"jak żona się dowie...

15.09.08, 14:24
...to ja się wycofam"
tak przeczytałam w jednym z początkowych wątków i się przeraziłam

skoro kobieta ma odwagę sypiać z żonatym to dlaczego nie ma odwagi
potem stanąć oko w oko z żoną i patrzeć na jej łzy, w końcu jest
współodpowiedzialna za to
najłatwiej schować głowę w piasek i powiedzieć "nie moja sprawa",
równie dobrze mogłaby powiedzieć na początku "żonaty- to nie dla
mnie"

co o tym sądziecie?
chciałabym poznać opinię tak żon jak i kochanek
(mam nadzieję że niektóre panie darują sobie złośliwe personalne
zagrywki i skupią się NA TEMACIE)
    • karina_online Re: "jak żona się dowie... 15.09.08, 14:30
      Pewnie, boją się, że żonka pogoni je miotłą, albo jeszcze gorzej. Hi
      hi. A tak serio poprostu nie mają odwagi spojrzeć kobiecie którą
      skrzywdziły prosto w oczy.
      • karina_online Re: "jak żona się dowie... 15.09.08, 14:34
        Dla jasności, odpowiadam jako żona.
        Jako kochanka nie mogę, na szczęście mój pan nie ma już żony!
    • fiolek72 Re: "jak żona się dowie... 15.09.08, 15:48
      > ...to ja się wycofam"
      > tak przeczytałam w jednym z początkowych wątków i się przeraziłam
      ...............a mnie akurat to nieźle rozbawiło!
      Dlaczego?A to dlatego że kochanice sobie tak szybko nie odpuszczają!
      Potrafią być
      nieobliczalne!


      skoro kobieta ma odwagę sypiać z żonatym to dlaczego nie ma odwagi
      > potem stanąć oko w oko z żoną i patrzeć na jej łzy, w końcu jest
      > współodpowiedzialna za to
      > najłatwiej schować głowę w piasek i powiedzieć "nie moja sprawa",
      > równie dobrze mogłaby powiedzieć na początku "żonaty- to nie dla
      > mnie
      One akurat nie zdobędą sie na to aby popatrzeć prosto w oczy
      żonie!!!!!!!!!!!Nie dlatego że nie maja odwagi,ale poprostu jest im
      tak wygodnie,ale jak już zaczną się dusić w tym "ukryciu",to
      zaczyna sie jazda!!!One ,jak i zdrajcy-mężowie robią to w taki
      konspiracyjny sposób aby nikt sie nie dowiedział,ale niestety,ta ich
      sielanka nie będzie trwała wiecznie,bo najczęściej zdrajcy-mężowi
      sie znudzi takie ście..o i ucieka a nałożica w odzewie chwyta sie
      wszystkich środków aby ukarać zdrajce-męża i jego rodzine za to że
      śmiał taką wywłoke zostawić!!!!!!!!!!!!!!
      Wynajmują facetów aby coś mężowi-zrdrajcy zrobili(mam na myśli
      krzywde!),to jest niespodzianka-przebite opony itd.Dużo by wymieniać.
      Więc kochanka która to pisała" ....to ja się wycofam",była jakimś
      ewenementem.
      Pisze jako-jeszcze żona.
      • adela38 Re: "jak żona się dowie... 15.09.08, 19:47
        Czy kochanki czy zony... wiekszosc kobiet nie lubi przegranej..Jak w gre wchodza
        uczucia wszystko sie moze zdarzyc...Jedynie jak uczuc niewiele latwo jest
        siedziec cicho... Zaznacze tutaj ze mowiac o uczuciach nie mialam na mysli tylko
        milosci...
      • ijak2 Re: "jak żona się dowie... 15.09.08, 19:57
        cóż, miało być bez złośliwości, a wyszło jak zwykle...

        skoro już znamy zdanie kilku żon to ja się wypowiem jako kochanka
        (ta konkretna - nie wszystkie).
        w moim/naszym przypadku jest tak, że żona i rodzina (tym samym na
        codzień i "Misio") są daleko. spotykamy się w miejscu gdzie
        najprawdopodobniej nikt nas nie zna. staramy się, zeby żona się nie
        dowiedziała - póki co się udaje.
        a co by było jakby się wydało? Bóg jeden raczy to wiedzieć! założę
        się, że to co sobie teraz wymyślę szlag jaśnisty trafi jak dojdą
        mega emocje. no ale załóżmy, że rozważamy zjawisko "na zimno"
        przyjmijmy również, że sprawa się rypła na tyle, ze nie ma co się
        wypierać tego, że się spotyka(liś)my.
        jeżeli żONA by chciała to byłabym w stanie się z nią spotkać,
        chociaż wiem, że nie byłaby to łatwe. i założę się, że byłoby mi
        głupio. ale tak się zastanawiam czy ona chciałby wogóle ze mną
        gadać? no może życzyłaby sobie wygarnąć mi conieco.

        przyznam się bez bicia - nie chciałabym, żeby się dowiedziała, nie
        uśmiecha mi się wysłuchiwać żali i pretensji. chyba nikt tego nie
        lubi. ale znam siebie i wiem, że nie robiłabym krzywdy ani jej, ani
        jemu (krzywdy w sensie wybijania szyb, wydzwaniania i takich tam
        cyrków). pewnie bym się wycofała po takiej gadce i już.
        • n.i.p.69 Re: "jak żona się dowie... 16.09.08, 10:26
          ...ijak, często musisz Sobie wmawiać ze jestes szczęśliwa a Twój zwiazek jest
          taki, jakim sobie wymarzyłaś ???
          • ijak2 Re: "jak żona się dowie... 20.09.08, 13:37
            szczęśliwa jestem - jeżeli Twoim zdaniem to sobie wmawiam, to
            owszem, często smile
            tyle tylko, że moje szczęście nie wynika jedynie ze związku z
            kochankiem, co dla Ciebie też może jest nie do ogarnięcia.
            a co do moich marzeń - różniły się znacznie od zastanej
            rzeczywistości wink)
    • anais_6 Re: "jak żona się dowie... 16.09.08, 18:01
      magiczna_marta napisała:

      > skoro kobieta ma odwagę sypiać z żonatym to dlaczego nie ma odwagi
      potem stanąć oko w oko z żoną i patrzeć na jej łzy

      A po co kochanka ma się spotykać z żoną? Co takie spotkanie miałoby
      dać? Jeśli sprawa się wyda to mąż powinien się tłumaczyć i ratować
      swoje małżeństwo, albo spakować się i wynieść.

      "Patrzeć na jej łzy" - urzekła mnie ta historia. A Ty patrzyłaś na
      łzy żony swojego kochanka?
      • magiczna_marta Re: "jak żona się dowie... 16.09.08, 19:51
        > A po co kochanka ma się spotykać z żoną? Co takie spotkanie miałoby
        > dać?
        Skoro miała odwagę sypiać z żonatym to niech ma odwagę ponieść tego
        konsekwencje.

        > Jeśli sprawa się wyda to mąż powinien się tłumaczyć i ratować
        > swoje małżeństwo, albo spakować się i wynieść.
        Nie, mąż powinien podjąć decyzję o odejściu od żony wcześniej, skoro
        tego nie zrobił, to wiadomo że kochanki nie traktuje poważnie.

        > A Ty patrzyłaś na
        > łzy żony swojego kochanka?
        Nie, nie patrzyłam, bo kopnęłam "misia" w dupsko, po
        słowach "rozwiode się, ale". Gdyby się natychmiast od żony
        wyprowadził i pozew poszedł do sądu to może jej łzy bym zobaczyła,
        jak przestałyby przychodzić pieniądze na jej konto i z pół roku nie
        widziałaby męża na oczy to pewnie by w końcu zauważyła że coś jest
        nie tak...
        • anais_6 Re: "jak żona się dowie... 20.09.08, 18:43
          magiczna_marta napisała:

          > A Ty patrzyłaś na łzy żony swojego kochanka?

          > Nie, nie patrzyłam, bo kopnęłam "misia" w dupsko, po
          słowach "rozwiode się, ale". Gdyby się natychmiast od żony
          wyprowadził i pozew poszedł do sądu to może jej łzy bym zobaczyła,
          jak przestałyby przychodzić pieniądze na jej konto i z pół roku nie
          widziałaby męża na oczy to pewnie by w końcu zauważyła że coś jest
          nie tak...
          >
          Zobacz jak przeczysz sama sobie! Gdyby nie było tego "ale" i
          złożyłby papiery rozwodowe, zostałabyś z nim... tak więc rozbiłabyś
          świadomie rodzinę, której świętości tak na każdy kroku bronisz!!!

          Poza tym wypowidasz się negatatywnie o jego żonie, broniąc
          jednocześnie wszystkich innych żon, mimo że ich nie znasz, nie wiesz
          jaka panuje sytuacja w domu faceta, który ma kochankę.

          Sama dałaś dowód własnej hipokryzji (do kwadratu)!!!
          • anais_6 Re: "jak żona się dowie... 24.09.08, 19:44
            Magiczna, odpowiedz proszę!
            • magiczna_marta Re: "jak żona się dowie... 25.09.08, 08:38
              proszę bardzo
              wiesz na czym polega różnica?
              na tym że w moim przpyadku weszłam w ten związek nie wiedząc o żonie
              i jakoś przez 2 lata jego żona nie za bardzo interesowała się tym że
              np nie ma go 3 tygodnie w domu, chociaż pracował 4 ulice dalej więc
              o jakiej rodzinie mówimy? i jego żona doskonale wiedziała gdzie on
              pracuje- co wiem od jej matki, która mnie o całej sytuacji
              poinformowała

              bronie rodziny, przed panniacami które świadomie i z pełną perfidią
              ZACZYNAJĄ spotykać się z żonatym
              • praktyczna Re: "jak żona się dowie... 25.09.08, 09:55
                taaaaaaaaaaaa... wszystkie inne to k***rwy tylko Ty jako kochanka
                bylas swieta i nieswiadoma..
                Najfajniejesze jest to, ze znalas matke zony Twojego kochanka ale
                nie wiedzialas, ze jest zonaty ..

                odstaw te prochy Martuniu bo moga zaszkodzic Twojemu (kto wie czy
                nie wyimaginowanemu) dziecku w brzuszku.
                • magiczna_marta Re: "jak żona się dowie... 25.09.08, 10:35
                  najfajniej jak się ktoś wypowiada chociaż zna się jak szpak na
                  gwiazdach

                  a na temat mojej ciąży to lepiej ugryź się w język i przewertuj
                  forum, wstawiłam swoje zdjęcie w ciąży i kartę ciąży- za mało dla
                  Ciebie, może na poród Cię zaprosić?
                  • larisa346 Re: "jak żona się dowie... 25.09.08, 13:26
                    I po co udowadniasz komuś swoją ciąże? Przecież to Twoja osobista sprawa. A tak
                    na marginesie to pragnę zauważyć, że jak Ty przestaniesz atakować innych na tym
                    forum to zapewne oni skończą negować Twoją ciąże. I pamiętaj, że życie nie
                    zawsze jest tak czarno- białe. Jeśli potrafisz zrozumieć o co mi chodzi. Na tym
                    świecie nie ma nic całkowicie dobrego lub złego, zepsutego do szpiku kości. Może
                    na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się takie jednoznaczne i klarowne, ale
                    jeśli pochylisz się nad tym dłużej to odkryjesz, że świat ma różne odcienie,
                    których nie da się opisać i ocenić jednym słowem. Wszystko znajduje się gdzieś
                    pomiędzy tym. Każdy życiowy przypadek jest zupełnie inny. Chociażby Twój
                    wcześniejszy romans jest na to dowodem. Ktoś też mógłby obrzucić Cię stekiem
                    wyzwisk nie zagłębiając się w całą tą historię, tak jak Ty to robisz, bo w końcu
                    kochanka to zawsze kochanka, tak? Tak można wywnioskować z Twoich postów. Proszę
                    Cię nie oceniaj więc ludzi, których w ogóle nie znasz, nie masz pojęcia o ich
                    sytuacji życiowej i nie wiesz co nimi tak na prawdę pokierowało, bo wszystko to
                    ma gdzieś w nas swoją przyczynę...
                    • anais_6 Re: "jak żona się dowie... 25.09.08, 18:57
                      Magiczna przecztytaj proszę jeszcze raz mój wpis o ustosunkowanie do
                      którego Cię poprosiłam. To, co odpisałaś to mantra, którą co chwilę
                      tu powtarzasz, ale nie na temat.
              • z08032008 Re: "jak żona się dowie... 25.09.08, 20:20
                magiczna_marta napisała:

                > proszę bardzo
                > wiesz na czym polega różnica?
                > na tym że w moim przpyadku weszłam w ten związek nie wiedząc o żonie
                > i jakoś przez 2 lata jego żona nie za bardzo interesowała się tym że
                > np nie ma go 3 tygodnie w domu, chociaż pracował 4 ulice dalej więc
                > o jakiej rodzinie mówimy? i jego żona doskonale wiedziała gdzie on
                > pracuje- co wiem od jej matki, która mnie o całej sytuacji
                > poinformowała
                >
                > bronie rodziny, przed panniacami które świadomie i z pełną perfidią
                > ZACZYNAJĄ spotykać się z żonatym
                >

                a wczesniej napisalas,ze kopnełaś Twoj mis powiedzial ,,rozwiodę sie,ale.." wiec
                musialas o tym wiedziec ! ktos tu sie chyba pogubiłsmile
              • z08032008 Re: "jak żona się dowie... 25.09.08, 20:25
                magiczna_marta napisała:

                > proszę bardzo
                > wiesz na czym polega różnica?
                > na tym że w moim przpyadku weszłam w ten związek nie wiedząc o żonie
                > i jakoś przez 2 lata jego żona nie za bardzo interesowała się tym że
                > np nie ma go 3 tygodnie w domu, chociaż pracował 4 ulice dalej więc
                > o jakiej rodzinie mówimy? i jego żona doskonale wiedziała gdzie on
                > pracuje- co wiem od jej matki, która mnie o całej sytuacji
                > poinformowała
                >
                > bronie rodziny, przed panniacami które świadomie i z pełną perfidią
                > ZACZYNAJĄ spotykać się z żonatym
                >

                yy jeszcze razsmile wczesniej napisalas,ze Twoj mis powiedzial ,,rozwiodę
                sie,ale.." po czym <<kopnełas go w dupe" , wiec
                musialas o tym wiedziec ! ktos tu sie chyba pogubiłsmile
          • magiczna_marta Re: "jak żona się dowie... 25.09.08, 20:35
            > Zobacz jak przeczysz sama sobie! Gdyby nie było tego "ale" i
            > złożyłby papiery rozwodowe, zostałabyś z nim... tak więc
            rozbiłabyś
            > świadomie rodzinę, której świętości tak na każdy kroku bronisz!!!

            Byłabym z nim PO rozwodzie, nie spałabym z nim do czasu "odzyskania"
            statusu osoby wolnej.

            > Poza tym wypowidasz się negatatywnie o jego żonie, broniąc
            > jednocześnie wszystkich innych żon, mimo że ich nie znasz, nie
            wiesz
            > jaka panuje sytuacja w domu faceta, który ma kochankę.

            Zazwyczaj nie wypowiadam się o żonach, chyba że ktoś mnie ku temu
            prowokuje, zwykle wypowiadam się na temat "pań" świadomie
            wchodzących w "stosunki" z facetami zamężnymi, co uważam za szczyt
            kurestwa z obydwu stron- tak tak, i daruj sobie komentarze że żyję z
            facetem który mnie zdradził, wymyśl coś nowego- to już chyba wszyscy
            słyszeli.

            > Sama dałaś dowód własnej hipokryzji (do kwadratu)!!!

            To kochanki jaką hipokryzją się wykazują? Do sześcianu?
    • beatka.mezatka Re: "jak żona się dowie... 25.09.08, 13:22
      a ja spojrzalam kiedys zonie mojego kochanka w oczy. Paskudne
      uczucie. jak szmacisko sie poczulam w jednej chwili... i ogromnie
      przykro mi sie zrobilo jak płakała. Uhhh nigdy więcej takich głupich
      przygód. bo do dzisiaj sie tego wstydze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja