only-fem
28.03.09, 09:34
Mam romans z żonatym i starszym ode mnie o 22 lata mężczyzną. Nie
będę pisała, ze jest nam razem cudownie. Nie jest. Nie jesteśmy
razem. Po prostu wypełniamy sobie nawzajem pewne luki, ale bez
zobowiązań. Nie mogę już jednak wytrzymać utrzymywania tego w
tajemnicy. Nie wiem, jak możecie godzić się na bycie w cieniu przez
tyle czasu? Ja chciałabym wszystkim wykrzyczeć wręcz, że mam cudowny
seks! I dobrego człowieka, gotowego zawsze nieść pomoc gdy tego
potrzebuję...
A nie byłoby tego wszystkiego... Byłam szczęśliwą mężatką przez 2
lata. Potem mój mąż zaczął mnie zdradzać, gdy byłam w ciąży. Przez
1,5 roku próbowałam Mu wybaczyć, próbowałam nauczyć się z NIm żyć od
nowa, zapomnieć o tym co zrobił. Wylizałam się, a potem
dowiedziałam, że to wszystko g... prawda, bo Jego romans kwitnie w
najlepsze. Zostawiłam Go, zabrałam dziecko i wyprowadziłam się. I
poznałam Jego. Pomógł, bardzo dużo pomógł, chociaż do głowy mi nie
przyszło, że moglibyśmy potem robić to wszystko co zrobiliśmy.
Nie, nie mszczę się. Nie chcę innej kobiecie urządzać takiego
piekła, jakie sama przeszłam. Nie chcę burzyć Jego poukładanego
świata. Nasze kontakty są zresztą już teraz bardzo sporadyczne.
I wiem, że powinnam to skończyć, ale jest we mnie jedna myśl "to i
tak nie przetrwa więc korzystaj póki możesz".
Czuję się kobietą, czuję się atrakcyjna. Czuję się piękna. To mi
daje On. Wszystkiego tego od dawna nie czułam przy mężu. Przy Nim
czułam się gorsza od Jego kochanki, gorsza od Niego... We wszystkim
mni ciągle wyręczał, poprawiał.
A On patrzy na mnie z wielkim zachwytem i pragnieniem. Lubię
przeglądać się w Jego oczach. Szkoda tylko, że jest cudzym mężem.
A może podświadomie takiego wybrałam? Może celowo, żeby się nie
wiązać? Bo przecież związku nie chcę. Miałam jeden i dziękuję. Nie
wierz już w to.
Pozdrawiam,
o-f