on czy on

25.12.08, 17:32
Nie wiem od czego zacząc. Są Święta a ja mam taki nastrój że już
sama nie wiem co ze sobą zrobić. Jak pewnie wiadomo mam problem-bo
po to chyba pisze sie na różnych forach (by anonimowo podzizelić sie
swoimi kłopotami, może usłyszeć jakąś radę, przeczytać coś od kogoś
kto był lub jest w podobnej sytauacji).
Więc mam 29 lat, mam faceta w moim wieku, mamy podobne
wykształcenie, oboje pochodzimy z naprawde szczesliwych, kochajacych
rodzin, on mnie bardzo kocha, umiemy się razem śmiac i płakać,
wspaniale nam w łózku, jeździmy na wakacje, itp itd. Wszystko jest
niby ok..ALE no wlaśnie-on jest strasznie niezaradny, nie potrafi
sie przepychać rękami i nogami, mamy takie same wykształcenie, ale
ja zarabiam ok 3 razy więcej niż on. Próbowalam rozmawiać, wysłałam
nawet pare cv za niego, zeby tylko cos sie ruszyło, zmieniło.
Chciałam zobaczć w nim faceta ktory o mnie zadba, złoży szafe,
podjedzie po mnie samochodem- niestety wszystko to moge co najwyżej
sobie zrobic sama. On nie ma chęci walki o siebie, o lepsze jutro, o
swoją pozycję, mam wrazenie ze o wszystko. Boję sie ze jak z nim
zostanę będę musiała, moze nie myslec za nas dwoje, ale
przynajmniej "organizować" nam dobre życie.
Gdyby tego był mało poawiła sie dla mnie alternatywa-ktos inny (mega
zaradny, fajny koleś), on chce ze mną być. Wiem ze przez swoj sposób
bycia jest mi w stanie zapewnić wszystko, nie ma bogatego tatusia,
nic z tych rzeczy, po prostu imponuje mi swoją zaradnością,
przebojowością, umiejętnością zrobienia czegoś z niczego. Nie jest
mi obojętny, a z dnia na dzień nasze relacje sie zacieśniają.
Zupełnie nie wiem co robić. Jest jeszcze 1 problem-ten drugi ktoś
pochodzi z rozbitej rodziny i wzorce mial, powiedzm nie za ciekawe.
Nie wiem co zrobić, czy zrezygnować z 4 letniego związku z "dużym
ale kochanym i dobrym dzieckiem", na rzecz dorosłego faceta. Boję
się że obudzę się z ręką w nocniku.
    • bbaacc87 Re: on czy on 25.12.08, 17:53
      A może Twó mężczyzna tez potrafi być zaradny tylko tego jeszcze nie
      pokazał? Może też potrafi złożyć szafę? winkA Wy mieszkacie razem?

      Hmmm może to co czujesz do tego drugiego faceta to po prostu
      fascynacja, zauroczenie?

      Pozdrawiamsmile
      • pikp0k Re: on czy on 25.12.08, 18:15
        mieszkamy razem. Moze po prostu to jest jakiś kryzys, sama juz nie
        wiem. Po prostu chciałabym miec kiedyś dobre życie, a boje sie ze o
        to bede musiala sama zawalczyc. Co do szafy- to kupilam jedna 2
        tygodnie temu, nadal jest w kartonie smile razem z zyrandolem i
        nieposkładanym krzesłem. On nadal pracuje za tysiąc na miesiąc. A
        ten 2 jest w stanie zerwać ze swoją obecna dziewczyną jesli tylko
        dam mu szanse.
        • bbaacc87 Re: on czy on 25.12.08, 20:00
          Nie będe Cię krytykować, więc nie gniewaj się za to napiszę... Z
          tego co piszesz można wywnioskować, że chodzi Ci tylko o sprawy
          materialne i ciągnie Cię do tego drugiego bo więcej zarabia, jest
          zaradny itp ... Może faktycznie Wasz związek przechodzi kryzys i
          potrzebna jest bardzo szczera rozmowa w której Ty powiesz co
          czujesz, czego oczekujesz od swojego partnera ... Rok się kończy
          więc taka rozmowa byłaby dobra smile
          • 37justysia Re: on czy on 25.12.08, 21:07
            Tak porozmawiaj powiedz czego oczekujesz a jesli sytuacja sie nie zmieni to zmien swoje zycie bo skoro juz teraz masz watpliwosci to co bedzie pozniej a jak okarze sie ze on jest naprawde nie zaradny?moze i to jest materializm a moze tylko poczucie bezpieczenstwa?
            • bbaacc87 Re: on czy on 25.12.08, 22:45
              Justyna na końcu swojej odpowiedzi postawiła dobre pytanie, i po
              dłuższym zastanowienuu się faktycznie chyba chodzi o poczucie
              bezpieczeństwa, bo co jeżeli pojawi się dziecko? Autorka tematu
              będzie musiała byc wtedy i matką, i ojcem dla dziecka ... albo mieć
              małe dziecko i duże na wychowaniu ... Chociaż może być tak, że
              dziecko zmobilizuje jej partnera ... Jeżeli rozmowa nic nie da to
              może faktycznie już czas coś zmienić ...
              • pikp0k Re: on czy on 25.12.08, 23:10
                To nie jest tak że nie rozmawiamy. Wlasnie jesteśmy po takiej
                rozmowie. Przeraża mnie podjęcie decyzji, bo co będzie jeżeli źle
                wybiorę.Nie chodzi tu o pieniądze naprawde, mi sie wiedzie nie
                najgorzej, o przyszłość mojego obecnego faceta zadbali juz jego
                rodzice. Po prostu boje sie co bedzie pozniej, ze nie dam rady
                ciągnąć tego wozka za nas dwoje, ze walczyc o nasza przyszłosc bede
                musiala ja.
                Po prostu widze szanse na bycie z kims kto mi pomoze, ba wyreczy
                mnie w pewnych sprawach, ktos na kim bede mogla polegac.
                Wiem ze mam bardzo duzo do stracenia i to jest w tym najgorsze...
                • bbaacc87 Re: on czy on 25.12.08, 23:17
                  Zaczynam Cię rozumieć ... Z tego co piszesz to rodzice Twojego
                  faceta robili wszystko za niego i zapewnili mu przyszłość więc on
                  nie musi sie już wysilać i o nic martwić ... Rozumiem, że boisz się
                  zmian i ew konsekwencji, ale takie jest życie smile Zrób to co będzie
                  dobre dla Ciebie smile Pomyśl czy wciąż kochasz swojego obecnego
                  faceta, a co czujesz do tego drugiego? Może Ty i Twój obecny partner
                  powinniście troche odpocząć od siebie i w spokoju zastanowić się nad
                  przyszłością ...

                  Pozdrawiam smile
                  • pikp0k Re: on czy on 25.12.08, 23:29
                    najbardziej boli mnie to, ze ja od swoich rodziców dostajac bardzo
                    wiele jestem innym człwiekiem, umiem walczyc o swoje, zadbac o
                    siebie. Czasami chciałabym zobaczyc ze on jest bardziej zaradny. To
                    ja jezdze samochodem, ktory notabene sama kupiłam, bo on sie boi i
                    od 3 lat nie wsiadła za kólko, choć to mogłoby mu zapewnic lepsza
                    prace. jak trzeba sie o cos wykłocic, zwrocic komus uwage, to
                    zazwyczaj moj obowiazek, takich sytuacji jest bardzo wiele. Kocham
                    go, ale teraz po prostu sie boje. mimo tego ze jestesmy ze soba 4
                    lata nigdy nie chcialam nawet rozmawiac z nim o slubie-to wlasnie
                    mnie zaczelo zastanawiac, a potem zaczelam powoli dostrzegaac czego
                    mi w tym zwiazku brak, co jest nie tak. boje sie postawic na szali
                    uczucie i mozliwosc życia z kims zaradnym..
                    • bbaacc87 Re: on czy on 25.12.08, 23:48
                      Może z tym samochodem to jakiś uraz po wypadku ? W sumie to chyba
                      wina jego rodziców, że wychowali go na (przepraszam za
                      określenie) "kalekę życiową" ... To Ty nosisz "spodnie" w tym
                      związku i rozumiem, że chciałabyś czasem poczuć, że to on jest
                      odpowiedzialny za Was.
                      • pikp0k Re: on czy on 26.12.08, 00:00
                        tak wlasnie jest. tylko ze ja naprawde nie wiem co mam zrobic. boje
                        sie go zranic, boje sie ze sobie nie da rady, dziewczyna z ktora był
                        wczesniej po roku go zostawiła- bardzo o przezył. boje sie ze
                        zrezygnuje z czegos bardzo pozytywnego, miłosc nie zdarza sie
                        codzień.ale... przyszlosci z nim sie boje po prostu!
                        A ten 2 mnie kocha, chce byc ze mna, czuje sie ze mna szczesliwy,
                        podkresla to praktycznie na kazdym kroku...
                        co ja mam zrobic...
                        ehhh
                        • bbaacc87 Re: on czy on 26.12.08, 00:07
                          Zakończenie długiego związku nigdy nie jest łatwe ... Ale twoje
                          obawy sa uzasadnione, ale cięzko jest zacząć coś nowego, jednak
                          jestem zdania, że warto ryzykować bo mamy tylko jedno życie ...
                          Pamiętaj, że nie możesz być z kimś z litości lub przyzwyczajenia.
                          • pikp0k Re: on czy on 26.12.08, 07:49
                            to nie jest do konca tak. uczucie nie wygasło-przynajmniej jeszcze
                            cos we mnie siedzi.poniewaz jestem osoba ostrozna dla tego 2 nie
                            stracilam glowy. mam tyle obaw. zawsze moze sie okazac tak ze z tym
                            2 kims nie pasujemy do siebie bo costam costam a ja decydujac sie na
                            nowy zwiazek bezpowrotnie strace prawdziwe uczucie i fajny zwiazek.
                            • bbaacc87 Re: on czy on 26.12.08, 17:08
                              Jeżeli jest to prawdziwe uczucie to trzeba o niego zawalczyć smile
                              Potrząśnij swoim facetem, niej wreszcie oprzytomnieje i zobaczy co
                              się dzieje, może on potrzebuje Twojej pomocy smile
                              • magiczna_marta Re: on czy on 26.12.08, 18:17
                                może on nie widzi tego że potrzebujesz jego pomocy, bo sama sobie
                                świetnie ze wszystkim radzisz, to nie wpycha się "między wódke a
                                zakąskę", może słowa że go potrzebujesz to za mało, on musi zobaczyć
                                to że nie jest dodatkiem do Twojego mieszkania, tylko integralną,
                                ważną częścią Twojego życia, że jest Ci potrzebny jako facet a nie
                                część wyposażenia
                                z tym że on musi to poczuć a nie "teoretycznie wiedzieć"
                                • pikp0k Re: on czy on 26.12.08, 23:00
                                  ale co bedzie jak za pare miesięcy czy nawet lat okaze sie ze ten
                                  nasz zwiazek nie ma przyszłosci, ze trzeba bedzie sobie powiedziec
                                  nie po 4 lecz po 7 latach do widzenia.
                                  Co jesli bede sobie pluła w brode ze nie skorzystałam z szansy na
                                  odmienienie swojego losu i nie zwiazalam sie z tym drugim.
                                  Ehhhh...
                                  • loona1621 Re: on czy on 27.12.08, 00:32
                                    Wiele jest takich osób jak Ty, z tym samym dylematem. Ja mam
                                    podobnie. Mam kochanego faceta w domu, ale zupełnie niezaradnego, bez
                                    inicjatywy własnej, wiecznego lenia, niepotrafiącego rozmawiać ze mną
                                    o problemach. Jesteśmy razem 10 lat. Kilka lat temu chciałam odejść,
                                    i wcale nie do innego. Po prostu odejść. Ale nie potrafiłam, bo mamy
                                    dziecko. Teraz jest coraz gorzej i w dodatku pojawiła się
                                    alternatywa, czyli ten drugi, który mnie rozumie, jest moją drugą
                                    połówką, zaradny, potrafi rozmawiać itd. Ale nadal się miotam, bo
                                    dziecko jest. Z tym, że nie chodzi o mnie w tym temacie przecież, a o
                                    ciebie. Moja rada jest taka, zastanów się, czy warto czekać kolejne
                                    cztery lata i dojść do wniosku, że to nie jest to na co czekałaś całe
                                    życie i wtedy obudzić się z ręką w nocniku? Czy warto sie poświęcić
                                    przez kolejne lata? A gdzie jest Twoje szczęscie w tym związku? Czy
                                    nie warto by było o nie zawalczyć? Decyzja nie jest prosta i nikt ci
                                    nie pomoże jej podjąć. Musisz to zrobić sama. Ale do dzieła kobieto.
                                    Życie jest pasmem sukcesów i porażek, ale warto ryzykować dla siebie.
                                    Pamiętaj o tym. Nie rób niczego dla kogoś - sprawdziłam na własnej
                                    skórze - nie warto.
                                    • bbaacc87 Re: on czy on 27.12.08, 01:27
                                      loona1621 napisała:

                                      >niepotrafiącego rozmawiać ze mną o problemach.

                                      Miałam to samo z moim byłym już ( sad ) facetem ... Starałam się mu
                                      pomóc przełamać się, żeby zaczął ze mną rozmaiwać o problemach, żeby
                                      to wszystko nie zbierało się w nim, i nie wybuchło nagle ...
                                      Wspierałam go cały czas, rozmawiałam itp, kochałam (i chyba kocham
                                      nadal) go mocno i co dostałam w zamian? heh zdradził mnie i odszedł
                                      do innej ... Chociaż mam nadzieję i życzę Ci tego, że Twój "problem"
                                      skończy się happy endem smile
                                    • marecki225 Re: on czy on 16.02.09, 08:22
                                      Ty nie jesteś z mężem tylko dlatego bo jest dziecko, tylko dlatego bo tak Tobie
                                      jest wygodnie. jest Twoją drugą połówką to powinnaś odejść a nie tkwić w chorym
                                      związku, no chyba że masz obawy czy ta druga połówka na przygarnięcie Ciebie by
                                      się zgodziła (a znając życie obawy by się potwierdziły i koleś niechciałby
                                      Ciebie znać)
                                  • magiczna_marta Re: on czy on 27.12.08, 08:16
                                    > Co jesli bede sobie pluła w brode ze nie skorzystałam z szansy na
                                    > odmienienie swojego losu i nie zwiazalam sie z tym drugim.

                                    Pytanie tylko czy zastanawialabys sie czy tak Ci zle i niedobrze
                                    gdyby sie ta "alternatywa" w postaci Pana Zaradnego nie pojawila...
                                    • pikp0k Re: on czy on 27.12.08, 09:25
                                      Tego nie jstem w stanie sobie przypomniec. Ale były sytuacje w
                                      ktorych byłam skazana sama na siebie. Np remont mieszkania-nie dosc
                                      ze wszystkie materiały musialam wybierac sama (wiem ze moze to
                                      domena kobiet, ale czasami chcialabym by mi doradzil po prostu),
                                      chociaz z 2 str na rurkach, srubkach, jakis tam klejach to sie znam
                                      jak wiekszosc kobiet, czyli marnie- nie było go wtedy przy mnie.
                                      Dagadac z hydraulikiem elektrykiem parkieciarzem musialam sama bo on
                                      jakos nie ma do tego glowy, a ja spedzajaca w pracy tyle samo czasu
                                      co on musialam to wszystko ogarnac. Co bedzie powiedzmy jak bedziemy
                                      budowac dom...yyy chyba sama go zbuduje, dogadujac sie z wszystkimi
                                      na budowie, a i potem do wkrecenia czegos w sciane bede najmowala
                                      kogos... Jezdzimy na wakacje, ale tylko na te ktore ja zorganizuje,
                                      sylwestry i jakies inne imprezy to tez moja sruba, bo jemu sie nie
                                      chce jest zmeczony i takie tam. Po prostu chcialabym miec lzej
                                      czasami. A Pan Zaradny może mi pomóc.
                                      • martas29 Re: on czy on 27.12.08, 09:43
                                        Uciekaj od niego. Ja też mam w domu taką gapę i też powinnam uciec 7
                                        lat temu. Ale teraz to niemożliwe bo jest dziecko. Mój mąż jest
                                        dobrym człowiekiem, spokojnym, niekłotliwym ale zupełnie
                                        niezaradnym. Tam gdzie go pchnę tam idzie. Nie ma swojego zdania.
                                        Zawsze czeka na moją decyzję a póżniej z ochotą mi przytakuje. O
                                        niczym sam nie pomyśli, nic sam nie zorganizuje. Niczego nie
                                        naprawi, nie złoży nie zainstaluje bo nie potrafi. Ot chociażby taka
                                        błahostka. Od września co wtorek i piątek to on ma odbierać dziecko
                                        z przedszkola. Ale sam nigdy o tym nie pamięta. Jeżeli tuż przed
                                        jego wyjściem z pracy nie zadzwonię i mu nie przypomną to pezyjedzie
                                        do domu bez dziecka. Jeżeli przypomnę mu o tym w ten sam dzień rano
                                        to też zapomni sad A więc wraca do domu i czeka aż ja wrócę. Ja
                                        wracam pytam się "gdzie Kubuś?" A on " Nic mi nie mówiłaś że mam go
                                        odebrać" Ja " mówiłam rano a poza tym jest wtorek ZAwSZE we wtorki
                                        ty go odbierasz " Oo " To co mam się ubrać i jechać?" I tak jest co
                                        wtorek i piątek.
                                        • pikp0k Re: on czy on 27.12.08, 10:17
                                          nie sadze zeby moj zapomnial dziecka z przedszkola smile na szczescie
                                          my nie mamy dzieci, nie jestesmy nawet po slubie, moze dlatego
                                          wlasnie pojawiły sie moje rozterki w tym temacie, mam 29 lat mysle
                                          juz powazniej o zwiazkach z facetami, chcialabym kiedys zalozyc
                                          rodzine itd itp.
                                          Nie wiem kogo wybrac: czy kogos z kim moge pogadc, kto mnie kocha,
                                          ma dobre wzorce rodziny ALE kogo bede musiała w jakis sposob ciagnac
                                          przez zycie, czy kogos zaradnego z "pocharatanej rodziny", z kim sie
                                          swietnie dogaduje, kogo podziwiam.
                                          Wlasnie wlaczyłam tel. 2 smsy: 1 od mojego obecnego faceta: nie
                                          zostawiaj mnie, przypomnij sobie jak nam bylo dobrze razem, kocham
                                          cie, 2 sms od Pana Zaradnego: tesknie za tobą, wyciągnij do mnie
                                          reke i badz ze mna...
                                          • magiczna_marta Re: on czy on 27.12.08, 10:29
                                            Tak sie zastanawiam czyje jest to mieszkanie w ktorym byl remont,
                                            kto placi za te wakacje, sylwestry ect?
                                            • pikp0k Re: on czy on 27.12.08, 11:30
                                              Kazdy placi za siebie, tylko ze ja na wiecej moge sobie pozwolic, bo
                                              wiecej zarabiam.
                                              Remontowane było moje mieszkanie w ktorym notabene mieszkamy oboje,
                                              ja place rachunki, bo tak chce i juz.
                                              On ma swoje - tzn kupili mu je rodzice, nie wynajmuje go bo mu
                                              szkoda, czynsz tez płaca mu rodzice.
                                              Co to zmienia, kto za co placi? nie widze zwiazku ze sprawa wybacz.
                                              • magiczna_marta Re: on czy on 27.12.08, 11:55
                                                Oczywiscie ze jest roznica, jak ty placisz to on moze sie obawiac ze
                                                mu powiesz "ja place, ja decyduje"
                                                Skoro Ty placisz za mieszkanie bo Ty tak chcesz to on moze sobie
                                                myslec ze robisz jak chcesz bo to twoje
                                                • pikp0k Re: on czy on 27.12.08, 15:55
                                                  naprawde nie rusza mnie kto placi za mieszkanie, akurat to nigdy mi
                                                  nie przeszkadzoało ze rachunki sa na mojej głowie. chodzi o
                                                  podejscie do zycia, chec zmian na lepsze, bycie bardziej
                                                  samodzielnym, dawanie poczucia stabilnosci, pewnosci,
                                                  bezpieczenstwa. kolejna rzecz z zycia codziennego-od godziny jest w
                                                  domu, ja przychodze pozniej obiad nawet nie rozpoczet. Po czym ja
                                                  nawet nie przebierajac sie po pracy wkraczam do kuchni i organizuje
                                                  wszystko, on sam z siebie tak nie potrafi. Jezeli jest sytuacja
                                                  odwrotna, ja przychodze wczesniej to on ma obiad gotowy... chodzi o
                                                  dawanie czegos za cos, partnerstwa, oparcia dawanego sobie nawzajem.
                                                  nie chce byc filarem wszystkiego.
                                                  • bbaacc87 Re: on czy on 27.12.08, 16:23
                                                    Dziwne jest to, że Twoj facet ma mieszkanie i nie chce go nikomu
                                                    wynając, przecież to są zawsze dodatkowe pieniądze, które można
                                                    przeznaczyć np. na wakacje smile Heh masz bardzo ciężki orzech do
                                                    zgryzienia bo nam także już trudno Ci cokolwiek doradzić ...

                                                    Pozdrawiam smile
                                                  • magiczna_marta Re: on czy on 27.12.08, 17:46
                                                    @pikp0k- to trzeba usiasc w fotelu i spytac za ile obiad, a nie od
                                                    razu dymac do kuchni, sama go tego nauczylas ze wszystko sama
                                                    robisz, to teraz albo bedziesz to odkrecac, co moze nie byc mile i
                                                    bezbolesne dla obydwu stron albo wywiesisz biala flage i pojdziesz
                                                    na obiad z Panem Zaradnym
                                                  • pikp0k Re: on czy on 27.12.08, 18:42
                                                    a dlaczego nie wybrac tego obiadu, całego życia z Panem Zaradnym.Co
                                                    złego w tym zeby wybrac fajne zycie z kims innym, kto o mnie zadba,
                                                    pociągnie za soba??
                                                  • magiczna_marta Re: on czy on 27.12.08, 19:29
                                                    No to sobie teraz popisze wink
                                                    Zaczynajac zwiazek z Panem Niezaradnym, iles tam lat temu
                                                    ustaliliscie jakies zasady, nie mowie o spisywaniu karty kto co robi
                                                    ect, ale swoim zachowaniem pokazaliscie drugiej stronie kto sie czym
                                                    zajmuje, pasowalo Ci to i nagle, ni z tego ni z owego przestaje, bo
                                                    (moim subiektywnym zdaniem mowie teraz) pojawil sie Pan Zaradny,
                                                    ktory Ci czyms tam zaimponowal, pokazal Ci cos nieznanego i nowego.
                                                    Chcesz odejsc, odejdz, nikt Ci nie zabrania, tylko spojrz prawdzie w
                                                    oczy, nie odchodzisz od Pana Niezaradnego dlatego ze przeszkadza Ci
                                                    to co robi (a raczej czego nie robi), tylko dlatego ze Pan Zaradny
                                                    Cie zafascynowal.
                                                    Albo bedzie fajnie, albo po jakims czasie zacznie Ci przeszkadzac to
                                                    ze wszystko robi za Ciebie, bo przez iles tam lat nauczylas sie juz
                                                    dbac o to sama.
                                                    Mi nie chodzi o to zeby Cie zatrzymac przy Niezaradnym czy pchnac w
                                                    ramiona Zaradnego, chodzi mi o uswiadomienie Ci czym naprawde sie
                                                    kierujesz, a moim zdaniem nie tym ze faktycznie ta niezaradnosc
                                                    Pierwszego Ci przeszkadza, tylko fascynacja nowym i nieznanym
                                                    Zaradnym (Panem) pcha Cie w jego strone.
                                                  • merlotka30 żaden :) 05.01.09, 18:41
                                                    Marta dobre zadałaś pytanie "czy autorka watku miałaby podobne rozterki, gdyby
                                                    nie "zaradny". To clou, calego problemu.
                                                    Bo jak pisał Hemingway(chyba) "z zycia kazdego mozna wykroic historie osoby
                                                    upadlej, jak i mnicha".
                                                    Ja wiem jedno. Związki na zakładkę są obarczone większym niż kiedykolwiek
                                                    subiektywizmem.
                                                    Ciężko nawrócona wink twierdzę, że najsamprzód kończymy jeden związek, wędrujemy w
                                                    głąb siebie, dajemy sobie po razie, chlast chlast po paszczy, wychodzimy
                                                    świeżutkie i apiać.
    • rum-buraczek Re: on czy on 03.01.09, 23:33
      Powiem krótko, co myślę: rzuć obecnego, bo nie spełnia on Twoich istotnych
      wymagań. Partner na (całe) życie, to nie może być tylko "bratnia dusza", bo
      życie to nie bajka, niestety.

      Pozdrawiam
      rb
      • lonely.stoner Re: on czy on 07.01.09, 21:20
        moim zdaniem skoro sa ze soba 4 lata to naturalne ze i osoby i sam
        zwiazek ewoluuje. 4 lata temu autorka watku mogla w ogole nie
        zastanawiac sie nad kwestiami np. zakladania rodziny i jak to zycie
        bedzie wygladac, moze teraz dojrzala i sie zastanawia?? a pan
        zaradny tylko dodatkowo pokazal jej ze cos jest nie halo.
        Moim zdaniem ten Twoj obecny facet to dupa wolowa, rodzice za niego
        chyba wszystko zalatwili, Ty mu pomgalas znalezc lepsza prace...no
        sorry, ale on cale zycie bedzie pewnie na kogos liczyl (domyslam sie
        ze jestescie oboje dorosli, nie wiem ile macie lat, ale jak ktos juz
        ma 30 lat to nie zmienia z dnia na dzien pogladow na zycie, takie
        postawy ksztaltuje sie gdzies do 28 roku zycia nizenacznie tylko
        potem ewaluujac). Hmm...trudna rada, ale wyobraz sobie moze was
        razem za 5 lat, macie dziecko trzeba kupic wozek, milion rzeczy
        pozalatwiac, szpital, bedziesz na urlopie...rany, ja bym chyba juz
        nie dala rady.
        No i nie mozesz z nim byc dlatego ze kiedys tam jakas laska z nim
        zerwala i sie zalamal i sie boisz ze sie teraz moglby zalamac.
        Przeciez jest dorosly!!!chyba juz za dlugo tkwisz w tym zwiazku z
        doroslym dzieckiem i zaczynasz juz uwazac te toksyczne nawyki za cos
        normalnego...
        • pikp0k Re: on czy on 15.01.09, 00:46
          Tylko to nie takie łatwe.
          Moj obecny zaczał sie strasznie starac. powiedzialam mu co mnie boli
          co mi nie pasuje itp itd. Jemu strasznie na mnie zalezy, a dzis
          trudno o prawdziwa czysta uczciwa millosc!! z jego strony ja mam!
          boje sie jednak ze nie dam rady sama za nas dwoje ciagnac zycia
          rodzinnego, partnerskiego, ciagnac naszego zycia.
          żeby to wszystko bylo proste i przyjemne-niestety nie jest!
        • pikp0k Re: on czy on 15.01.09, 00:46
          Tylko to nie takie łatwe.
          Moj obecny zaczał sie strasznie starac. powiedzialam mu co mnie boli
          co mi nie pasuje itp itd. Jemu strasznie na mnie zalezy, a dzis
          trudno o prawdziwa czysta uczciwa millosc!! z jego strony ja mam!
          boje sie jednak ze nie dam rady sama za nas dwoje ciagnac zycia
          rodzinnego, partnerskiego, ciagnac naszego zycia.
          żeby to wszystko bylo proste i przyjemne-niestety nie jest!
          • burmetka Re!!!!!!!!! 19.02.09, 18:21
            pogadaj ze swoim facetem , powiedz mu dokladnei co Ci nie pasuje i daj mu
            szanse, aby mogl sie zmienic, moze byl wychowany tak ,ze mamusia wszystko za
            niego robila i wlasnie taki jest, a ten z rozbitej rodziny od najmlodszych lat
            sam sobie radzil..ja bym wybrala tego z ktorym jestes, jest dobry, opiekunczy,
            tamtemu bym nie ufala , ma dziewczyne i pstryk zakochal sie w Tobie , moze
            bedzie z Tobą a za rok zakocha sie w innej i bedzie prosil aby do niego
            wyciagnela reke , masz 29 lat a nie 15...masz szanse ulozyc sobie zycie z
            facetem, ktorego kochasz , to nie kombinuj z jakis fircykiem
    • samshrek Re: on czy on 14.02.09, 22:27
      moim zdaniem skonczysz z KOCHANKIEM bo mimo tego ze On sie stara to i tak nie
      sprostal Twoim wymaganiom i tak masz dylematy, wiec porozmawiaj ze soba smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja