kochanek

20.07.08, 14:11
Pojawiła się z nikąd. Jak ją zobaczyłem to patrzeć na nią mogłem bez przerwy. Była bardzo kobieca, emanowało od niej dobro i spokój. Śliczna o idealnym wyglądzie. Nie uśmiechała się tylko. Bardzo chciałem ją poznać.
Poznałem. Ma męża, dziecko. Jest w związku już parę ładnych lat. Spotkaliśmy się kilka razu. Bardzo dobrze nam ze sobą było. Rozmowy, spacery. Beztroski czas spędzany razem. Ona wracała do domu i nie mogła się do mnie odzywać. Stawaliśmy się dla siebie coraz bliżsi. Zbliżyliśmy się do granic możliwości. Z delikatnego romansowania w parku po namiętne kochankowanie w hotelowym pokoju. Mieliśmy okazję spędzić ze sobą dużo czasu, być tylko dla siebie. Teraz wszystko wróciło do nienormalności. Znowu ona nie może, jest z rodziną. Na palcu nosi kawałek złotego metalu, który mimo wszystko budzi we mnie respekt. Nie mamy odwagi oboje wyznać sobie, co do siebie czujemy. Mówimy sobie, że uwielbiamy się ponad wszystko. Ja wiem, że się zakochałem. Nie mogę przestać o niej myśleć, jest we mnie wszędzie. Spełniliśmy między sobą marzenia, o których kiedyś rozmawialiśmy. Kochaliśmy się jak idealnie dopasowane ciała. Obdarowaliśmy się niezapomnianymi chwilami i namiętnościami.
Czy jestem tylko kochankiem? Kimś do przytulania i pocieszania? Kimś, z kim można się spotkać jak pokłóci się z mężem? Przecież nie pozwoliłaby sobie na to wszystko gdyby była z nim szczęśliwa? Sprawdza swoje możliwości? Dowartościowuje się jakoś?
Nie mówi nic o naszej ewentualnej przyszłości a ja jestem gotów na wszystko, aby była ze mną. Nie mam odwagi porozmawiać z nią na temat jej sytuacji w życiu i zapytać, czemu to robi. Ja mam wrażenie, że ona też mnie kocha i obym się nie mylił. Ona wraca do domu i tam żyje dalej. Nie podejmuje żadnych działań, aby wyrwać się z tego skoro jest jej tam źle i znalazła mnie. Czy ona jest w sytuacji bez wyjścia? Tak bardzo przywiązana do tego życia, że nie jest w stanie się z tym wszystkim rozstać? Co z tego będzie? Dajcie mi siłę na cierpliwe czekanie i powiedźcie że warto czekać…
    • zezez prowokacja 20.07.08, 17:11
      Zgroza! stara kupa podszywa się pod "kochanka" i płodzi harlequiny.
      Wymyśl coś bardziej sensownego, śmierdząca raszplo.
    • magiczna_marta Re: kochanek 20.07.08, 20:47
      Albo rybki- albo akwarium.
      Powiedz jej że dłużej tak nie możesz, niech się zdecyduje, albo Ty, albo mąż.
      Jak Ty to niech zabiera dzieciaka i się do Ciebie przeprowadza, składa papiery
      rozwodowe, jak nie to olej ją i tą znajomość.
      • n.i.p.69 Re: kochanek 21.07.08, 17:49
        magiczna_marta napisała:

        > Albo rybki- albo akwarium.
        > Powiedz jej że dłużej tak nie możesz, niech się zdecyduje, albo Ty, albo mąż.
        > Jak Ty to niech zabiera dzieciaka i się do Ciebie przeprowadza, składa papiery
        > rozwodowe, jak nie to olej ją i tą znajomość.
        >
        ...........nie bardzo wiem jak sie do tego odnieść, ale to co tu napisalaś jest,
        delikatnie mówiąc >>>> ŻENUJACE!!!<<<<<
        • magiczna_marta Re: kochanek 21.07.08, 17:56
          @n.i.p.69- a co uważasz za takie żenujące?
          myślę że ta baba wróci szybciutko do mężusia a główny bohater zostanie sam
          • n.i.p.69 Re: kochanek 23.07.08, 17:34
            Myslę Marto, że nikt nie ma prawa, dawać takich rad....jeśli tego nie rozumiesz,
            to pozostaje tylko mieć nadzieje, że kiedys "zajarzysz" sama bo ja nie jestem w
            stanie ci tego wyjaśnić, dla mnie to jest oczywiste, (....widac nie musi być
            takie dla wszystkich(?))
    • szczesliwsza Re: kochanek 23.07.08, 12:56
      hmmm.... czy warto czekac?- mysle, ze nikt nie jest w stanie nic
      sensownego ci poradzic. jak zachowa sie ona w tej sytuacji- ktorz
      moze przewidziec?

      ja moge powiedziec tylko o sobie- historia podobna, tylko odwrotna.
      roznice- nie podobalismy sie sobie fizycznie wcale<lol>, dochodzi
      jeszcze roznica wieku. zaczelismy od dłuuugich rozmow o wszystkim i
      niczym, potem pojawila sie empatia, zrozumienie, feromony...
      milo, ale nie dopuszczalismy pod zadnym wzgledem uczucia, a
      tymbardziej bycia ze sobą. w tej chwili przestalismy sie juz przed
      tym bronic, on uznal, ze zycie jest zbyt krotkie, by tracic szanse
      na szczescie ze wzgledu na konformizm.
      w tej chwili szuka dla siebie mieszkania, za tydzien sklada papiery
      do sadu (jeszcze po drodze urodziny dziecka wiec odczeka).

      moja rada- wydarzyc sie moze wiele lub nic, musisz to bardzo
      dokładnie przemyslec, jesli zdecydujesz sie dac wam szanse nie
      naciskaj, daj jej czas, pozwol jej zatesknic, daj raczej obietnice
      spelnienia niz spelnienie. niech mysli o tobie, niech uklada w
      glowie scenariusze.
      chyba odpowiednia konkluzja bedzie maksyma- wiara sprawia, ze
      wszystko staje sie mozliwe, milosc sprawia, ze wszystko staje sie
      prostsze.

      jakakolwiek podejmiesz decyzje- przemysl ja dokladnie i wielokrotnie-
      to zmienic moze cale wasze zycie. udzwigniecie to?
      • zezez Re: kochanek 23.07.08, 13:20
        oj głupia pizdo,
        za chwile dowiesz się, ze wydarzyc sie moze wszystko i wkrótce sama
        zostaniesz kopnieta w ten durny tyłek i przekonasz się ,ze
        twoja wiara jest żałosna, ze będziesz szczęśliwa po rozbiciu
        cudzego małzeństwa i na krzywdzie cudzego dziecka.
        Ty jesteś kupą gówna, a ten facet to zwykła świnia.

Pełna wersja