dahlska
10.06.08, 22:39
Dawno już mnie tu nie było - po zakończeniu z Nim romansu zniknęłam też na
chwilę z Forum, żeby nie plątać się w żadne sentymentalne zwierzenia swoje czy
innych bo to tylko pogarsza sprawę. Ale wracam, bo sytuacja dla mnie samej
potoczyła się tak zaskakująco, że muszę ją opisać.
Dałam sobie radę - większe zakupy, dobry alkohol i wróciłam do życia jak nowa

Tylko że On radził sobie z naszym rozstaniem znacznie gorzej. Kilkakrotnie
nalegał na spotkanie, na rozmowę, ale nie widziałam w tym sensu. Wysłał kilka
bukietów. Mówił mi, że wiele dla niego znaczę, że to było więcej niż seks ale
nigdy mi tego nie mówił, bo wiedział, że ja tego nie chcę. Nie chciałam
żadnego związku i angażowania się.
Już prawie 3 miesiące minęły od kiedy wszystko się miedzy nami posypało. w
ostatnim czasie nawet zaczęliśmy (tak myślałam) stawać się dla siebie zupełnie
neutralni. Dlatego też, gdy urządzałam ostatnio swoje urodziny zapraszając
cały zespół z pracy nie zapomniałam także i o nim. Na imprezę przyszedł 4
godziny za wcześnie , bez słowa zaczął mnie całować - silna Pani D. zarzuciła
na chwil kilka swoje ideały no i stało się.
Impreza była fantastyczna, dla takich chwil się żyje. To małe zapomnienie z
Nim traktowałam jako prezent na urodziny. Tymczasem pod koniec imprezy
dowiedziałam się od koleżanki, że On się rozwodzi. On jeszcze nic na ten temat
nie wspomniał, ja nie pytam.
Tego się nie spodziewałam.