magiczna_marta
02.10.08, 19:35
Spotkaliśmy się dziś na obiedzie w kilka osób, z którymi kilka lat
temu tworzyliśmy tzw. imprezową paczkę. Był tam też taki jedne nasz
kolega, który już za starych czasów co rusz robił swoja dziewczynę,
nażeczoną a później już żonę w jajo, ona nigdy z nim nie
przychodziła, a on co imprezę wychodził z inna panienką. Wszyscy
traktowali go jak kochanego misia, bo jako kumpel był super, jako
facet totalny skurwiel. No i on się dziś nam zwierzył że "koniec z
chodzeniem na boki bo zmieniły mu się priorytety". Urodziło mu się
dziecko, podobno zrozumiał jaką wartością jest rodzina ect.
Zastanawia mnie czy to w ogóle możliwe jest, że taki nałogowy
kurwiszon (bez obrazy, tak go wszycy nazywaliśmy i doskonale o tym
wiedział) jest w stanie żyć w monogamicznym związku. Wracałyśmy z
jedną kumpelą i zastanawiałyśmy się co tak na niego podziałało, że
takie deklaracje. Myślę że mówił poważnie, ale kompletnie nie wiem,
co o tym myśleć.