Już brak mi siły :**((

26.03.09, 14:10
Witam wczystkie forumowiczki , czytam to forum od jakiegoś czasu ,
pisze dopiero teraz , ponieważ jak w tytule wątku brakuje mi juz
siły na dalsze egzystowanie w podwójnym życiu .
Mam kochanka od ponad 2 lat , jest czuły , dobry , jest nam
strasznie dobrze i kocham go jak nikogo a on i mnie ( tak mówi) .
Ja również mam rodzine , jak i on , nasz związek jest czymś
najpiękniejszym co mnie w życiu spotkało , nie żałuje ani jednej
chwili spedzonej z nim .
Od jakiegoś czasu jednak mećzy mnie ciągłe kłamstwo , kombinowanie
wyjazdów , aranżacja spotkan np w święta razem z jego rodziną tylko
po to zeby spedzic je razem .
czuje sie strasznie zmęczona , jednak bardzo go kocham i
niewyobrażam sobie życia bez niego .
Od początku postawiłam sprawe jasno ze nie zostawie rodziny a on
swojej .
Do mojej postawy doszedł fakt iż jego żona chce miec drugie
dziecko , on niechce sie zgodzić na to , głownie ze względu na
mnie , jest to dla nich moze szansa na powrót do rodziny , winna
jestem jego żonie i dziecku taką możliwość .
Oraz samej sobie i mojej rodzinie , czuje sie strasznie zmęczona .
Prosze moze któras z wam miała podobny problem , czy mam to skończyć
czy to moze przejściowy kryzys ?
    • ta Re: Już brak mi siły :**(( 26.03.09, 14:29
      puma-2 napisała: ( po wyrzuceniu wszystkich "ozdobników" )

      >brakuje mi juz
      > siły na dalsze egzystowanie w podwójnym życiu .

      > Od jakiegoś czasu jednak mećzy mnie ciągłe kłamstwo , kombinowanie
      > wyjazdów

      > czuje sie strasznie zmęczona (1)

      >czuje sie strasznie zmęczona .(2)

      To nagroda i kara za romans. Winszuję, życzę opamiętania.
      I jak zwykle dodaję: romans nie jest związkiem, jest tylko romansem.
      Ta_
      • ta Re: Już brak mi siły :**(( 26.03.09, 14:34
        P.S.
        W kontekście przytoczonych utyskiwań zdanie "jest nam bardzo dobrze" brzmi,
        przyznasz sama, fałszywie. Kogoś oszukujesz, przypuszczam, że samą siebie...
        Ta_
        • puma-2 Re: Już brak mi siły :**(( 26.03.09, 14:52
          pisząc jest nam bardzo dobrze niechce nikogo oszukac , samej siebie
          również nie , mam na myśli te chwile kiedy jesteśmy razem wtedy
          jest naprawde dobrze. Choc musze przyznac Tobie racje , bez
          ozdobników jestem zmęczona a do tego mam mały niesmak tej sytuacji
          jednak to emocje i uczucia a co z tym idzie ciżko znaleść rowiązanie
          wilk syty i owca cała .
          Ta napisz czy Ty jesteś szczęsliwa w życiu tylko dlatego ze jesteś
          wierna? , wiesz co to namiętność , i miłość , jezli masz to wszystko
          w idealnym związku a mnieniam ze dając rady jak żyć masz to
          szczęscie.
          Jezeli tak jest to mozna Ci pozadzrościc .
          Doceniam ze odpisałaś ale licze raczej na te furumowiczki które nie
          mają tyle szcżęscia w życiu co Ty i znają odcienie szarości w
          życiu .
          pozdrawiam
          • prosta-kobieta56 Re: Już brak mi siły :**(( 26.03.09, 15:23
            Mysle ze nikt nie ma tak jak ty bo kazdy jest inny i inne zycie ma ale mysle ze sama juz sobie odpowiedzialas na wszystkie pytania juz na poczatku-nie odejdziesz od meza wiec po co to ciagniesz?zakoncz to zyj swoim zyciem badz wierna mezowi bo skoro nie myslisz o odejsciu to jestes mu winna wiernosc.Sama jestem kochanka ale ciagne to bo myslimy o byciu razem no i meza nie mam w domu tylko tez zyje swoim zyciem za granica ale wiem ze gdyby byl w domu to nie potrafilabym i niechciala byc z dwema oj nie.
          • baggietka Re: Już brak mi siły :**(( 27.07.09, 15:20
            Ja na pisze, że jestem szczęśliwa z tego powodu że jestem wierna, czuję się
            wyjątkowa, że się nie dałam płytkim uczuciom i jestem przez to silniejsza.
            Miałam w swoim życiu sytuację, która mogłą się tak właśnie skończyć, ale trzeba
            być silnym, konsekwentnym i myśląc wyprzedzać czas. Wiem jedno dostałam
            szczepionkę, która dała mi odporność na długie lata, dojrzałam do tego co mam.

            Zasłużyłaś na to co masz, w przyrodzie jest tak właśnie, że co dajesz wraca ze
            zdwojoną siłą, dajesz kłamstwa i wiele innych złych rzeczy, to się mści bo
            czujesz jak się czujesz.
            Egoizm kładzie ludziom klapy na oczy, myślą tylko o swoich potrzebach, a
            decydują sie na dzieci małżeństwa itd. nie mówiąc już o prostych zasadach 10
            przykazań które nawet nie wierzącemu ułatwiłyby życie, sami sobie komplikujecie
            życie ludzie, gorzej niż zwierzęta, bo te mają jeszcze jakies zasady.
            • daria_nowak Re: Już brak mi siły :**(( 03.09.09, 22:07
              > Zasłużyłaś na to co masz, w przyrodzie jest tak właśnie, że co dajesz wraca ze
              > zdwojoną siłą, dajesz kłamstwa i wiele innych złych rzeczy, to się mści bo
              > czujesz jak się czujesz.


              Jak w takim razie wyjaśnisz cierpienia żon, które nagle i znienacka dźwigają
              krzyż na nielojalności małża? Cóż one takiego uczyniły, ze los je tak karze? Bo
              to niedobre kobiety byływink?
              A co powiesz o chorobach? Też teoria zasług? Takie Sm na przykład? Kara za? To
              charakterystyczne myślenie o prościutkich podstawach „jestem dobrym człowiekiem,
              mnie się to nie przytrafi”. Tyle, ze to nie ma najmniejszego sensu. Porzuć
              trudne lektury, których metaforę zło – ma za swoje, odczytujesz zbyt dosłownie.
          • purim Re: Już brak mi siły :**(( 05.10.09, 15:04
            Moja droga!

            Myślę ze uwikłałaś się w niezwykle trudna relacje.
            Chcesz byc szczesliwa a z Twojego postu wnioskuje ze nie jestes...
            Zastanow sie najpierw czym jest dla Ciebie szczescie...
            Powiem Ci czym jest dla mnie, ja jestem szczesliwa ze mam przy sobie osobe
            ktorej moge ufac, ktora mnie kocha (nie mowie ze jest nam codziennie jak w
            bajce, czasem jest trudno, czasem nawet bardzo ale wiem ze trudne chwile mina i
            znow bedzie swiecic slonce)
            Zdrada nie jest rozwiazaniem, zdrada niszczy nei tylko Ciebie ale i zone Twojego
            kochanka, kochanka, dzieci kochanka, Twojego meza... Pozostana po Was same
            zranione jednostki. Ponadto uwazam ze zdrada, jest to bardzo egoistyczne
            rozwiazanie, a wlasciwie nawet nei rozwiazanie a poglebienie problemu. Proponuje
            sprobowac ulozyc sobie zycie z mezem na nowo. Nauczcie sie rozmawiac...
            Pozdrawiam i zycze podejmowania dobrych decyzji

            G
    • marecki225 Re: Już brak mi siły :**(( 26.03.09, 20:15
      kochasz go to bądź z nim, bo niby czemu nadal jesteś w związku z innym?
      piszesz że nie możesz żyć bez niego itd to co ciebie nadal trzyma przy rodzinie?
      co boisz się że rodzice się dowiedzą kogo wychowali? boisz się że partner
      odetnie ciebie od gotówki? boisz się że tamtemu nagle przestanie zależeć na
      tobie tego się boisz?

      i jak tu później facet może ufać kobiecie i być jej wiernym skoro czyta, słucha
      (nie raz) jak to żona kocha innego ale od męża nie odejdzie (żałosne prawda?) a
      potem tylko wieszanie psów na facetach że zdradzają, tak jakby kobiety były
      święte a ty przykład właśnie jednej z tych świętych kobiet.
      • puma-2 Re: Już brak mi siły :**(( 26.03.09, 20:40
        witaj mistrzu ciętej riposty , dla zaspokojenia wszelkich
        wątpliwości , mam dziecko które kocha swojego ojca to raz dwa to
        myśle że moja niezależność finansowa spokoje pozwoli mi na życie na
        takim poziomie jak dotychczas ( bo materialistką nie jestem i nie
        musze żyć w pałacu) .
        A kim jestem ? fakt romans to szambo , ale za pózno na płacz nad
        rozlanym mlekiem , stało się , teraz myśle jak mam postąpić
        • marecki225 Re: Już brak mi siły :**(( 26.03.09, 21:14
          to przestań myśleć nad tym jak masz postąpić a poprostu daj spokój swojemu
          partnerowi i idź do tamtego albo innego, bo i tak jak wrócisz do starego to za
          jakiś czas i tak znajdziesz nowego to lepiej daj mu żyć w normalnej rodzinie,
          taką samą daj okazję swojemu dziecku no chyba że tobie nie przeszkadza że
          wychowuje się w takim domu gdzie matka ma ojca gdzieś i zabawia się na boku z
          innymi.
          on też ma uczucia i daj mu żyć z kimś kto go będzie szanował, a to będzie nawet
          lepsze dla dziecka niż ta pseudo rodzina bo po co dziecku mieszać w głowie i
          wbijać takie zasady moralne do głowy, po co sobie ma w przyszłości rodzinę psuć
          bo komuś wygodnie było.
        • n.i.p.69 Re: Już brak mi siły :**(( 27.03.09, 09:53
          "marecki225" ma racje, bo o ile masz prawo decydować o Swoim zyciu, to juz
          niestety nie masz decydować o zyciu partnera bez Jego wiedzy(pamietaj, ze kazdy
          ma tylko jedno!!! i decyduj bierzesz na Siebie pełną odpowiedzialnośc za nie,
          gwrantuje Ci, ze nie udźwigniesz(?))z kolei fakt ze jestes jeszcze z Nim
          ,świadczy ,ze czerpiesz z tego jakies korzyści(materialne, maja tutaj
          najmniejsze znaczenie!!!)..... i proszę nie powołuj sie na dziecko, pzryjdzie
          jeszcze czas, ze Ono wygarnie co mysli o Twojej podwójnej moralnosci....
          niestety jesli odważyłas sie powiedzieć "A" to musisz teraz powiedzieć "B"
          ....ale chyba tylko "prawidłowe podejscie" byłby na tyle głupi, żeby powiedzieć
          Ci co masz zrobić.
          Życzę mądrych decyzji.

          ... to przykre jak ludzie pieprzą sobie zycie i szkoda, że przy okazji pieprza
          je innym sad
          • puma-2 Re: Już brak mi siły :**(( 28.03.09, 11:06
            piersze primo od męża nie odejde bo tym napewno gorzej go
            skrzywdze , drugie to moja lekko zwichrowana morlaność nie dotkinie
            nigdy mojego dziecka , potrafie zapewnic sobie dyskrecje i poker
            face jezęli to konieczne .
            Jakoś nie mam przekonania o sielankowym obrazie życia tym z całym
            szacunkiem moralizatorek tego formum , dlaczego tak szczęśliwe
            kobiety czytają wypociny , tych złych kobiet , które to są zakochane
            i kochane ?.
            • marecki225 Re: Już brak mi siły :**(( 28.03.09, 23:44
              hahaha nie odejdziesz bo go byś skrzywdziła, no nie bądź żałosna, cały czas go
              krzywdzisz z premedytacją (mając radość z tego) a tu nagle tak się o niego boisz?
              chcesz tak robić to rób nadal, ale przynajmniej wyświadcz waszemu "związkowi z
              mężem i dziecku przy okazji" przysługę i pobieraj opłaty za stosunek, mąż będzie
              szczęśliwy bo konto zostanie zasilone, dziecko będzie szczęśliwe bo nowe zabawki
              dostanie a i Ty z kochankiem będziecie szczęśliwi bo macie siebie...
            • ta Re: Już brak mi siły :**(( 29.03.09, 17:08
              puma-2 napisała:

              > piersze primo od męża nie odejde bo tym napewno gorzej go
              > skrzywdze , drugie to moja lekko zwichrowana morlaność nie dotkinie
              > nigdy mojego dziecka , potrafie zapewnic sobie dyskrecje i poker
              > face jezęli to konieczne .

              Bezsprzecznie dotknie twojego dziecka, gdy romans się wysypie(a wysypują się
              nagminnie) i twój mąż zdecyduje się mimo twojej pokerowej twarzy pokazać ci
              drzwi. Już dotyka, bo jaką moralność, poza mniej, czy bardziej zwichrowaną
              dziecku przekażesz?

              > Jakoś nie mam przekonania o sielankowym obrazie życia tym z całym
              > szacunkiem moralizatorek tego formum , dlaczego tak szczęśliwe
              > kobiety czytają wypociny , tych złych kobiet , które to są zakochane
              > i kochane ?.

              1)Nie zaproszę cię do swojego domu i nie odkryję więcej prywatności, by mieć
              satysfakcję z twojego zdziwienia smile

              2)Wg twojego rozumowania, leczyć chorych powinni inni chorzy, najlepiej na te
              same choroby, zakazane powinno być studiowanie nauk przyrodniczych ( któż
              szczęśliwy studiuje zachowania społeczne mrówek?). Weterynaria powinna być
              ścigana z urzędu, niech konie, psy i inne stwory leczą się same itp, itd.
              Jedni liczą atomy, inni oglądają mapy nieba, jeszcze inni współcześni studiują
              historię starożytną, lub zbierają naklejki z pudełek od zapałek. Krytyk
              literacki nie musi pisać książek, by być uprawnionym do pisania recenzji, nie
              każdy, kto pisze o filmie jest Fellinim. Jeszcze inni śledzą losy ludzkie. Ot,
              hobby ( w uproszczeniu - zamiast seriali w TV wink.
              Tyle tytułem wyjaśnienia, choć dopuszczam, że nie trafi.

              3) Skąd przekonanie kochanek, że namiętność, miłość zdarzyć się może wyłącznie w
              relacjach zdradzających? Zdumiewające ograniczenie myślenia, być może wynikające
              z "lekko zwichrowanej moralności" wink
              Ta_

              • puma-2 Re: Już brak mi siły :**(( 30.03.09, 12:07
                Droga Ta , chcąc zaspokoić twoją ciekawość ( choc ty nazwywasz to
                hobby , fakt lepsze to niz seriale to akurat jestem w stanie
                zrozumieć ale skoro uwazasz sie za osobę tak oświeconą to nie
                uważasz ze hobby masz troszke hmmmmmmmm dość płytkie? i skąd
                fascynacja zdradą u tak szczęśliwej kobiety mającej dom jak z bajki
                czyżby gromadzisz informacje prewencyjnie?)otóz romanse to związki
                dla ludzi dorosłych takze kwestia odpowiedniej taktyki i troszke
                zaradności i ani mąż ani dziecko nigdy sie nie dowiedzą , i też Cie
                do domu nie zaprosze zebys zobaczyła ze moja rodzina wygląda
                normalnie niczym nie odbiegająca od przeciętnego Kowlaskiego .
                Mąż mi drzwi nie pokaże niechciałam o tym pisać ale skoro juz mówie
                a to powiem b , mąz był przez długi czas w innym mieście bywał w
                domu na soboty i niedziele ( nie raz nie) i tam miał kogos jak widac
                nie była dorosła bo ich wsypała , takze ja męzowi raz wybaczyłam i
                pozwoliłam dla dziecka być z nami , to było sporo czasu wstecz .
                Co do namietność to wybacz ale dotyk innej osoby która Cie fascynuje
                jest zwasze elektryzujący i smakuje lepiej niż dotyk nawet ukochaneo
                męża , to sie nazwywa natura i niestety z niej wynika ze od wieków
                nikt z nią nie wygrał tylko niektórzy udają i swoje spełnienie lub
                nie spróbolwali . Choć szczerze był by piękny wtedy świat gdyby
                wszczyscy żyli długo i szczęliwie .
                Naprawde to nie jest tak że każda kochanka wychodzi za mąż mając na
                celu zdradzać swojego ślubnego , Ja bardzo kochałam swojego męza i
                miałam wizje takie iście bajkowe ale ................ wyszło jak
                wyszło . Tez nie jest mi do końca dobrze , uwierz a wyrzuty sumienia
                nie raz nie pozwalają spać sad( , być moze za bardzo kocham
                kochanka , być moze brak mi odwagi na zakończenie tego romansu .
                Jak pisałam na początku jestem zmęczona .
                pozdrawiam
                • marecki225 Re: Już brak mi siły :**(( 30.03.09, 13:13
                  oj biedna, mąż Ciebie zdradzał to Ty odwdzięczyłaś się tym samym, najciekawsze
                  jest to że zawsze osoba która zdradza tłumaczy potem po części swoje działanie
                  tym że też było się zdradzonym.

                  to powiedz jedno skoro tak dobrze Ci z kochankiem to co robisz z mężem? podaj
                  chociaż jeden sensowny powód (nie dziecko, bo gdybyś myślała o dziecku to nawet
                  nie weszłabyś w romans żeby dziecku nie zniszczyć życia), ale tego sensownego
                  powodu nie będzie, bo go nigdy nie ma w takich sytuacjach. bo najłatwiej grać na
                  dwa fronty i wmawiać sobie miłość, a gdyby ta była to mąż dawno zostałby
                  zostawiony, nawet pomimo dziecka...
                  • puma-2 Re: Już brak mi siły :**(( 30.03.09, 13:50
                    marecki225 napisał:

                    > oj biedna, mąż Ciebie zdradzał to Ty odwdzięczyłaś się tym samym,
                    najciekawsze
                    > jest to że zawsze osoba która zdradza tłumaczy potem po części
                    swoje działanie
                    > tym że też było się zdradzonym.
                    >
                    > to powiedz jedno skoro tak dobrze Ci z kochankiem to co robisz z
                    mężem? podaj
                    > chociaż jeden sensowny powód (nie dziecko, bo gdybyś myślała o
                    dziecku to nawet
                    > nie weszłabyś w romans żeby dziecku nie zniszczyć życia), ale tego
                    sensownego
                    > powodu nie będzie, bo go nigdy nie ma w takich sytuacjach. bo
                    najłatwiej grać n
                    > a
                    > dwa fronty i wmawiać sobie miłość, a gdyby ta była to mąż dawno
                    zostałby
                    > zostawiony, nawet pomimo dziecka...
                    Wcale nie uważam , że jestem biedna (pojęcia nie mam skąd to
                    hipoteza?) Mam kochanka nie z powodu zdrady mojego męża czytaj ze
                    zrozumieniem pisałam że było to dawno i mu wybaczyłam nie można
                    zamykać sie świat , ja mojego męza starałam sie zrozumieć a nie
                    odrazu mieszać go z błotem , zawsze zdrada ma swoje przyczyny nie
                    ma idalnych ludzi , moze męża nie kocham jak kiedyś ale jest nam
                    dobrze dogadujemy sie mamy wspólne pasje i dziecko dla którego oboje
                    chcemy jak najlepiej .
                    Życie nie jest czarno- białe i każdy błądzi jeden raz a inny kilka
                    razy .
                    Widzisz ja zamiast ataku złośći tupania i rwania włosów z głowy i
                    robienia afery w całej rodzinie wyjaśniałam to z nim . Może jestem
                    inna od Ciebie poprostu i chyba sie z tego ciesze .
                    • marecki225 Re: Już brak mi siły :**(( 30.03.09, 15:09
                      no to jak dobrze jest Tobie z mężem i dobrze z kochankiem to weź kochanka
                      wprowadź do was żeby było wam wszystkim dobrze, bo po co macie się ukrywać itd
                      żyjcie w trójkę i bądźcie szczęśliwi, no ale musiałabyś pokazać mężowi że
                      zniżyłaś się do jego poziomu...

                      tak zdrada zawsze ma swoje przyczyny i zawsze są one spowodowane przez osobę
                      która zdradza, bo problem w związku jest winą obojga partnerów a zdrada już
                      tylko jednego, jeżeli sądzisz inaczej to gwałciciel też nie jest winny tego że
                      gwałci ale winna jest ofiara bo np. miała zbyt krótką sukienkę, czy ma zbyt duży
                      dekolt itd
                      • asdaa Re: Już brak mi siły :**(( 26.04.09, 21:56
                        > tak zdrada zawsze ma swoje przyczyny i zawsze są one spowodowane przez osobę
                        > która zdradza, bo problem w związku jest winą obojga partnerów a zdrada już
                        > tylko jednego
                        mylisz się całkowicie, jeżeli małżonkowie/partnerzy są ze sobą szczęśliwi to
                        żadne z nich nie ma potrzeby szukania ciepła u osoby trzeciej
                        • baggietka Re: Już brak mi siły :**(( 27.07.09, 15:25
                          To znaczy, że potrzeba szukania ciepła jest uzasadniona i każdy w potrzebie ma
                          prawo zdradzać... upośledzone rozumowanie większości ludzi, a potem się nie ma
                          co dziwić że dookoła tylko zdrady, wszyscy przeciez mają potrzeby ciepła i
                          czułości, idzice do sklepu kupcie sobie termofor i czekolade...
                • magiczna_marta Re: Już brak mi siły :**(( 30.03.09, 17:37
                  > otóz romanse to związki
                  > dla ludzi dorosłych

                  blagam Cie, zastanow sie 2 razy zanim zaczniesz wypisywac kolejne
                  takie brednie bo umre ze smiechu
                • ta Re: Już brak mi siły :**(( 30.03.09, 22:07
                  puma-2 napisała:

                  > Droga Ta , chcąc zaspokoić twoją ciekawość ( choc ty nazwywasz to
                  > hobby , fakt lepsze to niz seriale to akurat jestem w stanie
                  > zrozumieć ale skoro uwazasz sie za osobę tak oświeconą to nie
                  > uważasz ze hobby masz troszke hmmmmmmmm dość płytkie?

                  Pani prof. Maria Janion (np) lubi seriale i kryminały, a
                  gdzie mnie tam do Niej big_grin. Gdzie wyczytałaś za kogo się uważam?

                  >i skąd
                  > fascynacja zdradą u tak szczęśliwej kobiety mającej dom jak z bajki
                  > czyżby gromadzisz informacje prewencyjnie?)

                  Interesują mnie postawy, wybory, motywacje,procesy zakłamywania rzeczywistości.
                  Na tym forum mam materiału od groma big_grin
                  Napisałam gdzieś , że mam dom jak z bajki? Zacytuj.
                  Owszem - poukładany, szczęśliwy, uczciwy = normalny.

                  >otóz romanse to związki
                  > dla ludzi dorosłych

                  Forumowicze piszą, gdy odczuwają to co ja obecnie: "oplułam monitor ze śmiechu"

                  >takze kwestia odpowiedniej taktyki i troszke
                  > zaradności i ani mąż ani dziecko nigdy sie nie dowiedzą

                  Jak wyżej smile))))

                  >i też Cie
                  > do domu nie zaprosze zebys zobaczyła ze moja rodzina wygląda
                  > normalnie niczym nie odbiegająca od przeciętnego Kowlaskiego .

                  G...no zamiecione pod dywan zawsze zaczyna śmierdzieć , a trupy wypadają z szaf,
                  prędzej, niż się tego spodziewasz.

                  > Mąż mi drzwi nie pokaże [...]

                  Dalej następuje wywód, z którego wnoszę, że skoro on ciebie zdradzał, to musi
                  dać ew. przyzwolenie także na twoje zdrady i wybaczyć, gdy nawet sprawa się
                  ujawni. No cóż, faktycznie fajny normalny masz dom, całkiem przeciętna rodzina
                  Kowalskiego wink
                  A jak ew.będziecie się licytować, kto ile razy i kogo wystrychnął na dudka, wasz
                  dzieciak będzie miał frajdę.

                  > Co do namietność to wybacz ale dotyk innej osoby która Cie fascynuje
                  > jest zwasze elektryzujący i smakuje lepiej niż dotyk nawet ukochaneo
                  > męża

                  Piszesz wyłącznie o swoich doznaniach.

                  >to sie nazwywa natura i niestety z niej wynika ze od wieków
                  > nikt z nią nie wygrał

                  Nikt? big_grin

                  >tylko niektórzy udają i swoje spełnienie lub
                  > nie spróbolwali .

                  Skąd wiesz, że udają? Jak sądzisz, dlaczego nie spróbowali?

                  Chyba za trudne pytania dla przeciętnego Kowalskiego wink
                  Ta_

                  • puma-2 Re: Już brak mi siły :**(( 02.04.09, 20:17
                    Droga Ta , szanując twoją postawe wobec mojego postępowania i innych
                    kobiet piszących na tym forum , to tak obiektywnie to niestety z
                    twoich postów można wywnioskować , że tak naprawde nie jesteś żadnym
                    badaczem ludzkich zachowań ani tym bardziej średniej klasy z Ciebie
                    socjolog ( może udajesz ?) .
                    Myśle , że nadal szukasz w życiu ,czekasz na coś co będzie twoim
                    motorem do dalszego życia , żyjesz życiem innych ludzi , dajesz
                    rady , fakt poprawne społecznie i moralnie ale sama tęsknisz za
                    emocjami stąd , iluzja w której żyjesz ................
                    • ta Re: Już brak mi siły :**(( 03.04.09, 00:50
                      Niedroga pumo,twój wątek, zdaje się, dotyczy twojego podwójnego życia i twojego
                      tym zmęczenia i o tym przyszłaś porozmawiać, więc trzymaj się tematu.
                      Ja o radę i ocenę nie proszę, wiem, jak mam żyć, nikogo pytać o to nie mam
                      potrzeby smile.
                      Zajmij się swoimi problemami sama, lub... zgódź się z tym, że ktoś ( np ja)
                      będzie je komentował, gdy napiszesz o tym publicznie.
                      Wszak tak działa instytucja forum.

                      > Myśle , że [...]

                      Mylisz się, myśląc, jak myślisz i...szkoda twojego na to czasu.
                      Skup się na tym, co gryzie ciebie, zwłaszcza, że, przypomnę, siły już ciebie
                      opuszczają ( jak w tytule wątku). Ja sobie daję radę na prawdę dobrze. Jak już
                      tutaj wielokrotnie pisałam, żaden stwor wirtualny nie znający mojego życia nie
                      jest w stanie mi dopiec, choćby ze skóry wyskoczył, szkoda pary.
                      Ta_



                    • dagusinski Re: Już brak mi siły :**(( 03.04.09, 13:42
                      Hmmm, dziewczyna prosi o radę a tu wszyscy ją oceniają...Dziwny jest ten kraj...
                      Nikt nie twierdzi, że zdrada jest czymś dobrym. Przecież to oczywiste. Ale do
                      rzeczy! Droga Pumo! Uważam, że powinnaś rozstać się z kochankiem i poświęcić się
                      dla swojego małżeństwa. Jeżeli nie wiesz jak się zachować to zachowaj się
                      przyzwoicie smile To powiedział wielki człowiek- prof. Bartoszewski. I myślę, ze są
                      to bardzo mądre słowe. Życie w małżeństwie jest niezwykle trudną sztuką. Wymaga
                      poświęcenia, umiejętności wybaczania, nakierowania całego swojego jestestwa na
                      drugiego człowieka. Nie jest łatwo, ale trzeba się starać. Chociażby dlatego
                      żeby, kiedyś, po latach, spojrzeć w lustro i wiedzieć, ze było się uczciwym. Ja
                      Ciebie nie oceniam, ale wiem, ze ludzie, którzy mają zasady i są im wierni,
                      zawsze na tym wygrywają. I chociaż żyje się im ciężej, to w konsekwencji to oni
                      są szczęśliwi. Każdy z nas jest reżyserem własnego życia. W związku
                      najważniejszy jest szacunek, nigdy nie należy dopuścić do lekceważenia. Skończ z
                      kochankiem, wróć całą sobą do męża i staraj się aby Twoje małżeństwo było
                      lepsze. Z czasem okaże się, ze jest wam ze sobą cudownie. I na koniec jeszcze
                      przysłowie arabskie : Czasami warto znosić wszystkie wady małżeństwa, aby mieć
                      jednego przyjaciela w świecie skażonym obojętnością. Pozdrawiam serdecznie
                      • puma-2 Re: Już brak mi siły :**(( 06.04.09, 23:12
                        Mylisz się, myśląc, jak myślisz i...szkoda twojego na to czasu.
                        Skup się na tym, co gryzie ciebie, zwłaszcza, że, przypomnę, siły
                        już ciebie
                        opuszczają ( jak w tytule wątku). Ja sobie daję radę na prawdę
                        dobrze. Jak już
                        tutaj wielokrotnie pisałam, żaden stwor wirtualny nie znający mojego
                        życia nie
                        jest w stanie mi dopiec, choćby ze skóry wyskoczył, szkoda pary.
                        A jednak ta , niby nic a jednak ton twojej wypowiedzi ( lekko
                        krzyczysz?) tak Ja wirtualny twór jaki ty .
                        dagusiński dziękuje za pierwsze konkrety w tym wątku , póki co jako
                        pierwsza zrozumiałaś o czym pisze , własnie staram sie jak moge nie
                        tylko ze względu na morały skończyć ten męczący związek , nawet nie
                        mam czasu dla siebie , coraz częsciej kłame kochanka ze mam problemy
                        z wyjściem z domu , widzimy sie codziennie a do tego wspólne wkacje
                        święta , i ciągłe wyrzuty ze za mało czasu z nim spędzam .
                        • dagusinski Re: Już brak mi siły :**(( 06.04.09, 23:59
                          Droga Pumo! Masz rodzinę więc nie męcz się już. Tak dłuzej nie mozna! Wykończysz
                          się. Sama widzisz, że to nie daje Tobie szczęścia czyli to nie ta droga smile Wiem,
                          że łatwo się mówi, ale zobaczysz, jak dobrze poczujesz się kiedy zakończysz ten
                          romans smile Jest mi Ciebie ogromnie żal i próbuje sobie wyobrazić jak bardzo jest
                          Tobie smutno sad No ale trzeba to przejść. Poboli, będzie ciężko, żle, będą
                          chwile zwątpienia,chęć powrotu ale jak wytrwasz to czeka Ciebie nagroda! Nawet
                          nie wiesz ile satysfakcji sprawia świadomość, ze żyło się tak jak należy, jak
                          trzeba. Każdy popełnia błędy, jesteśmy przecież tylko ludzmi smile Ważne jest
                          jednak to, aby wyciągnąć z nich naukę, otrząsnąć się i żyć dalej, pełnią życia.
                          Ja Ciebie przepraszam za takie pouczanie, piszę jednak w tym tonie ponieważ na
                          prawdę wierzę w to co tu zamieszczam. Wiele w życiu przeszłam i wiem jak ważna
                          jest rodzina. Dlatego bardzo Ciebie proszę, ratuj siebie i swoją rodzinę. Wtedy
                          będzie wszystko dobrze. A kochanek ma żonę, która go kocha i dzieci, więc to
                          jest najlepsze i dla jego rodziny. Widzisz my kobiety jesteśmy inaczej
                          skonstułowane niż mężczyzni. My rzadko odchodzimy, a jeżeli już to z wielkimi
                          wyrzutami sumienia. Natomiast mężczyzna jeżeli pozna kobietę i zakocha się w
                          niej to nie patrzy na nic, odchodzi i ma głęboko swoją dotychczasową partnerkę.
                          Zanurza się beztrosko w nową miłość. Mnóstwo jest takich przykładów
                          (Marcinkiewicz chociażby). Dlatego też nie wydaje mi się, żeby Twój kochanek
                          Ciebie kochał. Myślę, ze jest mu tak wygodnie. Przepraszam, że jestem mało
                          delikatna, ale jest i jeszcze jedna rzecz. Żaden mężczyzna nie zniesie tego, iż
                          jego ukochana kobieta wraca do domu, do innego mężczyzny. No i ostatnia przykra
                          rzecz: czy myślisz, że on nie sypia ze swoją żoną? Oczywiście, ze to robi.
                          Świadczy o tym nawet to, że zastanawiają się nad kolejnym dzieckiem. Poza
                          tym...nie wyobrażam sobie sytuacji, że ja chciałabym z moim mężem się kochać a
                          on by bez przerwy odmawiał. Nie wierzę w to. Zresztą sama masz męża i on miał
                          kochankę więc z własnego doświadczenia wiesz to pewno. Więc po co to Tobie? Nie
                          daj się! Trzeba mieć charakter smile A jestem pewna, ze go masz! Trzymaj się
                          cieplutko i może porozmawiamy mniej publicznie, np. na gg. Chętnie udzielę Tobie
                          wsparcia i pomogę, jak będę umiała bo wiem, ze warto. Poważnie, warto smile
                          Pozdrawiam serdecznie
                          • puma-2 Re: Już brak mi siły :**(( 07.04.09, 21:59
                            właśnie wróciłam ze spotkania powiedziałam że mnie to męczy i chyba
                            kres naszej przygody a on o zgrozo stwierdził ze jak ja mam zamiar
                            to skończyć to powie żonie o wszystkim i zmieni swoje życie .
                            Dziewczyny mam seredcznie dość chce życ normalnie jak dwa lata
                            temu , bez drugiego telefonu , bez kłamstw i tego wszystkiego co
                            kosztuje mnie tyle nerwów , tylko małymi kroczkami do przodu ,
                            małymi...............
                            • ta Re: Już brak mi siły :**(( 07.04.09, 22:33
                              28.03.2009 jeszcze byłaś "zakochana i kochana" i mówiłaś o magnetycznej sile
                              dotyku kochanka ( doznaniu zdecydowanie wyżej w hierarchii dotyków niż dotyk
                              kochającego męża), a tu raptem :

                              > Dziewczyny mam seredcznie dość chce życ normalnie jak dwa lata
                              > temu , bez drugiego telefonu , bez kłamstw i tego wszystkiego co
                              > kosztuje mnie tyle nerwów , tylko małymi kroczkami do przodu ,

                              Powiem ci, bez współczucia, że dopiero teraz zaczyna się jazda big_grin
                              Ta_
                            • dagusinski Re: Już brak mi siły :**(( 09.04.09, 19:49
                              Oj, jak mnie zdenerwował ten Twój facet! Jasne! On powie żonie! I za nic ma
                              cierpienie tylu innych osób! Co za typek! Jakby tak nie chciał być ze swoją żoną
                              to rozwiódłby się z nią bez względu na to czy jesteś Ty czy nie! Nie mam do
                              niego zaufania. Uważam, ze jest egoistą i lepiej żebyś uciekła od niego. Czym
                              szybciej tym lepiej.Niestety Ta ma racje. Teraz zacznie się prawdziwa męka.
                              Przecież widzi jak bardzo się męczysz. Kiedy ktoś kocha prawdziwie to pozwala
                              odejść. Nic dobrego z tego nie będzie. A jeżeli tak powiedział jak napisałaś to
                              nie jest ani dobrym ani odpowiedzialnym człowiekiem. Dlaczego pozwalasz się
                              gnębić? Nie pozwól mu zniszczyć swojej rodziny. On jak chce to niech się
                              rozwodzi, ale na własny rachunek. Ciebie niech w to nie miesza. Ufff, ale byłam
                              okropna smile Przepraszam jeżeli za ostro, ale tak myślę. Pozdrawiam
                              • puma-2 Re: Już brak mi siły :**(( 17.04.09, 20:20
                                staram się zapomnieć i żyć z męzem nie jest łatwo ale lżej i jakoś
                                normalniej , mam jeden telefon , wracam prosto po pracy do domu w
                                niedziele planujemy wycieczke i staram sie żyć jak kiedyś . czasami
                                strasznie tęsknie , chyba warto bo z dnia na dzień jest lepiej . Mam
                                czas na kino z koleżankami , zakupy itp . Mam nowe życie i korzystam
                                z jego uroków.
                        • ta Re: Już brak mi siły :**(( 07.04.09, 13:18
                          puma-2 napisała:

                          > A jednak ta , niby nic a jednak ton twojej wypowiedzi ( lekko
                          > krzyczysz?)

                          Nie krzyczę, nigdy nie krzyczę, nawet wirtualnie,
                          niespotykanie spokojny człowiek jestem big_grin,
                          ale możliwe, że ciebie otaczają krzyczący, lub sama w ten sposób wyrażasz
                          emocje, stąd przeniesienie.

                          Rób porządek w swoim życiu, bo bałagan masz w nim, żeby nie nazwać tego co masz
                          bardziej dosadnie wink

                          > tak Ja wirtualny twór jaki ty .

                          Oczywiście smile. Lepiej wygląda to zdanie tak ( jeśli już uparłaś się używać
                          wielkich liter): " tak ja wirtualny twór jak i Ty ". Znajdź różnicę, jak w
                          zabawie w przedszkolu. Taki drobiazg, a jak wiele może powiedzieć o człowieku,
                          który wielkich liter używa !

                          Moje obserwacje życia i forum prowadzą m.inn. do tego, że większość kochanek
                          myśli o sobie Ja, Ja, Ja smile Krzyczący egocentryzm.

                          Ta_


                  • asdaa Re: Już brak mi siły :**(( 26.04.09, 22:01
                    > Napisałam gdzieś , że mam dom jak z bajki? Zacytuj.
                    > Owszem - poukładany, szczęśliwy, uczciwy = normalny.
                    to wejdź na forum dla ludzi z poukładanych domów, a przestań się wymądrzać i
                    dołować tych, którym życie poskąpiło takiego szczęścia jak Tobie i szukają jak
                    potrafią swojego miejsca
                    • ta Re: Już brak mi siły :**(( 27.04.09, 00:42
                      asdaa , ja nie szukałam swojego szczęścia w łożach innych małżeństw, może
                      dlatego jakoś mi się poukładało, nie sądzisz smile?
                      A ty już coś znalazłaś wink?
                      Ta_
                • klawiatura_zablokowana Re: Już brak mi siły :**(( 03.09.09, 18:29
                  i skąd
                  > fascynacja zdradą u tak szczęśliwej kobiety mającej dom jak z bajki
                  > czyżby gromadzisz informacje prewencyjnie?

                  Niektórzy czytają to forum z tych samych powodów, dla których ogląda się
                  reportaże z życia na Alasce - ot, egzotyka.
                  Jakoś nikt nie uważa, że inteligenci namiętnie oglądający Kiepskich czy
                  pracownicy budżetówki śledzący dzieje milionerów-Carringtonów mają dziwne czy
                  podejrzane intencje.

                  Poza tym - sama swoje życie publicznie opisujesz, jak masz problem, że ktoś ci
                  krytykuje, to załóż bloga na hasło i rozdaj je tylko osobom, które będą cię
                  głaskały po główce, proste.

                  Co do namietność to wybacz ale dotyk innej osoby która Cie fascynuje
                  > jest zwasze elektryzujący i smakuje lepiej niż dotyk nawet ukochaneo
                  > męża

                  Kolejna sfrustrowana, która nigdy fascynacji własnym mężem nie przeżyła i myśli,
                  że to norma.
                  Po jakiego wafla wychodziłaś za mąż, skoro mąż cię nie fascynował. A skoro
                  fascynował wtedy i teraz już nie - to po jakiego wałka nadal z nim jesteś?

                  I nie pisz farmazonów o dziecku, każde dziecko rozwodników ci powie, że lepszy
                  rozwód niż chora rodzina. Tak jak lepiej mieć wyrwany ząb niż ropiejący.

                  to sie nazwywa natura i niestety z niej wynika ze od wieków
                  > nikt z nią nie wygrał tylko niektórzy udają

                  Aha, czyli seks z mężem z naturą nie ma nic wspólnego. W takim razie z czym?
                  Z popędem (na twoje potrzeby: naturą) moja droga to wygrywają TŁUMY ludzi
                  każdego dnia, inaczej faceci gwałciliby kobiety na ulicy, a wszyscy walili kupę
                  pod krzakiem. Tak więc niczego na naturę nie zwalaj. Z naturą da się wygrać,
                  tylko trzeba używać mózgu.

                  i swoje spełnienie lub
                  > nie spróbolwali .

                  Czy ktoś wie, o co w tym chodzi?
                  • fortuna.500 klawiaturo 03.09.09, 19:01
                    juz po ptokach, kochas rzucił pumę i naprawia swoje małżeństwo.
                    Bajka się skończyła, został dramat..... ze zdradzonym męzem.
                    • puma-2 Re: klawiaturo 03.09.09, 19:06
                      witam i tu się mylisz prosta duszo , i to bardzo ale szkoda czasu na
                      tłumaczenie , pozdrawiam
                    • klawiatura_zablokowana Re: klawiaturo 03.09.09, 19:14
                      a to bardzo przepraszam, dopiero się zagłębiam w dzieje tutejszych romansów,
                      niemniej po poście pumy pod twoim wnioskuję, że będzie ciąg dalszy i czekam
                      niecierpliwie
                      • puma-2 Re: klawiaturo 03.09.09, 19:44
                        ależ proszę w srócie jestem w ciąży z kochankiem choć pewnie to się
                        zmieni jesteśmy razem i mimo wszystko się kochamy to tyle rzadko
                        piszę bo tak jakby przestałam być kochanką
                        • puma-2 Re: klawiaturo 03.09.09, 19:45
                          wraziłam się dość nie klarownie zmieni się nie to że jestem w ciąży
                          ale to że zmieni się status z kochanka na męża , wybacz o tej porze
                          śpiąca jestem
                          • klawiatura_zablokowana Re: klawiaturo 03.09.09, 22:02
                            Gratuluję wymarzonego związania się z facetem, który nie szanował swojej
                            poprzedniej żony ani ich małżeństwa (czytaj: tego, co jej przysięgał). Mam
                            nadzieję, że cieszysz się na samą myśl, jakie trwałe, wierne i uczciwe
                            małżeństwo z nim stworzysz - facetem, który już raz udowodnił, że umie.

                            Szczęścia życzę.
                            • daria_nowak Re: klawiaturo 03.09.09, 22:10
                              Ileż szczerości w Twych słowach, aż serce rośniewink

                              Boli Cię jakoś cudze szczęście, ze pojawi się imperatyw dogryzienia na sucho?
                              • klawiatura_zablokowana Re: klawiaturo 04.09.09, 12:16
                                A czy ciebie boli szczęście osób wiążących się z damskim bokserem albo pijakiem?
                                • daria_nowak Re: klawiaturo 04.09.09, 17:03
                                  Cudze szczęście mnie w ogóle nie boli. Nie mam misji i przekonania o jedynej
                                  słuszności moich sądów. Jej pasi? No to w czym problem? To jej życie. Oby się
                                  udało.
                                  • klawiatura_zablokowana Re: klawiaturo 04.09.09, 17:08
                                    No też dlatego również tej pani życzę jak najwięcej szczęścia, jak już tu
                                    stwierdzono, będzie potrzebne.

                                    Skoro ją uszczęśliwia fakt, że nareszcie dorwała się na wyłączność do gnidy
                                    moralnej i oszusta i zamierza z uśmiechem na ustach budować nowy związek, to
                                    nikt jej przecież nie broni.

                                    A opinię na ten temat można mieć dowolną. To forum publiczne, a ona chwali się
                                    tym publicznie.
                                    • daria_nowak Re: klawiaturo 04.09.09, 17:15
                                      Publiczne, nie oznacza, ze można sobie kimś radośnie pomiatać. Jeśli forma
                                      postów Ci wisi, są fora, na którą się o nią nie dba. Tu zbliżasz się do
                                      magicznej granicy cięcia. O czym wolę lojalnie uprzedzić
                                      • klawiatura_zablokowana Re: klawiaturo 04.09.09, 17:33
                                        Przecież ja nie pomiatam pumą. W żadnym miejscu jej nie obrażam. Gratuluję jej
                                        zaś zdobycia tego, o czym marzyła - zdobycia faceta, który nie umie dotrzymać
                                        obietnic. W tym obietnicy miłości "póki nas śmierć nie rozłączy".

                                        Widocznie takie ma oczekiwania w życiu. To smutne, ale jak widać po tym forum
                                        wcale nie rzadkie czy niespotykane.
                                        • daria_nowak Re: klawiaturo 04.09.09, 21:22
                                          Nie każ mi tłumaczyć sobie oczywistości. Szanuję Twoją inteligencję.
                            • lu_bella Re: klawiaturo 04.09.09, 07:09
                              klawiatura_zablokowana napisała:

                              > Gratuluję wymarzonego związania się z facetem, który nie szanował swojej
                              > poprzedniej żony ani ich małżeństwa (czytaj: tego, co jej przysięgał). Mam
                              > nadzieję, że cieszysz się na samą myśl, jakie trwałe, wierne i uczciwe
                              > małżeństwo z nim stworzysz - facetem, który już raz udowodnił, że umie.


                              Coś w tym jest chociaż nie generalizowałabym, ale jak już żona przyjmuje "skruszonego" misia to dla mnie kosmos surprised Że jej do głowy przyszło, że on się zmienił, że już nigdy, że to była pomyłka, że go "tamta" zbałamuciła.
                              >
                              > Szczęścia życzę.

                              Tamtym to dopiero szczęścia TRZEBA życzyć, bo prawdopodobieństwo ww. dla mnie znikome suspicious
                              • klawiatura_zablokowana Re: klawiaturo 04.09.09, 12:12
                                > Coś w tym jest chociaż nie generalizowałabym, ale jak już żona przyjmuje "skrus
                                > zonego" misia to dla mnie kosmos surprised Że jej do głowy przyszło, że on się zmienił
                                > , że już nigdy, że to była pomyłka, że go "tamta" zbałamuciła.

                                No dokładnie.
                                Może byłabym w stanie wybaczyć, gdyby zdrada wynikała z czystej głupoty w stylu
                                "byłem pijany jak bela, a ona zaczęła mnie rozbierać" i wystąpiła jednorazowo.

                                Ale ktoś, kto długo, świadomie i z premedytacją oszukiwał?

                                Kochanka piejąca ze szczęścia, że wychodzi za mąż za swojego kochanka zachowuje
                                się dokładnie tak samo jak te żony, które wierzą, że "on był niewinny, tylko ta
                                dziwka zbałamuciła". Tyle, że jest to wiara pt. "on był niewinny, to żona była
                                zła, oziębła i nie potrafiła stworzyć mu domu". Plus wspólny mianownik: "ze mną
                                będzie zupełnie inaczej".
                                • puma-2 Re: klawiaturo 05.09.09, 17:49
                                  Dario tutaj historię z happy-endem są masakrowane z miejsca
                                  wątpliwościami ponieważ jakoś nie pasują do tutejszej statystyki
                                  ciekawskich żon zaglądających tutaj zażyć dreszcz emocji , ku
                                  waszemu zdziwieniu wcale nie jestem naiwna i zdaję sobie sprawę iż
                                  mój luby postacią kryształową nie jest ale wie od czego ma głowe ,
                                  wybrał to co lepsze dla niego chcę żyć ze mną , wróżką nie jestem
                                  wiec w przyszłość nie wybiegam , ale postaram się żebym nie była
                                  podobna do jego żony od której uciekł nie będe też żadną z was w
                                  celeach prewencyjnych mojego związku , prawda jest taka że boli was
                                  jak można ułożyć sobie życie na nowo i po raz drugi , obaliłam mit
                                  odrzuconej kochanki wybaczcie za nie tak , pozdrawiam
                                  • fortuna.500 a feeee , puma 05.09.09, 18:03
                                    historia z happy endem, jest pumo, to powrót twojego kochanka do zony.
                                    Rodzina ocalona, dzieci mają oboje rodziców.
                                    Tylko co z twoim małzeństwem, nadal masz zamiar okłamywac i zdradzac męza?
                                    • daria_nowak Re: a feeee , puma 05.09.09, 19:41
                                      Czytać nie umiesz? Czy nie dociera?
                                      Jej jest dobrze. Jak będzie źle, to Puma na bank do Ciebie napisze po porady.
                                      Skończ z tą bezinteresowną uszczypliwością, jak nie masz nic do dodana, to się
                                      tym nie chwal.
                                      • fortuna.500 Re: a feeee , puma 06.09.09, 08:25
                                        oczywiscie, ze czytam forum TYLKO dla KOCHANEK, gdzie jest prawdziwa historia
                                        pumy, bo tutaj kit nam wciska, jak nie wierzysz to się tam zaloguj i poczytaj, a
                                        dowiesz się , ze kochas wrócił do zonki, a puma ma wielką deprechę.
                                        • lu_bella Re: a feeee , puma 06.09.09, 08:49
                                          fortuna.500 napisała:

                                          > oczywiscie, ze czytam forum TYLKO dla KOCHANEK, gdzie jest prawdziwa historia
                                          > pumy, bo tutaj kit nam wciska, jak nie wierzysz to się tam zaloguj i poczytaj,
                                          > a
                                          > dowiesz się , ze kochas wrócił do zonki, a puma ma wielką deprechę.

                                          Ależ jesteś "sprytna i uczciwa". A i chwalić się masz czym uncertain
                                        • ta Re: a feeee , puma 06.09.09, 10:07
                                          fortuna.500 napisała:

                                          > dowiesz się , ze kochas wrócił do zonki, a puma ma wielką deprechę.

                                          Ale będzie miała upragnione dziecko z kochankiem, czyż nie tak?
                                          Teraz tylko poprosić męża, by zechciał wychowywać grzecznie nie swoje dziecko i
                                          posprzątane...sad((
                                          Cóż za potwornie smutny, łatwy do przewidzenia banał.
                                          I po cóż wypisywała tutaj jakieś dyrdymały sad
                                          Ej, mimo wszystko baby jakoś żal...
                                          Ta_
                                          • daria_nowak Re: a feeee , puma 08.09.09, 13:24
                                            I właśnie w tym poście pokazałaś swoją stronniczość.
                                            Ja na przykład mam w nosie wywiadowcze działania fortuny, a zycie pumy i tak
                                            jest jej – ona wie jaka jest prawda. Ja opieram się na tym, co ona tu pisze, bo
                                            tu rozmawiamy. Ty wolisz oprzeć się na tym, co dla Ciebie wygodniejsze.
                                        • daria_nowak Re: a feeee , puma 08.09.09, 13:20
                                          Wybacz, ale dziś jakoś nie mam SBckich tendencji do szpiegowaniawink. Wystarczy,
                                          ze Ty je masz, a ja na ich wyniki patrzę z przymrużeniem oka.
                                          • tratwa-3 [...] 08.09.09, 15:06
                                            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
                                            • daria_nowak Re: a feeee , puma 08.09.09, 15:13
                                              dziękując za komplement, z siły wyższej post kasuję, bo niezależnie od form
                                              prezentowanych przez fortunę, nie widzę sensu stosowania podobnych.
                                              Olej i się nie denerwuj, podejdź z humorem, nerwów szkodasmile
                                  • klawiatura_zablokowana Re: klawiaturo 06.09.09, 17:16
                                    ku
                                    > waszemu zdziwieniu wcale nie jestem naiwna i zdaję sobie sprawę iż
                                    > mój luby postacią kryształową nie jest ale wie od czego ma głowe ,

                                    Owszem, szukanie kochanki na boku jest z reguły wyrazem "zaradności życiowej"
                                    zwanej przez niektórych cwaniactwem. Co nie znaczy, że taką zaradność należy
                                    podziwiać, tak jak nie należy podziwiać zaradności przedsiębiorcy, który
                                    prowadzi podwójną księgowość (w porównaniu do tych żałosnych kretynów, którzy
                                    uczciwie płacą podatki).

                                    >ale postaram się żebym nie była
                                    > podobna do jego żony od której uciekł

                                    Uważasz, że tylko w tym, jaka była jego żona tkwił problem?
                                    Skoro to taka jędza była, po co się z nią żenił? Przed chwilą twierdziłaś, że
                                    "wie, od czego ma głowę"...

                                    >prawda jest taka że boli was
                                    > jak można ułożyć sobie życie na nowo i po raz drugi ,

                                    Mnie tam nic nie boli, co najwyżej brzuch ze śmiechu, jak podczytuję pewne wątki.
                                  • aneta-skarpeta Re: klawiaturo 08.10.09, 16:14
                                    puma-2 napisała:

                                    > Dario tutaj historię z happy-endem są masakrowane z miejsca
                                    > wątpliwościami

                                    przepraszam, ale dzisiaj trafilam na ten watek, wiec pisze z
                                    opóźnieniem i troszke po fakcie, jednak powstrzymac sie nie mogęsmile

                                    najwiekszy happy-end tej historii zafundowaliscie z kochankie
                                    swojemu mezowi, jego zonie i dziociom

                                    powiedzialam to ja- kiedys zdradzana zona, teraz przeszczęśliwa
                                    kobieta ceniaca słodka nude dnia codziennego z innym facetemsmile

                                    mam nadzieje, że za pare lat on nie znajdzie sobie innej, ktora
                                    bedzie tryskała do niego fontanną namietności. Oby.
                                • lu_bella Re: klawiaturo 05.09.09, 20:21
                                  klawiatura_zablokowana napisała:

                                  > Ale ktoś, kto długo, świadomie i z premedytacją oszukiwał?
                                  >
                                  > Kochanka piejąca ze szczęścia, że wychodzi za mąż za swojego kochanka zachowuje
                                  > się dokładnie tak samo jak te żony, które wierzą, że "on był niewinny, tylko ta
                                  > dziwka zbałamuciła". Tyle, że jest to wiara pt. "on był niewinny, to żona była
                                  > zła, oziębła i nie potrafiła stworzyć mu domu". Plus wspólny mianownik: "ze mną
                                  > będzie zupełnie inaczej".

                                  Tyle tylko, że szczęśliwy mąż nie idzie na boki. To, że żona się stara nie znaczy, że jest super. Samo szukanie kochanki to sygnał, ze coś jest nie halo. Prawda ? Przynajmniej dla potencjalnej kochanki.A każdy może wyjść z założenia, że lepiej być naiwna niż podłą. (cyt. z Ta_)
                                  I znowu okazuje się, że nie ma świata czarno-białego suspicious
                                  • ta Re: klawiaturo 06.09.09, 10:01
                                    lu_bella napisała:

                                    >A każdy może wyjść z założenia, że
                                    > lepiej być naiwna niż podłą. (cyt. z Ta_)

                                    Prosisz się, by przypominano ci niesmaczną wpadkę, gdy wyśmiewałaś się z
                                    informacji, że kobieta jest wdową. W kontekście tamtej przykrej dyskusji
                                    wyraziłam opinię, którą cytujesz.
                                    Nadal uważam, że lepiej być naiwnym (= uwierzyć w kłamstwo ), niż prymitywnie
                                    kogoś zranić ( wyśmiewać się z wdowieństwa), jak zrobiłaś to ty.
                                    Ta_
                                    P.S. po raz kolejny prozę, jeśli cytujesz , rób to jasno. Masz manierę wklejania
                                    wszystkiego, jak leci, w tym wielokrotnego cytowania. To czyni bałagan. Kopiuj->
                                    wklej -> wymaż, co niepotrzebne. To proste jest.
                                    • lu_bella Re: klawiaturo 06.09.09, 13:23
                                      ta napisała:

                                      > lu_bella napisała:
                                      >
                                      > >A każdy może wyjść z założenia, że
                                      > > lepiej być naiwna niż podłą. (cyt. z Ta_)
                                      >
                                      > Prosisz się, by przypominano ci niesmaczną wpadkę, gdy wyśmiewałaś się z
                                      > informacji, że kobieta jest wdową. W kontekście tamtej przykrej dyskusji
                                      > wyraziłam opinię, którą cytujesz.
                                      > Nadal uważam, że lepiej być naiwnym (= uwierzyć w kłamstwo ), niż prymitywnie
                                      > kogoś zranić ( wyśmiewać się z wdowieństwa), jak zrobiłaś to ty.
                                      > Ta_

                                      Ja jestem pewna, że fam.me nie jest wdową, więc o jakiej wpadce mówisz ?

                                      > P.S. po raz kolejny prozę, jeśli cytujesz , rób to jasno. Masz manierę wklejani
                                      > a
                                      > wszystkiego, jak leci, w tym wielokrotnego cytowania. To czyni bałagan. Kopiuj-
                                      > >
                                      > wklej -> wymaż, co niepotrzebne. To proste jest.

                                      Nie mam zamiaru wklejać nic z terrarium verssy, bo od jakiegoś czasu omijam je szerokim łukiem. Nawet kiedy przypadkiem wejdę na tamto forum to szybko zmykam od uczciwych żon.

                                      P.S. Miałam szczere chęci opisać Ci co rozumiem przez to, że na uczciwość trzeba sobie zasłużyć, ale mi się odechciało, bo sensu nie widzę, a i presji nie lubię.
                                      • ta Re: klawiaturo 06.09.09, 21:35
                                        lu_bella napisała:

                                        > Ja jestem pewna, że fam.me nie jest wdową, więc o jakiej wpadce mówisz ?

                                        Skąd ta pewność? Rozbuchany śmiech na wieść o tym, że kobieta jest wdową jest co
                                        najmniej brzydką "wpadką". Gdybyś to rozumiała, nie zachowałabyś się w ten
                                        sposób. Dalsza "dyskusja" na ten temat jest bezcelowa.

                                        Co do niepoprawnego cytowania z wklejaniem wielokrotnie powielanych postów, to
                                        kolejny raz ręce mi opadają sad Właśnie dałaś przykład, jak dalece nie rozumiesz,
                                        o co chodzi. Nie chodzi o to skąd czerpiesz cytaty, ale w jaki sposób się nimi
                                        posługujesz. Zaśmiecasz i nawet tego nie spostrzegasz i dalej nie kumasz w czym
                                        rzecz.

                                        >Miałam szczere chęci opisać Ci co rozumiem przez to, że na >uczciwość trzeba
                                        sobie zasłużyć, ale mi się odechciało, bo sensu >nie widzę, a i presji nie lubię.

                                        Po prostu palnęłaś najgłupiej w swojej historii pisania na forum, to i
                                        odpowiedzi unikasz. Ja także sensu w twojej wypowiedzi nie widzę, w tym zgoda ;DDDDD

                                        Pisz, pisz, dobrą mam zabawę
                                        Ta_
                                  • klawiatura_zablokowana Re: klawiaturo 06.09.09, 17:12
                                    > Tyle tylko, że szczęśliwy mąż nie idzie na boki.

                                    Uczciwy nieszczęśliwy też nie.
                                    Uczciwy nieszczęśliwy robi coś, żeby to zmienić, w najgorszym wypadku dąży do
                                    rozstania, a potem szuka nowego związku.

                                    Bo jak jest taki koszmarnie nieszczęśliwy z żoną, że już wytrzymać nie może, to
                                    po jakiego wała ciągnie to małżeństwo? Przecież chyba go żona nie trzyma na
                                    łańcuchu w piwnicy.

                                    To, że żona się stara nie znac
                                    > zy, że jest super. Samo szukanie kochanki to sygnał, ze coś jest nie halo.

                                    Tak, nie halo. Nie halo przede wszystkim z moralnością faceta, który to robi.
                                    Tak samo jak szukanie okazji, żeby ukraść to sygnał przede wszystkim, że ktoś ma
                                    zasady nie teges, a nie tylko tego, że bieda. Bo złodziejem może być i biedny i
                                    bogaty. Do kradzieży "wymagana jest" przede wszystkim nieuczciwość, bieda może
                                    mieć na to wpływ, ale nie musi, bo nie wszyscy biedni kradną. A nie wszyscy
                                    nieszczęśliwi zdradzają.

                                    Tym bardziej, że zdrada na kłopoty małżeńskie nie pomaga, więc kto zdradza, już
                                    i tak małżeństwo przekreślił, niezależnie, czy żona była jędzą czy nie. Bo żona
                                    się może zmienić (hmm może zastosować nowatorską metodę terapii małżeńskiej
                                    zwaną szczerą rozmową?), ale zdrady wymazać się nie da.

                                    .A każdy może wyjść z założenia, że
                                    > lepiej być naiwna niż podłą. (cyt. z Ta_)

                                    Ja bym powiedziała, że lepiej być uczciwą niż nieuczciwą.
                                    Uczciwość z reguły pozwala uniknąć bycia podłym, chociaż czasem mści się, bo się
                                    okazuje, że naiwnie wierzymy w uczciwość innych ludzi.

                                    Niemniej nadal uważać będę, że uczciwość to nie czyjaś łaska ("trzeba
                                    zasłużyć"), to obowiązek.
                                    • lu_bella Re: klawiaturo 06.09.09, 18:08
                                      I tak oto całkiem nieświadomie poparłaś moje zdanie na tym forum, a także w terrarium verssy wink

                                      Niech żony mają pretensje przede wszystkim do swoich NIEUCZCIWYCH mężów, którzy IM ślubowali. Zranione ego jest gorsze od poczucia krzywdy, bo to ono karze im całą winę zrzucać na kochankę.
                                      Nie jestem osobą zainteresowana bezpośrednio, ale jeśli by już coś takiego mnie spotkało winiłabym przede wszystkim męża, bo od niego oczekuję lojalności i uczciwości, anie od obcej kobiety.
                                      • daria_nowak Re: klawiaturo 06.09.09, 18:41
                                        > Nie jestem osobą zainteresowana bezpośrednio, ale jeśli by już coś takiego mnie
                                        > spotkało winiłabym przede wszystkim męża, bo od niego oczekuję lojalności i uc
                                        > zciwości, anie od obcej kobiety.


                                        Nic dodać, nic ująć. Ale dla niektórych najtrudniej szukać winy w mężu, bo jak
                                        go później przyjąć pod skrzydełka? Przecież nie może być zły! To tylko ta
                                        TRZECIA (z rogami i ogonkiem oraz z piekła rodem ma się rozumieć) go zmusiła! I
                                        rozbiła przykładny związek.
                                      • ta Re: klawiaturo 06.09.09, 22:06
                                        lu_bella napisała:

                                        > Niech żony mają pretensje przede wszystkim do swoich NIEUCZCIWYCH mężów, którzy
                                        > IM ślubowali.

                                        Skąd wiesz, że nie mają i że nie przede wszystkim ?

                                        To jest forum "Kochanki", miejsce do rozmów o kochankach i ich roli w romansach,
                                        w których bezsprzecznie są obecne ciałem i duchem.
                                        To nie jest miejsce do wylewania pretensji do wiarołomnych małżonków, albowiem
                                        te sprawy są załatwiane w czterech ścianach domów.
                                        To jest forum o jednoznacznie określonej tematyce. Nie spotkałam tutaj pań
                                        wybielających swoich partnerów, czy zrzucających winę wyłącznie na
                                        kochanki.Czytamy inne fora???

                                        Na forum "Kochanki" rozmawia się przede wszystkim o kochankach i mówi się do
                                        kochanek. Dziwi cię to? Chyba świadomie wchodzisz na to właśnie forum i znasz
                                        jego tytuł ( oraz motto) ?

                                        >Zranione ego jest gorsze od poczucia krzywdy, bo to ono karze im
                                        > całą winę zrzucać na kochankę.

                                        Skąd wzięłaś mądrości na temat ważenia "poczucia krzywdy" i "zranionego ego" ?
                                        Skąd nieuprawnione wnioski o zrzucaniu "całej winy" ? Nie czytasz ze
                                        zrozumieniem, to pewne.
                                        Ta_
                                        • lu_bella Re: klawiaturo 07.09.09, 07:36
                                          ta napisała:

                                          >
                                          > >
                                          >
                                          > Skąd wiesz, że nie mają i że nie przede wszystkim ?


                                          Ha ha ha jak czytałam fam.me vel verssę to faktycznie jeśli do męża miała większe pretensje to uwierzę, że jest wdową i z ZK pisze big_grin
                                          >
                                          > To jest forum "Kochanki", miejsce do rozmów o kochankach i ich roli w romansach
                                          > ,
                                          > w których bezsprzecznie są obecne ciałem i duchem.
                                          > To nie jest miejsce do wylewania pretensji do wiarołomnych małżonków, albowiem
                                          > te sprawy są załatwiane w czterech ścianach domów.
                                          > To jest forum o jednoznacznie określonej tematyce. Nie spotkałam tutaj pań
                                          > wybielających swoich partnerów, czy zrzucających winę wyłącznie na
                                          > kochanki.

                                          Ciekawe, że odnoszę inne wrażenie suspicious


                                          Czytamy inne fora???

                                          Nie wiem co robisz ze swoim partnerem. Może i inne fora czytacie suspicious

                                          >
                                          >
                                          > >Zranione ego jest gorsze od poczucia krzywdy, bo to ono karze im
                                          > > całą winę zrzucać na kochankę.
                                          >
                                          > Skąd wzięłaś mądrości na temat ważenia "poczucia krzywdy" i "zranionego ego" ?

                                          He he he usłyszałam to w pewnym programie i stwierdziłam, że to KWINTESENCJA problemu co niektórych. Oczywiście zastanawiam się jak ja bym się zachowała. Bez wątpienia było by mi przykro. Może zastanawiałabym sie w czym ona jest lepsza ode mnie. Na szczęście nie muszę się w to aż tak wgłębiać.

                                          > Skąd nieuprawnione wnioski o zrzucaniu "całej winy" ? Nie czytasz ze
                                          > zrozumieniem, to pewne.
                                          > Ta_

                                          Na całe szczęście czytasz oprócz tego, że ze zrozumieniem to jeszcze w myślach i w przyszłości tongue_out
                                          WYSTARCZY jak na jedno forum big_grin
                                      • klawiatura_zablokowana Re: klawiaturo 07.09.09, 15:45
                                        Nie wiem, czy tak w całości popieram twoje zdanie. Bo owszem, uważam, że to
                                        zdradzający facet oszukuje żonę, a nie kochanka. To jednak jeszcze wcale nie
                                        znaczy, że kochanka jest osobą moralnie kryształową.

                                        Moje słowa o tym, że nie każdy biedny sięgnie po kradzione dotyczy także kobiet,
                                        które są samotne/nieszczęśliwe w małżeństwach/związkach. Nie każda samotna
                                        sięgnie po cudzego męża, narzeczonego, chłopaka. Bo niektóre zostały wychowane w
                                        poczuciu, że cudzych związków się nie rozbija, a cudzej własności się nie
                                        zabiera. I żadne porywy głodu/głodu uczuć nie usprawiedliwiają.

                                        Niektóre mamusie mówią swoim córkom, żeby nie wiązały się z facetami innych
                                        kobiet. Z uwagi na uczciwość wobec tych kobiet. Na solidarność jajników. Może na
                                        ciebie lecieć najbardziej napalony, pociągający, sypiący obietnicami i
                                        prezentami cudzy mąż - jak masz swoje zasady, to go zlejesz. Także z szacunku do
                                        siebie. Nie robisz innej kobiecie tego, czego byś nie chciała, by zrobiono
                                        tobie. Jakby wszystkie się stosowały, toby zdrada nie istniała, chyba że z
                                        prostytutką. Niestety stosują się tylko niektóre.

                                        Żeby nie było, że nie wiem, o czym piszę: kochałam się ongiś namiętnie w zajętym
                                        facecie. Nie miałam serca okazać tego w żaden sposób, chociaż bardzo byliśmy
                                        blisko, wspólne zainteresowania, dużo czasu razem itd. Nie rozbiłam jego
                                        związku. Zrobiła to inna kobieta - on rzucił poprzednią, związał się z nową.
                                        Tego związku też nie ruszałam, chociaż serce mi pękało. Gdy kolejny związek się
                                        rozpadł, klapki mi opadły i zrozumiałam, jakiego pustego, powierzchownego i
                                        niedojrzałego chłoptasia stawiałam na piedestale.

                                        Dzisiaj się bardzo cieszyłam, że nie walczyłam z tamtymi dziewczynami - dobre
                                        stosunki, a nawet przyjaźnie z nimi zostały, a na samą myśl o związku z tamtym
                                        kolesiem ogarniają mnie dreszcze wink)) I tylko jedna z nich się wstydzi do
                                        dzisiaj, że tak się wcięła w tamten układ, bo i tak nic na tym nie zbudowała.

                                        Czasem trzymanie się zasad ratuje właśnie od związania się z palantem. A
                                        praktycznie zawsze. Tym bardziej, że nie zawsze kochanka to osoba zupełnie obca.
                                        Wiele kobiet zalicza facetów/mężów swoich bliskich koleżanek, przyjaciółek,
                                        członkiń rodziny (!). Owszem, facet winny, ale czy kochanka nie łamie absolutnie
                                        żadnych etycznych zasad? A nawet jak nie zna żony kochanka, czy oznacza to, że
                                        jest w porządku? W porządku to by było zadzwonić do żony naszego lubego i
                                        powiedzieć jej prawdę, żeby nie żyła w kłamstwie. Jeśli tego nie robicie,
                                        wchodzicie w oszustwo. W sądzie byście dostały odsiadkę za współudział, gdyby
                                        chodziło o oszustwo podatkowe, a nie małżeńskie - jasne, nie tak wysoką jak
                                        główny winny, ale zawsze coś.
                                        • les.vacances Re: klawiaturo 07.09.09, 16:07
                                          A Ty, klawiaturo wołałabyć, aby mąż Cię zdradził, czy porzucił
                                          Ciebie i rodzinę?
                                          • klawiatura_zablokowana Re: klawiaturo 07.09.09, 18:55
                                            A wolałabyś mieć złamaną rękę czy nogę?

                                            Zależy co znaczy "porzucił" i co znaczy "zdradził". Gdyby uczciwie postawił
                                            sprawę "już cię nie kocham" to by było co innego niż gdyby po prostu stchórzył i
                                            uciekł bez słowa wyjaśnienia. Podobnie inna jest sytuacja, gdyby bzyknął się z
                                            kimś po pijaku, a inna, gdyby długo i z premedytacją budował inny związek, cały
                                            czas mnie oszukując.

                                            Chyba najbardziej bym nie chciała ostatniej sytuacji.
                                            • les.vacances Re: klawiaturo 07.09.09, 19:17
                                              Wolałabyś, aby odszedł od rodziny i wniósł sprawę o rozwód, czy
                                              wolałabyś, aby miał romans nie odchodząc?
                                              Tak właśnie wyglądają prawdziwe wybory, nie wydumane.
                                              • klawiatura_zablokowana Re: klawiaturo 07.09.09, 19:36
                                                Wolałabym, aby odszedł i wniósł sprawę o rozwód.
                                        • lu_bella Re: klawiaturo 07.09.09, 16:45
                                          Droga klawiaturo.
                                          Ogólnie jestem przeciwniczką zdrady. Niestety są ludzie w takie układy uwikłani. Zasadnicze pytanie CZEMU ???Ano często to żona jest powodem, bo ogólnie rzecz biorąc, nie dbała o małżeństwo ( właściwie to chyba chodzi zwyczajnie o seks ). Inna przyczyną jest mąż, który ma taka naturę sad Lubi dreszczyk emocji, lubi urozmaicenie, czy ma kompleks madonny i ladacznicy. Taki facet zazwyczaj krzywdzi dwie kobiety, a i tak zazwyczaj ląduje na czterech łapach.
                                          No i zdarzają się za późno odkryte miłości, a dotychczasowy dorobek ( dzieci, dom, kredyty ) blokuje "rozwój wypadków".
                                          Oczywiście wszystko to co napisałam dotyczy małżonków obojga płci.
                                          Stwierdzenie, że wszystko jest przez kochankę jest bzdurą ! Jak facet nie "złapie" jednej, drugiej to zmieni taktykę i i tak znajdzie taką której kit wciśnie, bo kit też jest modyfikowany.
                                          Nie ma reguł i tyle.
                                          • klawiatura_zablokowana Re: klawiaturo 07.09.09, 19:13
                                            > . Zasadnicze pytanie CZEMU ???Ano często to żona jest powodem, bo ogólnie rzecz
                                            > biorąc, nie dbała o małżeństwo ( właściwie to chyba chodzi zwyczajnie o seks )

                                            Momencik, momencik.
                                            Dużo się pisze o tym, że kobiety dzisiaj rozwydrzone, że odchodzą od tradycyjnej
                                            roli żony i matki, że nie budują rodzinnego ciepła. Na tym cieple się na sekundę
                                            zatrzymajmy. Przecież to nie jest tak, że ta żona siedzi w domu i emituje jakieś
                                            ciepło wink Że to ona tylko "tworzy" rodzinę. Związek, ciepło, namiętność,
                                            bliskość budują dwie osoby. DWIE. Jasne, jak jedna całkowicie olewa, to druga w
                                            końcu się poddaje. Ale czy naprawdę zwykle jest tak, że te żony są od A do Z
                                            konsekwentnymi jędzami i soplami lodu? A ich umęczeni od wysiłku mężowie
                                            wykorzystali wszystkie sposoby, by ratować ich bliskość, ich związek? Czy to
                                            zwalenie na żonę to nie bywa aby tylko wygodna wymówka?

                                            Znam jeden, słownie JEDEN przypadek, gdy facet naprawdę odszedł od żony, bo była
                                            żoną beznadziejną. Była także beznadziejną matką, a później teściową, babką...
                                            itd. Jest to generalnie osoba antypatyczna, zgorzkniała, zimna, oschła i
                                            antypatyczna. Mimo wszystko, mógł się jednak facet nie żenić. Tak więc poniekąd
                                            on też za to odpowiada. A przynajmniej za co-nieco.

                                            Nie wierzę jakoś, że do ślubu jest wielka miłość, a potem bach, żona zamienia
                                            się w zimną, złośliwą jędzę. Tak dlatego, że zostaje żoną.

                                            >właściwie to chyba chodzi zwyczajnie o seks

                                            Tu też przystańmy na momencik. O co z tym seksem chodzi? Że jak żona nie daje,
                                            to mąż ma prawo użyć na boku? Bo zwyczajnie wytrzymać nie może, bo mu się sperma
                                            wyleje uszami?
                                            A skoro ktoś ma taką drastyczną różnicę w temperamentach, to czy dowiedział się
                                            o tym nagle 15 lat po ślubie? W ogóle - po ślubie? Bo nie wmówi mi nikt, że
                                            wszystkie pary w cnocie do ślubu się trzymały i naprawdę nie wiedziały, że ich
                                            potrzeby i libido tak znacząco nie przystają. I jeśli przed ślubem narzeczona
                                            szalała z pożądania, a po ślubie jest jak kawał lodu, to jedno z dwojga: albo
                                            udawała wcześniej, albo coś jest ostro nie w porządku później. No a skoro facet
                                            nie wie, kiedy jego kobieta jest podniecona, a kiedy udaje, kiedy ma orgazm, a
                                            kiedy udaje... to całe życie seksualne tej pary stoi na głowie. To znaczy, że w
                                            łóżku leży nie tylko dwoje ludzi, ale podstawowa komunikacja. Podstawowe
                                            zainteresowanie drugą osobą. Jak jemu wystarcza to, że ona jęczy i myśli, że
                                            spełnia jej potrzeby, to potem zonk: przestała jęczeć. Może już jej się nie chce
                                            po iluś latach, a może utrzymywanie go w przekonaniu o byciu ogierem stulecia
                                            było metodą uwodzenia, podtrzymywania "dobrej atmosfery w związku".

                                            Nie mówiąc już o tym, że tzw. oziębłość seksualna kobiet to w większości
                                            partactwo mężczyzn. Seksualne, ale i takie na poziomie zwykłych czułości,
                                            podstawowej komunikacji. Jak przez cały dzień on tylko zrzędzi, że obiad nie
                                            gotowy, a tak w ogóle to mogłaby schudnąć z 5 kilo, to kobieta się nie rzuci
                                            zrywać mu bokserki zębami.

                                            > Stwierdzenie, że wszystko jest przez kochankę jest bzdurą !

                                            Ja nie twierdzę, że "wszystko". Ale i tak kochanki potępiam jako kobiety będące
                                            nie fair w stosunku do innych kobiet.

                                            Małżonkowie popełniają dużo błędów, począwszy od tego, że wielu nie powinno się
                                            pobierać, bo np. jest wpadka i trzeba wziąć ślub. A potem nieudany związek i
                                            skoki w bok. Ale to i tak nie tłumaczy osób, które takie sytuacje wykorzystują.
                                            Czy też może raczej - korzystają z okazji. Tak jak gdy złodzieje napadną na
                                            sklep jubilerski i zajumają wielgachną kolię z wystawy, to my też nie jesteśmy
                                            OK, bo wsadziliśmy rękę przez dziurę i chapsniemy kilka pierścionków.
                                            • les.vacances Re: klawiaturo 07.09.09, 19:21
                                              Zastanawiałaś się, czego ludzie szukają w związkach pozamałżeńskich?
                                              I dlaczego szukają?
                                              • klawiatura_zablokowana Re: klawiaturo 07.09.09, 19:39
                                                Zastanawiałam, ale to jest to bardzo rozbudowany temat i odpowiedź wcale nie
                                                jest tak prosta jak "tego, czego im nie daje małżeństwo/małżonek".
                                                • klawiatura_zablokowana Re: klawiaturo 07.09.09, 19:40
                                                  PS. A ponieważ sama niczego nie szukam w związkach pozamałżeńskich, to nie mam
                                                  własnych doświadczeń w takich "poszukiwaniach" i tylko gdybam.
                                            • lu_bella Re: klawiaturo 07.09.09, 20:49
                                              Dyskusja zaczyna mnie męczyć crying
                                              Po pierwsze nie napisałam, że wiem czemu tak się dzieje więc Ci nie odpowiem.
                                              Możesz wejść na forum (brak)seks(u) w małżeństwie. tak ludzie opisują co się
                                              dzieje,jak się dzieje i jak na to reagują.
                                    • ta Re: klawiaturo 06.09.09, 21:39
                                      Klawiatura smile witaj i pisz! Nie będę sama.
                                      Pozdr.
                                      Ta_
            • aneta-skarpeta Re: Już brak mi siły :**(( 08.10.09, 16:01
              puma-2 napisała:

              > Jakoś nie mam przekonania o sielankowym obrazie życia tym z całym
              > szacunkiem moralizatorek tego formum , dlaczego tak szczęśliwe
              > kobiety czytają wypociny , tych złych kobiet , które to są
              zakochane
              > i kochane ?.


              ja tam jakos jestem z jednym chlopem szczesliwa. nie mam co wieczór
              fonntanny namietnosci ( wiadomo porza zycia), ale mam to czego nie
              da mi żadne kochanek- poczucie bezpieczenstwa, spokoj ducha,
              pewnosc, ze jestem najwazniejsze. Choc ne zawsze jest cudownie i
              sielankowo.

              a ze np ja to czytam? bo mam akurat czas w pracy, a tematy sexo-
              kochankowe maja taki pokład emocji, ze czyta sie to jak telenewole-
              doprawdy oderwac sie nie moznasmile

              jak widzisz powód jest porsty- a Ty zaraz sobie dorabiasz jakieś
              dziwne ideologie. Zupełnie niepotrzebniesmile
    • kotan42 Re: Już brak mi siły :**(( 25.04.09, 07:08
      czesc zyjac w podwojnym zyciu doprowadzisz sie do wyczerpania
      fizycznego nie mozna kochac dwoch osob bo wtedy nie kocha sie nikogo
      a zaznaczajac ze nie zostawisz swej rodziny sama podswiadomie
      zdecydowalas wiec zastanow sie czy nie szkoda zycia i zdrowia na cos
      czego nigdy nie bedzie to moj meil manio_31@interia.eu jesli masz
      jakies pytania to pisz
      • julia42_dwa Re: Już brak mi siły :**(( 27.04.09, 22:08
        ...żyję podwójnym życiem..5 lat..bywało różnie. Wiem, że okłamujemy oboje swoje
        rodziny. Kocham go i wiem, że jestem kochana..czuję to całą sobą i nie jest to
        tylko seks..a przede wszystkim przyjaźń...dziwne? Na początku myślałam, że to
        tylko chwilowe zauroczenie...coś nowego..odskocznia od codzienności, ale to trwa
        do dziś. Nigdy mi nie mówił, że odejdzie od rodziny, że żona go nie obchodzi, że
        to tylko formalność, że to tylko kwestia czasu..że kiedyś będziemy
        razem...nie..nigdy tak nie mówił..Nie ukrywam, że jest mi z tym źle..że jestem
        tą drugą, ze nie mam szans..wiem to i z tym żyję...ale czy taki ktoś jak ja nie
        ma prawa do szczęścia choćby chwilowego? Wiem, że jest to kosztem
        innych..niejednokrotnie sumienie daje o sobie znać..pewnie masz rację kotan42,
        że szkoda życia i zdrowia...ale czy wypowiadasz się świadomie, bo coś takiego
        przeżyłeś (..aś)? czy są to czysto teoretyczne dywagacje? Mamy dorosłe dzieci..w
        tym samym wieku..nie jesteśmy najmłodsi..ale nie postawię go pod murem i nie
        każę wybierać między mną a jego rodziną..bo może się to wydać dziwne, bo
        przecież kochanka to śmieć...złodziej...ale go tak po prostu i zwyczajnie
        kocham..i wcale to nie powszednieje..wręcz odwrotnie..nie wyobrażam sobie żeby
        go nie było..żeby nie zadzwonił....to tak trudno zrozumieć, że każda z nas jest
        też mającym uczucia człowiekiem?....w pewnym sensie bez szans na normalność..
        • marecki225 Re: Już brak mi siły :**(( 28.04.09, 00:10
          to po co jesteś w związku?
          piszesz że każda kochanka to śmieć, nie każda ale ta która będąc w związku (tak
          sądzę po przeczytaniu tego postu i wzmiance o tym że oboje macie rodziny) z
          jednym partnerem i żyje do tego żyje długi czas też z drugim jest śmieciem bo
          MARNUJE czas swojemu partnerowi w Twoim przypadku zmarnowałaś mu już 5 lat a
          pewnie masz zamiar zmarnować kolejne. i czy tak postępuje człowiek mający
          uczucia? tak postępuje człowiek bez żadnych uczuć który, lubi się bawić cudzym
          kosztem i tyle.
        • n.i.p.69 Re: Już brak mi siły :**(( 28.04.09, 09:50
          Każda z was ma uczucia ....hmmmm(?) każda kochanka czy puszczalski to
          "EMOCJONALNY BETON!!!... nie pisz o czymś o czym nie masz bladego pojecia, bo
          uczucia o których piszesz to emocjonalna autodestrukcja w czystej postaci
          wypełniająca w najlepszym wypadku jedynie lukę w deficytach emocjonalnych z
          dzieciństwa.
          • puma-2 Re: Już brak mi siły :**(( 05.05.09, 20:16
            Każda z was ma uczucia ....hmmmm(?) każda kochanka czy puszczalski
            to
            "EMOCJONALNY BETON!!!... nie pisz o czymś o czym nie masz bladego
            pojecia, bo
            uczucia o których piszesz to emocjonalna autodestrukcja w czystej
            postaci
            wypełniająca w najlepszym wypadku jedynie lukę w deficytach
            emocjonalnych z
            dzieciństwa.
            Miałam się popłakać ze skruchy i wzruszyć oraz nawrócić ? , tak
            między nami to minimalna wiedza na temat zachowań ludzikich i
            odbicia całokszałtu deficytów z dziecinstwa tak naprawdę minimum
            psychologi dało by Ci obraz ale tu faktycznie masz poważny deficyt .
            Tak dobierając słowa do twojej wiedzy nic ma trąbka do wiatraka
            • ta Re: Już brak mi siły :**(( 06.05.09, 09:53
              puma-2 napisała:

              > Miałam się popłakać ze skruchy i wzruszyć oraz nawrócić ?

              Ależ skąd, tego, po emocjonalnym betonie nikt spodziewać się nie może...
              Ta_
            • n.i.p.69 Re: Już brak mi siły :**(( 07.05.09, 09:32
              ..... 'pumo'.. jestem ostatni do nawracanie Cię lub, analizowania Twoich
              zachowań, choc rozumiem, ze bardzo byś chciała, to nie zapominaj, ze ....ZA
              WSZYSTKO W ŻYCIU SIĘ PŁACI smile(... taki tam utarty slogan, ale chyba nie mozna
              tego inaczej okreslić)
              ...a co do poprzedniego mojego wpisu, to rzeczywiście wkradła się, jedna
              "emocja" za dużo, no cóż nikt nie jest idealny, chyba to Wieszwink
          • lu_bella Re: Już brak mi siły :**(( 05.05.09, 21:35
            n.i.p.69 napisał:

            > Każda z was ma uczucia ....hmmmm(?) każda kochanka czy puszczalski to
            > "EMOCJONALNY BETON!!!... nie pisz o czymś o czym nie masz bladego pojecia, bo
            > uczucia o których piszesz to emocjonalna autodestrukcja w czystej postaci
            > wypełniająca w najlepszym wypadku jedynie lukę w deficytach emocjonalnych z
            > dzieciństwa.

            A teraz czekam na wywód na temat autodestrukcji w małżeństwie ;/

            • puma-2 Re: Już brak mi siły :**(( 06.05.09, 11:24
              lu_bella napisała:

              > n.i.p.69 napisał:
              >
              > > Każda z was ma uczucia ....hmmmm(?) każda kochanka czy
              puszczalski to
              > > "EMOCJONALNY BETON!!!... nie pisz o czymś o czym nie masz
              bladego pojecia
              > , bo
              > > uczucia o których piszesz to emocjonalna autodestrukcja w
              czystej postaci
              > > wypełniająca w najlepszym wypadku jedynie lukę w deficytach
              emocjonalnych
              > z
              > > dzieciństwa.
              >
              > A teraz czekam na wywód na temat autodestrukcji w małżeństwie ;/
              >

              Ja też swoją drogą to forum jest jedynym miejscem gdzie mogą sie
              wypowiedzieć i ktoś kto przeczyta . Myślę , że po autodestrukcji ,
              bedzie coś równie moralizującego nas tych błądzących szukających
              wsparcia na tym forum .
              Jak ktoś tak doskonały z kryształową osobowością może wogóle
              analizować nasze życie , tak nawiasem to nikt ich o to nie prosił .
              • ta Re: Już brak mi siły :**(( 06.05.09, 12:13
                puma-2 napisała:


                >[...] swoją drogą to forum jest jedynym miejscem gdzie mogą sie
                > wypowiedzieć i ktoś kto przeczyta .

                A cóż to powstrzymuje cię przed otwartym głoszeniem swoich poglądów?
                Dlaczego nie może ich poznać twoja rodzina, rodzina męża, przyjaciele, znajomi?
                Wstyd jakiś, czy cóś wink?

                > Jak ktoś tak doskonały z kryształową osobowością może wogóle
                > analizować nasze życie , tak nawiasem to nikt ich o to nie prosił.

                Człowiek wolny i myślący może analizować cokolwiek, gdy mu się tylko zechce. Nie
                wyobrażasz chyba sobie, że ktokolwiek tutaj ( i gdzie indziej), kryształowy, czy
                też bynajmniej, będzie prosił ciebie o przyzwolenie big_grin
                Ta_
              • puma-2 Re: Już brak mi siły :**(( 06.05.09, 19:06

                • ta Re: Już brak mi siły :**(( 06.05.09, 22:06
                  puma-2 napisała:

                  >[...]ŻE ZADOŚĆUCZYNIENIA SIĘ BOJĘ
                  >I ŻE TO SZCZERE „TAK”
                  >KIEDYŚ MNIE WRESZCIE PORONI

                  Poroniło mnie dokumentnie ... smile)))
                  Ta_
                  • ta Re: Już brak mi siły :**(( 11.07.09, 00:37
                    I jak? Siły są, czy opuściły?
                    Ta_
                    Mąż myśli, że żona w pracy, szef myśli, że ona w domu,
                    a ona u kochanka...
    • laracroft82 Re: Już brak mi siły :**(( 16.07.09, 15:21
      fuuuuuu, to lepiej oszukiwac wszystkich dookoła niz dac szanse waszym połówka na
      normalne zycie a nie w kłamstwie uncertain nigdy tego nie zrozumiem
      • adus66 Re: Już brak mi siły :**(( 16.07.09, 22:18
        Sorry, ale jak nie rozumiesz, to co robisz na tym forum?
        • ta Re: Już brak mi siły :**(( 17.07.09, 01:35
          adus66 napisała:

          > Sorry, ale jak nie rozumiesz, to co robisz na tym forum?

          A ty co robisz, skoro już wszystko zrozumiałaś ?
          Po spokój przyszłaś, bo tam, gdzie bywasz chamowato jakoś jest wink?
          Ta_
    • marysiasss Re: Już brak mi siły :**(( 24.07.09, 15:24
      Witam! Jestem w związku 10 lat, rok formalnie smile)) Zawsze potępiałam zdradzające
      osoby. Jednak... Rok przed ślubem przytrafiło mi się małe co nieco. Zaczęło się
      od flirtowania, potem poczułam motylki w brzuchu, smutek i zagubienie gdy go
      obok nie było (pracowaliśmy razem... On był wolny, zakochał się we mnie... Ja
      rozdarta, brakowało mi energii na dwa związki i nie chciałam ich obu oszukiwać.
      Kochałam mojego obecnego męża i czułam też coś do kochanka. Ale uważam, że nie
      można dzielić siebie i swoich uczuć na dwie osoby - to nie w porządku wobec
      jednego i drugiego. Powinnaś wybrać! Czym prędzej! Ja wybrałam... i nie
      żałuję... Chociaż gdybym mogła cofnąć czas, nie wdałabym się w ten głupi romans
      (nieraz dręczą mnie tak olbrzymie wyrzuty sumienia, że szkoda gadać - ale
      zasłużyłam sobie na to).
      P. S. Nie wierzę w tezy typu - nie odejdę od męża bo go tym skrzywdzę, ale będę
      się bzykać w tajemnicy przed nim z innym! To nie jest lepsze wyjście!!! Skończ z
      tym!!!
      • ta Re: Już brak mi siły :**(( 24.07.09, 22:32
        Za późno na rady dla pumy, marysiusss.
        Na f. "kochanki v.żony" pochwaliła się swym "szczęściem".
        Mieszka z kochankiem i jest z nim w ciąży.

        Żona kochanka i mąż pumy są o szczęściu pumy powiadomieni.

        Tylko taki pomysł na scenariusz przyszedł jej póki co do głowy big_grin
        Ta_
    • fortuna.500 A feeee, puma 04.09.09, 09:37
      Nie ładnie tak ściemniać i pisac nieprawdę.
      Tu nie siedzą naiwniaki, a łżeć mozesz swojemu zdradzanemu męzowi.
      W ciązy na szczeście nie jesteś , bo komu byś wmówiła ojcostwo, czyje byłoby to
      biedne dziecko, ilu tatusiów by miało, kto by go wychowywał - niebiologiczny i
      nieświadomy prawdy facet , czyli twoj mąż.
      kochaś poznał się na tobie i zrezygnował z romansu, zrozumiał, ze nie warto z
      tobą sie wiązac.
      • daria_nowak Re: A feeee, puma 04.09.09, 11:01
        hamuj się hamuj.Panuj nad formą.
        • lu_bella Re: A feeee, puma 04.09.09, 11:55
          daria_nowak napisała:

          > hamuj się hamuj.Panuj nad formą.

          Dokładnie smile Tu nie terrarium verssy suspicious


    • iwcia88 Re: Już brak mi siły :**(( 15.09.09, 22:08
      Witam serdecznie!
      Jeśli kochasz, to nie rezygnuj z tej miłości. Zróbcie wszystko by
      być razem. Nie oszukujcie dłużej swoich rodzin. Powalczcie o Wasz
      związek. Życie pisze tak rózne scenariusze. Wszystko jest możliwe!
      Pozdrawiam i życzę odwagi.
    • niewidzaca Re: Już brak mi siły :**(( 22.09.09, 22:43
      przeczytałam prawie cały watek...
      to na koniec
      Puma :
      Gratuluje i trzymam kciuki za rozsadek w rozstaniu ze starym i
      miłość w nowym smile smile smile
      uczciwie!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja