Tak się to kończy...?

25.09.08, 13:44
Na swoim blogu ( blog publiczny, dostęp reklamowany także na tym forum, w
stopce piszącej darii_nowak)), daria tuż przed udaniem się na urlop do
Kołobrzegu umieściła taki oto wpis :
-------------------------------------------------------------------
niedziela, 24 sierpnia 2008
Jeden telefon

A człowieka może trafić apopleksja. I słownik się nagle ogranicza, do
krótkiego "kurwa, kurwa!".

Chwilowo dziękuję za uwagę. Chwilowo nie mam nic do powiedzenia. Chwilowo mam
wszystko w dupie. Chwilowo musicie mi wybaczyć, bo się do ludzi nie nadaję.
Dziękuję za uwagę i idę sobie porzygać.

---------------------------------------------------------------------

Dario, czyżby kochanek nie mógł s tobą pojechać? Znowu samotny urlop? Stąd
frustracja?
Dlaczego zniknęłaś z tego forum ? Miałam nadzieję na dłuższą z tobą dyskusję,
zapowiadało się obiecująco...
Miałam nadzieję dowiedzieć się więcej o kondycji kochanek, ich motywacjach i
"urokach" tego stanu. Pisałaś spokojnie, rzeczowo, nie wdawałaś się w pyskówki
i wydaje się, byłaś szczera.
Chciałam doczekać twoich refleksji z czasem trwania romansu.
Szkoda.
Ta_
P.S. Udane zdjęcia, suknia ( na ślub koleżanki) nie tego, chyba, że celowo smile
    • ta Re: Tak się to kończy...? 25.09.08, 13:57
      Trafiłam na taki oto wpis na tym forum.
      Szczery, prawdziwy, powinien być powielany i rozrzucany jak ulotki smile
      Dla beatki to była "przygoda", jest już poza nią,
      Co dzieje się z tym małżeństwem beatki już nie interesuje...
      Dario, co ty o tym ?
      Ta_
      ---------------------------------------------------------------------
      Re: "jak żona się dowie...
      beatka.mezatka 25.09.08, 13:22 Odpowiedz
      a ja spojrzalam kiedys zonie mojego kochanka w oczy. Paskudne
      uczucie. jak szmacisko sie poczulam w jednej chwili... i ogromnie
      przykro mi sie zrobilo jak płakała. Uhhh nigdy więcej takich głupich
      przygód. bo do dzisiaj sie tego wstydze.
      ---------------------------------------------------------------------
      • beatka.mezatka Re: Tak się to kończy...? 25.09.08, 14:44
        dla tych co nie wiedza. Romans z zonatym mialam daaawno temu,
        szczeniece czasy. Mezatka jestem od nie dawna...
        • ta Re: Tak się to kończy...? 25.09.08, 15:55
          OK beatko, masz już dystans, stąd szczerość. Dobrze, że podzieliłaś sie tym
          spostrzeżeniem na forum.
          Czy fakt, że już wiesz, jak mężczyźni potrafią oszukiwać swoje żony ( wszak w
          tym uczestniczyłaś) wpływa na twoje poczucie bezpieczeństwa w twoim małżeństwie?
          Ta_
          • beatka.mezatka Re: Tak się to kończy...? 26.09.08, 11:47
            Pewnie ze wpływa. Boje sie że spotka mnie cos w rodzaju kary za grzechy
            młodości. Widziałam zdradę że tak powiem od kuchni... i gdzieś tam zostało we
            mnie przekonanie że każdy facet taki jest. Ale tez jest ta nadzieja ze może
            jednak się mylę. Czasem męcze się sama ze sobą. Jak mąż gdzieś wybiera sie z
            kumplami na piwko.... niby mu nie zabraniam ale szlag mnie trafa jak sobie
            pomyślę ze Kolega Marek mógł np tak na prawdę być Marusią.
            • nawrocona5 Re: Tak się to kończy...? 26.09.08, 12:38
              Interesujące byłoby gdyby wypowiedział się mąż owej pani, która obudziła w tobie
              beatko wyrzuty sumienia. Co czuł patrząc codziennie w oczy swojej zony i jak się
              czuł widząc jej łzy.
              Bo to on był odpowiedzialny za zaistniałą sytuację, nie Ty
              I jego powinna spotkać kara za grzechy - jesli jest coś takiego.
              A ty jak każda dziewczyna która zostaje kochanka żonatego mężczyzny byłaś tylko
              ofiarą.
              Bo obydwie są zawsze ofiarami - i żona i kochanka.
              • beatka.mezatka Re: Tak się to kończy...? 26.09.08, 12:51
                tak. to się zgadza że on jako żonaty jest nabardziej winny tej calej sytuacji.
                ale przecież powinnam mieć swój rozum i odpuścić , wkońcu byłam od początku
                świadoma tego że ma żone i z czym to się wiąże. Jedyne co mam na swoje
                usprawiedliwienie to że byłam młoda z dużym pokładem uczuć, a koleś potrafił to
                wykorzystać. Każda kochanka kiedyś to zrozumie. szkoda tylko że zanim to
                zrozumie zrujnuje czyjeś życie.
                • viola_2 Re: Tak się to kończy...? 26.09.08, 16:05
                  Czasem męcze się sama ze sobą. Jak mąż gdzieś wybiera sie z
                  kumplami na piwko.... niby mu nie zabraniam ale szlag mnie trafa jak
                  sobie
                  pomyślę ze Kolega Marek mógł np tak na prawdę być Marusią.


                  Dlaczego sie męczysz, dziwczyny tak naprawde nie mamy na to wpływu,
                  jak kreci go zdara to zdradzi, gdybys nawet stawała na rzęsach,

                  Od kadego człowieka zalezy jakimi ludźmi sie otacza, wierze ,że
                  można żyć szcześliwie i nie mieć takich rozterek jeszcze.
              • ta Re: Tak się to kończy...? 28.09.08, 14:29
                nawrocona5 napisała:

                > Bo to on był odpowiedzialny za zaistniałą sytuację, nie Ty

                Kochanka nie jest istotą bezwolną, także odpowiada za swoje postępowanie, jak
                każdy człowiek. Zostaje kochanką świadomie taką decyzję podejmując. I ODPOWIADA
                za to, co czyni.
                Nikt, oprócz kochanek nie zaprzecza, że jest to postępowanie niemoralne i
                naganne ( także kochankowie). Proste.

                > A ty jak każda dziewczyna która zostaje kochanka żonatego >mężczyzny byłaś
                tylko ofiarą.

                Ofiara ze świadomego własnego wyboru. Zaiste zawiła figura retoryczna,
                nieprawdaż ? Bo, gdy z wyboru, to czy ofiara?
                Tak chciałyby postrzegać siebie kochanki, niestety dla nich, są w tym mniemaniu
                odosobnione.
                Są ofiarami przede wszystkim braku zasad moralnych , a więc niewłaściwego,
                niestarannego wychowania i braku mądrych refleksji.

                Pomijam przypadki uwiedzenia (najczęściej b. młodych i niedoświadczonych kobiet)
                przez szczwane, wytrawne lisy, które ukrywają swój stan cywilny, a dziewczyna
                zakocha się i szamocze w takim "związku".

                > Bo obydwie są zawsze ofiarami - i żona i kochanka.

                Poza wypadkami opisanymi powyżej, ofiarami są wyłącznie zdradzeni małżonkowie i
                całe ich rodziny, dzieci, rodzice i inni bliscy, którym rozsypuje się świat.

                Ta_
                P.S. A daria_nowak nadal się nie odzywa. Już nie pieje hymnów na cześć statusu
                kochanki...
                • ta Re: Tak się to kończy...? 28.09.08, 14:39
                  Sekunda na innym wątku ( kochanki uznajcie swoją winę) napisała:

                  seku-nda 27.09.08, 07:39

                  >Faceci nie są bezwolni i wbrew pozorom nie są jak muchy wpadające w >isternie
                  utkana i mordercza siec bezdusznej kochanki.

                  Zmieniwszy miejscami słowa faceci i kochanki otrzymujemy zdanie równie prawdziwe:

                  "Kochanki nie są bezwolne i wbrew pozorom nie są jak muchy wpadające w misternie
                  utkaną i morderczą sieć bezdusznych facetów"

                  Prawda? Prawda! Sądzę, że i sekunda nie zaprzeczy wink)
                  Ta_
Pełna wersja