jesabele6
29.06.08, 03:39
pewnie historii takich jest wiele,ale chcialabym uskyszec czyjes obiektywne
zdanie,no i posluchac Waszych doswiadczen
znamy sie juz kilka lat,choc tak przelotnie,to zawsze czulam ,ze jest moja
pokrewna dusza
i faktycznie -od kilku miesiecy jestesmy w ciaglym kontakcie
,ktory to on zaczal mimo moich protestow
rozumiemy sie bez slow
podobne rzeczy nas inspiruja
jestesmy niemal identyczni
takie same poglady na swiat,charakter,wrazliwosc ,sposob myslenia
razem tworzymy
wiem,ze podobałam sie mu wczesniej,ale nasze drogi zeszly sie dopiero
teraz...gdy juz ma zone ,
z jedej strony nie chce wdawac sie w ta relacje bojac sie cierpienia mojego i
innych
z drugiej ...boje sie ze strace milosc swojego zycia
...i co wy na to?
tylko błagam,nie piszczie ,ze gdyby byl mi przeznaczony to nie byloby takich
komplikacji i widocznie to nie on
dobrze wiem ze swiat nie jest czarno-bialy i nie wszystko jest tak jak byc powinno
...i co ja mam z tym zrobic???