Mam kochankę, sam jestem kochankiem

30.12.08, 19:26
Jestem zaręczonym facetem, od około roku mój związek się wypalił coraz
częściej spotykam się z niezrozumieniem ze strony partnerki. Nie jest to
oczywiście tylko jej wina, że jest taka pustka między nami. Skupiłem się za
bardzo na pracy, przestałem o nią zabiegać, poczułem, że jest moja już na
zawsze. Zabiła nas rutyna zmęczenie, coraz większe jej niezadowolenie z
naszych relacji. Próbowałem jakoś to naprawić, jednak kilka miesięcy temu coś
we mnie pękło i przestałem się starać, straciłem nadzieję, że będzie tak jak
dawniej.

Wtedy pojawiła się Ona. Spodobała mi się bardzo. Nie dążyłem do żadnego
bliższego kontaktu. Mam za sobą kilka związków, nigdy nawet nie myślałem o
zdradzie. Właściwie wszystko zaczęło się z jej inicjatywy. Jednak kiedy już
się zaczęło poddałem się temu całkowicie. Myślę tylko o niej. Zresztą w
szczegóły nie będę się wdawał, każdy/każda z Was ma podobne przeżycia za sobą.

O swojej sytuacji pisałem wyżej. Ona również jest zaręczona. Jesteśmy w
ciężkiej sytuacji, bardzo rzadko możemy się widywać. Ja Ją kocham, Ona mnie
chyba też, jestem bardzo bliski wyznania jej miłości. Jednak jeszcze się
waham, po tym wyznaniu trudniej będzie mi to zakończyć. Narzeczona zaczyna
wspominać o ślubie, chociaż sama nie wierzy w to, że będziemy szcześliwi.
Widocznie tak będzie jej wygodnie.

Ja zaczynam rozmowy o naszej wspólnej przyszłości. Jednak Ona odsuwa ten temat
w bliżej nieokreśloną przyszłość.

Chciałem z siebie to wszystko wyrzucić. Zastanawiam się co dalej. Jedno wiem,
długo już tak nie wytrzymam, nie jestem stworzony do podwójnego życia.
    • mariaeva Re: Mam kochankę, sam jestem kochankiem 30.12.08, 19:35
      prpzeraszam ale czy Wy masie swiadomsoc idioytyzmu sytuacji?
      zrrwac to co nie pasuje zeby sobvbie i komus krzywdy nie rovbic
      slub z kims z wygody?
      strachu ?
      czy czego w koncu? bo nie milosci jak czytam a tamta tez ma
      narzecoznego a z innym sypia
      wiecie co, nie umiem zrozumiec jak na wlasne zyczenie ludzie niszcza
      sobie i innym zycie....
      • john_doe99 Re: Mam kochankę, sam jestem kochankiem 30.12.08, 19:46
        napisz to może jeszcze raz, bez literówek
        • mariaeva mimo sarkazmu 30.12.08, 20:02
          czujac koniecznosc misji hahaha
          powiedzenia tego co uwazam

          aaa.... i dodałam interpunkcję smile ...plecam! smile
          I jednoczeście dla lepszego odczytania sensu tekstu wtrąciłam
          jeszcze drobne erraty ! smile!
          Przperaszam, ale czy Wy macie świadomość idiotyzmu całej opisanej
          sytuacji?
          Powinniście zerwać to, co nie pasuje - czyli dotychczasowe związki -
          sobie i komuś krzywdy nie robić.
          Ślub z kimś z wygody?
          Ze strachu ?
          Czy z czego w koNcu? Bo nie z miłosci jak czytam ...
          A tamta - Ona- coz...ma
          narzeczonego zaaś z innym sypia ...ciekawe podejście do związku...
          Wiesz co? Nie umiem zrozumieć, jak na własne życzenie ludzie niszczą
          sobie i innym życie....

          Myślę, że teraz jasność mej wypowiedzi jest właściwa smile?
          Pozdraiwam życząc dobrych wyborów. Są - wbrew pozorom - bardzo
          istotne .
          • john_doe99 Re: mimo sarkazmu 30.12.08, 20:21
            Teraz z Twojej wypowiedzi płynie oczywista oczywistość smile jak mawia klasyk.

            Wybór jest przede mną, sam sobie to zgotowałem. Mam nadzieje, że najbardziej
            będę cierpiał ja.
            • mariaeva Re: mimo sarkazmu 30.12.08, 23:19
              niekoniecznie tylko Ty - w tym cały kłopot sad
    • anais_66 Re: Mam kochankę, sam jestem kochankiem 30.12.08, 21:12
      Pora na rozstanie, póki nie jest za późno.
      • magiczna_marta Re: Mam kochankę, sam jestem kochankiem 30.12.08, 21:25
        noszzz
        i podobno moje życie to "Moda na sukces"
        • anais_66 Re: Mam kochankę, sam jestem kochankiem 30.12.08, 21:27
          magiczna_marta napisała:

          > noszzz
          > i podobno moje życie to "Moda na sukces"
          >
          Nie żartuj smile
          • 37justysia Re: Mam kochankę, sam jestem kochankiem 30.12.08, 22:06
            Dobrze wiesz co czujesz i co masz zrobic prawda?takie to zycie wlasnie jest-wybory.
    • 2122joan ....pare slow od szarej myszki.... 31.12.08, 05:30
      John_doe (chyba mieszkasz w Usa co??) ten nick to taki
      amerycki....Do rzeczy mam jedno pytanie jaki sens jest dalej
      prowadzic ta farse z twoja narzeczona>? Przeciez jej nie kochasz !!!
      Wiec nawet jesli z nia zostaniesz nie bedziesz szczesliwy.I napewno
      w koncu rozwiedziesz sie. Czy to ty ,czy ona wniesie sprawe to jest
      tylko pytane./??/.Plus jesli zostaniesz z narzeczona cale dalsze
      zycie bedziesz fantazjowac jak by bylo z ta druga ,jacy bylibyscie
      szczesliwi itp. I tylko depresja,placz i pustka zero dno...Jesli
      odejdziesz dajmy na to i zamieszkasz z ta druga (tylko please nie
      zakladaj jej pierscionka na palec,przynajmiej jeszcze nie w 2009).Po
      paru miesiacach iskra znow moze sie wypalic i znow powrot do
      przeszlosci.Lub moze tez byc tak ze ta DRUGA to jest ta JEDYNA z
      ktora bedziesz szczesliwy i zostaniesz do k0onca.Jesli ci z DRuga
      nie wyjdzie zostaniesz sam. Co tez wcale nie jest takie zle
      przynajmiej bedziesz mial swiezy start...I znow bedziesz mogl szukac
      tej number !1....i tak w kolko....Teraz skr:Moim zdaniem zostaw
      numer 1 niech ma szanse TEZ BYC SZCZESLIWA badz z ta numer 2 i
      zobaczysz co los ci przyniesie.Powodzenia w 2009 roku!!!!
      • prawidlowe-podejscie Re: ....pare slow od szarej myszki.... 31.12.08, 15:23
        do Johna-Doe
        dziwi mnie Twoje pytanie, bo jesli chcesz podjac zyciowa decyzje to
        raczej powinienes sam na spokojnie sie zastanowic co chcesz w zyciu,
        i najwazniejsze z kim to chcesz robic (mialem na mysli isc przez
        zycie).
        Wybor kobiety to nie wybor tv czy samochodu, tu ocena innych nie
        znajacych sprawy bedzie subiektywna a czasami wrecz nieakceptowalna
        i zamulajaca Twoja ocene, bo nikt Twojego zycia ani tym bardziej WAS
        nie zna tak dobrze jak wy sami.
        TO MUSI BYC TWOJA DECYZJA, bo Ty odpowiadasz za swoje zycie, i nikt
        za Ciebie/Was tego nie zrobi

        jak nie wiesz jak to zrobic to wez kartke i dlugopis z jednej strony
        kartki pani X z drugiej pani Y i oceniaj je chlodno na kartce
        papieru...
        mowiac szczerze Twoj post mnie poprostu powalil

        no Ty tez Joan masz anglo-wygladajacego nicka, czyzbys tez
        byla "amerycka"?

        2122joan napisała:

        > John_doe (chyba mieszkasz w Usa co??) ten nick to taki
        > amerycki....

        malo prawdopodobne by Jasiu pisal z USA

        > Do rzeczy mam jedno pytanie jaki sens jest dalej
        > prowadzic ta farse z twoja narzeczona
        >? Przeciez jej nie kochasz !!!

        tego nie wiesz, on sobie cos napisal ale tak do konca to nie jestem
        przekonany ze on swojej narzeczonej nie kocha, on napisal ze sa
        w "stadium rutyny"

        > Wiec nawet jesli z nia zostaniesz nie bedziesz szczesliwy.I
        napewno
        > w koncu rozwiedziesz sie.

        to tez do konca nie jest prawda co piszesz... sama nie wiesz jak
        zycie sie im potoczy, nie zrozum mnie zle, on mam podjac decyzje nie
        my tu na forum, mnie jego decyzja zwisa i powiewa to jego zycie nie
        moje,
        choc pytania mysle moga mu w jakis sposob (chyba? jak umie wyciagac
        wnioski) pomoc

        > Czy to ty ,czy ona wniesie sprawe to jest
        > tylko pytane./??/.Plus jesli zostaniesz z narzeczona cale dalsze
        > zycie bedziesz fantazjowac jak by bylo z ta druga ,jacy bylibyscie
        > szczesliwi itp.

        jesli zostawi narzeczona a z druga mu sie nie ulozy tak jak myslal
        to bedzie zatruwal sie myslami o bylej narzeczonej?
        gdybanie... strasznie zatruwa zycie

        > I tylko depresja,placz i pustka zero dno...

        hmmm... uczen przyszedl do Sokratesa (chyba, bo juz nie pamietam) i
        zadal mu pytanie, mistrzu czy mam sie zenic czy nie?
        Mistrz odpowiedzial....COKOLWIEK NIE ZROBISZ I TAK BEDZIESZ TEGO
        ZALOWAL.

        > Jesli
        > odejdziesz dajmy na to i zamieszkasz z ta druga (tylko please nie
        > zakladaj jej pierscionka na palec,przynajmiej jeszcze nie w
        2009).Po
        > paru miesiacach iskra znow moze sie wypalic i znow powrot do
        > przeszlosci.

        zycie to nie plac zabaw, nie podpowiadaj gosciowi co ma robic, on ma
        sam to wymyslec i zdecydowac

        > Lub moze tez byc tak ze ta DRUGA to jest ta JEDYNA z
        > ktora bedziesz szczesliwy i zostaniesz do k0onca.Jesli ci z DRuga
        > nie wyjdzie zostaniesz sam. Co tez wcale nie jest takie zle
        > przynajmiej bedziesz mial swiezy start...

        i tak do szesciesiatki... a pozniej juz na wszystko bedzie za
        pozno...hehehe... Boze skad Ty masz tyle pomyslow NIE NA SWOJE
        Zycie...

        > I znow bedziesz mogl szukac
        > tej number !1....i tak w kolko....Teraz skr:Moim zdaniem zostaw
        > numer 1 niech ma szanse TEZ BYC SZCZESLIWA badz z ta numer 2 i
        > zobaczysz co los ci przyniesie.Powodzenia w 2009 roku!!!!

        John_Doe nie sluchaj nikogo, szczegolnie tych ktorzy niby logicznie
        Tobie probuja wytlumaczyc zycie, masz jedno zycie i sam musisz
        podejmowac decyzje w sprawie wyboru partnera

        * jesli masz problem z kupnem/wyborem TV, samochodu, domu, mebli....
        metod podrywania kobiet, itd... to mozemy (nie chodzi konkretnie o
        mnie... mozesz pogadac z kimkolwiek) pogadac, i wtedy mozna wymienic
        opinie, bo pomylka jest duzo mniej kosztowna i latwiej naprawialna
        z zyciem stary bywa juz gorzej...
        • 2122joan Re: ....pare slow od szarej myszki.... 31.12.08, 17:50
          Ty to sie lubisz przyczepiac do wszystkiego co????
          >
          > no Ty tez Joan masz anglo-wygladajacego nicka, czyzbys tez
          > byla "amerycka"?
          > No troszke Amerycka jestem .Problem masz z
          tym????

          > 2122joan napisała:
          >
          > > John_doe (chyba mieszkasz w Usa co??) ten nick to taki
          > > amerycki....
          >
          JON DOE w usa sady ,policja itp. nazywaja np.nie zidentyfikowane
          zwloki,kogos z utata pamieci takie tam jezeli poprostu nie znaja
          tozsamosci.A moje pytanie wobec jOe bylo raczej takie
          kolezenskie ,nie wrogie.WIEC W CZYM FACET MASZ PROBLEM.
          > malo prawdopodobne by Jasiu pisal z USA
          A skad takis pewny?????
          > > Do rzeczy mam jedno pytanie jaki sens jest dalej
          > > prowadzic ta farse z twoja narzeczona
          > >? Przeciez jej nie
          kochasz !!!
          tego nie wiesz, on sobie cos napisal ale tak do konca to nie jestem
          > przekonany ze on swojej narzeczonej nie kocha, on napisal ze sa
          > w "stadium rutyny"
          Tak stuka inna laske to bardzo ja kocha NAD ZYCIE hej nie badz
          smieszny...
          > > Wiec nawet jesli z nia zostaniesz nie bedziesz szczesliwy.I
          > napewno
          > > w koncu rozwiedziesz sie.
          >
          > to tez do konca nie jest prawda co piszesz... sama nie wiesz jak
          > zycie sie im potoczy, nie zrozum mnie zle, on mam podjac decyzje
          nie my tu na forum, mnie jego decyzja zwisa i powiewa to jego zycie
          nie
          > moje,
          Jasne ze on sam musi podjac decyzje ale czy nie lepiej sprawe
          pokazac mu tak bardziej wyraznie bez obwijania w
          bawelne.

          choc pytania mysle moga mu w jakis sposob (chyba? jak umie wyciagac
          > wnioski) pomoc

          > > Czy to ty ,czy ona wniesie sprawe to jest
          > > tylko pytane./??/.Plus jesli zostaniesz z narzeczona cale dalsze
          > > zycie bedziesz fantazjowac jak by bylo z ta druga ,jacy
          bylibyscie
          > > szczesliwi itp.
          >
          > jesli zostawi narzeczona a z druga mu sie nie ulozy tak jak myslal
          > to bedzie zatruwal sie myslami o bylej narzeczonej?
          > gdybanie... strasznie zatruwa zycie
          A moze lepiej by dla nich bylo gdyby ani z jednego i drugiego nic
          nie wyszlo.Wlasnie pisalam to wszystko zeby chlopak nie myslal ze
          swiat sie konczy na tych dwoch dziewojach.Co on z tym wszystkim
          zrobi to jego biznes.
          > > I tylko depresja,placz i pustka zero dno...
          >
          > hmmm... uczen przyszedl do Sokratesa (chyba, bo juz nie pamietam)
          i
          > zadal mu pytanie, mistrzu czy mam sie zenic czy nie?
          > Mistrz odpowiedzial....COKOLWIEK NIE ZROBISZ I TAK BEDZIESZ TEGO
          > ZALOWAL.
          Z ta twoja przypowiastka to niestety prawda bo niezaleznie co zrobi
          dlaej bedzio zalowac na ale za odrobina szczscia moze sie tez duzo
          nauczyc i w przyszlosci podobnego bledu juz nie zrobic.PRAWDA
          Jesli
          > > odejdziesz dajmy na to i zamieszkasz z ta druga (tylko please
          nie
          > > zakladaj jej pierscionka na palec,przynajmiej jeszcze nie w
          > 2009).Po
          > > paru miesiacach iskra znow moze sie wypalic i znow powrot do
          > > przeszlosci.
          >
          > zycie to nie plac zabaw, nie podpowiadaj gosciowi co ma robic, on
          ma
          > sam to wymyslec i zdecydowac
          >
          > > Lub moze tez byc tak ze ta DRUGA to jest ta JEDYNA z
          > > ktora bedziesz szczesliwy i zostaniesz do k0onca.Jesli ci z
          DRuga
          > > nie wyjdzie zostaniesz sam. Co tez wcale nie jest takie zle
          > > przynajmiej bedziesz mial swiezy start...
          >
          > i tak do szesciesiatki... a pozniej juz na wszystko bedzie za
          > pozno...hehehe... Boze skad Ty masz tyle pomyslow NIE NA SWOJE
          > Zycie...
          >
          > > I znow bedziesz mogl szukac
          > > tej number !1....i tak w kolko....Teraz skr:Moim zdaniem zostaw
          > > numer 1 niech ma szanse TEZ BYC SZCZESLIWA badz z ta numer 2 i
          > > zobaczysz co los ci przyniesie.Powodzenia w 2009 roku!!!!
          no moze tu troszke sie zagalopowalam ale w dalszym ciagu mysle ze to
          co napialam moze jakos pomoc mu podjac
          decyzje.

          > John_Doe nie sluchaj nikogo, szczegolnie tych ktorzy niby
          logicznie
          > Tobie probuja wytlumaczyc zycie, masz jedno zycie i sam musisz
          > podejmowac decyzje w sprawie wyboru partnera
          >
          > * jesli masz problem z kupnem/wyborem TV, samochodu, domu,
          mebli....
          > metod podrywania kobiet, itd... to mozemy (nie chodzi konkretnie o
          > mnie... mozesz pogadac z kimkolwiek) pogadac, i wtedy mozna
          wymienic
          > opinie, bo pomylka jest duzo mniej kosztowna i latwiej naprawialna
          > z zyciem stary bywa juz gorzej...
          Podejscie masz dobre moze sie czegos od ciebie naucze....
          • 2122joan Re: ....pare slow od szarej myszki.... 31.12.08, 17:54
            Jesli chodzi o mojego nicka to taki amerycki nie jest mam na imie
            Joanna i te Joan to jak widzisz pierwsze 4 literki mojego imienia bo
            2122joanna takie jakies za dlugie mi sie wydaje.A chyba cyferki to
            sa takie amerykanskie co???? 2122 czysta Ameryka!!!!!
            • prawidlowe-podejscie gwoli wyjasnienia 31.12.08, 20:01
              2122joan napisała:

              > Jesli chodzi o mojego nicka to taki amerycki nie jest mam na imie
              > Joanna i te Joan to jak widzisz pierwsze 4 literki mojego imienia
              bo
              > 2122joanna takie jakies za dlugie mi sie wydaje.A chyba cyferki to
              > sa takie amerykanskie co???? 2122 czysta Ameryka!!!!!


              nie "JON DOE w usa sady ..." ale John Doe z braku tozsamosci denata

              Joan to jedna z mozliwych odmian tego imienia w jez. angielskim
              cyferki nie maja tutaj znaczenia

              Twoje rady sa jemu tak potrzebne jak snieg na sloncu...wink

              no i najwazniejsza... ja nie mam z niczym problemu
              • 2122joan Re: gwoli wyjasnienia 31.12.08, 22:42
                prawidlowe-podejscie napisał:

                > 2122joan napisała:
                >
                > > Jesli chodzi o mojego nicka to taki amerycki nie jest mam na
                imie
                > > Joanna i te Joan to jak widzisz pierwsze 4 literki mojego
                imienia
                > bo
                > > 2122joanna takie jakies za dlugie mi sie wydaje.A chyba cyferki
                to
                > > sa takie amerykanskie co???? 2122 czysta Ameryka!!!!!
                Przeciez to byl zart Facet cos ty taki powazny....
                >
                > nie "JON DOE w usa sady ..." ale John Doe z braku tozsamosci denata
                >
                > Joan to jedna z mozliwych odmian tego imienia w jez. angielskim
                nO I PISALAM ZE TO TYLKO PYTANKO KOLEZENSKIE BYLO............
                cyferki nie maja tutaj znaczenia
                JAKIE CYFERKI????o CZYM TY MOWISZ W joE dOE NIE MA ZADNYCH
                CYFER!!!!
                > Twoje rady sa jemu tak potrzebne jak snieg na sloncu...wink
                TEZ MOZNA POWIEDZIEC TAK O TWOICH RADACH KOTKU....
                > no i najwazniejsza... ja nie mam z niczym problemu
                >
                No to fajnie jak nie masz z niczym problemu,bardzo sie ciesze z tego
                powodu .Baj,Baj prawidlowy-prawiczku.Happy New Year!!!
        • john_doe99 Re: ....pare slow od szarej myszki.... 01.01.09, 15:57
          Wskaż mi fragment mojego posta w którym zadałem pytanie.

          Nie szukam rady, chciałem się tylko wygadać w realu nie mam komu opowiedzieć
          jakim jestem "uczciwym" facetem.
          • 2122joan Re: ....pare slow od szarej myszki.... 01.01.09, 17:04
            john_doe99 napisał:

            > Wskaż mi fragment mojego posta w którym zadałem pytanie.
            >
            > Nie szukam rady, chciałem się tylko wygadać w realu nie mam komu
            opowiedzieć
            > jakim jestem "uczciwym" facetem.
            Kochanie przeczytaj moj post jeszcze raz!!!!To ty nie zadales
            pytania tylko ja!!!!Oj faceciki alez wy narwani jestescie....
            • 2122joan Re: ....pare slow od szarej myszki.... 01.01.09, 17:07
              Napisalam tez we wczesniejszym poscie ze sie troszke zagalopowalam z
              odpowiedzia i radami dla ciebie. TO TWOJA WLASNA DECYZJA CO
              ZROBISZ>POWODZENIA>
          • magiczna_marta Re: ....pare slow od szarej myszki.... 01.01.09, 17:52
            > Nie szukam rady, chciałem się tylko wygadać w realu nie mam komu
            opowiedzieć
            > jakim jestem "uczciwym" facetem.

            Narzeczonej swojej powiedz, albo narzeczonemu dziewczyny z ktora ich
            robicie w jajo jak nie masz komu w realu, powaga, na pewno rozwiaze
            to wiele Twoich problemow.
          • ta Re: ....pare slow od szarej myszki.... 02.01.09, 13:37
            john_doe99 napisał:

            > Nie szukam rady, chciałem się tylko wygadać w realu nie mam komu opowiedzieć
            > jakim jestem "uczciwym" facetem.

            Narzeczona, z definicji przyszła żona jest osobą najbliższą. To jej powinieneś
            powierzać swoje troski i oczekiwać wsparcia ( i wzajemnie).
            Spróbuj, na pewno udzieli ci stosownej porady wink
            Ta_
    • n.i.p.69 Re: Mam kochankę, sam jestem kochankiem 02.01.09, 10:28
      A kto Ci, naopowiadał głupot! że zwiazek ma być niekończacym sie pasmem
      ekstazy?..... w każdym!(.. Dario! nie musisz sie z tym zgadzaćsmile) ale powtórzę
      w kazdym! normalnym zwiazku pojawiaja sie kryzysy, dla wiakszości maluczkich,
      jest to świetna "okazja" na skoki w bok, ale prawda jest taka, ze bez kryzysów
      zwiazek jest martwy!....poprzez kryzysy, zarowno człowiek jak i ziazek
      partnerski dojrzewa i nabiera prawdziwości inaczej mówiac w czasie kryzysu
      pokazujemy, kim na prawdę jesteśmy(?)... i dlatego na miejscu Twojej nazeczonej
      bez cienia zalu kopnął bym Cie w tyłek smile
      • 2122joan Re: Mam kochankę, sam jestem kochankiem 02.01.09, 15:57
        Oczywiscie dlatego tez nie powinien marnowac zycia kobiecie.Niech
        narzeczona wyjdzie za maz faceta ktory bedzie ja kochal w 100% nie w
        50%.To tak jak zyc tylko w 50%...
        • 2122joan Re: Mam kochankę, sam jestem kochankiem 03.01.09, 02:54
          mialo byc >>>....wyjdzie za maz za faceta ktory....<<<<
      • onderun_100 Re: Mam kochankę, sam jestem kochankiem 02.01.09, 19:13
        CZy ja się już tu zgadzałm z nip-em? Jak nie, to niniejszym robię to
        po raz pierwszy. smile

        odr-kochanka
    • kachna79 Re: Mam kochankę, sam jestem kochankiem 07.01.09, 13:45
      Pytasz to Ci odpowiem: tak naprawdę nie kochasz ani narzeczonej ani
      kochanki. Jak się kogoś kocha to ta miłość uskrzydla, co wyklucza
      żale typu "wiem, że z narzeczona nie będę szczęśliwy w małżeństwie",
      a po drugie wtedy chce się być wyłącznie dla i z ukochaną, co
      wyklucza spokojne uświadomienie sobie, że nie jesteś jedyny w życiu
      i łóżku kochanki.
      Ogólnie sytuacja dla mnie chora, bo formalnie żadne z Was nie jest
      zobligowane do trwania w nieudanych związkach i nie rozumiem czemu
      nie możecie rozpocząć wspólnego życia bez ukrywania się i
      oszukiwania.
      • john_doe99 Re: Mam kochankę, sam jestem kochankiem 07.01.09, 20:07
        kachna79 napisała:

        > Pytasz to Ci odpowiem: tak naprawdę nie kochasz ani narzeczonej ani
        > kochanki. Jak się kogoś kocha to ta miłość uskrzydla, co wyklucza
        > żale typu "wiem, że z narzeczona nie będę szczęśliwy w małżeństwie",
        > a po drugie wtedy chce się być wyłącznie dla i z ukochaną, co
        > wyklucza spokojne uświadomienie sobie, że nie jesteś jedyny w życiu
        > i łóżku kochanki.

        Akurat obok tego spokojnie nie potrafie przejść.

        > Ogólnie sytuacja dla mnie chora, bo formalnie żadne z Was nie jest
        > zobligowane do trwania w nieudanych związkach i nie rozumiem czemu
        > nie możecie rozpocząć wspólnego życia bez ukrywania się i
        > oszukiwania.


        Sytuacja jest chora masz rację. Jednak zobligowanym można być nie tylko formalnie.
        • n.i.p.69 Re: Mam kochankę, sam jestem kochankiem 07.01.09, 23:47
          "..Sytuacja jest chora masz rację. Jednak zobligowanym można być nie tylko
          formalnie..."
          .......czujesz sie zobligowany do bzykania dwóch panienek? czy do tego zeby
          kłamać?.... innej opcji jakos nie widać.
        • kachna79 Re: Mam kochankę, sam jestem kochankiem 08.01.09, 07:21
          > Akurat obok tego spokojnie nie potrafie przejść
          To zacznij działać bez użalania się nad sobą.
      • n.i.p.69 Re: Mam kochankę, sam jestem kochankiem 07.01.09, 23:48
        Otóż to !!!
    • krecikowy_swiat Re: Mam kochankę, sam jestem kochankiem 17.12.09, 09:47
      No to faktycznie john_doe wpadłeś. Cóż, chyba najważniejsze za Tobą.
      Uznałeś, że długo nie dasz rady żyć tak podwójnym życiem - to znak,
      że chcesz coś zmienić. Podjąć decyzję, która rozwiąże sprawę. Dla
      Twojego zdrowia emocjonalnego będzie najważniejsze, abyś zdecydował
      się, o co tak właściwie chcesz walczyć. O narzeczoną czy kochankę.
      Nikt na forum nie pomoże Tobie podjąć decyzji. Jedyne do czego
      możemy zachęcać to rozwiązanie sytuacji, która Ciebie tak męczy
      -------------------------------------------------------
      Przeczytaj, jak poradzić sobie z emocjami w trójkącie i co
      przeżywają kobiety:
      www.mydwoje.pl/byc-ta-druga-jak-zyc-w-trojkacie
      • rubik_killer Właściwie nic odkrywczego 04.01.10, 02:33
        John_Doe,

        Jako była kochanka, oraz jako osoba, która żyła w podwójnym związku, naprawdę
        radzę to przerwać, zanim wpadniecie głębiej. Zdradzaną kobietą też byłam, ale
        nieregularnie i nie stale, więc to trochę inaczej smakuje... uncertain

        Rozumiem, że kochasz swoją kochankę, ale do momentu kiedy nie wiesz na pewno
        czego chcesz, nie powinieneś tego ciągnąć.

        Primo: cierpisz i będziesz cierpiał jeszcze bardziej
        Secundo: kochanka cierpi zapewne nie mniej niż Ty. I też jej lepiej nie będzie z
        czasem.
        Tertio: legalne drugie połówki mają w zwyczaju się dowiadywać o romansach swoich
        niewiernych partnerów. I wtedy też cierpią, no i przy okazji ogólnie robi się
        raczej nieciekawie.

        Im dłużej w tym tkwisz, tym trudniej Ci będzie. Twoja na razie piękna relacja z
        kochanką może się zacząć wkrótce psuć, bo nienawidząc sytuacji w której tkwicie,
        możecie zacząć nienawidzić siebie nawzajem.

        Skoro piszesz, znaczy że chcesz poznać rady innych, więc wprost radzę. Z
        kochanką zerwij, bez dawania jej nadziei na przyszłość, bez oczekiwania od niej,
        że będzie na Ciebie czekać. Nie masz do tego prawa do momentu kiedy nie będziesz
        jej w stanie uczciwie obiecać, że z nią się zwiążesz.

        Z narzeczoną porozmawiaj. W zależności od tego czego się po niej spodziewasz -
        mniej lub bardziej szczerze. Zakładam, że ona też widzi problemy w Waszym
        związku. Ja bym poprosiła o czas w samotności, o coś w rodzaju separacji, do
        namysłu. Możesz ją stracić. Ale to da Ci pewną emocjonalną higienę, która może
        pozwoli Ci ustalić czego naprawdę chcesz i potrzebujesz. A ustalić to powinieneś
        jak najszybciej - w imię własnego szczęścia, ale także dobra tych dwóch kobiet.

        Jedno jest pewne - im dłużej w tym tkwisz, tym trudniej będzie Wam wszystkim.
        Wybór wcale nie będzie łatwiejszy, rozstania będą bardziej bolesne.

        Wiem, bo byłam w Twojej sytuacji i w sytuacji Twojej kochanki. Żadnej z tych
        pozycji nie zazdroszczę.

        I pamiętaj, że niezależnie od tego jak starasz się nikogo nie skrzywdzić, jak
        delikatny starasz się być... I tak będzie krzywda. Niestety.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja