pendlare
02.12.08, 16:34
Spotkałam kiedyś w sklepie na osiedlu chłopaka, od razu wpadł mi w oko.
Świetny, fantastycznie ubrany z pieknymi zębami- mój ideał. Jakiś tydzień temu
rozmawiałam z sąsiadem na parkingu i On podjechał, okazało się że to jego
kumpel. Umówilismy sie we czwórkę (+ mój mąż) na piwo. Zaiskrzyło między nami
od razu, wymienilsimy sie numerami telefonów i umówiliśmy się natępnego dnia
na kawę. Wpadałam jak śliwka w kompot, w sobote znów sie widzimy i chyba wiem
jak się skończy to nasze spotkanie. Czuje sie jak małolata... mojemu P. nic
nie mówie. I (O ZGROZO!!) nie mam wyrzutów sumienia wcale.
Źle robie myśląc o sobie?
chciałam sie tylko wygadać...