Instytucja małżeńska ... skopiowany artykuł

03.02.09, 17:52
"I ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz że Cię nie opuszczę
aż do śmierci"

Słowa przysięgi zawsze wzbudzały we mnie wzruszenie. Jako mała dziewczynka
często wyobrażałam sobie swój ślub - białą suknię i tego mężczyznę, z którym
miałabym spędzić resztę życia. Małemu dziecku wszystko wydaje się takie
proste. Rodzice zawsze powtarzali mi, że mąż, dzieci, rodzina są w życiu
najważniejsza. Wierzyłam w to jak we wszystko, co mi wmawiali. Wierzyłam w
małżeństwo tak samo, jak w świętego Mikołaja, bo przecież to oczywiste, że
ludzie się kochają i chcą razem być na zawsze - na dobre i złe.


Wiara w instytucję małżeństwa umarła we mnie wraz z odejściem ojca. On zawsze
kochał mamę - tak mi się wydawało, no cóż, życie potoczyło się zupełnie
inaczej. Analizując dzisiaj wszystkie za i przeciw dochodzę do wniosku, że
zawarcie związku małżeńskiego nie jest już takie łatwe, a małżonkowie nie
kochają się tak bardzo, jak mi się wydawało, że powinni. Tak boję się, boję
się - boję się małżeństwa. Po ślubie podobno wszystko się zmienia, z czasem
znika fascynacja. A co z przysięgą, co jeżeli dwoje ludzi z czasem przestaje
się kochać? Co się dzieje, jeżeli dwoje ludzi - niegdyś nie mogących wytrzymać
bez siebie nawet kilku godzin, nie może na siebie patrzeć? Co wtedy się dzieje
z przysięgą? Jaką ma wartość przysięga?


Sytuacje w życiu są różne. Jeżeli dwoje ludzi pomimo ślubu przestaje się
kochać, to czy warto się dalej męczyć ze sobą? Sądzę, że nie. Dlatego wielu
ludziom wydaje się, że życie bez formalnego związku jest dużo łatwiejsze.
Człowiek nie jest formalnie powiązany z drugą osobą i może w każdej chwili
odejść bez rozwodu i problemów. Niektórzy mawiają, że to tylko "papierek",
który i tak niczego nie zmieni w ich życiu, ale pomimo takiego toku myślenia
boją się małżeństwa. Czy słusznie?


Na sprawę małżeństwa każdy patrzy inaczej. Czasami to nasi rodzice decydują za
nas o naszym ślubie, a raczej popychają nas ku niemu - starsi ludzie, żyjący
przekonaniem, że normalny człowiek powinien wziąć ślub i dopiero później mieć
dzieci, a nie na odwrót.
Życie na tzw. "kocią łapę" nie wchodzi dla nich w grę.
Co wpływa na podjęcie decyzji o małżeństwie?
Z pewnością kilka aspektów: sprawa religii może być jedną z nich, także
rodzina czy też tradycja.
Wielu z nas podjęło już tę decyzję, mam nadzieję, że gdy przyjdzie kolej na
mnie, będę wiedziała, co zrobić.
    • cimka1 Re: Instytucja małżeńska ... skopiowany artykuł 03.02.09, 21:11
      Jestem w stałym związku, mamy dziecko, nie jesteśmy małżeństwem i byłoby mi z
      tym najzupełniej dobrze, ba, wręcz idealnie, gdyby nie nietolerancyjne polskie
      społeczeństwo. W urzędach spotykam się albo ze źle skrywanym współczuciem w
      oczach, albo z wrogością. Ksiądz (!!!) regularnie telefonuje do mojego domu
      nakłaniając nas do zawarcia małżeństwasmile Ale nam jest dobrze jak jest. Martwię
      się tylko o moje dziecko - co go czeka, gdy pójdzie do szkoły? Podobnie negowane
      są samotne kobiety (a już z dzieckiem - coś strasznego...) Polecam wszystkim
      samotnym kobietom artykuł -
      www.wyspa-kobiet.pl/sekrety_szczescia/psyche/68.html Trzymajcie się i nie
      dajcie się!
      • bbaacc87 Re: Instytucja małżeńska ... skopiowany artykuł 03.02.09, 21:31
        cimka1 napisała:

        Ksiądz (!!!) regularnie telefonuje do mojego domu
        > nakłaniając nas do zawarcia małżeństwasmile Ale nam jest dobrze jak
        jest. Martwię
        > się tylko o moje dziecko - co go czeka, gdy pójdzie do szkoły?

        Ksiądz się strasznie nudzi widać tongue_out Wydaje mi się, że Twoje dziecko
        nie powinno mieć z tego powodu jakichkolwiek problemów w szkole smile
Pełna wersja