Jaka częstotliwość spotkań?

06.04.09, 09:26
Pytanie głównie kieruję do osób, które mają romans "pozapracowy", bo
wtedy jak rozumiem, można widzieć się niemal codziennie.
No więc, jak często się widujecie?
czy te spotkania są regularne, czy jednak niekoniecznie.
czy też może jest to sytuacja, że to, które może w danej chwili
urwać się żonie/mężowi/rodzince dzwoni i proponuje spotkanie, czyli
nie ma żadnej regularności?

czytam tu na tym forum, że romans potrafi trwać rok i dłużej, i stąd
się zastanawiam, jak z tymi spotkaniami jest? bo w końcu każdemu
raczej zależy na nieujawnianiu "posiadania kochanki/ka" a żeby
trwało coś rok, to jednak czas jakoś zagospodarować trzeba.
    • only-fem Re: Jaka częstotliwość spotkań? 06.04.09, 14:37
      ja nie mam co pisać, bo mój romans trwał trochę ponad miesiąc wink No
      ale wyglądało to tak, że przez pierwsze 2 tygodnie widywaliśmy się
      codziennie oprócz niedziel. Potem 2-3 razy w tygodniu. A teraz
      pewnie byłoby raz w tygodniu, albo i rzadziej, aż do wypalenia,
      które zapewne nastąpiłoby szybko.
      • mabib Re: Jaka częstotliwość spotkań? 06.04.09, 16:55
        też dla mnie intrygujące pytanie. Byłam zdradzana przez rok, w prawdzie
        domyślałam się, ale dowodu nie miałam. No cóż u mnie wyglądało to tak: późne
        wracanie z pracy, wyjścia z psem do parku, wypady rowerowe - ponieważ w domu był
        jeden rower ja nie mogłam mu towarzyszyć, wypady do niej z pracy, o zgrozo nawet
        tak.
        • only-fem Re: Jaka częstotliwość spotkań? 06.04.09, 23:50
          kochanka mojego męża kupiła sobie mieszkanie niedaleko naszego. 5,
          czy 6 przystanków autobusem, jakieś 2 czy 3 skrzyżowania dalej
          samochodem. I ich spotkania wyglądały tak - Jego przejażdżki samotne
          motocyklowe (ja nie mogłam, bo ktoś musiał z dzieckiem zostać),
          samotny basen albo siłownia raz, lub 2 razy w tygodniu, wspólne
          powroty i dojazdy do pracy (ale to im nie wystarczało), w weekend
          nagle jakieś zakupy, w tygodniu zakupy ciuchowe i potem ściemnianie,
          że SAM był (jak ON w życiu nawet majtek sam nie wybrał), do tego
          dochodziły męskie spotkania (ale zawsze faktyczni na nich był, tylko
          koledzy wracali do domu o 22, a ON o 2), a co tydzień miał też
          jakieś spotkania służbowe w pracy, które kończyły się ok 20.
          Ale ja naiwna byłam...
    • praktyk71 Re: Jaka częstotliwość spotkań? 07.04.09, 08:04
      - widzę, że się nie poddajesz smile smile smile
      - dobrze!

      - ja polecam regularne spotkania; mają same zalety;
      a/ łatwo je "zamaskować" - wymyślasz jakąś "zasłonę dymną" dla męża;
      szkolenie, kurs językowy lub kulinarny, aerobik, .. - co tam zabrzmi
      wiarygodnie w Twoim przypadku,
      b/ pozwalają trochę poznać partnera - czasem przez to pierwsza
      fascynacja przechodzi, ale to tylko lepiej - jeśli nie jesteście dla
      siebie,
      c/ no i wreszcie - jeśli Ci to sprawia frajdę - masz okazję się tego
      najeść do syta - a w tej dziedzinie naprawdę; "co masz zrobić jutro -
      zrób dziś" - bo żadna chwila się nie wróci..
      • ta Re: Jaka częstotliwość spotkań? 07.04.09, 13:33
        Regularne spotkania i regularne badania medyczne na okoliczność chorób
        przenoszonych wiadomą drogą, albowiem zawsze sypiasz nie tylko z daną osobą, ale
        jej wszystkimi poprzednimi ( a być może równoległymi) partnerami seksualnymi (
        motto wenerologów smile). Warto pomyśleć o zagrożeniach.
        Poza tym rady "praktyka" są bardzo skuteczne, jeśli chcesz stracić rodzinę,
        resztki reputacji ( jeśli jeszcze posiadasz) oraz ponosić wszelkie konsekwencje
        romansu - nawet jeśli się nie wyda, bilans jest dla kobiety zawsze ujemny.

        Mam wrażenie, że ten wątek jest podpuchą i dyskutuje tutaj ktoś sam ze sobą big_grin,
        tak więc pozostawiam was w snuciu blabla na temat "uroków" romansów.
        Ta_
        • praktyk71 Re: Jaka częstotliwość spotkań? 07.04.09, 13:51
          - nie, jesteśy dwiema róznymi osobami.

          - racja, rodzinę i życiowy dorobek można stracić, jak się w życiu
          postępuje nieumiejętnie ("nieznajomość prawa nie chroni przed jego
          konsekwencjami"). Nie lubię być złośliwy, ale nie mogę oprzeć się
          refleksji, że rodzinę często traci się także z innych powodów,
          niekoniecznie przez niewinny "skok w bok"..
          Co do chorób - święta prawda! Podstawowa zasada romansowania - to
          nie zadawać się z osobami nieodpowiedzialnymi! Spontaniczność jest
          super, ale może drogo kosztować. Ja - nigdy nie miałem kłopotów tej
          (ani innej..) natury, bo.. jestem ostrożny. Zanim rozpocznę grę z
          jakąś Panią - długo się jej przyglądam, staram się poznać - nie
          zdradzając intencji i - czasem sobie odpuszczam. Według mnie jakość
          jest ważniejsza niż ilość. A tu mam spore osiągnięcia, np. kilka
          moich (także byłych) kochanek pozostaje w przyjaznym kontakcie ze
          mną i.. z moją żoną. Najcenniejsze, co w życiu możemy zdobyć - to
          ludzie.
        • inazegirl Re: Jaka częstotliwość spotkań? 07.04.09, 14:05
          Mam wrażenie, że ten wątek jest podpuchą i dyskutuje tutaj ktoś sam
          ze sobą

          no nie, aż tak wesoło to nie jestsmile i to nie podpucha

          co do praktyka - i zasłon dymnych
          - raczej się nie uda, nie jestem aktualnie w tym miejscu, w którym
          na co dzień żyję - tam nie miałabym najmniejszych problemów z
          ustawieniem się
          tu gdzie jestem - niewielkie mam szansę, szczególnie po tym, jak mąż
          wie, że jest jakiś rywal

          a co do meritum
          - pratkyku, jeszcze się na ten romans nie zdecydowałam
          swoim zwyczajem przeciągam sprawę licząc na zmęczenie materiału
          (zalotnika) i jego walkower.
          - nie spodziewałam się też po sobie, że taka "cnotkaniewydymka"
          jestem, czyli mimo upływu lat, niewiele się zmieniłam.
          myślałam, że łyknę gościa na zimno, a tu cholerka, niekoniecznie...
          • praktyk71 Re: Jaka częstotliwość spotkań? 07.04.09, 14:18
            > tu gdzie jestem - niewielkie mam szansę, szczególnie po tym, jak
            mąż
            > wie, że jest jakiś rywal

            - dobrze, że bierzesz pod uwagę zewnętrzne ograniczenia. Nie jesteś
            desperatką - to dobrze, nie zrobisz sobie krzywdy.

            > - nie spodziewałam się też po sobie, że taka "cnotkaniewydymka"
            > jestem, czyli mimo upływu lat, niewiele się zmieniłam.
            > myślałam, że łyknę gościa na zimno, a tu cholerka, niekoniecznie...

            - to oznacza, że jesteś młoda jeszcze. Masz czas. Nie musisz biec za
            pierwszym, który zwrócił na Ciebie uwagę. Wiedz, że najczęściej to
            kobieta decyduje o tym czy i kiedy do czegoś dojdzie. Facet ma tylko
            być w pobliżu i występować z inicjatywą. Jeśli nie dostanie
            przyzwolenia - ma odejść (by wrócić za jakiś czas - sprawdzić, czy
            nic się nie zmieniło.. wink Natrętów i prostaków - pędź!
            • rubik_killer Re: Jaka częstotliwość spotkań? 23.06.09, 15:56
              Mój mieszka sam, więc prawie codziennie. A właściwie conocnie.
              • beamikl Re: Jaka częstotliwość spotkań? 23.06.09, 16:16
                rubik_killer napisała:

                > Mój mieszka sam, więc prawie codziennie. A właściwie conocnie.


                O! to zyjecie w legalnym zwiazku.
                • rubik_killer Re: Jaka częstotliwość spotkań? 24.06.09, 13:04
                  beamikl napisała:

                  > rubik_killer napisała:
                  >
                  > > Mój mieszka sam, więc prawie codziennie. A właściwie conocnie.
                  >
                  >
                  > O! to zyjecie w legalnym zwiazku.

                  No tak fajnie to nie jest.
                  • beamikl Re: Jaka częstotliwość spotkań? 24.06.09, 17:07
                    Jak nie fajnie?
                    co noc to fajnie, legalnie i nudno.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja