lily.y
22.05.09, 11:03
Myślę że piszę tego posta dlatego że nie mam z kim o tym pogadać, ...
Od pół roku jestem kochanką. Faceta którego znałam już wcześniej.
Zbieg wydarzeń..i okazało się iż oboje myślimy o sobie to samo,
podobamy się sobie, super się dogadujemy, mamy takie samo poczucie
humoru, apetyt na sex.
Oboje mamy rodziny. Wydawało się że szczęśliwe. Ale okazało się że
po tym jak się zbliżyliśmy do siebie to małzonkowie zeszli na drugi
plan.
Nie mamy siebie dosyć...aż okazuje się że się w sobie
zakochujemy..albo inaczej: uświadamiamy sobie że czuliśmy to przez
cały czas, odkąd się poznaliśmy.
Szkoda tylko że to wszystko stało się tak późno...
Oboje mamy powody żeby tak poprostu nie poprosić o rozwody...troszkę
czekamy żeby się to wszystko wydało, bo wtedy napewno będzie rozwód.
Nie naciskamy na tą całą sytuację, nie wiemy jak to będzie: czy
będziemy razem czy nie, jest nam dobrze ze sobą i to jest
najważniejsze.
Cały czas wzbiera w nas to że musimy się sobą dzielić i to może być
decydującym czynnikiem rozwiązania tej sytuacji..in plus..
L.