pani_fantazja
26.01.09, 10:22
Ja wolna, bezdzietna on zonaty w separcji ( tak mówił) poznaliśmy
sie wspolne spotkania przerodizły sie w uczuci, zapewnial ze z zona
koniec. Wynajelismy mieszkanie, razem zamieszkalismy rok. W miedzy
czasie toczyła sie rozprawa rozwodowa. I nagle cos peklo w, 23
grudnia wrócił z trasy i oświadczył ze zabiera swoje rzeczy, i wraca
do zony, że kocha, tęskni za nia, za rodziną itp. Zapytałam jak to
mozliwe skoro tyle czasu jestesmy razem, odpowiedział ze zrozumiał
swoj błąd, że ja zycie sobie uloze a on zburzył swoje juz ulozone i
teraz bedzie walczył o zone. Przerycząłam całe święta, nowy rok,
zbieram sie do kupy ale wiem jedno, nigdy już nie zwiąże sie z
zonatym facetem. Walcze z ta milościa, uciekłam w prace, uciekam do
znajomych, zmieniłam mieszkanie. Musze zapomniec a czy się uda...