Czy mozna zyc z mezem i nie wiedziec, ze on...

24.08.08, 14:37
...ma kochanke?
Wiele zon, ktore zostaly zdradzone, jak juz sprawa sie rypnie, mowi,
ze zawalil im sie swiat. Mowia, ze zyly w szczesliwym malzenstwie,
ze niczego nie podejrzewly? nie podejrzewaly, czy nie chcialy
wiedziec? Wiele zon mowi, ze kochanki, to zdziry, a kim jest taka
zdradzana zona, ktora karmi meza, spi z nim, przytula sie udaje, ze
nic sie nie dzieje. Nie wierze, ze nic sie nie dzialo. Nie wierze,
ze nie bylo zadnych sygnalow, ze Misio prowadzi podwojne zycie. Zona
Misia po prostu nie chce wiedziec, jak dlugo Mis dziala w ukryciu.
Ale nie daj Boze kochanka wyjdzie z ukrycia. No, to dopiero zaczyna
sie wojna. Niechby pil, niechby byl, byleby byl? Niechby zdradzal,
byleby po cichu i w tajemnicy. Jak nazwac takie zony?
    • inka-1live Re: Czy mozna zyc z mezem i nie wiedziec, ze on.. 24.08.08, 15:53
      Droga korono.1 na poczatku poprosze cie zebys nie oceniala
      wszystkich zon jedna miarka. Fakt sa zony ktore wiedza ze ich misio
      chodzi na boki to fakt ale bardzo czesto tym zona tak wygodnie i nie
      robia tego z glupoty tylko z wyrachowania, sa tez zony ktore nic nie
      podejrzewaja to zony ktore kochaja swego misia w wiesz dlaczego bo
      przewaznie ten misio w domu jest kochajacym mezem dla ktorego
      kochanka to taka pani misienka ktorą to sie pobawi a potem rzuci w
      kat, bo ten misio to taki maly niedojrzały chlopiec ktory szuka
      potwierdzenia swego ego ktore jest barzdo male, sa tez zony ktore
      nie chca wiedziec ze ich misio je zdradza poprostu sa tak zaslepione
      swym misiem ze nawet do głowy im nie przyjdzie ze moga byc zdradzane.
      Wiele zon mowi, ze kochanki, to zdziry, a kim jest taka
      zdradzana zona, ktora karmi meza, spi z nim, przytula sie udaje,
      ze nic sie nie dzieje... Nie generalizuj kochana bo nie wszystkie
      jestesmy takie same a wy przewaznie wiecie ze wasz misio jest juz
      zajety a i tak sie pchacie na trzeciego i liczycie na co? a jak nie
      wiecie i sie dowiadujecie to i tak przewaznie tego nie konczycie
      podkreslam przewaznie bo wy tez nie jestescie wszystkie takie same.
      I jak was nazwac? No jak? Mam jeno na mysli smile ale to nie tyczy sie
      wszystkich kochanek bo sa wyjatki od reguły.
      • prawidlowe-podejscie Re: Czy mozna zyc z mezem i nie wiedziec, ze on.. 24.08.08, 16:19
        ani zona zolza ani kochanka to nie zdzira, obie kobiety maja swoje
        role w spoleczenstwie i w lozku mezczyzny wiec prosze z szacunkiem

        pozdrawiam
        • kachna501gazeta.pl Re: Czy mozna zyc z mezem i nie wiedziec, ze on.. 24.08.08, 17:17
          prawidlowe-podejście napisał:
          ...obie kobiety maja swoje
          > role w spoleczenstwie i w lozku mezczyzny
          Wiesz gdybyś nagle stał się impotentem, to doszedłbyś do wniosku, że przestałeś
          istnieć.. wiesz, co mam na myśli.
          Jak już wyjrzysz na świat spomiędzy ud kobiety, to może w końcu zaczniesz myśleć
          jak dojrzały mężczyzna.
          • prawidlowe-podejscie Re: Czy mozna zyc z mezem i nie wiedziec, ze on.. 24.08.08, 17:41
            kachna501gazeta.pl napisała:

            > prawidlowe-podejście napisał:
            > ...obie kobiety maja swoje
            > > role w spoleczenstwie i w lozku mezczyzny
            > Wiesz gdybyś nagle stał się impotentem, to doszedłbyś do wniosku,
            że przestałeś
            > istnieć.. wiesz, co mam na myśli.

            nie wiem co masz na mysli, ale moze wyjasnisz mnie to jakos w
            prostych slowach, wiesz, zejdz na moj poziom umyslowy, bardzo prosze

            poza tym dlaczego tak zle mi zyczysz? czy ja tobie zycze abys byla
            gruba i brzydka i aby ciebie nawet pijany i smierdzacy arab nie
            chcial? nie wiec o co tobie chodzi?

            > Jak już wyjrzysz na świat spomiędzy ud kobiety, to może w końcu
            zaczniesz myśleć
            > jak dojrzały mężczyzna.

            uwierz mi w jedno, jestem dojrzalym mezczyzna, od dawna, od dawna
            tez wiem czego od zycia chce, ty jednak zapominasz ze to forum jest
            w sumie poswiecone jednemu tematowi, wiec ciezko by mi bylo z toba
            rozmawiac o lodce czy samochodzie, wiem ze wiesz jak to wyglada i
            wiesz po co to ale jestem pewien ze nie wiesz nic wiecej na ten
            temat, o wakacjach pewnie mozemy pogadac ale zaraz ktos nas tutaj
            wywali bo to nie temat do tutejszego forum, chyba ze bedzie to o tym
            jak spedzilem wakacje z zona i kochanka w tym samym osrodku.
            ok rzuce tematem posiadam cabo 38' roczny, chcesz o nim pogadac?

            kaska, jak powiedzialem troche luzu, nie musisz sie rzucac na nikogo
            z piesciami, i inne panienki tez moga wyluzowac to prawda, ale ty
            daj przyklad
            • kachna501gazeta.pl Re: Czy mozna zyc z mezem i nie wiedziec, ze on.. 24.08.08, 19:21
              Ależ, mój drogi, może rzuciłabym się na Ciebie, ale nigdy z pięściamiwink) Po
              prostu traktujesz kobiety przedmiotowo i chyba sam przyznasz, że stanowią one
              dla Ciebie przede wszystkim rozrywkę.
              Wiesz, nie życzę Ci źle, ale jeśli chodzi o impotencję, to czeka każdego, ciebie
              niestety też, podobnie jak mnie kiedyś nie zechce nawet (jak to nazwałeś)
              "stary, pijany, śmierdzący arab" (a gruba raczej nigdy nie będę, bo od 18 roku
              życia ważę 45 kgsmile) czasem dobrze jest docenić człowieka za coś więcej niż
              sexowne ciało i kto wie może wtedy ten arab wypiłby ze mną kawę i pogadał.. Po
              prostu jakby..mam awersję do panów, którzy dostrzegają w kobiecie tylko ładny
              tyłek, wierzę, że dostrzegasz też coś więcej (i nie mam na myśli biustusmile
              Masz rację, że temat Twojego samochodu nie byłby dla mnie zbyt emocjonującysmile

              >wiem ze wiesz jak to wyglada i
              > wiesz po co to ale jestem pewien ze nie wiesz nic wiecej na ten temat- teraz
              ja nie wiem o co chodzi.
              • prawidlowe-podejscie Re: Czy mozna zyc z mezem i nie wiedziec, ze on.. 24.08.08, 20:05
                kachna501gazeta.pl napisała:

                > Ależ, mój drogi, może rzuciłabym się na Ciebie, ale nigdy z
                pięściamiwink)

                o dzieki Ci jasniepanienko... acz mezczyzna kruchy jest strasznie..;-
                )

                > Po
                > prostu traktujesz kobiety przedmiotowo i chyba sam przyznasz, że
                stanowią one
                > dla Ciebie przede wszystkim rozrywkę.

                nie do konca sie z Toba zgodze, nigdy nikogo nie traktuje
                przedmiotowo, z kobietami mam te rozrywke a nie traktuje ich jako
                rozrywke a jest to ogrmona roznica, mam nadzieje ze ja zauwazysz

                > Wiesz, nie życzę Ci źle, ale jeśli chodzi o impotencję, to czeka
                każdego, ciebie
                > niestety też, podobnie jak mnie kiedyś nie zechce nawet (jak to
                nazwałeś)
                > "stary, pijany, śmierdzący arab" (a gruba raczej nigdy nie będę,
                bo od 18 roku
                > życia ważę 45 kgsmile)

                jak powiedzialem nie zycze tego Tobie wiec nie wracajmy do tego
                tematu...
                gratuluje 45 kg, no to jestes mniej niz polowe mnie..wink

                > czasem dobrze jest docenić człowieka za coś więcej niż
                > sexowne ciało

                ja doceniam kobiety za wiele rzeczy, nie tylko cialo..wink

                > i kto wie może wtedy ten arab wypiłby ze mną kawę i pogadał.. P
                > o
                > prostu jakby..mam awersję do panów, którzy dostrzegają w kobiecie
                tylko ładny
                > tyłek, wierzę, że dostrzegasz też coś więcej (i nie mam na myśli
                biustusmile

                eee biust musi byc... ale to co w glowie tez wazne nie mozna zadawac
                sie z kims kto jest totalnym idiota bo to wtedy stwarza zagrozenie
                ze cala sytuacja moze zainteresowac osoby ktore tym nie powinny sie
                interesowac, a wiec jak widzisz interesuja mnie kobiety ktore
                posiadaja cos wiecej niz piekne cialo, ale tez i kreatywny umysl

                > Masz rację, że temat Twojego samochodu nie byłby dla mnie zbyt
                emocjonującysmile
                >

                hmmm... jakby Ci to powiedziec - cabo to lodka... ale to ma male
                znaczenie w naszej rozmowie

                > >wiem ze wiesz jak to wyglada i
                > > wiesz po co to ale jestem pewien ze nie wiesz nic wiecej na ten
                temat- te
                > raz
                > ja nie wiem o co chodzi.

                ja juz mniej wiecej wiem..wink
                dziekuje za tlumaczenie
    • zezez Durne pytanie korony 24.08.08, 16:17
      a czy mozna spotykać się z facetem wiedząc, ze on ma
      żonę i dzieci?
      A czy mozna zachodzić w ciązę z kochankiem?
      A czy mozna przez wiele lat być tą drugą, oszukiwaną i wiecznie
      czekającą ?
      A czy mozna robić laskę zonatemu facetowi, który odbywa stosunki z
      żoną?
      Widać mozna.

      Jak mozna nazwac takie kobiety?
      oczywiście qrwy, szmaty, dziwy, lachociągi.
      • korona.1 Re: Durne pytanie korony 24.08.08, 16:26
        Wiesz, twojemu mezowi to ja sie juz wogole nie dziwie. Kobeita,
        ktora ma taki slownik w internecie, uzywa takich samych wyrazow w
        zyciu codziennym. Pojac nie moge, jak jakikolwiek mezczyzna o
        zdrowych zmyslach, mogl sie z taka kobieta ozenic. Jakbys docenila
        swoje szczescie kiedys i czesciej "rozkladala nogi", "obciagala
        laske" i inne takie twoje wyrazenia, to by Cie nei zdradzil. No coz,
        twojemu mezowi sie nie dziwie. I mysle, ze nie tylko ja. Twoj maz
        musial byc pijany, jak go do lozka zaciagnelas. Rozumiem twoj zal,
        ale twojego meza mi jeszcze bardziej zal.
        • zezez Re: Durne pytanie korony 24.08.08, 16:32
          o sobie piszesz , szmato, dlatego się puszczasz.
          • korona.1 Re: Durne pytanie korony 24.08.08, 16:58
            zezez napisał:

            > o sobie piszesz , szmato, dlatego się puszczasz.

            a wiesz jakie to przyjemne? nie wiesz!
        • inka-1live Re: Durne pytanie korony 25.08.08, 19:28
          "Jakbyś doceniła swoje szczescie kiedys i czesciej rozkladala
          nogi ,obciagala laske i inne takie twoje wyrazenia, to by Cie nei
          zdradził" Widac ze taka dama jak ty, myslaca twoimi kategoriami to
          na brak kochankow napewno nie narzeka. Jak wogóle smiesz
          dziewuszko wypowiadac sie na temat tego ze ktos uzywa wulgaryzmow,
          lepiej sobie przeklnąc niz pisac takie głupoty jak ty. Zenująca
          jestes. Dla ciebie zwiazek dwojga ludzi to rozkładanie nóg i
          obcioaganie laski. Gratuluje dojrzałości emocjonalnej i zycze
          czestego rozkładania nog a wtedy napewno zatrzymasz przy sobie misia
          swego.
          • korona.1 Re: Durne pytanie korony 26.08.08, 21:37
            Czy Ty to do mnie mowilas? sorry, leciutko pomylilas adresy. To Zezz
            wyraza sie w ten sposob. No ale skoro Zezz nie za dokladnie moze sie
            zdecydowac co do wlasnej plci, to puszczam jej to plazem. Biedna,
            nie wie, co czyni.
    • kasztanowapanna Re: Czy mozna zyc z mezem i nie wiedziec, ze on.. 24.08.08, 19:59
      Nie bedę się wdawać w obrażnie żon, ale powiem ci, że tak, można nie wiedzieć. I
      można nie wiedzieć przez dłuższy czas. Jeżeli mąż ma pracę w nieregularnych
      godzinach, jeżeli dużo wyjeżdża - to zapewniam, że można się nie połapać.
      A wiesz, czemu jeszcze można?
      Bo miłość to zaufanie. Które się kiedyś tam zbudowało, które nie zostało dotąd
      podważone. Które każe ze zrozumieniem przyjąć informację, że ktoś ma coś do
      załatwienia na mieście, wróci później, jest zmęczony. Bo i sama też czasem
      wracasz później, też bywasz zmęczona. I wierzysz, że gdyby coś złego się między
      wami działo, to będziesz pierwszą osobą, która się o tym dowie, więc nie musisz
      pytac.
      • korona.1 Re: Czy mozna zyc z mezem i nie wiedziec, ze on.. 24.08.08, 21:03
        Nie jest moim celem obrazanie zon. Chce zrozumiec. Jesli ktos byl
        taki, jak Ty opisujesz i zaufanie i takie tam a jednak taki ktos
        zdradza, to znaczy, ze jest niczego wart. Wiec albo to cale zaufanie
        bylo tylko poboznym zyczeniem, albo jednostronne. Przeciez nie moze
        ktos komus zrobic swinstwa, komu sie ufa, kto nam ufa i kto nas
        kocha.Idac dalej tym torem myslenia obraz dobrego, porzadnego,
        kochanego Misia jest tylko wytworem fantazji zony. W gruncie rzeczy
        zdradzajacy zone Mis, to lajdak. I o co sie tu bic?
        • magiczna_marta Re: Czy mozna zyc z mezem i nie wiedziec, ze on.. 25.08.08, 07:16
          Skoro kochance nie przeszkadza to ze jej misio ma zone, skoro jest
          przy nim szczesliwa, skoro daje jej fantastyczny sex to dlaczego ma
          to przeszkadzac zonei, skoro daje jej poczucie bezpieczenstwa, fajny
          sex, wspolne wakacje, kolacje, sniadania, jest fantastycznym ojcem
          dla ich dzieci to dlaczego ma nie zaakceptowac jego malego hobby,
          kazdy jakies ma, wiec maz moze miec takie ze kolekcjopnuje sobie
          glupie pannice lecace do jego lozka, byle tylko uzywal
          antykoncepcji, nie narobil dzieci na boku i nie przyniosl zadnego
          grzyba do domu. Skoro kochance to nie przeszkadza, to dlaczego ma
          przeszkadzac zonie?
        • kasztanowapanna Re: Czy mozna zyc z mezem i nie wiedziec, ze on.. 25.08.08, 07:36
          Och, wydaje mi się, że jednak starasz się wsadzić szpileczkę...
          Cóż, moja droga mam ci powiedzieć? Upierać się przy swoim? No tak,
          takie zaufanie ja miałam i na takim zaufaniu i na bardzo partnrskich
          zasadach w swoim czasie nasz związek, potem - małżeństwo,
          budowaliśmy. Być może wiara w zasady, w wierność zasadom zaślepiła
          mnie tak, że nie widziałam oczywistości. OK, zgadzam się. Tylko co z
          tego? Należy budować związki podejrzewając i kontrolując?
          Pytasz, o co się bić? To ja odwrócę to pytanie: jak to jest, że pani
          decydująca się na romans z żonatym, nie widzi że bić się nie ma o
          kogo? Zauważ, że taka pani ma możliwość wolnego wyboru - może
          flirtowac z żonatym, może wybierać wolnych. Ale jakoś jej to nie
          przeszkadza, prawda?
          • ixiq111 Re: Czy mozna zyc z mezem i nie wiedziec, ze on.. 25.08.08, 09:14
            Być może wiara w zasady, w wierność zasadom zaślepiła
            > mnie tak, że nie widziałam oczywistości.

            Właśnie tak - dlatego zwylke żona o zdradzie dowiaduje się ostatnia.

            Jeśli do tego mąż pracuje w innej miejscowości, gdzie przebywa cały
            tydzień, a do domu wpada na weekend i do tego jest cwany - to żona
            jest bez szans. Bo jak podejrzewać o zdradę kogoś, kto
            codziennie "pomimo swojego zapracowania" dzwoni - często też z
            tekstem "a może przyjedziesz i będziemy tu razem?" , przysyła maile,
            czasami kwiaty przez kuriera, a jak przyjeżdza to jest sielanka:
            wyjście gdzieś, restauracja, kolacja, niezwykłe zaangażowanie w
            sprawy domowo-rodzinne, itp bajery??
            Czesto tacy panowie są dla żon ideałami, wysilają się jak mogą, żeby
            się tylko dobrze zakamuflować.
            I jest im dobrze: kochanka na boku i rodzina, gdzie zawsze się czeka
            na "super" męża i ojca.

            • emila200612 ixig111 25.08.08, 19:39
              nawiązując do twojego postu powiem tylko tyle osobiście kiedyś
              poznałam takiego gnoja który pracował w innej miejscowosci a do domu
              wracał co tydzień żone zdradzał oszukiwał a jak był w domu to
              święty i przykładny mąż ....
              • ixiq111 Re: ixig111 25.08.08, 23:38
                Jedna z moich koleżanek twierdzi, że jak mąż jest zbyt doskonały to
                jest to bardzo podejrzane.
                Widać coś w tym jest...
                • magiczna_marta Re: ixig111 26.08.08, 06:24
                  Widać kochanice nie mają ŻADNEGO argumentu żeby chociażby spróbować
                  skrytykować moją teorię.
                  Tralalala....
                  • malgoszac Re: ixig111 26.08.08, 09:16
                    a po co ja krytykowac, skoro dokladnie potwierdzasz stereotyp
                    zdradzanej zony: bo wlasnie przymykasz oko, tolerujesz male hobby
                    meza tylko, zeby nie przyszlo mu do glowy wyprowadzic sie z domu. No
                    i wazne, zeby sie nie obosil ze swoimi romansami, bo wtedy troche
                    glupio bys wygladala ... Bo jak sie juz wyda, to wypada zrobic
                    zdziwiona mine... nie?
                    • magiczna_marta Re: ixig111 26.08.08, 10:56
                      Nie rozumiem po prostu pretensji kochanek, dlaczego żony nie
                      odchodzą od zdradzających mężów, przecież facet spotykajcy się z
                      kochanką także ja zdradza, z żoną, więc nie rozumiem skąd te
                      oskarżenia w stosunku do żon, toć i ta i ta to kobieta, dlaczego
                      więc jednej bycie z niemonogamicznym facetem ma pasować a drugiej
                      nie? Dlaczego dla jednej ma byc to sposób na szczęście (kochanka) a
                      dla drugiej plama na honorze (żona)?
                      • malgoszac Re: ixig111 26.08.08, 18:02
                        z mojej perspektywy to jest tak: jesli kochanka chce byc zona, to
                        naciska na misia, zeby sie zdecydowal - no chyba, ze nie traktuje
                        tego powaznie i zabawia sie tylko bez zadnych zobowiazan...
                        zona natomiast jest z misiem na powaznie... i jesli wie, ze on
                        zdradza, to chyba powinna temu przeciwdzialac... zle mysle? Podobnie
                        jak szczerze zakochana kochanka chcialaby byc ta jedyna.

                        no chyba, ze zona z mezem prowadza tylko wspolny interes zwany
                        rodzina i takie dyrdymaly jak niesypianie z innymi w ich definicje
                        rodziny sie nie wlacza...
                      • korona.1 Odpowiadam Ci 26.08.08, 18:23
                        ... bo to zonie ten pan slubowal wiernosc, bo to z zona odtswil ten
                        caly cyrk z oltarzem, bo to z zona anie kochanka ma ulgi podatkowe.
                        Dlatego, moja naiwna, jest kolosalna roznica, czy pan zdradza zone z
                        kochanka, czy kochanke z zona. Znasz takie wyrazenie 2prostytucja
                        malzenska"? I to nie ja je wymyslilam. Cos w tym musi byc. Najpierw
                        zacigasz chlopa przed oltarz, potem masz z nim dzieci (albo i
                        odwrotnie), potem on Cie zdradza intwnsywnie. A jeszcze potem ty sie
                        pytasz jaka jest roznica w tym, ze maz zdradza Ciebie i kochanke.
                        jak dalej nie widzisz roznicy w wadze zdrady maza i kochanka, to mi
                        ciebie po prostu zal.
                        • magiczna_marta Re: Odpowiadam Ci 26.08.08, 19:34
                          tia, cóż za piękne usprawiedliwianie swojego procederu...nie wiem
                          czy się śmiać czy płakać nad twoją głupotą
                          • korona.1 Re: Odpowiadam Ci 26.08.08, 19:58
                            Poplacz nad soba. Albo sie posmiej. Jak Ci pasuje. Wazne, ze
                            zrozumiesz roznice.
                        • inka-1live Re: Odpowiadam Ci 26.08.08, 21:14
                          > ... bo to zonie ten pan slubowal wiernosc, bo to z zona odtswil
                          ten
                          > caly cyrk z oltarzem, bo to z zona anie kochanka ma ulgi
                          podatkowe.
                          > Dlatego, moja naiwna, jest kolosalna roznica, czy pan zdradza zone
                          z
                          > kochanka, czy kochanke z zona. Znasz takie wyrazenie 2prostytucja
                          > malzenska"? I to nie ja je wymyslilam. Cos w tym musi byc.
                          Najpierw
                          > zacigasz chlopa przed oltarz, potem masz z nim dzieci (albo i
                          > odwrotnie), potem on Cie zdradza intwnsywnie. A jeszcze potem ty
                          sie
                          > pytasz jaka jest roznica w tym, ze maz zdradza Ciebie i kochanke.
                          > jak dalej nie widzisz roznicy w wadze zdrady maza i kochanka, to
                          mi
                          > ciebie po prostu zal.
                          Cyrk kochana to jest ale w twojej pusciutkiej głoweczce, ulgi
                          podatkowe a co my tu pity rozliczamy czy piszemy na forum o
                          kochankach itp, a co do roznicy to jest oczywiscie kolosalna ale
                          napewno nie przemawia na korzysc kochanki . Mysle ze wyrazenie
                          prostytucja jest ci dobrze znane skoro zony nazywasz prostytutkami
                          małżenskimi kazdy mierzy swoja miara moja droga. A z tym zaciaganiem
                          do ołtarza i łapaniem na dziecko to sie tak nie zapedzaj rzadko
                          kobiety sa tak głupie ale sa tez takie nie zaprzeczam. Tyle ze nikt
                          nikogo na sznurku do kosciola a tym bardziej do łozka nie ciagnie
                          chyba ze ty masz inne doswiadczenia z praktyki w kontaktach kobieta
                          mezczyzna. I komu kogo powinno tu byc zal no mi zal tylko i
                          wylacznie ciebie
                          • korona.1 Uderz w stol a nozyce sie odezwa 26.08.08, 21:33
                            Tyle ze nikt
                            nikogo na sznurku do kosciola a tym bardziej do łozka nie ciagnie
                            BINGO!
                            Zadna kochanka nie zaciagnie zadnego meza do lozka!
                            Wyrazenie "prostytucja malzenska" nie jest wymyslone przeze mnie i
                            nie jest rownoznaczne z nazwaniem zon prostytutkami. Smutne, ze
                            takie rownanie przychodzi Ci do glowy.
                            W bardzo wielu malzenstwach, byc moze i w twoim, zona idzie z mezem
                            do lozka tylko po to, zeby miec z tego korzysci. Niech to bedzie
                            jego dobry humor; niech to bedzie "zeby sie wreszcie odczepil", zeby
                            nie brzeczal z powodu nowej sukienki, czy butow, zeby miec na
                            nastepny miesiac wymowke. Mam cie dalej w tym temacie uswiadamiac?
                            Jedno jest pewne: zony bardziej boja sie kochanek, niz kochanki zon.
                            Dlatego zony wieszaja psy na konkurencji. Ze strachu!
                            Pozdrawiam.
                            • inka-1live Re: Uderz w stol a nozyce sie odezwa 27.08.08, 00:43
                              Widzisz głupia dziewuszko najpierw cos piszesz ze niby małzenstwa z
                              przymusu a potem zaprzeczasz a kochanki ciagna mezow do łóżka oj
                              ciągną. I nie mi to rownanie przychodzi do głowy tylko tobie.
                              > W bardzo wielu malzenstwach, byc moze i w twoim, zona idzie z
                              mezem
                              > do lozka tylko po to, zeby miec z tego korzysci. Niech to bedzie
                              > jego dobry humor; niech to bedzie "zeby sie wreszcie odczepil",
                              zeby
                              > nie brzeczal z powodu nowej sukienki, czy butow, zeby miec na
                              > nastepny miesiac wymowke. Mam cie dalej w tym temacie uswiadamiac?
                              A teraz to ja cie uswiadomie nie w bardzo wielu tylko w niewielu
                              małżenstwach tak jest a co taka durna istotka jak ty moze o tym
                              wiedziec. U mnie tak nie jest dla twojej wiadomosci. A ty widze
                              mialas traumatyczne przezycia z facetami bo moj nigdy nie brzeczy z
                              powodu nowej sukienki, butow sam tez chetnie mi je kupuje ( ja
                              zarabiam na siebie zeby ci nie przyszlo do glowy ze jestem na jego
                              utrzymaniu mamy wspolne pieniazki).
                              > Jedno jest pewne: zony bardziej boja sie kochanek, niz kochanki
                              zon.
                              > Dlatego zony wieszaja psy na konkurencji. Ze strachu!
                              I vice versa
                            • magiczna_marta Re: Uderz w stol a nozyce sie odezwa 27.08.08, 07:07
                              >Jedno jest pewne: zony bardziej boja sie kochanek, niz kochanki
                              zon.
                              > Dlatego zony wieszaja psy na konkurencji. Ze strachu!

                              Dlatego właśnie kochanica "ratuje" biednego misia przed tą okropną
                              żoną i wystawia mu na tacy to co ma najlepsze- czyli swoje 4 litery.
                              Żona ma prawo jeździć na lewo i prawo na kochankach, w końcu to
                              kochanka wchodzi z brudnymi buciorami w życie żony, a nie odwrotnie.
                              A co może zrobić kochanka? Nic, bo to co robi jest absolutnie
                              niemoralne. Poza tym ciekawe jak zachowa się środowisko kochanki,
                              jak wyjdzie na jaw, że taka to "pani" daje .... żonatemu, te
                              znaczące spojrzenia współpracownikó w windzie i nagle urywane
                              rozmowy na jej widok- bezcenne hahaha!
                              • procenty swieta inkwyzycja 27.08.08, 08:41
                                Do przedstawicielek tutejszej swietej inkwizycji:
                                inka1 moja ty walczaca dziewuszko, konia kuja a ty jak zaba noge nadstawiasz i piszesz o rzeczach, o ktorych chyba tylko przeczytalas... i owszem wiek ma tu znaczenie, takie
                                "glupia rzecz" jak doswiadczenie przychodzi z wiekem, a przeciez nie wiesz co Ci zycie przyniesie.
                                a pani magiczna - fakt tylko zaklinanie rzeczywistosci pozostalo, milknace rozmowy w windzie, chyba zatrzymalas sie na etapie Rodziewiczowny..., ludzi g.. obchodzi kto z kim spi czy tez kto komu daje , poki nie dotyczy to ich samych.



                                • inka-1live Re: swieta inkwyzycja 27.08.08, 09:31
                                  O proszę odezwał sie obrońca praw kochanek, a tu cię boli. Nie kazdy
                                  musi tolerowac taki brak szacunku do samej siebie czyli swiadome
                                  kochanki a ja tym bardziej nie zamierzam i na kazdym kroku wyrazac
                                  bede pogarde takimi pannami puszczalskimi. A widze ze to ty tylko
                                  czytasz o życiu i ono cie jeszcze nie kopło w ten twoj tylek na tyle
                                  zebys zrozumial lub zrozumiała pewne rzeczy.
                                  > "glupia rzecz" jak doswiadczenie przychodzi z wiekem, a przeciez
                                  nie wiesz co C
                                  > i zycie przyniesie.
                                  Tak niewiem co mi zycie przyniesie ale znam siebie i swoj charakter
                                  i nigdy nie zostane niczyja kochanka ale ty zato ze swoimi pogladami
                                  jestes na najlepszej do tego drodze albo juz tkwisz w takim
                                  pseudozwiazku.> a pani magiczna - fakt tylko zaklinanie
                                  rzeczywistosci pozostalo, milknace rozm
                                  > owy w windzie, chyba zatrzymalas sie na etapie Rodziewiczowny...,
                                  ludzi g.. obc
                                  > hodzi kto z kim spi czy tez kto komu daje , poki nie dotyczy to
                                  ich samych.
                                  Wiesz mylisz sie coraz czesciej ludzie potepiaja taki panny
                                  puszczalskie, i nie tylko wtedy jak ich to dotyczy, mnie na razie
                                  ten problem nie dotyczy ale w zyciu nigdy nic niewiadomo, ale takie
                                  pannice sa dla mnie niczym innym jak tylko głupimi, naiwnymi
                                  istotami nie kiczacymi sie z niczyimi uczuciami tylko z potrzeba
                                  własnej "dupy". to by było na tyle

                                  • procenty Re: swieta inkwyzycja 27.08.08, 10:20
                                    moja naiwna inko, jak do tej pory myslalam, ze Ty tylko mloda jestes, ale niestety jest gorzej - Ty jestes z gatunku tych co nie wiedza co mowia tylko mowia co wiedza.....
                                    Proponuje wstrzymac zapedy inkwizytorskie, polajanki i pouczenia, bo tu nie szkolka niedzielna i piszesz do doroslych nie do zadnych dziewuszek (jakis kompleks zwiazany z wlasnym wiekiem chyba....)
                                    I nigdy nie mow nigdy, to takie zawodne....
                                    Ale o tym to mozemy pogadac za... hmmmm...... no moze 10 lat np.




                                    • inka-1live Re: Do procenty 27.08.08, 20:20

                                      > moja naiwna inko, jak do tej pory myslalam, ze Ty tylko mloda
                                      jestes, ale niest
                                      > ety jest gorzej - Ty jestes z gatunku tych co nie wiedza co mowia
                                      tylko mowia co wiedza.....
                                      Oj zakreciło sie dziewcze z cytacikiem. Masz racje mowie co wiem
                                      dokładnie tak jest i moje wypowiedzio sa poparte faktami z zycia nie
                                      mowie zeby tylko sobie pogadac. A ztym wiekiem to co zal tyleczek
                                      sciska ze tak delikatnie mowie, starsza zgorzkniała pani z
                                      kompleksem wieku przekwitania z ciebie czy co? Dla wiadomosci twojej
                                      kochana zblizam sie do 30 i niejedno w zyciu widziałam i
                                      doswiadczylam tez wiele.
                                      > I nigdy nie mow nigdy, to takie zawodne....
                                      Chyba w twoim przypadku bo ja mam pewne zasady i sie ich trzymam.

                                      • procenty Re: Do procenty 27.08.08, 20:55
                                        oj widzisz, nawet nie rozumiesz co czytasz Biedactwo.....
                                        I po raz kolejny uprzejmie prosze, zebys dala sobie spokoj z tymi dziewuszkami itp. Zdrobnienia uzywane to objaw jakiegos infantylnego postrzegania swiata? Twoj styl wypowiedzi wiele mowi o Tobie....
                                        A tak w ogole dostarczasz mi coraz wiecej radosci....
                                        Chyba wpisze Cie do ulubionych:
                                        "Pannozjadlamwszystkierozumyiwiemnajlepiej"
                                        Pozdrowienia od rozbawionej (jak to napisalas?)ze "scisnietym tyleczkiem".
                                        No obsmialam sie jak norka......


                                      • korona.1 Czy bycie zona, to jakis przywilej? 27.08.08, 21:10
                                        Czy moze z chwila zamazpojscia coniektorym rozum odbiera i
                                        dziecinnieja? Dlaczego mowiisz do mnie "glupia dziewczynko!, i
                                        uzywasz w stosunku do rozmowcow dziwnych zdrobnien i wyrazen na
                                        ktore nikt inteligentny by nie wpadl, jak na przyklad
                                        ten "zacisniety tylek". Kto upowaznil Cie do nazwyania mnie "glupia
                                        dziewczynka"? Czy ja mowie do Ciebie glupa babo? Uwazasz sie za cos
                                        lepszego, najlepszego? Jesli by tak bylo, to zadna inna by Ci nie
                                        zagrozila a Ty sie boisz. Chcesz sie wywyzszyc? Po co? Chcesz sama
                                        sobie pokazac, na jaki szacunek Ty zaslugujesz a ja na przyklad nie?
                                        A czym Ty sobie na ten szacunek zasluzylas? Teatrem przed oltarzem?
                                        Nie rozsmieszaj nas!!!
                                  • vapi70 Re: swieta inkwyzycja 27.08.08, 11:04
                                    Wtrace slowko jesli mozna, jak narazie jestem obserwatorem i
                                    czytelnikiem tego forum,ale zdarzylam poznac opinie obu stron....i
                                    ciut mnie dziwi to przepychanka slowna...jako zona chcialabym sie
                                    dowiedziec jacy sa mezowie ktorzy szukaja kochanek, jak sie zachowuja
                                    (na 100% inaczej niz przykladni mezowie i ojcowie) wiec jest to dla
                                    mnie ciekawe,napewno sa swietnymi aktorami, zeby zdobyc kobiete
                                    ktora im sie podoba musza sie wiele natrudzic,musza zachowac sie tak
                                    bardzo po mesku zeby kobieta im ulegla...przeciez kobiecie mezczyzna
                                    musi sie podobac zeby isc z nim na randke i skonczyc na spotkani do
                                    lozka....faceci ktorzy maja kochanki, musza miec w sobie to "cos" o
                                    czym czesto wlasna zona po 20 latach malzenstwa nie ma zielonego
                                    pojecia!!!!! wszak zony sie juz nie zdobywa, zona poprostu jest....a
                                    kochanke trzeba zdobyc, wiec posuwa sie do miliona niestworzonych
                                    rzeczy.I to jest ciekawe jacy sa nasi mezowie w obecnosci innej
                                    kobiety??? zony oczywiscie tego sie nie dowiedza dopoki nie beda
                                    spokojnie dyskutowac na forum.Ktos napisal tu kiedys ze kochanka
                                    moze uratowac mazlenstwo,troszke sie z tym zgodze, moze otworzyc
                                    zonie oczy na sprawy, ktore w malzenstwie zanikly,od nowa wzbudzic
                                    zazdrosc o mezczyzne,wzbudzic na nowo uczucia,zona zacznie myslec
                                    dlaczego poszedl do kochanki, czy ja jestem gorsza??? po zdradzie
                                    moze byc znowu sielanka... ale takie podejscie do zdrady ma bardzo
                                    niewiele kobiet, lepiej wyzwac kochanke, a zdrajce przytulic bo to
                                    on dal sie zlapac w sidla. Zdrada nie bierze sie z niczego w tej
                                    grze winne sa wszystkie osoby maz,zona,kochanka/kochanek...nie tylko
                                    mezowie zdradzaja, ale zony zdradzaja mezow .........i to jest
                                    ciekawe,wiec kochankowie zon sa meskimi prostytutkami, moglaby
                                    tworzyc obrzydliwe slownictwo, ale po co.
                                    Moze warto podyskutowac spokojnie na te tematy, wszyscy dowiemy sie
                                    czegos ciekawego,psychologia jest bardzo ciekawa.Pozdrawiam
                              • korona.1 Re: Uderz w stol a nozyce sie odezwa 27.08.08, 21:18
                                Marto, przeczytaj co piszesz, zanim klikniesz na "wyslij".Bozia dala
                                4 litery Tobie tez i wypinaj je slicznie, zeby swojego malzonka przy
                                sobie zatrzymac. Tymbardziej dokladnie wypinaj, ze juz raz na inne 4
                                litery polecial. Jak pewnie juz sama zauwazylas kochanki sa bardzo
                                zadbane i o brudnych buciorach mowy byc nie moze. A juz wizja, ze
                                ktos w windzie...Ludzie kochani! jak juz ktokolwiek w windzie
                                popatrzy na kogos z politowanie, to na biedna zona, ze ma rogi do
                                nieba i wszyscy to wiedza. O Marto, Marto, Marto, marzenia sie
                                czasem spelniaja, ale nie wszystkie. Zacznij marzyc w innym
                                kierunku.
                                • magiczna_marta Re: Uderz w stol a nozyce sie odezwa 27.08.08, 21:58
                                  cóż, codziennie wracając z lunch'u słyszę w windzie jak panienki z
                                  innego działu obgadują taką właśnie qurewnę, sypiającą z prezesem,
                                  kilka razy owa pannica dosiadała się na kilka pięter, wtedy
                                  następowała cisza, a jak wysiadała salwom śmiechu nie było końca...
                                  • korona.1 Re: Uderz w stol a nozyce sie odezwa 27.08.08, 22:29
                                    Marto, jak Ty wysiadasz z windy, to te same panienki wybuchaja smiechem na
                                    wspomnienie o Twoichz rogach. Myslisz, ze nikt nie wie? albo nikt nie plotkuje?
                                    I te same panienki dla odmiany, obsmiewaja kurwiszona- meza. Nie wiem co gorsze.
                                    Spij slodko.
                                    • magiczna_marta Re: Uderz w stol a nozyce sie odezwa 27.08.08, 22:34
                                      a to ciekawe, wiesz kto u mnie w pracy kiedy z windy wysiada i o
                                      czym rozmawia, siedzisz w mojej kieszeni i podsluchujesz czy jestes
                                      po prostu typem "tylko ja wiem lepiej, tylko ja tak mysle"?
                                      • korona.1 Re: Uderz w stol a nozyce sie odezwa 27.08.08, 22:46
                                        Nie Marto, nie siedze w Twojej kieszeni. Jezdze inna winda. Tylko ludzie sa
                                        wszedzie tacy sami. Smieja sie z kochanki, jak ta opuszcza winde, smieja sie ze
                                        zdradzanej zony, jak tej nie ma w poblizu, obgaduja innych ile wlezie. Takie juz
                                        jest zycie. Twoje twierdzenie, ze smieja sie tylko z kochanki szefa jest po
                                        prostu Twoim poboznym zyczeniem, ale nie rzeczywistoscia. I to wiem lepiej.
                              • freevolna zastanawiam sie 01.09.08, 12:30
                                dlaczego zona ma prawo jezdzic tylko na kochance.
                                Jak juz ktos wyzej napisal - na sile sie zadnego zonkosia do lozka
                                nie zaciagnie- no moze raz .. kiedy jakas impreza jest, troche
                                alkoholu i atmosfera po temu. Jednak zeby miec "trwaly zwiazek na
                                boku" potrzeba do tego dwoje chetnych. OK - to, ze kochanka jest zla
                                wiemy juz smile ale dlaczego nie pojedziemy po zdradzajacym mezu?
                                Zanim zostane zaatakowana - nie bronie kochanek, moge zrozumiec
                                rozgorycznie zdradzonych zona - ale nie moge wykumac tego
                                maniakalnego obrzucania wyzwiskami kochanek zapominajac
                                jednoczesnie, ze to mezczyzna zdradzil.
                                Kochanka jest solo (z reguly) wiec nikogo nie zdradza. Malo tego -
                                niejednokrotnie dowiaduje sie po jakims czasie, ze Misio ma
                                rodzine smile
                                A wtedy kicha, bo niejednokrotnie zaangazowanie emocjonalne nie
                                pozwala logicznie myslec.
                                • kasztanowapanna Re: zastanawiam sie 11.09.08, 09:36
                                  Ja myślę, że kochanka nie wiedząca że jej chłopak ma żonę, albo i dzieci ląduje
                                  w kategorii ofiar.
                                  A kochanka stająca się kochanką przy pełnej wiedzy o stanie rodzinnym
                                  intresującego faceta jest oczywiście winna. Tak samo, jak winny jest paser,
                                  który przecież sam nie kradnie...
                                  • korona.1 Re: zastanawiam sie 11.09.08, 18:10
                                    Nie ma czegos takiego, zeby ktokowiek wkradl sie w dobre malzenstwo.
                                    Nie ma tez czegos takiego, zeby jakakolwiek kobieta uwiodla
                                    zakochanego i kochajacego mazczyzne. Nie ma takiej opcji.
                                    Najczesciej mezczyzna zeby uwiesc kobiete opowiada jak upadle jest
                                    jego malzenstwo. Czy trzéba zakladac, ze kazdy klamie? Dopiero
                                    potem, jak sprawa zabrnie za daleko, jak zona sie dowie, to wylazi
                                    cala prawda. I to na ogol kochanka kopie Misia w tylek a zona ( ta
                                    zdradzona) przytula biednego Misia do piersi. Ale wina obarcza
                                    kochanke, bo jej Misiu tak prawi. I ona ma mu wierzyc. No bo on jej
                                    to mowi...Ludzie, co za obluda1
                                    • magiczna_marta Re: zastanawiam sie 12.09.08, 08:00
                                      @korona.1- jakieś badania naukowe robiłaś w tej dziedzinie, czy to
                                      jedynie wnioski w Twoich wybujałych doświadczeń? Może nie byłaś
                                      akurat w typie tamtych panów, że nie udało Ci się ich uwieść...
                                      Kochanka kopie Misia- hahaha, na ogół kochanki są gotowe znosić
                                      totalne upokorzenia, świadomość tego że są tą drugą, samotne święta,
                                      wieczory, weekendy, byle tylko Misio wpadł na chwilę i je
                                      wygrzmocił. Obłudą totalną jest świadome trwanie w "związku" z
                                      żonatym, a nie to że żona przyjmuje męża który poszedł na bok, który
                                      prosi, błaga, gotów jest na wszelkie poświęcenia byle tylko nie
                                      stracić rodziny, a kochanka...mysli że to tylko dla
                                      dzieci...naiwniaczka.
                                      • smutna555_only Re: zastanawiam sie 12.09.08, 08:30
                                        magiczna_marta napisała:

                                        kochanki są gotowe znosić
                                        > totalne upokorzenia, świadomość tego że są tą drugą, samotne
                                        święta,
                                        > wieczory, weekendy, byle tylko Misio wpadł na chwilę i je
                                        > wygrzmocił.
                                        Oj Marto, wypowiadzasz się na temat, o którym nie masz pojęcia!
                                        Chyba, że sama byłaś kochanką i tak było w Twoim związku!
                                        Obłudą totalną jest świadome trwanie w "związku" z
                                        > żonatym, a nie to że żona przyjmuje męża który poszedł na bok,
                                        który
                                        > prosi, błaga, gotów jest na wszelkie poświęcenia byle tylko nie
                                        > stracić rodziny, a kochanka...mysli że to tylko dla
                                        > dzieci...naiwniaczka.
                                        Pomyśl Marto, czy dalszy zwiazek z mężem który raz zdradził ma sens?
                                        Ile razy dziennie się zastanawiasz gdzie on teraz jest?
                                        Mężowie zazwyczaj wracają do żon.
                                        Ale to nie znaczy, że znów nie zaczną zdradzać?
                                        Postaraj się zrozumieć kochanki, a nie obrzucać je błotem.
                                        Ludzie są tylko ludzmi i każdy popełnia błędy.
                                        Pozdrawiam.
                                    • n.i.p.69 Re: zastanawiam sie 12.09.08, 17:41
                                      korona.1 napisała:

                                      "> Nie ma czegos takiego, zeby ktokowiek wkradl sie w dobre malzenstwo.
                                      >>>>"... Nie ma tez czegos takiego, zeby jakakolwiek kobieta uwiodla
                                      zakochanego i kochajacego mazczyzne. Nie ma takiej opcji."

                                      ..... ktoś kto wypisuje takie brednie, nie ma bladego pojecia o zwiazkach
                                      partnerskich, ze nie wspomne o czymś takim jak "kryzys małżeński" będących
                                      nieodzowną częścia składową, tychże zwiazków

                                      >>>>".. Najczesciej mezczyzna zeby uwiesc kobiete opowiada jak upadle jest
                                      jego malzenstwo. Czy trzéba zakladac, ze kazdy klamie?."

                                      ..... nie trzeba zakladać, że kłamie ale każdy dorosły czlowiek powinien wziąć
                                      poprawke na jednostronność tych opowieści, ale jeśli już dajesz sobie prawo do
                                      bezkrytycznego przyjecia wersji zdradzajacego to dlaczego odmawiasz tego prawa
                                      jego żonie?

                                      Stosując się do Twoich "teorii" i troszeczkę parafrazując Twoją wypowiedź mozna
                                      powidzieć;


                                      "...przytula biednego Misia do piersi. Ale wina obarcza zone, bo jej Misiu tak
                                      prawi. I ona ma mu wierzyc. No bo on jej to mowi...Ludzie, co za obluda.."

                                      ..hmmm???
                            • piatek_13-go hahahah! 27.08.08, 15:33
                              korona.1 napisała:


                              > Dlatego zony wieszaja psy na konkurencji. Ze strachu!
                              > Pozdrawiam.

                              nie no dobre dobrewink
                              Sama jestem zona, moj maz jak do tej pory niezbyt daje znaki "zdradliwego
                              misia", ale wiem, ze jedna taka miala ochote na niego. i co?
                              Teraz to ona nie wychodzi nawet z dzieciakiem na dwor bo sie mnie boi, ze jej
                              cos zrobiewink
                              Takze kto tu sie kogo boi to chyba od sily zalezy wink

                              Jesli natomiast chodzilo ci o to ze ten strach zon jest wywolany tym, ze boimy
                              sie zdrady (nie kochanek) to to logiczne- kazdy zdrady sie boi, no chyba ze ty
                              jestes wyjatkowa masochistkawink
                              Ale i tak pozdrawiam.
                              • piatek_13-go PS... 27.08.08, 15:41
                                Ja tez do dzisiaj bylam obserwatorem forum.
                                I jestem zona, ale tez nie wieszam psow na kochankach, ale takich, co nie
                                rozwalily z premedytacja malzenstwa.
                                • lastka Re: PS... 29.08.08, 09:54
                                  A ja od dzisiaj będę wierną czytaczką tego forum, bo mam taka jedną
                                  na oku która ma swojego męża ale ciągle walczy o mojego.
                              • freevolna Re: hahahah! 01.09.08, 12:35
                                piatek_13-go napisała:

                                > korona.1 napisała:
                                >
                                >
                                > > Dlatego zony wieszaja psy na konkurencji. Ze strachu!
                                > > Pozdrawiam.
                                >
                                > nie no dobre dobrewink
                                > Sama jestem zona, moj maz jak do tej pory niezbyt daje
                                znaki "zdradliwego
                                > misia", ale wiem, ze jedna taka miala ochote na niego. i co?
                                > Teraz to ona nie wychodzi nawet z dzieciakiem na dwor bo sie mnie
                                boi, ze jej
                                > cos zrobiewink
                                > Takze kto tu sie kogo boi to chyba od sily zalezy wink
                                >
                                > Jesli natomiast chodzilo ci o to ze ten strach zon jest wywolany
                                tym, ze boimy
                                > sie zdrady (nie kochanek) to to logiczne- kazdy zdrady sie boi, no
                                chyba ze ty
                                > jestes wyjatkowa masochistkawink
                                > Ale i tak pozdrawiam.

                                I to jest potwierdzenie mojej teorii - jedna miala oko na meza
                                Piatkowej Trzynastkismile ale maz ja olal bo jest zonaty, w zwiazku
                                jest raz lepiej jak gorzej (tak sadze smile) ale nie w glowie mu
                                zdrady.
                                Zawsze mowilam - do zdrady trzeba dwoje.
    • marlena_mill Re: Czy mozna zyc z mezem i nie wiedziec, ze on.. 01.09.08, 11:06
      nie uwierzę w to że normalny człowiek nie chce wiedzieć prawdy,
      czyli znac rzeczywistość jaka go otacza. ja wolę najgorszą prawdę
      niż najpiękniejsze kłamstwa. Gdybym wiedział i znała prawdę nigdy
      nie potrafiłabym udawaćże jest inaczej bo po co ? przecież to jest
      juz wtedy oszukiwanie samej siebie!
    • ijak2 Re: Czy mozna zyc z mezem i nie wiedziec, ze on.. 01.09.08, 22:07
      niestety możana.
      sama nie wiem jak to się dzieje i zastanawiam się nad tym od ładnych
      kilku lat.
      • ijak2 Re: Czy mozna zyc z mezem i nie wiedziec, ze on.. 01.09.08, 22:12
        dla jasności - moja wypowiedź dotyczy tylko i wyłącznie
        pytania: "czy można żyć w nieświadomości, że mąż ma kochankę)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja