zawieszona1
24.09.08, 00:21
a własne życzenie się unieszczęśliwiłam -po wielu latach przyjaźni przyjaciel
wyznał mi milość-wiedzialam, ze to cienka granica przyjaźni damsko męskiej-
broniłam się przed tym uczuciem długo, ale widać nie wybroniłam
się…pokochałam Go- broniłam bo to zakazana miłość- miłość dwojga ludzi
mających swoje rodziny.
Ktoś mógłby powiedzieć, ze to typowy romans, zdrada itp..tak z boku to
wygląda-ale ani ja ani on- nie szukaliśmy miłości- spadło na nas i wcale się
od tego nie chcieliśmy uwolnić…trwa to już 7 miesięcy- cudownych- niezwykłych,
dojrzałych, szalonych- utwierdzamy się jak nam jest razem dobrze, w naszym
światku. Wiemy, ze krzywdzimy bliskich nieświadomych……nie mam na to
usprawiedliwienia! Moje małżeństwo- hmm jestem po 30 te, a z mężem 16 lat- On
stoi w miejscu- czuje się nie szanowana przez Niego, rozmowy przynoszą efekt
tylko na chwilę…tak dużo musiałam znieść w życiu-tak często brakowało mi
wparcia i inicjatywy z Jego strony- może to zmęczenie, tym, że nie ma planów
celów….Mam dwoje kilkuletnich dzieci- które kochamy bardzo, długo się o nie
staraliśmy. .przyszły na świat, wtedy kiedy byłam gotowa odejść….I demony
przeszłości znowu powróciły…ostatni rok byłam na psychotropach bo tak
straciłam poczucie bezpieczeństwa przy Nim wszystko mnie przerosło………Wiem ,że
powinnam walczyć po raz enty o Nas….o nasza rodzinę rozsądek to nakazuje a
serce robi swoje…..Drugi dylemat to miłość – jakiej nie znałam…zakochałam się
bez reszty, On też w tym samy stopniu odwzajemnia to uczucie…chce odejść od
żony, z którą już od dawna nie żyją w zgodzie, jak twierdzi mają inny system
wartości patrzenia na świat I kolejny problem, bo zdaję sobie sprawę mimo jego
zaprzeczeń, ze przyłożyłam do tego rękę…ze porównał nasze miłości. Nigdy nie
rozmawiałam z Nim o nas o naszej przyszłości- On wie, że dla mnie dzieci są
najważniejsze i nic nie zmienię, bynajmniej teraz kiedy są takie
niesamodzielne….wiem wszystko to pokręcone, Kochamy się…i myślę, ze On szykuje
się do rozmowy ze mną o NAS……….co ja mam zrobić, czuje się bardzo źle-
tortury wewnętrzne- nie chce wpływać na jego decyzje. nie mam prawa, powinnam
poświecić naszą miłość a nie potrafię- mam żyć jak dawniej- choć już nie
będzie tak jak było, czy poddać się temu uczuciu…..?