4-metamorphosis
25.06.08, 22:03
juz nie mam sily walczyc.po prostu.poczatki zawsze fajne.
zajebisty seks,bliskosc i MY w zaginionym swiecie.
Swiecie,ktory nalezal tylko do nas.Mnie i JEgo.
Kiedy powiedzialam wybieraj-wybral ja i dziecko ,ktore maja razem...
i co?ja ciagle zyje.Bogatsza w doswiadczenie.W to,ze niestety chwile
przestaly mi juz wystarczac.
Dzis powiedzial,ze doceni to ,ze go rozumiem,ze bardzo mnie lubi,bo
na wiele spraw patrzymy tak samo.
nie wiem czy sie jeszcze spotkamy czy nie.
Coraz ciezej mi bylo ostatnio.Ale daje rady.Jednoczesnie zbierajac
kopniaki w tylek.
Dosc upokarzania i pokazywania,ze mi z tym dobrze.
Bo juz dawno nie.
dam rade i wszystkim,ktorzy WYCHODZA zycze wytrwania i zobaczycie,ze
sie Wam to uda!
ps.tak sobie mysle,ze po raz kolejny uslysze obelgi i wyzwiska,ale
nie bede tego komentowac.
To on mnie w to wciagnal,ja sie bronilam.widac nie dosc mocno.Ale
teraz ja wygram.