..to powoli sie konczy.

23.03.09, 18:23
jestem w pieknym zwiazku z mezczyzna. jestesmy razme ponad 3.5
roku. Jest madry, dobry, niesmowicie utalentowany i odwazny. Jest
troche starszy. Pracujemy w tej samej branzy. Mamy wiele wspolnego
lacza nas zaintereswoania no i uczucie glebokie uczucie, oddanie i
przyjazn. Mimo to w czasie ostatniego spotkania 3 miesiace temu
zadalem wg niego niewlasciwe pytanie. Nastepnego dnia mielismy cichy
dzien. Potem to wielokrotnie omawialismy (choc to wyplywalo ode
mnie) Niby doszlismy do podobnych wnioskow, ale wtedy cos peklo. Nie
umiem powiedziec co. Mimo ze jestem zafascynowana tym czlowiekiem to
jednak gdzies topnieje chyba moje uczucie do niego. Jakos zwolnilam
w kontaktach. On probuje kazdej sposobnosci by sie odezwac. A ja
jakos nie moge .. nie chce ...wydaje mi sie ze to sie konczy ze nie
mam juz sily ze sie roznimy (oczywiscie jak kazdy z kazdym) ale ze
tego typu zwiazek wymaga duzo wiecej zachodu by go realizowac to ja
wlasnie od jakiegos czasu nie mam juz tej sily i ochoty na to ...
druga strona jakby tego nie widzi...nie umie ...moze nie chce sie
przyznac ze to wielkie wspaniale uczucie sie konczy. Nie wiem jak ma
to zrobic...jak mam mu powiedziec by go nie zranic. Wolalabym bysmy
oboje o tym zdecydowali. Gdy mi 2 tygodnie powiedzial "na azwsze
razem" a ja nic nie odpowiedzialam.. poparzyl na mnie i zazartowal
ze skopie mi tylek jak odejde. On tego nie chce ja to czuje ...a ja
nie wiem jak mam dalej postepowac. Daze go uczuciem .. cierpie ...do
nie moge sie tym podzielic ... wiem ze to nigdzie nie zmierza mimo
to wyglada na to ze tylko dla mnie. Zakonczenie takiego zwiazku jest
bardzo trudne ... jest mi bardzo ciezko.
    • seku-nda Re: ..to powoli sie konczy. 23.03.09, 18:51
      mnadmorzem napisała:

      > Mimo to w czasie ostatniego spotkania 3 miesiace temu
      > zadalem wg niego niewlasciwe pytanie.

      Pytania są właściwe brak tylko konkretnej odpowiedzi.
    • 1kas Re: ..to powoli sie konczy. 23.03.09, 20:21
      wyslalam Ci maila.
    • n.i.p.69 Re: ..to powoli sie konczy. 24.03.09, 11:15
      ... wszystko ładnie i pieknie, ze potraficie tworzyc tak świadomy choć
      "niedogadany" związek i zycze powodzenia... ale chyba pomyliłaś forum, to jest
      forum "kochanki" Pozdr....
      • mnadmorzem Re: ..to powoli sie konczy. 24.03.09, 11:22
        ...nie pomylilam on jest moim kochankiem. A ja jego kochanka. Mamy
        swoje rodziny.
        • n.i.p.69 Re: ..to powoli sie konczy. 25.03.09, 13:04
          Sorry, najwyraźniej gdzieś umknął mi, ten szczegół(?)
          .....który chyba jednak zmienia troche postać rzeczy, bo raczej trudno nazwać
          takiego "faceta" madrym, odwaznym lub o zgrozo!!! dobrym, a zwiazek z kims
          takim, siłą rzeczy też nie moze być pieknym(?)
          .... generalnie żenua!!! i wyrazy współczucia!
          • kwokaaa Re: ..to powoli sie konczy. 25.03.09, 15:58
            Ja też byłam kochanką. Tyle, że moja historia jest nieco inna. Byłam sama,
            atrakcyjna, zadbana. Miałam wielu adoratorów ale byłam nieosiągalna, tamtymi
            mężczyznami tylko się bawiłam. Nagle w moim życiu pojawił się On. Sam celowo
            zaczął tę znajomość, oczywiście, nie powiedział mi, że jest zajęty, o czym
            dowiedziałam się od znajomych. Chciałam zakończyć tę znajomość mimo, iż on
            obiecywał, że się z nią rozstanie. Po jakimś czasie znowu zaczęliśmy się
            spotykać, On oczywiście wciąż był z tamtą w związku. Może i byłam głupia, ale
            przy nim przestałam czuć się samotna. Byłam zawsze tą drugą, tą, o której nikt
            nie wiedział, bo to z nią wyjeżdżał na urlop, z nią spędzał publicznie czas. A
            mi zostawały resztki jego wolnego czasu. Czego się spodziewałam? Wiedziałam, że
            nie rozstanie się z tamtą, ale chyba zwyczajnie bałam się być sama. Trwało to
            prawie rok. Dziś nie jesteśmy już razem, wiem, że mnie nie kochał, chodziło mu
            tylko o seks. Nie dostał go, dlaczego więc wciąż chciał utrzymywać tę znajomość
            przez ponad rok...? Być może sądził, iż w końcu ulegnę...
    • ta Re: ..to powoli sie konczy. 25.03.09, 18:07
      mnadmorzem napisała:

      > jestem w pieknym zwiazku z mezczyzna. jestesmy razme ponad 3.5
      > roku. Jest madry, dobry, niesmowicie utalentowany i odwazny.

      Mężczyzna, żonaty, który wikła się w romans z mężatką NIE jest ani mądry, ani
      dobry, ani odważny. Jest utalentowany w dziedzinie:kłamię i oszukuję, być może,
      że niesamowicie.

      Wasz romans nie jest także niczym "pięknym".

      Twój kochanek jest w ZWIĄZKU ze swoja żoną, a ty w związku ze swoim mężem.

      Ta_
      • prawidlowe-podejscie Re: ..to powoli sie konczy. 26.03.09, 02:10

        ta napisała:

        > mnadmorzem napisała:
        >
        > > jestem w pieknym zwiazku z mezczyzna. jestesmy razme ponad 3.5
        > > roku. Jest madry, dobry, niesmowicie utalentowany i odwazny.
        >
        > Mężczyzna, żonaty, który wikła się w romans z mężatką NIE jest ani
        mądry, ani
        > dobry, ani odważny. Jest utalentowany w dziedzinie:kłamię i
        oszukuję, być może,
        > że niesamowicie.
        >
        > Wasz romans nie jest także niczym "pięknym".
        >
        > Twój kochanek jest w ZWIĄZKU ze swoja żoną, a ty w związku ze
        swoim mężem.
        >
        > Ta_

        ta, sa rzeczy ktorych zrozumiec nie potrafisz bo cie przerastaja,
        zawsze bedziesz tylko "ta", nikim wiecej...

        zycie ludzkie jest bardziej skomplikowane niz powolywanie sie na
        instytucje malzenska ktora istnieje w sumie dosc krotko, a ostatnimi
        czasy (szczegolnie ostatnie 30 lat) jest ona zmieniana przez
        malzonkow z wielu powodow (nie bede ich wymienial bo lista jest
        wielka i kazdy ja zna)
        stosunki miedzyludzkie sa bardzo skomplikowane a ty tego nie
        rozumiesz, dlatego jestes ta skwaszona zakompleksiona forumowiczka...


        do mnadmorzem:
        nie przejmuj sie opiniami ludzi podobnych do ta lub meskiej "cipy"
        typu nip oni przegrali zycie bo nie umieli zadbac o partnera a
        przedewszystkim o siebie...
        Ty pamietaj abys umiala zadbac o siebie i zyc swoim zyciem, ktore
        jest dobre dla Ciebie... Twoja rodzina wcale nie musi cierpiec z
        tego powodu
        jesli sie konczy cos w Twoim odczuciu, to od Ciebie zalezy czy
        chcesz dalej to ciagnac czy nie, chcecie naprawic to bedzie to
        naprawione, nie to nie... nic na sile, poczekaj zawsze mozesz
        skonczyc, powrot jest w takich przypadkach bardzo skomplikowany
        powodzenia w podjecie odpowiedniej decyzji (powinna byc ona TWOJA),
        tej decyzji niestety nie znajdziesz na forach, kazdy przypadek jest
        inny
        • ta Re: ..to powoli sie konczy. 26.03.09, 14:19
          prawidłowe-podejście, nie dostrzegasz poziomu prezentowanej przez ciebie
          frustracji będącej wynikiem podwójnego życia i brudnego sumienia smile

          napisałeś:
          > ta, sa rzeczy ktorych zrozumiec nie potrafisz bo cie przerastaja,
          > zawsze bedziesz tylko "ta", nikim wiecej...

          Bycie "tą" daje mi wielką satysfakcję, lubię siebie, szanuję, cenię i o siebie
          dbam. Mam rodzinę, kochające dzieci( możesz już zazdrościć wink ) OK partnera,
          zawód dający ogromną radość z jego uprawiania oraz możliwość dowolnego
          dysponowania swoim czasem i zasobami. Przede wszystkim zaś czyste sumienie, to
          jedna z najważniejszych wartości w moim życiu-tego smaku nie zakosztujesz, bo
          ciebie przerasta nawet wyobrażenie o uczciwym życiu smile
          Nie pojmiesz, ale bycie "tą" nie jest wyrokiem ani obelgą wink

          Do autorki wątku.
          Romanse trwają przeciętnie ok 3 lat. Kiedy nie możliwości budowania zdrowego
          związku, a przemija pierwsze zauroczenie i "motyle w brzuchu", na ich miejsce
          pojawia się pustka. Zdrowy związek wolnych ludzi ewoluuje, pojawiają się więzi
          łączące mocniej niż pierwsze fascynacje. Jednak by to mogło nastąpić ludzie
          muszą być wolni, nieskrępowani, muszą mieć dla siebie czas i wyłączność.

          Twój romans wypala się, bo w romansie nie ma szans na stworzenie związku. Romans
          jest tylko romansem, po kilku latach wstydem i niesmakiem dla kogoś, kto zachowa
          resztki sumienia.
          Ta_

          • prosta-kobieta56 Re: ..to powoli sie konczy. 26.03.09, 15:31
            No no'ta'coz za psychologia i analiza.Zazdroszcze bo tez mam dzieci tez mam dom prace i moge dysponowac swoim wolnym czasem ale jest jedno ale-jestem sama bo nikt ani dzieci ani praca ani wolny czas nie da bliskosci drugiej osoby.Ale oczywiscie ogolnie jest super.Co do reszty to ja juz wiem zeby nigdy nie mowic nigdy bo tez nigdy nie mialam byc kochanka i szanowalam sie itd.zycie niestety jest zaskakujace ale Ciebie zapewne nic nie jest w stanie zaskoczyc.Hej.
            • n.i.p.69 Re: ..to powoli sie konczy. 27.03.09, 10:02
              ....hmmm, ludzie chyba zbyt łatwo zrzucaja odpowiedzialnosc za swój los, na
              barki tak zwanego ŻYCIA!!...
        • n.i.p.69 Re: ..to powoli sie konczy. 27.03.09, 12:03
          prawidlowe-podejscie napisał:


          > do mnadmorzem:
          > nie przejmuj sie opiniami ludzi podobnych do ta lub meskiej "cipy"
          > typu nip oni przegrali zycie bo nie umieli zadbac o partnera.."

          .... chyba poproszę cię o wkazówki, jak należy dbać o swoja partnerkę i rodzine
          oczywiście
          (...ty to masz jednak poczucie humoru ...tak trzymać!!! "prawidłowy"wink)
          • mnadmorzem Re: ..to powoli sie konczy. 27.03.09, 13:08
            moj zwiazek z tym mezczyzna daje mi dodatkowa sile, ktorj nie daje
            mi malzenstwo. Jeszcze raz powtorze ze to cudowny mezczyzna.
            Rzeczywiscie w zyciu nie ma regol. Niektorzy sa po jednej stronie,
            inni po drugiej stronie barykady. Ja jestem po tej drugiej. Nie mam
            nic przeciwko. Czasem ludzie potrzebuja przyjaciol, ludzi z ktorymi
            lacza ich zainteresowania, po prostu nie wszystkim wystarcza
            ogladanei telewizji. Nic nie zastapi kontaktu z drugim czlowiekiem,
            szczegolnie jezeli jest on tworczy. To nas wlasnie laczy poza
            uczuciem. W lozko jest nam oczywiscie cudownie ale czybyloby to
            mozliwe gdyby nie wszystko inne. Nie! A to ze mamy rodziny ...
            oczywisce komplikuje sprawy ale robimy wszystko by tych rodzin nie
            zranic i rodziny sa dla nas ponad wszystkim i ponad naszym
            zwiazkiem. Uwierz czasem ludzie potrzebuja czego wiecej niz inni i
            wcale to nie musi byc zle ani podle .... czasem cos takeigo dzieje
            sie z ludzkim sercem ze nie moze sie powstrzymac ... a gdybym
            probowala to bylbym nieszczesliwa cale zycie ... czy to wg. Ciebie
            jest lepsze?
            Mowi ze romanse sie koncza po 3 latach. To moj juz trwa 8 miesiecy
            dluzej. W dodatku nawet jak go skoncze nadal bede kochac tego
            mezczyzne!
            • ta Re: ..to powoli sie konczy. 29.03.09, 15:27
              mnadmorzem napisała:

              > moj zwiazek z tym mezczyzna daje mi dodatkowa sile, ktorj nie daje
              > mi malzenstwo. Jeszcze raz powtorze ze to cudowny mezczyzna.

              Może on jest i w twoich oczach "cudowny", u mnie żaden oszust ( a takim jest
              mężczyzna zdradzający żonę) podobnego uznania nie znajdzie...

              > Czasem ludzie potrzebuja przyjaciol, ludzi z ktorymi
              > lacza ich zainteresowania, po prostu nie wszystkim wystarcza
              > ogladanei telewizji. Nic nie zastapi kontaktu z drugim czlowiekiem,
              > szczegolnie jezeli jest on tworczy.

              Mogę się pod tym podpisać smile. Dodam, że nie chodzi się do łóżka ze wszystkimi
              interesującymi przyjaciółmi. Fascynacja czyjąś osobowością, wspólne
              zainteresowania, twórczy kontakt to piękne i potrzebne każdemu, ale bynajmniej
              NIE OBLIGUJE do pozostania kochanką tej cudownej istoty big_grin

              >A to ze mamy rodziny ...
              > oczywisce komplikuje sprawy ale robimy wszystko by tych rodzin nie
              > zranic i rodziny sa dla nas ponad wszystkim i ponad naszym
              > zwiazkiem.

              Ależ masz pomieszane w pojęciach i uczuciach ! Gdyby rodziny wasze były dla was
              "ponad wszystkim" nie mielibyście romansu. Jak można doprowadzić do takiego
              mętliku w swojej głowie, by pisać to, co ty powyżej !? Dla ciebie, "robienie
              wszystkiego, by rodzin nie zranić" oznacza zapewne tylko i aż tyle, że staracie
              się starannie romans kryć. Zaiste wielkie to są koszty i wielkie zasługi wink

              >Uwierz czasem ludzie potrzebuja czego wiecej niz inni i
              > wcale to nie musi byc zle ani podle ....

              Tym razem jest i złe i podłe.

              >czasem cos takeigo dzieje
              > sie z ludzkim sercem ze nie moze sie powstrzymac ...

              Bajerujesz z tym "sercem", nastolatką jesteś? Rozum usnął ?

              >a gdybym
              > probowala to bylbym nieszczesliwa cale zycie ... czy to wg. Ciebie
              > jest lepsze?

              Nie dowiesz się nigdy , jakbyś się czuła, gdybyś nie wdała się w ten romans. Nie
              wiesz także, jak będziesz się czuła po jego zakończeniu.
              Bardzo wiele znanych mi historii romansów kończyło się co najmniej niesmakiem.
              Wiele kobiet, m.inn. na tym forum mówiło o straconym czasie, poczuciu przegranej
              i poważnych zawirowaniach w życiu rodziny do jej utraty włącznie.
              Wg mnie zawsze lepsze od oszustw i krętactw jest życie uczciwe.

              > Mowi ze romanse sie koncza po 3 latach. To moj juz trwa 8 miesiecy
              > dluzej. W dodatku nawet jak go skoncze nadal bede kochac tego
              > mezczyzne!

              Przeciętna długość romansu to ok 3 lata - czas wygasania fascynacji m.inn.
              erotycznej. Nie znaczy to przecież, że są romanse trwające krócej, lub dłużej.
              Piszesz, że nawet, gdy romans się skończy będziesz pana kochała nadal. Przytoczę
              tutaj twoją wypowiedź z postu wcześniejszego:

              >wlasnie od jakiegos czasu nie mam juz tej sily i ochoty na to ...
              >druga strona jakby tego nie widzi...nie umie ...moze nie chce sie
              >przyznac ze to wielkie wspaniale uczucie sie konczy.

              Więc jak ?
              Jeśli uczucie się kończy, to się skończy i nie będzie trwało, czyż
              nie tak?
              Uporządkuj swoje myśli, uczucia i wreszcie życie.
              Proste ścieżki są najwygodniejsze i najbezpieczniejsze smile
              Ta_
              • kwokaaa Re: ..to powoli sie konczy. 05.04.09, 14:08
                mi po romansie został tylko żal. z jednej strony cieszę się, że choć przez
                chwilę nie byłam samotna, z drugiej zaś żałuję, że byłam taka głupia.
Pełna wersja