czyżby kochanki...

13.07.08, 09:35
...zalewały się teraz we łzach bo ich faceci pojechali na wakacje z żonami i
dziećmi?
nawet nie ma z kim tu podyskutować
    • procenty Re: czyżby kochanki... 13.07.08, 11:18
      A o czym tu dyskutowac?
      Przeciez czesc tu piszacych nie dyskutuje tylko poucza i wyklada jedynie sluszne racje..........
      Zreszta w wakacje tylu slomianych wdowcow, to na nich czyhaja te harpie, kochanice bezwstydne, a potem ta ruja i porobstwo.........no szok z tymi wakacjami co nie?
      dlatego na wakacje tylko stadlem i pilnowac, pilnowac, pilnowac....
      PS nikogo sie nie da upilnowac....siebie glownie, taka zlosliwosc losu....
      • magiczna_marta Re: czyżby kochanki... 13.07.08, 13:28
        Jak wiedzą że żonaty to faktycznie skończone suki i dziwki, jak nie wiedzą i
        dowiadują się po czasie, to nawet im współczuję, że zdążą się zaangażować a tu
        taki klops, nie zmienia to faktu że jak się taka dowie to powinna wysłać jaśnie
        wielmożnego pana w kosmos, żonaty to dla mnie tak z tyfusem, nie dotykać!
        • procenty Re: czyżby kochanki... 13.07.08, 14:00
          czytanie ze zrozumieniem to chyba nie Twoja specjalnosc....
          A poza tym tak, wszsytkich zonatych i mezatych kolczykowac i zakladac im lokalizatory, tylko to sie liczy, widziec gdzie i co robi druga polowa......To chyba sens istnienia niektorch zon i mezow.......
          Z tymi sukami i dziwkami to faktycznie pojechalas, ale im dowalilas.
          No nie podniosa sie normalnie.....
          • ewk-a69 Re: do magicznej_ marty 13.07.08, 14:13
            Kobieto chcesz podyskutować to przejdź na forum ZDRADZONE, tutaj z
            pewnością nikt nie ma ochoty z Tobą rozmawiać.
    • kachna501gazeta.pl Re: czyżby kochanki... 13.07.08, 14:50
      To forum dla cywilizowanych ludzi, a nie dla bandy prymitywnych, wulgarnych bab.
      I wy chcecie dyskutować, a znacie w ogóle to pojęcie? Raczej myślenie nie jest
      waszą mocną stroną i z pewnością niesłychanie zakompleksione z was dziewczynki w
      realu, co można stwierdzić po samym sposobie wyrażania się. Osoba, która
      reprezentuję sobą odrobinę taktu nie nazywa obcych ludzi sukami etc. żałosne
      • ewk-a69 Re: czyżby kochanki... 13.07.08, 15:10
        a dlaczego jestem prymitywna i wulgarna wg. Ciebie??????????
        • procenty Re: czyżby kochanki... 13.07.08, 15:23
          nie unos sie, przeciez nie Tobie odpowiadalawink

          • kachna501gazeta.pl Re: czyżby kochanki... 13.07.08, 16:20
            Nie unoszę się, drogie Panie, ale forum powstaje po to, żeby moc ze sobą
            rozmawiać na RÓŻNE tematy. Użyłam słów np. prymitywne do wszystkich tych osób,
            które nie szanują zasad działania forum i używają obelg w stosunku do innych.
            Skoro tworzymy razem grupę dyskusyjną, to szanujmy się. A jeśli ktoś ma tak
            nieopanowana awersje w stosunku do kochanek, to niech dla dobra i spokoju
            własnego oraz innych zmieni forum.
            • magiczna_marta Re: czyżby kochanki... 13.07.08, 16:39
              ok- kurwę można nazwać kobietą lekkich obyczajów, ale sukę- żeńska odmiana psa?
              wtedy nie będzie obelg.
              To nie chodzi o awersję do kochanek, ja po prostu nie rozumiem jak można być
              osobą pozbawiona jakichkolwiek zasad moralnych, bez serca, nie szanującą słowa
              rodzina, że wchodzi między parę małżonków, po prostu jest to dla mnie
              niewyobrażalne, i nie ma znaczenia to czy byłam osobą zdradzoną, czy nie.
              Byłam- i co z tego?
              Sama pchnęłam męża do tego żeby zaczął szukać zrozumienia, byłam w ciąży i tak
              mi walnęło w czerep że nic się dla mnie nie liczyło, ważna byłam tylko ja i to
              że spodziewam się dziecka. Nie potrafiłam docenić tego że mąż po pracy przyniósł
              mi kwiatki, liczyło się to że mnie boli głowa, miałam gdzieś jego potrzebę
              pogadania, nie miał we mnie oparcia więc znalazł je w koleżance, z tym że ona
              była- jest, bo do tej pory nie mamy z nią spokoju osobą bez żadnych zasad
              moralnych że zaczęła go uwodzić. Chciała odebrać ojca nienarodzonemu dziecku i
              męża kobiecie spodziewającej się jego potomstwa. Przepraszam, ale nie rozumiem
              jak można być kimś takim. Nie jest to dla mnie człowiek, to jakaś podkategoria.

              Też miałam taka sytuację, kiedyś, kiedy nie byłam jeszcze w związku małżeńskim
              że spotykałam się z facetem, ba nawet mi się oświadczył, po czym okazało się że
              jest żonaty. Były obietnice rozwodu, prośby żebym poczekała. Powiedziałam- ok,
              będę z Tobą ale jak się rozwiedziesz...i co, facet jest do tej pory z żoną, a ja
              potrafiłam powiedzieć mu spadaj, mimo że kochałam jak diabli.
              Można zachować się jak człowiek, o ile ma się jakieś zasady moralne, niestety,
              dla mnie osoby świadomie wchodzące w kontakty z osobą będącą w związku
              małżeńskim to (nie użyję wulgaryzmu- żeby nikogo nie urazić) zwierzęta ryjące
              lubiące błoto bez honoru.
              • organika Re: czyżby kochanki... 16.07.08, 10:11
                >nie miał we mnie oparcia więc znalazł je w koleżance, z tym że ona
                była- jest, bo do tej pory nie mamy z nią spokoju osobą bez żadnych
                zasad moralnych że zaczęła go uwodzić.

                A jak tam jego zasady moralne kiedy fruwał jak Gucio po obcy miodek
                zamiast być w domu z ciężarną żoną
                ON znalazł sobie pocieszycielkę ale to niby ONA zaczęła go uwodzić?
                A przepraszam, on szukał innej kobiety w jakim celu jak nie romans
                na boku?
                Żeby z nią w karty pograć? ?

                >ja po prostu nie rozumiem jak można być osobą pozbawiona
                jakichkolwiek zasad moralnych, bez serca, nie szanującą słowa
                rodzina, że wchodzi między parę małżonków,

                Zapytaj męża jak to jest być osobą bez serca, nie szanującą słowa
                rodzina i wciągającą między parę małżonków osobę trzecią.
                Dlaczego wieszasz psy tylko na tamtej kobiecie?
                Czy Twój mąż uszanował rodzinę? Nawet nie ogólnie rodzinę, tylko
                WŁASNĄ rodzinę? Dbał tak jak powinien o żonę i nienarodzone dziecko
                czy może w tym czasie latał się pocieszać?
                I wedlug Ciebie on jest "koffany" a ona to suka i dziwka?
                No sorry Winnetou, widzisz źdźbło w oku obcej baby a kłody w oku
                męza nie dostrzegasz?

                • magiczna_marta Re: czyżby kochanki... 17.07.08, 08:34
                  > A jak tam jego zasady moralne kiedy fruwał jak Gucio po obcy miodek
                  > zamiast być w domu z ciężarną żoną
                  > ON znalazł sobie pocieszycielkę ale to niby ONA zaczęła go uwodzić?
                  > A przepraszam, on szukał innej kobiety w jakim celu jak nie romans
                  > na boku?
                  > Żeby z nią w karty pograć? ?
                  W celu porozmawiania o swoich problemach w pracy, o perspektywie tego że ową
                  pracę w każdej chwili mógł stracić i jak wtedy utrzyma rodzinę, o jego
                  niepokojach związanych z moimi nastrojami, o tym jak to będzie kiedy się dziecko
                  urodzi, co się ze mną stało, dlaczego zachowuję się tak czy inaczej.
                  Aha, żeby nie było wątpliwości, spał z nią raz! I tego jestem pewna więc proszę
                  sobie darować komentarze w stylu "naiwna jesteś że w to wierzysz". Wiem to od
                  niej, a powiedziała to dokładnie tak "wiesz co, marzyłam o seksie z nim bardzo
                  długo, a kiedy się to w końcu stało, na drugi dzień on stwierdził że się więcej
                  nie zobaczymy, że nie chce Cię ranić, że to Ty jesteś jego rodziną, ale wiesz
                  co, ja wiem że on mnie kocha, a ja kocham jego, więc z łaski swojej zbierz swoje
                  zabawki i wracaj do rodziców. Ja zajmę się pozwem rozwodowym, Ty tylko daj mu
                  spokój".
                  • organika Re: czyżby kochanki... 17.07.08, 09:23
                    > > A przepraszam, on szukał innej kobiety w jakim celu jak nie
                    romans na boku? Żeby z nią w karty pograć? ?

                    > W celu porozmawiania o swoich problemach w pracy, o perspektywie
                    tego że ową pracę w każdej chwili mógł stracić i jak wtedy utrzyma
                    rodzinę, o jego niepokojach związanych z moimi nastrojami, o tym jak
                    to będzie kiedy się dziecko urodzi, co się ze mną stało, dlaczego
                    zachowuję się tak czy inaczej.

                    big_grin
                    Wiesz co? Dam ci taką radę. Powiedz to samo kilku znajomym
                    mężczyznom i poobserwuj ich reakcję.
                    Ciekawe ilu z nich będzie na tyle uprzejmych żeby nie parsknąć
                    głośnym śmiechem jak to usłysząbig_grin
                    To on już nie ma kolegów, rodzeństwa, matki, żeby się nad sobą
                    poużalać, tylko koniecznie musiał iść do znajomej? Samotnej i pewnie
                    w miarę atrkcyjnej? A do znajomego to nie łaska bylo pójść?
                    Nie wierz w to, że mężczyzna poszedł do innej kobiety tylko po to,
                    żeby z nią porozmawiać o problemach w pracybig_grin

              • organika Re: czyżby kochanki... 16.07.08, 10:16
                O, jeszcze kolejne ładne fragmencikismile

                >Powiedziałam- ok,będę z Tobą ale jak się rozwiedziesz...
                Sama namawiałaś jakiegoś żonatego na rozwód a teraz śmiesz oceniać
                inne kobiety?

                >dla mnie osoby świadomie wchodzące w kontakty z osobą będącą w
                związku małżeńskim to (nie użyję wulgaryzmu- żeby nikogo nie urazić)
                zwierzęta ryjące ubiące błoto bez honoru.

                Czy kochanka Twojego męża jest męzatką? Jeśli tak, to pozdrów swoją
                domową świnkę, która też wlazła w kontakt z osobą będącą w związku
                małżeńskim.
                Jeśli nie - to czy osoba która JEST W ZWIĄZKU MAŁŻEŃSKIM a mimo to
                wchodzi w kontakt z obcą osobą nie jest takim opisanym przez Ciebie
                zwierzątkiem?
                Jakim prawem tak ostro krytykujesz tutejsze dziewczyny, obrzucasz je
                epitetami, jeśli sama akceptujesz taką "męską dziwkę" która z kimś
                romansowała?

                • magiczna_marta Re: czyżby kochanki... 17.07.08, 08:24
                  > Sama namawiałaś jakiegoś żonatego na rozwód a teraz śmiesz oceniać
                  > inne kobiety?
                  Nie namawiałam, w momencie jak się dowiedziałam że nie jestem jedyną postawiłam
                  ultimatum, albo ja albo żona.
                  Nie chciał podjąć zdecydowanej decyzji natychmiast, mimo że wcześniej nie miał
                  oporów żeby mi się oświadczyć, więc go wysłałam na drzewo, a pierścionek
                  "zaręczynowy" na jego oczach nauczyłam pływać w Wiśle, więc nie pierdol głupot z
                  łaski swojej, tylko naucz się czytać zanim cokolwiek skomentujesz!

                  > Czy kochanka Twojego męża jest męzatką? Jeśli tak, to pozdrów swoją
                  > domową świnkę, która też wlazła w kontakt z osobą będącą w związku
                  > małżeńskim.
                  > Jeśli nie - to czy osoba która JEST W ZWIĄZKU MAŁŻEŃSKIM a mimo to
                  > wchodzi w kontakt z obcą osobą nie jest takim opisanym przez Ciebie
                  > zwierzątkiem?
                  > Jakim prawem tak ostro krytykujesz tutejsze dziewczyny, obrzucasz je
                  > epitetami, jeśli sama akceptujesz taką "męską dziwkę" która z kimś
                  > romansowała?
                  Nie, dziewczyna która chciała rozbić moją rodzinę nie jest mężatką, znaliśmy ją
                  oboje, była na naszym ślubie, często bywała w naszym domu, dlatego twierdzę że
                  zrobiła to wszystko co zrobiła świadomie i z premedytacją. Owszem, on też jest
                  winny, nie zaprzeczam w ten fakt, ale ona widziała co się dzieje w naszym domu,
                  i gdyby chciała naprawdę mu pomóc a nie go zbałamucić to zachowałaby się inaczej.

                  Oskarżam kobiety które świadomie wchodzą w układ z jakimś żonatym facetem
                  dlatego że myślą tylko o sobie, ja nie jestem egoistką myślącą tylko o swojej
                  dupie i swoim szczęściu, gdyby tak było to kopnęłabym męża w tyłek i wysłała w
                  cholerę, z tym że potrafiłam zauważyć też swoje błędy (i byłam straszną suką
                  całą ciążę- odwaliło mi zupełnie) i to że w pewnym sensie sama go popchnęłam do
                  tego żeby szukał zrozumienia gdzie indziej.
                  • organika Re: czyżby kochanki... 17.07.08, 09:17
                    >> Sama namawiałaś jakiegoś żonatego na rozwód a teraz śmiesz oceniać
                    inne kobiety?
                    > Nie namawiałam, w momencie jak się dowiedziałam że nie jestem
                    jedyną postawiłam ultimatum, albo ja albo żona.

                    Masz rację. Stawianie komuś ultimatum to nie jest namawianie. To
                    jest WYMUSZANIE na nim decyzji.
                    I nie zrobiłas tego w momencie ja się dowiedziałaś o żonie tylko
                    sobie jeszcze zafundowałaś dwie randeczki z tym żonatym.

                    >często bywała w naszym domu, dlatego twierdzę że zrobiła to
                    wszystko co zrobiła świadomie i z premedytacją. Owszem, on też jest
                    winny, nie zaprzeczam w ten fakt, ale ona widziała co się dzieje w
                    naszym domu i gdyby chciała naprawdę mu pomóc a nie go zbałamucić to
                    zachowałaby się inaczej.

                    Ty próboujesz tu pokazać że to ona jest główną winowajczynią a on to
                    tak tylko przy okazji w to wpadł, zmuszony przez nią, no to
                    pooglądajny te twoje "argumenty."

                    Winna, bo "bywała w naszym domu i wiedziała co się dzieje."
                    Podejrzewam że on tam bywał nawet częściej niz ona i jeszcze lepiej
                    wiedział co się między wami dzieje a jednak świadomie i z
                    premedytacją poleciał do innej babki.

                    "Winna, bo jakby naprawdę chciała mu pomóc to by go nie bałamuciła
                    tylko zachowywała się inaczej."
                    Jakby on chciał naprawdę pomóc sobie i wam, to by rozmawiał Z TOBĄ a
                    nie z inną kobietą.

                    > Oskarżam kobiety które świadomie wchodzą w układ z jakimś żonatym
                    facetem
                    Czyli siebie też, bo próbowałaś świadomie wejść w układ z żonatym.
                    Układ miał polegać na: "Rozwiedź się z nią wtedy z tobą będę"

                    >ja nie jestem egoistką myślącą tylko o swojej dupie i swoim
                    szczęściu
                    Nieeee, skądżebig_grinDD
                    Jak żądałaś żeby ten pan się rozwiódł z żoną to zapewne myślałaś o
                    jej szczęściu i jej dupie, prawdabig_grin
        • kachna501gazeta.pl Re: czyżby kochanki... 13.07.08, 16:35
          ewk-a69 napisała:

          > a dlaczego jestem prymitywna i wulgarna wg. Ciebie??????????

          To przecież nie do Ciebie, kobietosmile
      • magiczna_marta Re: czyżby kochanki... 13.07.08, 16:09
        > To forum dla cywilizowanych ludzi, a nie dla bandy prymitywnych, wulgarnych bab

        Baby to masz w nosie, ewentualnie możesz tak mówić o sobie, skoro się za takową
        uważasz.
        Ja tam jestem kobietą.

        > I wy chcecie dyskutować, a znacie w ogóle to pojęcie?

        Nie, lepiej się nad sobą użalać, że facet wrócił do żony, albo "musiał" z nią
        jechać na wakacje, odwołał romantyczną kolację do której się przygotowywała od 3
        dni, bądź też ta wredna żona jest taką małpą i zaczęła coś podejrzewać, wobec
        powyższego misio postanowił ograniczyć kontakty/ niepotrzebne skreślić.

        Raczej myślenie nie jest
        > waszą mocną stroną i z pewnością niesłychanie zakompleksione z was dziewczynki
        > w
        > realu, co można stwierdzić po samym sposobie wyrażania się

        Lepiej być zakompleksiona dziewczynką niż zdesperowaną pannicą łaszczącą się na
        żonatego faceta dążącego wyłącznie do przebzykania parokrotnie delikwentki.

        Osoba, która
        > reprezentuję sobą odrobinę taktu nie nazywa obcych ludzi sukami etc. żałosne

        Żałosne to jest wchodzenie z brudnymi butami w czyjeś życie.

        Widać uderz w stół a nożyce się odezwą, forum zamarło a jak tylko pojawił się
        ktoś kto nie użala się nad biednymi idiotkami to heja, wszystkie na niego.
        Ewentualnie, wymiennie zamiast suk mogę nazywać kobiety świadomie wchodzące w
        kontakty intymne z żonatym wstrętnymi kurewskimi lachociągami, tylko do tego się
        przecież nadają, bo kochanek żony dla nich nie zostawia, więc wartość ma jedynie
        ich dupa.
        • kachna501gazeta.pl Re: czyżby kochanki... 13.07.08, 16:30
          Nic dodać.. nic ująć, ot prawdziwa kobieta!
          Chyba nie sadzisz, że będę się z Tobą bawić w to, kto wykaże się większym
          INTELEKTUALNYM DNEM,
          Każdy kto przeczyta twoją wypowiedź weźmie cię właśnie za prymitywną i wulgarną
          babę, bo do kobiecości bardzo ci daleko.
          • luka76 Re: czyżby kochanki... 13.07.08, 17:05
            Kachna - mozesz sobie ja nazywac jak chcesz ale ONA MA RACJE, ktora ciezko jest
            zaakceptowac.
            • luka76 Re: czyżby kochanki... 13.07.08, 17:07
              Nie wyzywajcie od "prymitywnych wulgarnych bab" osob, ktore pisza to co mysla /
              zreszta na ogol maja racje/ tylko po prostu kontrargumentujcie. A ja mniemam ze
              nie macie nic do powiedzenia po takich wypowiedziach i dlatego leca epitety. To
              tyle.
              • kachna501gazeta.pl Re: czyżby kochanki... 13.07.08, 18:28
                Nazywasz "epitetami" moją wypowiedź, poczytaj sobie określenia dot. kochanek, ja
                nie używam wulgaryzmów- nie nazwałam nikogo suką etc.
                > Nie wyzywajcie od "prymitywnych wulgarnych bab" osob, ktore pisza to co mysla /
                > zreszta na ogol maja racje
                Mają rację osoby, które na forum nazywają kogoś lachociągiem etc? Czy to nie
                jest prymitywne i wulgarne? Zwracasz uwagę na moją "obraźliwą" wypowiedź, a to
                jest dla ciebie tylko "pisanie tego, co się myśli"? Jeśli chodzi o wyrażanie
                własnych opinii, to chyba nie wiesz o czym piszesz, można mieć własne zdanie i
                można nie rozumieć kochanek i w końcu można to wyrazić, ale po ludzku.
                Twierdzisz, że nie mam nic do powiedzenia, o czym mam rozmawiać z osobą, która
                pisze o mnie "lachociąg"? Kontrargumentacje? Do tego potrzeba dyskusji i jeszcze
                kilku przedstawicieli homo sapiens.
                • elka.net Re: czyżby kochanki... 13.07.08, 19:58
                  Nie no dziewczyny po co te uniesienia...swiata nie zbawimy i mezow przez to nie
                  "usadzimy" przy zonach.
                  Kazdy jest kowalem swego losu i jak se poscieli tak sie wypsi.
                  Skoro dziewczyna lubi sie znecac nad soba i wlosy z glowy rwac bo On wrocil do
                  zony to Jej sprawa. Ja bym sobie zaliczyla solarium ,super ciuch i wyszla z
                  kolezanka na kawe. Mam 2 dzieci i takie zdanie,ze tego kwiatu to pol swiatu i w
                  zyciu bym przez faceta zyl sobie nie podcnala.
                  Gdyby odszedl do innej zadalabym sobie pytanie dlaczego?
                  Ona tu nie winna, gdyby nie ta pewnie bylaby inna-to proste.
                  Pomyslalabym jakie bledy popelnialam ,ze sama pchnelam Go w ramiona innej i przy
                  kolejnym powaznym zwiazku juz bym tego nie powtorzyla.
                  Poza tym gdyby doopek chcial wrocic musialabym walnac lbem o kraweznik by Go
                  przyjac z powrotem-a w zyciu.
                  I nie zaslaniajcie sie dziecmi drogie zony bo dzieci to nie cement zwiazku-to
                  owoc Waszej milosci i uniesien lozkowych. Nie poswiecilabym siebie i swego
                  szczescia dla dzieci bo potrzebuja tatusia-moje dzieci potrzebuja mnie a po
                  zdradzie tata bylby tylko niedzielnym dodatkiem.
                  Trzymajcie sie cieplusio
              • organika Re: czyżby kochanki... 16.07.08, 14:19
                >Nie wyzywajcie od "prymitywnych wulgarnych bab" osob, ktore pisza
                to co mysla
                Można i powinno się nawet, pisać to, co się myśli w sposób nie-
                wulgarny i nie-prymitywny.

                >A ja mniemam ze nie macie nic do powiedzenia po takich
                wypowiedziach i dlatego leca epitety.

                A ja mniemam że dostrzegasz tylko to, co chcesz widzieć - rażą Cię
                epitety(?)typu "wulgarna i prymitywna baba"?
                A czy zwróciłaś też uwagę niektórym koleżankom-żonom które używają
                epitetów dużo cięższego kalibru?
          • n.i.p.69 Re: czyżby kochanki... 14.07.08, 08:31
            kachna501gazeta.pl napisała:

            > Nic dodać.. nic ująć, ot prawdziwa kobieta!
            > Chyba nie sadzisz, że będę się z Tobą bawić w to, kto wykaże się większym
            > INTELEKTUALNYM DNEM,
            > Każdy kto przeczyta twoją wypowiedź weźmie cię właśnie za prymitywną i wulgarną
            > babę, bo do kobiecości bardzo ci daleko.


            .....dzięki tobie wiemy juz jak wygląda "intelektualne dno" a jak wyglada "dno
            moralne"? i na którym wolalabyś sie znaleźć?
            ...osobiscie jestem chyba w dolku intelektualnym, bo nie moge zrozumieć dlaczego
            czytajac wypowiedzi jak Twoja kołacze mi sie w głowie powiedzenie....
            ....."BUłKĘ PRZEZ BIBUŁKĘ A CHUJA CAłĄ GĘBĄ (....
            • magiczna_marta Re: czyżby kochanki... 14.07.08, 09:09
              > ....."BUłKĘ PRZEZ BIBUŁKĘ A CHUJA CAłĄ GĘBĄ (....

              a tego nie znałam...
              trafne, aczkolwiek zaraz znajdzie się stado moralnych inaczej którym solą w oku
              przekleństwa
            • kachna501gazeta.pl Re: czyżby kochanki... 14.07.08, 16:14
              Brawo, po raz kolejny dałaś popis swoich mozliwości językowych. Należą sie
              oklaski! Skądinąd, nie chciałabym schodzić 1000 mil świetlnych w dół, aby stać
              się partnerem do dyskusji z tobą, ale naprawdę unieszczęśliwiłaś osobę, która
              została twoim mężem. Skoro nie znasz innego języka, to do niego pewnie również
              tak mówisz.
              > ....."BUłKĘ PRZEZ BIBUŁKĘ A CHUJA CAłĄ GĘBĄ (.... Ot, kobieta z klasą!
              • magiczna_marta Re: czyżby kochanki... 14.07.08, 16:27
                ale naprawdę unieszczęśliwiłaś osobę, która
                > została twoim mężem

                To się popisałaś...wiesz co, to uratuj go, wystaw mu dupsko, może się skusi i
                odejdzie od niej, w końcu to twoja życiowa misja, spierdalanie mężatkom życia
                (bo żaden Ciebie o rękę prosić nie raczył) i uszczęśliwianie mężczyzn swoją
                dupą...bije brawo i rzucam z radości confetti. Boszzz, co za podistota, opad rąk.
        • kajda28 Re: czyżby kochanki... 13.07.08, 20:05
          i znowu biedny misio nie miał nic do powiedzenie, wstrętne baby go uwiodły, a on
          taki biedny zagubiony w obcym świecie, niczego nie świadomy, niczemu nie winien.
          A żoneczka jako jedyna na świecie w ciąży, więc trzeba było skakać przy niej ,
          bo najważniejsza.A przecież miała podpisany papierek przez niego że już do końca
          życia tylko z nią, cokolwiek by się nie stało ,jakąkolwiek by nie była egoistką,
          i jak bardzo by go nie odpychała to on ma patrzeć na nią niczym w bóstwo.
          Biedna kobieta, żal mi ciebie, bez swojego misia nie umiesz żyć, oddychać, kto
          cię będzie wielbił? Papierek własności na nic się nie zdał, co za pech sad
          sorry za ironię , ale żony zapominają że do zdrady trzeba dwojga, i tylko jedno
          z tej pary łamie przyrzeczenie, tylko jedno zdradza, i na pewno nie jest to
          kochanka !
          • magiczna_marta Re: czyżby kochanki... 13.07.08, 22:11
            Uważam że nie masz racji, że gdyby raz czy drugi kobieta dałaby po
            twarzy (żeby nie napisać "ryju:- bo zaraz będzie że obraźliwie, żem
            nie kobieca ect)to by się zastanowił jeden z drugim co robi, a tak:
            skoro paniom nie przeszkadza że ja żonaty, to dlaczego nie
            uprzyjemnić sobie życia, żona przecież od tylu lat ta sama, pozwodzę
            sobie taką dziewczyneczkę, poprzewracam się z nią po łóżku, poużywam
            sobie, walnę pare gadek o tym jaka to żona niedobra i od razu życie
            będzie ciekawsze. A jak się tamta zacznie o cokolwiek upominać to
            kopnę w pupę( miało być inaczej, ale coż...)i znajdę sobie inną,
            przecież kobietom nie przeszkadza że ja żonaty...
          • magiczna_marta Re: czyżby kochanki... 13.07.08, 22:21
            > A żoneczka jako jedyna na świecie w ciąży, więc trzeba było skakać
            przy niej ,
            > bo najważniejsza.A przecież miała podpisany papierek przez niego
            że już do końc
            > a
            > życia tylko z nią, cokolwiek by się nie stało ,jakąkolwiek by nie
            była egoistką
            > ,
            > i jak bardzo by go nie odpychała to on ma patrzeć na nią niczym w
            bóstwo.

            wiesz co, chyba nie przeczytałaś mojego postu dokładnie, napisałam
            że czuję się po części odpowiedzialna za to wszystko bo (chyba się
            nikt nie przyczepi jak napiszę o sobie) byłam wredną zołzą. Co nie
            zmienia faktu że gdyby tamta go nie uwodziła to skończyłoby się na
            rozmowach o zainteresowaniach i problemach w domu (jak sama dziwka
            stwierdziła- chyba nikt nie będzie się czepiał że tak o kochance
            swojego męża napisałam- "on w zasadzie to chciał tylko rozmawiać,
            ale fajny jest i żal było to tak zostawić").

            > Biedna kobieta, żal mi ciebie, bez swojego misia nie umiesz żyć,
            oddychać, kto
            > cię będzie wielbił? Papierek własności na nic się nie zdał, co za
            pech sad
            wiesz, sam to zakończył zanim się dowiedziałam, o niczym bym do tej
            pory nie wiedziała gdyby nie ona, beszczelnie przyjechała i
            twierdząc że "ona kocha jego a on ją" zażądała żebym się
            wyprowadziła bo ona już mu pozew o rozwód pisze. Gdyby miała kapeńkę
            klasy to nie pokazałaby mi się na oczy, zwłaszcza w 8 miesiącu ciąży-
            nie uważasz?

            > sorry za ironię , ale żony zapominają że do zdrady trzeba dwojga,
            i tylko jedno
            > z tej pary łamie przyrzeczenie, tylko jedno zdradza, i na pewno
            nie jest to
            > kochanka !
            masz rację, co nie zmienia faktu że wiązanie się z facetem który ma
            żonę i od początku sprawa jest jasna jest totalnie niemoralne i
            pozbawione jakiegokolwiek człowieczeństwa.
            • kajda28 Re: czyżby kochanki... 13.07.08, 22:41
              magiczna wyrażasz się strasznie wobec kobiet których nie znasz, i nic ci złego
              nie zrobiły, a napisz teraz jak b. kochasz swojego męża który cię zdradził i
              upokorzył. I nie pisz głupot że on tylko "pogadać chciał", a ona siła go
              zaciągnęła do łóżka- bo chyba sama w to nie wierzysz, nikt o zdrowych zmysłach w
              to by nie uwierzył. A że przypadkiem znalazł kochankę trochę mało zrównoważoną
              to już jego ( a teraz Wasz) pech. Znając takie jak ty, co to całą winę zwalają
              na innych to pewnie nikt z rodziny nie wie o tym "małym" incydencie no bo po co?
              jeszcze ktoś by zauważył że misio się źle zachował.

              a tak już bez odbijania piłeczki, współczuje że zostałaś zdradzona, wiem że
              boli, ale zastanów się czy Twój mąż naprawdę jest niewinny. Tak jak ktoś
              (mężczyzna) napisał kiedyś na tym forum facet zdradza niezależnie czy jest
              szczęśliwy w małżeństwie czy nie. Jak ma zdradzić to zdradza , a jak nie, to
              żeby mu się małżeństwo waliło i rok żył w abstynencji to nie będzie szukał
              kochanki. A kochanki... kobieta jak każda inna, przeważnie wierzą że biedny
              misio ma wredną żonę i trzeba mu pomóc , ulżyć cierpieniom, czasami wolą
              żonatych bo to seks bez zobowiązań.
              Byłam kochanką, później byłam zdradzona i świat się dalej kręci, dalej jest
              piękny. Wiem jedno: od partnera wymagam 100 % zaufania, nie potrafię wybaczyć
              zdrady, nie umiem drugi raz zaufać. Dlatego ja winię faceta, to jemu już nie
              ufam,... chociaż jej też- to była moja "przyjaciółka" , i jej druga szansa...
              • magiczna_marta Re: czyżby kochanki... 13.07.08, 23:17
                > magiczna wyrażasz się strasznie wobec kobiet których nie znasz, i
                nic ci złego
                > nie zrobiły
                Piszą, że nie widzą nic złego w tym co robią, uważam że robią
                krzywdę wszystkim kobietom i wszystkim- normalnym (nie wchodzącym w
                związki z żonatymi) psują opinię i przypisują łatkę puszczalskich
                (zaraz się przyczepi ktoś że nazywam kochanki puszczalskimi- a mam
                to w nosie, tak uważam i to napiszę!)

                a napisz teraz jak b. kochasz swojego męża który cię zdradził i
                > upokorzył. I nie pisz głupot że on tylko "pogadać chciał", a ona
                siła go
                > zaciągnęła do łóżka- bo chyba sama w to nie wierzysz, nikt o
                zdrowych zmysłach
                > w
                > to by nie uwierzył. A że przypadkiem znalazł kochankę trochę mało
                zrównoważoną
                > to już jego ( a teraz Wasz) pech. Znając takie jak ty, co to całą
                winę zwalają
                > na innych to pewnie nikt z rodziny nie wie o tym "małym"
                incydencie no bo po co
                > ?
                > jeszcze ktoś by zauważył że misio się źle zachował.
                wiedzą rodzice obojga stron i moja siostra cioteczna z którą jestem
                najbliżej, nie widziałam powodu rozgłaszać tego wszem i wobec skoro
                zdecydowałam się dać nam jeszcze szansę i tak, napiszę że go kocham,
                i to bardzo, gdybym nie kochała to nie dałabym mu szansy.

                > a tak już bez odbijania piłeczki, współczuje że zostałaś
                zdradzona, wiem że
                > boli, ale zastanów się czy Twój mąż naprawdę jest niewinny. Tak
                jak ktoś
                > (mężczyzna) napisał kiedyś na tym forum facet zdradza niezależnie
                czy jest
                > szczęśliwy w małżeństwie czy nie. Jak ma zdradzić to zdradza , a
                jak nie, to
                > żeby mu się małżeństwo waliło i rok żył w abstynencji to nie
                będzie szukał
                > kochanki.
                Widać wyjątki potwierdzają regułę, ja wiem że nie zrobiłby tego
                gdyby ona go nie zachęcała a ja nie robiłabym w domu wiecznego
                piekła.

                A kochanki... kobieta jak każda inna, przeważnie wierzą że biedny
                > misio ma wredną żonę i trzeba mu pomóc , ulżyć cierpieniom,
                czasami wolą
                > żonatych bo to seks bez zobowiązań.
                czyli albo głupie albo wygodne, to miałaś na myśli?
                • kajda28 Re: czyżby kochanki... 16.07.08, 08:15
                  >napiszę że go kocham,
                  > i to bardzo, gdybym nie kochała to nie dałabym mu szansy.

                  a jeszcze nie dawno napisałaś że nie chcesz z nim być, więc chyba nie jest tak
                  kolorowo jak chcesz nam to tu przestawić.


                  > czyli albo głupie albo wygodne, to miałaś na myśli?

                  tak, właśnie to miałam na myśli.


                  > Widać wyjątki potwierdzają regułę, ja wiem że nie zrobiłby tego
                  > gdyby ona go nie zachęcała a ja nie robiłabym w domu wiecznego
                  > piekła.

                  dobrze kombinuje ten twój misio, pewnie już go przeprosiłaś że musiał sobie
                  kochanki i pocieszycielki szukać crying
            • magiczna_marta Re: czyżby kochanki... 13.07.08, 22:59
              a wracając jeszcze do tematu kopania w 4 litery faceta kiedy kobieta
              dowiaduje się że delikwent ma żonę, mojemu szczęka opadła do samej
              podłogi z wrażenia, ale od początku, żeby nie było chaotycznie.
              Po tym jak dowiedziałam się że Paweł ma żonę i 2 letnie dziecko,
              widziałam się z nim dokładnie 2 razy. Pierwszy, kiedy to dałam mu
              szansę wytłumaczenia, o co chodzi w ogóle, 2gi raz, na moście
              Gdańskim, dokładnie 6 lipca 2002 roku, to była sobota, o godzinie
              12.00. Spytałam czy się rozwiedzie, odpowiedział że tak, spytałam
              kiedy złoży sprawę do sądu, powiedział że jeszcze nie teraz...
              (zaczęłam powoli wszystko rozumieć), bo dziecko małe, bo żona miała
              operację i nie może teraz jej zostawić. Powiedziałam mu że albo ona
              albo ja, chciał żebym poczekała pół roku. Nie zgodziłam się,
              chciałam mu oddać pierścionek który mia dał na "zaręczyny" (śmieję
              się w głos kiedy piszę to słowo), powiedział żebym go zatrzymała na
              pamiątkę (i wtedy w końcu do mnie dotarło, że on jej nigdy nie
              zostawi, a ja zostanę jak bura suka, czekająca i prosząca o każde
              pół godziny spotkania). Powiedziałam że albo zabierze ten
              pierścionek albo go wyrzucę, powiedział że go nie chce...więc
              pierścionek uczył się pływać w Wisle. Co z tego że jego wartość to
              pewnie jakieś ze 3000zł.Widziałam podobny w Aparcie, kosztował ponad
              2000zł, z tym że mój miał dużo większy kamień (tanzanit- bardzo
              żadki- wtedy nie do kupienia w Polsce, przywiózł mi go ze Szwecji
              bodajże). Teraz mi go trochę żal, bo pewnie nigdy już sobie takiego
              nie kupię, ale żal mi tylko pierścionka, nie tamtego barana. Kiedy
              żuciłam prezent od niego do wody, wtedy zrozumiał że koniec
              pogrywania ze mną, pożegnalismy się i nigdy więcej się nie
              widzieliśmy. Przeryczałam 2 miesiące, matka nie wiedziała już co ze
              mną robić, błagała ,mnie żebym się uspokoiła, jednocześnie mówiła
              jaka ze mnie jest dumna, że pokazałam że jestem prawdziwą kobietą.

              Po latach wiem że zrobiłam słusznie, teraz nie mogłabym sobie
              spojrzeć w oczy gdybym postąpiła inaczej, dlatego nie potrafię pojąć
              zachowania kochanek.
              • elka.net Re: czyżby kochanki... 13.07.08, 23:25
                Marta ok..to w przypadu gdy On zwodzi, szuka przygody jedynie i nie ma checi
                odejsc od zony.

                A co w przypadku gdy odchodzi od zony? Gdy zamieszka z kochanka, maja wieloletni
                staz , dzieci, psa i wspolne wakacje.
                Jak myslisz..wedlug Ciebie ten drugi przypadek nie rozni sie od
                pierwszego?Chodzi mi o opinie kochanki z drugiego przypadku
                • magiczna_marta Re: czyżby kochanki... 13.07.08, 23:41
                  Wiesz co, to niech się wyprowadzi od żony, wynajmie sobie mieszkanie
                  i złoży pozew o rozwód, dla mnie to jest dowód na to że faktycznie
                  chce ze mną być, a nie to że poświęci mi pare godzin w miesiącu i
                  latami będzie obiecywał że się roziwedzie.
                  • elka.net Re: czyżby kochanki... 13.07.08, 23:53
                    I jakby sie wyprowadzil i wprowadzil do Ciebie czy tez wspolnie cos byscie
                    wynajeli to moglabys juz wtedy popatrzec sobie w oczy?

                    Wiesz o co mi chodzi? O to,ze jak ktos byl cale zycie uczciwy wzgledem siebie i
                    innych i trafia Mu sie taki facet z odzysku i mimo iz juz sa razem i wieloletnie
                    doswiadczenia na dobre i zle upewnilo kazde z Nich ,ze to co powaznego to Ona
                    nadal ma wyrzuty sumienia i czasem nawet brzydzi sie samej siebie w tym lustrze.
                    Najgorsze,ze boi sie opini otoczenia, sama probuje logicznie tlumaczyc,ze nic
                    zlego nie zrobila,ze sa uczciwi wzgledem siebie,ze nie sa patologia tylko para z
                    przeszloscia no i ze maja dziecko lub dzieci i boli Ja to,ze niektorzy jednak za
                    rodzine ich nie uwazaja tylko za cos najgorszego...

                    Co myslisz o tym?!
                    • magiczna_marta Re: czyżby kochanki... 14.07.08, 00:09
                      Już wcześniej napisałam to, ale ok, łan mor tajm:
                      facet stwierdza że obecna żona to nie ta a poznaje suuuper kobietę
                      więc wyprowadza się od żony i się rozwodzi po czym dopiero zaczyna
                      cokolwiek budować z nową.
                      A ta, która dostaje faceta z przeszłością, nie musi sobie pluć w
                      twarz każdego ranka że jest skończoną ladacznicą, bo nie rozłożyła
                      nóg tylko postawiła warunki, albo żona albo ja, wtedy może czuć się
                      100% kobietą.

                      Co rozumiesz przez stwierdzenie "facet z odzysku"?
                      a) facet po rozwodzie
                      b) facet w trakcie rozwodu
                      c) facet będący z żoną ale po poznaniu zanim do czegokolwiek
                      większego dojdzie pakuje walizy i pisze pozew
                      d) kilkuletni romans pod bokiem żony, a jak w końcu wyszło na jaw i
                      go wywaliła na zbity pysk to się związał na stałe z kochanką
                      • elka.net Re: czyżby kochanki... 14.07.08, 00:18
                        Dla mnie najbardziej moralne odpowiedzi jezeli chodzi o faceta z odzysku to A i
                        B..reszty mi nie pasuje...

                        Jestem w zwiazku bardzo powaznym, czasem widze,ze On bardziej sie stara niz Ja ,
                        trwa to ponad 5 lat, obok w lozeczku spi maly dwuletni chlopczyk a Ja czasem sie
                        sama siebie brzydze ....
                        Jego (byla) zona dala Nam swoje blogoslawienstwo sama ukladajac sobie zycie z
                        pewnym panem. Nikt do Nikogo nie ma pretensji-to byla inwestycja jak mi
                        powiedziala Jego zona. Siedzialysmy prawie do rana przy lampce wina i
                        rozmawialysmy o wszystkim i niczym...
                        Po tej rozmowie zaufalam Mu, wiedzialam ze ma dobre zamiary wzgledem mnie no i
                        tak sobie zyjemy.

                        Wiem,ze jestesmy rodzina, mamy wlasny dom, spisany testament ,polise na
                        zycie...ale czasem ciezko mi z tym zyc,ze nie bylam ta pierwsza.
                        Chyba wariuje albo szukam dziury w calym-buuu
                        • magiczna_marta Re: czyżby kochanki... 14.07.08, 07:07
                          oj chyba troszkę kombinujesz żeby się do czegokolwiek w swoim życiu przyczepić,
                          skoro się rozstawali jak się poznaliście, to czym się martwisz?

                          dla mnie zdecydowanie tylko A i B uchodzi za normalne
                          • n.i.p.69 Re: czyżby kochanki... 14.07.08, 08:12
                            Marta, zgadzam sie z Toba całkowicie!!! ( ....ale szkoda energii na dyskusje z
                            puszczalskimi i tak nic nie zmienisz, dla nich, kazdy kto ma zasady a
                            czlowieczeńswo stawia przed zwierzecymi instynktami, to "zdradzona żona"....
                            takie juz sa ograniczone i tyle, trzeba sie pogodzic z faktem, że zyją wsród Nas
                            i nauczyc sie omijać jak (zeby znowu którejś nie "urazić" ) "BRZYDKO PACHNACE
                            FEKALIA!!!!" pozdr...
                            • malgoszac Re: czyżby kochanki... 16.07.08, 01:53
                              "z puszczalskim" ...
                              haha mozesz sie oszukiwac, ale o niebo lepiej jest byc szczesliwa
                              kochanka, niz zdradzana nieszczesliwa zona...
                              • n.i.p.69 Re: czyżby kochanki... 17.07.08, 07:22
                                Trudno mi powiedzieć, nie jestem ani żoną ani kochanką i jakoś nie muszę
                                porównywać mojego szczęście z nieszczęściem innych, to chyba swiadczyłoby o
                                moim wielki rozgoryczeniu
                                ........myslę,że doskonale rozumiesz co mam na myśli (?)
              • jesabele6 Re: czyżby kochanki... 16.07.08, 19:41
                a jest dumna z tego,ze wrociłas do faceta,ktory zdradził Cie ,gdy bylas w ciazy?
                Dobrze,ze daliscie sobie szanse
                tylko odnosze wrazenie,ze za bardzo sie obwiniasz
                i tłumaczysz swojego meza
                bylas zołza-bylas w ciazy,ciekawe jak on by sie czul na twoim miejscu
                w ciazy bylas 9 miesiecy,
                nie wierze ,ze cały czas bylas zolza
                i ze on mial romans tylko przez ten moment,gdy trakowalas go "zle"
                sa sytuacje,ze gdy trzeba przygryzc wargi i przezyc,a nie szukac sobie pocieszenia
                takich sytuacji,gdy bedziesz niedysponowana moze byc bardzo wiele
                i czy zawsze bedziesz go tłumaczyla,ze to Twoja wina i wina JEJ,ze go uwiodła
                nie zycze Ci oczywiscie,ale przed Wami całe zycie
                i rozne sytuacje moga sie zdazyc
                czy napewno wtedy bedziesz mogla na niego liczyc???
                z Twoich opisow wynika ,ze on jest biedny i poszkodowany ,winni sa wszcycy
                dookloa ,a najbardziej kobiety
                wybacz za ostre słowa ,ale musze to powiedziec dosadnie,bo irytuja mnie takie
                sytuacje-
                TWOJ FACET TO MIECZAK-ZASŁUGUJESZ NA KOGOS LEPSZEGO!!!!!
                niemniej zycze powodzenia, a przede wszytskim zdrowka dal Ciebie i Dzidzi
            • organika Re: czyżby kochanki... 16.07.08, 14:32
              >masz rację, co nie zmienia faktu że wiązanie się z facetem który ma
              żonę i od początku sprawa jest jasna jest totalnie niemoralne i
              pozbawione jakiegokolwiek człowieczeństwa.

              Mam do Ciebie trzy pytania.
              1. Czy dalej jesteś z mężem? Chyba tak, bo pisalaś, żę nie MACIE
              spokoju ze strony kochanki.
              2. Czy bardziej bolą Cię ciosy od kogoś obcego czy najbliższej osoby?

              Odpowiedź na drugie pytanie chyba znam, więc teraz poleci to trzecie.
              3. Jak to możliwe że dzielisz życie z kimś kto "jest totalnie
              niemoralny i pozbawiony jakiegokolwiek człowieczeństwa."?
              Bo przcież skoro oni oboje romansowali, on zdradzał żonę w ciąży, to
              nie tylko ona jest niemoralna i brak jej człowieczeństwa ale on też.
              • magiczna_marta Re: czyżby kochanki... 16.07.08, 19:16
                > 1. Czy dalej jesteś z mężem? Chyba tak, bo pisalaś, żę nie MACIE
                > spokoju ze strony kochanki.
                jestem, spodziewamy się 2go dziecka, tyle że teraz oboje jesteśmy zupełnie
                innymi ludźmi niż 2 lata temu, pisałam o naszych problemach z kochanką w
                oddzielnym temacie, sytuacja

                > 2. Czy bardziej bolą Cię ciosy od kogoś obcego czy najbliższej osoby?
                Boli mnie to że on nie powiedział mi wprost że jemu też jest ciężko, że nie
                radzi sobie z moimi fochami (a z drugiej strony nie wiem czy nawet zwróciłabym
                uwagę na to co mówi- wtedy), ale najbardziej boli mnie to, że ktoś kogo znaliśmy
                oboje wcześniej, fakt że to była zdecydowanie bardziej jego koleżanka niż moja,
                okazała się tak wredną i perfidną suką że wykorzystała moment kiedy między nami
                było źle, jak się okazało po fakcie zawsze jej się bardzo podobał.

                > 3. Jak to możliwe że dzielisz życie z kimś kto "jest totalnie
                > niemoralny i pozbawiony jakiegokolwiek człowieczeństwa."?
                > Bo przcież skoro oni oboje romansowali, on zdradzał żonę w ciąży, to
                > nie tylko ona jest niemoralna i brak jej człowieczeństwa ale on też.
                Ponieważ to jego kocham.
                On był w bardzo ciężkim stanie psychicznym, dlatego jestem w stanie zrozumieć to
                że chciał pogadać z kimś postronnym, a ona to wykorzystała. On wie że popełnił
                straszne kurestwo, wie że jest skończoną świnią, pokutuje cały czas za to co
                zrobił, nie dlatego że ja tak chcę tylko dlatego że czuje że zrobił nam straszna
                krzywdę.
                To może rzadkość, ale zdarzają się faceci którzy potrafią żałować tego co zrobili.
                • emila200612 Re: czyżby kochanki... 17.07.08, 09:25
                  Marta ja wierze że wam sie uda że twój mąż się zmienił i że tamta
                  szmata da wam w końcu spokój, jestes bardzo odważna że wybaczyłaś mu
                  zdrade i uwierzyłaś w jego skruche że żałuje swojego czynu, życzę ci
                  powodzenia i zrób wszystko żeby się to juz nie powtórzyło
                  pozdrawiam...
                  • luka76 Re: czyżby kochanki... 18.07.08, 00:01
                    No wlasnie - swietny watek: sa wakacje , mezowie jada z zonkami na wczasy a WY
                    czakacie, czekacie i czekacie - na jakis znak , na jakis jeden maly telefonik-a
                    ten wasz facet wiecie co robi? to ja wam powiem co : a kocha sie z zona, z
                    figurami i nie tylko a wiecie dlaczego? bo nadrabia czas kiedy pracuje, nie ma
                    go w domu / bo was dupczy/ i kase wydaje na kogo? NA ZONE I DZIECI nie na was
                    glupie kochankia jesli do niego dzwonicie i przpominacie sie - to oczywiscie
                    zapewia was ze kocha ale tylko po to zeby po powrocie miec znowu darmowy seks i
                    odskocznie od codziennosci -zrozumialyscie czy jeszcze jakies pytania?
                    • luka76 Re: czyżby kochanki... 18.07.08, 00:06
                      Marta na pewno Ci sie uda - mocno w to wierze - nie kazdy facet jest swinia i
                      wie ze wartosci rodzinne sa dla niego wazniejsze niz jakies dupcenie na boku /
                      gdyby kobiety solidaryzowaly by sie ze soba - nie byloby zdrad/ Mocno Cie
                      pozdrawiam.
                      • merlotka30 Re: czyżby kochanki... 18.07.08, 02:48
                        A ja myślę, że panie zony w podobie czarownej i innych, niepewne swoich ślubnych
                        i siebie samych, że mogą utrzymać przy sobie faceta chciałyby zaprząść do tej
                        niewdzięcznej roli kochanki.
                        Jesli nawet zoni się zdarzy niedyspozycja fizyczno/umysłowa to kochanki mają
                        stać na straży waląc po pyskach chętnych do zdrady.
                        Tak za darmo, taka przysługa?
                        Get real ladies.
                        • magiczna_marta Re: czyżby kochanki... 18.07.08, 07:52
                          > Jesli nawet zoni się zdarzy niedyspozycja fizyczno/umysłowa to kochanki mają
                          > stać na straży waląc po pyskach chętnych do zdrady.
                          > Tak za darmo, taka przysługa?
                          > Get real ladies.

                          Nie, nie za darmo, tak w ramach inwestycji na przyszłość, że jak kiedyś tam
                          kiedyś Twój mąż zechce sobie pomachać jajami na boku to jakaś inna go trzaśnie
                          po ryju i wyśle w pizdu!
                          • magiczna_marta Re: czyżby kochanki... 18.07.08, 07:59
                            Ha, siedziałam sobie i suszyłam włosy przed kompem, i nagle mnie coś tknęło, ja
                            już wszystko rozumiem.
                            Kochanka to tak nieszczęśliwa pannica której żaden facet nie chciał poprosić o
                            rękę, dlatego takowa Pani teraz spieprza życie wszystkim żonom- w ramach zemsty
                            że same są samotne i zgorzkniałe- pomimo że czasem nie są stare...Ot i cała
                            tajemnica.
                            • kachna501gazeta.pl Re: czyżby kochanki... 18.07.08, 22:14
                              Magdo, tyle przypadków, ile ludzi.. mocno uogólniłaś. Kochanka może czuć się
                              nieszczęśliwa, tu się zgodzę, ale może nie chciała wyjść za mąż podczas, gdy
                              wielu prosiło ją o rękę.. (bo cóż tak wspaniałego jest w małżeństwie) jeśli
                              chodzi o motywy wyboru roli życiowej, to zemstę raczej postawiłabym na ost.
                              miejscu, związek z facetem, który ma posłużyć jako zemsta na całym świecie i
                              wszystkich ludziach byłby szaleństwem i udręką. To mężowie, mający kochanki
                              pieprzą życie swoim żonom i tu powtórzę, to oni, a nie kochanki są
                              odpowiedzialni za bezpieczeństwo i szczęście rodziny, przecież nikt nikogo nie
                              zmusza do romansu. Może i masz trochę racji, pisząc, że kochanki są
                              nieszczęśliwe, choć są kobiety, które świadomie przystają na układ z żonatym,
                              przyznam, że "zdrowa" kobieta nigdy nie będzie szczęśliwa z żonatym i to jest
                              pewne.
                              PS tyle poznałaś kochanek na tym forum, naprawdę uważasz, ze są zgorzkniałe? wg
                              mnie to ciekawe i oryginalne kobiety, otwarte i chcące dzielić się
                              doświadczeniami, chyba nie uczestniczyłabyś aktywnie na forum zgorzkniałych
                              nudziarzy.
                              • n.i.p.69 Re: czyżby kochanki... 19.07.08, 07:42
                                Kachna a Ty ciagle to samo, kto Ci nawkladał do głowy tych głupot, ze facet
                                jest odpowiedzialny za szczęście rodziny, za zwiazek odpowiedzialni są oboje
                                partnerzy bo to oni go tworzą, to chyba proste? a za romans wine
                                odpowiedzialność ponoszą ci którzy romansują.... to też jest logiczne, chyba sie
                                zgodzisz?
                                ..... natomiast brakuje logiki i konsekwencji w Twoim rozumowaniu bo jeśli z
                                taka wyrozumialoscią traktujesz kochanki, to dlaczego tak przedmiotowo
                                traktujesz mąższczyzn i zapominasz, że facet tez jest czlowiekiem i jako
                                czlowiek może ulec atrakcyjnej panience, z błyszczącymi oczkami, krecącej loczki
                                paluszkiem na jego widok.
                                ... ....Kachna! zapamietaj kazdy zdradzajacy to szmata, a jego kochanka lub
                                kochaś są tak samo winni.
                                To przykazania >>>> NIE POŻĄDAJ ŻONY BLIŹNIEGO SWEGO <<< chyba nie bez powodu
                                znalazło się w zestawie dziesięciu najważniejszych praw, razem z >>>> NIE
                                CUDZOŁÓŻ <<<<< POZDR...
                                • kachna501gazeta.pl Re: czyżby kochanki... 19.07.08, 12:00
                                  Nie traktuję mężczyzn przedmiotowo, ale wypowiedzi żon świadczą, że obwiniacie
                                  tylko kochanki, nie spotkałam jeszcze wypowiedzi żony, która uważałaby, że
                                  małżonek ponosi tę samą odpowiedzialność, co kobieta, a chyba oczywiste jest, że
                                  to facet zdradza swoją rodzinę.. to jego żona i dzieci. Nie bronię kochanek,
                                  które uwikłane są w związki z żonatymi, mającymi małe dzieci i odgrywającymi
                                  przed żonami kochających mężów, bo to szczyt upokorzenia dla kobiety. Bronię
                                  kobiety, które żyją w takich związkach, bo ktoś zapewniał je, że na pewno się
                                  rozwiedzie. Też nikogo nie potępiam. Rozumiem waszą niechęć do kochanek, ja
                                  staram się każdą zrozumieć. Nie powiedziałam też, że uważam kochanki za osoby
                                  nienormalne, mówiłam, że kochanka, będąca w związku z żonatym (żyjącym z
                                  rodziną) na pewno nie będzie szczęśliwa..Podobnie nie uważam, że każdy
                                  zdradzający to szmata, nie nazwałabym tak człowieka..Zgodzę się, że jeśli chodzi
                                  o winę, to leży po obu stronach. Nie wszystkie kobiety wyrzucają sobie to, że
                                  nie zdecydowały się na małżeństwo i nie mają z kim się rano potarzać w łóżku,
                                  Martosmile to chyba bardziej skomplikowane..
                                  • magiczna_marta Re: czyżby kochanki... 19.07.08, 12:20
                                    Kachna- ok, zakochała się, to stawia ultimatum, albo ja, albo żona, nie za pół
                                    roku, rok, teraz, natychmiast, żąda, żeby delikwent się wyprowadził od żony i
                                    złożył pozew o rozwód, zrobi to- ok, nie zrobi- niech SPIERDALA! Sama byłam w
                                    takiej sytuacji, posłałam go na drzewo i zajebiście się z tym czuję, wiesz
                                    czemu? Bo jestem z siebie dumna.
                                    • kachna501gazeta.pl Re: czyżby kochanki... 19.07.08, 12:32
                                      W końcu jakieś porozumieniesmile Tyle, że są też kobiety mniej zdecydowane i pewne
                                      siebie niż ty, i są też utalentowani faceci...tacy którzy umieją opowiadać
                                      bajeczne historyjki. Znałam jednego, który opowiadał dziewczynie, że nie ma
                                      SERCA wyrzucić z domu żony i dlatego jeszcze trochę z nią pomieszka..smile a że sam
                                      to się nie wyprowadzi, no bo z jakiej racji zostawi jej WŁASNE mieszkanie, to
                                      naprawdę czasem bystre bestie, dziewczyny, najczęściej młode- zakochują się.
                                      Żony czasem nie zdają sobie sprawy, jakie metody mają ich małżonkowie. Na
                                      szczęście są jeszcze uczciwi faceci i obyś ty nie musiała więcej cierpieć z
                                      powodu zdrady.
                              • magiczna_marta Re: czyżby kochanki... 19.07.08, 09:31
                                "zdrowa" kobieta nigdy nie będzie szczęśliwa z żonatym i to jest
                                > pewne.
                                to chyba pierwsze totalnie szczere zdanie jakie przeczytałam w twoich postach
                                idąc tym tropem uważasz że kobieta która z własnej woli wiąże się z facetem w
                                związku nie jest normalna?

                                tyle poznałaś kochanek na tym forum, naprawdę uważasz, ze są zgorzkniałe? wg
                                > mnie to ciekawe i oryginalne kobiety, otwarte i chcące dzielić się
                                > doświadczeniami, chyba nie uczestniczyłabyś aktywnie na forum zgorzkniałych
                                > nudziarzy.
                                uważam że "brak im ikry" żeby znaleźć sobie wolnego faceta i stworzyć normalnie
                                funkcjonujący związek, co za tym idzie- idą na łatwiznę
                              • magiczna_marta Re: czyżby kochanki... 19.07.08, 09:38
                                ale może nie chciała wyjść za mąż podczas, gdy
                                > wielu prosiło ją o rękę..
                                a teraz sobie pluje w brodę bo wszystkie jej koleżanki rano leżą sobie w łóżkach
                                z mężami a ona czeka na chociażby smsa od swojego faceta który właśnie tarza się
                                po łóżku z żoną

                                (bo cóż tak wspaniałego jest w małżeństwie)
                                no właśnie to że nie trzeba rozpieprzać małżeństwa innej kobiecie?
                                • organika Re: czyżby kochanki... 23.07.08, 10:29
                                  >no właśnie to że nie trzeba rozpieprzać małżeństwa innej kobiecie?

                                  Marto, sama stawiałaś jakiemuś żonatemu ultimatum, żądałaś żeby
                                  odszedł od rodziny. Czyli, używając Twojego języka - chciałaś
                                  wspólnie z nim rozpieprzyć małżeństwo tamtej kobiecie. .
                                  Dążyłaś dokładnie do tego co teraz tak potępiasz.
                                  Jakim cudem tego nie dostrzegasz?
                                  To tylko tupet czy coś innego?
                          • merlotka30 Re: czyżby kochanki... 19.07.08, 22:24
                            smile
                            Inwestować wolę w siebie, żeby w razie tych jaj na boku, nie został mi się ino
                            worek.
                            Już nie dla inwestycji, ale dla czystej przyjemności własnej pognałam ostatnio
                            jednego pana.
                            Ale to śmieszny przypadek. Żonia w drugiej ciąży, a on dalej sprzedaje mi
                            historyjkę, że mu się nie układa, można pęc ze śmiechu.
                            Nieuleczalny przypadek.
                            • zezez Re: czyżby kochanki... 20.07.08, 09:00
                              nieuleczalny przypadek, czyli ty, bo jak suka w to wchodzisz.
                              • magiczna_marta Re: czyżby kochanki... 20.07.08, 20:39
                                zezez- wypierdalaj z mojego tematu!
                                WON!!!
                                • kachna501gazeta.pl Re: czyżby kochanki... 20.07.08, 21:04
                                  Na marginesie
                                  Powinien tu zadziałać moderator, który spełni swą powinność i wymiecie śmieci,
                                  bo takie stworzenia jak pewien zez nie rozumieją, że to nie forum dla małp, ale
                                  dla ludzi (z całym szacunkiem dla małp). Ciężki to przypadek, cudem jeszcze
                                  społeczeństwo cię nie odizolowało, ale biorąc pod uwagę twój stan psychiczny, to
                                  niebawem nastąpi.
                                  • zezez Re: czyżby kochanki... 21.07.08, 08:58
                                    same wypierdalajcie.
                                    Na marginesie kaszana501, sama jesteś qrwiącą się małpą, bo przeciez
                                    nie kobietą z klasą.
                    • organika Re: czyżby kochanki... 23.07.08, 10:53
                      > to ja wam powiem co : a kocha sie z zona, z figurami
                      Tak, bez przerwy i w każdym miejscusmile
                      Wiesz, akurat wakacje z moim byłym mężem, z czasów jego zdrad
                      wyglądały tak, że większość czasu się ze mną kłócił albo wyrażał
                      niezadowolenie ze wszystkiego dookoła.
                      No, ale zapewne TY lepiej wiesz jak wyglądaja małżeńskie wakacje, i
                      to każdej pary, bo piszesz ogólnie "mężowie z żonami" czyli wszyscy:-
                      )

                      > glupie kochankia jesli do niego dzwonicie i przpominacie sie - to
                      oczywiscie zapewia was ze kocha ale tylko po to zeby po powrocie
                      miec znowu darmowy seks

                      Nie sądzę, żeby jakaś kochanka zadzwoniła wiedząc że on jest z żoną.
                      To panowie dzwonią do tych swoich drugich. Ciekawe dlaczegowink
                      No i po co tak zabiega o darmowy seks skoro ma go pod dostatkiem z
                      żoną(jak to napisałaś?..."z figurami"big_grin)
                      • zezez Re: czyżby kochanki... 23.07.08, 13:30
                        oj kurwy dzwonią , smsują, mejlują az dym leci.
                        Facet musi wyłączyc komórke, aby uwolnic się od nachalnych szmat.
Pełna wersja