dowiedziała się....

04.08.08, 13:30
dwa tygodnie po tym jak sie z nim rozstałam[on nie chciał sie
rozstawać],ona włamała sie do jego skrzynki meilowej i przeczytała
nasze listy ,jego i moje,zadzwonił do mnie i powiedział mi,potem
były następne telefony,blagał,że w razie gdygy do mnie pisała czy
dzwoniła to mam nic nie mówić i nie dolewać oliwy do ognia,bo serce
jej peknie i chyba tego nie wytrzyma....a to ,że skrzywdził i
cholernie zranił obydwie kobiety ,i serce pęka tej drugiej to go nie
obchodzi...powiedział ,ze kochał i kocha tylko jedną..mnie,ze czuje
sie podle w stosunku do żony ,że nie powinna tego przeczytać i sie
dowiedzieć,a ja uważam ,że prawda jej się należała po 20
latach.Dzieci cierpią,wszystko legło w gruzach.kocham go ale stracił
w moich oczach wszystko,okazał się zwykłym tchórzem,zwodził mnie
pięknymi słówkami ,opowieściami o przeznaczeniu i miłości,a jak sie
mleko wylało to podkulił ogon i teraz pewnie skamle...okłamywał ją
przez całe zycie,opowiadał ,ze miał wiele kobiet bo w małzeństwie
było mu źle....ale po co odchodzić jak mozna w domu mieć gosposię ,a
na boku kochankę,należy mu sie kara i niech cierpi bo na to
zasługuje.ku....wa oni wszyscy są tacy sami........rzygać mi się
chce!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • 4-metamorphosis Re: dowiedziała się.... 04.08.08, 21:03
      rozumiem...i gwarantuje,ze wiem jak cierpisz...
      choc u mnie nikt sie oniczym nie dowiedzil,to skonczylam ten
      bezsensowny zwiazek...
      bo bal sie tego czy tamtego...tutaj nie dzwon,nie pisz...bla bla
      bla...
      ile mozna uwazac???
      rzeczywiscie oni wszyscy sa tacy sami...zgadza sie...
      co zrobisz?
      • gosia.goya Re: dowiedziała się.... 04.08.08, 21:39
        słuchałam przez wiele miesiecy jaka to ona prawie idealna,tylko
        uczuć brak,sexu zero,porozumienia też,potem denerwowała go jej
        złość,wypominanie przeszłości[widocznie miała powody],mówił ,ze z
        dziećmi[jedno dorosłe ,drugie prawie]ma też kiepski kontakt..i
        zastanawiał się co on właściwie obok niej jeszcze robi? nigdy nie
        chciałam rozpadu jego małżeństwa,nie stawiałam zadnych
        warunków,miałam wyrzuty sumienia,kochając cierpiałam i cierpię
        potwornie,bo po przemyśleniach doszłam do wniosku ,że oprócz
        pięknych słów nic dla nas nie zrobił choć twierdził,ze to jego
        wielka miłość,nasza przeszłość,przeznaczenie...a ja głupia i stara w
        to uwierzyłam..jak żonka sie dowiedziała rozpętało sie istne
        piekło,dzwonił i błagał o milczenie,bo jej serduszko nie wytrzyma,a
        moje musi?????????????moje też nie wytrzymuje!!!!!!!!!wcześniej
        mówił ,ze życ nie moze beze mnie,ze cierpi katusze.teraz kiedy
        sprawa sie rypła...cisza...na gg, w komórce,w poczcie..jednak żyje
        beze mnie,zyje z nią,wybrał tą ,której nie kocha[przynajmniej tak mi
        wmawiał]...oszust ,kłamca!!!!!!!!!!!11nie wierzę w miłość!!!!!
        • gosia.goya Re: dowiedziała się.... 04.08.08, 21:46
          nic nie zrobię,nie jestem msciwa,wyobrażam sobie jak jego zona
          cierpi....wspólczuję jej,dostałam nauczkę,teraz wszyscy
          cierpią,pozbieram sie ,dam radę,muszę...Boze jakie to trudne!
          • 4-metamorphosis Re: dowiedziała się.... 04.08.08, 21:55
            sluchaj,bedziesz sie tak dlugo oczekiwac,ze nie cierpisz i dasz
            rade...
            do tego wszystkiego u mnie tez tak bylo...to on mnie zaczepial i
            dazyl zeby cos miedzy nami bylo...
            i wiesz co?i poszlam na to ,choc nie chcialam.Z poczatku go olewalam
            doszczetnie i to go do mnie ciaglo...
            a teraz jednak zona i dziecko...
            szlag by czlowieka trafil...
            • gosia.goya Re: dowiedziała się.... 04.08.08, 22:09
              ja też go olewam,zrywałam wielokrotnie,onzaczynał...i tak w
              kółko,zaczełam wierzyc ,ze ten facet mnie naprawdę kocha,poświęcał
              mi duzo czasu w kompie,pisał tysiace smsów,bo dzilei nas
              odległość,dzwonił,a jak sie spotkaliśmy to pokazał mi swoja miłość w
              kazdym słowie ,gescie,dotyku..ja to czułam,tego nie można
              udawać,zresztą po co miałby jechać 300 km tylko dla sexu?????
              wytłumacz mi proszę? bo ja nic nie rozumiem
              • 4-metamorphosis Re: dowiedziała się.... 04.08.08, 22:17
                wiesz,zawsze trzeba brac pod uwage dwie osoby,a nie tylko jedna.
                on tez jest winnym troszke temu co sie wydarzylo.Teraz wierze,ze
                cala trojka cierpi.nie tylko ona ,nie tylko Ty ale tez i on.
                Napewno jest mu ciezko,wierze w to...
                widze ,ze troszke jasniejszasytuacje mialas niz ja...
                on niczego CRAZY w moim przypadku nie robil...
                raz zaczelam cos o uczuciach i wtedy zaczal mi wmawiac,ze milosci na
                swiecie nie ma.Albo jak jest to macierzynska tylko...masakra...
                tak mnie tym wkurzyl,ze szok.
                Jestem przez to zla...bo poczulam sie totalnie olana i jak nikt...
                smsujemy jeszcze...ale juz sie z nim nie spotkam,nawet jak bedzie
                nalegal-niech sobie z ta od macierzynskiej milosci poszaleje...
                • gosia.goya Re: dowiedziała się.... 04.08.08, 22:26
                  też bym się na Twoim miejscu wkurzyła,ja też myślę,ze jej nie
                  ma,kiedyś mu powiedziałam ,że jak on mnie zawiedzie to juz w nic nie
                  uwierzę i zawiódł,teraz siedzę tu ,pije wino i ryczę,bo tak
                  cholernie mi go brak!!!!!!!!mieliśmy stały
                  kontakt,rozmowy,siebie,muzykę,powiedzenia...teraz nie ma
                  nic,cisza,pustka,morze łez...
                  • 4-metamorphosis Re: dowiedziała się.... 04.08.08, 22:34
                    wierze,ze on tez napewno mysli o Tobie.
                    Teraz jest najlepszy moment zeby on cos w swoim i Twoim zyciu zrobil.
                    Moze zrobi cos czego sie nie spodziewasz?
                    faceci zdolni sa do roznych rzeczy,wierz mi.
                    Jesli tylko cos czuje naprawde...nie pozwoli Ci abys cierpiala...
                    • gosia.goya Re: dowiedziała się.... 04.08.08, 22:42
                      jak nad tym tak głębiej myślę to czuję ,ze nic nie zrobi,chociaz w
                      jednej z rozmów po jej odkryciu zdrady powiedział,ze to widocznie
                      tak musiało być żeby sie dowiedziała, i ze jest to gwóżdż ,bo ten
                      związek był do d..py,bez uczuć.wiesz ten facet ,to moja
                      wielka ..kiedyś..niespełniona milość,kochałam i kocham go i pewnie
                      bedę.byłam wygodna ,wyrozumiałą kochanką,wiedział ,ze mu nie
                      zaszkodzę.zna mnie.dziękuję ,z eze mna rozmawiasz to abrdzo mi
                      pomaga.
                      • 4-metamorphosis Re: dowiedziała się.... 04.08.08, 22:49
                        sluchaj-ja znam ten bol.zawsze latwiej sie rozmawia z kims,kto cos
                        podobnego w zyciu przezyl...
                        wiec rozumiem.
                        Ja tez ciagle cierpie.Wydawac by sie moglo,ze ponoc jestesmy
                        silniejsze od facetow...ale jak to z tym jest naprawde???
                        po prostu cos mi sie dzieje jak pomysle,ze jednego dnia jestes z
                        kims blisko,a drugiego TO COS poszlo w cholere...i tak naprawde to
                        gdzie to COS poszlo?????
                        • gosia.goya Re: dowiedziała się.... 04.08.08, 22:53
                          napisz mi jak to z wami było? a ból jest straszny, nigdy takiego nie
                          doznałam ,chociaz jestem rozwiedziona i wiele juz przeżylam...
                          • 4-metamorphosis Re: dowiedziała się.... 04.08.08, 23:07
                            wiesz,to dluga historia.od samego poczatku wiedzialam,ze
                            przegram,ale on robil wszystko abysmy zaczeli sie spotykac i tak
                            zaczelismy.choc sie bronilam.I tak przez rok...opowiadal mi stale
                            jak mu to ze mna dobrze i z nikim nie mial tyle wspolnego co ze
                            mna...
                            jaka to zona zla niedobra.on cierpi,bo seksu
                            brak,uczucia,przytulenia...
                            ale mnie nie wybral...przestalo mi wystarczac na chwile...choc nie
                            bede tego zalowala...ale mam zal...
                            • gosia.goya Re: dowiedziała się.... 04.08.08, 23:21
                              my sie kiedyś kochaliśmy,lata licealne...potem nasze drogi sie
                              rozeszły ale całe zycie o nim myślałam ,pamietałam,odnaleźliśmy sie
                              na naszej klasie,spotkalismy kilka razy,było cudownie ,spełniło sie
                              marzenie mojego zycia,pokochaliśmy od nowa , z wiekszą siłą,ale on
                              ma rodzinę ,ja jestem wolna,nie mam prawa wkraczać w jego zycie ,ale
                              on abrzo chciał spotkań ,kontaktu ,z kazdym spotkaniem bylo mi
                              trudniej bo kochałam bardzo i jednocześnie wiedziałam ,ze ma
                              żonę,odeszłam w cień ,potem ona sie dowiedziała,teraz jest cisza...i
                              mój straszliwy ból!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!dlaczego jak
                              prawda wychodiz na jaw ,chowaja głoę w piasek,dlaczego tkwia w
                              nieszcześliwych zwiazkach?,dlaczego wszyscy maja te sama
                              melaodię...żona zła, brak sexu ,milości,potem...zona cierpi ,dzieci
                              a on nie am serca ich zostawić...ja też nie żałuje tych chwil,teraz
                              moge umierać bo spełniło sie to o czym marzyłam,byłam z nim i kocham
                              go!
                              • 4-metamorphosis Re: dowiedziała się.... 04.08.08, 23:25
                                wierze,ze on Cie tak nie zostawi...
                                • gosia.goya Re: dowiedziała się.... 04.08.08, 23:31
                                  dziekuję za wiarę,ale ja jak czytam te wszystkie posty,które maja
                                  taki sam finał ,przestaję wierzyc w cokolwiek.czekam na jakis jego
                                  ruch ,sygnał,decyzję.poczekam bo kocham,chcę żeby jego decyzja była
                                  tylko jego...bez nacisku ,bez kontaktu ze mną.zycze Ci miłosci i
                                  szczęścia jesteś bardzo wyrozumiałą i dobra osobą.
                                  • 4-metamorphosis Re: dowiedziała się.... 04.08.08, 23:36
                                    dzieki!nawzajem!sluchaj,ludzie robia rozne rzeczy w zyciu...
                                    wiesz,ze najlatwiej sie krytykuje...
                                    gdybym byla Toba,tez walczylabym o to uczucie...
                                    a to ,ze on teraz sie z Toba nie kontaktuje wcale nie znaczy,ze nie
                                    mysli.
                                    To on sie pierwszy skontaktuje...zobaczysz...przyleci jak na
                                    skrzydlachsmile
                                    • gosia.goya Re: dowiedziała się.... 04.08.08, 23:41
                                      jak TY sobie z tym radzisz? ,jak sie czujesz?,powiedz ...
                                      • 4-metamorphosis Re: dowiedziała się.... 04.08.08, 23:45
                                        cierpie ciagle...ale musze byc twarda...
                                        czasem nie odpisuje na jego smsy...ale tesknie...
                                        i ciezko jest...
                                        ale u mnie przegram...bo to jego drugir malzenstwo i to z ta kobieta
                                        ma dziecko...
                                        • gosia.goya Re: dowiedziała się.... 04.08.08, 23:51
                                          skoro pisze do Ciebie ,utrzymuje kontakt ,to znaczy ,ze nie jesteś
                                          mu obojętna,i co z tego ze ma dziecko,chce Ciebie ,potrzebuje,moze
                                          nie wszystko stracone...gdybyś była mu obojetna to nie pisałby do
                                          CViebie ...uwierz mi,miał nieudane zwiazki ,moze boi się ,po prostu
                                          strach,nie przekreślaj go ,jeśli kochasz,powiem tak jak TY walcz...
                                          • 4-metamorphosis Re: dowiedziała się.... 04.08.08, 23:55
                                            wiem,ze mnie lubi...moze troszke wiecej...
                                            ale to do niczego nie prowadzi...
                                            fajne te spotkania nasze...zreszta napewno wiesz...
                                            tylko wiesz...chwile sa na chwile...a pozniej wracal do nich...
                                            jestesmy przyjaciolmi,ale czasem mnie to wszystko wkurza...
                                            ciagle mi mowil,ze gdybysmy sie poznali wczesniej...
                                            ale to jest takie...co by bylo gdyby...
                                            fajnie wiedziec,ze jest ktos...
                                            ale my kobiety chcemy wiecej...
                                            wiem,ze on z nia tez nie jest szczesliwy...
                                            gdybym mogla to ciagnac,to moze by to trwalo w nieskonczonosc-
                                            dlaczego?
                                            bo tak mu wygodnie!
                                            sorry,ale stac mnie na wiecej...a nie zapomne go napewno...
                                            • gosia.goya Re: dowiedziała się.... 05.08.08, 00:08
                                              on mi mówi ,ze kocha,mówił nawet wtedy ,dgy odchodziłam,ze i tak
                                              będzie kochał,ze po co walczyc z uczuciem,ze nie da sie
                                              uciec..mówił ,ze to ze mna miał być,ze to ze mna powinien mieć
                                              dzieci,miał żal ,ze kiedyś go zostawiłam[byłam b młoda i
                                              głupia],teraz on hcciałby mieć zonę i mnie ,a to jest
                                              niemozliwe ,nierealne bo za bardzo go kocham,jako facet nie che
                                              zawiezć swojej rodziny ,żyje bez miłosci ale ma duze poczucie
                                              obowiazku,ja jako kobieta kochająca nie moge tego przyjąć do
                                              wiadomosci,dlatego odeszłam,odeszłam bo kocham,reszta zależy od
                                              niego.onm wie,ze dla wygodnictwa nigdy z nim nie będę.rozumiem CIę
                                              do bólu!
                                              • 4-metamorphosis Re: dowiedziała się.... 05.08.08, 03:39
                                                napisz jak sie dalej sprawy potoczyly...
                                                • gosia.goya Re: dowiedziała się.... 05.08.08, 08:14
                                                  napiszę,wstałam z opuchnietymi oczami,bezsilna i bez życia...
    • gosia.goya Re: dowiedziała się.... 05.08.08, 10:14
      nie wierzę w miłość..tyle mi o niej mówił,a teraz jestem zepchnieta
      na boczny tor,było coś wielkiego ,pięknego i jednego dnia nie ma
      nic,bo ona sie dowiedziała,gdyby mnie kochał naprawdę ,to walczyłby
      o nas,nie tracił kontaktu,podjał decyzję od razu,bo juz to ,ze sie
      zawahał na poczatku i został przy niej dyskwalifikuje go w moich
      oczach i gdyby teraz chciał do mnie przyjsć,to ja już nie
      zgodziłabym się na zwiazek z nim,straciłabym resztki szacunku do
      siebie.z godziny na godzinę uswiadamiam sobie ,ze nie ma kogo
      opłakiwać bo taki tchórz na to nie zasługuje,jestem wolna,muszę
      tylko to przetrwać,a on niech ponosi konsekwencje swoich czynów...
      • kochana123 Re: dowiedziała się.... 05.08.08, 12:52
        W pełni Cię rozumiem. Tyle, że w moim przypadku, to ja go
        zostawiłam. Może bałam się tego, co Ty w tym momencie przechodzisz.
        A może nie chciałam sobie uświadomić jak mało znaczyłam, o ile w
        ogóle znaczyłam...
        Nie wiem jak Ty, ale ja czuję się jak zabawka, którą przez jakiś
        czas cieszył się żonaty miś, by po chwili, jak już ją poznał i już
        mu jest znana, zapomnieć i wyrzucić...
        Wiesz? Ja odczuwam to tak, że jak już ulegniesz i oddasz się komuś
        bez reszty, to wtedy już to tak nie smakuje. Że zdobył to, co chciał
        (w końcu poszłam z nim łóżka) i teraz już nie musi się starać, bo
        czego więcej on może ode mnie chcieć. Pobajerzył, popieprzył (sorry
        za dosadność ale tak to właśnie odczuwam) i teraz już nie jestem tą,
        którą trzeba było zdobywać i walczyć.
        Teraz to nawet nie napisze. A wcześniej...? Nie nadążałam z
        odpisywaniem. Wcześniej, tzn wtedy, kiedy jeszcze z nim nie
        sypiałam...I tak to w skrócie u mnie było. Aż żal mi samej siebie i
        swojej naiwnośći. Fakt, gdyby głupota potrafiła latać...
        Trzymaj się!!! Nie jesteś sama!
        • gosia.goya Re: dowiedziała się.... 05.08.08, 13:25
          mam identyczne odczucia,byłam zabawką znudzonego pana,ja też go
          zostawiłam,bo juz dłuzej nie mogłam zniesć niepewności,z czasem
          mniej sie starał,ale nie było dnia bez kontaktu.zaczął sie wycofywać
          w momencie kiedy ja dałam krok do przodu,zawsze wszystko bylo przez
          niego zaplanowane,ale kiedy to ja poprosiłam go o przyjazd i wspólny
          wyjazd,cofał się ,nie wyrażał zgody,wykręcał..wniosek jeden..jestem
          stara i naiwna,ale juz nie będę i był mistrzem w
          bajerzeniu,cholernie przekonującxym mistrzem,czuje się
          oszukana,oszukiwał dwie kobiety,było mu wygodnie...egoista
          jeden!!!!!!
          • kochana123 Re: dowiedziała się.... 05.08.08, 14:44
            Czasem jak czytam inne posty na tym forum, to tak jakbym czytała o
            sobie. I w innej sytuacji podsumowałabym to tak, że naiwne kobity
            dają się bajerzyć niedowartościowanym facetom. Ale niestety też
            jestem tą naiwną.
            Myślę, że jak "nasi" panowie nie będą się odzywali, to po jakimś
            czasie w końcu z nas "upłyną". Zostaną w pamięci ale już nie tak jak
            dawniej. Cóż, mam taką nadzieję, że to "upływanie" nie potrwa za
            długo smile Bo czy warto myśleć i zamartwiać się z powodu kogoś, kto
            nie był nas wart?! Chyba nie. Ale sądzę, że te słowa, które
            napisałam dotrą do mnie ale dopiero za jakiś czas smile
            • inka-1live Re: dowiedziała się.... 05.08.08, 18:12
              Jestem mezatkom od 3 lat a w zwiazku od 12 lat raz bylo dobrze raz
              zle jak to w zyciu bywa... ale nie oto chodzi chce zeby ktoras z was
              mi powiedziala czy nigdy nie pomyslalyscie ze to wy bedziecie tymi
              zonami i wtedy to wasz misio poszuka sobie jakiejs suni na boku a wy
              bedziecie wtedy tymi zdradzanymi zonami i jak wtedy bedziecie sie
              czuc?
              • gosia.goya Re: dowiedziała się.... 05.08.08, 18:25
                byłam żona zdradzoną,teraz jestem wolna ,cierpię nie tylko z powodu
                wciskanego mi przez niego kitu o wielkiej milości,ale równiez
                dlatego ,ze przyczyniłam się do cierpienia innej kobiety...własnie
                dlatego ze to przechodziłam wiem co ona czuje...przestałam wqierzyc
                wmilość ,w facetów ,nigdy więcej slubów!
                • inka-1live Re: dowiedziała się.... 07.08.08, 22:54
                  Witam. Mam pytanie jesli nie jest za bardzo intymne prosze o
                  odpowiedz a jesli sie zapedziłam z tym pytaniem to przepraszam i
                  zapomnij ze je zadałam. Długo to trwało jak cie maz zdradzal, sama
                  sie zorientowalas czy ci ktos powiedzial? A ona wiedziala ze jestes
                  ty czyli ze ma zone?
                  • 4-metamorphosis Re: dowiedziała się.... 07.08.08, 23:23
                    czesc wszystkim...no widze,ze temat sie rozwinal...
                    chyba tak powinno byc?
                    dajcie spokoj...czasem mysle,ze faceci nie maja uczuc,ale wiem,ze
                    sie myle...
                    maja,tylko boja sie do nich przyznac...
                    a tak wogole to jako kobiety mamy przesrane!
                    • magisterona Re: dowiedziała się.... 08.08.08, 13:43
                      dajcie spokoj...czasem mysle,ze faceci nie maja uczuc,ale wiem,ze
                      > sie myle...
                      > maja,tylko boja sie do nich przyznac...
                      > a tak wogole to jako kobiety mamy przesrane!

                      Nie mamy przesrane.Wyobraz sobie ,ze jestes na forum graczy
                      gieldowych,sa tacy ,ktorzy narzekaja ,ze ciagle przegrywaja.Co nie
                      znaczy ,ze wszyscy przegrywaja.Forum na ktorym piszesz,pelne jest
                      kobiet ,mniej lub wiecej majacych"przesrane" co tez nie jest
                      prawda ,gdyz najczesciej po jakims czasie i te majace
                      przesrane,ukladaja sobie zycie.To co sie pisze w momentach
                      trudnych ,nie znaczy ,ze jest sytuacja bez wyjscia.Zycie pisze
                      zaskakujace scenariusze-i to jest elementem naszego istnienia.
        • atowlasnieja Re: dowiedziała się.... 08.08.08, 14:00
          cóż moje drogie, trafiłyście na "myśliwych" i "zdobywców"
          "...bo nie o to chodzi by złapać króliczka,
          ale by gonić go!"
    • lila_2 Re: dowiedziała się.... 08.08.08, 18:56
      >a to ,że skrzywdził i
      cholernie zranił obydwie kobiety ,i serce pęka tej drugiej to go nie
      obchodzi...>
      Z tą różnicą, że Ty wiedziałaś na co się decydujesz podjęłaś to
      ryzyko, że zostaniesz skrzywdzona i wchodząc w tem układ zgodziłaś
      się na to. A jego żona.... cóż jest ofiarą której nikt nie pytał,
      czy chce by mąż ją zdradzał ZRANILIŚCIE JĄ OBOJE więc nie lituj się
      teraz nad sobą bo wiedziałaś co robisz.
      • 4-metamorphosis Re: dowiedziała się.... 08.08.08, 20:05
        ze co?????
        biedna zona nagle....no wez juz bez przesady!
        co z tymi drugimi?one maja sobie w leb strzelic,bo wiedzialy na co
        sie decyduja?????
        no juz chyba przesada lekka!
        • n.i.p.69 Re: dowiedziała się.... 13.08.08, 19:16
          4-metamorphosis napisała:

          > ze co?????
          > biedna zona nagle....no wez juz bez przesady!
          > co z tymi drugimi?one maja sobie w leb strzelic,bo wiedzialy na co
          > sie decyduja?????
          > no juz chyba przesada lekka!

          .......wybacz! ale nie podejrzewałem Cie o tak wysublimowane poczucie humoru,
          dobre! nieźle sie ubawiłem!!!
    • peonies szkoda, że wcześniej nie czułaś odruchu wymiotnego 11.08.08, 19:15
    • modliszka12 Re: dowiedziała się.... 14.08.08, 11:50
      Nie wyrzucaj sobie niczego, każda z nas czy to żona czy kochanka
      szuka miłości i ciepła, przytulenia i wcale nie chodzi o to aby od
      razu wskoczyć do łóżka. Do tego jesteśmy stworzone, mężczyźni są
      jakby z innej gliny (chociaż zdarzają się wyjątki), nie mają takich
      potrzeb ... nie na darmo mówi się, że facet ma rozum między nogami.
      • ooo7 Re: dowiedziała się.... 14.08.08, 18:02
        hahaha laski jakie wy jesteście puste i głupie-normalnie tarzam się
        ze śmiechu -jedna idiotka pociesza drugą. Dla faceta bzykanie to
        sport a czułe słówka to metoda na zdobycie łatwej panienki. Kobieto
        dorobiłaś sobie takie całą teorię bo uwierzyłaś że jesteś taka
        piękna mądra i niezastąpiona a że facet ci tem makaron nawijał na
        uszy już x lat temu to sobie jeszcze dołożyłaś historyjkę o
        prawdziwym uczuciu które nigdy nie rdzewieje. Rozbiłaś komuś
        małżeństwo bo nie umiałaś trzymać tyłka na wodzy. Jak mogłas
        uwierzyc ze gosć zony nie kocha-toz to bajka stara jak świat-
        nabrałaś sie na gadke dla naiwnych panienek. Po prostu chciałaś to
        masz a on sobie bzykną za free a teraz musi ugładzić cała sytuacje
        ze swoją ukochaną damą. Tak tak to ona jest damą-wierną, czystą,
        przyjaciółką, z która łaczą go najsilniejsze więzy-ty dla niego
        niestety będziesz namolną puszczalska, która mu sie narzucała,
        zasypywała mailami i przespał sie z tobą jak był pijany czego bardzo
        żałuje bo to był tylko sex- taką wersje zna żona. Jesteś godna
        pozałowania, ale cóz dostarczyłaś mi niezłej zabawy.
        • gosia.goya Re: dowiedziała się.... 14.08.08, 19:20
          tak masz rację z głupotą i naiwnością...w całym swoim życiu miałam
          tylko jednego faceta ..swojego byłego meża ,nie jestem łatwą
          panienką,historyjkę o prawdziwym uczuciu dolozył on,był natretny i
          wrecz namolny,spotkaliśmy się 4 razy to wszystko.gdyby kochał żonę
          nie bzykałby innych ,bo jak sie okazało to były też inne i to
          sporo,nie bzykał mnie za frre,jechał 300 kilosów ,opłacał wszystko,a
          pensyjka nie za duża.wracał nie do damy lecz
          kuchty ,gosposi ,praczki i sprzataczki,tyle dla niego
          znaczyła.rodzine rozbil sobie sam ,wiedział co ryzykuje,ja nie
          ząłuję ani minuty,spełniło sie to czego zawsze chciałam.teraz go juz
          nie chcę bo okazał sie zwykłym popaprańcem.nie martw sie Ty też albo
          jesteś ,albo bedziesz walnieta w rogi.
          • ooo7 Re: dowiedziała się.... 14.08.08, 19:38
            Wiesz co nie martwie sie moge Ci na 100% zagwarantować, ze walnięta
            w rogi nie byłam, nie bedę nigdy w życiu i sama nigdy w zyciu nie
            wskocze komuś do łóżka. Choć jeśli poczujesz się lepiej to myśl tak
            sobie, bo czasem człowiekowi lzej jak pomyśli ze wszystcy mają takie
            zrypane życie jak on. Możesz ubliżać tej kobiecie i poniżac ją do
            rangi kuchty, gosposi, praczki ale nie zmienisz tego, ze w tym
            trójkącie to ta kuchta, gosposia praczka jest damą- bo zachowała
            klasę. Była tam gdzie jej miejsce-była matką i żoną a to Ty byłaś tą
            trzecią. Facet może żone kochac lub nie - to nie ma znaczenia jak
            trafi mu sie okazja to ją wykorzysta a zie ma gorszego poniżenia w
            życiu kobiety niż być wykorzystaną. Powiem Ci jeszcze, że do końca
            życia bedziesz dzwigać konsekwencje tego co zrobiłaś. Zdrada to
            obrzydliwosć, i to nie jest tak, że spełniło się Twoje marzenie. To
            było złe a zło człowieka dusi i niszczy i zawsze wraca. Będziesz sie
            raczej tym dręczyć jeszcze długo, chyba że jestes wyjątkowo
            wyrafinowaną osobą. Chicłabym CI dać jakąś sensowną radę ale Ty jej
            nie zechcesz słuchać. A swoja drogą to nie dosć że palant to jeszcze
            bez grosza-oj dziewczyno, dziewczyno.... Zrób sobie teraz testy na
            hpv, hcv, cmg i no cóż...hiv. Tak tak uzywaliscie prezrwatywy....
            • n.i.p.69 Re: dowiedziała się.... 14.08.08, 20:00
              Nic dodać !...nic ująć!!!
            • gosia.goya Re: dowiedziała się.... 14.08.08, 21:16
              nie bądź smieszna z tą gwarancją,akurat na to jej nie ma..śmiech.nie
              czuję sie dobrze z tym co zrobiłam ,jeśli choć troszkę czytałas moje
              posty to wiesz ze nie,zostałam oszukana bo bylam głupia i naiwna jak
              malolata,ale mniejsza o mnie,njawiększy ból przeżywa jego żona,ale
              ten sk....l ma cudowny dar przekonywania,jest cholernie inteligentny
              i z pewnoscią wymyśli jakąś madrą bajeczkę aby nie cierpiała ,bo w
              końcu listy w których oprócz wyznań nic nie było,to nic takiego[wg
              niego]ja nawet nie zdążyłam byc tą trzecią bo to bardzo szybko
              zakończyłam,jak tylko go wyczułam w co on gra podziekowałam mu za
              kłamstwa.niczego nie bedę dźwigać bo nic nie zrobiłam,niech on sobie
              dźwiga bo w pełni na to zasłużył ,moze w końcu kobieta przejrzała
              na oczy jakiego gnojka w domu miała ,a on moze zrozumie co
              traci..jeśli chodzi o Twoją sensowną rade to słucham....
              • tylkoja73 Re: znajoma historia;) 15.08.08, 12:28
                No prosze....Czytając Twą opowieść mam wrażenie że już Ją słyszałam
                ale została ona opowiedziana mi przez "bohatera" tej historiiwink
                Czyzbys była z Krakowa?...wink
          • peonies Re: dowiedziała się.... 15.08.08, 22:45
            "on,był natretny i
            wrecz namolny,spotkaliśmy się 4 razy to wszystko.gdyby kochał żonę
            nie bzykałby innych ,bo jak sie okazało to były też inne i to
            sporo,nie bzykał mnie za frre,jechał 300 kilosów ,opłacał wszystko,a
            pensyjka nie za duża.wracał nie do damy lecz
            kuchty ,gosposi ,praczki i sprzataczki,tyle dla niego
            znaczyła.rodzine rozbil sobie sam ,wiedział co ryzykuje"
            dziewczyno aż tak jestes naiwna czy aż tak głupia??? czy może
            wypisujesz te bzdury tak sobie??
            a jak myślisz kim dla niego jesteś/byłaś ty? przeczytaj dokładnie to
            co napisałaś.
            • adela38 Re: dowiedziała się.... 15.08.08, 22:51
              Napewno byla ciekawa i atrakcyjna przygoda... a nie byla: kuchta,
              gosposia,praczka i sprzataczka...
              Co do ryzyka rozbicia rodziny to rzeczywiscie to tylko jego sprawa...
              • n.i.p.69 Re: dowiedziała się.... 16.08.08, 06:58
                Masz racje, kochanka/ek są z definicji nikim!i dlatego nie mogą w żaden sposób w
                płynać na rozpad rodziny.... no bo jak takie NIC! mogłoby zrobić COŚ!...prawda?
                • adela38 Re: dowiedziała się.... 16.08.08, 07:08
                  Nie sa nikim...ale nie sa strona w sprawie.Na istnienie i jakosc zwiazku
                  wplywaja osoby w nim pozostajace.Kochanka sama z siebie nie jest w stanie
                  rozwalic zwiazku jesli obie osoby w nim pozostajace chca by ten zwiazek
                  istnial.Inna rzecz to jakosc tego zwiazku- ta zalezy jednak rowniez od tego jak
                  postepuja osoby w nim bedace.
                  • n.i.p.69 Re: dowiedziała się.... 16.08.08, 08:03
                    .... odpowiedzialność za związek i jego stan ponosza partnerzy, oczywiście!(w
                    równym stopniu, dlatego smieszne są argumenty w stylu, bo
                    "to zła kobieta była").... ale w kazdym związku pojawiają się kryzysy i w tym
                    momencie (abstrahując od winy zdradzajacego!) pojawienie się kochanki/a
                    szukajacej "swojego szcześcia"... może doprowadzić do rozpadu i chociażby
                    dlatego każdy sznujacy się człowiek omija związki szerokim łukiem.... po to by
                    mie mógł SOBIE!!!! niczego zarzucić(... z akcentem na SOBIE!!)
                    • adela38 Re: dowiedziała się.... 16.08.08, 09:11
                      Pewnie tak, ale zwykle to jest tak ze jedna strona bedaca w tym zwiazku np facet
                      "podrywa" kandydatke na kochanke przedstawiajac sie w roli ofiary i
                      przedstawiajac zwiazek jako de facto nie istniejacy...Kobieta w dobrej woli
                      kierujac sie sercem grzeznie w bagnie nieswiadomie...a jak sie obejrzy czesto
                      jest psychicznie i uczuciowo juz tak zaangazowana, ze nie ma sily sie
                      uwolnic...Tam gdzie chodzi o uczucia czesto rozum idzie w odstawke.Warto o tym
                      pamietac.Takich sytuacji jest wiekszosc.Dlatego apelowalabym do zon by jednak
                      uzywaly rozumu i ze szczegolna troska przygladaly sie swojemu partnerowi.I by
                      nie jechaly na kochanke, a moze by sprobowaly ewentualnie zrozumiec te
                      kochanke.Bo tak naprawde to obie sa ofiara nieuczciwosci faceta.
                      • velda Re: dowiedziała się.... 16.08.08, 11:56
                        Dlatego apelowalabym do zon by jednak
                        uzywaly rozumu i ze szczegolna troska przygladaly sie swojemu
                        partnerowi.I by
                        nie jechaly na kochanke, a moze by sprobowaly ewentualnie zrozumiec
                        te
                        kochanke.Bo tak naprawde to obie sa ofiara nieuczciwosci faceta.

                        Niesamowite !!!! co za styl ! Ilez w tym APELU rozsadku smile)
                        Pamietajcie: z troska przygladajcie sie "partnerowi",ktory zdradza i
                        malo tego ,zrozumcie kochanke !!!! Albo snie ,albo ktos zupelnie
                        zdurnial !! sa jakies granice pieprzenia bzdur..
                        • n.i.p.69 Re: dowiedziała się.... 16.08.08, 12:48
                          Jakie granice! przeciez przekraczanie granic od wieków było
                          "....czescia skladowa relacji miedzyludzkich....."
                          ....popatrz i znowu sobie przeczysz!hmmmmm(... ale zgodze się, że ktoś tu
                          zupełnie zdurniał)
                          • magiczna_marta Re: dowiedziała się.... 16.08.08, 13:46
                            Velda, n.i.p.69- ja się na was obrażam, przez oboje muszę teraz
                            monitor czyścić, bo jak czytałam wasze posty to go oplułam ze śmiechu
                            • velda Re: dowiedziała się.... 16.08.08, 13:57
                              alez marto ,nie obrazaj sie prosze.takie elementy humoru
                              rozluzniajace atmosfere.Czesto tak jest jak chlop, troche zciapcialy
                              i nie majacy zajecia,klepie w klawiature,zamiast isc na
                              spacer.Belkocze to i placze sie miedzy babami.Ale forum jest otwarte
                              dla wszystkich ,nawet zbabialych pantoflarzy.Baw sie dobrze.
                              • magiczna_marta Re: dowiedziała się.... 16.08.08, 14:04
                                dobra, idę robić nawróconemu zdrajcy obiad, bo jam jest kuchta,
                                praczka i sprzątaczka...
                                • pastelowe.groszki Re: dowiedziała się.... 17.08.08, 15:59
                                  autorka wątku napisała ,że odnaleźli sie na "naszej klasie", ciekawe ile małżeństw sie juz rozpadło i jeszcze rozpadnie dzięki temu portalowi?
                                  • velda Re: dowiedziała się.... 17.08.08, 16:05
                                    Dzieki portalowi ,co najwyzej mozna sie spotkac,malzenstwo rozpada
                                    sie bo tak postanawiaja malzonkowie /jeden z nich.Ubierajac
                                    sie"sexi" i wychodzac z domu ,oznacza to ,ze idziesz zdradzac
                                    malzonka?
Pełna wersja