stenka5
03.06.08, 22:26
i jak swiat
On ma swoja rodzine, a ja mam swoja.
On mowi, ze z zona sie nie dogaduje, ze nie kocha, ze nie sypia, ja
wiem, ze moje malzenstwo to 'nie jest to'
spotkalismy sie ponownie po 4 latach, i takze tym razem znow
zaiskrzylo. Jestesmy teraz starsi, bardziej doswiadczeni, inaczej
patrzymy na wiele spraw. Od poczatku zalozylismy, ze bedziemy ze
soba tylko dla seksu i przyjemnosci z niego. I tak minelo kilka
miesiecy. Krotkie spotkania w trakcie jakims cudem wyrwanych godzin
tylko po to, zeby sie kochac, gdzie tylko mozna bylo i jak sie dalo -
super!
Ale pozniej juz to nie wystarczalo, chcielismy swojej bliskosci,
drobnych gestow, wspolnych obiadow, razem spedzonych nocy, czy
chociazby pocalunkow przed wyjsciem do pracy. Okazalo sie, ze oboje
sie bardzo zaangazowalismy. A ja na pewno ZA bardzo. Niestety,
nadszedl nieuchronnie ten moment, kiedy trzeba bylo podjac decyzje
CO DALEJ. I podjelismy - znaczy On zadecydowal, ze jedynym wyjsciem
jest zakonczyc to wszystko 'poki nie jest za pozno'.
Tylko, ze dla mnie niestety juz jest. Nie radze sobie z tym. Nie
wiem, nie umiem tego spokojnie przezyc. Chodze smutna, placze jak
nikt nie widzi. Chce go spowrotem. Nie wiem co robic...