A co jeśli...

08.05.09, 12:12
On jest starszy o prawie 20 lat, przystojny i świetny w łóżku. Nigdy nie traktowałam tego na poważnie i nadal nie traktuję. Bardziej jak przygodę i dobry seks, na zimno bez uczuć. Znamy się już od jakiegoś czasu, ale romans zakwitł niedawno. Znam całą jego rodzinę osobiście. I tu pojawia się problem: on się zakochał, tak mówi, ale czytam to z jego zachowania. Ja nie mam zamiaru wiązać się z nim na stałe. Z tego co mówił, był zazdrosny o moich wcześniejszych partnerów pomimo, że wtedy jeszcze między nami nic nie było. Co będzie jeśli będę chciała ułożyć sobie życie bez niego? Czego się spodziewać po zakochanym starszym facecie? Ciągnąć ten romans dalej, czy jak najszybciej to zakończyć? Macie jakieś doświadczenia w tym temacie?
    • ta Re: A co jeśli... 08.05.09, 22:26
      zaskoczy_cię_on, zaskoczy_cię_jego _żona , jeszcze wiele_cię_zaskoczy
      albowiem zieloniutka jesteś jak_szczypiorek...
      Ta-
      • zaskocz_mnie_ona Re: A co jeśli... 09.05.09, 15:26
        Dziękuję za komentarz odnośnie loginu. Niestety odpowiedzi żadnych od
        Ciebie nie uzyskałam.
        • ta Re: A co jeśli... 09.05.09, 18:39
          Otrzymałaś wszystkie konieczne komentarze. Nie mój problem, że nie
          rozumiesz wink
          Ponieważ jednak współczujący człek ze mnie dodam podpowiedź: z tego będą
          wyłącznie kłopoty, duże kłopoty...
          Ta_
          • dori-dora Re: A co jeśli... 09.05.09, 18:51
            ta...chyba musisz mieć doświadczenie, że tak mówisz. Dlaczego zaraz kłopoty?
            jeżeli jedna ze stron traktuje taki "układ" czysto fizycznie a druga nie to..po
            prostu trzeba wyjaśnić wszelkie nieporozumienia i albo się rozejść albo dalej to
            ciągnąć aczkolwiek w Twoim przypadku widzę, że lepiej się rozejść jeżeli facet
            się zaangażował. Do tego jeżeli przechodzi kryzys wieku średniego to może
            rzeczywiście się zakochał i wtedy jeszcze będzie chciał opuścić rodzinę.
            Oczywiście to są tylko moje dywagacje bo ja nigdy nie miałam żadnego związku ze
            starszym od siebie gościem z tej to przyczyny, że tacy panowie nigdy mnie nie
            pociągali.
            Hm...lepiej to przerwij.
            • ta Re: A co jeśli... 09.05.09, 22:13
              dori-dora napisała:

              > ta...chyba musisz mieć doświadczenie, że tak mówisz. Dlaczego zaraz kłopoty?

              Żyję świadomie i myślę smile
              Ta_
        • puma-2 Re: A co jeśli... 09.05.09, 18:48
          hej i na początku na trolla trafiłaś tak tu bywa , wiesz co ja nie
          miałam starszego kochanka o tak wiele lat i jakoś tak mi się
          wydawało że czym straszym tym rozsądniejszy , jednak z tego piszesz
          nasze sytuacje oprócz wieku u mnie 7 tyle że jak popełniłam
          podstawowy bład zakochałam się i nadal go kocham choć romans juz
          skończony , on chciał odejść od żony zostwić dziecko , nawet żonie
          powiedział . Więc pomyśl i to musi być twoja decyzja czy chcesz
          ryzykować nerwy i stres czy układać sobie życie po swojemu .
          pozdrawiam
          • ta Re: A co jeśli... 09.05.09, 22:11
            puma-2 napisała:

            > hej i na początku na trolla trafiłaś tak tu bywa

            1) Hej, to o mnie? Podaj zatem definicję trolla, słoneczko smile

            2) Odpowiadając wątkownicy opisujesz swoje kłopoty związane z romansem,
            wspominasz o nerwach i stresie. W innych wątkach wręcz lamentowałaś. Czy to
            odbiega od tego co napisałam ( że kłopoty...)?

            3) wątkownico smile trafiłaś na panią mocno zawiedzioną romansem, która do tego
            faktu, choćby przysmażana na wolnym ogniu, nie przyzna się big_grin, jak wiele zresztą
            kochanek z tego forum. Przewertuj wątki, poczytaj sobie różne historie i sama
            wnioski wyciągaj. Z czasem przekonasz się, że moje lapidarne podsumowanie na
            dzień dobry miało sens. Puma też o tym wie, ale jakże trudno przyznać się do(
            no, niech będzie łagodnie)- braku rozsądku big_grin
            Ta_
          • ta Re: A co jeśli... 09.05.09, 22:20
            w wątku "Całkiem świadomie"
            puma-2 napisała 09.05.09 do "prawidłowego":

            > tak naprawdę to chciała bym mieć podejśćie
            >prawidłowe jak Ty sex to sex a nie miłość i tego Ci zazdroszczę bo
            ja kocham go i tęsknie .................. jak się z tym uporać ?

            Nie potrafisz się uporać, kłopocik jakiś ? Nie może być!!!

            Ta_



            • lu_bella Re: A co jeśli... 10.05.09, 09:16
              ta napisała:

              > w wątku "Całkiem świadomie"
              > puma-2 napisała 09.05.09 do "prawidłowego":
              >
              > > tak naprawdę to chciała bym mieć podejśćie
              > >prawidłowe jak Ty sex to sex a nie miłość i tego Ci zazdroszczę bo
              > ja kocham go i tęsknie .................. jak się z tym uporać ?
              >
              > Nie potrafisz się uporać, kłopocik jakiś ? Nie może być!!!
              >
              > Ta_

              Kobieto. Jesteś żałosna sad Za wszelką cenę pragniesz coś komuś udowodnić. Zastanawiam się tylko CO ?? i KOMU ??
              Mam wrażenie, że SOBIE, ale co ?? Może to że jesteś taka cacy ?? A jesteś ?? Dla niektórych tak, a dla niektórych nie. I tyle filozofii. Poniżanie ludzi to.......no właśnie lek na co ?? Leczysz swoje kompleksy czy co surprised
              >
              >
              • korona.1 Re: A co jeśli... 10.05.09, 12:19
                Tak wlasnie jest. "ta" leczy swoje kompleksy na forum dla kochanek,
                bo ja przed laty maz dla innej opuscil. Teraz prowadzi krucjate na
                tym forum i zaznaje wrecz orgazmu, jak ktoras kochanka sie skarzy.
                Dlatego wlasnie na tym forum zostala tylko TA, jak sama twierdzi w
                szczesliwym, nieformalnym zwiazku a reszta zeszla do podziemia.
                Teraz juz wiesz. Zreszta zobacz sama. nie ma watku w ktorym by sie
                TA nie wypowiedziala. Teraz juz wiesz i twoj wybor, czy jeszcze tu
                napiszesz.
                Pozdrawiam.
                Korona
                • ta Re: A co jeśli... 10.05.09, 14:10
                  korona.1 wyszła z podziemia i napisała:

                  > Dlatego wlasnie na tym forum zostala tylko TA

                  Masz kłopoty ze wzrokiem ?

                  >a reszta zeszla do podziemia.

                  Jak i w realu, masz w tym przecież niezłą praktykę, po kryjomu, po cichutku, w
                  strachu przed odkryciem romansu i przykrymi tego faktu skutkami. Żyj jak szczur
                  dalej, jeśli ci to odpowiada.

                  > Teraz juz wiesz. Zreszta zobacz sama. nie ma watku w ktorym by sie
                  > TA nie wypowiedziala.

                  Bo ja jestem aktywny i zaangażowany forumowicz wink)))))))

                  Głoszę swoje poglądy otwarcie, nie muszę ich ukrywać, ani osobiście działać w
                  jakimkolwiek podziemiu, ani także opluwać nikogo zza węgła. Wierz mi, ze jest to
                  komfort nie do przecenienia big_grin

                  >Teraz juz wiesz i twoj wybor, czy jeszcze tu
                  > napiszesz.

                  Wątkownico, pisać tu nie musisz, czytać także, ale pomyśl nad swoim życiem i nie
                  rób SOBIE i innym krzywdy....Podziękować możesz mi później na priva, jak wielu
                  stąd big_grin
                  Ta_

                  P.S. Korono, masz widzę ochotę na założenie wątku o orgazmach. Nie krępuj się.
                  Twój żonaty kochanek- "palce lizać" obdarza nimi co najmniej dwie kobiety
                  czekające w kolejce. Jak sobie radzisz, gdy spełnia się z żoną?

              • ta Re: A co jeśli... 10.05.09, 13:50
                lu_bella napisała:

                Poniżanie ludzi to...
                > ....no właśnie lek na co ?? Leczysz swoje kompleksy czy co surprised

                Kompleksów brak big_grin
                Poniżanie ludzi? O czym ty mówisz? Same się poniżacie i opisujecie tutaj swoje
                poniżające perypetie , nazwijmy je sercowymiwink Ja je sobie czytam i komentuje,
                gdy mam taką fanaberię. Nie komentuję niczego, czego byście tutaj same nie
                ujawniły. Faktem jest, że to, jak żyjecie, jest poniżające ( dla was)...
                Także wasze tchórzostwo, gdy chowacie się po kątach i od czasu do czasu robicie
                na mnie naloty dywanowe, a przecież już dobrze wiecie, gdzie ja te naloty
                posiadam ....wink
                śliczny dzień, nieprawdaż ?
                Ta_
                • praktyczna Re: A co jeśli... 13.05.09, 10:47
                  Można podzielić ludzi na trzy klasy: ci, co się zapracowują na
                  śmierć; ci, co się zamartwiają na śmierć, i ci, co się zanudzają na
                  śmierć.
              • ta Re: A co jeśli... 10.05.09, 14:33
                Lu-bella, zamiast robić mnie bohaterem tego wątku, doradź pumie w jej biedzie,
                jak uporać się z miłością do byłego kochanka.Skarży się bidula, a ty całą uwagę
                poświęcacie mnie smile
                Niekoleżeńska jesteś i tyle...
                Ta_
                • lu_bella ta............... 13.05.09, 14:16
                  Nie schlebiaj sobie sad Nie mam zamiaru robić z ciebie bohaterKI ( wszak kobietą jesteś, no chyba, że nie).
                  Po pierwsze to nie pisz do mnie Wy, Was bo nie ma wątku, gdzie napisałabym że jestem,czy byłam kochanką-BO NIE JESTEM .
                  Po drugie to ludzie bez kompleksów nie są złośliwi,więc bujać to my, a nie nas uncertain
                  Po trzecie jak bym wiedziała co napisać to bym napisała, bo w przeciwieństwie do ciebie nie bredzę dla zasady. Z nudów plącze Ci się coraz bardziej........ty........ poświęcacie............ Skup się kobieto, skup, a może to nerwy ??
                  Moją koleżeńskość pozostaw moim koleżankom , OK ? Jak nie wiem jak pomóc to nie pomagam, a Ty owszem. Umiesz "pomóc" oj umiesz suspicious
                  A te krucjaty są okresowe bo co jakiś czas ludziom puszczają nerwy, ale przecież wolno, prawda ?
                  • ta Re: ta............... 13.05.09, 16:09
                    lu_bella napisała:

                    > Nie schlebiaj sobie sad Nie mam zamiaru robić z ciebie bohaterKI ( wszak kobietą
                    > jesteś, no chyba, że nie).

                    Czy kiedykolwiek zaprzeczałam, że jestem kobietą, pisałam w sposób sugerujący,
                    że nią nie jestem? Kompleksów nie mam, w tym także tych dotyczących płci. Robisz
                    ze mnie bohaterkę WĄTKU po raz kolejny. Po co? Jeśli nie potrafisz pomóc pumie,
                    to jej wygrana, ale może w takim razie pomożesz założycielce wątku, ona także na
                    nieźle skołowaną wygląda...Nie jesteś w mocy ani mi schlebić, ani mnie dotknąć,
                    naprawdę big_grin

                    > Po pierwsze to nie pisz do mnie Wy, Was bo nie ma wątku, gdzie napisałabym że j
                    > estem,czy byłam kochanką-BO NIE JESTEM .

                    Doceniam, że nie jesteś kochanką, dowodzi to zachowanego zdrowego rozsądku,
                    korzystaj zatem z niego z radością.

                    > Po drugie to ludzie bez kompleksów nie są złośliwi

                    Ludzie bez kompleksów są różni, jak również ci z kompleksami, jak to ludzie smile
                    Nie piszę "złośliwe", piszę z sarkazmem i ironią ( oraz dużą frajdą !), to nie
                    jest to samo, aczkolwiek do pojęcia różnicy trzeba dorosnąć (także
                    intelektualnie) wink

                    > bo w przeciwieństwie do ciebie nie bredzę dla zasady.

                    Ja bredzę dla zasad, ty bredzisz bez powodu. Jednak swoją motywację uznaję za
                    godniejszą.

                    >Skup się kobieto, skup, a może to nerwy ??

                    Skupiłam się, rozejrzałam i powiadam ci, że to nie nerwy smile)))

                    > Moją koleżeńskość pozostaw moim koleżankom , OK ? Jak nie wiem jak >pomóc to
                    niepomagam, a Ty owszem. Umiesz "pomóc" oj umiesz suspicious

                    Chyba umiem, co jakiś czas wpada do mojej skrzynki podziękowanie,lecz wcale nie
                    spodziewam się, byś w to uwierzyła...

                    > A te krucjaty są okresowe bo co jakiś czas ludziom puszczają >nerwy, ale
                    przecież wolno, prawda ?

                    Co wolno? Nerwy puścić? Nie wiem, nie puszczam smile
                    Ta_

                    Literówek wypominać ci nie będę, wszak się mogą każdemu przytrafić,nawet
                    skupionemu, prawda?
                    • lu_bella Re: ta............... 13.05.09, 18:32
                      ta napisała:


                      >
                      > Czy kiedykolwiek zaprzeczałam, że jestem kobietą, pisałam w sposób sugerujący,
                      > że nią nie jestem?

                      Zrobiłaś z siebie bohatera, a nie bohaterkę i to mnie zmyliło wink

                      Kompleksów nie mam, w tym także tych dotyczących płci.

                      Uuuuu o kompleksie płci nawet nie pomyślałam,ale skoro tobie wpadł do głowy ?? big_grin


                      Robis
                      > z
                      > ze mnie bohaterkę WĄTKU po raz kolejny.

                      Zakrawa mi to na megalomanię. dwa posty i już się mianujesz bohaterką wątku.....błeee crying


                      Jeśli nie potrafisz pomóc pumie,
                      > to jej wygrana,

                      No proszę.........i jeszcze oprócz monopolu na rację masz dar jasnowidzenia i wiesz że moja pomoc byłaby szkodliwa. Nie każdy może pomóc, bo każdy innej pomocy potrzebuje. Oczywiście tych masz patent na "pomaganie", ale to ewentualnie problem twoich bliskich.


                      Nie jesteś w mocy ani mi schlebić, ani mnie dotknąć,
                      > naprawdę big_grin

                      A z czego wywnioskowałaś, że chcę Ci schlebiać, albo cię czymś dotknąć ?? Nie mam takich aspiracji.........crying
                      >

                      >
                      > Doceniam, że nie jesteś kochanką, dowodzi to zachowanego zdrowego rozsądku,
                      > korzystaj zatem z niego z radością.

                      Ależ nie musisz tego doceniać bo nie robię tego dla Ciebie wink


                      > Nie piszę "złośliwe", piszę z sarkazmem i ironią ( oraz dużą frajdą !), to nie
                      > jest to samo, aczkolwiek do pojęcia różnicy trzeba dorosnąć (także
                      > intelektualnie) wink


                      NO WŁAŚNIE i w tym się różnimy. Mnie powiedzenie komuś przykrej rzeczy( nawet jeśli na to zasłużył ) nie sprawia przyjemności, a Tobie TAK ! Hmmm kto czerpie przyjemność z bólu innych ??...........sad
                      >
                      >
                      > Ja bredzę dla zasad, ty bredzisz bez powodu. Jednak swoją motywację uznaję za
                      > godniejszą.

                      Ale ja nie bredzę wcale surprised big_grin ha ha ha ha


                      >
                      > Chyba umiem, co jakiś czas wpada do mojej skrzynki podziękowanie,lecz wcale nie
                      > spodziewam się, byś w to uwierzyła...

                      Może i ode mnie coś Ci wpadnie do skrzynki ?? Ale chyba jeszcze nie dorosłam do tego smile Ale raczej nie bo nie przepadam za nauczycielkami sad


                      • ta Re: ta............... 13.05.09, 22:14
                        Przeczytaj sobie spokojnie, co napisałaś smile w mojej szkole nie zdałabyś matury
                        ani z polskiego, ani z matmy. Teraz myśl dlaczego z matmy i...daj już sobie
                        spokój z pisaniem o mnie, ja skromny człowiek jestem big_grin
                        Ta_
                        • lu_bella Re: ta............... 14.05.09, 07:30
                          ta napisała:

                          > Przeczytaj sobie spokojnie, co napisałaś smile w mojej szkole nie zdałabyś matury
                          > ani z polskiego, ani z matmy. Teraz myśl dlaczego z matmy i...daj już sobie
                          > spokój z pisaniem o mnie, ja skromny człowiek jestem big_grin
                          > Ta_

                          Kurcze , ja o Tobie nie piszę surprised Piszę o Twoim zachowaniu, o tym jak cię odbieram ( przy okazji okazuje się, że nie sama ) i jako skromna osoba powinnaś to zrozumieć sad
                          Przykro mi, że nie zdałam u Ciebie matury, chociaż moja stara, bo stara wystarczy mi. Nie mam wykształcenia ani z matematyką, ani z j.polskim spokrewnionego, więc nie to, że się przejęłam smile A może lepiej pójdę do okulisty ??? hi hi hi
                          Obiecuję Ci i si wink, że spróbuję Cię jeszcze bardziej olewać i nie stworzę lewego wątku z Tobą w roli głównej big_grin
    • ta Re: A co jeśli... 14.05.09, 13:51
      zaskocz_mnie_ona napisała:

      >[...]Znamy się już od jakiegoś czasu, ale romans zakwitł nieda
      > wno. Znam całą jego rodzinę osobiście.

      Jak się z tym czujesz?
      Ta_
      • zaskocz_mnie_ona Re: A co jeśli... 22.05.09, 09:58
        Jestem zimna i wyrachowana. Kompletnie mi to zwisa. Tym bardziej, że
        żona ma naprawdę ciężki charakter. Już mi się zaczyna nudzić, więc
        koniec tej przygody jest bliski. Decyzja podjęła się sama wink
        • ta Re: A co jeśli... 25.05.09, 13:35
          zaskocz_mnie_ona napisała:

          >[o tym, że zna osobiście rodzinę kochanka] >Jestem zimna i
          wyrachowana. Kompletnie mi to zwisa.

          Nie spodziewałam się innej odpowiedzi po kochance.Wspominano tutaj o
          betonie emocjonalnym tych pań, do pozostania kochanką warunkiem
          niezbędnym.

          >Tym bardziej, że
          > żona ma naprawdę ciężki charakter.

          Żyjesz z nią i o tym wiesz najlepiej, czy kochanek ci opowiadał?

          >Już mi się zaczyna nudzić, więc
          > koniec tej przygody jest bliski. Decyzja podjęła się sama wink

          Tak samo sama się podjęła jak i ta o zostaniu kochanką, po prostu
          sama...Przenosisz się na inny plac zabaw?
          Ta_

          • zaskocz_mnie_ona Re: A co jeśli... 27.05.09, 11:57
            > Żyjesz z nią i o tym wiesz najlepiej, czy kochanek ci opowiadał?

            To akurat nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Natomiast pisałam już,
            że znam całą jego rodzinę.

            > Nie spodziewałam się innej odpowiedzi po kochance.Wspominano tutaj
            o
            > betonie emocjonalnym tych pań, do pozostania kochanką warunkiem
            > niezbędnym.

            To akurat fakt. Gorzej by było jeśli pozwoliłabym sobie na
            zaangażowanie emocjonalne. W tych sytuacjach nie wolno.

            > Tak samo sama się podjęła jak i ta o zostaniu kochanką, po prostu
            > sama...Przenosisz się na inny plac zabaw?

            Nie wiem. Nie planuję tego, ale życie lubi płatać figla.
            • merlotka30 Re: A co jeśli... 28.05.09, 10:53
              Znać osobiście rodzinę i miedzy wierszami twierdzić, że się żoni należy(a
              przynajmniej, nie szkoda), bo ma paskudny charakter?

              Aaachacha!
              To jest jakaś nowa szkoła kochanek-bałwanek.

              Na pierwszym poście od "Ta" ten wątek powinien się skończyć. Wyjątkowo dowcipny
              i w sedno.
    • mlodzieniec88 Re: A co jeśli... 31.05.09, 20:38
      Często mogłem przeczytać, że kobiety 30-40 letnie nie chcą wchodzić w
      jakiekolwiek układy z młodymi mężczyznami - chłopakami w moim wieku dlatego, że
      owszem, może być miło i przyjemnie, może to być coś nowego, ekscytującego,
      wzbudzającego dreszcze, ale... właśnie, bardzo często mogłem przeczytać, że już
      po tym wszystkim, kiedy to mija, kiedy już nie ma tego ognia i tej namiętności
      to ten młodzieniec może przysporzyć takiej kobiecie wielu problemów. Podawanym
      przykładem było na przykład to, że nie potrafiłby się z tym pogodzić i mógłby ją
      nachodzić, mógłby straszyć, że o wszystkim opowie czy opisze w liście do jakiejś
      bliskiej osoby/męża. Czasami też jakieś "moralniaki" się pojawiały, które to
      niby miałyby męczyć taką kobietę, że zrobiła coś złego, że w jakiś sposób hmm
      skrzywiła tego młodego mężczyznę....

      Nic bardziej mylnego!

      Na własnym przykładzie mogę powiedzieć, że to kobieta, starsza, mająca już
      rodzinę może przysporzyć wielu problemów i stresów młodzieńcowi. Nie piszę tego
      dlatego, że mam jakiś żal, nie nie, różnie w życiu bywa i oczywistą
      oczywistością jest, że trzeba się liczyć z różnymi konsekwencjami przy
      znajomościach opierających się na fizycznej przyjemności jaką jest seks. Pewnych
      rzeczy nie da się przewidzieć, pewne zachowania są nieznane nawet dla tej
      drugiej osoby, która nigdy wcześniej tak się nie zachowywała. Dopóki jest to
      układ opierający się tylko na seksie to wszystko jest w jak najlepszym porządku,
      ale kiedy pojawiają się uczucia, kiedy ktoś mówi, że rzuci dla Ciebie rodzinę i
      chce z Tobą związać się na stałe to uciekaj, kończ tą znajomość, pal za sobą
      wszystkie mosty i nie staraj się nawet nie wracać myślami do niego. Chodzi mi tu
      o myśli: "a może jednak będzie dobrze?", "a może opamięta się i dalej będziemy
      mogli miło spędzać czas". Nigdy już w ten sposób nie myśl o tej osobie. Miłe
      wspomnienia jak najbardziej wskazane, nie wykluczone, że kilku ciekawych rzeczy
      dowiedziałaś się od niego i pokazał Ci kilka magicznych "sztuczek" wink o tym
      pamiętaj, to tylko, a może aż zdobyte doświadczenie dające więcej przyjemności w
      kolejnych znajomościach smile

      Nie wiek, nie doświadczenie decyduje o tym, że bardziej niebezpieczna staje się
      kobieta czy mężczyzna... na to po prostu nie ma reguły - dzieje się samo. Trzeba
      wiedzieć kiedy skończyć
      • n.i.p.69 Re: A co jeśli... 01.06.09, 08:23
        ....poszukiwanie "tatusia" lub "mamusi" przez pseudo dorosłego człowieka, konczy
        sie zazwyczaj znalezieniem osoby na podobnym poziomie emocjonalnym, dlatego
        zwiazki takie(.. jesli coś takiego mozna nazwać zwiazkiem?) są destrukcyjne na
        każdej płaszczyźnie.
        • mlodzieniec88 Re: A co jeśli... 02.06.09, 09:02
          " ....poszukiwanie "tatusia" lub "mamusi" przez pseudo dorosłego człowieka,
          kończy sie zazwyczaj znalezieniem osoby na podobnym poziomie emocjonalnym,
          dlatego związki takie(.. jeśli coś takiego można nazwać związkiem?) są
          destrukcyjne na każdej płaszczyźnie." - chyba z jakiejś inteligentnej gazety te
          mądrości? smile albo jakieś przykre doświadczenie, hmm?
    • inesitaa Re: A co jeśli... 21.06.09, 09:59
      Łoj zarzekała się żaba błota...romans zakwitł na zimno?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja