wysiadam psychiczne....jak Wy się czujecie?

19.04.09, 10:40
Już powoli nie mam siły, jestem tak wykończona psychiczne, niszczy mnie to od
środka. Jak Wy radzicie sobie kiedy go nie widzicie,kiedy jest z żoną. Co
robicie,zeby to przetrwać?jak żyć i być szczęśliwą kiedy serce płacze i kiedy
nie ma przy was waszego ukochanego...
    • karina_online Re: wysiadam psychiczne....jak Wy się czujecie? 19.04.09, 11:42
      Niestety na to pytanie ci nie odpowiem.
      Fakt do niedawna miałam kochanka, ale miał on załatwione sprawy
      rodzinne. Teraz mieszkamy razem, tworzymy pełną rodzinę.
      Tak się zastanawiam? Czego ty chcesz kobieto?
      Najwyrażniej mu nie ufasz, skoro masz takie jazdy podczas jego
      nieobecności?
    • ta Re: wysiadam psychiczne....jak Wy się czujecie? 21.04.09, 22:41
      [i]madziaknoemi napisała:

      > Już powoli nie mam siły, jestem tak wykończona psychiczne, niszczy mnie to od
      > środka. Jak Wy radzicie sobie kiedy go nie widzicie,kiedy jest z żoną. Co
      > robicie,zeby to przetrwać?jak żyć i być szczęśliwą kiedy serce płacze i kiedy
      > nie ma przy was waszego ukochanego...

      No cóż, obecne na tym forum kochanki, ponoć szczęśliwe w swoich romansach, a
      więc radzące sobie dobrze w sytuacji, w której ty sobie nie radzisz, jakoś nie
      chcą cię wesprzeć, a przecież po to to forum założyły ( patrz motto forum). Wolą
      robić najazdy dywanowe na "nieprawomyślnych" smile, niż wspomóc koleżankę.

      Nie masz siły ? Sytuacja cię wykańcza? To skończ ten wyniszczający układ, pójdź
      po rozum do głowy, przecierp swoje i wyprostuj swoje życie. Na to zawsze jest
      czas , a i siły znaleźć można, gdy się chce.

      Jak ci moja rada nie pasi, wołaj dalej na tej pustyni bez serc, może ci któraś
      panienka pomoże wink
      Ta_
    • kaczkabig Re: wysiadam psychiczne....jak Wy się czujecie? 21.04.09, 23:12
      Nie masz siły ? Sytuacja cię wykańcza? To skończ ten wyniszczający
      układ, pójdź
      po rozum do głowy, przecierp swoje i wyprostuj swoje życie. Na to
      zawsze jest
      czas , a i siły znaleźć można, gdy się chce.

      Jak ci moja rada nie pasi, wołaj dalej na tej pustyni bez serc, może
      ci któraś
      panienka pomoże
      Ta_


      Było pytanie, jest odpowiedź!!!
      Kochana, choć trudno i serce płacze to jest własnie najlepsza rada!
      Powiem dobitnie: SPIERDLALAJ PÓKI CZAS!!!!!

      Chcesz skończyć jak ja??? Śmiać się przez łzy??? Po tylu latach????
    • 8ma-rca Re: wysiadam psychiczne....jak Wy się czujecie? 22.04.09, 19:26

      jeśli teraz to zrobisz, zaoszczędzisz całą wiosnę i lato. on nie będzie myślał o tobie na wakacjach ani w weekendy, wiec możesz jeszcze zaoszczędzić czas. Pora dla ciebie jest świetna - krótki romans, masz wątpliwosci.

      Wyobraz sobie że to kończysz-
      czujesz się wolna? smile


    • inesitaa Re: wysiadam psychiczne....jak Wy się czujecie? 20.06.09, 21:27
      Moja rada jest taka: odejdź. Jeśli Cię kocha - wykopie spod ziemi,
      jeśli nie...to odejdź, bo póki w tym tkwisz, lepiej nie będzie. Nie
      ma co szukać sposobu na 'radzenie sobie jak jest z żoną', bo nie ma
      takowego. Szkoda Twojej energii na szukanie równowagi w tym
      wszystkim, nie uzyskasz jej.
      • enigm-a Re: wysiadam psychiczne....jak Wy się czujecie? 21.06.09, 07:23
        Generalnie cały zwiążek z kochankiem polega na próbie szukania
        równowagi. Raz wydaje ci się, że takową posiadłaś, a za chwilę znowu
        wpadasz dół. Warto zastanowić się czy taka huśtawka Tobie odpowiada -
        jak słuszne zauważyła inesitaa: szkoda energii na szukanie
        równowagi w tym wszystkim, bo jej nie uzyskasz.
    • svvenna Re: wysiadam psychiczne....jak Wy się czujecie? 22.06.09, 23:42
      Ja wlasnie stracilam wszystkie sily. Negatywne emocje zaczely przewyzszac
      wszytsko inne i... zakonczylismy nasz zwiazek.
      I nagle zaczelo mi byc latwiej, czuje, ze teraz bedzie juz tylko lepiej.
      Zycze duuuzo sily i podjecia dobrej decyzji. Pamietaj, jestes wartosciowa
      kobieta i zaslugujesz na wszystko co najlepsze.
      • basik_pl5 Re: wysiadam psychiczne....jak Wy się czujecie? 23.06.09, 00:28
        a ja chyba powiem coś, co niektórych zdziwi...
        trzeba umiec odzielić życie rodzinne od romansu...
        tak jest o wiele zdrowiej i przyjemniej.
        Ja nie myślę o tym co On robi ze swoją żoną i jest mi z tym dobrze.
        Mam swoje sprawy, swoją rodzinę, swoją pracę i swoich znajomych i
        nie czuję się nieszcześliwa, gdy On jest ze swoją żoną.
        • rubik_killer Re: wysiadam psychiczne....jak Wy się czujecie? 23.06.09, 02:01
          Ech, rozumiem, też wysiadam.
          Btw, jestem tu nowa, także siemka smile

          Moje żonate bóstwo nie mieszka z rodziną i z żoną są w czymś w rodzaju
          zawieszenia (niesformalizowanego). Trwa to od niedawna (jakiś luty), ja jednak w
          zasadzie przyszłam na gotowe, więc przynajmniej odpada mi poczucie winy pod
          tytułem "rozwaliłam związek" - rozwalił się beze mnie.

          Sytuacja jest skomplikowana o tyle, że bóstwo ma trójkę małych dzieci (5,5 i 3
          lata), które chce chronić przed całym złem tego świata (nie dziwię się). Poza
          tym ma kłopot, którego tak do końca nie rozumiem, z akceptacją otoczenia dla tej
          sytuacji. Generalnie dwóch jego przyjaciół wie o tym że już z żoną nie jest i
          tylko oni wiedzą, że ja w ogóle istnieję. Żona wie, ale bez szczegółów. Ponieważ
          bóstwo spędza czas z dziećmi codziennie, dwa razy dziennie (ogarnia dzieci rano
          i kładzie spać wieczorem), wtedy nie mogę np. do niego dzwonić, tylko napisać
          esa. Taką mamy umowę, chociaż trochę mnie już wkurza - nie żebym miała jak
          szalona wydzwaniać, chodzi o sam fakt. W związku z tym, że otoczenie o nas nie
          wie, nie pokazujemy się razem nigdzie, gdzie istnieje ryzyko spotkania kogoś
          znajomego. No i teraz przez parę dni bóstwo zajmuje się dziećmi 24h, bo żona
          wyjechała, więc zasada o niedzwonieniu obowiązuje ciągle. Dzisiaj np. nie
          zadzwonił, chociaż miał. Irytuje mnie to o tyle, że na pewno zadzwonić mógł
          (wielkie mecyje, wyjść do innego pokoju na trzy minuty). I uwłacza mi to, bo nie
          mogę go nawet o to opieprzyć, bo układ, który między sobą nie do końca świadomie
          zbudowaliśmy, nie daje mi takiego prawa. Stawia mnie w sytuacji regularnej
          kochanki, pomimo że małżeństwo ma obecnie charakter głównie formalny.
          Gryzie mnie to, że jestem trzymana na odległość. Że większe zaangażowanie z jego
          strony jest mało prawdopodobne, bo dzieci, bo rodzice, itd. Brak zaangażowania
          zaś jest najbardziej odczuwalny nie na poziomie konkretnych decyzji (np. wcale
          się nie palę do mieszkania z nim, czy tego typu skoków na główkę), tylko na
          poziomie psychicznym, na poziomie komunikacji z nim. Od wielkiej pasji, która
          była na początku, przeszliśmy do jakiejś pasji powstrzymywanej, żeby nie kochać
          za bardzo (też się ograniczam, chociaż średnio mi wychodzi). Tylko w seksie
          obowiązuje jakieś stałe szaleństwo i czasem, kiedy jest nam zbyt błogo i dobrze
          w sferze pozaseksualnej, kiedy na przykład dostaniemy jakiejś głupawki spędzając
          kolejne godziny w wannie, albo fazy na czułości, żartujemy, że dość tego, trzeba
          iść się bzykać, bo robi się niebezpiecznie.
          To kompletny bullshit. To całe powstrzymywanie nic nie daje, przynajmniej mnie.
          Kocham za bardzo, pomimo, że na poziomie racjonalnym wiem, że to bez sensu.

          Diabli by to wzięli.
          • bakejfii Re: wysiadam psychiczne....jak Wy się czujecie? 23.06.09, 08:20
            Co zrobic aby poczuc sie lepiej. poszukac nowego obiektu westchnien.Moze
            bardziej przystojnego.To jest do zalatwienia,uwierz mi.
          • lu_bella Re: wysiadam psychiczne....jak Wy się czujecie? 23.06.09, 08:26
            Ja do sytuacji rodzinnej bóstwa podeszłabym z większym dystansem niż Ty.....
            Moim skromnym zdaniem jest ona "nieco" inna niż bóstwo przedstawia sad
            • rubik_killer Re: wysiadam psychiczne....jak Wy się czujecie? 23.06.09, 15:15
              lu_bella napisała:

              > Ja do sytuacji rodzinnej bóstwa podeszłabym z większym dystansem niż Ty.....
              > Moim skromnym zdaniem jest ona "nieco" inna niż bóstwo przedstawia sad

              Możesz mieć rację, natomiast bóstwo nie należy do gatunku patologicznych
              kłamców, znałam go zanim się między nami to zaczęło dość długo i - no cóż -
              zrobiłam dobry research. Mam natomiast czteroletnie doświadczenie w związku z
              facetem, który na prawdę i szczerość miał uczulenie, więc znam ten typ, to
              akurat nie ten przypadek.
              Inna rzecz, że oczywiście nie wiem co się dzieje w głowie mojego najdroższego i
              przypuszczam, że na pewno rozważa pogodzenie się z żoną i powrót, jeśli nie dla
              własnej wygody, to przynajmniej dla dobra dzieci. Zresztą właściwie on tego nie
              ukrywa, tyle że nie jest wylewny. Jest, jak to się ładnie mówi, rozdarty, a ja
              się staram mu nie utrudniać i nie być dla niego dodatkowym ciężarem. Chociaż,
              ofkors, mam ochotę.
          • ta Re: wysiadam psychiczne....jak Wy się czujecie? 28.06.09, 00:15
            rubik_killer napisała:

            >No i teraz przez parę dni bóstwo zajmuje się dziećmi 24h, bo żona
            > wyjechała, więc zasada o niedzwonieniu obowiązuje ciągle. Dzisiaj >np. nie
            zadzwonił, chociaż miał.

            Ale kity łykasz !
            Żona wyjechała, teściowa pomaga, trzeba jeszcze bardziej uważać smile, albo inna
            panienka na tapecie. W sumie, cokolwiek powie, kłamie, ty wierzysz.
            Oj wzruszyłam się big_grin
            Ta_
Pełna wersja