bar221
21.09.08, 18:06
Jestem tą drugą, ale już nie chcę. Byłam w szpitalu, do wszystkich
przychodzili mężczyźni a mój się bał chyba, bo jest osobą
publiczną.A ja...mam to w dupie. Powiedziałam dośc...Przychodził do
mni kolega, który jst we mnie zakochany i przy nim odzyskałąm
spokój. Nie kocham go, ale lubię z nim być i jestem spokojna, że
mnie nie oszuka i jestem dla niegp najważniejsza. A kochanek, poczuł
pismo nosem i wydzwania jak głupi. Tylko po co? I na jak długo
starczy mu zapału. Mam dośc samonych świąt, bo żona i dzieci,
tylko, że one są dorosłe i samodzielne. Mam dośc jego wygodnictwa i
chcę byc szczęsliwa i spokojna a nie ciągle rozedrgana