Ona+on i ich partnerzy= dylemat

29.11.08, 22:27
Tak sobie czytam te wszystkie wątki i zastanawiam się nad swoim zyciem,
związkami i uczuciami. Nie spotykam się na boku z żonatym, mam swojego
chłopaka, jesteśmy ze sobą 3 lata i na swój sposób go kocham. Mogę na nim
polegać, porozmawiać z nim o wszystkim, ale nie układa nam się w łózku. Jestem
dość energiczną osobą, mam swoje potrzeby, ktorych mój partner nie jest w
stanie zaspokoić. Zawsze mi czegoś brakowało w związku. Ale jakiś czas temu
poznałam kogoś, zaczęliśmy się spotykać i w koncu stało się...jeden raz,
drugi, kolejny. Cudowny seks z młodszym ode mnie mężczyzną, który sprawił, że
zaczęłam bardziej kolorowo patrzeć na wszystko, lepiej postrzegać swoją osobę.
Nie mam żadnych wyrzutów sumienia. Spotykamy się kilka razy w tygodniu, on
czasem nocuje u mnie, ma mi kto zrobić śniadanie itp. I też ma swoją
dziewczynę. Jednak oboje nie przyznajemy się przed sobą, że z kimś jesteśmy.
Sytuacja mi w żaden sposób nie przeszkadza, niestety moim dobrym znajomym tak.
I teraz pojawia się dylemat, czy przerwac to wszytko, czy jest sens bycia z
moim obecnym facetem, bo chyba jesli nie jest nam w lozku dobrze, to zawsze
bedziemy mieli jakis problem i zawsze bede "skakac na bok".
    • onderun_100 Re: Ona+on i ich partnerzy= dylemat 01.12.08, 16:17
      odejść od obecnego. Inczej obudzisz isę z ręką w nocniku po
      kilkunastu latach frustracji ibędziesz plułą sobie w brodę.
      Jak ja.
      • mychakrk Re: Ona+on i ich partnerzy= dylemat 15.12.08, 22:57
        nie wiem jestem w takiej samej sytuacji tylko ze on wie ze mam kogos
        i ja wiem ze on ma kogos. I wiem ze jest ciezko kocham swojego
        faceta ale mimo to go zdradzam i chyba zawsze zdradzlam to nie tylo
        pojscie do lozka ale i tez potajemne wyjscia kombinowanie
        adrenalina. Boje sie ze sie wyda , wtedy bedzie mi zle ale znajde
        znowu kolejnego i znowu bede go zdradzac bo zawsze przeciez czegos
        brakuje...
Pełna wersja