malgosia_l42
23.06.08, 14:34
witajcie, pewnei potrzebuję rady, chociaz sytuacja jest beznadzieja
i tak.Prziecez glupia nie jestem i wiem , co robic- czekac albo
powiedziec -czesc, pa.
spotykam się z facetem, ktory nie potrafi sie na nic zdecydowac,
choc podejmuje decyzje. Ponieważ ta "decyzyjnosc" jest na dzis, a
jutro znow na opak ; i tak w kolo macieju.
Zycie mu sie pokladalo tak a nie nacej, kazdy z nas ma swoje dołki i
górki. on ma dól,z ktorego najchetniej by wyszedł ale musialby
zdecydowac czego w gruncie rzeczy chce. W tym momencie pojawia się
problem- poniewaz zeby miec A trzeba zrezygnowac z B i zaryzykowac
C ( te literki to nie kobiety

). Był juz zdecydowany ale kiedy
uzmyslowil sobie samemu, to co postanowil, zaczal w mojej osobie
szukac problemow i odsuwac się,tak wiec ja jestem wina i problemem
samym w sobie . Dlaczego mnie nie zostawil dotad? W gruncie rzeczy
jestem Gosia - kobietka ktora kocha, wspiera, w ogole jest kiedy
potrzeba i moze ze mna porozmawiac , przytulic sie itp. Powiedzialam
mu ze potrzebuje jego takiego jak kiedys a on odp. , ze naciskam, ze
stale go chce miec dla siebie - problem w tym, ze mam go bardzo
malo , wpada na kilka godz.,co 2-3 dni, rzadko gdzies jedziemy.
Nigdy nie mowilam mu wprost zeby przyjechal, nie wydzwaniam , nie
prosze o nic. Ostatnio i to wyszło za wiele.
Wiem, ze nie podejmie zadnej decyzji sam, argumentujac to chocby
dziecmi. Moja wina, weszłam w te " tereny bagienne ", ale majac w
sobie za wiele uczucie nie chce zerwac, nie porafie chociaz logika
podpowiada ze nici z tego wszystkiego ,,,,tez tak sadzicie?