Nic nie budujemy już nie chcę być tą drugą

21.09.08, 18:06
Jestem tą drugą, ale już nie chcę. Byłam w szpitalu, do wszystkich
przychodzili mężczyźni a mój się bał chyba, bo jest osobą
publiczną.A ja...mam to w dupie. Powiedziałam dośc...Przychodził do
mni kolega, który jst we mnie zakochany i przy nim odzyskałąm
spokój. Nie kocham go, ale lubię z nim być i jestem spokojna, że
mnie nie oszuka i jestem dla niegp najważniejsza. A kochanek, poczuł
pismo nosem i wydzwania jak głupi. Tylko po co? I na jak długo
starczy mu zapału. Mam dośc samonych świąt, bo żona i dzieci,
tylko, że one są dorosłe i samodzielne. Mam dośc jego wygodnictwa i
chcę byc szczęsliwa i spokojna a nie ciągle rozedrgana
    • ta Re: Nic nie budujemy już nie chcę być tą drugą 21.09.08, 19:50
      Doskonale wpisujesz się w profil psychologiczny kochanek, który można w skrócie
      opisać z grubsza tak: egoistka pozbawiona empatii z brakiem poczucia
      przyzwoitości ( moralności).

      Najpierw byłaś kochanką żonatego, potem, gdy przekonałaś się, że to nie do końca
      takie "miody" ( prędzej, czy później każda pani w twojej sytuacji o tym się
      przekona), to zdecydowałaś się być z innym człowiekiem bo jest w tobie
      zakochany , co ci "gwarantuje" opiekę.

      Nie szanujesz ludzi wokół i nie szanujesz siebie, nie jestem zaskoczona, dlatego
      przecież zostałaś kochanką.

      Rad ci nie udzielę, nie trafią smile
      Ta_
      • adela38 Re: Nic nie budujemy już nie chcę być tą drugą 21.09.08, 20:02
        Powinnas dac mu ultimatum, krotki okreslony czas na decyzje a w miedzyczasie
        spotykac sie z tym drugim...Byc moze on jest tym, z ktorym badziesz mogla
        wspolnie budowac swoje zycie...Dla kochanka mozesz powiedziec, ze sie na nim
        zawiodlas, ze nie satysfakcjonuje ciebie to co ci oferuje i na wlasnej skorze
        przekonalas sie, ze prawdziwe uczucie poznaje sie w godzinach proby...Zycze sily...
        • bar221 Re: Nic nie budujemy już nie chcę być tą drugą 21.09.08, 21:30
          Nie, już nie chcę. Mam dość czekania na telefon...Opowieści o tym
          jaki jest nieszczęśliwy z żoną. Jak mu jest źle to iech ją
          zostawi. Jeżeli zdecyduje się być na poważnie z tym drugim, to nie
          mogę mu zrobić tego, aby sptykac się z kochankiem. On jest za dobry
          abym mogła mu to zrobić.
    • seku-nda Re: Nic nie budujemy już nie chcę być tą drugą 21.09.08, 22:26
      bar221 napisała:
      > Jestem tą drugą, ale już nie chcę.
      > A kochanek, poczuł
      > pismo nosem i wydzwania jak głupi. Tylko po co?
      > Mam dośc jego wygodnictwa i
      > chcę byc szczęsliwa i spokojna

      Bardzo mądra decyzja. Dałaś sobie prawo do bycia szczęśliwą. A dupek olej bo
      jest wygodnym egoistą!!
      Życzę dużo miłości i szczęścia w nowym związku!!!

      • bar221 Re: Nic nie budujemy już nie chcę być tą drugą 21.09.08, 22:35
        Nie dziękuję. Boże chcę byc szczęśliwa i chcę aby mi się udało. Nie
        kocham nowego patnera, ale nie chcę być już z kochankiem, bo
        spotykając się z nowym znajomym, naprawdę znajomym, widzę, że można
        mieć dla mnie czas, można zadbac o to abym się ciepło ubierała i
        takie tam...samo życie. Może to śmieszne, ale dla mnie ważne. No i
        ten spokój, że jeżeli nie dzwoni to dlatego że nie może a nie
        dlatego, że żona jest obok.
        • adela38 Re: Nic nie budujemy już nie chcę być tą drugą 22.09.08, 07:30
          Powinnas mu to wszystko wprost powiedziec, by wiedzial o co chodzi i nie
          dorabial sobie jakichs teorii, ze znowu "to zla kobieta byla"...I w sumie zawsze
          lepiej miec faceta bez ogonow w postaci exiar i dzieci...
          • marzeka1 Re: Nic nie budujemy już nie chcę być tą drugą 22.09.08, 17:54
            Mądra decyzja.
            • anais_6 Re: Nic nie budujemy już nie chcę być tą drugą 22.09.08, 18:26
              Decyzja mądra, ale szkoda mi tego drugiego faceta... A może
              spróbujesz po prostu być sama, zamiast wykorzystywać kogoś do tego,
              aby nie myśleć o kochanku?...
    • zara36 Re: Nic nie budujemy już nie chcę być tą drugą 24.09.08, 16:25
      Kochana, i bardzo dobra decyzja. Skoro facet olał swoją kobietę w
      szpitalu ze strachu ze ktoś go zobaczy...to wybacz ale nie jest wart
      niczego. Zona pewnie zabrałaby połowe majątku, a tylko o to im
      chodzi bo kochać to oni ich dawno nie kochają. Zony śmią obwiniać
      kobiety za to że spotykają się z ich mężami ha! zabawne, a one
      spotykają się ze swoimi mężami po kasę, bo boją się stracić
      utrzymanie. To tyle, faceta nie żałuj bo gnojek i przy pierwszej
      wpadce zostawiłby cię kochana....
      • viola_2 Re: Nic nie budujemy już nie chcę być tą drugą 24.09.08, 18:08
        No kochana to nie tak. Własnie na tym polega małżeństwo, skoro sobie
        przysiegamy to w razie takich sytuacji mamy asa w rekawie, a on co
        nie potrafi odejśc od zony , bo co za dużo straci. Sory jakby kochał
        szaleńczo to odszedłby. Kochanki nie żyjcie złudzeniami.

        Nie miejcie pretensji do żony,że ma swoje prawa i korzystaja z nich.

        Trzeba było doznać stanu małżeńskiego i tez miec przywileje
        finansowe.

        Sorki ale fakt jest taki, misio,żonie kasę oddaje, i co to boli , a
        dlaczego ma tak nie robic. Co też macie chrapkę na jego kaskę, jak
        nie to przepraszam ,ąle nigdy nie używajcie argumentu,że zona jest
        jego utrzymanką, bo jest żona to proste.
        • a_p4 Re: Nic nie budujemy już nie chcę być tą drugą 24.09.08, 18:56
          viola_2 napisała:

          > Sorki ale fakt jest taki, misio,żonie kasę oddaje, i co to boli , a
          > dlaczego ma tak nie robic. Co też macie chrapkę na jego kaskę, jak
          > nie to przepraszam ,ąle nigdy nie używajcie argumentu,że zona jest
          > jego utrzymanką, bo jest żona to proste.

          dziewczyno nie ośmieszaj żon pisząc że "też mają chrapkę na kasę", bo wszystkie żony na tym forum piszą że są nie dla kasy, a z miłości i/lub dla dzieci.
          Jeśli uważasz, że udane małżeństwo polega na tym, że mąż oddaje kasę żonie, to tym bardziej te żony pogrążasz. Owszem, nie wynika z twojej wypowiedzi, że żona jest utrzymanką, wynika że jest przyssawką, która straci dech w cyckach jak straci źródło finansowania.

          Dlaczego mąż ma nie oddawać żonie kasy? Bo liczy się to, żeby mieć dwa konta, ale wspólne wydatki, dwa konta, ale na wszystko łożyć po połowie, mieć dziecko i zajmować się nim na zmianę, być małżonkiem i odpowiadać za niepowodzenia małżeństwa wspólnie.
          Pisząc to co piszesz, możesz równie dobrze dodać: kobieta przyjmując całą kase od męża zgadza się w ramach wdzięczności, gotować, prać, prasować bla bla bla. a potem ma pretensje do garbatego.

        • a_p4 Re: Nic nie budujemy już nie chcę być tą drugą 24.09.08, 19:00
          ps. dopiero zauważyłam te "przywileje finansowe" smile))))
          to w końcu małżeństwo zawiera się z miłości czy dla przywilejów finansowych ?
          Przywileje finansowe to taki produkt bonusowy w banku. Ewentualnie socjal w pracy.
          Czyli co - małżeństwo to kontrakt na wymianę dóbr ? Wracam zatem do pytania, co daje żona w zamian za pieniądze ?
          • viola_2 Re: Nic nie budujemy już nie chcę być tą drugą 24.09.08, 19:23
            Zony śmią obwiniać
            kobiety za to że spotykają się z ich mężami ha! zabawne, a one
            spotykają się ze swoimi mężami po kasę, bo boją się stracić
            utrzymanie. To tyle, faceta nie żałuj bo gnojek i przy pierwszej
            wpadce zostawiłby cię kochana....

            Sory , ale to Twoje słowa własnie, ja tylko poawoliłam sobie
            zaznaczyć ,że sa środki prawne, które chronią żonę przed bankructwem
            w sytuacji gdy wychowywała 2 dzieci zajmowała sie domem, a misio
            twierdezi, że odchodzi , a ona nic nie ma bo nie pracowała całe
            życie.

            Chyba zdajesz sobie sprawę ,że jak przed 30 zrezygnujesz z pracy bo
            poświecasz czas rodzienie to taki tekst od męza możesz usłyszec , a
            to że jesteś żoną , daje możliwosc wyjścia z takiej sytuacji.
            • viola_2 Re: Nic nie budujemy już nie chcę być tą drugą 24.09.08, 19:33
              dziewczyno nie ośmieszaj żon pisząc że "też mają chrapkę na kasę",
              bo wszystkie żony na tym forum piszą że są nie dla kasy, a z miłości
              i/lub dla dzieci.

              Sory czytaj ze zrozumieniem, to chyba kochanki boli,że mąz oddaje
              kase żonie a nie kochance, nie ośmieszam ,żon nie śmiałabym,
              ośmieszam kochanki, skoro podajesz argumrnt,że żona ogoli misia do
              golasa jak odejdzie.

              To kochanke boli,że średniej klasy misio oddaje kase na dzieci i dom
              (chyba wisz ile wszystko kosztuje), a co dzieci maja jesć codzinnie
              pomidorową , a on hulac z dupeczkami bo pracuje przeciez , a zona
              nie.

              Druga sprawa z tym pół na pół, oddzielne konta, masz prawo tak
              myślec , ja tez uwazam ,że samowystarczalnosc jest nie zbedna, ale
              wile kobiet zakładajac rodzimy poswięciły swoje figury, ideały,
              marzenia, zainteresowania, gdyby nie małżeństwo może byłyby dziś
              kims innym,zatem chyba nalęzy im sie jakies zabezpieczenie.

              Małrzeństwo to odpowiedzialnosc równiez, kto nie ma ochoty na nie
              sie nie decyduje.
              • a_p4 Re: Nic nie budujemy już nie chcę być tą drugą 24.09.08, 19:46
                viola_2 napisała:

                > Sory czytaj ze zrozumieniem, to chyba kochanki boli,że mąz oddaje
                > kase żonie a nie kochance, nie ośmieszam ,żon nie śmiałabym,
                > ośmieszam kochanki, skoro podajesz argumrnt,że żona ogoli misia do
                > golasa jak odejdzie.

                czytam ze zrozumieniem i czytam, że kochanka też ma chrapkę na kasę. Skoro "też" to znaczy że najpierw ma żona.

                ale wile kobiet zakładajac rodzimy poswięciły swoje figury, ideały,
                > marzenia, zainteresowania, gdyby nie małżeństwo może byłyby dziś
                > kims innym,zatem chyba nalęzy im sie jakies zabezpieczenie.

                znaczy, że są głupimi kobietami.
                czy małżeństwo polega na tym, że poświęca się swoje marzenia i zainteresowania ? Nigdy mnie nie przekonasz że to jest małżeństwo. To jest wystawianie się na porażkę życiową, uległość i brak pojęcia o dojrzałym związku. Dla mnie małżeństwo to własnie początek realizacji tych marzeń, kontynuacja i nowe zainteresowania.
                Jeśli ktoś uważa, że za to że sam robi z siebie ofiarę należy mu się za to kasa i wdzięczność to sory, jest to słabe na maksa.

                > Małrzeństwo to odpowiedzialnosc równiez, kto nie ma ochoty na nie
                > sie nie decyduje.
                Otóż to. Dodam jeszcze: kto nie wie na czym polega taki związek niech się nie decyduje. Odpowiedzialność za to, co robi się wspólnie ze wspólnym życiem, ale nie odpowiedzialność za to, że ktoś na własne życzenie wkłada łape pod topór i oczekuje litości.
            • viola_2 Re: Nic nie budujemy już nie chcę być tą drugą 24.09.08, 19:39
              Zona pewnie zabrałaby połowe majątku, a tylko o to im
              chodzi bo kochać to oni ich dawno nie kochają. Zony śmią obwiniać
              kobiety za to że spotykają się z ich mężami ha! zabawne, a one
              spotykają się ze swoimi mężami po kasę, bo boją się stracić
              utrzymanie. To tyle, faceta nie żałuj bo gnojek i przy pierwszej
              wpadce zostawiłby cię kochana....

              Przepraszam ,ale jeszcze raz podkreślę, że z twojej wypowiedzi bije
              złosc,że to żona ma prawo do majatku wspólnego , a nie kochanka-to
              fakt oczywisty.

              Dodam nie jestem ani żona , ani kochanka, samowystarczalna, ale
              wypowiedzi mojhe przedstawiaja mo swiatopoglad.

              Małrzeństwo z miłosi , ale po 20 latach nie można zostać z niczym, i
              to prawo nam gwarantuje.

              Kolejna rzecz to kobieta rodzi i niestety najczesciej wiedzie prym w
              porządku domowym, choć często tez męzczyźnie sie angazuja, czy
              pracujac w domu nie pracują te nasze matki polki??????

              Najbardziej mnie irytuje taka wrogoś kobiet do kobiet, a to ten
              misio namieszał.

              Prawda generalne w świetle prawa,żona zawsze bedzie miec i ma i
              miała wieksze prawa niż nałoażnica kochanka i takimi złośliwymi
              wypowiedzami tego niestety nie zmienisz, nawet jak powiesz,że zona
              to zołza a ty go kochasz- to sa fakty
              • a_p4 Re: Nic nie budujemy już nie chcę być tą drugą 24.09.08, 20:19
                viola_2 napisała:

                > Przepraszam ,ale jeszcze raz podkreślę, że z twojej wypowiedzi bije
                > złosc,że to żona ma prawo do majatku wspólnego , a nie kochanka-to
                > fakt oczywisty.

                ? a w którym miejscu ja napisałam cokolwiek o kochance i jej roszczeniach do jakiegoś majątku? i gdzie napisałam że żona nie ma prawa do połowy majątku ? dziewczyno, opanuj sie.

                > Dodam nie jestem ani żona , ani kochanka, samowystarczalna, ale
                > wypowiedzi mojhe przedstawiaja mo swiatopoglad.

                to co robisz na tym forum ? tu jest ścisła definicja - kochanki + żony.

                > Małrzeństwo z miłosi , ale po 20 latach nie można zostać z niczym, i to prawo nam gwarantuje.

                Oczywiście. Masz prawo do alimentów, to możesz uznać za korzyść finansową, ale - w przypadku nieudanego małżeństwa, a nie - udanego i uważać, że na tym powinno polegać.

                > Kolejna rzecz to kobieta rodzi i niestety najczesciej wiedzie prym w porządku domowym, choć często tez męzczyźnie sie angazuja, czy pracujac w domu nie pracują te nasze matki polki??????

                Nie odkręcaj sprawy, napisałaś, że żony rezygnują z marzeń, zainteresowań i figury. Zatem powtarzam, robią to te, które są głupie i nie wiedzą po co im małżeństwo w życiu. A, sory - korzyści finansowe.

                > Prawda generalne w świetle prawa,żona zawsze bedzie miec i ma i
                > miała wieksze prawa niż nałoażnica kochanka i takimi złośliwymi
                > wypowiedzami tego niestety nie zmienisz, nawet jak powiesz,że zona
                > to zołza a ty go kochasz- to sa fakty

                Złośliwe wypowiedzi kieruję do ciebie, nie do ogółu.
                • viola_2 Re: Nic nie budujemy już nie chcę być tą drugą 24.09.08, 21:45
                  Słuchaj jak najbardziej masz prawo do złośliwości, skoro czujesz ,że
                  uderzam w jakis osobisty punkt.

                  Co robię na forum??
                  Czytam rozmawiam, poznaje drugi punkt widzenia, wypowiadam sie to
                  widac chyba.

                  Nie nazywaj kobiet, które zdecydowały sie na małżeństwo a los
                  zweryfikował marzenia,wyobrażenia o partnerstwie,głupimy to
                  niesprawiedliwe. Jak wiesz mądre kobiety głupio postępują , albo nie
                  wiedza ,ze tak to sie skończy to dość czestę.

                  Gdyby ludzie nie kłamali , byli prostolinijni, uczciwi i lojalni nie
                  byłoby nawet forum a takiej tematyce, ale bywa róznie wiec możemy
                  podyskutowac.

                  Jesli wierzysz w swoje słowa to najwazniejsze i nie mi zminiać tok
                  myślenia.

                  Ale musze spróbowac
                  Załózmy taka sytuacje 2 młodych ludzi otwierwspólnie firmę, pracują,
                  pobieraja sie, razem tworza interes , z którego żyja, rodza sie
                  dzieci, kobieta odsuwa sie od pracy zajmując sie domem,(optymalnie
                  byłoby dzielić obowiązki, ale wiemy róznie bywa), powiedzmy,że
                  dziela ,ale jako matka chce poświecic czas dzieciom, bo może sobie
                  na to pozwolić. Dzici rosnał,ona zajmuje sie domem bo stwierdzili,że
                  tak lepiej, ona jest zadowolona, on tez, ale nagle on poznaje
                  kobietę , zakochuje sie i chce odejsc. W tej sytuacji nalęza jej sie
                  tylko alimenty.

                  Powiedezmy,że prawnie firma jest zarejestrowana na niego, z punktu
                  widzenia żony to dla niej tragedia traci kawł życia, pracy, z punktu
                  widzenia kochanki, żona chce pozbawić go firmy , na którą tyle lat
                  pracował.

                  Optymalnie byłoby podzilic wsztko na pół, ale ona zajmowąła sie
                  dzićmi i domem i może niekoniecznie pradzi sobie z prowadzeni firmy,
                  co zrobić ????? Kto ma racje????

                  Niechodzi o to kto jest ofiarą, bo nikt przezwspółczucie , godnosci
                  i miłosci nie odzyska.

                  Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, a wieloletni związek
                  małrzeństwo zawsze wiąże sie z wyrzeczeniami z obu stron, wilotetnie
                  zwiąki małżeństwa to sztuka kompromisu, oczywiście miłości zaufania
                  przyjaźni, czego wszystkim i sobie rzyczę.
                  • a_p4 Re: Nic nie budujemy już nie chcę być tą drugą 24.09.08, 22:27
                    viola_2 napisała:

                    > Słuchaj jak najbardziej masz prawo do złośliwości, skoro czujesz ,że uderzam w jakis osobisty punkt.

                    Nie, nie uderzasz. Nie piszę po to aby opowiadać swoje historie czy odgrywać sie na osobach których nie znam za to co mnie boli.
                    To co komentuję dotyczy poglądu nt. życia w małżeństwie jaki przedstawiłaś - że facet oddaje żonie całą kasę, bo jej się należy. Widzę, że problem jest szerszy i skaczesz z tematu na temat, natomiast moja poprzednia wypowiedz dotyczyła konkretnie tego zjawiska które opisałaś + żon ofiar, które chcesz usprawiedliwić, bo poświęcają się rodzinie w stopniu, który robi z nich ofiary losu. i nie ma to nic wspólnego z kompromisem. Reszta rzeczy o których piszesz to zupełnie inna historia, o czym napiszę niżej.

                    > Nie nazywaj kobiet, które zdecydowały sie na małżeństwo a los
                    > zweryfikował marzenia,wyobrażenia o partnerstwie,głupimy to
                    > niesprawiedliwe. Jak wiesz mądre kobiety głupio postępują , albo nie wiedza ,ze tak to sie skończy to dość czestę.

                    Głupimi nazywam kobiety, które opisałaś, powtarzam to po raz kolejny - te które świadomie i ostentacyjnie zarzucają wszystko co dla nich cenne, byle pokazać na jakie poświęcenie je stać. Nie wiem tylko po co.
                    A to o czym piszesz, o weryfikacji itd - to zupełnie inna sprawa. Nie nazywaj decyzją o partnerstwie rezygnacji z "marzeń, zainteresowań i figury".

                    > Gdyby ludzie nie kłamali , byli prostolinijni, uczciwi i lojalni nie byłoby nawet forum a takiej tematyce, ale bywa róznie wiec możemy
                    > podyskutowac.

                    Historia o małżeństwie które się rozpadło z powodu zdrady - takich jest masa, rozumiem, że to miałaś na myśli pisząc o żonie która ma prawo do każdej sumy pieniędzy, ma prawo do wściekłości i traktowania męża jak źródła finansowania. Widzisz, wcześniej wynikało z tego co piszesz, że poprostu uważasz, że związek to kobieta w domu, poświęcająca i grająca matkę teresę, czekająca na wypłatę męża.
                    Kto ma rację w tej sytuacji ? Sąd ma racje. Związek się rozpada, zawsze będą straty, ktoś poniesie straty materialne, ktoś będzie miał zranione uczucia. Nie wiem co ma do tego kochanka, nie łapię tego wątku o połowie majątku należnemu żonie sory.
                    Gdzieś się ona przewija będąc winna czemuś tam.

                    Dla mnie z tego co piszesz wniosek jest inny - małżeństwo się nie udało, rolą obojga jest zapewnienie sprawiedliwego podziału, rolą opiekuna dzieci - godnych alimentów. Co z firmą, której matka nie poprowadzi ? Sprzedaje udziały. To nie jest pytanie kto ma racje.

                    • a_p4 Re: Nic nie budujemy już nie chcę być tą drugą 24.09.08, 22:40
                      I jeszcze raz w kwestii pytania odnośnie tego, co ma zrobić kobieta która całe zycie pracuje w domu i zajmuje się dziećmi-
                      podjęła decyzję nie patrząc w przyszłość. Czy to kobieta, czy mężczyzna, jeśli ktoś decyduje się nie mieć zawodu, pracy, kwalifikacji, nie biorąc pod uwagę, że własnie "życie może zweryfikować" ten stan rzeczy, jest nieodpowiedzialny. To że kobieta po rozwodzie nie wie w jaki sposób zdobyć pieniądze na życie niestety świadczy o tym, że jest niezaradna, poddała się zależności od drugiego człowieka. Dzieci nie są wiecznie dziećmi i nie ma potrzeby siedzieć z nimi latami w domu. Są przedszkola, które mają za zadanie we wczesnym wieku nauczyć życia społecznego, i dopełnić wiedzę, którą się zyskuje w domu.
                      Jeśli kobieta tego nie wie i uważa, że siedzenie w domu zrobi im lepiej - sama odpowiedz sobie na pytanie co robi i sobie i dzieciom.
                      Nikt takiego poświęcenia od kobiety nie oczekuje. Nikt, kto racjonalnie patrzy na życie i wie, co trzeba robić, żeby funkcjonować.

                      • viola_2 Re: Nic nie budujemy już nie chcę być tą drugą 24.09.08, 23:33
                        O wściekłej żonie która ogołoci męza i o tym,że on nie odejdzie bo
                        pozbawi go majatku połowy dokładnie to Ty napisałaś pierwsza.

                        To było inspiracja dla moich wypowiedzi

                        Ja w kolenych postach pisałam o tym tylko i jedynie ,że w takiej
                        sytuacji zdrady ma podstawy prawne, aby skorzystać z takiej
                        możliwości.

                        A podając przykłady miałam na myśli zawiłości ludzkiego losu i,że
                        czesto robimy inaczej niż sobie wyobrazaliśmy.


                        Zajmowanie sie rodziną na pełen etat, jesli sie to kocha i sprawia
                        przyjemnosc, nie nazwałabym tego brakiem odpowiedzalności.

                        Kolejna sprawa ciekawa, miłość to wspólne zaufanie, opieka
                        wzajemna,jak sie kocha raczej planuje sie przyszłosc wspólnie, a nie
                        obmyśla plan awaryjny w razie porazki, choć byc może to wg Ciebie
                        byłoby odpowiednie i odpowiedzialne.Zawsze trzeba być
                        samowystarczanym, ale zobacz miło jest budzic sie z myślą,że jest
                        ktoś na kogo możemy liczyc zawsze, choć awaryjne konto nie ukrywam
                        przydadne jest.

                        Wg Ciebie związek to myślenie ja , a nie my, a jak sie myśli my, to
                        własnie czesto niechcący zapomina się o sobie. Często to przypadek,
                        tak wyszło,że kobieta zrezygnowła z pracy, często najpierw oboje
                        pracują, aby móc miec 2, 3 dzieci, często najpierw oboje
                        pracują ,aby potem jedno z nich mogo zając sie domem dziećmi.
                        Często decyzje o tym aby kobieta pozostała w domu podejmowali
                        wspólnie, to było wpisane w ich wspólny plan życia.

                        Mężczyzna zostawiający rodzinę w takich okolicznosciach, jest
                        niemęski i nieodpowiedzialny. To samo dotyczy równiez kobiet.
                        Nie biore tutaj pod uwage rodzin patologicznych z problemem
                        alkoholowym, w którch jest przemoc. Bo to kolejny inny temat do
                        dyskusji
                        • viola_2 Re: Nic nie budujemy już nie chcę być tą drugą 24.09.08, 23:40
                          Głupimi nazywam kobiety, które opisałaś, powtarzam to po raz
                          kolejny - te które świadomie i ostentacyjnie zarzucają wszystko co
                          dla nich cenne, byle pokazać na jakie poświęcenie je stać. Nie wiem
                          tylko po co.
                          A to o czym piszesz, o weryfikacji itd - to zupełnie inna sprawa.
                          Nie nazywaj decyzją o partnerstwie rezygnacji z "marzeń,
                          zainteresowań i figury".


                          Nie pisłam o kobietach ,które pokazują swoje ogromne poświecenie. To
                          Twoja nadinterpretacja. Chodzi mi o kobiety, które, świadomie
                          podjęły taka decyzję bo tego chciały,badź tak los zawirował, że sie
                          tak stało. Bądź nie mają w sobie tyle siły , aby przeciwstawić sie
                          okolicznościom.




                          Oczywiście naganne jest zamążpójście dla kasy tak samo jak kochanka
                          szukająca sponsora, ale nie o tym pisałam.
                          • viola_2 Re: Nic nie budujemy już nie chcę być tą drugą 25.09.08, 00:07
                            reasumując przyjemną rozmowe z Tobą.

                            Sznuje Twój punkt widzenia, masz argumenty, ja mam swoje argumenty.

                            Oczywiście najlepiej byłoby aby nasze argumenty połączyły sie i
                            powstała prawie doskonała rzeczywistosć, same kochające żony i
                            męzowie, szcześliwe rodziny, w których kazdy realizując swoje hobby
                            pasje zarabijąc co czyni go niezalezna społecznie , jednostką.
                            Wzajemne zrozumienie, otwartośc, szczerosc, ale wtedy nie mogły
                            byśmy sobie podyskutowac.


      • bar221 Re: Nic nie budujemy już nie chcę być tą drugą 24.09.08, 19:17
        Nie żałuję go, załuję siebie, że męczyłam się tak długo. A teraz nie
        mam zamiaru żałowac ani jego ani tego drugiego. Trzeba się troszczyc
        o siebie...Może jestem świnią. Ten drugi dba o mnie, nie ma dla
        niego rzeczy niemożliwych. Lubi spędzać za mną czas, ale...no
        włąśnie to piep....ale..
Pełna wersja