pytanie do kochanek

08.03.09, 19:22
Dziewczyny chciałam się Was zapytać, jak to jest z takimi "specjalnymi" dniami
u Was? Mówie o np.święcie kobiet czy walentynkach, sylwestrze... czy np jak
jestescie chore.. macie urodziny - a nie zawsze pan moze pojawić sie u was i
zostac na noc. Kiedy to miło jest mieć tą kochana osobe przy sobie..Czy Ci
mezczyzni są z wami w takie dni? czy jednak są z zonami? Jak wam jest wtedy?
Pytam, bo tak sobie myslę, ze wcale nie jest wam zawsze tak rózowo..a przeciez
kazdy człowiek ma swoje emocje -uczucia... i emocjonalnie odczuwac ból.. nawet
jak jest się tą trzecia w związku .
pozdrawiam.
    • prosta-kobieta56 Re: pytanie do kochanek 08.03.09, 20:31
      A wiec odpowiem ci jak to jest u mnie.Mam meza mam kochanka ale jestem sama z corkami nie licze ani na jednego ani na drugiego.Maz jest za granica 4 lata prawie 5 nie chce wrocic a kochanek ma zone.Sa chwile samotnosci to normalne w koncu jestem sama ale trudno tak widac musi byc nigdy nie moglam zbytnio liczyc na meza jak byl w domu to raczej normalne u mnie ze musze byc i mezem i zona.Co chcesz zebysmy potwierdzily to ze nie jest rozowo byc kochanka?no coz nikt nie mowil ze bedzie latwo.Sluchaj nikt nie ma tak samo i nikt nie jest taki sam kazdy patrzy na zycie inaczej i widzi wszystko inaczej.Kochanki byly i beda takie zycie nic te twoje dociekanie jak to jest nie da bo jest roznie.
    • 8ma-rca Re: pytanie do kochanek 08.03.09, 20:45
      te u których jest to w jakikolwiek sposób różowe to grupa kochanek,
      która czerpie z tego wyłącznie radosć i nie potrzebuje dużo bliskości
      i bycia w związku w ogóle. głównie chodzi o seks.

      a tam, gdzie kobieta jest zakochana, to jej życie polega na czekaniu.
      to nie tak, że czasem święta są lepsze czy gorsze. każde są gorsze,
      każda taka okazja to samotność która po dłuższym czasie rozdziera. bo
      przez pierwsze miesiące miłość działa jak morfina, z biegiem czasu,
      często lat, codzienność przedziera się przez zauroczenie i mimo, że
      ono nadal jest, to poczucie bezsensu, samotnosci i poniżenia
      doskwiera coraz bardziej. podejrzewam, że większość kończy na
      terapii.

      co mogę ci więcej powiedzieć.
      ciekawi mnie skąd pytanie, czy to poporstu ciekawość, czy
      zastanawiasz się nad wejściem w tą rolę.
    • pani_fantazja Re: pytanie do kochanek 09.03.09, 08:51
      jesli jest zaangazowanie to jest zle, ale to nasz wybór, byłam
      kochanką, byłam na kilka godzin, nieraz tylko na chwile. Wszelkie
      swieta znosiłam jak znosilam, cięzko. Nawet jak zamieszkał ze mną,
      zona tez go miala,a niby jezdził do małych dzieci.Uwilniłam sie i
      jest mi dobrze.
    • n.i.p.69 Re: pytanie do kochanek 09.03.09, 09:01
      ... osoby z tendencjami do wiklania sie w "chore zwiazki" z definicji nie są
      zdolne do budowania relacji i co za tym idzie, zwiazkow opartych na zdrowych
      zasadach, dlatego nie odczuwają przynajmniej na poziomie swiadomym! wiekszego
      dyskomfortu, co wiecej mechanizmy wyparcia i zaprzeczenia stwarzają Im nawet,
      poczucie szczęścia i zadowolenia z takiego stanu rzeczy. Pozdr....
      • 8ma-rca Re: pytanie do kochanek 09.03.09, 10:37
        n.i.p.69 napisał:

        > ... osoby z tendencjami do wiklania sie w "chore zwiazki" z definicji nie są
        > zdolne do budowania relacji (..) dlatego nie odczuwają przynajmniej na poziomie swiadomym! wiekszego dyskomfortu,

        bzdury gadasz. przebadałeś(as) całą społeczność kochanek że takie wnioski? chcesz mi powiedzieć, że wszystkie kochanki nie odczuwają (świadomie) dyskomfortu z nienaturalnego trybu życia, z czekania, z bycia na drugim miejscu?
        własnie na tym polega ich dramat, czy jak niektórzy tu powiedzą- kara, że miotają sie od ściany do ściany, nie mając prawa nic zrobić. to co mówisz, że nic przy tym nie czują to totalnie drugi biegun tego co dzieje sie w psychice.

        > co wiecej mechanizmy wyparcia i zaprzeczenia stwarzają Im nawet,
        > poczucie szczęścia i zadowolenia z takiego stanu rzeczy.

        kolejny banał a właściwie to jakiś slogan.
        Powtarzam - odnoszę sie do tych, które są zakochane i których celem jest ułożenie sobie życia, a nie do tych które mają własną rodzinę i dzieci i kochanka traktują jak rozrywkę popołudniową.

        • n.i.p.69 Re: pytanie do kochanek 09.03.09, 11:24
          ...świadomie uzylem zwrotu "większego dyskomfortu" by podkreslić stopniowany
          charakter odczuć lub uczuć wszelkiego rodzaju i tak dyskomfort sam w sobie nie
          musi być, czynnikiem decydujacym o podjeciu życiowych decyzji(zmian) ale moze
          (choć nie musi!) nam w tym pomóc, mówiac krótko jesli ktoś cierpi mniej lub
          bardziej świadomie (nie ma tu znaczenia z jakiego powodu) i jednocześnie nic nie
          robi lub pozoruje jakieś dzialania, by zmienic ten stan......to oznacza, że tak
          naprawde czerpie z tego korzysci i dopóki bilans w jego odczuciu(niekoniecznie
          uswiadomionym!) bedzie dodatni dotąd będzie tkwił, chocby w najgorzszym
          gufnie!!!pozdr....
          • 8ma-rca Re: pytanie do kochanek 09.03.09, 12:40
            mniejszy czy większy, dyskomfort to dla mnie uczucie niewygodnych spodni pijących w pasie.
            odbieranie konsekwencji bycia w roli kochanki jako umiarkowany dyskomfort uwazam za nietrafne.

            > mówiac krótko jesli ktoś cierpi mniej lub
            > bardziej świadomie (nie ma tu znaczenia z jakiego powodu) i jednocześnie nic nie robi lub pozoruje jakieś dzialania, by zmienic ten stan......to oznacza, że tak naprawde czerpie z tego korzysci i dopóki bilans w jego odczuciu(niekoniecznie uswiadomionym!) bedzie dodatni dotąd będzie tkwił,"

            to jak wytłumaczysz fakt, że mimo że bilans przechylił sie już dawno na strone ujemną, (mimo, że są korzysci dodatnie to przewaga jest negatywnych), i nie można już mówić o bilansie dodatnim, a ktoś nadal tkwi w tym gównie?
            skoro ujednolicasz wszystko mówiąc, że są to świadome decyzje osób, niezależnie od tego jaka to sytuacja, to to samo można przypisać nałogowcom, opierając sie na tym co mówisz te osoby równiez czerpią korzyści z tkwienia w stanie np alkoholizmu.

            nie kumam twojej polemiki, tu sie mówi o tym że kochanka dostaje po dupie ile tylko wlezie, że łazi zamroczona i odchodzi od zmysłów, a ty twierdzisz że czuje się szczęśliwa. masz jakieś doświadczenie osobiste w tym temacie? byłeś kochanką?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja