Jak wygląda Wasze życie teraz?

27.12.08, 14:05
Witam,
mam pytanie do byłych kochanek, dla których ich facet odszedł od
żony i związał sie z Wami. Chciałabym wiedzieć czy jesteście
szczęśliwe, jakie macie relacje z jego dziećmi (jeśli ma) jakie ma z
byłą żona itd. Jak poukładaliście sobie to wszystko.
Pytanie to nie ma żadnego podtekstu. Jeśli któraś z Was zechce sie
podzielić to z góry dziękuję.

A wszystkim antykochankowym paniom dziękuje z góry za nieudzielanie
swoich morałów.

pozdrawiam
    • ciezka_cholera Re: Jak wygląda Wasze życie teraz? 27.12.08, 16:16
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14479
      tam chyba znajdziesz interesujace cie informacje.
      • czarnygacek Re: Jak wygląda Wasze życie teraz? 04.01.09, 22:02
        a ja odpowiem, bo właśnie dziś się skończyło.
        Kochanką właściwie byłam krótko, nie licząc wcześniejszych flirtów z jego, a
        później i mojej strony. Wyprowadził się od niej, ona dzwoniła, wygrażała,
        smsowała, później twierdziła, że mnie zniszczy z jednej strony a z drugiej, że
        dobrze, że ktoś w końcu wziął "ten balast". Później się rozwiedli (3 dzieci),
        ale on zawsze twierdził, że rozpad ich małżeństwa nastąpił dużo dużo wcześniej.
        Dla świętego spokoju oddał wszystko. Został goły z dopiero co startującą firmą
        na niepewnym rynku. Najpierw wynajął stancję, żeby mógł spotykać się z dziećmi,
        bo ja miałam absolutny zakaz. Ale to była tylko taka przykrywka dla niej.
        Później ok pół roku, wprowadził się do mnie. Na początku było cudownie, później
        coraz mniej widywał się z dziećmi, a to nie było gdzie, a to nie miał samochodu
        a ja nie mogłam go podrzucać bo dym, a to praca, a to mnie wkurzalo że spotyka
        sie z dziecmi tam. A on tęsknił coraz bardziej bo bardzo ich kochał. I tak przez
        to pokłócił się z synem, córka wyjechała na studia. My osiągnęliśmy jakiś taki
        stan próżni. Za dużo pracy u niego, za mało kochania, moja firma cienko przędła
        - stres, ja przytyłam i wstydziłam się swojego ciała, a on wciąż chciał się
        przytulać itp, a ja go przez to odpychałam. Zaczęły zanikać plany małżeńskie,
        budowa wspólnego domu...
        I właśnie przez to, gdy poszedł do dzieci przed wigilią i najmłodsza się do
        niego przykleiła w nim coś pękło. A ja popełniłam błąd. Zamiast wybaczyć mu
        chwilowy całodzienny powrót nie zrozumiałam tego. Po świętach wyprowadził się do
        firmy, "muszę od Was wszystkich odpocząć". Zrozumiałam, że byłą żona znów pewnie
        zrobiła mu pranie mózgu: córka nie ma z kim choinki ubrać, była dwa razy w tel a
        Ty nic nie wiesz itp. I w tej firmie tak na fotelu koczował, rozdarty pomiędzy
        wizyty dzieci, warunki lub ewentualne mieszkanie z byłą, i mnie z którą nie było
        zresztą już też jak kiedyś. Tego też n ie zauważyłam. Zadzwoniłam w sylwestra,
        przyszedł po wielu prośbach celem rozmówienia się, ale został. W Nowy Rok
        wyszedł na spacer, wsiadł w taxi i znów do firmy. Znów uciekł, chociaż toastom i
        rozmowom o nas wcześniej nie było końca. Dziś 4.01 dowiedziałam się, że od dwóch
        dni już nie jest w firmie, chociaż telefonicznie zapewniał mnie, że to
        przejściowe załamanie. Nawet mi tego nie powiedział. Wyłączył komórki i wrócił
        do dzieci, a może i do byłej.

        Rozpisałam się jak zwykle, ale moja rada: nigdy nie wiąż się z takim co ma
        dzieci, albo mocno je kocha, a one Cię nie zaakceptują lub żona lub była nie
        pozwoli.
        I następna rada dbaj o ten związek, nie spoczywaj tak jak ja na laurach, bo
        stracisz kilka lat życia i znów zostaniesz sama i z niczym, poza miłością i
        żalem w sercu. Największym do siebie, bo wciąż go kocham, chociaż po tym co mówi
        wydaje mi się, że on mnie też. I jeślibym tylko dostała drugą szansę dałabym z
        siebie wszystko...
        Pozdrawiam
        • n.i.p.69 Re: Jak wygląda Wasze życie teraz? 05.01.09, 10:14
          ...ciekawe czy wciąż uważasz, że mówił prawdę o wczesniejszym rozpadzie swojego
          zwiazku? czy może, to był tylko, chwilowy stan emocjonalny, Twojego misia?(...
          zaznaczam, że jest to koronny argument "za" większości kochanek pakujacych się
          z buciorami w czyjąś rodzinę)

          • czarnygacek Re: Jak wygląda Wasze życie teraz? 06.01.09, 11:59
            Oczywiście, że tak uważam! Poza tym potwierdziła to jego była. I jedno jest
            pewne, że jeśli nawet do mnie nie wróci to ona miała czas przemyśleć jakie
            popełniła błędy "spoczywając na laurach" i jeśli będzie jej zależało na tym,
            żeby naprawić ten związek to już ich nie popełni. Jeśli jej jednak zależało na
            tym by wrócił, aby mi pokazać "Ty wygrywałaś bitwy, ale ja wygrałam wojnę" (bo
            to możliwe) to po chwilowym pokazywaniu mu "widzisz jaka jestem dobra, staram
            się Ci wybaczyć" znów zacznie go "szmacić jak wcześniej"
            • n.i.p.69 Re: Jak wygląda Wasze życie teraz? 07.01.09, 09:22
              Powiem tylko tyle!... nie Masz zadnego prawa decydować i osadzać kto kogo w tym
              zwiazku gnoił, nie znasz obiektywnych faktów! jestes bezpośrednio
              zainteresowana!.... i kwestia zasadnicza, to nie jest twoja sprawa! choc bardzo
              bys chciała(?)
              • czarnygacek Re: Jak wygląda Wasze życie teraz? 07.01.09, 13:47
                Może i nie moja, ale co Ty taka nerwowa jesteś? Jeśli nie chcesz pisać to nie
                pisz, a nie jakimś jadem jedziesz? Czyżbyś była opuszczona przez męża
                (partnera)? Nie dziwię się, jeśli tyle "żółci" w Tobie!
                • n.i.p.69 Re: Jak wygląda Wasze życie teraz? 07.01.09, 18:18
                  Gdybym nie chciał pisać, to bym nie pisał, a Ty nie bądź taka wrażliwa, bo
                  zaczniesz mieć wyrzuty sumienia.;_0
        • kaczkabig czarnygacek 05.01.09, 14:01
          Cholera !!!!!! Jakbym czytała własną historię !!!!
          • czerwon_e_korale Re: czarnygacek 05.01.09, 20:04
            Dzieki za Twoja historie. Może jeszcze nie wszystko stracone?! On
            zrobił błąd, że rzadko sie spotykał z dziećmi, a Ty że nie dbałaś o
            ten związek. Gdybyście teraz wszystko sobie poukładali i uzgodnili
            pewne sprawy?! skoro sie kochacie...?! Trzymam w każdym razie mocno
            kciuki i mam nadzieję, że może jednak ... smile

            A są tu na tym forum szcześliwe byłe kochanki, które związały się na
            stałe i nikt ich nie zostawił, mimo wielkiej miłości do swoich
            dzieci?
          • czarnygacek Re: czarnygacek 06.01.09, 12:02
            Dawno to było? Jak wygląda teraz Twoje, a jak jego życie u boku dzieci i żony?
            Napisz
          • czarnygacek Re: czarnygacek 06.01.09, 12:04
            Dawno to było? A jak wygląda Twoje życie teraz a jak jego u boku dzieci i żony?
            Napisz
            • ta Re: czarnygacek 06.01.09, 12:11
              czarnygacek napisała:

              > A jak wygląda Twoje życie teraz a jak jego u boku dzieci i żony?

              A skąd kochanka ma wiedzieć , jak żyje obecnie jej kochanek u boku swojej żony?
              ( jak żył wcześniej, także zresztą nie wie)
              Jest nadal tak naiwna, że wierzy w to, co on jej splata ( jeśli się ewentualnie
              nadal spotykają), czy też kamerę zamontowała?
              Ta_
              • ta.druga2 Re: czarnygacek 06.01.09, 12:49
                Nie są to łatwe związki, ooooo nie, ale przy dobrej woli i mądrości
                z każdej stron można wszystko poukładać. Ja oczywiście na początku
                dla ex i jego dzieci( poza najstarszym synem) byłam szmatą i nikim.
                Nie chcę wracać do scen przedrozowodowych,bo były one trudne dla
                wszystkich. Teraz wszystko się unormowało w miarę. Mam zakaz wstępu
                na wszystkie imprezy rodzinne typu urodziny, bierzmowania itd., na
                których jest ex.Nie płaczę specjalnie z tego powodu, bo spotkania z
                nią wcześniejsze nie były miłe, zresztą szanuję mojego M., to jest
                jego były świat, ale jednak świat, bo jest jeszcze dwoje
                nastoletnich dzieci. Chłopcy natomiast dwaj młodsi zaakceptowali
                mnie, nie mają oporów przed wizytami u nas, z najstarszym już mocno
                dorosłym synem jestem w bardzo dobrych stosunkach, zresztą takie
                były od początku. Jest więc poprawnie.
    • wrednabeksa Re: Jak wygląda Wasze życie teraz? 06.01.09, 14:45
      Jestem szczęśliwa. On chyba też. Jest nam trudno, bo oboje mamy
      trudne charaktery (chyba już wiem dlaczego rozpadło się ich
      małżeństwo) ale bardzo chcemy ze sobą być, więc się staramy. Z
      dziećmi moje relacje są żadne – on się z nimi widuje sam, one mnie
      nie potrzebują (bo po co ja im?), a Była wpada w szał na samą myśl o
      tym bym miała z nimi kontakt (a mi one też niepotrzebne do niczego).
      Jego rodzice mnie akceptują, wręcz kochają, moi jego również.
      Właściwie jedyna plamka na tym sielskim obrazku to dyszącą
      nienawiścią jego była żona. Nie opuści żadnej okazji by zrobić
      przykrość, zranić, zezłościć, a ponieważ on nie utrzymuje z nią
      żadnego kontaktu robi to głównie przez dzieci i czasem jej się udaje…
      • estralla Re: Jak wygląda Wasze życie teraz? 24.03.09, 20:45
        Z moim byłym kochankiem zeszliśmy się po roku. Ja w tym czasie byłam
        z innym i planowałam z nim przyszłość. On rozstał się z żoną i uczył
        się żyć beze mnie. Po roku się spotkaliśmy i ... stwierdziliśmy, że
        tylko udajemy, że żyjemy.

        Teraz jesteśmy szczęśliwi. Moje stosunki z jego dziaćmi są bardziej
        niż poprawne - młodszy bardzo mnie lubi, z wzajemnością zresztą.
        Nasze rodziny też powoli się przyzwyczajają do nowej sytuacji. Na
        pewno jest to trudna droga, nie polecam jej nikomu, ale czasem
        rzeczywiście miłość przenosi góry.
    • i_vovin Re: Jak wygląda Wasze życie teraz? 03.07.09, 15:14
      Dobrze wygląda.
      Bój były maż chyba zadowolony z nowa Panią.
      Była żona mojego obecnego meża ( troche to wszystko
      skomplikowane smile ) raczej niezadowolona. Walczy dzieckiem. Trudno,
      ale cierpi dziecko, szkoda. Wiekszego wpływu na nasz obecny związek
      to nie ma. Relacja "my" to zupełnie coś innego niż on jako rodzic.
      Bywało wcześniej różnie: że dziecko nie może przyjśc do nas do domu,
      nie może mnie widzieć itp. Jak maż stwierdził "to niech nie chodzi",
      okazało sie , że przychodzi, widuje się i nikomu korona z głowy nie
      spadła.
      Tylko nie dać sie wmanipulowac w różne rzeczy np zajmowanie się z
      dzieckiem w trybie "NATYCHMIAST" "bo ja musze" itp. najczesciej to
      nie rzeczywista potrzeba tylko pokazywanie władzy.
      Po paru razach jak sie okazało co i jak , to sie usługiwanie "na
      żądanie" skonczyło i po problemie.
      Teraz dzieci już większe, bardziej samodzielne, wiec i problemów
      mniej.
      Ogólnie: nowy związek ( juz ze stażem ładnych kilku lat, dłuższy od
      naszych poprzednich! ) bardzo satysfakcjonujacy.
      I innym tez tak zyczę!

      • 8ma-rca Re: Jak wygląda Wasze życie teraz? 05.07.09, 12:28
        i_vovin, a czy mogłabyś opowiedzieć o momencie wyprowadzki męża od
        dzieci? jak to znosił, jaką miałaś postawę w stosunku do niego -
        chodzi mi o oczywistą rolę wsparcia, zrozumienia, ale bez pouczania i
        dawania mu wskazówek. czy to jest taki okres, który należy poprostu
        przeczekać, wspierając go mimo, że czasem ciśną się na usta różne
        rzeczy, patrząc jak miota się pomiędzy zachciankami byłej a
        obowiązkiem w stosunku do dzieci? troche te moje pytania chyba
        retoryczne, ale staram się przygotować na możliwe scenariusze i nie
        popełnić błędu, bo przed nami własnie ten kluczowy moment kiedy
        trzeba będzie wszystko ułożyć od nowa i największy strach to jak
        przyjmie to młody, i próby wymyślania sposobów na zapewnienie mu
        poukładnego życia po rozwodzie rodziców, a jednocześnie zachowania
        równowagi w naszym związku.
        z góry dzięki.
        • i_vovin Re: Jak wygląda Wasze życie teraz? 07.07.09, 17:18
          Witaj 8ma-rca ,
          Długo by pisac.. bywało różnie, ale po pierwsze: wspólpraca z byłym
          małżonkiem – w celu ustalenia wspólnych zasad opieki nad dzieckiem,
          wpółpracy i okazywanie sobie szacunku.
          Oraz zdecydowanie to co spowodowało poprawę samopoczucia meza i
          moją i przywróciło zdrowe stosunki rodzinne to moment w którym
          zdaliśmy sobie sprawę, że działanie spowodowane wyrzutami sumienia
          względem dziecka – i chęć rekompensaty przez rozpieszczanie oraz
          spełnianie zachcianek dziecka przynosiły szkode ( - najwiekszą
          dziecku) a nie pożytek.
          Kiedy dziecko dostawało tyle uwagi ile sie dało ale nie kosztem
          nowego związku wszystko się unormowało.
          Oczywiście wyrzuty sumienia i spełnianie zachcianek byłych małzonków
          nigdy nie wchodziły w grę.
          Każdy to tego musi dojść sam... czasem trwa długo. Przydatna bywa
          terapia.
Pełna wersja