kiedy pojawia się dziecko...:-(

08.09.08, 12:22


mam problemsad i to poważny. liczę na jakąś radę, wiem że będziecie mnie
potępiać zresztą zupełnie to rozumiem. jestem mężatką, 2 lata temu zdradziłam
męża, chciałam od niego odejść, myślałam że spotkałam prawdziwa miłość, taką
na całe życie, traktowałam to wszystko bardzo poważniesad zaszłam w ciążę z
kochankiemsad urodziłam dziecko, po drodze wszystko się
pogmatwało,zachorowałam i było ryzyko że dziecko urodzi się chore, mąż
zaproponował że dla dzieci (mam z mężem wspólne dziecko)zostaniemy razem, mój
mąż pokochał dziecko, nigdy nie dał mi do zrozumienia że jest gorsze bo nie
jest jego, ale między nami jest dziwnie.Mi ciągle zależy na byłym partnerze,
jemu na mnie nie-tak myślę ale sama do końca nie wiem jak to miedzy nami jest.
Historia jest potwornie długa i zagmatwana, i nie chce was zanudzać. Co ja mam
zrobić? wiem że teraz już pewnie za późno, kogoś będę musiała bardzo zranić,
chce żeby moje dzieci miały normalny dom, mamę i tatę razemsad. wiem że mój
mąż może i chce nam to dać, ojciec dziecka deklaruje że nie odda swojego
dziecka nikomu, ale ze mną być nie chce. Dodam ze we wszystkich papierach jako
prawny opiekun widnieje mój mąż, on też wspiera mnie finansowo, ojciec dziecka
chyba nie czuje się w obowiązku, sama nie wiem co mam myśleć, bo z jednej
strony deklaruje że bardzo go kocha a z drugiej strony (wiem to będzie głupie)
nie dał mu nawet prezentu na pierwsze urodziny, a uzasadnił to tym że nie
będzie wydawał pieniędzy na głupoty, było mi cholernie przykro, nie myślcie że
liczę na bóg wie co, ale chociaż drobiazg...
ja sama jestem zagubiona bo był on dla mnie kimś bardzo ważnym, i chyba ciągle
go idealizuje i usprawiedliwiam.
co zrobić? sad
    • elka.net Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 08.09.08, 12:48
      Msaz dwoje dzieci, ktore maz kocha i zapewnia wszystko co najlepsze.
      Zeszliscie sie i nie wypomina tego co bylo a tym bardziej nie
      wyrzywa sie na dziecku.....
      "przyjaciel"zachowuje sie jak gowniarz z ktorego sciagnelas
      obowiazek alimentacyjny i opiekunczy nad wlasnym dzieckiem i
      mysle,ze Mu z tym bardzo dobrze.
      Zadaj sobie pytanie czy gdybys odeszla od meza z dwojka dzieci ( w
      czym jedno nie jest "przyjaciele"0 czy On by zaakceptowal Je, czy
      dbalby o Was i zapewnial wszystko co zapewnic mezczyzna musi swej
      rodzinie?
      Dlaczego chcesz komplikowac i tak juz skomplikowane zycie?
      Milosc miloscia ale jako matka musisz tez myslec o swoich dzieciach-
      przy Twoim mezu czuja sie bezpiecznie i maja normalna rodzine-czy
      tak by bylo przy tym drugim facecie?
      Sama piszesz,ze nie kupil prezentu na urodziny swego dziecka mowiac
      ze na gluopty tracic pieniedzy nie bedzie-czy tak postepuje
      kochajacy ojciec?
      • kasi-a789 Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 08.09.08, 13:12
        elka.net dziękuję że wczułaś się w moją sytuację, pozostałym również dziękuję za
        szczerość
    • kekoa2 Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 08.09.08, 12:51
      tobie jest chyba za dobrze i dlatego myślisz o niebieskich migdałach zamiast sie
      cieszyć że nie jesteś samotną matką po tym jaki numer wywinęłaś mężowi,zresztą
      nie masz nawet sie nad czym zastanawiać skoro poprzedni facet nie chce nawet z
      dzieckiem utrzymywać kontaktu,jakiś wyidealizowany obraz nosisz w głowie
      marzycielko szkoda tylko że nie rozumiesz że ma sie on nijak do
      rzeczywistości,doceń męża i skup sie na aktualnym związku.
    • n.i.p.69 Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 08.09.08, 13:01
      Masz wiecej szcześcia niż rozumu! (...widac jaszcze Ci mało(?)ale tez nic
      dziwnego potwierdzasz tylko prawdę, że puszczalscy są mistrzami auto/destrukcji!!!)
      • kasi-a789 Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 08.09.08, 13:11
        no z całą pewnością macie racje, jestem głupia i naiwna. małe sprostowanie,
        kochanek, nazwę go tak mimo że nim nie jest chce wychowywać dziecko, chce się z
        nim spotykać, nie zostawił dziecka, tylko mnie.
        • kekoa2 Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 08.09.08, 13:22
          sama napisałaś że alimentów nie płaci,prezentu nie kupił,dziecko olewa.
    • kasi-a789 Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 08.09.08, 13:24
      deklaruje że nie odda swojego
      dziecka nikomu, ale ze mną być nie chce.
    • cassidy_zoom Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 08.09.08, 13:25
      Kasiu,

      to, że facet zostawił Ciebie, a nie dziecko, nie jest żadnym
      argumentem. Mąz jest Twoim prawdziwym przyjacielem, przynajmniej tak
      to wygląda z Twojego krótkiego opisu. Jeśli go kochasz nic nie
      zmieniaj. Dla kogo ???
    • kasi-a789 Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 08.09.08, 13:27
      problem tkwi w tym że ja poprostu nie wiem jak ja mam to wszystko ułożyć, mam
      tak nagle powiedzieć panu x "masz dziecko ale nigdy więcej go nie zobaczysz
      zabieram Ci je".Rozmawialiśmy wiele wiele razy na ten temat i on jasno mi
      powiedział że nie odda mi nigdy dziecka. Pamiętam jak płakał w szpitalu jak
      powiedziałam mu ze będzie ciężko, on przez ten czas tez przyzwyczaił się do
      dziecka.Boże jaka ja głupia byłam, rozum podpowiada mi słuszną drogę ale jestem
      rozdarta i niewiem jak to ułozyć
    • mag333 Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 08.09.08, 14:32
      masz dobrego męża , powinnaś zostać z nim i zapomnieć
      o "przyjacielu" , który niezbyt ładnie Cię potraktował, ciekawe czy
      jego żona o Tobie wie? może inaczej by się zachował jakby wiedziała
      o Tobie i dziecku
      • kasi-a789 Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 08.09.08, 14:36
        on nie ma zony. to się stało gdy ja byłam w trakcie rozstawania się z mężem a on
        był wolny
        • mag333 Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 08.09.08, 14:40
          aha, kurcze ale okazuje się że masz jednak dobrego męża , przemyśl
          to , bo ja naprzykład zdradziłam bo byłam odtrącona i moje dziecko,
          mam teraz cudownego faceta, z którym jesteśmy w trakcie przygotowań
          do bycia razem (bo on tego chce) a jak Twój "przyjaciel " tego nie
          chce to znaczy że Ciebie nie kocha, takie jest moje zdanie, będzie
          Ci ciężko być na nowo z mężem bo myslisz o tamtym ale ..... ja bym
          się zastanowiła na Twoim miejscu
          • elka.net Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 08.09.08, 14:47
            Kasia ale Twoj przyjaciel zostawil dziecko. Mowi ,ze Je nigdy Ci nie odda ale to
            zrobil. Czyje nazwisko nosi Jego dziecko? Twego meza-dlaczego nic nie zrobil w
            tym temacie skoro deklaruje tak wielka milosc do Niego?
            Kasia On pozwolil Ci odejsc bo tak Mu wygodnie, moze to jeden z tych wiecznych
            kawalerow, a moze poprostu jest mlody i nie czuje checi w tej chwili zakladac
            rodziny.
            Kasia nie odpowiedzialas mi na pytanie czy gdybys sie do Niego wprowadzila z
            dwojka dzieci to czy On Twoje pierwsze dziecko by zaakceptowal, pokochal ?
            Milosc miloscia kochana ale oprocz tego jest zycie-poprostu szare, zwykle zycie
            i My kobiety ,ktore mamy dzieci musimy wlasne marzenia i checi czasem odsunac na
            bok-wlasnie dla tych dzieci.
          • kasi-a789 Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 08.09.08, 14:51
            mój mąż kocha nasze wspólne dziecko i moje dziecko ze zdrady. bardzo dba o
            dzieci, czasami mi się wydaje ze o to drugie nawet bardziej. Mowi ze mnie nie
            kocha, że robi to dla dzieci i ze wstydu przed rodziną, ja sama nie wiem jak
            jest naprawdę, wydaje mi się że mowi tak bo bardzo go zraniłam, i teraz on chce
            zranić mnie. Cos się jednak miedzy nami zmieniło, przynajmniej z mojej strony,
            szanuje mojego męża, jestem mu wdzięczna ale nie wiem czy go kocham, kiedyś źle
            się miedzy nami działo, ale byliśmy bardzo młodzi i nie winię go za to. Jednak
            tej chemii już nie ma... czasami myślę że to jedynie przyzwyczajenie, i strach
            przed tym że sama sobie nie poradzę. Myślę też że moj mąż zasługuje na kogoś
            lepszego.
            • elka.net Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 08.09.08, 15:06
              Kasia czasem popelniamy bledy do ktorych niechetnie wracamy. Nie chcemy w glos o
              tym rozmawiac myslac ,ze zapomnimy i jakos sie to ulozy.
              Powinniscie z mezem zaczac rozmawiac o tym co bylo, starac sie wykrzesac z
              siebie odrobine ciepla....
              Jak dwoje ludzi chce cos naprawic to sie staraja i im wychodzi.
              Plus dla Twojego meza za postawe-godne podziwu.
              Pomysl co by bylo gdyby postapil odwrotnie? Czy bylabys z tym facetem teraz? Czy
              zapewnilby Wam dom?
              Kasia zycie to nie film-czasem trzeba nastawic policzek i isc dalej-tak zrobil
              Twoj maz-bardzo odpowiedzialny czlowiek.
              Nie mozesz sie karmic ciagle niespelniona miloscia bo to sie obraca przeciwko
              Tobie i wlasnie przez to nie potrafisz laskawie i moze tez z miloscia patrzec na
              swojego meza.
              Zyjesz nadzieja,ze ten drugi przyjdzie po Ciebie, wezmie w ramiona, pokocha
              dwoje Twoich dzieci i bedziecie zyli dlugo i szczesliwie.
              Coz nie sadze by tak zrobil,bo nie zrobil tego jak bylas w ciazy i jak urodzilas
              Jego dziecko.
              Pozwolil Ci wrocic do meza, pozwolil by to Twoj maz dal Jego dziecku
              nazwisko-tak nie postepuje prawdziwy facet-to jest tchorz...
              Inny by walczyl o Was-przykro mi to pisac ale tak to czuje.

              Kasia przestan gdybac i zajmij sie lataniem tego co sie da polatac. Spojrz
              inaczej na swego meza..spojrz na swoje szczesliwe dzieci-to powinno Ci oczy
              otworzyc i pozwolic zrozumiec gdzie tak naprawde jest Twoje miejsce.

              Ps. trzymam za Ciebie kciuki. Zycze Ci bys dokonala slusznych wyborow nie myslac
              tylko o sobie ale tez o dzieciach. Zycze Ci bys miala sile i chceci by cokolwiek
              zmienic na lepsze- w swoim malzenstwie oczywiscie...
        • cassidy_zoom Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 08.09.08, 14:47
          Kasiu,

          ten facet to koszmarny egoista. Sama napisałaś, że z Tobą nie
          będzie. Poświęcisz wszystko, bo gościu "nie odda" dziecka ? A gdzie
          był przez ten cały czas ? On myśli tylko i wyłącznie o sobie. Jak on
          sobie wyobraża wasze życie ? Im szybciej o nim zapomnisz, tym lepiej
          dla Ciebie. Takie jest moje zdanie. Niestety miałam nieszcześćie
          zadać się z podobnym "typem". Nie niszcz sobie życia.
    • kasi-a789 Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 08.09.08, 15:17
      dziękuję za odpowiedzi i słowa wsparcia
      • marzeka1 Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 08.09.08, 18:15
        przeczytałam cały wątek i widzę to tak:Kasiu, sobie z dupkiem, z którym zdradziłaś męża, to pieprzyć sobie życie możesz.TYlko dlaczego chcesz to robić 2 swoich dzieci? Przecież ten facet tylko cię zapłodnił (wybacz dosadność), nie jest dla swojego dziecka żadnym ojcem, skoro ani na nie nie łoży, ani nawet prezentu nie kupił.
        • adela38 Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 08.09.08, 19:06
          Ja moze doloze...on nie ma nic do oddawania, bo dziecko nie jest jego prawnie
          tylko twojego meza.On nie porzucil ciebie...on porzucil ciebie z dzieckiem.O
          czlowieku swiadcza jego czyny.Nie sadze bys naprawde kochala takiego
          zgnilka...ty kochalas wyobrazenie o nim, ale ten ktos z wyobrazenie chyba nie
          istnieje...Twoj maz choc mowi, ze cie nie kocha okazuje jednak milosc twoim
          dzieciom i tobie-chcac dzielic z toba zycie.On zdal najciezszy egzamin- pokazal,
          ze jest czlowiekiem wartosciowym i o ogromnym sercu...Ludzi doroslych nie kocha
          sie bo sa, ale za to jakimi sa...zastanow sie- moze jestes w stanie go pokochac?..
          • kasi-a789 Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 08.09.08, 19:40
            kochanek bardzo interesuje się dzieckiem, dla niego kwestia finansowa jakby nie
            istniała, ale chciałby je widzieć codziennie, czasami mi nawet mówi żebym mu je
            oddała, wpada w straszna złość gdy mu mowie ze mój mąż bardzo kocha dziecko. a
            czemu ja go kocham????, macie racje ja chyba kocham wspomnienie po nim, a nie
            jego-takiego jakim jest teraz. sad
            • marzeka1 Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 08.09.08, 20:45
              "kochanek bardzo interesuje się dzieckiem, dla niego kwestia finansowa jakby nie
              istniała,"- PRZECZYTAJ, to zdanie 100 razy, może zobaczysz, jak jest bez sensu i logiki! Jak może dla ojca nie istnieć kwestia finansowa? dziecko powietrzem żyje??? Po co w ogóle utrzymujesz kontakty z tak toksycznym facetem? wpada w złość? chciałby widzieć codzienie?- naprawdę n ie widzisz, jaki dupek na kochanka ci się trafił? nie widzisz tego, co w twoim opisie dostrzegły inne dziewczyny- zapłodnił cię emocjonalny poparaniec, niedojrzały facecik. Nie chce łożyć na własne dziecko, a miałby przygarnąć cię z 2 i utrzymywać. W fikcji żyjesz kobieto?
              • elka.net Kasia 09.09.08, 00:11
                (...)kochanek bardzo interesuje się dzieckiem, dla niego kwestia
                finansowa jakby nie
                istniała, ale chciałby je widzieć codziennie, czasami mi nawet mówi
                żebym mu je
                oddała, wpada w straszna złość gdy mu mowie ze mój mąż bardzo kocha
                dziecko. (...)

                Kasiu Ty to powaznie piszesz czy sobie z Nas jaja robisz? Przeciez
                to jest jakas komedia...kocha dziecko ale prezentu nie kupi bo na
                glupstwa kasy nie da, kocha dziecko ale pozwolil by Twoj maz dal
                Jemu nazwisko ale sie wkurza,ze przez meza kochane....
                Kasiu sorry ,ze pytam ale ile Ty masz lat?
                • kasi-a789 Re: Kasia 09.09.08, 08:19
                  dziewczyny dziękuje za wsparcie, nie wiecie ile to dla mnie znaczy, faktycznie
                  żyje w jakiejś chorej sytuacji,chyba straciłam po drodze zdolność logicznego
                  myślenia,ja już sama nie wiem czy jak tak bardzo zgłupiałam, tak bardzo się
                  zakochałam czy on mną manipuluje. Jak byłam jeszcze w ciąży, pokłóciliśmy się (z
                  kochankiem) i ja w nerwach powiedziałam że jak urodzi się dziecko to wystąpię o
                  alimenty, strasznie się wkurzył, powiedział że ja mu nie ufam, że jestem podła i
                  do tej pory mi to wytyka, wmawiając mi że to ja postąpiłam nie fair.
                  z drugiej strony ciągle snuje jakieś dalekosiężne plany, że jak mały będzie duży
                  to zrobi z nim to czy tamto,że nauczy go wielu rzeczy.
                  czasami dociera do mnie to że ta sytuacja naprawdę jest chora ale ja niepotrafie
                  się od tego uwolnić, boję się że w sytuacji gdy zabronię mu na kontakty z
                  dzieckiem wymyśli coś głupiego.
                  on sam jest z rozbitej rodziny, jego rodzice rozwiedli się gdy miał 9 lat.
                  • elka.net Re: Kasia 09.09.08, 08:46
                    Kasia a co On moglby glupiego wykombinowac ? Przeciez jakby sie zjawil u Was w
                    domu to macie prawo wzywac policje by Ona z Nim porzadek zrobila. On nie ma
                    zadnych praw do dziecka-jest jak obcy z ulicy...
                    Poza tym jak moze Ci wypominac sytuacje zalimentami-co On smieszny jest?
                    Przeciez ojciec ma obowiazek je placic i podajac o te alimenty nie zrobilabys Mu
                    na zlosc tylko spelnilabys obowiazek -dziecko musi miec w czym chodzic i co
                    jesc...On o tym nie wie?

                    Kasia facet jest przebiegly i falszywy. Udaje wielkiego tatusia z doskoku ale
                    nie On Je utrzymuje-idzie na latwizne a Ty sie jeszcze z draniem cackasz.

                    Nie wiem moze jest szansa byscie sie przeprowadzili gdzies gdzie On nie bedzie
                    Was na ulicy spotykal-Kasia Ty musisz zaczac myslec realnie o swojej rodzinie.

                    Facet nie ma zamiaru utrzymywac swego dziecka a tym bardziej dwoje gdybys
                    chciala do Niego odejsc. Jedynym rozwiazaniem byscie byli razem to porzucic
                    dzieci i pojsc do Niego-zrobilabys to? Zostawilabys dzieci kochajacemu ojcu i
                    odeszlabys do kochanka?
                    • kasi-a789 Re: Kasia 09.09.08, 08:55
                      nigdy przenigdy nie zostawiłabym dzieci, one w tym wszystkim mogą cierpieć
                      najbardziej, ja nie mam z kim o tym porozmawiać, już nie dawałam rady, musiałam
                      to komuś powiedzieć, dlatego pisze tutaj. Boje się np tego że pójdzie do sadu,
                      że będzie chciał walczyć o syna. czuje się jak jakaś zaszczuta zwierzyna
                      • elka.net Re: Kasia 09.09.08, 09:16
                        kasi-a789 napisała:

                        > nigdy przenigdy nie zostawiłabym dzieci, one w tym wszystkim mogą cierpieć
                        > najbardziej, ja nie mam z kim o tym porozmawiać, już nie dawałam rady, musiałam
                        > to komuś powiedzieć, dlatego pisze tutaj. Boje się np tego że pójdzie do sadu,
                        > że będzie chciał walczyć o syna. czuje się jak jakaś zaszczuta zwierzyna


                        Kasiu zdajesz sobie sprawe z tego,ze jak On pojdzie do sadu(czego sie tak bardzo
                        boisz) to jedynie co moze wywalczyc to placenie alimentow???
                        Nikt, zaden sad nie przyzna Mu opieki nad dzieckiem-w zyciu.
                        On Ci tylko straszy bys tanczyla tak jak Ci zagra,albo poprostu by z Ciebie
                        idiotke zrobic-niszczy nadal Twoje zycie a Ty stoisz biernie i nic z tym nie robisz.

                        Kasiu jak Nam nie wierzysz w kwestii ,ze nie ma praw do dziecka albo w tej,ze
                        jak pojdzie do sadu to tylko sobie sznurek na szyje zalozy (bo bedzie musial
                        placic alimenty) idz do radcy prawnego i sie skonsultuj. Powie Ci to samo co My.
                        Wtedy bedziesz spokojniejsza i dasz sobie z draniem spokoj?? Czy wiedzac na
                        czym stoisz bedziesz potrafila Go odtracic i zyc normalnie??

                        Jeszcze jedno pytanie.Czy Ty z mezem rozmawiasz o Was? Czy jest taka mozliwosc
                        bys poszla do meza i powiedziala Mu o swoich obawach?
                        • kasi-a789 Re: Kasia 09.09.08, 14:49
                          dziękuję, naprawdę dziękuje ze tak mi pomagacie, czuje się teraz pewniej. tak
                          rozmawiałam o tym z mężem,on mówi ze mały jest naszym dzieckiem i On nie ma
                          żadnych praw do naszego dziecka urodzonego w małżeństwie
                          • adela38 Re: Kasia 09.09.08, 17:52
                            I ma racje...Kochasia powinnas nieprzymierzajac kopnac w zadek i ewentualnie
                            olac z gory cieplym moczem...Nie rozumiem, ze chce ci sie jeszcze z chlystkiem
                            kontaktowac...Niech szuka sobie jakiejs innej ofiary a ciebie i twoja rodzine
                            niech zostawi w spokoju...Chyba nie chcoialabys kogos takiego na ojca swojemu
                            dziecku?!
                            • marzeka1 Re: Kasia 09.09.08, 18:38
                              Jak mogłaś Kasiu, tak dać się omotać toksycznemu typowi??? Jest dawcą nasienia i niczym więcej, naskoczyć może co najwyżej na drzewo.Dla własnego zdrowia psychicznego zrezygnowałabym z jakichkolwiek kontaktów z tak chorym facetem. Masz dobrego męża (uwierz, nieczęsto to się zdarza!), 2 dzieci i chcesz im zafundować traumę na całe życie z niezrównoważonym facetem???
    • kasi-a789 Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 09.09.08, 18:36
      sad morze o tym żeby zniknąćsad zapaść się pod ziemięsad
    • kasi-a789 Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 09.09.08, 18:42
      dlaczego po tym wszystkim, po tylu upokorzeniach i łzach ja nie mogę przestać o
      nim myśleć, dlaczego tak bardzo mi brakuje mi tego co było miedzy namisad
      dlaczego nie mogę po prostu zapomnieć
      • marzeka1 Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 09.09.08, 19:10
        Bo lubisz być nieszczęsliwa i katować się???

        Jesli masz trochę wyobraźni, to wyobraź sobie coś takiego: porzucasz dla takiego toksycznego typa męza, zabierasz 2 dzieci (bo przecież je kochasz i nie porzucisz), rozwalasz dzieciom bezpieczny świat, wiążesz się z kimś, kto nawet jednego prezentu własnemu dziecku nie kupił- wyobraź sobie teraz jak utrzymuje ciebie, swoje dziecko i dziecko twojego męża- możesz sobie to wyobrazić???
        Jeśli tak bardzo kochasz kochanka, nie wyobrażasz sobie bez niego życia, to może dla dobra własnych dzieci i dobra swojej rodziny, zwiąż się z nim, odejdź od męża i dzieci. Bo fundowanie dzieciom związku z kimś takim, to nie tylko głupota koncertowa, to błąd, za który pzryjdzie przede wszystkim płacić twoim dzieciom. Bo wiesz, Kasiu, jak czytam płaczliwe "nie mogę o nim zapmnieć", to myślę, że po prostu chyab zasługujesz na kopa od życia, może wtedy docenisz to, co masz.
    • kasi-a789 Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 09.09.08, 19:27
      ale to nie chodzi o to żeby do niego odejść, bo takie coś nie wchodzi w grę,
      zresztą on nie chce ze mną być. Chodzi o to jak zapomnieć, co zrobić? prosić go
      o czas? o czas żeby zapomnieć o tym wszystkim? on nie rozumie że gdy dziecko
      jest w wieku naszego malca nie da się rozgraniczyć kontaktów matka-ojciec i
      dziecko choćby dlatego że dziecko jest za małe żeby mogło samo przyjść na
      spotkanie z ojcem.
      czy mam prawo mówić że skoro zrezygnował ze mnie to najlepiej żeby zrezygnował z
      dziecka bo ja z mężem mogę mu dać normalny dom, ja wiem że jestem płaczliwasad
      • kasi-a789 Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 09.09.08, 19:29
        on mówi że ja mówiłam że nigdy nie zabiorę mu dziecka...ale on mówił że nigdy
        mnie nie zostawisad
        • marzeka1 Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 09.09.08, 20:48
          "on mówi że ja mówiłam że nigdy nie zabiorę mu dziecka..'- niemrozumiesz, że on tylko dał nasienie, nic więcej.Po co w ogóle z kimś takim utrzymujesz kontakty, katujesz się? Powinnaś świętować datę, kiedy zostawił cię, bo może dzięki temu, nie zmarnujesz sobie do końca życia na dupka.Po co się mu tłumaczysz? Chyba że lubisz takie klimaty: 2 samców i ty pośrodku.
          • kasi-a789 Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 10.09.08, 19:18
            nie nie lubię takich klimatówsad
    • mama_michalka_i_mikolajka Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 16.09.08, 12:55
      Kasiu Twoja historia bardzo, bardzo przypomina mi historię mojej
      kuzynki. Też małżeństwo z dzieckiem, kłopoty w związku, kochanek i
      ciąża z nim. Powrót do męża i decyzja, że mąż będzie wychowywał
      dziecko i będzie formalnym ojcem.
      Różnica jest tylko taka, że tam kochankowi dalej zależało na
      kuzynce, jej na nim i po pewnym czasie zaczeli się spotykać "na
      boku". Kochankowi przeszkadzało, że dziecko ma nazwisko męża, że mąż
      jest oficjalnym tatą i dziecko tak się do niego zwraca, też chciał
      je widywać, wychowywać... Nie przeszkadzało mu tylko jedno, że mąż
      dziecko utrzymuje i jakoś nie kwapił się do finansowania dziecka,
      czy choćby kupowania wspomnianych przez Ciebie prezentów.
      Przez wiele lat ciągnął się ten chory układ, kuzynka będąc z mężem
      cały czas była w kontakcie z biologicznym ojcem dziecka, ciągle
      wzdychając do niego i myśląc, że jest tym jednym jedynym, pozwalając
      mu na kontakty z dzieckiem i nie żądając choćby zainteresowania czy
      dziecku czegoś nie potrzeba (bo od tego był mąż smile)
      Wreszcie zdecydowała się zostawić męża i zamieszkać z kochankiem.
      Sielanka trwała bardzo krótko, gdyż kochanek mimo wzięcia jej z
      całym dobrodziejstwem inwentarza nadal nie poczuwał się do obowiązku
      zapewnienia bytu rodzinie... czy choćby tylko swojemu dziecku. Eks
      już wtedy mąż miał płacić alimenty, finansować wszelkie potrzeby
      OBYDWOJGA dzieci i zabierać OBYDWOJE dzieci kiedy mamusia
      potrzebowała coś załatwić czy mieć chwilę wytchnienia, bo na nowego
      partnera w żadnej z tych kwestii liczyć nie mogła.
      Wtedy dość szybko (mimo wieloletniego zafascynowania) "odkochała"
      się w kochanku, zostawiła go i zerwała wszelkie kontakty z nim,
      zabraniając również kontaktów z dzieckiem.
      Po pewnym czasie poznała trzeciego faceta i z nim się związała.
      Efekt końcowy???
      Kochanek założył nową rodzinę i przestał zabiegać o kontakty z
      dzieckiem.
      Mąż założył nową rodzinę, ma dziecko i druga żona choć nie broni mu
      kontaktów z "niebiologicznym" dzieckiem to jednak nie chce aby
      bywało ono w ich domu i by ich wspólne dziecko uważało je za
      rodzeństwo, bo z punktu widzenia więzów krwi są sobie obcy.
      Obecny partner kuzynki niestety też nie okazał się wymarzonym
      tatusiem i dziecko mówiąc delikatnie nie przepada za nim.

      Po co opisałam tę przydługą historię??? Ano po to, że sama napisałaś
      iż kogoś będziesz musiała bardzo zranić i chcesz żeby dzieci miały
      normalny dom. W sytuacji którą opisałam dzieci miały normalny dom,
      mimo że sprawy między dorosłymi były mocno pokręcone dzieci nie były
      tego świadome i były szczęśliwe. Natomiast przekombinowanie
      dorosłych (głównie kuzynki, bo to ona rozdawała karty w tym
      układzie, mąż nigdy sam by od niej nie odszedł bo był ślepo
      zakochany) doprowadziło do tego, że faktycznie ktoś został
      zraniony... tymi zranionym najbardziej są dzieci, a w szczególności
      to drugie.
      Pierwszy raz kiedy rozpadła mu się rodzina i został bez ojca mając
      jednak z nim częsty kontakt, drugi raz kiedy ów ojciec założył nową
      rodzinę i kontakt praktycznie się urwał... ale urwał się tylko dla
      niego, bo starszy brat często jest zabierany do domu ojca i do
      przyrodniego rodzeństwa, czuje się tam dobrze i chce bywać tak
      często jak to tylko możliwe. No i trzeci raz dostając w prezencie od
      mamusi ojczyma uważającego, że najlepszą metodą wychowawczą jest
      wrzask i lanie uncertain

      Mam nadzieje, że moja przydługa pisanina da Ci do myślenia smile
      Czasem choć pewnie to trudne warto pomyśleć co będzie najlepsze nie
      dla mnie, ale dla tych których kocham (bo dzieci kochasz, prawda?).
      To Wy dorośli zagmatwaliście swoje sprawy i to Wy powinniście
      ponieść tego konsekwencje, nawet jeśli będą przykre i bolesne... na
      pewno nie dzieci, które w całym tym zamieszaniu nie są w żaden
      sposób winne.
      • kasi-a789 Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 18.09.08, 14:39
        bardzo bardzo dziękuje Ci za odpowiedz
    • kasi-a789 Re: kiedy pojawia się dziecko...:-( 18.09.08, 14:47
      boje się właśnie tego że zniszczę życie w imię mojej własnej wielkiej miłości do
      wszak (spójrzmy prawdzie w oczy) drania, który przez rok nie kupił dziecku nawet
      jednej paczki pieluch, dla kogoś kto mnie zostawił-bo przecież to on mnie
      zostawił tak naprawdę-skrzywdzę całą moją rodzinę, moje dzieci, mojego męża,
      który został ze mną a przecież mógł mnie kopnąć w tyłek, zostawię to wszystko
      tylko po to żeby on mógł widywać dziecko, a co będzie jeśli on kogoś pozna,
      pokocha i założy rodzinę??? ja wtedy zostanę całkiem sama???? chyba nie warto.
      Ciągnie mnie do niego jak ćmę do ognia ale pora przestać być egoistą, Boziu
      tylko tak ciężko wyrzucić go z sercasad
Inne wątki na temat:
Pełna wersja