bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia.sonda

18.04.09, 21:56
Witajcie

Jak to dobrze,ze trafiłam na to forum. To przykre ale jednocześnie
pocieszające,że nie tylko ja jestem w takiej sytuacja.
Mój romans trwa stosunkowo krotko jakieś 4 miesiące, jest to osoba z która
pracuję- tam prawie wszyscy się domyślają,ze coś nas łączy- nie da się ukryć
spojrzeń,wychodzenia na obiad itd. On jest żonaty od 10 lat ma dwójkę dzieci w
tym jedno 2-miesięczne.Ja jestem w trakcie rozwodu jedno dziecko. Miałam dużo
związków w swoim życiu,więc mam porównanie i wiem,że nigdy z nikim nie łączyło
mnie nic tak jak wyjątkowego jak z nim-nigdy tak nie kochałam,nigdy tak dobrze
się z kimś nie rozumiałam się bez słów, nigdy na nikogo tak nie patrzyłam etc.
Rozmawialiśmy już o tym co będzie dalej- on chce odejść od żony, jestem niby
najważniejszą osobą w jego życiu i czuje to samo to co ja -zakochał sie bez
pamięci. jednak nie do konća ufam mu-,że odejdzie. jest dużo za i duzo
przeciw. w tygodniu jest ok,widzimy sie w pracy,przed nią i po niej, ale kiedy
przychodzi sobota i niedziela-"umieram" zminimalizowany kontakt smsowy, brak
dzwonienia,rzadko kiedy się widzimy- włącza się tryb rodzina....nie mam sił
wtedy na nic,najchętniej leżałabym pod kołdrą z butelką wina-jednak mam
dziecko muszę jakoś funkcjonować jest mi cholernie ciężko,boli mnie to tak jak
nigdy nic innego-a przeszłam w swoim zyciu wiele.Warto dodać,że jest to osoba
publiczna, pokazujemy się na niektórych imprezach razem-całujemy się ,świata
poza so bą nie widzimy- jednak jego żona się jeszcze nie dowiedziała i nie
chcę aby się dowiedział bo przy ewentualny rozwodzie wyciągnie konsekwencje.
Dałam mu deadline do końca czerwca-albo wtedy będzie początek albo koniec.
wczoraj powiedział mi,że jego deadline jest,krótszy do końca maja,ze on dłużej
tak nie wytrzyma,ze jedyne czego pragnie to kłaść i budzić się przy mnie być
ze mną bez tego całego kombinowania, knucia po prostu być...ale nie jestem do
tego przekonana, zwłaszcza w weekendy..wariuje. Jak myślicie co zrobi, co ja
powinnam zrobić oczywiście poczekać co najmniej do czerwca. ale psychicznie
już wysiadam....
    • barrakuda_only Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 18.04.09, 22:19
      Wiem jak to jest,znam ten szalony zawrot glowy.Rodzaj jakiejs
      psychozy.Wspolczuje, sprawa wyglada beznadziejnie.
      Czy bedzie na tyle silny ( i podly), zeby zostawic zone z
      dwumiesięcznym dzieckiem? Wszyscy obrzuca go blotem.Sumienie go
      zniszczy.
      Jesli kochasz, jak mozesz nie dac wam czasu, stawiac ultimatum?
      Milosc, to troska o drugiego czlowieka.Osoba publiczna mowisz? Ma
      jakichs rodzicow, przyjaciol, zjedza go zywcem.
      Dasz sobie rade z konsekwencjami?

      Tak, niby fajnie, ze jest takie forum, bo naprawde jest bardzo
      dolujace.
      Jakies zdradzone zony pragnace pokazac w jaskrawym swietle gdzie
      jest miejsce TYLKO kochanki.

      Jakby nie mogla zdarzys sie milosc, jakby facet nie mogl
      pokochac,jakby to bylo zawsze brudne.

      Nie wiem co Ci poradzic, nie myslisz teraz racjonalnie. Chyba musisz
      to przecierpiec, przeplakac, dac sobie czas.
    • puma-2 Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 18.04.09, 22:24
      hej wiem że nachwilę obecną widzisz wszystko na rózowo ( oprócz
      weekendów) ja cie morałami karmić nie będę do sama tkiwe w tym
      bagnie , tęsknie , płacze po nocach . postanowiał wybrać , wybrałam
      rodzinę wiem że żaden facet nie będzietakim ojcem jak mąż a do tego
      nie umiem zabrać dziecku ojca piszę o jego dziecku , z perspektywy
      czasu pamiętam kazde spotkanie i spojrznie ale wiem co jest
      najważniejsze nie da sie budować szczęścia na krztwdzie innych .
      i [amoętaj o jednym nie yfak nigdy facetowi . pozdrawiam Ola
      • wawrzyniecpruski Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 28.04.09, 02:10
        > i [amoętaj o jednym nie yfak nigdy facetowi . pozdrawiam Ola

        "Nie ufaj facetowi" napisała Ola, która systematycznie i świadomie
        wali swego męza po rogach...
        Kobieca hipokryzja i zakłamanie w krystalicznej, podręcznikowej
        wersji...
        wink)
    • madziaknoemi Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 18.04.09, 22:34
      Nie ma rodziców..przyjaciół jak każdy-posiada...o tyle "dobre" jest to,ze kilka
      bliskich mu osób tez było w takiej sytuacji..zostawiło żonę dwójkę dzieci, i sa
      teraz po raz drugi żonaci. do tego dochodzą dom, kredyty itd.to wszytko jest
      zajebiście trudne aczkolwiek nie niemożliwe....tylko nie wiem jak ja to
      wytrzymam..bo gdybym chciała bym się urządziła..tylko ja poza nim świata nie
      widzę..nawet nie potrafiłbym na nikogo spojrzeć. tylko skoro chciałby sie tylko
      "zabawic" ukrywałby to a my się wręcz z tym afiszujemy...nie wiem co mam myśleć
      co on zrobi....początek czy koniec...
      • puma-2 Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 18.04.09, 22:48
        nigdy nie mów nigdy , wszystko jest możliwe jednak z mojego punktu
        widzenia jeżeli sie afiszujecie to z jego strany nie mało
        odpowiedzialne bo tak naprawdę opinie najbardziej psuje tobie ,
        jeżli mu ufasz i wiesz ze to prawidziwie i szczere to czekanie nie
        ma znaczenia . wiem ze tęsknisz i napisze szczerze wiem co to
        motylki w brzuchu ja Ci życzę powodzenia i mądrych decyzji jak masz
        chęć miej oficjalnie napisz na gazetową
        • madziaknoemi Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 18.04.09, 22:57
          męcze się...już nie wiem czy popadnę w alkoholizm czy w deprsje czy w jedno i
          drugiewinkwczoraj wyszliśmy razem cudowny wieczór rozmowy o
          przyszłości,przedstawianie znajomym,nawt rozmowy o ślubie... a dziś on na
          imprezie rodzinnej z żoną, kontakt minimalny.wydaje mi się to takie
          dwulicowe...jestem tak zawieszona w próżni...nic nie mogę zrobić a ni w jedną an
          w drugą stronę..a to czekanie niszczy mnie od wewnątrz...a jak Wy się czujecie
          jak "on" jest z żoną...?
          • puma-2 Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 18.04.09, 23:02
            ja popadam w alkocholizm wink , wybacz za literówki ale szybko piszę
            bo mąz za plecami , czy dwulicowe ? chyba tak ale twój wybór czy
            będziesz sie na to godzić czy nie , tak on jest z żoną a ja z męzem
            ale strasznie go kovham
          • 8ma-rca Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 18.04.09, 23:09
            madziaknoemi napisała:

            > wczoraj wyszliśmy razem cudowny wieczór rozmowy o przyszłości,przedstawianie znajomym,nawt rozmowy o ślubie... a dziś on na imprezie rodzinnej z żoną,

            1. jesteś pewna, że rozmowy o ślubie dla niego były tym czym były dla ciebie?
            2. jak myslisz, jak się zachowywał podczas imprezy z żoną? Nie był tam pod przymusem, a co więcej i idąc dalej w podstawowe sprawy - zapewne ją kocha, i prowadzi z nią normalne życie małżeńskie, normalny związek.

            Czasem życie jest czarno-białe. Tu ta funkcja polega na tym, że facet nie podjął decyzji o odejściu od żony gdy ciebie poznał. To oznacza, że nie zamierza tego zrobić.
            Jeśli poznaje się kogoś i zamierza z nim związać, to kończy się poprzedni związek, potem dopiero rozmawia o ślubie.

            Jeśli by cie kochał, byłabyś dla niego najważniejsza. Jeśli byłabyś dla niego najważniejsza, rozwiódłby się z żoną.
            To naprawdę jest aż tak proste.
            Akurat ten przypadek życiowy - jest własnie tak prosty i czarno biały.
            Możesz dokonać wielu prób udowodnienia sobie że tak jest. Spytaj co robi z żoną, czy się z nią kocha, przytula. Jeśli żyjesz w przekonaniu że nie - spytaj, czy jego żona wie, że on jej nie kocha, czy jej to poweidział?
            Jeśli jej nie kocha, to się rozwodzi, bo to przestaje być związek.

            Nie ma odpowiedzi pośrednich. Nie ma deklaracji - pod koniec maja. Albo tak albo nie.
            Jeśli przyjmujesz wymówki, to dajesz się oszukiwać.

            Dla mnie, mimo że faktów znam niewiele, jeśli się idzie z własną żoną na imprezę, to znaczy że się z nią jest i tyle.
            A to znaczy, że jesteś u niego na samym końcu. Nie jesteś dla niego najważniejsza.
            • barrakuda_only Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 18.04.09, 23:23
              Czasem życie jest czarno-białe. Tu ta funkcja polega na tym, że
              facet nie podją
              > ł decyzji o odejściu od żony gdy ciebie poznał. To oznacza, że nie
              zamierza teg
              > o zrobić

              Hej, poznal ja zaledwie 4 m-ce temu! Chyba tylko nieodpowiedzialny
              gnojek zostawia wszystko w diably, bo kogos poznal. Mlodsze
              dzieckoma 2m-ce! Jakies kredyty itp.Dlaczego mialby mowic zone, ze
              jej nie kocha? Po co kogos ranic bez potrzeby? Takie rzeczy sie
              czuje, bez mowienia.
              Nic nie jest czarne ani biale.
              Nie zna jej jeszcze dobrze, nie sprawdzili sie w codziennych
              szarosciach.

              Nie chce go bronic, bo gadanie o slubie tez wydaje mi sie
              podejrzane.Brak kontaktu w weekendy...jednak liczy sie z zona,
              tesknote opanowuje, albo jej nie czuje.

              • 8ma-rca Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 19.04.09, 12:29
                barrakuda_only napisała:

                > Hej, poznal ja zaledwie 4 m-ce temu! Chyba tylko nieodpowiedzialny
                > gnojek zostawia wszystko w diably, bo kogos poznal. Mlodsze
                > dzieckoma 2m-ce! Jakies kredyty itp.Dlaczego mialby mowic zone, ze
                > jej nie kocha? Po co kogos ranic bez potrzeby? Takie rzeczy sie
                > czuje, bez mowienia.

                ok, to inaczej - wyobraź sobie, że jego żoną jesteś ty. Dasz mu kilka miesięcy na to, żeby się zdecydował, poczekasz aż on poduma i zechce powiedzieć kogo wybrał?
                Nie widzisz, że on ma gdzieś swoje 2 miesięczne dziecko i kredyty? Jest nieodpowiedzialnym gnojkiem. To nie jest zabawa w popatrz - spróbuj - zdecyduj.
                To jest czarno białe.

                > Nic nie jest czarne ani biale.
                To jest. Nikt mnie nie przekona.

          • blondyneczka69 Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 19.04.09, 22:52
            czuje się okropnie zazdrosna, kiedy wiem, że jest z nią i nie może napisać nawet
            smsa. i nie ważne, że nie rozmawiają ze sobą już wcale. boli, że jest z nią a
            nie ze mną sad wciąż z nią...
      • barrakuda_only Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 18.04.09, 23:07
        Kocham kogos juz 4 lata.Przeszlam wszystkie fazy, to co teraz
        przezywasz tez.Kilka razy odchodzilam, nawet na pare miesiecy.Bylam
        przekonana, ze taki romans moze miec jeden final, fatalny.
        Stopniowo sie wyciszylam,nauczylam cieszyc z tego, ze jest ze
        mna.Nie goraczkowac, nie oczekiwac za wiele, rozumiec i kierowac nie
        tylko swoim doberm i wygoda.
        Ten czas umocil uczucie, przyjazn.Tyle od niego dostaje,milosc,
        czulosc,oparcie...codziennie, chociaz sie nie widzimy czesto.
        Nie wierzylam, ze bedziemy kiedys razem, jednak wygladana to, ze
        bedziemy i ze to prwadziwa milosc.

        Wyobrazasz sobie? Cztery lata? Gdyby mi ktos powiedzial to, kiedy
        przezywalam takie stany jak Ty, balabym sie oswoje zdrowie
        psychiczne.A teraz wiem, ze tylko sie upewnilam.
        Cokolwiek sie stanie, ciesze sie,ze go kochalam.Bez rwania wlosow z
        glowy.

        Za szybko chcecie zmian,niech to sie uspokoi w was.Przekonaj sie co
        to za rodzaj uczucia. Mysl o nim, nie tylko o sobie.Mysl o dzieciach
        jak o swoich i nie chcij miec wszystkiego od razu.
        Trzymaj sie .
        • madziaknoemi Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 18.04.09, 23:39
          wiem to dzieje się zbyt szybko i ja jestem niecierpliwa.Warto walczyć...bo
          uważam,ze taka miłość się nie zdarza czuje sie jak bym był w jakimś
          filmie...podziwiam "te",które trwają w takich związkach 3-4 lata ja bym
          oszalała!!ja mam problemu,żeby jeszcze wytrzymać 2 miesiące...jak już
          wspomniałam wcześniej za mną juz duzo,dośwadczenie i nigdy nie było mi az tak
          wow!i nigdy nie było mi aż tak źle.dziecko to najmłodsze poznałam,nie miałam z
          tym problemu,trzymałam na rękach,bawiłam się,przewijałam etc...z żona nie śpi w
          jednym łóżku..wiem,bo czesto rozmwiamy w nocy, piszemy smsmy od 18 do 2 w
          nocy.ale nie ufam do końca...a o ślubie to było tak troche w żartach.ale
          rozwaliło mnie to dzisiejsze wspólne wyjście z żona...fuck!
          p.s.ważne są tylko te dni na, które czekamy
          • ta Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 21.04.09, 14:20
            madziaknoemi napisała:

            > wiem to dzieje się zbyt szybko i ja jestem niecierpliwa.Warto walczyć...

            Może ty napiszesz, co rozumiesz przez "walczyć" o żonatego kochanka. Jak taka
            "walka" wygląda ? Założyłam kiedyś wątek z tym pytaniem, i mimo że tutaj jest
            tyle kochanek deklarujących chęć "walki" o kochanka oraz takich, które już
            "walczą", żadnej odpowiedzi na to pytanie nie dostałam.
            Tak więc, co oznacza "walczyć" o żonatego kochanka ?
            Ta_
            • inesitaa Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 21.06.09, 16:09
              W zasadzie kochanka 'walczy' przez samo bycie 'kochanką'. Taki
              bierny opór, jest, nie robi problemów, czeka, pamięta, zawsze
              przyjdzie, zawsze pomoże, przytuli, pogłaska zbolałego chłopczyka,
              nawet jak przeryczy wściekle 3 dni, to czwartego się umaluje,
              ubierze i będzie usmiechać.
              • i_vovin Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 22.06.09, 10:04
                jest, nie robi problemów, czeka, pamięta, zawsze przyjdzie,
                zawsze pomoże, przytuli, pogłaska zbolałego chłopczyka, nawet jak
                przeryczy wściekle 3 dni, to czwartego się umaluje, ubierze i będzie
                usmiechać.


                A w sumie, co przeszkadza żonie, być, czekać, nie robic problemów,
                pomagąć, a nawet jak sie pokłócą 2 dni, to później umalować się
                pieknie i usmiechac mowiąc "bo ty jesteś dla mnie najlepszy".
                "Walka" bylaby wyrównana... wink

                A skoro ten mąż to taki strup, co nie warto sie o niego starać to
                czemu tak na mim zależy? Bo cierpi ambicja, bo skonczyła sie władza,
                kasa???

                • ta Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 22.06.09, 22:56
                  i_vovin napisała:

                  > A w sumie, co przeszkadza żonie[...]
                  --------------------------------------------------------------------

                  A w sumie co przeszkadza kochance ujawnić się, przyjąć pod swój dach kochanka z
                  całym dobrodziejstwem inwentarza ( wszak najczęściej "kocha" go, więc frajda ją
                  czeka niemała )
                  i:

                  >być, czekać, nie robic problemów,
                  > pomagąć, a nawet jak sie pokłócą 2 dni, to później umalować się
                  > pieknie i usmiechac mowiąc "bo ty jesteś dla mnie najlepszy".
                  > "Walka" bylaby wyrównana... wink

                  ...no właśnie smile
                  Ta_

        • puma-2 Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 18.04.09, 23:40
          ja go kocham 3 a bylismy razem 2 , i chyba nie zapomnę tego nigdy ,
          nadal go kocham , raz nawet próbowaliśmy sie rozstac i miesiąc
          wytzrzyamliśmy , potem drugi raz dwa miesiące .
    • kolorowaelka Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 19.04.09, 10:26
      madziaknoemi napisała:
      > Jak to dobrze,ze trafiłam na to forum. To przykre ale jednocześnie
      > pocieszające,że nie tylko ja jestem w takiej sytuacja.
      Też mi pocieszenie, najpierw poczytaj to forum, zapewniam przestanie
      być takie fajne ;>
      > Mój romans trwa stosunkowo krotko jakieś 4 miesiące, jest to osoba
      z która
      > pracuję- tam prawie wszyscy się domyślają,ze coś nas łączy- nie da
      się ukryć
      > spojrzeń,wychodzenia na obiad itd.
      Tobie to raczej na rękę.
      On jest żonaty od 10 lat ma dwójkę dzieci w
      > tym jedno 2-miesięczne.
      Super tatuś, chyba nie sądzisz, że to była wpadka, takich to powinni
      kastrować.
      Ja jestem w trakcie rozwodu jedno dziecko. Miałam dużo
      > związków w swoim życiu,więc mam porównanie i wiem,że nigdy z nikim
      nie łączyło
      > mnie nic tak jak wyjątkowego jak z nim-nigdy tak nie
      kochałam,nigdy tak dobrze
      > się z kimś nie rozumiałam się bez słów, nigdy na nikogo tak nie
      patrzyłam etc.
      Możesz mnie oświecić ile masz lat?
      Tylko ktoś niedojrzały emocjonalnie może mówić o miłości w cztero
      miesięcznym związku. Słyszałaś kiedyś o zauroczeniu?
      Wygląda bardzo podobnie, niestety szybko się kończy.
      Ty po tym co przeszłaś szukasz bliskości, idziesz po trupach.
      > Rozmawialiśmy już o tym co będzie dalej- on chce odejść od żony,
      jestem niby
      > najważniejszą osobą w jego życiu i czuje to samo to co ja -
      zakochał sie bez
      > pamięci. jednak nie do konća ufam mu-,że odejdzie. jest dużo za i
      duzo
      > przeciw. w tygodniu jest ok,widzimy sie w pracy,przed nią i po
      niej, ale kiedy
      > przychodzi sobota i niedziela-"umieram" zminimalizowany kontakt
      smsowy, brak
      > dzwonienia,rzadko kiedy się widzimy- włącza się tryb
      rodzina....nie mam sił
      > wtedy na nic,najchętniej leżałabym pod kołdrą z butelką wina-
      jednak mam
      > dziecko muszę jakoś funkcjonować jest mi cholernie ciężko,boli
      mnie to tak jak
      > nigdy nic innego-a przeszłam w swoim zyciu wiele.
      Jeszcze sporo przejdziesz, na własne życzenie.
      Miałam nie jeden romans i wiem co mówię.
      Nawet jeśli będziecie razem... co jest wielką niewiadomą, ta rodzina
      pozostanie z wami na zawsze.
      Warto dodać,że jest to osoba
      > publiczna, pokazujemy się na niektórych imprezach razem-całujemy
      się ,świata
      > poza so bą nie widzimy- jednak jego żona się jeszcze nie
      dowiedziała i nie
      > chcę aby się dowiedział bo przy ewentualny rozwodzie wyciągnie
      konsekwencje.
      Ja sądzę, że wie tylko poprostu woli przemilczeć kolejny romans męża.
      > wczoraj powiedział mi,że jego deadline jest,krótszy do końca
      maja,ze on dłużej
      > tak nie wytrzyma,ze jedyne czego pragnie to kłaść i budzić się
      przy mnie być
      > ze mną bez tego całego kombinowania, knucia po prostu być...ale
      nie jestem do
      > tego przekonana, zwłaszcza w weekendy..wariuje. Jak myślicie co
      zrobi, co ja
      > powinnam zrobić oczywiście poczekać co najmniej do czerwca. ale
      psychicznie
      > już wysiadam....
      Jesli nie zmienisz swojego nastawienia, on ucieknie aż będzie się za
      nim kurzyło, wkręcasz się i tyle.
      Postawiłaś wszystko na jedną kartę, nikt cię nie nauczył, ze trzeba
      mieć asa w rękawie. Jeśli myślisz, że żona odda go tak łatwo jesteś
      w wielkim błędzie.
      W kazdym razie życzę ci wiele wytrwałości, a zamiast wina proponuję
      landrynki, przynajmiej unikniesz choroby alkoholowejwink

      • puma-2 Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 19.04.09, 18:16
        W kazdym razie życzę ci wiele wytrwałości, a zamiast wina proponuję
        landrynki, przynajmiej unikniesz choroby alkoholowej , nadmieniam iż
        landrynki są kaloryczne i nie dają upojenia wink .
        A teraz na serio , pomyśl tak logicznie czy zaufasz facetowi który
        zdradzał żone w ciązy , czy umiesz wybaczyć sobie krzywde tego
        maluszka ? ale każdy ma swój system wartośći i ja nie potępiam Cie .
        Mój kochanek tzn ex , ma sytuacje następującą jego żona chce mieć
        dziecko a ja niewyobrażam sobie sytuacji następującej czyli sypiać z
        nim jak ona będzie w ciązy a ponadto niewyobrażam sobie miejsca w
        jego życiu w momencie jak dziecko będzie go potrzebowało , dlatwgo
        ja sobie odpuściłam .Być moze twoja sytuacja jest inna ty jestes w
        trakcie rozwodu , naprawdę przemyśl wszystko , z mojej strony mozesz
        liczyć na wsparcie , wiem że życie nie jest czarno -białe
        • 8ma-rca Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 19.04.09, 18:31
          puma-2 napisała:

          > ja niewyobrażam sobie sytuacji następującej czyli sypiać z nim jak
          ona będzie w ciązy
          > wiem że życie nie jest czarno -białe

          a wyobrażasz sobie sypiać z nim wiedząc, że poprzedniego wieczoru
          kochał się z żoną?
          jest czarno białe!


          • puma-2 Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 19.04.09, 20:22
            hmmmmmmmmmmm , jak to jest jak on sypia z żoną ? , napewno przykro
            ale nijak się ma do kobiety będącej w ciąży ? ale może się myle ,
            wg mnie nie jest czarno- białe , wchodząc w plolemike czarno
    • blondyneczka69 Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 19.04.09, 22:48
      nie wyznaczaj granic. po co? przyjdzie ten koniec czerwca, on nie odejdzie od
      żony, Ty powiesz, że to koniec. ale czy to będzie koniec? czy nie będziesz
      czekać dalej? ja czekam... myślę, że wiem co czujesz... nie trać nadziei i
      wiary, że będziecie razem. pozdrawiam!
    • magiczna_marta Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 20.04.09, 09:01
      Naiwnas jak dziecko.
      Spotykasz sie z nim od 4 m-cy, dziecko ma 2 m-ce, wiec zaczeliscie
      sie spotykac jak zona byla w 7 m-cu ciazy. Najprawdopodobniej nie
      mogli uprawiac seksu z przyczyn zdrowotnych, on znalazl sobie otwor
      do rozladowywania napiecia na boku (tak tak, ten otwor to Ty), teraz
      dziecko ma 2 m-ce, teoretycznie zona moze juz normalnie wspolzyc
      wiec Twoja rola za chwile sie skonczy, zacznij sie do tego
      przyzwyczajac.
      • kolorowaelka Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 20.04.09, 09:19
        magiczna_marta napisała:

        > Naiwnas jak dziecko.
        > Spotykasz sie z nim od 4 m-cy, dziecko ma 2 m-ce, wiec zaczeliscie
        > sie spotykac jak zona byla w 7 m-cu ciazy. Najprawdopodobniej nie
        > mogli uprawiac seksu z przyczyn zdrowotnych, on znalazl sobie
        otwor
        > do rozladowywania napiecia na boku (tak tak, ten otwor to Ty),
        teraz
        > dziecko ma 2 m-ce, teoretycznie zona moze juz normalnie wspolzyc
        > wiec Twoja rola za chwile sie skonczy, zacznij sie do tego
        > przyzwyczajac.

        O właśnie magiczna, ciebie najbardziej brakuje na tym forum.
        Potrafisz mnie rozbawić do łezwink
        Pozdrawiam.
        • magiczna_marta Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 20.04.09, 11:34
          > O właśnie magiczna, ciebie najbardziej brakuje na tym forum.
          > Potrafisz mnie rozbawić do łezwink
          > Pozdrawiam.

          Podac cos do otarcia lez?
    • madziaknoemi Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 20.04.09, 10:34

      Moim zdaniem warto czekać, warto powalczyć, granica- deadline jest
      potrzebna...on dał sobie krótszy czas niż ja- do maja.. Z żoną nie
      sypia...i bynajmniej nie wiem tego od niego, bo jak wiadomo byłby to
      być może mało wiarygodne źródło, nawet nie śpią w jednym łóżku.
      Uważam, że bycie z kimś tylko dla dzieci mija się z celem, po co
      pokazywać krzywy obraz rodziny? Ja właśnie z tego powodu sie
      rozwodzę nie kochałam swojego męża i stwierdziłam, ze nie ma sensu
      męczyć się przez resztę życia. Dam Wam znać jak to się wszytko
      potoczy...oczywiście jeśli jest ktoś zainteresowany…wink najważniejsze
      to mieć cel...
      • magiczna_marta Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 20.04.09, 11:27
        > Z żoną nie
        > sypia...i bynajmniej nie wiem tego od niego, bo jak wiadomo byłby
        to
        > być może mało wiarygodne źródło, nawet nie śpią w jednym łóżku.

        zaraz napiszesz ze jego zona przychodzi Ci sie spowiadac...umrlam ze
        smiechu
        dziecino, co sie dzieje w ich domu wie tylko on i ona
        • kolorowaelka Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 20.04.09, 11:52
          magiczna_marta napisała:
          >umrlam ze smiechu
          Oj magiczna i kto cię teraz przywróci do świata żywych?

          > > Z żoną nie
          > > sypia...i bynajmniej nie wiem tego od niego, bo jak wiadomo
          byłby
          > to
          > > być może mało wiarygodne źródło, nawet nie śpią w jednym łóżku.
          >
          > zaraz napiszesz ze jego zona przychodzi Ci sie spowiadac...umrlam
          ze
          > smiechu
          > dziecino, co sie dzieje w ich domu wie tylko on i ona
          Ale tu muszę przyznać ci racjęwink
          Pozdro
          • magiczna_marta Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 20.04.09, 12:12
            > Oj magiczna i kto cię teraz przywróci do świata żywych?

            Samowystarczalna w kwestii przywracania do zycia jestem, wrocilam juz

            > Ale tu muszę przyznać ci racjęwink

            O moj Gorze, jak Ty teraz bedziesz z tym zyc?
            • kolorowaelka Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 20.04.09, 13:57
              magiczna_marta napisała:
              > > Ale tu muszę przyznać ci racjęwink
              >
              > O moj Gorze, jak Ty teraz bedziesz z tym zyc?

              No tak ciebie to by pewnie głowa miesiąc bolała, gdybyś miała
              przyznać komuś racjesad
              Na szczęście ja nie mam takiego problemuwink
              • magiczna_marta Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 20.04.09, 13:59
                Sarkazm- takie trudne slowo- sprawdz sobie w slowniku
                • kolorowaelka Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 20.04.09, 15:18
                  magiczna_marta napisała:

                  > Sarkazm- takie trudne slowo- sprawdz sobie w slowniku
                  Tak tak sprawdz sobie na pewno ci się przydawink
      • kaczkabig Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 20.04.09, 17:47
        madziaknoemi....szczerze?? Nie odejdzie. Pewnie nie dlatego, że nie
        będzie chciał ale dlatego, że faceci to straszne tchórze. I pomyśl
        sobie jeszcze... jeśli jej nie kocha (zakładam że od dawna, chyba że
        mu tak nagle przeszła mu miłość, kiedy poznał Ciebie) , to po jaką
        cholerę jej dziecko zrobił?? Natomiast jeśli faktycznie przeszło mu
        do niej uczucie to nie boisz się, że kiedyś i przejdzie mu tak nagle
        do Ciebie, kiedy pojawi się jakaś fajna dupcia niespodziewanie? No
        pomyslisz sobie, że ja taka "mądra" i "wszystkowiedząca" bo gówno
        przeżyłam... Nie kochana...ja to już przerobiłam. Kochanki żonatych
        facetów mają jeden defekt. Dobrze wiedzą jakie są schematy romansów
        i jak one się kończą, ale ciągle im się wydaje, że w ich przypadku
        jest inaczej, że tamten to może gnój był a mój to jest inny i mnie
        przecież kocha. A niestety i ten romans jest dokładnie taki sam jak
        inne, padają dokładnie takie same obietnice, słowa, wyznania.
        Poczytaj trochę wyznań kochanek, odnajdziesz w nich zapewne wiele
        cech wspólnych ze swoim związkiem z żonatym.
        • magiczna_marta Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 20.04.09, 18:44
          Kaczka- jak tam sie trzymasz?
          Troche ochlonelas juz?
          Wnioski wyciagnelas, to pewne, a co dalej?
          • kaczkabig Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 20.04.09, 18:50
            Magiczna - nie przypominaj mi mojej naiwności bo mi wstyd.
            • ta Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 21.04.09, 13:40
              kaczkabig napisała:
              > Magiczna - nie przypominaj mi mojej naiwności bo mi wstyd.

              To i ja poproszę, byś skrobnęła, że jak tu Ta_ kwacze, to ma rację wink
              Chociaż mało prawdopodobne, by nam uwierzono. Kazdy, jak widać musi do rozumu
              dochodzić przez siniaki na własnej pupie, o ile ma rozum wink
              Ta_
              • only-fem Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 21.04.09, 13:58
                oj tam, czasami człowiek wie jaki będzie finał, a i tak pcha się
                prosto w ramiona Katastrofy.

                Moim zdaniem facet chciał się zabawić gdy żona nie mogła. A teraz
                kręci bo wie, że tylko tak Cię przy sobie zatrzyma. W maju powie Ci,
                że bardzo by chciał to już skończyć, ale jest małe dziecko, żona
                jeszcze słaba po porodzie... Nie udźwignie ciężaru zostawiania jej z
                tym samej, więc daj mu jeszcz trochę czasu. Tak Ci będzie gadał, a
                potem wymyślał kolejne powody.

                A nawet jeśli w końcu Jego małżeństwo się rozpadnie to zastanów się
                dobrze, czy TY jesteś w stanie żyć z Jego rodziną w tle.

                A dlaczego ma drugie dziecko? Jak to dlaczego? Ja ostatnio od
                znajomego usłyszałam, że Jego druga córka jest dzieckiem kryzysu
                małżeńskiego wink ble ble ble ble ble a co ma mówić? Że kocha żonę, a
                po prostu chce sobie pobzykać? Że żona nie może, a On musi?

                BTW żeby uprawiać seks nie trzeba spać w jednym łóżku. A smsy do 2 w
                nocy? Może żona śpi, a On siedzi przed tv?
                • only-fem Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 21.04.09, 14:02
                  kryzys to takie modne ostatnio słowo wink
                  Dziewczyno, odejdź z tego układu. Szkoda na to czasu i energii. Ty
                  się angażujesz, a On się zabawia...
                  I trzymaj się z dala od dupków, którzy potrafią tyle obiecywać, a
                  nic robić.
                • kaczkabig Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 21.04.09, 14:31
                  W maju powie Ci,
                  > że bardzo by chciał to już skończyć, ale jest małe dziecko, żona
                  > jeszcze słaba po porodzie... Nie udźwignie ciężaru zostawiania jej
                  z
                  > tym samej, więc daj mu jeszcz trochę czasu. Tak Ci będzie gadał, a
                  > potem wymyślał kolejne powody.

                  Na dodatek będzie rozpaczał jak bardzo chce, jak nie może już bez
                  Ciebie wytrzymać, jak pragnie tylko Ciebie i to własnie przy Tobie
                  chce się budzić i zasypiać i na dodatek powie Ci : " zobaczysz,
                  będziemy razem i ja w to wierzę, musi nadejść odpowiednia chwila".
                  A Ty wtedy zapytaj:"Kochanie, zdefinuj mi odpowiednią chwilę, jak
                  ona wg Ciebie ma wyglądać. Czy do kurwy mędzy ma być to czwartek i
                  przysta godzina, czy może wtedy twoja żona powinna mieć na sobie coś
                  błękitnego tak "na szczęćie", czy może jak w sobotę cię ptak osra,
                  to już będziesz wtedy wiedział, że nadeszła odpowiednia chwila????"
                  Z doświadczenia wiem, że jeśli facet kocha kochankę a żony na prawdę
                  nie, to poprostu jest fecetem idzie do niej i mówi. Ponosi
                  odpowiedzialność za swoje czyny. A jeśli potrzebuje odpowiedniej
                  chwili to niestety nawet jakby wg Ciebie nastąpiła już kilkaset razy
                  to ona albo jej nie "zauważy" albo przegapi. Bo poprostu nie chce i
                  już.
                  • kaczkabig Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 21.04.09, 14:33
                    > to ona albo jej nie "zauważy" albo przegapi. Bo poprostu nie chce
                    i
                    > już.

                    Miało być "ON" - on jej nie zauważy smile
                  • ta Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 21.04.09, 14:50
                    kaczkabig napisała:
                    > A Ty wtedy zapytaj:"Kochanie, zdefinuj mi odpowiednią chwilę, jak
                    > ona wg Ciebie ma wyglądać. Czy do kurwy mędzy ma być to czwartek i
                    > przysta godzina, czy może wtedy twoja żona powinna mieć na sobie coś
                    > błękitnego tak "na szczęćie", czy może jak w sobotę cię ptak osra,
                    > to już będziesz wtedy wiedział, że nadeszła odpowiednia chwila????"

                    SUPER smile
                    Kochanki boją się jak ognia postawienia sprawy w ten sposób, bo ...znają
                    odpowiedź wink
                    Ta_
                    • mabib Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 21.04.09, 15:32
                      Jestem zdradzoną żoną, romans trwał ponad rok- długo prawda? Kiedy przypadkowo
                      przeczytałam sms-y myslałam, ze mam przewidzenia. Gorące wyznania z obu stron,
                      nawet deklaracja ze strony męża, że chce prosić ją o rękę. Kochanka naciskała by
                      jak najszybciej rozwiązał tę sytuację. No i rozwiązał. Opuścił kochankę. Wniosek?
                      • barrakuda_only Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 21.04.09, 15:53

                        Czujesz sie wygrana?
                        Skrzywdzil obietnicami jakąs kobiete a Ty musisz zyc pamiętając o
                        tym co przeczytałaś.
                        Do d...z taką wygrana.
                        • kaczkabig Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 21.04.09, 19:59
                          barrakuda - nie mówimy tutaj o wygranej którejś z pań ale o
                          wnioskach zupełnie innych. Popatrzymy na zachowanie pana w takiej
                          sytuacji. Wygrana ...oczywiście do dupy, bo to co się zobaczyło i co
                          się wie nie pozwala żonie normalnie funkcjonować. patrz jak
                          zachowują się w takiej sytauacji te skurwysyny, które obiecały innej
                          kobiecie miłość do grobowej deski jak tylko pozbędą się tej
                          pierwszej, której to obiecali wcześniej. Chyba o takie wnioski
                          chodzi. Tak myślę.
                          • barrakuda_only Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 21.04.09, 22:07
                            Wem, wiem, jednak zona piszaca na "kochankach" o takim finale wydala
                            mi sie triumfujaca.
                            Ale bardzo wspolczuje, musial dran niezle udawac w domu.
                            • kaczkabig Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 21.04.09, 22:10
                              OOO Kochana!!! Mój udaje już 2 lata. To dopiero majstersztyk!
                              Zresztą ja nie lepsza.
                              • only-fem Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 21.04.09, 22:34
                                tak, no mój udawał 1,5 roku, potem sama się dowiedziałam, że z
                                niczym nie skończył (bo wiedziałam już 1,5 roku wcześnij i
                                obiecywał, że to skończy). Spakowałam walizki, zabrałam dziecko i
                                wyprowadziłam się.
                                Po 5 miesiącach co słyszę? Że małżonkowi szanownemu na rodzinie
                                zależy.
                                No i niech Mu zależy. Dla mnie już za późno. Jedną szansę dostał.

                                I tylko czasami tak z ciekawości chciałabym wiedzieć czy Ona wie o
                                tym, że Jemu się znowu w głowie włączył tryb "rodzina"? Zapewne nie
                                wie. Tak jak i nie wie o tym, że mi teraz wakacje obiecuje, drugie
                                dziecko i takie tam. Obicuje i obiecuje. W tym jest idealny...
                                • kaczkabig Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 21.04.09, 23:07
                                  Moje ostatnie pół roku to dosłownie brazylijska telenowela. Nawet
                                  jakbym opowiedziała dzień dzisiejszy to boki zrywać smile)))) Nie
                                  uwierzę już w te słowa! Nie mam pieęnastu lat! życia z nim sobie nie
                                  układam ale co się pośmieję to moje!
                                  • madziaknoemi Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 22.04.09, 10:34
                                    kaczkabig..to opowiedz nam to i my sie posmiejemywink
                            • n.i.p.69 Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 28.04.09, 10:58
                              barrakuda_only napisała:


                              >" Ale bardzo wspolczuje, musial dran niezle udawac w domu."....
                              ...... a biedna hmmm(?) kochanka była w stanie błogiej niewiedzywink
                              .....zadajac sie z z partnerami/kami bedacymi w zwiazku, wystawiamy sami sobie
                              swiadectwo, nie muszę chyba mówic jakie(?)
                  • klawiatura_zablokowana Re: bo ja jestem na zakręcie-potrzebuje wsparcia. 04.09.09, 17:31
                    A Ty wtedy zapytaj:"Kochanie, zdefinuj mi odpowiednią chwilę, jak
                    > ona wg Ciebie ma wyglądać. Czy do kurwy mędzy ma być to czwartek i
                    > przysta godzina, czy może wtedy twoja żona powinna mieć na sobie coś
                    > błękitnego tak "na szczęćie", czy może jak w sobotę cię ptak osra,
                    > to już będziesz wtedy wiedział, że nadeszła odpowiednia chwila????"

                    Haha, śmiejcie się, ale moja koleżanka tak to postawiła - czekała z rzuceniem
                    faceta... aż spadnie pierwszy śnieg. Niestety wtedy łagodna zima była i długo
                    się musiała biedaczka w tym związku namęczyć.

                    Po tamtej historii to już mnie nic nie zdziwi big_grin
    • ika5 I co słychać ? 17.05.09, 14:03
      Obiecałaś w którymś poście , że napiszesz jak sie ułożyło . Już mamy
      polowe maja.....coś się poukładalo ?
      • jagoda4444 Re: I co słychać ? 09.09.09, 09:56
        I co słychać? napisz jak to się skończyło
Inne wątki na temat:
Pełna wersja