kochana123
27.07.08, 16:02
Niech to stanie się moim katharsis...
Może w końcu przestanie boleć i może w końcu przestanę myśleć...
Mam 26 lat, on 38.
Jestem atrakcyjną, pewną siebie kobietą, zaręczoną z dobrym i
przystojnym mężczyzną. On - żonaty, dzieci i cudowne życie.
Zaczęło się całkiem niewinnie, nie, nie planowałam tego.
Był moim szefem.
Podobał mi się, ot i cała prawda. Jednak, gdy zaczęło między nami
iskrzyć, przerwałam to i zmieniłam pracę.
Nie widzieliśmy się 2 lata, jedyny kontakt jaki miał miejsce przez
ten czas to sms w dniu kobiet i wirtualna kartka z życzeniami na
Święta. A tak poza tym, cisza jak makiem zasiał...
Do czasu...Los chciał, by nasze drogi znów spotkały się. Nie celowo.
Powód - praca. Moja firma musiała załatwić parę spraw, które mógł
załatwić tylko on. I uczucie odżyło...I tak żyje już pół
roku...Tyle, że tym razem nie powiedziałam stop i od pół roku jestem
kochanką...Na początku tłumaczyłam to sobie tak, że to tylko
chwilowe, że mój związek nie daje mi tyle ciepła i seksu co ten na
boku (o zgrozo!), że zabawię się i będzie ok. Później powiem mu BYE
i zniknę niczym famme fatale...Echeee, jasne.
Żałosne!
Czytałam wiele postów na tym forum, pisanych przez kochanki i
kobiety zdradzone. I proszę was jedynie o jedno. Nie oszukujcie się,
że nie jesteśmy jedynie zabawką, że ci nasi wspaniali kochankowie
dają nam szczęście i wspaniały seks (no jedynie tu muszę się
przyznać, dają wspaniały seks)!!! Że dla nas zostawią swoje
poukładane życie.
Czuję się koszmarnie. kończyłam to już chyba z milion razy, ale on
nie chce dać mi spokoju, ja chyba też tego do końca nie chce. On już
dostał wszystko to, co chciał i teraz już się nawet nie stara.
Kiedyś zapewniał mnie jak mu zależy, teraz pisze jedynie o seksie.
Bo w końcu do tego jestem mu tylko potrzebna. A ja głupia zamiast
myśleć dupą, tak jak on,czuję.
Jak to zakończyć ?
Błagam Was o radę.
Już nie chce być naiwną i oszukiwaną kochanką. Chcę na nowo pokochać
swojego narzeczonego, a jego zepchnąć głeboko, w głębiny
niepamięci...
Tylko jak to zrobić, kiedy głupie serce wie swoje?!!!