flying_kobieta
09.01.09, 19:02
Bo ja przezyłam szok i nie moge dojść do siebie.
10 lat romansu,ja męzatka,on żonaty ok.Układ w miare odpowiadał nikt nie
chciał się rozchodzić.
W koncu ja rok temu wniosłam pozew o rozwód.Chciałam oczywiscie od mojego
kochanka jasnych decyzji.Nie chciał odejśc od rodziny,bo cos ta....
Ok walnełam go i byłam z kims innym kilka miesięcy.W tym czasie mój były
kochanek szalał,popadał w depresje ,na siłe chciał sie spotykac,obiecywał
rozwód .Uległam
Kochałam go do szaleństwa.
Powiedział o nas zonie i sadził ze go wywali,a ta wspaniałomyslnie chciała mu
wybaczyć więc odrazu zmienił zdanie ze zostaje przy zonie.
Potem miał jeszcze 100 róznych decyzji.Wyprowadził sie do kolegi,potem znów do
zony(w tym czasie wyjezdzalismy na wakacje),potem znów do kolegi a ostatnio do
mnie.
Złozył pozew .
Było nam cudownie,były deklaracje i plany spedziliśmy razem świeta i Sylwestra.
W Nowy Rok powiedział ,ryczac ze odchodzi..
Wie ze zrobił mi okropna krzywdę i nie wie dlaczego.
Podobno mnie kocha,zycia sobie nie wyobrazał,do żony nie czuł nic od lat.I co
nagle się w niej zakochał...stwierdził ze chce ratowac swoje małżeństwo.Po tym
jak juz tak wiele zrobił,jak powiedział zonie,jak sie wyprowadził,jak złozył
wniosek....
Mówi,ze nie wie czy da radę bo bardzo mnie kocha,bardziej niz ją i kontaktu
tez nie chce zrywac..i ona o tym wie.
Co to za ratowanie małżenstwa?
Jestem w szoku,tyle osób skrzywdził.....a teraz nawet nie ma odwagi spojżeć w
oczy,jest zimny i obojetny ale wiem ze i tak nie wytrzyma.Nigdy nie mógł
wytzrzymac.
Zastanawia mnie co sie dzieje w umysle takiego faceta,który podejmuje 100
róznych decyzji,sam nie wie czego chce,a zona jeszcze sie cieszy na jego powrót.
Traumę mam ,tak mi sie zaczął Nowy Rok.Nie moge dojsc do siebie.
Jak wyleczyć się z tej miłości.Poki co zmieniłam numer telefonu ale co z
tego...czy starczy mi sił aby go odtrącic gdy zatęskni