Bo tu Ci nie pomogą sad
      • kachna501gazeta.pl Re: Nareszcie koniec 20.08.08, 19:58
        Jeszcze jesteś młoda i na pewno uda Ci się zbudować normalne życie z
        człowiekiem, traktującym Cię poważnie. To z pewnością trudna decyzja, ale pomyśl
        sobie, że to dla Ciebie jedyny ratunek, potem może być tylko gorzej, lata
        upływają szybko i jednakowo szybko upływa życie wraz ze swoimi szansami. Nerwicę
        można szybko wyleczyć, tym bardziej, że jesteś świadoma źródła na bazie którego
        powstała. Nie warto poświęcać swoich najwspanialszych i najpiękniejszych lat
        życia dla kogoś, kto nigdy nie będzie potrafił Cię uszczęśliwić. Bądź silna,
        zacznij ZMIENIAĆ swoje życie.
    • prawidlowe-podejscie Re: Nareszcie koniec 21.08.08, 00:57
      czyzby?

      gosc odszedl a ty listy na forum piszesz...
      wystarczy jeden telefon i on jest w twoim lozku

      uzalasz sie nad soba kochanie, przestan, poszukaj innego

      co do faceta, to dostal to co chcial, odszedl od ciebie bo stalas
      sie ciezarem, a dzis to ty probujesz sobie wytlumaczyc ze to
      wszystko jest tak jak ty zaplanowalas
      mysle ze on juz skupia sie nad nowym celem swoich przygod sexualnych

      facet wybral zone i dzieci, znaczy wie jakie w zyciu ma priorytety,
      ty bylas kochanka, wiedzialas o tym od poczatku, ale w pewnym
      momencie zachcialo ci sie wiecej...
      on chcial sexu ty milosci...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja