john_doe99
30.12.08, 19:26
Jestem zaręczonym facetem, od około roku mój związek się wypalił coraz
częściej spotykam się z niezrozumieniem ze strony partnerki. Nie jest to
oczywiście tylko jej wina, że jest taka pustka między nami. Skupiłem się za
bardzo na pracy, przestałem o nią zabiegać, poczułem, że jest moja już na
zawsze. Zabiła nas rutyna zmęczenie, coraz większe jej niezadowolenie z
naszych relacji. Próbowałem jakoś to naprawić, jednak kilka miesięcy temu coś
we mnie pękło i przestałem się starać, straciłem nadzieję, że będzie tak jak
dawniej.
Wtedy pojawiła się Ona. Spodobała mi się bardzo. Nie dążyłem do żadnego
bliższego kontaktu. Mam za sobą kilka związków, nigdy nawet nie myślałem o
zdradzie. Właściwie wszystko zaczęło się z jej inicjatywy. Jednak kiedy już
się zaczęło poddałem się temu całkowicie. Myślę tylko o niej. Zresztą w
szczegóły nie będę się wdawał, każdy/każda z Was ma podobne przeżycia za sobą.
O swojej sytuacji pisałem wyżej. Ona również jest zaręczona. Jesteśmy w
ciężkiej sytuacji, bardzo rzadko możemy się widywać. Ja Ją kocham, Ona mnie
chyba też, jestem bardzo bliski wyznania jej miłości. Jednak jeszcze się
waham, po tym wyznaniu trudniej będzie mi to zakończyć. Narzeczona zaczyna
wspominać o ślubie, chociaż sama nie wierzy w to, że będziemy szcześliwi.
Widocznie tak będzie jej wygodnie.
Ja zaczynam rozmowy o naszej wspólnej przyszłości. Jednak Ona odsuwa ten temat
w bliżej nieokreśloną przyszłość.
Chciałem z siebie to wszystko wyrzucić. Zastanawiam się co dalej. Jedno wiem,
długo już tak nie wytrzymam, nie jestem stworzony do podwójnego życia.