a co powiecie na to..?

09.01.09, 19:02
Bo ja przezyłam szok i nie moge dojść do siebie.
10 lat romansu,ja męzatka,on żonaty ok.Układ w miare odpowiadał nikt nie
chciał się rozchodzić.
W koncu ja rok temu wniosłam pozew o rozwód.Chciałam oczywiscie od mojego
kochanka jasnych decyzji.Nie chciał odejśc od rodziny,bo cos ta....
Ok walnełam go i byłam z kims innym kilka miesięcy.W tym czasie mój były
kochanek szalał,popadał w depresje ,na siłe chciał sie spotykac,obiecywał
rozwód .Uległam
Kochałam go do szaleństwa.

Powiedział o nas zonie i sadził ze go wywali,a ta wspaniałomyslnie chciała mu
wybaczyć więc odrazu zmienił zdanie ze zostaje przy zonie.

Potem miał jeszcze 100 róznych decyzji.Wyprowadził sie do kolegi,potem znów do
zony(w tym czasie wyjezdzalismy na wakacje),potem znów do kolegi a ostatnio do
mnie.
Złozył pozew .

Było nam cudownie,były deklaracje i plany spedziliśmy razem świeta i Sylwestra.

W Nowy Rok powiedział ,ryczac ze odchodzi..
Wie ze zrobił mi okropna krzywdę i nie wie dlaczego.

Podobno mnie kocha,zycia sobie nie wyobrazał,do żony nie czuł nic od lat.I co
nagle się w niej zakochał...stwierdził ze chce ratowac swoje małżeństwo.Po tym
jak juz tak wiele zrobił,jak powiedział zonie,jak sie wyprowadził,jak złozył
wniosek....
Mówi,ze nie wie czy da radę bo bardzo mnie kocha,bardziej niz ją i kontaktu
tez nie chce zrywac..i ona o tym wie.
Co to za ratowanie małżenstwa?
Jestem w szoku,tyle osób skrzywdził.....a teraz nawet nie ma odwagi spojżeć w
oczy,jest zimny i obojetny ale wiem ze i tak nie wytrzyma.Nigdy nie mógł
wytzrzymac.
Zastanawia mnie co sie dzieje w umysle takiego faceta,który podejmuje 100
róznych decyzji,sam nie wie czego chce,a zona jeszcze sie cieszy na jego powrót.
Traumę mam ,tak mi sie zaczął Nowy Rok.Nie moge dojsc do siebie.
Jak wyleczyć się z tej miłości.Poki co zmieniłam numer telefonu ale co z
tego...czy starczy mi sił aby go odtrącic gdy zatęskni
    • bbaacc87 Re: a co powiecie na to..? 09.01.09, 19:38
      Jakiś psychol, serio ... A Ty znajdz sobie kogoś kto nie będzie Cię
      ciągle ranił smile
      • woman-in-love Re: a co powiecie na to..? 09.01.09, 21:47
        nawet nie psychol - to by go jakoś usprawiedliwiało. Zwykły mięczak.
        • n.i.p.69 Re: a co powiecie na to..? 10.01.09, 06:30
          Mięczak? też, ale przede wszystkim dzieciak! duzy, niedojrzały, wewnetrznie
          skonfliktowany nieokreslony i niezdolny do samodzielnych odpowiedzialnych
          decyzji....dzieciak! ale nie odstaje w ogólnym zarysie zbytnio od innych
          "zdradzajacych" ambiwalencja to typowa cecha charakteru tego typu osobowości.
          ..... i dodam jeszcze, że osoby dorosłe, zrównowarzone emocjonalnie oraz zdolne
          do racjonalnej oceny rzeczywistości, nie wikłaja się w intymne relacje z
          "dzieciakami"wink
          • flying_kobieta do n.i.p.69 10.01.09, 09:41
            Masz rację z tym ostatnim zdaniem....ale nie sądziłam ze moze byc taki
            miekki,takim dzieciakiem.Widzę to teraz po tym co przezyłam od lipca gdy
            powiedział o nas żonie.Tak czy owak ból pozostaje bo strasznie go kochałam i
            kocham bo przeciez uczucie,emocje któe były tak silne miedzy nami,nie znikną w
            ciągu kilku dni.Sądziłam i bardzo wierzyłam w to ze skoro powiedział jej,zlozył
            pozew i wyprowadził się z domu będzie ok,tymbardziej ze bylismy szczęsliwi razem.
    • malgoszac Re: a co powiecie na to..? 09.01.09, 23:01
      jesli Cie to pocieszy to znam podobnego pana... koszmar nie facet!!!
      • 37justysia Re: a co powiecie na to..? 10.01.09, 14:39
        Raczej oboje jestescie dziecinni i bawicie sie od wielu lat bo powiedz na co liczylas przez te lata czekajac na niego?czy to bylo dojzale z twojej strony?a teraz dziwisz sie ze on jest rozdarty?kobieto on juz przyzwyczail sie do podwojnego zycia i to dzieki tobie bo to ty go tego nauczylas swoim dziecinnym postepowaniem.On nie potrafi podejmowac powaznych decyzji bo gdyby zona podjela decyzje ze to koniec malzenstwa on by wiedzial ze z nia koniec i ty mu pozostajesz ale zona jest od was madrzejsza i nie wziela na siebie tej decyzji bo pewnie zna go i przewidziala jego reakcje a ty tak samo nie potrafisz podjac dojzalej decyzji bo skoro podejmujesz decyzje ze z wami koniec bo nie widzisz sensu bo on jest jaki jest to po co pozwalasz mu wracac?bo tesknisz?bo kochasz?czy bardziej boisz sie stawic zyciu czola i zaczac zycie od nowa bez niego?tak to jest trudne ale takie jest zycie trzeba podejmowac wybory i decyzje.
        • flying_kobieta Re: a co powiecie na to..? 10.01.09, 16:00
          Poniekąd przyznaję Tobie rację,ale miłośc nie wybiera,a ze facet miekkim dydkiem
          robiony to inna sprawa.Nikt z nas nie potrafił sie oddciac na stałę bo tak czy
          owak widywalismy się siła rzeczy i zawsze wracalismy do siebie.
          Czy czekałam przez te lata ?Nie...
          Ale czekałam i wierzyłąm w to ze jak powiedział zonie o Nas sam w lipcu zeszłęgo
          roku i chciał odejśc to odejdzie.Czytałam ja wredna jego gg ,pisał do znajomych
          jescze w listopadzie ze nie wraca do zony ,ze jest pewien w 101 proc,ze chce
          spędzić ze mna resztę zycia,ze jest cudownie.
          Tymbardziej nie rozumiem....
          Moze faktycznie nie starczyło mu siły na to wszytsko....moze jest zbyt
          wrazliwy,zbyt wygodny...moze boi sie zmian ,boi sie przyszłosci.
          Był zalezny finansowo odemnie choc nie dałam mu tego odczuć,mógł pracowac ze mną
          tez podejmował 100 razy rózne decyzje,az w koncu go nie chcieli w tej pracy.
          Martwił sie ze moze go kiedys wywalę a on tu tylko z reklamówka przyszedł i
          gdzie wtedy pojdzie,a ja bym nigdy tego nie zrobiła.Kochałam go i kocham do
          szalenstwa,jest cudownym,ciepłym facetem na którego moglismy liczyc w kazdej
          sytuacji.

          Moze wolał to swoje stabilne zycie o ile teraz takowe będzie....bo to ze zona
          powiedziała WYBACZAM nic nie znaczy,jak zyc po latach zdrad i oszukiwań.....
          • 37justysia Re: a co powiecie na to..? 10.01.09, 19:22
            Wiesz nie chce cie martwic ale z tego co piszesz to taki typ czlowieka.Niezdecydowany nie potrafiacy sam podejmowac decyzji jestem pewna ze ty jestes silna kobieta bo wlasnie tacy mezczyzni tkwia przy takich kobietach.Napewno jest wygodny bo ma ciebie a co sie z tym wiaze wspanialy sex podniecenie z tego co zrozumialam dobra prace a z zone stabilizacje i bezpieczenstwo.Wiem ze milosc nie wybiera wiem to doskonale ale jestesmy istotami rozumnymi i potrafimy okreslac sytuacje myslec analizowac wiec jesli tak pomyslisz w spokoju to powiedz czy warto tkwic w tym zwiazku?co bedzie dalej?pomysl zona go przycisnie on zerwie z toba i co wtedy?zostaniesz sama a on tez niby bedzie nieszczesliwy itt.ale bedzie u boku zony.
            • flying_kobieta Re: a co powiecie na to..? 10.01.09, 20:09
              Wiem....ze nie warto i wiem ze masz rację.Nie sadziłam,ze nie jest odpowdzialny
              za swoje słowa i czyny.Teraz to wiem bo zranił 2 rodziny.Czy zona mu faktcznie
              wybaczy tego nie wiem.

              Co do tej pracy to jej nie ma ,wolał zostac w tej starej w której pracuje od 20
              lat zarabiając grosze niż ja zmienic na nową i zarabiac 10 razy więcej.

              Załosne i tragiczne.
            • flying_kobieta Re: a co powiecie na to..? 10.01.09, 20:14
              tak ,ja i jego zona to dwie silne osobowości,a on...Boże..
              Włsciwie spoglądając na to z innej strony ja jestem z tej trójki w najlepszej
              sytuacji.Jestem teraz wolna,ból przejdzie,a on będzie wkupywał się załosnie w
              łaski zony i grał kochającego czułego męża,a 9 czy 10 lat ja walił w rogi,a ona
              zaufa mu.....jak będzie wyglądało teraz ich małżentwo.To juz nie mój interes ale
              ja bym juz takiego męza nie chciała któy tyle lat mnie zdradza i jeszcze mói ze
              kocha inną..
              • onderun_100 Re: a co powiecie na to..? 10.01.09, 20:57
                Flying, ja nie jestem pewna, czy ona mówiąc, że kocha inną,
                faktycznie kocha...
                wiesz, czasem ludzie mówią różne rzeczy.
                Akurat to, doskonale wiem. Sama RÓŻNE rzeczy mówię swojemu k.
                A czy zgodne są z prawdą to inna zabawa.
                A żone mógł powiedzieć, ze po latach przekonał się, że tylko ją
                NAPRAWDĘ kocha . i to też nie musi być prawda.
                sory, ale tak mi jakos przyszło do głowy.
                jako kochance.
                • flying_kobieta Re: a co powiecie na to..? 10.01.09, 21:02
                  Mi też....
                  Ciekawe co za kity jej wciska teraz
                  • monaliza81 Re: a co powiecie na to..? 10.01.09, 22:02
                    Witaj flying_kobieto smile Rozumiem Cię doskonale przeżyłam podobną sytuację, z
                    tymże mój J. starał się o mnie 4 lata, w końcu rozwiódł się z żoną i przeniósł
                    do mnie - sielanka trwała pół roku...Usłyszałam, że nie może wziąć za moja
                    wrażliwość odpowiedzialności, że sam nie wie czego chce i tak właściwie to
                    stwierdził, że on w ogóle nie potrafi kochać... Wiesz co? Jak usłyszałam od
                    niego ten ostatni tekst, wywaliłam go za drzwi. Ryczałam miesiąc dzień w dzień;
                    niestety widywałam go dość często (ta sama branża), przy nim się trzymałam -
                    nawet nie odpowiadałam na jego dzień dobry - wiem, że to cholernie trudne, ale
                    dałam radę, zacisnęłam zęby, robiłam różne rzeczy żeby zapełnić sobie czas, żeby
                    nie myśleć (fitness, częstsze spotkania z przyjaciółmi i takie tam), po 4
                    miesiącach zaczęło puszczać, przeszło mi zupełnie kiedy spotkałam przypadkiem
                    jego ex żonę - ona zaproponowała kawę. Powiedziała mi, że teraz jest szczęśliwa
                    i do tej pory nie wierzy, że mogła być tak głupia, żeby wyjść za takiego palanta
                    i okazało się, że odchodząc od niej powiedział dokładnie to samo co mnie. A on,
                    cóż... kręcą się wokół niego dziewczyny, ale mnie to już nie dotyczy. Żyję swoim
                    życiem i życzę Tobie tego samego. Teraz wiem, że szkoda życia na takich idiotów.
                    Trzymaj się
                • n.i.p.69 Re: a co powiecie na to..? 11.01.09, 00:22
                  .....to niesamowite, jak bardzo Jestescie zdesperowane i spragnione czyjegoś
                  uczucia, nie przeszkadza Wam, że facet to kompletny dupek! klamca!
                  nieodpowiedzialny dzieciak!.....byleby tylko mówił Wam, że "kocha"
                  ...... to jest naprawdę, aż niesmaczne i godne politowania.
                  ...kobity!!! zacznijta sie szanować, to podstaswowy warunek, żeby ktoś obdarzył
                  Was szacunkiem a tym bardziej prawdziwym uczuciem(?)
                  • flying_kobieta Re: a co powiecie na to..? 11.01.09, 08:44
                    tak i tu tez przyznam rację.Ja w związku z męzem nie miałam czyłosci i miłości
                    był alkoholikiem,gdy poznałam "jego"dał mi o wszytsko czego potrzebowałam i
                    teraz trudno się z tego uwolnić,ale mam nadzieję,ze mi się uda.Trzymajcie
                    przynajmniej za mnie kciuki bo faktycznie szkoda mojego zycia,mojego zdrowia ,a
                    on i tak ma to teraz głęboko gdzieś.Wrócił do zonki i teraz wkupuje się w jej
                    łaski.Zabawaił sie uczuciem moim i moich dzieci,a o niego dbałam i oddałam mu
                    całą siebie,a jego nie stać teraz na nic,na spojzednie w oczy na zwykłe
                    przepraszam.Tylko powie ze NIE WIEM DLACZEGO TO ZROBIłEM
                    • onderun_100 Re: a co powiecie na to..? 11.01.09, 09:05
                      Moje kciuki masz smile
                      Oby były potrzebne względnie krótko.
                    • fam.me [...] 11.01.09, 14:53
                      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
                    • n.i.p.69 Re: a co powiecie na to..? 12.01.09, 08:43
                      Podstawowym problemem w zwiazkach sa "oczekiwania" zazwyczaj dobieramy sie w
                      pary według klucza swoich zaburzen i deficytow emocjonalnych, odbywa sie to tak,
                      że poznając kogoś kto ma podobne do nas potrzeby, nieswiadomie wyczuwamy bratnia
                      dusze majac poczucie zrozumienia, ale w momencie realizacji zwiazku okazuje sie,
                      że partner/ka nie potrafią nam tego dać, z prostej przyczyny SAMI MAJA PODOBNE
                      OCZEKIWANIA WZGLĘDEM NAS!!!... czasem zdarza sie,że ktoś mimo brakow stara sie
                      zaspokoic nasze potrzeby, ale w przyrodzie nic nie ginie, i majac poczucie
                      krzywdy rekompensuje sobie te stratę w inny sposób(byc może taki mechanizm
                      zadzialal w Twoim zwiazku, jawnie patologicznym(alkoholizm męża))....i choć
                      roszczeniowe traktowanie partnera/ki jest zjawiskiem dość powszechnych i dotyka
                      praktycznie wszystkie zwiazki, to od dojrzałości partnerów i ich zaangażowania
                      oraz oczywiscie poziomu zaburzeń zalezy finał. pozdr....
                      • ta_kura_domowa Re: a co powiecie na to..? 15.01.09, 13:14
                        A ja uważam, że wygrałaś los na loterii.Nie żartuję.
                        Pomyśl sobie - dzięki kochankowi zdecydowałaś sie rowieść z meżem
                        alkocholikiem - DUŻY PLUS!
                        Bardzo szybko kochanek okazał się beznadziejny -PLUS za minimalną
                        liczbę straconych dni!
                        Masz dobrą pracę i dzieci - PLUS ZA BRAK PROBLEMÓW ZE ŚRODKAMI DO
                        ŻYCIA I ZA OBECNOŚĆDZIECI,KTÓRE CIĘ KOCHAJĄ.

                        Teraz pozostaje tylko odciać sie uczuciowo od obu Panów -ex męża i
                        ex kochanka...Przy takiej liczbie plusów powinnaś dać sobie radę.
                        Oby rozsądne myślenie zwyciężyło i obyś jak najszybciej mogła sie
                        cieszyć z życia.
    • magiczna_marta Re: a co powiecie na to..? 15.01.09, 13:34
      > W koncu ja rok temu wniosłam pozew o rozwód.Chciałam oczywiscie od
      mojego
      > kochanka jasnych decyzji.Nie chciał odejśc od rodziny,bo cos ta....

      No ale po co skladalas ten wniosek, skoro w poprzednim zdaniu
      napisalas ze uklad wszystkim pasowal? Chyba jednak nie do konca...

      > Powiedział o nas zonie i sadził ze go wywali,a ta wspaniałomyslnie
      chciała mu
      > wybaczyć więc odrazu zmienił zdanie ze zostaje przy zonie.

      A to jaka malpa, jak by go wywalila to by moze do Ciebie przyszedl.
      Jak zwykle wszystkiemu winna ta paskudna zona...

      > Jestem w szoku,tyle osób skrzywdził.....a teraz nawet nie ma
      odwagi spojżeć w
      > oczy,jest zimny i obojetny ale wiem ze i tak nie wytrzyma.Nigdy
      nie mógł
      > wytzrzymac.

      A Ty to nikogo nie skrzywdzilas?
      A jak jednak wytrzyma to co? Tez wina zony bedzie bo
      go "wspanialomyslnie" (jak to ujelas) przyjela?
      A wpadlas na to ze ta sytuacja to jest byc albo nie byc dla jej
      rodziny? Nie wpadlas na to ze ona cierpi jak cholera ale kocha tego
      drania i jest gotowa zaakceptowac to ze mleko sie rozlalo i juz nic
      tego nie zmieni?
      • ta.druga2 Re: a co powiecie na to..? 16.01.09, 01:27
        Marta podobno macierzyństwo uszlachetnia, a Ty nadal jesteś sobąsmile
        To facet flaying jest skończonym dupkiem,chwiejem małorolnym, a
        facet musi mieć jaja i wiedzieć co chce w życiu. Facet flaying,
        kaczki big to gówniarze. Mnie się udało, bo mój M ma jaja. Od
        początku wiedział, że chce byc ze mną.Oczywiście musiało to potrwać,
        ale nigdy przenigdy, kiedy już podjął taka decyzję nie dał mi
        powodu, zeby w mojej głowie pojawiła się myśl, ze może być inaczej,
        ze zmieknie i z pokulonym ogonem wróci do zony.
        Flaying moja rada szczęśliwiej mężatki dawnego kochankasmile Olej go z
        góry na dół. Z nim już tak zawsze będziesz miała, że nie wiesz kiedy
        wróci w niego chwiej. Nie obwiniaj się o swoje emocje, wyrzuty,
        miałaś prawo do nich, bo takie związki są trudne. Zawsze i dla
        wszystkich.Dla żon, mężów, kochanek. Zawsze i dla wszystkich. Mnie
        się udało, ale tez nie było łatwo, oooo nie. Zwłaszcza dwa lata jego
        rozwodu były koszmarem. Ale ja od początku byłam pewna, bo facet był
        pewien czego w życiu dalej chce.
        A Tobie Marto gratuluje pięknego dzidziusia i życzę Ci, aby ten
        dzieciak poczęty " na zgodę" scementował Twoje małżeństwo, a Tobie
        dodał pogody ducha i dystansu do ludzi.
        • ta.druga2 errata:-) 16.01.09, 01:31
          Miało być "że nie wiesz kiedy do niej wróci a kiedy do Ciebie, bo
          to chwiej"
        • magiczna_marta Re: a co powiecie na to..? 16.01.09, 11:49
          @ta.druga2- ciekawe skad wnioski ze moje drugie dziecko
          bylo "poczete na zgode" jak to napisalas
          zastanow sie 2 razy zanim bedziesz powtarzac glupoty za Korona i
          Sekunda nie znajac sprawy
          • woman-in-love do m m 16.01.09, 19:05
            mogłabys przynajmniej nie poniewierać zdjęcia własnego dziecka na forum, gdzie
            piszesz szmatławe teksty
    • prawidlowe-podejscie Re: a co powiecie na to..? 16.01.09, 21:20
      flying_kobieta napisała:

      > Bo ja przezyłam szok i nie moge dojść do siebie.
      > 10 lat romansu,ja męzatka,on żonaty ok.Układ w miare odpowiadał
      > nikt nie chciał się rozchodzić.

      szok przezylas na wlasne zyczenie, niech to wypunktuje dla Ciebie
      abys rozumiala dobrze
      1. romans 10 lat - to jak drugie malzenstwo
      2. oboje w zwiazkach i mowisz ze bylo OK
      3. uklad odpowiadal i NIKT NIE CHCIAL SIE ROZWODZIC

      to co wyzej to TWOJE slowa nie moje

      > W koncu ja rok temu wniosłam pozew o rozwód.

      ??????? przeczytaj co powyzej i zastanow sie CO TY ZROBILAS
      bo to TY chcialas zmienic uklad, ktory WAM obojgu odpowiadal
      po co????
      aaaaa po to aby teraz narzekac na forach i nie tylko ale idzmy dalej

      > Chciałam oczywiscie od mojego
      > kochanka jasnych decyzji.Nie chciał odejśc od rodziny,bo cos ta..

      NO PRZECIEZ BYL JASNY UKLAD!!!! po co bylo to zmieniac????
      on nie chcial zmieniac ukladu, on podjal decyzje, ale TY musialas
      cos zmienic w waszym ukladzie aby schrzanic dwie rodziny i nie
      zmontowac trzeciej

      > Ok walnełam go i byłam z kims innym kilka miesięcy. W tym czasie
      mój były
      > kochanek szalał,popadał w depresje ,na siłe chciał sie
      spotykac,obiecywał
      > rozwód .Uległam Kochałam go do szaleństwa.

      opadly mi rece, ale wiesz co oboje jestescie siebie warci, on matol
      a Ty walnieta

      > Powiedział o nas zonie i sadził ze go wywali,a ta wspaniałomyslnie
      chciała mu
      > wybaczyć więc odrazu zmienił zdanie ze zostaje przy zonie.

      on powiedzial zonie po to aby ONA MU WYBACZYLA!!!! Ty jestes
      naprawde niespelna rozumu, on caly czas szukal pretekstu aby nie
      rozwodzic sie z zona, to TY psulas uklad a on poprostu chcial Cie
      bzykac, bo mu tak pasowalo i nie chcialo mu sie szukac drugiej, bylo
      mu dobrze przez 10 lat...

      > Potem miał jeszcze 100 róznych decyzji.Wyprowadził sie do
      kolegi,potem znów do
      > zony(w tym czasie wyjezdzalismy na wakacje),potem znów do kolegi a
      ostatnio do mnie.
      > Złozył pozew .

      on szukal drogi do pozostania przy zonie, a ze jest pajac nie umial
      tego zrobic tak jak powinien

      > Było nam cudownie,były deklaracje i plany spedziliśmy razem świeta
      i Sylwestra.
      >
      > W Nowy Rok powiedział ,ryczac ze odchodzi..
      > Wie ze zrobił mi okropna krzywdę i nie wie dlaczego.

      on jest matol nie wiedzial jak was obie zatrzymac wiec sie miotal
      jak pijany zajac, wiedzial ze zona mu wybaczy i go przyjmie
      spowrotem wiec chcial miec uklad jeszcze z Toba, a noz sie uda

      > Podobno mnie kocha,zycia sobie nie wyobrazał,do żony nie czuł nic
      od lat.I co
      > nagle się w niej zakochał...stwierdził ze chce ratowac swoje
      małżeństwo.

      on zone kochal, on chcial miec kochanke, a ratuje malzenstwo
      prawdziwie bo widzi ze cos zaczelo sie dokladnie sypac, z Toba byl
      tylko sex.... ot swietny uklad, 10 lat, a TY wszystko popsulas, gosc
      sie tez pogubil

      > Po tym jak juz tak wiele zrobił,jak powiedział zonie,jak sie
      wyprowadził,jak złozył wniosek....
      > Mówi,ze nie wie czy da radę bo bardzo mnie kocha,bardziej niz ją i
      kontaktu
      > tez nie chce zrywac..i ona o tym wie.

      gosc chcial miec dwa domy, no niestety matol nie wie jak to robic...
      on kocha zone i dzieci... z Toba ma dobry sex i to mu sie podoba,
      ale jak widzisz zyc sie z TOBA nie da

      > Co to za ratowanie małżenstwa?
      > Jestem w szoku,tyle osób skrzywdził.....a teraz nawet nie ma
      odwagi spojżeć w
      > oczy,jest zimny i obojetny ale wiem ze i tak nie wytrzyma.Nigdy
      nie mógł wytzrzymac.
      > Zastanawia mnie co sie dzieje w umysle takiego faceta,który
      podejmuje 100
      > róznych decyzji,sam nie wie czego chce,a zona jeszcze sie cieszy
      na jego powrót
      > .

      jeszce raz jakbys nie zrozumiala, ON CHCE BYC Z ZONA, NIE Z TOBA, Z
      TOBA CHCE MIEC SEX, MIELISCIE GO PRZEZ 10 LAT, TY TO POPSULAS, ON
      NIE WIE JAK SIE ZNALEZC W NOWEJ SYTUACJI

      > Traumę mam ,tak mi sie zaczął Nowy Rok.Nie moge dojsc do siebie.
      > Jak wyleczyć się z tej miłości.Poki co zmieniłam numer telefonu
      ale co z
      > tego...czy starczy mi sił aby go odtrącic gdy zatęskni

      Boze, czy Ciebie mamusia upuscila jak bylas mala na glowke?

      sorry za szczerosc, ale widze ze nikt nie byl zbyt dosadny w swoich
      odpowiedziach...

      milosc czy malzenstwo albo inne kochankowanie to uklady, ktore maja
      pewne zasady, jesli chce sie lamac zasady trzeba wiedziec jak
      hmmm... to tak jak z ograniczeniem predkosci, wiekszosc drog w
      Polsce ma ograniczenia, do 110kmh czy 130kmh, sam nie wiem,
      przewaznie na autostradzie jezdze miedzy 150kmh a 220kmh, wiem ze
      lamie przepisy drogowe ale uwazam aby nie zaplacic kary, no i
      najwazniejsze, w Polsce nigdy nie zaplacilem mandatu za szybkosc
      mam nadzieje ze zrozumiesz co chcialem powiedziec ta krotka
      opowiastka, jesli nie, to zadne tlumaczenie i tak tu nic nie pomoze.
      • woman-in-love Re: a co powiecie na to..? 17.01.09, 16:29
        he he he "prawidłowy" ileż sobie zadałeś trudu, chyba chcesz przekonać sam
        siebie, że mięczak i złamas to fajny gość.
        • flying_kobieta Re: a co powiecie na to..? 19.01.09, 01:00
          Przedewszytskim!Nie rozwodziłam się dla kochanka tylko sama dla siebie......a
          mój kochanek jak zaczął mnie tracic(rozstałąm się z nim na kilka mies) to sam
          już zaczął mówić o rozwodzie i odejsciu od żony.No i tak sie buja.....chwiej
          straszny.W ciągu jednego dnia ma kilka decyzji Koszmar.Psycholog mu już nawet
          nie pomoże ...
    • flying_kobieta Re: a co powiecie na to..? 19.01.09, 19:48
      co chciałam dodać...jaki wzorzec ma mój kochanek z domu...jego ojciec miał dwie
      kobiety i one chyba siebie w iare akceptowały i zadna z nich nie potrafiła tego
      przerwac.On przerwał.Wiecie kiedy ??
      Dopiero wtedy kiedy umarł!!!
      • flying_kobieta Re: a co powiecie na to..? 19.01.09, 19:54
        a co u mnie...oczywiście ,ze wrócił...znów chciał być ze mną...tylko ze od
        czwartku do niedzieli miał znów 10 decyzji.Ostatnia taka,ze nie mam pisac nawet
        do niego.Nie piszę!On pisał,ja nie opsisuję....
        Sfiksowana głowa ,tu juz psycholog nie pomoze (chce chodzić na terapię).Mówi
        znajomym ze kocha tylko mnie ,zawsze bedzie mnie kochał...a nie potrafi
        odejsc...bo mu żal...czego??Grila przy domu(ja mieszkam w bloku,spotkan kolegów
        przy tym ze grilu,spokoju-ja mam 5 letnie dziecko).Tak ze niech sobie bedzie
        szczesliwy z ta zona któej nie kocha,z tym grilem i kolegami.
        Jest gorszy od mojego męza alkoholika,choc nie pije....
        • prawidlowe-podejscie Re: a co powiecie na to..? 19.01.09, 20:31
          flying_kobieta napisała:

          > a co u mnie...oczywiście ,ze wrócił...znów chciał być ze
          mną...tylko ze od
          > czwartku do niedzieli miał znów 10 decyzji.Ostatnia taka,ze nie
          mam pisac nawet
          > do niego.Nie piszę!On pisał,ja nie opsisuję....
          > Sfiksowana głowa ,tu juz psycholog nie pomoze (chce chodzić na
          terapię).Mówi
          > znajomym ze kocha tylko mnie ,zawsze bedzie mnie kochał...a nie
          potrafi
          > odejsc...bo mu żal...czego??Grila przy domu(ja mieszkam w
          bloku,spotkan kolegów
          > przy tym ze grilu,spokoju-ja mam 5 letnie dziecko).Tak ze niech
          sobie bedzie
          > szczesliwy z ta zona któej nie kocha,z tym grilem i kolegami.
          > Jest gorszy od mojego męza alkoholika,choc nie pije....

          przeczytaj uwaznie moj post,
          1. ON NIE CHCE ODCHODZIC OD ZONY, BO JEMU JEST TAM DOBRZE
          2. mieliscie uklad przez 10 lat, Ty odeszlas od meza, ale to nie
          znaczy ze on chcial zmieniac swoj uklad z Toba i zona
          3. teraz dopiero wiem dlaczego odeszlas od meza - ALKOHOLIKA
          4. jesli go bedziesz naciskac on bedzie sie miotal latami, bo
          decyzje to on dawno podjal ON ZOSTAJE Z ZONA.
          * taka jest moja opinia...

          powodzenia
          • flying_kobieta Re: a co powiecie na to..? 19.01.09, 23:19
            1.Moze woli bezpieczenstwo i stabilizacjię u zony-pod warunkiem,ze teraz bedzie
            ja miał...
            Bedac ze mna byl zalezny odemnie finansowo itp.ale ja go kochalam i kochocham do
            szalenstawa i problemu z tego nie robilam,mogł pracowac ze mna..miotal sie tak
            samo...
            2.Ja odeszlam..i wtedy z tego co mowił dzieki moim decyzjom zauwazył szansę,ze
            mozemy byc w koncu razem i tez coś zaczął robić w tym kierunku ale dopiero wtedy
            gdy postawiłam pod murem,tak albo tak-nie to żegnaj!I na pół roku go
            zostawiłam.....poznałam wolnego faceta ale go nie kochałam....zostawiłam go.Ale
            w czasie gdy byłam z nim mój odwieczny kochanek szalał,pisał,wydzwaniał,rozwód
            obiecywał,cuda ,niewidy....

            No i od lipca 2008 trwa szarpanina.....
            • flying_kobieta Re: a co powiecie na to..? 19.01.09, 23:24
              Tylko ze on sam mówi i widziałam na gg (wredna jestem ze czytałam)ze pisał do
              swoich znajomych iż mógł byc ze mna juz dawno,mysli o tym zeby byc ze mna tak od
              5 lat!!!!!!!!!!!
              Tymbardziej nierozumiem.Najgorsze to ze on sam siebie nie rozumie
              • magiczna_marta Re: a co powiecie na to..? 20.01.09, 07:48
                Tia, na wiadomoosciach z gg mozesz polegac...jak na Zawiszy
                litosci
              • ta Do flying_k 20.01.09, 14:19
                Mam wrażenie, ze jesteś uzależniona od poziomu adrenaliny, jaki dawało ci
                pożycie z alkoholikiem i 10-letni romans. W skrócie - bardziej, czy mniej
                świadomie "szukasz guzów".

                Twój kochanek zaś zachowuje się, jak opisał ci "prawidłowy", akurat w tym
                temacie możesz prawidłowemu uwierzyć. Zrobił na tym wątku dobrą robotę tak jasno
                wykładając kawę na ławę. Kochanki powinny studiować te wypowiedzi prawidłowego
                szczególnie starannie.

                W sumie uważam, że powinnać dać sobie szansę na spokojniejsze życie poprzez
                wyplatanie się z obecnego układu i porządną psychoterapię.
                To będzie trudne, ale możliwe.
                Inaczej takie huśtawki emocjonalne złamią twoje zdrowie.
                Ta_
                • prawidlowe-podejscie do ta_ 21.01.09, 15:07
                  ta napisała:


                  > Twój kochanek zaś zachowuje się, jak opisał ci "prawidłowy",
                  akurat w tym
                  > temacie możesz prawidłowemu uwierzyć. Zrobił na tym wątku dobrą
                  robotę tak jasno
                  > wykładając kawę na ławę. Kochanki powinny studiować te wypowiedzi
                  prawidłowego szczególnie starannie.
                  >
                  > Ta_

                  malo nie spadlem z fotela....
                  czyzbym cos zle napisal ze wlasnie Tobie sie to spodobalo????
                  swiat sie chyba konczy albo co.....
                  Ty sie zastanow co piszesz bo ja pozniej moge miec problemy wlasnie
                  z Twojego powodu......no niech mnie drzwi scisna ta_ przynala mi
                  racje.......
                  • n.i.p.69 Re: do ta_ 21.01.09, 17:04
                    .... prawidłowo podchodzacy!...nieodparta potrzeba akceptacji, zaćmiła ci
                    zapewne z braku rozumu! .......wszystkie zmysły.
                    ....zostałeś użyty jako, przykład dla zrozumienia patologii i ludzkiej głupoty u
                    żródła smile to tak jak spece od zabezpieczeń korzystają z pomocy włamywacza, ale
                    czy to dla niego jest powód do dumy???? wink
                    .... postaraj się czytać ze zrozumieniem, to mniej sie ośmieszysz!!!
                    • ta Re: do ta_ 21.01.09, 18:30
                      n.i.p.69,

                      doskonale wyłożyłeś, co miałam na myśli, nie muszę się już trudzić , ale mam
                      poważne obawy, że "prawidłowy" tego nie zrozumie, jak i dotąd nie pojął wink
                      Ta_
                      • flying_kobieta ..................... 29.01.09, 09:21
                        kolejny tydzien bez niego mija....zajełam się sobą i jest ok.Jak pisałąm nie
                        kazał mi nawet pisac bo ratowac małżenstwo chciał...to tez nie pisałam ale
                        wiedziałam ,ze On nie wytrzyma.Pisze ze teskni,kocha i chce sie spotkac-tak
                        ratowac chce małżenstwo-farsa!
                        Odmóiłam kategorycznie i jest mi z tym dobrze.Onby mnie zniszczył ta swoją
                        chwiejnością...
                        • ta Re: ..................... 29.01.09, 22:07
                          flying_kobieta napisała:

                          >[...]Pisze ze teskni,kocha i chce sie spotkac-tak
                          > ratowac chce małżenstwo-farsa!

                          Prawdopodobnie żona wcale nieskora do przyjęcia małżonka i wybaczenia mu skoków,
                          choć on sądził, że jego pojawienie się wywoła euforię u małżonki, a tu całkiem
                          niewykluczone nici...lub też perspektywa ciężkiej pracy ...więc miś zabezpiecza
                          sobie tyły i bredzi ci o miłości.

                          W sumie należy się wam obojgu pobycie razem z rok, dwa.
                          Nic nie leczy lepiej uniesień kochanków, jak życie pod jednym dachem i jest
                          najlepszą "pokutą"

                          Ponieważ jednak mam dzisiaj wyjątkowo dobry humor ( narty są bardzo OK smile)
                          to radzę ci : a kopnijże z nalezytym rozmachem jegomościa w d...
                          Ta_



                          > Odmóiłam kategorycznie i jest mi z tym dobrze.Onby mnie zniszczył ta swoją
                          > chwiejnością...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja