a co powiecie na to?

19.07.08, 20:45
kiedyś w czasach liceum bardzo się kochalismy,to byla jego i moja
pierwsza miłość,potem musiałam wyjechać ,zmusiła mnie do tego
sytuacvja rodzinna ,pisaliśmy listy ,które nigdy do mnie nie
dochodziły przez moją matke..kontakt się urwał ,jak mnie odnalazł
byłam już mężatką z wpadki ,wyjkechał zdruzgotany,ja nie mogłam
przestać o nim myśleć,po 20 latach moje chore małżeństwo się
rozpadło,jestem po rozwodzie.po 23 latach odnależliśmy się na naszej
klasie,dużo do siebie pisaliśmy,listy były przepełnione
czułością,miłością..jakby czas sie zatrzymał,wiedziałam ,że jest
żonaty,ale zdecydowałam sie na spotkanie,były 4 spotkania ...nidgy
czegoś takiego w życiu nie przeżylam,dzieli nas odleglość i łączy
wielka miłość,jego małżeństwo od dawna jest w rozsypce ..kocham go
jak szalona ,jeszcze bardziej niz kiedyś...on też,pokazuje mi to w
kazdym geście,dotyku,spojrzeniu..zw w zględu na jego trudna sytuację
postanowilam ,ż enie bedziemy sie kontaktować ,że on musi sam
wiedzieć czego chce i co jest dla niego najważniejsze,nigdy nie
postawię go w sytuacji wyboru,musi to zrobić sam.usunęłam się w
cień,odeszłam ,on twierdzi ,że nie chce aby żona sie dowiedziała i
miała as w rękawie,i obwiniała go o całe zło w tym małżeństwie,wiec
czego on chce? twierdzi ,z e ma wszystko ,ma żonę
dzieci ,posprzątane ,ugotowane ,wyprane ...ale brakuje mu cholernego
uczucia.kiedyś dał mi nadzieję ,że pojedziemy na kilka dni nad
morze,jak go postawiłam przed faktem dokonanym to wycofywał się
mówiąc ,że wróci opalony,żona się dowie ....więc co jest do cholery
grane????????mówi ,ę nie wyobraża sobie juz życia beze mnie i nie
pozwoli drugi raz odejsć i zarazem trzęsie tyłkiem ,zeby zona sie
przypadkiem nie dowiedziała ,a mi wmawia wielki kryzys ,rozpad ,ze z
nią nie spi.kilka razy już zrywałam kontakt z nim ,bo zwyczajnie
zżerały mnie wyrzuty ..i po jego naleganiach wracałam bo
kocham,teraz nie piszemy .obiecał ,ze nie odezwie się tylko
dlatego ,ze ja tego nie chcę. usycham z tesknoty,cierpię jak
cholera. co robić??????????
    • zezez Re: a co powiecie na to? 20.07.08, 09:02
      sadaj na bambuko, przeciez facet wyraźnie daje do zrozumienia, ze
      jestes mu potrzebna tylko do ruchania.
    • gosia.goya Re: a co powiecie na to? 20.07.08, 09:23
      zezez gdybym mu była potrzebna tylko do ruchania,nie jechałby ponad
      300km do mnie,bo kobiety ma na miejscu i moze je mieć często i
      blisko.wiem ,że kocha,facet nie spi po nocach,o 3-4 nad ranem
      wysyłał smsy,albo siedział wlaptopie i pisał do mnie
      listy,uwierz,że faceci też potrafia kochać....
      • zezez Re: a co powiecie na to? 20.07.08, 13:21
        niestety taka jest prawda, jestes tylko nowym mięsem do ruchania,
        ale i to się skończy, spowszedniejesz, znudzisz.
        Faceci to zrobią wszystko , ze by mu dać za darmo, ale z miłością to
        ma niewiele wspólnego.
    • jesabele6 Re: a co powiecie na to? 20.07.08, 11:18
      nie masz coz nia dyskutowac,to nieleczony przypadek
      a jak dobrze go znasz,tzn teraz?
      wiesz przez tyle lat,jestescie juz innymi ludzmi
      ,a pozostałe uczucie to moze poprostu niespełnienie
      i wiecej miedzy Wami działa wyobraznia.
      Czego spodziewałabys sie 20 lat temu po nim wtakiej sytuacji?
    • mariaeva Re: a co powiecie na to? 20.07.08, 12:19
      to strach przed zmianami
      po 20 latach nie chce sie nic zmieniac
      z wygody
      i ze strachu ze to co jesrt poukladane nagle sie rozsypie a nowe
      jest nieznane
      dlatego kochanka nei ma szans na zwiazek z ukochanym mezem innej
      kobiety
      nie dlatego ze ow maz nie kocha kochanki
      tylko dlatego ze sie panicznie boi cos zrobic
      mysle ze tu jest tak samo
      on chce
      pragnie
      pozada
      ale sie jeszcze bardziej boi
      • luka76 Re: a co powiecie na to? 20.07.08, 15:06
        W twoim poscie sa pytania i zarowno odpowiedzi na nie. Facet szuka dupy na
        seks/ jedzie 300 kilosow - o to wlasnie chodzi zeby bylo jak najdalej od zonki/a
        przy tym jest pantoflarzem -zony sie boi jak ognia.Wyjdz z tego bagna jak
        najszybciej zanim cie gosciu zaplodni i narobi ci klopotow.Pozdrawiam.
    • gosia.goya Re: a co powiecie na to? 20.07.08, 15:23
      czy ja sobie do cholery ubzdurałam jakąś wielką milość???????chyba
      tak,to jest chyba tylko wyobraźnia ,przecież gdyby mnie naprawdę
      kochał{tyle mówił o miłości},to po tych rozstaniach ruszyłby dupę i
      przyjechał do mnie chociażby porozmawiać.wszystkie spotkania
      odbywały się pod jego plan..niby szkolenia..tak mówił w
      domu,potrafił w hotelu załatwić lewy papierek jak nie bylo szkolenia
      to był papierek,wyznaczał daty ,dni ,godziny,jechałam bo
      kocham,ustawiałam swoje plany tak żeby pasowało.natomiast kiedy ja
      znienacka zaproponowałam spotkanie albo przyjazd do mnie ,to
      odmawiał i miał 1000 wymówek...nigdy nie pojawił się na moje
      zaproszenie ....jak myślicie dlaczego? jestem stara i dziwię się ,ze
      taka naiwna
      • zezez Re: a co powiecie na to? 20.07.08, 17:25
        dajesz się manipulować i wykorzystywać. Grasz tak jak on ci zagra,
        pod swoje dyktando, pod swoje potrzeby i robi wszystko, zeby tylko w
        domu nikt się nie dowiedział, ze kręci lody na boku.
        A ty , jak głupia marionetka, jak ćma do ognia, jak mucha do gówna,
        lecisz na kazde skinienie i co z tego będziesz miała?
        Niesmak.
        Zenua.
        • gosia.goya Re: a co powiecie na to? 20.07.08, 18:46
          zezez masz trochę racji ale nie do konca,nie daję się
          manipulować,nie spotykam się juz z nim,zaczynam
          myśleć....rozumieć,czytam wasze posty,powiedz mam przepraszać cały
          świat za to ,ze go kocham a on mnie? mogę i musze to przerwać,staram
          się ze wszystkich sił ale łączy nas przeszłość,byłam jego pierwszą
          miłością, a on moją.a moze to jest moja ostatnia szansa ,moze juz
          nigdy nie spotkam takiej miłości,tu nie tylko chodzi o sex,na jednym
          ze spotkań nawet go nie było,przytulaliśmy się ,rozmawialiśmy całą
          noc,wspominaliśmy,zezez powiedz tak od serca nie dałabyś szansy
          miłości? powiedz tak po kobiecemu,skrytykuj ale proszę nie uzywaj
          wulgaryzmów ,bo po co,wiem ,czuję ,że ktoś CIę mocno zranił,nie rań
          innych...
          • maqdami Re: a co powiecie na to? 20.07.08, 20:07
            I teraz wszyscy czekamy z niecierpliwoscia co nam zezez napisze.
            Oczywiscie nie zaskoczy nas niczym bo zrowna Cie z błotem.

            --
            "otwieram oczy i biorę sie w garść nie ma czym przejmowac sie"
          • magiczna_marta Re: a co powiecie na to? 20.07.08, 20:25
            zaczynam
            > myśleć

            po lekturze Twoich postów polemizowałabym

            mam przepraszać cały
            > świat za to ,ze go kocham a on mnie?

            tak bardzo Cię kocha że załatwia sobie lewe papierki żeby się tylko żona nie
            dowiedziała że to ściema, tak bardzo Cię kocha że ustala dni i godziny waszych
            spotkań, tak bardzo Cię kocha że wraca z uśmiechem do żonki po "delegacjach"-
            zajebista miłość- tylko pogratulować

            na jednym
            > ze spotkań nawet go nie było

            ależ osiągnięcie, turlam się ze śmiechu po dywanie

            zezez powiedz tak od serca nie dałabyś szansy
            > miłości?
            nie jestem zezez ale Ci powiem- on ma swoją miłość- żonę do której wraca po
            "delegacjach" z którą je obiady, jeździ na wakacje, spędza weekendy, noce,
            której podaje śniadanie do łóżka, a Ty jesteś tylko wspomnieniem przeszłości,
            odmładzaczem, sposobem na zróżnicowanie swojego pożycia seksualnego o nowe
            podniety, które zapewne mają także wpływ na jakoś jego współżycia z żoną- nowe
            pomysły ect
    • kachna501gazeta.pl Re: a co powiecie na to? 20.07.08, 20:44
      Pamiętaj, żeby nie zadręczać się zbyt sowami krytyki czy obelgami, jakich na tym
      forum nie brakuje. Jesteś w trudnej syt. i tak naprawdę nikt tu nie będzie
      potrafił powiedzieć ci niczego rozsądnego, każdy patrzy ze swojego punktu
      widzenia, mężatki mają tendencję traktować żony jak świętość. Może to i dobrze,
      ale trzeba pamiętać, że czasem w życiu może zdarzyć się tak, że ludzie układają
      sobie życie na nowo. Prawda jest, że mężczyźni zazwyczaj nie chcą się rozwodzić
      i zwodzą kochanki obietnicami o wspólnej przysz. Jesteś dorosłą kobietą i sama
      wybierzesz, co dla ciebie będzie najlepsze. Nie radzę jednak tkwić w związku, w
      którym wystąpisz w roli kochanki. To niewdzięczna rola i zawsze kończy się
      rozczarowaniem. Jeżeli facet jednak zrobi pierwszy krok i będziesz wiedziała, że
      są szansę, to oznaczać będzie, że należysz do szczęśliwych wyjątków. Z tego, co
      napisałaś wynika raczej, że on nie będzie chciał zmian, a na to szkoda twojego
      życia i zdrowia. Myśl pozytywnie. Pozdrawiam.
      • luka76 Re: a co powiecie na to? 20.07.08, 22:58
        Dobrze Kachna ze sie przyznalas i powiedzialas ze rola kochanki jest
        niewdzieczna i konczy sie rozczarowaniem.
        • procenty Re: a co powiecie na to? 20.07.08, 23:11
          luka76 napisała:

          > Dobrze Kachna ze sie przyznalas i powiedzialas ze rola kochanki jest
          > niewdzieczna i konczy sie rozczarowaniem.

          oj tam wdzieczna, niewdzieczna, ale jaka rajcowna.....hmmm....
          poza tym z tym rozczarowaniem to przesada.....
          Zalezy na kogo sie trafi i czego sie wzajemnie oczekuje, i tyle....
          Zezulca prosze o nie komentowanie, na swiecie i tak dosc nieszczescia....
          Normalne uczestniczki forum, mimo "odmiennych stanów swiadomosci"- pozdrawiam
          • zezez Re: a co powiecie na to? 21.07.08, 09:04
            rajcowanie mają rajfury, takie jak ty alkoholiczko.
            • goscinnie_ino Re: a co powiecie na to? 22.07.08, 21:16
              a ja mam jedno pytanie do autorki postu: co Was łączy TERAZ? oprócz
              wspomnień (to przeszłość) i mglistych planów (wątpliwa przyszłość)
              rozmawiacie jeszcze o czymś?

              nie pojechał z Tobą, bo żona by się kapnęła, że wrócił opalony -
              żenua! zdrowy na umyśle by nawet o tym nie pomyślał smile
              • gosia.goya Re: a co powiecie na to? 23.07.08, 17:21
                rozmawialiśmy zawsze ,codziennie całymi godzinami wieczorem i w nocy
                o wszystkim,ożyciu ,marzenaich,pracy,dzieciach,o tym jak minął
                dzień,jak się czujemy ,co przeżywamy,dzieliliśmy sie radosciami i
                smutkami,poza tym tel,esmsy..a teraz urwałam to wszystko bo czuję
                się oszukiwana,zaczynam watpić w prawdziwość opowiadań typu,jaka to
                zona zła, jak go rani słowami,niespią ,nie rozmawiają,raptem
                wymcknęło mu się ,że dobry obiad ugotowała a on go jadł i ze planują
                remont mieszkania..wiec ja sie pytam gdize ta wojna miedzy nimi? bo
                cos mi tu nie pasuje,postanowiłam się wycofać,on próbuje nawiazać
                kontakt,jest ciężko ,odchodizłam juz kilka razy,ale teraz to jest
                ostateczna decyzja,koniec z tym ,jestem wolną kobietą i pragnę
                milości,nie muszę zjadac okruszków ze stołu.leczę sie z tej
                milości,ale muszę....dam radę..
                • woman-in-love Re: a co powiecie na to? 23.07.08, 17:26
                  gdyby kochał - byłby z Tobą. Uciekaj z tego. Powodzenia.
    • inka-1live Re: a co powiecie na to? 24.07.08, 21:43
      No prosze kolejna naiwna. Jak by chciał z toba byc i cie kochal to
      by powiedzial zonie o was a nie mowi wiec zostaniesz pewnie jego
      kochanka predzej czy pozniej. A faceci ktorzy szukaja kochanki
      zawsze tak mowia i dorosle dziewczynki takie jak ty powinny to
      wiedziec
      • real-kapucynka Re: a co powiecie na to? 14.08.08, 17:38
        Ja przeszłam to samo, identyczna historia, zapewnienia o miłości od
        lat, odległość która niby nas rozdzieliła tere fere.... te same
        bajki, te same przejścia, z wyjątkiem że żona się nie
        dowiedziała.Wiesz co Gosia nie właż w to coraz głębiej, jak widzisz
        że się męczysz to po co ci to? Chcesz cały czas cierpieć? Tamten też
        jest - był moją pierwszą prawdziwą miłością, a ja niby jego.Teraz to
        mogę nazwać to pseudo toksyczną-miłością! Tylko dlaczego ożenił się
        z inną skoro tak mnie zawsze kochał? Zastanów się dobrze czy warto?
        Bo ja uważam że im wcześniej wyjdziesz z tego gówna tym lepiej!
        Choćby niewiem jak zapewniał cię o swojej miłości to co z tego skoro
        nie robi nic żeby zmienić sytuację? Chcesz cackać się całe życie z
        tchórzem i czekać w nieskończoność?!Strach widać jest u niego
        większy niż ta jego miłość, to jest typowy WZDYCHULEC i nic więcej,
        jak to kiedyś mądrze powiedziała jedna z uczestniczek forum.
        • gosia.goya Re: a co powiecie na to? 14.08.08, 19:08
          wyszłam z tego gówna miesiąc temu i nigdy więcej takich
          historyjek..bardziej pasowaloby wzdychujec...
          • real-kapucynka Re: a co powiecie na to? 15.08.08, 00:49
            Gosia podaj mi email to pogadamy spokojnie na privie, bo wiesz jak
            to jest na forach, rózni ludzie się udzielają...
            • gosia.goya Re: a co powiecie na to? 15.08.08, 19:38
              real-kapucynko gosia.goya@wp.pl napisz.pozdrawiam!
              • marzena-dom Re: a co powiecie na to? 20.08.08, 19:25
                dokladnie, tez znam takie opowiesci, tez wszystko przez odnalezienie
                sie na N-K. ale taki pan jest juz zasiedzialy i nie ruszy sie od
                zony bo mu niewygodnie.
                spotkalam kolezanke, szczesliwa, rozpromieniona, zakochana, pytam ją
                o to "szczescie" i opowiada ze sie odnalezli, ze spotkali, ze bylo
                super, ze jemu sie nie uklada, ze ona tez wolna.
                duzo wysilku nie musialam wkladac.
                na jej profilu odnalazlam to cudo bo bylam ciekawa jak on wyglada.
                potem obejrzalam jego profil i w nim znalazlam jego zone.
                obejrzalam i tej zony profil a tam... zdjecia szczesliwej rodzinki z
                oni z dziecmi na wakacjach 2 tygodnie temu, wczesniejsze fotki
                rowniez słodkie i z opisami typu "rodznka w komplecie" lub "moj
                ukochany misio"...
                wyszlo na to ze jemu sie nie uklada w malzentwie a zona nic nie wie
                i ze jest z nim szczesliwa wink)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja