Dlaczego jestem kochanką

22.08.08, 08:41
Jestem kochanką od wielu lat... Dlaczego ? Ponieważ mąż nigdy nie
okazywał mi ciepla, uczuć, a nawet mimo to że jestem bardzo
atrakcyjną kobietą, przeważnie nie miał ochoty na seks (ten fakt
zawsze bolał mnie najbardziej). Jestem kobietą z dużą wyobraźnią
erotyczną, którą przeważnie realizuje w czynach i niejednokrotnie
przejmowałam inicjatywę. Lecz wszystko jest do czasu...moje kobiece
ego przy męzu przepadło, nie czuję się przy nim kobietą. Były
momenty takie że chciałam być fair (walczyłam ze sobą by nie
prowadzic podwójnego życia), ale po próbach zerwania kontakatów
z "zonatym" usychałam i przestawałam radować się czymkolwiek, więc
wracałam do niego.. Nie radowały mnie nawet liczne meskie spojrzenia
i okazywanie zainteresowania mężczyzn mną(nie o to chodziło)...
Z "żonatym" jestem od 9 lat (byłam bardzo młodziutka, kiedy sie
poznalismy)- i pod tym względem rozumiemy się bez słów... Robiliśmy
już chyba wszystko, co tylko jest w tym wzgledzie możliwe, co
najdziwniejsze nigdy dość - nasz ogień nie gaśnie już tyle lat...
Przy nim zawsze czuję się jedyna, najpiekniejsza, najbardziej
pożądana - to mnie uszczęśliwia i powoduje, że tę całą radosć
przenoszę do życia rodzinnego. Oboje mamy swoje rodziny i nie mamy
zamiaru tego zmieniać - nigdy, bo i po co? Nasi współmałżonkowie są
OK w każdej innej dziedzinie życia, więc tak jest wygodnie wink

Podobnie, jak bardzo dojrzała emocjonalnie pani Maria9 z tego postu
myśle, choć wiem, że jeszcze daleko mi do jej dojrzałości.
Pozdrawiam ją serdecznie, żałując, że nie znam jej bliżej..

Pozdrawiam Forumowiczów
    • fam.me Re: Dlaczego jestem kochanką 22.08.08, 09:33
      A czy nie prosciej rozwieść się z tym nieczułym mężem i wyjść za mąż
      za cudownego kochanka?
      To proste pytanie!
      A dlaczego tego nie robisz?
      Bo kochanek nie rozwiedzie się z zoną, a ty po rozwodzie zostałabyś
      samotną kobieta zdaną tylko i wyłacznie na kaprysy zonatych
      mężczyzn.
      I z łaski swojej nie wciskaj nam kitu i nie dorabiaj teorii, ze
      jesteś taka szczęsliwa.
      Jesteś załosną dupodajką , kłamliwą i zdradliwą suką.
      Najlepiej , gdyby twój mąż dowiedział się z kim musi zyć i kopnął
      cię w ten twój qrewski tyłek.
      • kachna501gazeta.pl Re: Dlaczego jestem kochanką 22.08.08, 12:09
        fam.me napisała:
        Jesteś załosną dupodajką , kłamliwą i zdradliwą suką.
        Żałosna jesteś tylko i wyłącznie ty, na forum się rozmawia a nie szczeka.
        • fam.me Re: Dlaczego jestem kochanką 22.08.08, 13:21
          kto szczeka?
          zapomniałaś, ze ty jesteś suką dająca psu.
          • modliszka12 Re: Dlaczego jestem kochanką 22.08.08, 13:54
            jesteś żałosna ze swoim słownictwem, trochę kultury ...
          • kachna501gazeta.pl Re: Dlaczego jestem kochanką 22.08.08, 16:43
            fam.me napisała:

            > kto szczeka?
            > zapomniałaś, ze ty jesteś suką dająca psu. - Cóż, życie jest zbyt krótkie i
            zbyt kruche, żeby przypisywać znaczenie takim kanaliom jak ty. Choć pewnie
            potrzebujesz rzucić w kogoś gnojem, żeby chociaż w takim miejscu jak forum on
            line poczuć się KIMŚ- brawo. I nie śliń się przed wymyślaniem kolejnego
            wyszukanego postu, bo domyślam się, że poziom twojego mini- intelektu nie
            pozwoli ci na napisanie czegoś nowego.
            • fam.me Re: Dlaczego jestem kochanką 22.08.08, 16:45
              spadaj kachna na bambus, bo mam odruch wymiotny, gdy widzę taką
              rurę, jak ty.
    • oskarek25 Re: Dlaczego jestem kochanką 22.08.08, 13:31
      Wiesz, trochę dziwne to Twoje życie... Seks pewnie nie jest
      najważniejszy w małżeństwie, ale jest ważny! Piszesz jeszcze, ze mąż
      nie okazuje Ci uczuć, ani ciepła- to na czym oparty jest Wasz
      związek? Nie rozumiem tego za bardzo? Co- prowadzicie razem dom,
      wychowujecie dzieci, itp.- przecież to jakiś chory związek! To tylko
      moja opinia! Pozdrawiam!
      • beatka.mezatka Re: Dlaczego jestem kochanką 22.08.08, 13:42
        nie okazuje uczuć, nie uprawia sexu, ale w kazdej innej dzidzinie
        jest ok ? nie wytrzymałabym z mężem dla którego jestem tylko matką
        dzieci, sprzątaczka i kucharką. Czyli twoje małżeństwo to porażka.
        Uważam że chcesz tylko usprawiedliwić swój romans. Po prostu brakuje
        Ci odwagi by odejść i wygodniej jest Ci sypiać z męzem innej
        kobiety. Sama jesteś żoną. Pomyśl o tym co będzie jak się to wyda i
        jak byś się czuła? Pewnie że w takim układzie jakim jest twoje
        małżeństwo sama szukałabym akceptacji poza nim. ale są inne
        rozwiązania. np rozwód. AAAAAle pewnie sie boisz bo małżonek Cie na
        pewno w jakiejś tam części utrzymuje a kochanek z koleii ani myśli
        zostawić rodziny bo zapewne ma wierną i wartościową żonę więc po
        cholere mu taka żona która jest rozwiązła.
    • prawidlowe-podejscie Re: Dlaczego jestem kochanką 23.08.08, 01:13
      piekna_30 napisała:

      > Jestem kochanką od wielu lat... Dlaczego ? Ponieważ mąż nigdy nie
      > okazywał mi ciepla, uczuć,

      znaczy nieudane malzenstwo? tak to wyglada

      > a nawet mimo to że jestem bardzo
      > atrakcyjną kobietą,

      a inni mieli ochote na ciebie? jesli tak to wierze ze jestes
      atrakcyjna

      > przeważnie nie miał ochoty na seks (ten fakt
      > zawsze bolał mnie najbardziej).

      moze impotent? albo jakis homos? ale to chyba bylo wiadomo przed
      slubem

      > Jestem kobietą z dużą wyobraźnią
      > erotyczną, którą przeważnie realizuje w czynach i niejednokrotnie
      > przejmowałam inicjatywę.

      no to jest ciekawe, jesli bylaby taka mozliwosc chcialbym to
      sprawdzic, wtedy na forum napisze ze to prawda, bo z doswiadczenia
      wiem ze kazda ktora tak wlasnie siebie przedstawiala pozniej byla
      czyms tam w sexie zaskoczona.....

      > Lecz wszystko jest do czasu...moje kobiece
      > ego przy męzu przepadło,

      znaczy nie jestes pelna inwencji kobieta

      > nie czuję się przy nim kobietą.

      moze on homos jednak??

      > Były
      > momenty takie że chciałam być fair (walczyłam ze sobą by nie
      > prowadzic podwójnego życia), ale po próbach zerwania kontakatów
      > z "zonatym" usychałam i przestawałam radować się czymkolwiek, więc
      > wracałam do niego..

      i to jest prawidlowe podejscie, w koncu trzeba sie dzielic ze
      swiatem tym co sie posiada..wink)

      > Nie radowały mnie nawet liczne meskie spojrzenia
      > i okazywanie zainteresowania mężczyzn mną(nie o to chodziło)...

      przeciez po to masz kochanka czyz nie? to jest sposob
      dowartosciowania sie i dobrego sexu mowie o twoim przypadku

      > Z "żonatym" jestem od 9 lat (byłam bardzo młodziutka, kiedy sie
      > poznalismy)- i pod tym względem rozumiemy się bez słów...

      nie wierze w to... po takim czasie wchodza w gre uczucia, rutyna nie
      w lozku ale w organizowaniu spotkan, i dochodzi do wpadek, a to
      zobaczy kolezanka a to kolega meza...itd...
      mialem kiedys romans ponad 3-letni z mezatka i ona popelniala takie
      bledy ze mi wlosy na glowie stawaly, pozniej sie poprostu
      rozeszlismy (trwalo to nastepne kilka miesiecy!!!!), bo ona nie
      umiala odejsc, z przyzwyczajenia, plakala straszyla i rozne cuda
      odwalala, a ja nie chcialem aby ona ani tym bardzie zebym ja mial
      klopoty

      > Robiliśmy
      > już chyba wszystko, co tylko jest w tym wzgledzie możliwe, co
      > najdziwniejsze nigdy dość - nasz ogień nie gaśnie już tyle lat...

      bo u kochankow nie wygada on tak szybko,

      > Przy nim zawsze czuję się jedyna, najpiekniejsza, najbardziej
      > pożądana - to mnie uszczęśliwia

      tak wlasnie powinien wygladac kochanek, ten ktory powoduje abys
      czula sie lepsza i doceniona, ot mala cena za to sex..wink

      > i powoduje, że tę całą radosć
      > przenoszę do życia rodzinnego.

      z tym uwazaj bo tu wlasnie moga zaczac sie problemy, abys nie
      wyskoczyla z nietypowa dla waszego malzenstwa porpozycja, 9 lat to
      wiele przyzwyczajen, i albo twoj malzonek jest slepy albo homos i
      jemu nie przeszkadza to co robisz abys tylko nie wtracala sie do
      jego zycia

      > Oboje mamy swoje rodziny i nie mamy
      > zamiaru tego zmieniać - nigdy, bo i po co?

      prawidlowe podejscie, jesli cos pracuje to po co to naprawiac, choc
      wydaje mi sie ze twoje malzenstwo nie pracuje
      mialem kiedys przypadek taki gdzie fajna babka miala meza impotenta,
      poznalismy sie na plywalni, i ona niczym innym sie nie interesowala
      jak sexem na widok pewnisa powiekszaly sie jej oczy, tego jej
      brakowalo, to wszystko, rozmowy byly krotkie i na temat, bedziesz
      wieczorem na plywalni? tak, to do zobaczenia, uwielbiala to robic w
      samochodzie (zboczenie czy co?) a obok plywalni (calego kompleksu)
      byl przeciez motel, no i co z tego ona wolala w samochodzie, malo
      tego robila to w samochodzie meza!!!

      > Nasi współmałżonkowie są
      > OK w każdej innej dziedzinie życia, więc tak jest wygodnie wink

      co to znaczy OK? maja rece i nogi? nie sa slepi? OK ma rozne
      definicje u roznych ludzi, twoje OK ma inne znaczenie od mojego

      >
      > Podobnie, jak bardzo dojrzała emocjonalnie pani Maria9 z tego
      postu
      > myśle, choć wiem, że jeszcze daleko mi do jej dojrzałości.
      > Pozdrawiam ją serdecznie, żałując, że nie znam jej bliżej..

      nie trzeba byc dojrzalym wiekowo aby byc w dojrzalym zwiazku

      >
      > Pozdrawiam Forumowiczów


      pozdrowienia i powodzenia
Pełna wersja