Ale miałam urodziny :-)

10.06.08, 22:39
Dawno już mnie tu nie było - po zakończeniu z Nim romansu zniknęłam też na
chwilę z Forum, żeby nie plątać się w żadne sentymentalne zwierzenia swoje czy
innych bo to tylko pogarsza sprawę. Ale wracam, bo sytuacja dla mnie samej
potoczyła się tak zaskakująco, że muszę ją opisać.

Dałam sobie radę - większe zakupy, dobry alkohol i wróciłam do życia jak nowa
smile Tylko że On radził sobie z naszym rozstaniem znacznie gorzej. Kilkakrotnie
nalegał na spotkanie, na rozmowę, ale nie widziałam w tym sensu. Wysłał kilka
bukietów. Mówił mi, że wiele dla niego znaczę, że to było więcej niż seks ale
nigdy mi tego nie mówił, bo wiedział, że ja tego nie chcę. Nie chciałam
żadnego związku i angażowania się.

Już prawie 3 miesiące minęły od kiedy wszystko się miedzy nami posypało. w
ostatnim czasie nawet zaczęliśmy (tak myślałam) stawać się dla siebie zupełnie
neutralni. Dlatego też, gdy urządzałam ostatnio swoje urodziny zapraszając
cały zespół z pracy nie zapomniałam także i o nim. Na imprezę przyszedł 4
godziny za wcześnie , bez słowa zaczął mnie całować - silna Pani D. zarzuciła
na chwil kilka swoje ideały no i stało się.

Impreza była fantastyczna, dla takich chwil się żyje. To małe zapomnienie z
Nim traktowałam jako prezent na urodziny. Tymczasem pod koniec imprezy
dowiedziałam się od koleżanki, że On się rozwodzi. On jeszcze nic na ten temat
nie wspomniał, ja nie pytam.

Tego się nie spodziewałam.
    • 4-metamorphosis Re: Ale miałam urodziny :-) 10.06.08, 23:24
      to chyba dobrze...
      • dahlska Re: Ale miałam urodziny :-) 11.06.08, 12:30
        to zależy jaki będzie jego następny krok...
    • mariaeva Re: Ale miałam urodziny :-) 10.06.08, 23:59
      tak wiec toczy sie w dobrą strone ..... chyba ? smile
    • n.i.p.69 Re: Gratulacje !!! 11.06.08, 08:41
      ...dopiełaś swego(?)
    • kitty4 Re: Ale miałam urodziny :-) 11.06.08, 08:47
      Jeżeli tego chciałaś - to moje prawdziwe, serdeczne gratulacje.
      Każdy powinien dopiąc swego, osiągać to czego chce w życiu.
      • n.i.p.69 Re: Zapomnialaś dodać...... 11.06.08, 11:19
        ....za wszelka cene!
        (...w zyciu liczy się tylko zaspakajanie własnych potrzeb, czyz nie mam racji?)
        • kitty4 Re: Zapomnialaś dodać...... 11.06.08, 12:29
          Tak, masz rację, tylko to się liczy w życiu. I wg tej maksymy
          zamierzam postępować.
        • daria_nowak Re: Zapomnialaś dodać...... 16.08.08, 11:11
          Co za wszelką cenę?
          Ich rozwód? Przecież to była jego decyzja. Nie ma możliwości by ktoś męczył się
          w związku i chciał odejść? Nie ma do tego prawa? Nie ma prawda do popełniania
          błędów i chęci ich naprawy, bo wtedy stwierdzisz 'za wszelką cenę'?
          Tu mówimy o zaspokojeniu potrzeb kontra męczeniu się w układzie, który
          mężczyźnie nie odpowiadał? Ale, co? Dla dobra ogółu powinien trwać 'na posterunku'?
          Czyli nie ma dobrego wyjścia?
      • dahlska Re: Ale miałam urodziny :-) 11.06.08, 12:28
        Zgadzam się, że mam nad wyraz praktyczne i egoistyczne podejście do swojego
        życia a cel w wielu przypadkach uświęca środki. Ale ich rozwód wcale nie był
        moim celem.Przeciwnie - JA NIE CHCIAŁAM, ŻEBY ODCHODZIŁ OD ŻONY!
        W romansach podoba mi się poczucie kontroli. W prawdziwych związkach pełno jest
        niespodzianek losu. Nigdy nie wiadomo do czego zmusi nas poczucie
        odpowiedzialności za drugą osobę – zmiany miejsca zamieszkania, konieczności
        dzielenia się zarobionymi pieniędzmi, być może nawet rezygnacji z części wolnego
        czasu na rzecz przebywania z tą drugą osobą. W romansach jest inaczej.
        Ten związek był idealny - On przyjezdzał do naszej firmy zawsze o tej samej
        porze, zostawał 2-4 dni, które spędzaliśmy zawsze razem a potem wracał do
        swojego miasta, do żony. Oboje stawialiśmy sprawę jasno - tylko seks,
        towarzystwo, żadnego angażowania się, żadnych prezentów, pamiętania o
        walentynkach, rocznicach bla bla bla. Tego właśnie chciałam - to było moim
        celem. Luźny związek, bez zobowiązań, bez problemów, bez nieproduktywnego
        marnowania czasu. Odtrutka na zaborczego narzeczonego z ostatnich lat.
        Przyznaję, że dopóki nie widziałam jego żony przychodziło mi to zaskakująco
        łatwo - potem coś mnie ruszyło. Myślałam, że wszystko skończone, a tymczasem
        ktoś tu coś schrzanił - miał się nie angażować, miał nie odchodzić od żony. I
        tak to jest z tymi facetami. Wszystko robią na odwrót.
        Ciekawa jestem jaką rolę w tym wszystkim mam JA odgrywać. Widzimy się w pracy w
        piątek.

        Mam dzisiaj wolne od stałej pracy i po raz pierwszy od 7 lat żadnego zlecenia na
        boku. Rany, co można robić z wolnym czasem??
        • kitty4 Re: Ale miałam urodziny :-) 11.06.08, 12:31
          Zrobić coś dla siebie, dla swojej przykemności - pojść do fryzjera,
          na lody, na zakupy, zaszyć się w domu i czytać, spać - zrób to co
          sparwi Ci dużą frajdę !
          • n.i.p.69 Re: Ale miałam urodziny :-) 11.06.08, 13:24
            Oczywiscie, ze "kitty" ma racje, nie zaszywaj sie w domu "sama ze
            soba".....jeszcze moglabyś się "nie daj Boze!" nad Soba zastanowić albo co
            gorsza mogłabys coś zrozumieć(?)...dawaj dalej szkoda czasu na pierdoly...!!!
            • dahlska Re: Ale miałam urodziny :-) 11.06.08, 15:25
              Nic się nie bój, na pewno nie zadumam i nic nie zrozumiem. Właśnie stwierdziłam,
              że jadę do Krakowa smile
              • n.i.p.69 Re: Ale miałam urodziny :-) 11.06.08, 17:06
                Ja sie nie boje i nie musze uciekać!..(choc do Krakowa i Tyńca przy okazji,
                jeżdżę z żona i córkami dość często)....Przyjemnego wypoczynku, życzę!
          • dahlska Re: Ale miałam urodziny :-) 11.06.08, 15:20
            Byłam już biegać, potem w banku, zajęłam się odrostami, przeczytałam do końca
            Newsweeka i zrobiłam zakupy. Właśnie zajadam się łososiem wink
            Ale bez pracy fiksuję - łażąc po supermarkecie przetłumaczylam w głowie
            etykietki wszystkich produktów, które wzięłam do ręki jak i rozmowy mijających
            mnie klientów, zaraz po tym jak zorientowałam się, że market nie korzysta z
            usług optymalnego dla siebie dostawcy produktów suchych...
            Na jutro też dostałam wolne... O, matko! uncertain


            • 4-metamorphosis Re: Ale miałam urodziny :-) 12.06.08, 23:45
              jak sytuacja sie teraz ma?
              z NIM?
              • dahlska i... nic 13.06.08, 23:21
                Nasze spotkanie dziś zaczęło się bardzo hmm... komicznie wink Spotkaliśmy się gdy
                ja schodziłam ze schodów a on na nie wchodził - gdy tylko mnie zauważył wyrżnął
                takiego orła, że zawartość jego aktówki zbierana była na kilku piętrach wink Na
                szczęście nic mu się nie stało, no a ja pomagając mu się zebrać dałam się
                zaprosić do naszej ulubionej winiarni pod pretekstem obejrzenia fotek, które on
                zrobił na moich urodzinach.
                Nawet sobie nie zdawałam sprawy z tego jak bardzo brakowało mi jego towarzystwa.
                Przegadaliśmy kilka godzin jak zwykle o wszystkim, po czym uparł się, że mnie
                odprowadzi (myślałam, że wiem jak się to skończy suspicious) bo niebezpiecznie po drodze
                i Bóg wie co jeszcze, ale na miejscu złapał mnie tylko za ręce i dał buziaka w
                policzek. I dobranoc.
                O rozwodzie nic nie wspominał, ale obrączki nie nosi. sama nie wiem, jak
                chciałabym aby się to potoczyło... Na razie nie mam czasu o tym myśleć - gruba
                ryba na wędce wink
                • 4-metamorphosis Re: i... nic 16.06.08, 23:31
                  bedziesz o to COS walczyc?
                  • dahlska Re: i... nic 21.06.08, 23:06
                    Szczerze? Z jednej strony z góry zakładałam, że to się kiedyś musi skończyć
                    dlatego wszelkie angażowanie się emocjonalne ograniczyłam do minimum. Z drugiej
                    strony nie zaprzeczę, że jest między nami chemia jaka zdarza się rzadko i
                    przeszło mi przez myśl, czy może nie czas zakonczyć żywot mniej lub bardziej
                    singla.
                    Ale jednak chyba przeznaczenie zdecydowało za mnie. Dałam czadu i dostałam
                    wczoraj w zamian awansik ;D
                    Przeprowadzam się do Danii! smile
                    • malgoszac Re: i... nic 25.06.08, 17:48
                      moze pojedzie za Toba smile
                      informuj o postepach ,-)
                • n.i.p.69 Re: i... nic 20.06.08, 18:18
                  ...ostatnie zdanie, mówi wszystko!... (... ach, ta nieswiadomość?)
                  • 4-metamorphosis Re: i... nic 25.06.08, 21:50
                    i co dalej?co dalej?bo chce wiedziec...
    • astropolagia Re: Ale miałam urodziny :-) 07.08.08, 20:17
      nie buduje sie szczescia na czyims nieszczesciu
      • daria_nowak Re: Ale miałam urodziny :-) 16.08.08, 11:16
        Dlatego facet, który chce rozwodu to świniawink? Bo buduje swoje szczęście na
        nieszczęściu byłej żony? Powinien trwać przy niej - szczęśliwy, czy nie. Kwestia
        autorki wątku w tym wypadku zeszła dla nie na drugi plan. Bo z tego, co czytam -
        oczekujecie, ze wszyscy będą nieszczęśliwi, ale za to 'po bożemu', bo z pierwszą
        żoną.
      • dahlska Re: Ale miałam urodziny :-) 04.10.08, 23:07
        astropolagia napisała:

        > nie buduje sie szczescia na czyims nieszczesciu

        może w idealnym świecie, ale taki nie istnieje.
        Niemożliwa jest sytuacja, która by wszystkich uszczęśliwiła. Jeśli On był
        nieszczęśliwy ze swoją żoną, to czy jego żona ma budować swoje "szczęście" na
        jego nieszczęściu?
    • roserot Re: Ale miałam urodziny :-) 16.08.08, 02:02
      Dahlska, Ty facet jesteś,tylko bardziej gadatliwy!
      • dahlska Re: Ale miałam urodziny :-) 04.10.08, 21:30
        Facet? big_grin O tym mi nic nie wiadomo suspicious Żeńskie narządy rozrodcze posiadam,
        facetem się nie czuję, ale faktycznie jak robiłam kiedyś test na płeć mózgu to
        wyszło mi prawie fifty-fifty.
        Możem jaka hybryda ;P
        • anais_6 Re: Ale miałam urodziny :-) 04.10.08, 21:41
          smile) A poza tym, to jak się sprawy mają?
    • z08032008 Re: Ale miałam urodziny :-) 24.09.08, 19:19
      aleeee jestem ciekawa co dalejsmile napisz cos, mam nadzieje,ze bedziecie zyc długo
      i szczesliwiewink
      • dahlska Re: Ale miałam urodziny :-) 04.10.08, 22:00
        co dalej...
        przeprowadziłam się do Danii. Przeniesiono mnie do kopenhaskiej filii naszej
        firmy co wiązało się z ogromną podwyżką, nowym, dużym mieszkaniem pod duńską
        stolicą no i szansą na nowy start bez Niego. Tygodnie mijały od naszego
        ostatniego spotkania na mojej imprezie pożegnalnej w firmie, były nawet dni,
        kiedy o nim nie myślałam.
        A potem jak gdyby nigdy nic, on przyjechał sobie do mnie. Do Danii. na
        odwiedziny. No i żeby mi powiedzieć, że się rozwiódł. Na moje pytania co
        wyprawia, stwierdził, że mu Kopenhaga po drodze z Warszawy do Katowic leżała.
        Można i tak - drogą okrężną...
        Spędziliśmy fajny weekend ze sobą, potem pojechał do Polski. A mnie oczywiście
        szlag trafiał, bo zaczęłam o Nim myśleć. Zaczęłam wygrzebywać wszystkie te
        powody, które uniemożliwiałyby związek między nami. Po długich rozmowach
        telefonicznych zgodził się ze mną, że rozsądniej będzie nie wiązać się i nie
        kontaktować się. Na odtrutkę zaczęłam się nawet spotykać przez jakiś czas z
        jednym facetem w Kopenadze.
        Sytuacja jednak zmusiła mnie do powrotu do kraju, ale o szczegółach nie chcę
        pisać. Pracuję na pół etatu tam gdzie kiedyś, on już na cały. Widzieliśmy się
        wczoraj. Pierwsze wrażenie - przytył, do fryzjera też powinien się wybrać... Nic
        mnie nie "ruszyło" gdy go zobaczyłam, tak jak sobie obiecałam. Byłam więc
        zadowolona, że nie czułam się nawet niekomfortowo w jego obecności, wszystko
        było dla mnie normalne, zwykłe. Myślałam, ze mam go już i całą tę chemię za
        sobą. A jednak, wyszłam z zebrania, które on częściowo prowadził i nie mogę
        przestać o nim do tej pory myśleć. Znów powala mnie jego elokwencja, poczucie
        humoru i błyskotliwość. Wkur**a mnie, za przeproszeniem, moja własna żałosna
        osoba - zaczęłam tracić kontrolę nad swoimi uczuciami. Od rana na zmianę
        wykonuję trochę tłumaczeń dla stałego klienta, a jak ten nie dzwoni to drzemię,
        bo muszę nadrobić ponad 30-godzinny brak snu, a co drzemię, to śnię o Nim.
        I nie wiem co będzie. Nie wiem co robić. Z jednej strony nie chcę się z nim
        spotykać, bo nie jestem teraz w stanie udźwignąć tego ciężaru - różnicy wieku,
        oficjalnego piętna kochanki i wyobrażenia o przyszłości, która między nami nie
        byłaby de facto różowa.
        Zmienił numer telefonu. Jest na liście kontaktowej, którą mam w pracy. Ja też
        mam nowy numer, zapisał go sobie w komórce - widziałam. Ale nie dzwoni. Ja też nie.
        Żeby aż tak uzależnić się od myśli o facecie...! To brak seksu chyba uncertain
        • prawidlowe-podejscie Re: Ale miałam urodziny :-) 05.10.08, 16:47
          dahlska napisała:

          > Żeby aż tak uzależnić się od myśli o facecie...! To brak seksu
          > chyba uncertain

          mezczyzna jest jak narkotyk, przewaznie kobieta wpada w uzaleznienie
          od niego w wieku nastoletnim, uzaleznienie trwa do konca zycia, nie
          da sie z tego wyleczyc...wink

          kobieto, po co sobie komplikujesz zycie? masz ochote na niego, nie
          szykaj wytlumaczen dlaczego nie, bierz to od zycia co chcesz to
          przeciez TWOJE zycie, czyz nie?
          jak Wam pisane byc razem to bedziecie, jak nie to zaden diabel tego
          nie sklei...

          aaa i jeszcze jedno, sex tez jest wazny w zyciu, i zaden plastikowy
          czy gumowy przedmiot meskiego zywego penisa (roznie to bywa ostatnio
          na tym swiecie wiec musialem uscislic o co mi chodzi) nie zastapi

          powodzenia
          • magiczna_marta Re: Ale miałam urodziny :-) 05.10.08, 17:08
            prawidlowe-podejscie- z każdym swoim postem robisz z siebie coraz
            większego durnia, i z każdym postem coraz bardziehj udowadniasz że
            jesteś starym impotentem którego już tylko na durne pogawędki stać
            bo poszaleć nie ma czym
            • anais_6 Re: Ale miałam urodziny :-) 05.10.08, 21:51
              magiczna, sygnaturki Ci nie działają sad
              • magiczna_marta Re: Ale miałam urodziny :-) 05.10.08, 22:19
                nie wiem czy zauważyłaś, ale na tym forum emoty w formie graficznej
                również nie działają
                to że suwaczki nie wyświetlają mi się w formie graficznej, nie jest
                moją winą, tylko kwestią moderatora forum
                a jak tak bardzo jesteś ciekawa co tam jest to sobie poszukaj na
                innych forach, na których grafiki są wyświetlane
                • anais_6 Re: Ale miałam urodziny :-) 05.10.08, 22:23
                  Szczerze? Nie jestem ciekawa.
              • magiczna_marta Re: Ale miałam urodziny :-) 05.10.08, 22:22
                nie wiem czy zauważyłeś ale takie znaczki smile sad również się na tym
                forum nie wyświetlają w formie grafiki, a jak taka ciekawa jesteś co
                tam jest to sobie poszukaj na innych forach, gdzie grafiki są
                wyświetlane
                • anais_6 Re: Ale miałam urodziny :-) 05.10.08, 22:24
                  Napisz to jeszcze raz, a mnie przekonasz big_grin
                  • z08032008 Re: Ale miałam urodziny :-) 06.10.08, 19:57
                    anais_6 napisała:

                    > Napisz to jeszcze raz, a mnie przekonasz big_grin

                    hahaah big_grin magiczna jeszcze chyba nie wyeluowała smile
              • n.i.p.69 Re: Ale miałam urodziny :-) 07.10.08, 10:55
                Niektórym nie działaja sygnaturki.......
                ...... a Innym(?) szare komórki! sad
                • anais_6 Re: Ale miałam urodziny :-) 08.10.08, 01:50
                  Tak, wiem, że jesteś klonem magicznej, ale nie z tą magiczną
                  rozmawiam. A właściwie rozmawiałam, bo szkoda mi klawiatury big_grin
          • dahlska Re: Ale miałam urodziny :-) 05.10.08, 20:04
            masz dużo racji, do tej pory też żyłam w ten sposób, trochę fatalistyczny, że i
            tak będzie co ma być, niezależnie od tego co zrobię. Nie miałam wyrzutów
            sumienia pakując się w ten romans, a potem spotkałam jego żonę, widziałam jak
            ona na niego patrzy, czułam, że może coś podejrzewać. Widziałam jak on na mnie
            patrzy i odprowadza mnie wzrokiem mimo iż jego żona stoi obok. Później na
            korytarzu szłam obok nich, on objął ją ramieniem i przepuścił ją w drzwiach, ja
            zostałam z tyłu. Poczułam się fatalnie. Potem zaczęłam myśleć o niej, jak ona
            musi się czuć, co by zrobiła, gdyby dowiedziała się, gdzie jej mąż tak naprawdę
            spędza noce i co wyprawia.
            wycofałam się z tego związku, ale to była wyłącznie jego decyzja by wziąć
            rozwód. Ja nawet nigdy nie użyłam tego słowa, nie chciałam, by się rozwodził, bo
            układ bez zobowiązań był mi bardziej na rękę niż stały związek. Jego był to
            pomysł, żeby się we mnie zakochać i zostawić ją, nie mój.
            Długo brałam z życia pełnymi garściami, nie wypierałam się bycia bezwględną
            egoistką,ale teraz nie jestem już pewna, czy to było stuprocentowo dobre
            zachowanie.
            nie wyobrażam sobie życia z nim w stałym związku. Może z czasem... Może powinnam
            na razie pożyć trochę będąc osobą którą stać na skrupuły i wyrzuty sumienia,
            umiejącą spoglądać na życie z różnych perspektyw...

            > aaa i jeszcze jedno, sex tez jest wazny w zyciu, i zaden plastikowy
            > czy gumowy przedmiot meskiego zywego penisa (roznie to bywa ostatnio
            > na tym swiecie wiec musialem uscislic o co mi chodzi) nie zastapi
            >

            Dosadnie powiedziane wink zgdadzam się co do roli seksu w życiu smile i tak jeszcze
            na marginesie zgodzę się co do plastikowych przedmiotów wink Koleżanka podarowała
            mi swego czasu niby to na żarty, na urodziny, tegoże typu replikę męskich
            narządów płciowych i faktycznie nie jest to w stanie niczego zastąpić... wink I
            wiele dałabym by mieć do dyspozycji żywy oryginał ale seks to jednak nie wszystko.
    • ta Re: Ale miałam urodziny :-) 06.10.08, 20:39
      Dahlska, wyobraźnia to nie wszystko, jeszcze trzeba pamiętać fabułę, lub robić
      notatki.
      Rzeczywiście mąż, który postanawia się rozejść z żoną obejmuje ją publicznie na
      oczach kochanki ( to fragment twojej powiastki)i w tyle ma, co kochanka, którą
      jakoby kocha tam z tyłu robi smile.

      O reszcie twojej pisaniny nie wspomnę, po drodze masz jeszcze kilka takich "wpadek"
      Pleciesz, że oczy bolą czytać smile
      Ta_
Pełna wersja