WYGRAŁAM

02.11.08, 15:14
Bodaj dwa miesiące temu żaliłam się, że zerwałam z kochankiem
i ....nie nie wytrzymam, WYGRAŁAM.UWOLNIŁAM SIĘ I NAWET NIE MAM
OCHOTY DO NIEGO DZWONIĆ, BO O CZYM MIELIBYŚMY ROZMAWIAC. Uda mi się
zbudowac nowy związek, wiem o tym. Dziewczyny czuję się cudownie.
Nie czekam na telefon, nie czekam aż będzie miał trochę czasu. Po
prostu nie czekam na niego. To jest cudowne!!!!!!!!!!!! Nigdy więcej
romansu z żonatym, on nas niszczy a nie dodaje skrzydeł...
    • piatek_13-go Re: WYGRAŁAM 02.11.08, 15:38
      Gratuluję z calego serca!!!

      Napewno znajdziesz wartosciowego faceta, ktroym sie nie bedziesz dzielic i ktory
      bedzie TYLKO TWOJ!
    • magiczna_marta Re: WYGRAŁAM 02.11.08, 15:54
      dałaś mi dziewczyno nadzieję że z głupoty mozna się wyleczyć!
      drogie kochanki, macie przykład i w końcu zacznijcie się szanować, a
      wtedy inni zaczną również szanować Was i zaczniecie normalnie, bez
      wstydu żyć

      powodzenia w tworzeniu zdrowego, normalnego związku
    • anais_66 Re: WYGRAŁAM 02.11.08, 18:34
      Powodzenia na "nowej" drodze życia! Trzymam kciuki! smile
    • kaczkabig ja też WYGRAŁAM 02.11.08, 19:14
      z NIĄ smile Ale to już było prawie 4 miesiące temu.smile Teraz jest
      cudownie smile
      • magiczna_marta Re: ja też WYGRAŁAM 02.11.08, 19:19
        tak tak Kaczusiu, do czasu aż jakaś wygra z Tobą za kolejne 4 m-ce
        • kaczkabig Re: ja też WYGRAŁAM 02.11.08, 21:29
          Wtedy powiem, że przegrałam.
          • magiczna_marta Re: ja też WYGRAŁAM 02.11.08, 22:41
            o ile będziesz miała odwagę się do tego przyznać
      • onderun_100 Re: ja też WYGRAŁAM 03.11.08, 09:06
        Kaczulko, ciesz się chwilą. Pamiętaj jednak, że o wygranej możesz
        powiedzieć dopiero po co namniej 2-3 latach. Jak opadną emocję,
        wyrówna się poziom hormonów we krwi i opadnie "zauroczeniowy high".
        I piszę to z życzliwością kochanki smile, która jednak nie chce
        zastąpić żony.
      • niebieska.biedronkaa Re: ja też WYGRAŁAM 03.11.08, 09:40
        kaczkabig napisała:

        > z NIĄ smile

        Gratuluję! Jesteś jak widać nowocześna kobieta, że podjęłaś walkę o
        mężczyznę z inną kobietą. Czy było warto? To akurat czas pokaże.

        Ja mam poglądy raczej staroświeckie, bo uważam, że to panowie
        powinni o nas powalczyć...
        A może to tylko moja kobieca próżność?? Nie wiem, ale chyba już się
        nie zmienię wink
        • kaczkabig biedronkaa 03.11.08, 21:18
          Słowo "wygrałam" tak na prawdę mozna potraktować jako przenośnię.
          Nie walczyłam. Uwierz mi, nigdy, przenigdy nie
          pwowiedziałam : "zostaw ją". Możecie powiedzieć, że samą swoją
          obecnością doprowadziłam do tego, że ją zostawił. Może i tak... Ale
          nie do końca. Ja byłam raczej motywacją, pokazałam mu, że można
          żyć inaczej, można z tą drugą połówką rozmawiać, sprawiać sobie
          radość nawzajem, a nie tylko warczeć. Próbowałam go namówić na
          jeszcze jedną rozmowę z nią, ale nie chciał. Powiedział, mi że w
          żaden sposób jego odejście od żony nie obliguje mnie do zostawienia
          męża. On poprostu nie chcial być z nią. Bo to "zła kobieta była" i
          już.
          • magiczna_marta Re: biedronkaa 03.11.08, 21:37
            @kaczkabig- ja po prostu uważam że gdyby mu było źle to odszedłby
            już dawno a nie jak pojawiła się alternatywa
            • kaczkabig Re: biedronkaa 03.11.08, 22:09
              Odszedł. Ale po wielkich pałczach i lamentach - wrócił. Teraz
              twierdzi, że się nie złamie. Nie chce z nią usiąść z nią do tych
              samych rozmów po kilku latch, kiedy już będzie starszy i z
              mniejszymi szansami na ułożenie sobie życia.

              P.S. Marto - nie wiem dlaczego, ale czekałam na Twoją wypowiedź smile
              • magiczna_marta Re: biedronkaa 04.11.08, 07:39
                i co, faktycznie jestem taka straszna jak mnie kochanki malują?
                • allaas2 Re: biedronkaa 04.11.08, 10:33
                  Powiem Wam wszystkim, że czuję sie wygraną bo to ja zadzwoniłam do kochanki
                  mojego męża, żeby juz ostatecznie sobie go zabrała.Ja czuję się wspaniale,
                  wzięłam rozwód a u mich po roku miód po ścianach nie spływa.
Pełna wersja