pikp0k
25.12.08, 17:32
Nie wiem od czego zacząc. Są Święta a ja mam taki nastrój że już
sama nie wiem co ze sobą zrobić. Jak pewnie wiadomo mam problem-bo
po to chyba pisze sie na różnych forach (by anonimowo podzizelić sie
swoimi kłopotami, może usłyszeć jakąś radę, przeczytać coś od kogoś
kto był lub jest w podobnej sytauacji).
Więc mam 29 lat, mam faceta w moim wieku, mamy podobne
wykształcenie, oboje pochodzimy z naprawde szczesliwych, kochajacych
rodzin, on mnie bardzo kocha, umiemy się razem śmiac i płakać,
wspaniale nam w łózku, jeździmy na wakacje, itp itd. Wszystko jest
niby ok..ALE no wlaśnie-on jest strasznie niezaradny, nie potrafi
sie przepychać rękami i nogami, mamy takie same wykształcenie, ale
ja zarabiam ok 3 razy więcej niż on. Próbowalam rozmawiać, wysłałam
nawet pare cv za niego, zeby tylko cos sie ruszyło, zmieniło.
Chciałam zobaczć w nim faceta ktory o mnie zadba, złoży szafe,
podjedzie po mnie samochodem- niestety wszystko to moge co najwyżej
sobie zrobic sama. On nie ma chęci walki o siebie, o lepsze jutro, o
swoją pozycję, mam wrazenie ze o wszystko. Boję sie ze jak z nim
zostanę będę musiała, moze nie myslec za nas dwoje, ale
przynajmniej "organizować" nam dobre życie.
Gdyby tego był mało poawiła sie dla mnie alternatywa-ktos inny (mega
zaradny, fajny koleś), on chce ze mną być. Wiem ze przez swoj sposób
bycia jest mi w stanie zapewnić wszystko, nie ma bogatego tatusia,
nic z tych rzeczy, po prostu imponuje mi swoją zaradnością,
przebojowością, umiejętnością zrobienia czegoś z niczego. Nie jest
mi obojętny, a z dnia na dzień nasze relacje sie zacieśniają.
Zupełnie nie wiem co robić. Jest jeszcze 1 problem-ten drugi ktoś
pochodzi z rozbitej rodziny i wzorce mial, powiedzm nie za ciekawe.
Nie wiem co zrobić, czy zrezygnować z 4 letniego związku z "dużym
ale kochanym i dobrym dzieckiem", na rzecz dorosłego faceta. Boję
się że obudzę się z ręką w nocniku.