Nowa

09.09.08, 18:20
Witajcie. Jak wiekszość z was należę do grona kochanek z tym, że mam
męża. W Moim związku od dawna nic się nie układa. Wiem, że mąż od
dawna Mnie zdradza. To, że Mam teraz kogoś nie oznacza, że się
mszczę na mężu. Poprostu poznałam faceta, zakochałam się i teraz
świata poza nim nie widzę. A on poza Mną. Nie uważam się za gorszą
dlatego,że mam kogoś. Każdy z nas ma prawo do szczęścia. Błądzić
jest rzeczą ludzką, lepiej zakończyć coś co i tak niema już sensu.
Pozdrawiam.
    • kasi-a789 Re: Nowa 09.09.08, 19:10
      Karolina uważaj- mowie to z autopsji
      • karina_online Re: Nowa 09.09.08, 19:36
        Wiem czytałam Twój ostatni wątek.
        Jesteś w bardzo nie ciekawej sytuacji.
        U Mnie jest trochę inaczej.
        Niedawno bardzo się bałam, że jestem w ciąży. Panika totalna.
        Ale tylko z Mojej strony. Mój pan bardzo się cieszył.
        Ja w sumie mam już dwójkę dzieci. Które on zna i super się dogadują.
        I wiesz u Mnie jest ta różnica, że My chcemy BYĆ razem. Właśnie
        zaczeliśmy przygotowania do bycia razem.
        Wiem, że nic ani nikt nie jest w stanie zniszczyć naszego szczęścia.
        Pozdrawiam
        • kasi-a789 Re: Nowa 09.09.08, 19:44
          życzę Ci szczęścia oczywiście, każdy ma prawo do szczęścia. Zazdroszczę Ci.
          wierz mi że i ja pokochałam go bardzo, był i chyba nadal jest całym moim
          światem, wszystkim. On poznał moje dziecko, planował nawet naszą wspólną
          przyszłość we 4 czyli chyba je zaakceptował.błagał żebym go nie zostawiała jak
          powiedziałam mu o ciążysad
          ale wszystko się zmieniłosad
          • karina_online Re: Nowa 09.09.08, 20:08
            Ja Cię rozumiem wiem jak bardzo cierpisz!!!
            U Mnie napewno byłoby tak samo gdybym go straciła!!
        • piatek_13-go Re: Nowa 10.09.08, 11:02
          karina_online napisała:

          > Wiem czytałam Twój ostatni wątek.
          > Jesteś w bardzo nie ciekawej sytuacji.
          > U Mnie jest trochę inaczej.
          > Niedawno bardzo się bałam, że jestem w ciąży. Panika totalna.
          > Ale tylko z Mojej strony. Mój pan bardzo się cieszył.
          > Ja w sumie mam już dwójkę dzieci. Które on zna i super się dogadują.
          > I wiesz u Mnie jest ta różnica, że My chcemy BYĆ razem. Właśnie
          > zaczeliśmy przygotowania do bycia razem.
          > Wiem, że nic ani nikt nie jest w stanie zniszczyć naszego szczęścia.
          > Pozdrawiam


          A ja mimo wszystko gratulujesmile
          Dobrze ze i maz sobie kogos znalazl bo byloby nieciekawie, a tak to oboje sobie
          ulozycie zycie na nowo, byleby tym razem bez zdradsmile
          Pozdrawiam!
          • 37justysia Re: Nowa 14.09.08, 18:27
            Tak tez tak mysle.W tej calej historii jest plus ze i maz i ty macie juz innych i latwiej jest Wam podjac decyzje o rozpoczeciu wszystkiego od nowa oby szczesliwie.
            • karina_online Re: Nowa 15.09.08, 14:24

              37justysia napisała:

              > Tak tez tak mysle.W tej calej historii jest plus ze i maz i ty
              macie juz innych
              > i latwiej jest Wam podjac decyzje o rozpoczeciu wszystkiego od
              nowa oby szczes
              > liwie

              To wcale nie takie proste, mąż nie przyznaje się do zdrad i
              twierdzi, że tylko mnie kocha. A zresztą jest typem psa ogrodnika.
              Napewno będę miała trudną przeprawę, ale zdanie nie zmienię.
              Jedyny plus w tym wszystkim to, że mój nowy partner jest z odzysku,
              i nie mam dylematu, że rozbijam czyjąś rodzinę.
        • cassidy_zoom Re: Nowa 10.09.08, 12:59
          Karina,

          zanim zaczniesz myśleć o dziecku z nowym partnerem, uporządkujcie
          wszystkie swoje sprawy rodzinne. Życzę Ci jak najlepiej, ale
          rzeczywistość bywa bolesna, wiem, co mówię ...
          Wielka miłośc czasami nie wystarcza w zderzeniu z życiem ...
    • magiczna_marta Re: Nowa 10.09.08, 07:21
      Piszesz że od dawna się nie ukąda, że mąż też Cię zdradza, więc po
      co ciągniecie tą farse?
      Aha, zanim poznałaś tego faceta, z którym się spotykasz też
      wiedziałaś że mąż Cię zdradza, to czemu nie odeszłaś wtedy od niego?
      Bo gdybyś się naprawdę tak źle czuła przy mężu to uważam że dawno
      byś go kopnęła i odeszła, czy myśl o rozstaniu nie przyszła
      przypadkiem, kiedy to znalazłaś sobie "alternatywę"- czyt. nowego
      faceta?
      • karina_online Re: Nowa 10.09.08, 07:56
        Piszesz że od dawna się nie ukąda, że mąż też Cię zdradza, więc po
        > co ciągniecie tą farse?

        Z tego samego powodu co Ty? Na szczęście Ja zmądrzałam i układam
        sobie życie na nowo. A Ty dalej tkwisz w tym bagnie i tkwiła
        bedziesz. Ciągle się bojący czy mężuś dalej nie zdradza!!!

        Ps Nowy facet to nie alternatywa?
        To miłość niestety Ty nieznasz akiego uczucia.
        • magiczna_marta Re: Nowa 10.09.08, 08:01
          I to jest właśnie ROZMOWA!!! wg kochanek...
          • karina_online Re: Nowa 10.09.08, 08:09
            A co Ci się nie podoba w tej rozmowie.
            Chyba dla Ciebie logiczne, że skoro atakujesz!!!
            To nikt nie będzie potulnie dawał sobie wciskać Twoje mądrości skoro
            ma inne zdanie na dany temat.
            • magiczna_marta Re: Nowa 10.09.08, 08:16
              zadałam Ci pytania.
              Jak odpowiedziałaś- oskarżeniami i pytaniami. Żadnych konkretów.
              Chyba że pytania były "niewygodnie"?
              Gdzie Cie zaatakowałam? Którymi słowami?
      • karina_online Re: Nowa 10.09.08, 08:27
        Piszesz że od dawna się nie ukąda, że mąż też Cię zdradza, więc po
        > co ciągniecie tą farse?

        Wiesz jak każdy normalny człowiek musiałam dojrzeć do tej decyzji.
        Mam dzieci a więc i myśl o nich zajełam Mi sporo czasu.
        Najważniejsze jest ich dobro.

        czy myśl o rozstaniu nie przyszła
        > przypadkiem, kiedy to znalazłaś sobie "alternatywę"- czyt. nowego
        > faceta?

        Właśnie tym Mnie zatakowałaś!!!
        Aleternatywą to chyba jest Twój mąż dla Ciebie.
        Ja swojego tak nie traktuję.
        Nie szukałam go na siłę.
        Czy ty wogóle wiesz co znaczy miłość???
        Szczera i bezgraniczna, oparta na zaufaniu?
        Chyba nie?
        • magiczna_marta Re: Nowa 10.09.08, 08:46

          > Właśnie tym Mnie zatakowałaś!!!
          Nie, ja postawiłam tezę, którą mogłaś potwierdzić bądź jej
          zaprzeczyć.

          > Aleternatywą to chyba jest Twój mąż dla Ciebie.
          Ja pytałam, Ty "stwierdziłaś" (przynajmniej ja znaku zapytania nie
          widzę).
          Nie, nie traktuję swojego męża jak alternatywę, jestem z nim, bo go
          kocham i potrafiłam mu wybaczyć, widzisz, i to wg mnie jest miłość-
          potrafiliśmy oddzielić przeszłość grubą kreską i zacząć żyć na nowo.
          • karina_online Re: Nowa 10.09.08, 08:50
            No to życzę DUŻO szczęścia i powodzenia!!
            • magiczna_marta Re: Nowa 10.09.08, 09:02
              jeśli to nie był sarkazm to dziękuję
              • karina_online Re: Nowa 10.09.08, 09:05
                Oczywiści, że to nie sarkazm!
                Każdy ma prawo do szczęścia.
                • magiczna_marta Re: Nowa 10.09.08, 09:27
                  Myślisz że gdyby nie pojawił się ten nowy facet to zdecydowałabyś
                  się odejść od męża?
                  • karina_online Re: Nowa 10.09.08, 09:43
                    Oczywiście, że tak.
                    Nas już od dawna nic nie łączy.
                    Nie ma sensu dalej tego ciagnąć.
                    Chodzby nawet ze względu na dzieci.
                    One powinny mieć szczęśliwe dzieciństwo.
                    A mieszkając z rodzicami którzy się nie kochają nie mają na to
                    szansy.
                    Sama masz dziecko więc wiesz, że ono widzi najwięcej.
                    Ja mam osmioletnią córkę która jakiś czas temu zadała Mi pytanie czy
                    Ja jeszcze kocham tatę. Dziecko widzi co się dzieje w domu i wyciaga
                    wnioski.
                    Więc chyba lepiej jak rodzice się rozejdą i dzieci będą ich ogladały
                    szczęśliwych.
                    Od dawna zbieram siły na samodzielne życie. Przeanalizowałam
                    wszystkie za i przeciw i wiem, ze tak będzie najlepiej.
                • elka.net Re: Nowa 10.09.08, 09:47
                  Karina to Ja Tobie zycze duuuzo szczecia. Niech bedzie tak jak sobie to wszystko
                  zaplanujesz....
                  Kazda z Nas zasluguje na normalne zycie przy boku kochajacego faceta i to nie
                  zlo jezeli okaze sie,ze ten facet to nie Nasz maz.
                  Tez odeszlam od meza bo zle sie dzialo w Naszym domu, moze gdyby nie syn
                  zostalabym ,ale wstyd mi bylo,ze dziecko jest swiadkiem tego wszystkiego i
                  wlasnie to dla malego znalazlam w sobie sily by powiedziec dosc....
                  Pozniej poznalam faceta ,ktory byl calym Naszym swiatem. Czasem mialam
                  wrazenie,ze bardziej kocha moje dziecko niz mnie-byl wspanialy dla mnie i dla
                  malego.
                  Bylismy ze soba ponad 5 lat , w tym czasie pochowalismy Nasze dzieci (Dominike i
                  Julcie), po pierwszym pogrzebie nabralismy sil i wiary,ze wszystko bedzie
                  dobrze, ze damy rade to zniesc i zyc marzeniami o wspolnym dziecku, wspieralismy
                  sie...
                  Drugi pogrzeb Naszej coreczki byl poczatkiem konca wszystkiego.
                  On tlumaczyl,ze Mu wystarczy syn (z mojego malzenstwa),ze damy rade,ze
                  powinnismy dac rade zyc w miare normalnie...
                  Ja nie potrafilam tak. Obwinialam siebie,ze nie moge dac sobie i Jemu Naszego
                  wspolnego dzieciatka,syn dorastal a Ja czulam sie pusta od srodka i co
                  najwazniejsze nie czulam sie kobieta...byl jeszcze straszny bol po dwoch stratach.
                  Rozstalismy sie we lzach ...lzy pozostaly do dzis.
                  Mimo iz nie jestem sama ,mimo iz mam przy boku mezczyzne ,ktory by nieba mi
                  uchylil ,z ktorym mam najcudowniejsze dzieciatko pod sloncem to wracam do tego
                  co bylo i mysle o tym wszystkim...czasem sa lzy...

                  Dlatego Ci powiem-walcz o swoje szczescie. Jezeli On akceptuje Twoje dzieci to
                  sie nie boj, bez obaw idz do przodu...a wszystko inne sie juz samo ulozy.
                  Pozdrawiam cieplutko
                  • karina_online Re: Nowa 10.09.08, 09:52
                    Dziekuję za słowa otuchy elka.net.
                    Twoja historia jest bardzo smutna.
                    Ale podziwim Cię bo masz w sobie bardzo dużo siły.
                    Ja o swoje szczęscie bedę walczyła ponad wszystko i wszystkich.
                    Wiem, ze warto.
                    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.
                    • elka.net Re: Nowa 10.09.08, 10:19
                      Ech Karina dlugo by pisac co sie dzialo po odejsciu, co bolalo najbardziej.
                      Dzis powinnam byc szczesliwa kobieta bo mam faceta ktory naprawde jest dobry ,
                      pracowity i kocha Nas bardzo.
                      Przez wiele lat ,kazdej nocy snil mi sie ten od ktorego odeszlam a ktorego
                      kochalam ponad wszystko.
                      Urodzilam zdrowego, przeslicznego chlopczyka i Bog mi swiadkiem,ze bylo warto,bo
                      jestem mama po raz drugi-i prawde mowiac nie cofnelabym czasu by wrocic i zyc z
                      poczuciem straty wiedzac,ze juz nigdy nie urodze dziecka.
                      Ale tesknota pozostaje i boli ...

                      Dzis wiem,ze dobrze zrobilam bo i On zalozyl rodzine i ma sliczna coreczke .
                      Po 6 latach nie wiem skad wzial moj numer telefonu i zadzwonil do mnie. Bylam w
                      szoku,bo nie rozmawialismy ze soba pare dobrych lat.
                      Ta rozmowa telefoniczna byla swego rodzaju oczyszczeniem. Wyjasnilismy sobie
                      prawie wszystko, powiedzielismy sobie o swojej tesknocie i dowiedzialam sie,ze
                      tez spotykal sie ze Mna we snie...
                      Ciesze sie,ze zadzwonil,ze odbyla sie ta rozmowa bo jestem spokojna o Niego,
                      wiem ,ze kocha swoja corusie bardzo,ze w pewien sposob jest szczesliwy a to
                      szczescie dziecki dziecku ma-tak jak Ja dzieki swoim dzieciom-mysle ,ze w Naszym
                      wieku to najwazniejsze.

                      Walcz o to co kochasz i nie pozwol tego stracic-Ja musialam dokonac wyboru-obys
                      Ty tego nie musiala,bo powiem Ci szczezre,ze wlasnie te sny to najgorsze co moze
                      sie przydazyc,bo wiesz,ze przyjdzie poranek i bajka sie skonczy...
                    • magiczna_marta Re: Nowa 10.09.08, 10:34
                      @karina_online- najważniejsze żebyś zakończyła swoje małżeństwo w
                      100% dla siebie i dzieci a nie dla nowego partnera.
                      Życzę powodzenia i wytrwałości, bo długa droga przed Tobą.
                      Złożyłaś papiery już? Ciekawe jak mąż zareaguje/ował na wieść że od
                      niego odchodzisz? (on wie że Ty wiesz o jego zdradach?)

                      @elka.net- bardzo Cię podziwiam, jako mamę- w tym momencie w którym
                      jestem nie wiem co by było ze mną gdybym straciła dziecko (teraz u
                      mnie 21tydz.), a Ty żyjesz dalej, napewno nie jest Ci łatwo.
                      • karina_online Re: magiczna_marta 10.09.08, 10:40
                        Nie złożyłam papierów jeszcze.
                        Mój mąż zachowuje się w domu jak pan i władca więc najpierw muszę
                        odejść a dopiero póżniej działać.
                        Ale cały czas mu mówię, że to zrobię bo nie mam już siły dalej tak
                        żyć. Jego reakcja(śmiech) poprostu nie wierzy. A zdrad się wypiera
                        ale ja wiem swoje. Kiedyś byłam taka głupia, że o mało nie pobiłam
                        takiej jednej. Też kiedyś go bardzo kochałam. Dlatego rozumiem
                        Ciebie.
                        • magiczna_marta Re: magiczna_marta 10.09.08, 11:02
                          Widzisz, u mnie to było tak że nasza była już koleżanka przyszła do
                          mnie i powiedziała że w końcu udało się jej przespać z moim mężem i
                          że on ją kocha, a ona jego więc lepiej będzie jak się sama
                          wyprowadzę. A zrobiła to dlatego że mój mąż jak się rano obudził u
                          niej w domu- po tym jak się pokłuciliśmy na maxa i on poszedł na
                          imprezę ze znajomymi, schlał się na maxa i przyjął
                          zaproszenie "koleżanki" na kawe, która wiadomo jak się skończyła- że
                          nigdy się to nie powtórzy i najlepiej będzie jeśli już się nie będą
                          w ogóle spotykać. Wcześniej bywali w knajpie na piwie- w czasie to
                          którym ona baaardzo się starała wmówić mu jaka to ja jestem straszna
                          a on jak i biedny (fakt, w ciąży byłam wtedy z naszym 1 dzieckiem i
                          jazdy miałam niesamowite- generalnie to opisałabym to tak że ja to
                          święta maciora a on ma dookoła mnie stakać-bo urodzę jego dziecko).
                          Po tym jak ona o wszystkim powiedziała zaczęły się jazdy, bo
                          niespodzianka- ja od niego nie odeszłam a on jej unikał jak diabeł
                          święconej wody- panna dostała szajby- teraz jest cisza, spowodowana
                          tym że sprawa skończy się w sądzie- złożyliśmy pozew przeciwko niej.
                          Mąż się stara bardzo, dlatego dałam mu szansę. W tym momencie na
                          tyle odbudował moje zaufanie że zdecydowaliśmy się na 2 dziecko.
                          Tyle o mnie.

                          Co do Twojej sytuacji: jak masz się gdzie wyprowadzić- byle nie do
                          tego faceta, bo w sądzie zrobi z Ciebie dziwkę i zwali całą winę na
                          Ciebie- to wyprowadz się jak najszybciej. Czyje jest mieszkanie?
                          Masz jakieś dowody jego zdrad? Jeśli on dowie się że Ty masz kogoś,
                          mogą być potrzebne w sądzie żebyś nie została jedyną winną osobą
                          rozpadu małżeństwa.
                          • karina_online Re: magiczna_marta 10.09.08, 12:01
                            Ja nie mam problemu z mieszkaniem i napewno od razu nie zamieszkam z
                            tym drugim. Nie jestem taka naiwna. Nie boję się żyć na własny
                            rachunek. Mam niezłą pracę plus alimenty czyli nie będzie żle.
                            Dowody jego zdrad też mam. Ale nie mogę pisać o tym na forum nie
                            zrozum Mnie żle ale nie chcę zostać rozpoznana. Miałam taką
                            sytuację, że rozpoznałam znajomą po wątkach jakie pisała.
                            • magiczna_marta Re: magiczna_marta 10.09.08, 12:20
                              Nie masz problemów z mieszkaniem, więc na co czekasz?
                              Czemu nie zostawisz drania w cholerę i nie zaczniesz nowego życia?
                              • karina_online Re: magiczna_marta 10.09.08, 12:29
                                w tej chwili niemogę. Jak od niego odejdę chcę wyniesć się do innego
                                miasta,żeby nie oglądać go na codzień. I zacząć wszystko od nowa bez
                                przeszłości w nowym srodowisku. Już bym to zrobiłam, ale czekam na
                                wolny etat w fili tej firmy w której obecnie pracuję.
          • fajniutka11 Re: Nowa 10.09.08, 21:14
            magiczna_marta dziś napisała:
            potrafiliśmy oddzielić przeszłość grubą kreską i zacząć żyć na nowo.

            Marto,Ty to już masz dwie kreski na swoim koncie!
            Pierwszy raz oddzielałaś grubą kreską ten etap życia,kiedy byłaś
            kochanką!Drugi raz oddzieliłaś kreską te czasy,kiedy Twój mąż Cię
            zdradzał!
            Ciekawe ile tych kresek jeszcze postawisz w swoim życiu?
            Zarzucasz dziewczynom,że nie odpowiadają na Twoje pytania!
            A kiedy ja doczekam się odpowiedzi na pytania,które Ci zadałam?

            • magiczna_marta Re: Nowa 10.09.08, 22:12
              > Pierwszy raz oddzielałaś grubą kreską ten etap życia,kiedy byłaś
              > kochanką!
              Nie byłam głupim, pozbawionym zasad moralnych materacem, byłam z nim
              2 lata i NIE WIEDZIAŁAM że ma żonę a jak się dowiedziałam to nie
              spałam z nim, nie całowałam się z nim, nie trzymałam go za rękę.
              Dałam mu szansę wytłumaczenia jaka jest prawda i czas na decyzję,
              czy jest ze mną czy z żoną po czym pierścionek "zaręczynowy" (teraz
              to już się śmieje pisząc to) uczył się pływać w Wiśle i facet mnie
              więcej nie widział. Facet jeździł z moją rodziną na wakacje,
              widywaliśmy się codziennie, nie miałam podstaw żeby chociażby mieć
              cień wątpliwości co do jego szczerości- do tego jego brat nie raczył
              mnie poinformować że ma żonę. Byłam z nim 2LATA!!!, nie 2 miesiące.
              Miałam lat 19 i potrafiłam pokazać klasę w porównaniu z tym jak
              zachowują się panieneczki na tym forum litując się nad sobą, jakie
              to one biedne, pokrzywdzone. Ja swoje wycierpiałam, chodziłam do
              psychologa, przemyślałam wszystko. Uważam że miałam prawo mieć
              jakiekolwiek nadzieje, przez 2 lata widzieliśmy się codziennie,
              weekendy, święta spędzaliśmy razem, gdyby to był mój mąż to dziwnym
              byłoby dla mnie że nie ma go w domu przez 2 miesiące wakacji, nie ma
              go na Wigilii, Sylwestra, święta Wielkanocne- bo był wtedy ze mną i
              z moimi rodzicami. Dlatego powiedziałam że albo ja albo żona-
              powiedział że ja, ale z rozwodem musi poczekać- więc posłałam go do
              diabła.

              > Drugi raz oddzieliłaś kreską te czasy,kiedy Twój mąż Cię
              > zdradzał!
              Nie zdradzał, tylko raz po pijaku, po mega kłutni ze mną przespał
              się z zakochaną w nim maniaczką- nie uważasz że to jednak taka
              maleńka różnica?

              > Ciekawe ile tych kresek jeszcze postawisz w swoim życiu?
              Gdybym wiedziała jak będzie wyglądał mój każdy dzień do śmierci to
              chyba bym umarła wcześniej z nudów- nigdy nie wiesz jak potoczy się
              Twoje życie, więc nie potrafię odpowiedzieć na Twoje pytanie.

              > A kiedy ja doczekam się odpowiedzi na pytania,które Ci zadałam?
              Chodzi Ci o pytania z pierwszego postu w tym temacie czy jakieś inne?
              Jak tylko sprecyzujesz to odpowiem, ok?
            • magiczna_marta Re: Nowa 10.09.08, 22:14
              > A kiedy ja doczekam się odpowiedzi na pytania,które Ci zadałam?
              W poprzednim poście się machnęłam, chodziło oczywiście o pytania w
              temacie który założyłaś?
    • n.i.p.69 Re: Nowa 10.09.08, 20:34
      ...ojjj! kolejna nieszczęsliwa! (...może gdyby o tym, wiedział Twój malżonek to
      byloby inaczej?.... po co robic Mu przykrość, przecież masz prawo do
      szczęścia!... czyż nie?)

      ... tylko nasuwa mi się pytanie, czy twój mąż ma w te same prawa?.....ale to
      taki mały szczegół.
Pełna wersja