Bilans kochanki.

06.01.09, 09:22
Kim jest kochanka?
Wyrachowaną, zakłamaną złodziejką cudzych mężów?
Naiwną nastolatką, która wierzy, że wybranek jej serca odejdzie od
żony, dzieci, wspólnego konta w banku?
A może nieszczęśliwą kobietą, która miała pecha, bo pokochała
zajętego mężczyznę?
    • ta Re: Bilans kochanki. 06.01.09, 11:10
      Pkt 3.Zakochała się? To się zdarza. Tylko dlaczego została jego kochanką ?
      Zakochanie tłumaczy wiele, ale wchodzenie w układ kochanek-kochanka jest
      autodestrukcyjne.
      Tak więc można brać pod uwagę także zaburzenie osobowości lub co najmniej
      labilność emocjonalną, to zaś może mieć przyczyny np w braku wzorców ( bardzo
      ogólnie rzecz ujmując).
      Motywacje różne są , choć nie jest ich tak znowu wiele. Życie jednak leci
      schematami smile

      Poniżej kochanka tłumaczy, dlaczego wchodzi w takie związki.
      Dopuszczam, że autorka lekko podkolorowała dla efektu "literackiego", ale stany
      jakie opisuje wydają się być prawdziwe.
      Ta_
      --------------------------------------------------------------------
      Tekst znaleziony w sieci i przytoczony w całości, bez ingerencji:

      "Doszłam do wniosku, ze wolę być kochanką. Wolę te porywy serca, te tajemnice,
      to ukrywanie się z emocjami, szamotanie wewnętrzne. Lubię tę niepewność. Ciągłą
      walkę. Te skradzione pocałunki, przeszeptane rozmowy telefoniczne, noce zabrane
      z życia. Lubię to poprostu. Wtedy czuję, ze żyję, ze ktoś dla mnie jest gotowy
      narobić głupstw, nie zastanawiajac się nad pewnymi konsekwencjami. Lubię ten
      wzrok, gdy gdzies jadę z kochankiem, a on spogląda na mnie prowadząc samochód
      poządliwie i zachłannie i zdecydowanie zbyt często by było to bezpiecznesmile. Ta
      swiadomośc braku czasu, zaszczucia, scigania... To wszytko jest ekscytujące.
      Szarość codzienności, wyznań nie szeptanych, a wygłoszonych z piekną dykcją przy
      wszytkich, na forum...jakoś hmmm...nie trafia do mnie. Dziwne..."

      • karina_online Re: Bilans kochanki. 06.01.09, 12:08
        > Tekst znaleziony w sieci i przytoczony w całości, bez ingerencji:
        >
        > "Doszłam do wniosku, ze wolę być kochanką. Wolę te porywy serca,
        te tajemnice,
        > to ukrywanie się z emocjami, szamotanie wewnętrzne. Lubię tę
        niepewność. Ciągłą
        > walkę. Te skradzione pocałunki, przeszeptane rozmowy telefoniczne,
        noce zabrane
        > z życia. Lubię to poprostu. Wtedy czuję, ze żyję, ze ktoś dla mnie
        jest gotowy
        > narobić głupstw, nie zastanawiajac się nad pewnymi konsekwencjami.
        Lubię ten
        > wzrok, gdy gdzies jadę z kochankiem, a on spogląda na mnie
        prowadząc samochód
        > poządliwie i zachłannie i zdecydowanie zbyt często by było to
        bezpiecznesmile. Ta
        > swiadomośc braku czasu, zaszczucia, scigania... To wszytko jest
        ekscytujące.
        > Szarość codzienności, wyznań nie szeptanych, a wygłoszonych z
        piekną dykcją prz
        > y
        > wszytkich, na forum...jakoś hmmm...nie trafia do mnie. Dziwne..."
        >
        Okej wszystko opisane w różowych kolorach, a czy druga strona medalu
        nie wygląda tak?
        Kochanka jest tą, która umiera w zaciszu czterech ścian z tęsknoty.
        Fakt może i jest najważniejsza, dopóki nie stawia żadnych warunków,
        niczego nie oczekuje i potrafi się cieszyć kazdą minutą , którą on
        jej ofiaruje. W chwili gdy wszystko się wydaje, okazuję się, że
        była w jego życiu tylko epizodem, chwilą słabości albo receptą na
        małżeńską rutynę. Jego wielka miłość nagle wygasa kiedy z podkulonym
        ogonem wraca do żony. I co ma z tego kochanka, piętno złej,
        niemoralnej kobiety, która wyciąga rękę po cudzego męża.
    • onderun_100 Re: Bilans kochanki. 06.01.09, 11:47
      Kochanki są różne.
      Pochodzą ze wszystkich grup, które opisałaś, jak również z paru
      innych (np: zakochała się nie wiedząc, że to zajęty mężczyzna, a
      później stała się wyrachowana),
      Takie życie. Czasem schematyczne, czasem - nie.
      • n.i.p.69 Re: Bilans kochanki. 07.01.09, 09:15
        Owszem! kochanki są różne, chociażby dlatego,że kazdy z nas jest inny, ale
        podłoże takich zachowań (bez wzgledu na forme, status społeczny, czy pozim IQ
        wink) to potrzeba "miłości" ktorej brak w rodzinie generacyjne, ukształtował
        nieświadome przekonanie o niezasługiwaniu na nią, stąd ta nieokiełznana
        satysfakcja z namiastki choćby kradzionego uczucia, dajacego im poczucie 'że nie
        sa jednak takie najgorsze jak im sie wydawało' do tego dochodzi efekt uboczny,
        ktorym jest nierozerwalna wieź emocjonalna z rodzicem(edyp(?)) co skutkuje
        niezdolnością do tworzenie zdrowych relacji interpersonalnych.

        .... taki niestety jest schemat, ktory najczęściej nazywacie "życiem"smile
    • fam.me Re: Bilans kochanki. 06.01.09, 15:19
      słowo "bilans" to zestawienie zysków i strat .
      Bilans kochanic jest zawsze ujemny, czyli straty przeważają nad zyskami.

      Tytuł jest nieadekwatny do twojego postu - Karolino!
      • karina_online Re: Bilans kochanki. 07.01.09, 13:40
        fam.me napisała:
        > Bilans kochanic jest zawsze ujemny
        Skąd taka pewność?
        Masz na to jakieś statystyki?
      • kolorowaelka Re: Bilans kochanki. 07.01.09, 14:20
        > Bilans kochanic jest zawsze ujemny, czyli straty przeważają nad
        zyskami
        I tu się mylisz!
        Zawsze są zyski i straty.
        Ja byłam kochanką już kilka razy i myslę, że wiele romansów jeszcze
        przede mną. Nie jestem zepsutą kobietą kradnącą cudzych mężów.
        Kiedyś jak każda z was wierzyłam, że uda mi się załozyc rodzinę.
        Niestety tydzień przed ślubem dowiedziałam się, że mój narzeczony
        spotyka się z mężatką. Tak to się wszystko zaczeło.
        Mój bilans ma nie tylko straty, ale i zyski.
        Plusy:
        + wierzę, że nadal jestem atrakcyjna;
        + poznałam zakamarki męskiej duszy;
        + potrafię odbić cudzego męża tak jak kobieta która zniszczyła moje
        szczęście;
        + mam lepszy seks niż niejedna mężatka;
        Minusy:
        - nie mogę pozwolić sobie na dziecko;
        - jestem tą trzecią, która musi czekać;
        - nie mam czasu dla przyjaciół, nie mam się komu zwierzyć;
        Mam gdzieś co sobie o mnie pomyślicie.
        I jak fam.me odpowiedz zgodna z tytułem postu?
        • n.i.p.69 Re: Bilans kochanki. 07.01.09, 16:51
          1!
          "wierzę, że nadal jestem atrakcyjna;".... no cóż, właśnie dlatego jesteś
          kochanką(zawodową) żeby się dowartościować, ale niestety to tylko pozór i działa
          stosunkowo krótko(?)
          2!
          "poznałam zakamarki męskiej duszy;".. to chyba nie wymaga komentarza, a wywołuje
          raczej uśmieszek politowania.
          3!
          "potrafię odbić cudzego męża tak jak kobieta która zniszczyła moje
          > szczęście;".... sama przyznajesz, że masz zniszczone zycie, zemsta w tym
          stylu, żenada! swiadczy tylko o tobie
          4!
          "mam lepszy seks niż niejedna mężatka;"... no na pewno, niejedna mężatka ma
          gorsz, ale też niejedna ma lepszy, więc argument raczej słaby.
          5!
          "nie mogę pozwolić sobie na dziecko;"... eee tam taki drobiazg! przecież nie po
          to sie zyje, żeby mieć dzieci.
          6!
          "jestem tą trzecią, która musi czekać;".....nie martw się, jak mu się zachce to
          zawsze znajdzie troche czasu, ale szkoda, ze jestes aż trzecia!
          7!
          "nie mam czasu dla przyjaciół, nie mam się komu zwierzyć;"... hmmm ciekawe dlaczego?

          .... ale Masz racje, że nie przejmujesz się opiniami innych, ważne co Ty myslisz
          o Sobie wink
          • lonely.stoner Re: Bilans kochanki. 07.01.09, 20:59
            mi sie wydaje ze z taka kobieta musi byc cos nie halo, o ile nie
            laczy jej z facetem tylko seks. ale jesli taka laska sie zakochuje i
            liczy na cos wiecej to musi miec cos nie tego pod beretem, bo zawsze
            bedzie ta druga. Jak jabym sie zakochala to chcialabym byc
            najwazniejsza dla mezczyzny, a kochanka musi zyc w ukryciu, nie
            mozna oficjalnie sie niegdzie razem pokazac, ciagle wiedzie zycie
            tej drugiej...nic w tym fajnego, nie rozumiem jak mozna sie w ogole
            zakochac w zonatym facecie?? mozna sie pobzykac i tyle. mi sie
            wydaje ze typ kochanki zakochanej pasuje do jakiejs kobiety z
            ondulacja, nizebyt urodziwej ktora sama nie wie czego chce od zycia,
            troche zakompleksionej...takiej starszej pani okolo 40. A takiej do
            bzykania to juz chyba wlasciwie wszystko pasuje, musi byc jakas
            wyluzowana laska co ma w d... kolesia i wie co z niego za typ, wiec
            nie roi sobie jakis chorych nadziei.
Pełna wersja